<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Bobika</title>
	<atom:link href="http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.blog-bobika.eu</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 15 May 2012 21:05:49 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.4</generator>
		<item>
		<title>Perspektywy z klauzulą</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=1189</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=1189#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 May 2012 19:10:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=1189</guid>
		<description><![CDATA[- Perspektywy mi się poszerzyły &#8211; zawiadomił radośnie Bobik i zatoczył ogonem trochę większe niż zwykle koło. - Szkoda, że nie horyzonty &#8211; zauważyła kostycznie Labradorka, ale z uprzejmości dorzuciła pytanie &#8211; A jakież to perspektywy? - No, zawodowe. Dzięki projektom rozszerzenia ustawy o klauzuli sumienia wiele profesji, które dotychczas wydawały mi się nie dla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Perspektywy mi się poszerzyły &#8211; zawiadomił radośnie Bobik i zatoczył ogonem trochę większe niż zwykle koło.<br />
- Szkoda, że nie horyzonty &#8211; zauważyła kostycznie Labradorka, ale z uprzejmości dorzuciła pytanie &#8211; A jakież to perspektywy?<br />
- No, zawodowe. Dzięki projektom rozszerzenia ustawy o klauzuli sumienia wiele profesji, które dotychczas wydawały mi się nie dla mnie, bo za bardzo musiałbym się naginać, stanie przede mną otworem. Będę mógł nareszcie wybierać i przebierać.<br />
- Nie rozumiem &#8211; zmarszczyła nos Labradorka. &#8211; Co ma do twoich perspektyw klauzula sumienia? O co w ogóle chodzi?<br />
- Och, że też takie rzeczy trzeba tłumaczyć! &#8211; skorzystał z okazji do pokazania chociaż raz swojej wyższości szczeniak. &#8211; Dotąd lekarze powołując się na sumienie mogli odmówić wykonania aborcji, wkrótce aptekarze będą mogli odmówić sprzedaży środków antykoncepcyjnych, a przecież na tym nie powinno się skończyć. Dlaczego strażak, który jest czcicielem ognia, miałby być zmuszony do gaszenia pożarów? To wbrew jego przekonaniom religijnym. A projektant mody-naturysta? Czy może przykładać rękę do wytwarzania rzeczy tak przeciwnej naturze jak ubranie? Już nie mówiąc o wyznawcach Latającego Potwora Spagetti, którzy jako krytycy gastronomiczni mogliby być zmuszeni do skonsumowania swojego bóstwa. Stanowczo muszą mieć możliwość niezrobienia tego. Jak równość, to równość. Wszyscy powinni mieć prawo do odmawiania w pracy czegokolwiek z przyczyn etycznych i nikomu nie powinno się z tego powodu stawiać zarzutu niedopełnienia obowiązków służbowych. A teraz pomyśl: dzięki takiemu prawu anarchistyczne, nieuznające żadnej władzy szczeniaki będą mogły bez obciążania swojego sumienia zostawać policjantami, klawiszami, czy nawet szefami rządów. Chyba przyznasz, że to są dla mnie wspaniałe perspektywy?<br />
- Zaraz, zaraz &#8211; zaniepokoiła się Labradorka. &#8211; Ale czy to oznacza, że na przykład krowa będzie mogła odmówić dawania mleka, powołując się na to, że sama jest zdeklarowaną weganką?<br />
- Nareszcie załapałaś! &#8211; ucieszył się Bobik. &#8211; Właśnie tak. Tylko wtedy to się będzie nazywało klauzula wymienia.<br />
- Nie wiem, czy to takie dobre rozwiązanie &#8211; powiedziała po namyśle sąsiadka. &#8211; Mogą się zacząć kłótnie, kiedy jedni będą twierdzić, że sumienie czegoś tam nie pozwala, a drudzy, że wręcz przeciwnie, nakazuje. Kiedy się okaże, że różne sumienia mają zupełnie odmienne wymagania.<br />
- Eee, tam &#8211; zbagatelizował Bobik. &#8211; Kłótnie i tak są, z sumieniem czy bez. Ale ja jestem optymistą. Na pewno jakoś to się da tak urządzić, żeby w praktyce jedno sumienie zawsze było słuszniejsze od innych. W końcu nie brakuje nam przykładów, że to jest wykonalne. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&#038;p=1189</wfw:commentRss>
		<slash:comments>251</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bajka o Ciemnych Wodach</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=1183</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=1183#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 May 2012 18:33:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=1183</guid>
