<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	>

<channel>
	<title>Blog Bobika</title>
	<atom:link href="http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.blog-bobika.eu</link>
	<description></description>
	<pubDate>Thu, 02 Sep 2010 11:28:26 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.5.1</generator>
	<language>en</language>
			<item>
		<title>Sierpień, wrzesień&#8230;</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=328</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=328#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Aug 2010 22:09:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=328</guid>
		<description><![CDATA[- Bardzo nie lubię tego momentu, kiedy lato zaczyna się kończyć - poskarżyła się Labradorka, wcierając w kanapę resztki niestrząśniętego deszczu. - Zwłaszcza kiedy patrzę na rośliny, zaczyna mi być jakoś nieswojo. Bo one są teraz takie bujne, owocowe, nasienne. Zrobiły, co mogły i są zadowolone z życia, nawet jeśli już niewiele go mają przed [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Bardzo nie lubię tego momentu, kiedy lato zaczyna się kończyć - poskarżyła się Labradorka, wcierając w kanapę resztki niestrząśniętego deszczu. - Zwłaszcza kiedy patrzę na rośliny, zaczyna mi być