		<description><![CDATA[Niedawno, bardzo niedawno temu istniał w oceanie rzeczywistości prastary gród o nazwie Ciemne Wody. Ciemność była tam nie tylko wszechobecna i obowiązująca, ale również pożądana i broniona do ostatniej szarej komórki, bo wskutek wielowiekowych mutacji światło wywoływało u mieszkańców straszliwe choroby, jako to osłabienie duszy, wysypkę sumienia oraz bolesne wrzody na sempiternie. Świt nie wstawał [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niedawno, bardzo niedawno temu istniał w oceanie rzeczywistości prastary  gród o nazwie Ciemne Wody. Ciemność była tam nie tylko wszechobecna i obowiązująca, ale również pożądana i broniona do ostatniej szarej komórki, bo wskutek wielowiekowych mutacji światło wywoływało u mieszkańców straszliwe choroby, jako to osłabienie duszy, wysypkę sumienia oraz bolesne wrzody na sempiternie. Świt nie wstawał tam nigdy, a gdyby wstał, mętność wód i tak nie pozwoliłaby odróżnić go od mroku. Ze starego nawyku wypsnęły się czasem którejś Ciemnowodziance lub Ciemnowodzianinowi takie słowa jak brzask, jutrzenka czy słońce, ale z praktyki życiowej te nieprzyjemne zjawiska zupełnie już zniknęły.<br />
W samym środku Ciemnych Wód, w kamienicy przy rynku, żyła zacna Matka z synem Jaśkiem. Matka była niewiastą nader pobożną i tradycji wszelkich przestrzegającą, można więc było oczekiwać, że niebo w nagrodę obdarzy jej syna mnogością przymiotów ciała i duszy. Niestety, niebo się nie wysiliło. Jaśkowi brakowało zarówno urody, jak i umiejętności główkowania. Mówiąc wprost, był nieciekawym kurduplem z bardzo przeciętną inteligencją i wrednym charakterem, całkowicie pozbawionym charyzmy oraz ciekawości świata. Nawet jak na niewielkie wymagania Ciemnowodzian nie był to oszałamiający zestaw cech, toteż w życiu miejscowej społeczności Jasiek odgrywał rolę taką sobie. Szeptano po kątach, że nawet gdyby mu kto dał złoty róg, użyłby go do wbijania gwoździ i podejrzenie to nie było to dalekie od prawdy. O wartości rzeczy, które brał do rąk, Jasiek rzeczywiście nie miał bladego pojęcia.<br />
Bolała Matka nad marną pozycją syna i modliła się tym goręcej, licząc skrycie na cud, który znienacka odmieni wszystko. I cud się zdarzył. Nie wiadomo wprawdzie, czy sprokurowało go niebo, czy raczej piekło, ale w życiu, jak wiadomo, liczą się przede wszystkim efekty. Otóż pewnego dnia coś trzasnęło, coś prasnęło i nad granice Ciemnych Wód zaczął nadciągać Wróg. Poprzedzała go stugębna plotka o niebywałym okrucieństwie, przebiegłości i tajnej broni  w postaci kaganków, które nie gasły nawet w mokrym środowisku. Przerazili się Ciemnowodzianie nie na żarty, zwłaszcza że na żartach w ogóle nie bardzo się znali. Jęli szykować szable, relikwie, zaklęcia, symbole i literaturę narodową, żeby Wroga godnie odeprzeć. Nie mogli przecież dopuścić do rozplenienia się w okolicy niewielkich choćby wysepek jasności. To mogłoby oznaczać koniec ich całego, z takim trudem budowanego porządku.<br />
Pogłoski o nadciąganiu Wroga powtarzano przez wiele tygodni, miesięcy, potem lat, symbole czyszczono i ostrzono, ale granice Ciemnych Wód pozostawały wciąż nienaruszone. Wreszcie ten i ów, znużony napięciem oczekiwania, cichcem odłożył do lamusa jedno czy drugie bojowe hasło, albo i świętość jaką zapomniał odkurzyć. Mieszkańców zwolna ogarniała gnuśność i błogie przekonanie, że rozprawianie o Wrogu unicestwia jego moc, a nawet realność.<br />
I na to właśnie przebiegły Wróg czekał. Wdarł się w granice Ciemnych Wód wtedy, kiedy najmniej go oczekiwano. Zaatakował zdrowym rozumem i pociskami logicznymi, a później rozrzucił po całym grodzie setki swoich wodoodpornych kaganków. Drżały od tego w posadach uświęcone obyczaje, więdła mowa-trawa i okopy świętej trójcy rozpirzały się w drebiezgi. Na domiar złego rytualne zaklęcia Ciemnowodzian okazały się zmurszałe, relikwie zetlałe, symbole zleżałe i zdawało się, że nie ma mocnych, którzy potrafiliby sobie z siłami jasności poradzić. Trupy obrońców zasłały pobojowisko i tylko niesprzyjające warunki ekologiczne sprawiały, że nie rozdziobywały ich kruki i wrony.<br />
Jasiek w bohaterskiej obronie Ciemnych Wód z początku nie wziął udziału. Prawdę mówiąc, po wczorajszym głowę miał jeszcze cięższą niż zwykle i niczego nie pragnął tak bardzo, jak porządnie się wyspać. Aliści zgiełk bitewny coraz bardziej stawał w poprzek jego potrzebie, podchodząc coraz bliżej i nie pozwalając skołatanej czaszki do poduszki przyłożyć. Znosił to Jasiek przez czas jakiś, aż nie wytrzymał, zerwał się w złości z łoża, wyskoczył na rynek i z całej siły tupnął w dno, wzniecając ogromną, zasłaniającą wszystko chmurę wirującego w wodzie mułu.<br />
Kaganki Wroga zasyczały i zaczęły bezradnie gasnąć. Inteligentne pociski traciły orientację w mulistej zawiesinie, gubiły drogę i coraz częściej nie trafiały do celu. A zdrowy rozum, widząc, co się dzieje, wziął nogi za pas i odmówił uczestnictwa w jakichkolwiek starciach.<br />
Jasność została może nie do końca pokonana, ale przynajmniej na pewien czas skutecznie wyparta i nikt nie miał wątpliwości, kto miał w tym największą zasługę. Wdzięczni obywatele zastanawiali się nad obwołaniem Jaśka królem, ale nawet w najciemniejszej wodzie można było zauważyć, że do tego to on się kompletnie nie nadaje. Został więc Pierwszym Publicystą Ciemnych Wód, ze stałą kartą wstępu do słusznych mediów, co spodobało się zarówno jemu, jak też jego pełnej cnót Matce. Ciemnowodzianie zaś spali od tego czasu spokojnie &#8211; wiadomo było, że gdyby co do czego, Jasiek zawsze sobie poradzi przy pomocy dna i grubej warstwy mułu.    </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&#038;p=1183</wfw:commentRss>
		<slash:comments>578</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A wiosną niechaj wiosnę&#8230;</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=1167</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=1167#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 May 2012 13:45:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=1167</guid>
		<description><![CDATA[Są takie okresy, kiedy wpycha się nachalnie, przesłania świat, zabiera światło. Po otwarciu okna podstępnie wkrada się w co któryś oddech. Nic nie daje odwrócenie głowy. I tak widzę ją w odbiciu, pomniejszoną i niewyraźną, ale niewątpliwą. Za żadną cenę bym się jej nie pozbył. Prawda, ma różne wady, ale jest moja. I mimo paskudnego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Są takie okresy, kiedy wpycha się nachalnie, przesłania świat, zabiera światło. Po otwarciu okna podstępnie wkrada się w co któryś oddech. Nic nie daje odwrócenie głowy. I tak widzę ją w odbiciu, pomniejszoną i niewyraźną, ale niewątpliwą.<br />
Za żadną cenę bym się jej nie pozbył. Prawda, ma różne wady, ale jest moja. I mimo paskudnego charakteru zawsze jakoś potrafi chwycić mnie za serce.<br />
Nie, ja tym razem nie o Polsce. O glicynii.</p>
<p><img src="http://blog-bobika.eu/foty/glicynia.jpg" alt="glicynia" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&#038;p=1167</wfw:commentRss>
		<slash:comments>774</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kwestia smaku</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=1145</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=1145#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Apr 2012 23:21:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=1145</guid>
		<description><![CDATA[- Coś ty taki rozkudłany? &#8211; warknął Stary Kumpel, jeszcze z przedszkola, który wpadł jak zwykle za pięć dwunasta. &#8211; Przecież mieliśmy iść do Foksteriera na imieniny. Chyba nie zamierzasz się pokazać w takim stanie? - Eee&#8230; tego&#8230; &#8211; zmieszał się Bobik. &#8211; Jak by to powiedzieć&#8230; Ja chyba nie pójdę. W końcu nikt mnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Coś ty taki rozkudłany? &#8211; warknął Stary Kumpel, jeszcze z przedszkola, który wpadł jak zwykle za pięć dwunasta. &#8211; Przecież mieliśmy iść do Foksteriera na imieniny. Chyba nie zamierzasz się pokazać w takim stanie?<br />
- Eee&#8230; tego&#8230; &#8211; zmieszał się Bobik. &#8211; Jak by to powiedzieć&#8230; Ja chyba nie pójdę. W końcu nikt mnie tam nie zapraszał.<br />
- Tradycji nie szanujesz? &#8211; oburzył się Kumpel. &#8211; Na imieniny się nie zaprasza, wszystkie polskie szczeniaki to wiedzą. Każdy sam, z własnej woli zasuwa.<br />
- No właśnie, mnie chyba tej woli brakuje &#8211; postawił sobie diagnozę Bobik.<br />
- Tyś chyba zgłupiał &#8211; skwitował Kumpel. &#8211; Fajne psy tam będą, sami swoi. Grilla zrobimy, kukłę Wyżła upieczemy. Piosenki pośpiewamy, takie biesiadne, o wartościach. No i wyżerka dobra będzie, jak zwykle. Czysto nasza kuchnia.<br />
Widząc, że dyplomacja tym razem nie przyniesie żadnych efektów, Bobik zdecydował się wyłożyć kawę na ławę.<br />
- Kiedy wiesz&#8230; Ja po wyżerce Foksteriera notorycznie dostaję niestrawności, a ostatnio nawet jeszcze bardziej. Te mięsiwa w monachijskich sosach, te obrzydliwe, trujące grzybki, te kapuściane wyziewy głąbów&#8230; To po prostu nie dla mnie. Jakoś wolę inne kuchnie.<br />
- Chyba nie myślisz, że Foksterier mógłby serwować jakieś pasztety sztrasburskie czy suflety z brukselki? &#8211; zaczepnie spytał Kumpel. &#8211; On zawsze podkreśla, że nie będzie pawiem i papugą.<br />
- Papugą nie jest &#8211; przyznał Bobik. &#8211; Powtarza w kółko po sobie, nie po innych. Ale problem pawia w związku z jego przyjęciami jest, że tak powiem, piekący. Nie chciałbym sobie całkiem zepsuć żołądka.<br />
- Uważasz, że tylko żołądek się w życiu liczy? &#8211; szczeknął Kumpel jeszcze zaczepniej. &#8211; A honor? Ojczyzna? Krzyż? Wódz? Bronić naszości? Bić psubratów?<br />
- Może źle się wyraziłem &#8211; spróbował skorygować Bobik. &#8211; To nie tyle kwestia żołądka, co smaku. Jakoś tak się w historii składa, że co jakiś czas to właśnie smak musi rozstrzygać o tym, z kim ma się ochotę siadać przy stole. I ja z Foksterierem ochoty po prostu nie mam. Co więcej, wcale bym się nie zmartwił, gdyby on w ogóle przestał wydawać te swoje przyjęcia. Nie tylko mój smak by na tym skorzystał.<br />
- Jak sobie chcesz &#8211; mruknął Stary Kumpel, wyraźnie urażony. &#8211; Ale uprzedzam cię, że towarzystwo Foksteriera będzie na pewno wściekłe, nie mówiąc już o nim samym.<br />
- Przecież dla Foksteriera i jego paczki wściekłość jest paliwem i spoiwem &#8211; zauważył Bobik. &#8211; Gdyby nie mieli na kogo być wściekli, rozwaliłby im się cały program, artystyczny i w ogóle. Więc właściwie moją nieobecność powinni potraktować jako dobry uczynek.<br />
- Coś kombinujesz, Bobik &#8211; zdenerwował się Kumpel &#8211; a sprawa jest w gruncie rzeczy prosta. Opowiedz się wreszcie: jesteś z nami, czy przeciwko nam?<br />
- To ja jeszcze nigdy nie powiedziałem, że jestem przeciwko wam? &#8211; zdziwił się szczeniak. &#8211; No, to chyba już najwyższa pora. Bo stare kumpelstwo starym kumpelstwem, ale smak to jednak potęga.     </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&#038;p=1145</wfw:commentRss>
		<slash:comments>892</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O maciach i synach</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=1138</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=1138#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Apr 2012 12:19:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=1138</guid>
		<description><![CDATA[O, mowo polska! Istoto nie z pierza, a z mięsa, którym stale ktoś cię szmaci. Nie z wieszczów twa codzienność, nie z pacierza, ale z bezkresnych łanów takiej maci. Wystarczy seta albo marne piwo, byś wszelkich granic zbyć się była w stanie i wybuchała wiąchą obelżywą w stronę bliźniego per &#8211; płciowy organie! Takoż i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O, mowo polska! Istoto nie z pierza,<br />
a z mięsa, którym stale ktoś cię szmaci.<br />
Nie z wieszczów twa codzienność, nie z pacierza,<br />
ale z bezkresnych łanów takiej maci.</p>
<p>Wystarczy seta albo marne piwo,<br />
byś wszelkich granic zbyć się była w stanie<br />
i wybuchała wiąchą obelżywą<br />
w stronę bliźniego per &#8211; płciowy organie!</p>
<p>Takoż i rodak trzeźwy, nienaprany,<br />
w zanadrzu wiązek różnych ma na kopy,<br />
więc lecą ciągle nędze-kurtyzany,<br />
po wszystkich kątach kraju i Europy.</p>
<p>W pierwszym odruchu, w ostatniej godzinie,<br />
kiedy coś wnerwi, ucieszy, zaboli,<br />
z ust czysto polskich bez żenady płynie<br />
ta mać nieszczęsna i coś o jej doli.</p>
<p>Lecz biada temu, który obcy grosik,<br />
chciałby zarobić macią na tiszertce:<br />
powstaje Polak, dumą się unosi,<br />
krzyczy, że hańba i nóż prosto w serce. </p>
<p>Bo nie czyn wstydem, nie język plugawy,<br />
nie mózg zamglony winem marki wino,<br />
nie młócka żony po mszy, nie te sprawy.<br />
Hańba tym, co to widzą &#8211; takim synom! </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&#038;p=1138</wfw:commentRss>
		<slash:comments>785</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Klawe życie</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=1135</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=1135#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Apr 2012 13:39:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=1135</guid>
		<description><![CDATA[Myślę, że nadszedł już czas na podsumowanie dokonań cysorza, mimo że miota się on jeszcze po scenie i chyba nie zamierza tak szybko z niej zejść. Można jednak z praktycznie stuprocentowym prawdopodobieństwem przewidzieć, że każdy jego kolejny występ będzie tylko dopisywaniem kolejnych zwrotek do znanego już samograja. Będzie jeszcze przez jakiś czas bohaterem newsów, felietonów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Myślę, że nadszedł już czas na podsumowanie dokonań cysorza, mimo że miota się on jeszcze po scenie i chyba nie zamierza tak szybko z niej zejść. Można jednak z praktycznie stuprocentowym prawdopodobieństwem przewidzieć, że każdy jego kolejny występ będzie tylko dopisywaniem kolejnych zwrotek do znanego już samograja. Będzie jeszcze przez jakiś czas bohaterem newsów, felietonów i blogów, ale nie łudźmy się &#8211; to cały czas ten sam spektakl, nie żadna nowa jakość. Mamy więc moralne prawo, a nawet obowiązek, żeby nie czekać na wyrok historii, tylko już dziś sprawiedliwie oddać cysorzowi, co cysorskie.</p>
<p>Otwiera cysorz oczka zaspane,<br />
kawą osładza sobie poranek,<br />
po czym, choć jeszcze jest nieubrany,<br />
dalekosiężne układa plany.</p>
<p>Że nastawienie ma dość bojowe,<br />
najpierw planuje kraju odnowę:<br />
kogo by dzisiaj spuścić po brzytwie<br />
i jakiej szyki pomieszać sitwie?</p>
<p>Iskrzy cysorza umysł od planów:<br />
może wysłuchać kilku peanów?<br />
Lub zdemaskować złą cyrylicę<br />
i wokół tego skupić prawicę?</p>
<p>Och, już na pomysł kolejny wpada:<br />
można by zdeptać płaza lub gada.<br />
Demokratycznie, podkutym butem,<br />
bo się stawiały karły zaplute.</p>
<p>Za chwilę myśl mu po głowie chodzi,<br />
że dla odmiany mógłby nagrodzić,<br />
marchewkę jakąś włożyć do paszczy<br />
takiemu, co się najlepiej błaszczy&#8230;</p>
<p>Stop! Bo zza węgła nowa podnieta:<br />
trzeba w podziemiu wytropić kreta<br />
i zdemaskować tych wszystkich gości,<br />
co nie kochają suwerenności.</p>
<p>Takim by trzeba właściwie czapę,<br />
bo wprost potworne są ich przewiny:<br />
nie chcą, by zrobić w Polsce Budapeszt,<br />
albo najlepiej od razu Chiny.</p>
<p>Lecz nie, nieważne. Już jęty szałem<br />
cysorz chce stawiać przed Trybunałem,<br />
a w przerwie jeszcze mieć coś dla ducha,<br />
czyli poezji kwiatu wysłuchać.</p>
<p>Poezja ważna jest, bo pozwoli<br />
w pobliże tronu ściągnąć kiboli,<br />
którzy &#8211; szczególnie kiedy im zimno -<br />
lubią się rozgrzać tak, by w coś rymnąć&#8230;</p>
<p>Nie, moment, są wszak ważniejsze sprawy,<br />
jak rozstrzygnięcie, kto Polak prawy,<br />
a kto nieprawym naród ćmi słowem,<br />
rozpowszechniając kłamstwo brzozowe.</p>
<p>Gdy z praw fizyki widać niezbicie,<br />
że ruski agent siedział w kokpicie,<br />
to trzeba świni, durnia i chama<br />
żeby wciąż jeszcze nie wierzyć w zamach.</p>
<p>Więc cysorzowi nie zadrżą spodnie -<br />
przyjmie kiboli, przyjmie pochodnie,<br />
zrobi, do czego tak Wielki parł Szu<br />
i się nareszcie odegra &#8211; z marszu!</p>
<p>Nie cysorzowa, nie jajecznica,<br />
ten model wcale go nie zachwyca -<br />
on, dobrem ludu dziko przejęty,<br />
pieniąc się gromy ciska w odmęty,</p>
<p>zarzutów kamień rzuca na szaniec,<br />
milczenia zdziera podły kaganiec,<br />
choćby zdradzony został o świcie&#8230;<br />
Taa&#8230; to zaiste jest klawe życie.</p>
<p>A co najlepsze, ludzkie panisko<br />
nie twierdzi, że dlań tylko to wszystko,<br />
lecz woła: przecież chętnie podzielę<br />
się z całym ludem swoim modelem.</p>
<p>Niech mózgi mową-trawą zamglone<br />
wartko się kręcą za mym ogonem,<br />
niech media tańczą chocholi taniec,<br />
relacjonując moje śniadanie.</p>
<p>Każdy &#8211; czy geniusz, czy też lebiega -<br />
niech za wielkiego ma mnie stratega,<br />
niech wszyscy biegną po moich dróżkach,<br />
bo strasznie klawa jest ta psychuszka&#8230;</p>
<p>Cóż, pacjent miewa myśli uparte,<br />
że to on właśnie jest Bonapartem,<br />
lecz mam pytanie (nie całkiem świeże):<br />
czemu ktoś jeszcze serio to bierze? </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&#038;p=1135</wfw:commentRss>
		<slash:comments>694</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Głodówka wielkanocna</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=1102</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=1102#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Apr 2012 08:11:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=1102</guid>
		<description><![CDATA[Głodówki ostatnio w modzie, a ja chciałbym przynajmniej w dziedzinie pogoni za obowiązującymi modami nie odstawać od gatunku ludzkiego. Wystarczy już, że jako pies różnię się z natury. Postanowiłem zatem urządzić częściową chociaż głodówkę (na całkowitą nikt mnie nie namówi, nie ma głupich!) i w nadchodzące święta Wielkiej Nocy kategorycznie powstrzymać się od konsumpcji następujących [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Głodówki ostatnio w modzie, a ja chciałbym przynajmniej w dziedzinie pogoni za obowiązującymi modami nie odstawać od gatunku ludzkiego. Wystarczy już, że jako pies różnię się z natury. Postanowiłem zatem urządzić częściową chociaż głodówkę (na całkowitą nikt mnie nie namówi, nie ma głupich!) i w nadchodzące święta Wielkiej Nocy kategorycznie powstrzymać się od konsumpcji następujących potraw:</p>
<p>bzdurek z bajkiem i kartoflami<br />
zalewajka po emerycku<br />
bitki smoleńskie na winie<br />
kotlety odsmażane z przytupami<br />
kiełbasa zdradziecka na gorąco<br />
lękumina z brukselki<br />
pieczeń sejmowa fuszerowana<br />
klops à la zioberka<br />
chwilet superekspressowy z sosem chrzanionym<br />
jaja po polsku glazrurowane<br />
fałszywy mazurek z bitą pianą<br />
faworki medialne w kremie wazelinowym </p>
<p>Wszystkim, którzy przyłączą się do mojej głodówki, nie tylko życzę miłych i spokojnych dni świątecznych, ale również przepowiadam dużą szansę na spełnienie się tych życzeń.<br />
Wesołych Świąt! <img src='http://www.blog-bobika.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&#038;p=1102</wfw:commentRss>
		<slash:comments>710</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O cudownym uzdrawianiu</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=1099</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=1099#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Apr 2012 07:34:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=1099</guid>
		<description><![CDATA[Finanse by uzdrowić niewiele trzeba trudu, wystarczy silna wiara i odrobina voodoo, magiczne referendum czy demonstracja szybka i proszę &#8211; już finanse zdrowiutkie niczym rybka. Eksperci coś tam plotą? To plemię bez pojęcia! Mądrości lepiej czerpać od szwagra albo zięcia, z radyja, z faktoidów, z powietrza i z pasjansa, jak również od prezesa, co zna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Finanse by uzdrowić niewiele trzeba trudu,<br />
wystarczy silna wiara i odrobina voodoo,<br />
magiczne referendum czy demonstracja szybka<br />
i proszę &#8211; już finanse zdrowiutkie niczym rybka. </p>
<p>Eksperci coś tam plotą? To plemię bez pojęcia!<br />
Mądrości lepiej czerpać od szwagra albo zięcia,<br />
z radyja, z faktoidów, z powietrza i z pasjansa,<br />
jak również od prezesa, co zna się na finansach. </p>
<p>By na emerytury starczyło kiedyś, kiedyś,<br />
nie muszą wcale dłużej pracować biedne zgredy,<br />
wszak lepiej, gdy w płodzeniu wykażą upór ośli<br />
i bez opamiętania narobią latorośli.</p>
<p>Gdy Pan B. dał dzieciątka i na dzieciątka rzuci,<br />
więc dalej, kto patriota, niech daje upust chuci,<br />
do wsparcia demografii niech Polak będzie skory,<br />
metodą, co dostępna bez względu na pobory. </p>
<p>Nie zmoże nas teutońska ni ruska siła wraża,<br />
gdy naród w łeb się puknie i zacznie się rozmnażać,<br />
a forsy mykiem prostym przybędzie bez umiaru,<br />
jak baby się odeśle do dzieci i do garów.</p>
<p>Garb patologii zrzućmy, rachunkom spuśćmy manto<br />
i doić się nie dajmy rynkowym spekulantom,<br />
a żeby na sto procent już raj był i dostatek,<br />
pobredźmy o Smoleńsku następnych kilka latek.</p>
<p>Pewniejszych nie ma recept, by przyszłość była złota<br />
i do wyborców części ten fakt na szczęście dotarł,<br />
więc poprą taki program, bo co się tutaj głowić -<br />
tak jak pomysły chore nic kraju nie uzdrowi. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&#038;p=1099</wfw:commentRss>
		<slash:comments>725</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moc definicji</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=1092</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=1092#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Mar 2012 10:41:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=1092</guid>
		<description><![CDATA[Dobry Kumpel wskoczył na sam brzeg fotela, niedwuznacznie sugerując mową ciała, że wpadł tylko na krótką chwilę. - Jak zdrówko? &#8211; zapytał z konwencjonalnym zainteresowaniem i spojrzał łakomie na kanapki z pasztetówką, z którymi Bobik właśnie zamierzał wejść w bliższy kontakt. - Oj, niedobrze! &#8211; jęknął Bobik, dyskretnie rozmasowując ogon, żeby pokazać jego obolałość - [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dobry Kumpel wskoczył na sam brzeg fotela, niedwuznacznie sugerując mową ciała, że wpadł tylko na krótką chwilę.<br />
- Jak zdrówko? &#8211; zapytał z konwencjonalnym zainteresowaniem i spojrzał łakomie na kanapki z pasztetówką, z którymi Bobik właśnie zamierzał wejść w bliższy kontakt.<br />
- Oj, niedobrze! &#8211; jęknął Bobik, dyskretnie rozmasowując ogon, żeby pokazać jego obolałość<br />
- Komu dobrze? &#8211; filozoficznie skomentował Kumpel i wsunął sobie do pyska pierwszą z brzegu kanapkę. &#8211; Gdzie zajdę, tam ktoś narzeka. Jak nie na zdrowie, to na pchły. Jak nie na psolitykę, to na karmę. Znaczy, jak narzekasz, to normalny jesteś.<br />
- Ale mnie właściwie wcale nie jest dobrze z tym narzekaniem &#8211; zdradził nieśmiało Bobik. &#8211; Chyba wolałbym być normalny inaczej.<br />
- Hmm&#8230; Co można by z tym zrobić? &#8211; zastanowił się Dobry Kumpel i w zamyśleniu sięgnął po następną kanapkę. &#8211; Można by spróbować inaczej zdefiniować normalność. Strasznie z tym dużo zachodu, ale nie jest to niemożliwe.<br />
- I wtedy z moim zdrówkiem będzie lepiej? &#8211; ucieszył się Bobik.<br />
Gość ze śmiechu niemal zadławił się kolejną kanapką.<br />
- No nieee! &#8211; ryknął z rozbawieniem. &#8211; W ten sposób to nie działa. &#8211; Ze zdrówkiem będzie tak samo, ale czuł się będziesz lepiej. Na tym polega moc definicji.<br />
- Lepsze czucie to zawsze jakiś postęp- przyznał Bobik. &#8211; Choć trochę trudno mi sobie wyobrazić, jak z tym marnym zdrówkiem miałbym bez narzekań dociągnąć do emerytury.<br />
- Może nie doczekasz &#8211; pocieszył go Kumpel i oblizał się, żeby jeszcze na moment zatrzymać ulatujące wspomnienie ostatniej kanapki.<br />
- Jak to jednak dobrze mieć oparcie w dobrym kumplu &#8211; rozczulił się Bobik. &#8211; Gdyby nie ty, mógłbym się załamać, albo co. A ty mnie zawsze umiesz postawić do poziomu.<br />
- Przecież wiesz, że ja dla ciebie wszystko, brachu &#8211; wrzasnął entuzjastycznie Kumpel i z rozmachem walnął Bobika w plecy aż chrupnęło. &#8211; A jak mnie akurat nie masz pod łapą, to zawsze możesz się pocieszyć kanapkami z pasztetówką.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&#038;p=1092</wfw:commentRss>
		<slash:comments>654</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pegaz bez znaków szczególnych</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=1086</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=1086#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Mar 2012 10:47:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=1086</guid>
		<description><![CDATA[Młody, zdolny inspektor Przebojowski patrzył trochę bezradnie na faceta po drugiej stronie biurka. Nie wyglądał ten typ na krezusa, raczej na zabiedzonego niedołęgę, ale już od kilkunastu minut w podnieceniu opowiadał, że stracił coś rzekomo strasznie cennego. Podawał nawet nazwę, ale Przebojowski nijak nie mógł jej z niczym konkretnym skojarzyć. Pegaz, pegaz&#8230; Marka samochodu? Komórka? [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Młody, zdolny inspektor Przebojowski patrzył trochę bezradnie na faceta po drugiej stronie biurka. Nie wyglądał ten typ na krezusa, raczej na zabiedzonego niedołęgę, ale już od kilkunastu minut w podnieceniu opowiadał, że stracił coś rzekomo strasznie cennego. Podawał nawet nazwę, ale Przebojowski nijak nie mógł jej z niczym konkretnym skojarzyć. Pegaz, pegaz&#8230; Marka samochodu? Komórka? Nie, w komórkach był oblatany, takiej na pewno nie było. Może któryś z tych piekielnie drogich zegarków, które obowiązkowo nosiło się do mokasynów i białych skarpetek? Ale skąd u takiego wypłosza drogi zegarek&#8230; Nie, w tej sprawie nie zapowiadało się na szybki sukces, a Przebojowski bardzo nie lubił, kiedy sukcesy dawały na siebie czekać.<br />
Westchnął ciężko i spróbował do chaotycznej opowieści wprowadzić nieco urzędowego ładu.<br />
- Jaka była wartość utraconego przedmiotu? &#8211; zapytał.<br />
- Bezcenny był, panie władzo, bezcenny! &#8211; jęknął poszkodowany i dramatycznym gestem złapał się za głowę.<br />
- Wie pan, ja coś konkretnego muszę podać &#8211; zrobił dyplomatyczny unik Przebojowski. &#8211; To co, ponad 100 000?<br />
- Tak, niech pan wpisze &#8211; potulnie zgodził się sprowadzony na twardy grunt rzeczywistości petent. &#8211; I może o nagrodzie coś? Wszystko bym dał, żeby go odzyskać.<br />
- O nagrodzie pan może w jakimś ogłoszeniu, my się tym nie zajmujemy &#8211; zbył go inspektor &#8211; Jakieś znaki szczególne?<br />
- Hmm&#8230; Bo ja wiem? Normalnie wyglądał, jak pegaz.<br />
- Zadrapania może jakieś miał? &#8211; podsynął sprytnie stróż prawa, mając nadzieję, że w ten sposób dowie się czegoś więcej o naturze poszukiwanego obiektu.<br />
- A gdzie tam! &#8211; oburzył się mizerak. &#8211; Nie dopuściłbym do tego. Chuchałem na niego i dmuchałem, o dziecko rodzone bym tak nie dbał. No i patrz pan, zniknął, jak się tylko na chwilę zdrzemnąłem&#8230;<br />
Przewidując kolejny potok bezładnych żalów, Przebojowski szybko schronił się w bezpiecznych ramach formularza.<br />
- Kolor? &#8211; rzucił sucho.<br />
- A jaki miał być? &#8211; zdziwił się rozmówca. &#8211; Biały przecież. Widział pan kiedy pegaza w innym kolorze?<br />
- Kolor: biały. Znaki szczególne: brak. &#8211; wpisał inspektor w rubryki, ignorując pytanie. &#8211; Czy ma pan jakieś podejrzenie, kto mógł dokonać przestępstwa?<br />
- Pewnie, że mam! &#8211; wykrzyknął poszkodowany, czerwieniejąc z oburzenia. &#8211; Czynniki. Znaczy, władza. Bali się, że do jego utrzymania będą się musieli dokładać, to porwali, ukryją gdzieś, albo utłuką cichcem i będą mieli spokój. A dołożą do piłki kopanej, bo co im tam skrzydła pegaza&#8230;<br />
Przebojowski przestał mieć jakiekolwiek wątpliwości. Widział już, w co jest grane. Skrzydła, no też sobie wymyślił&#8230; Faceta należało jak najszybciej spławić, ale tak, żeby go jeszcze bardziej nie rozwścieczyć.<br />
- Pan podpisze tutaj &#8211; poprosił uprzejmie, wyjmując z drukarki protokół. &#8211; Zawiadomimy pana o wynikach śledztwa. Pisemnie. Pocztą. Ale wie pan, to może długo potrwać. Proszę się nie niecierpliwić. Do widzenia panu, do widzenia.<br />
Wcisnął cherlawemu osobnikowi w dłoń kopię protokołu, niemal wypchnął go na korytarz, pokazał drogę do wyjścia i z ulgą zrobił kilka kroków w odwrotnym kierunku, udając, że ma bardzo ważną sprawę do przechodzącego akurat kolegi.<br />
- Kto to był? &#8211; spytał cicho kolega, wskazując podbródkiem na niemrawo oddalającego się petenta.<br />
- To? Jakiś wariat &#8211; machnął ręką Przebojowski. &#8211; Wmówił sobie, że mu ktoś samolot rąbnął. I oczywiście, jak zwykle, wszystkiemu winna jest władza. Też takich na pewno znasz. Jedyny sposób na nich, to obiecać, że się wszystko załatwi, a jak zamkną drzwi, więcej o nich nie myśleć. Jeszcze tylko by tego brakowało, żebyśmy się przejmowali wariatami, którzy nam opowiadają o swoich bezcennych&#8230; tych, no&#8230; pegazach. Jutro pewnie przyjdzie opowiadać, że mu Wawel drutnięto. I też władza będzie winna.<br />
- Co racja, to racja! &#8211; potwierdził stanowczo kolega. &#8211; Wariatami i to jeszcze pod gazem naprawdę nie ma się co przejmować.     </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&#038;p=1086</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1025</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

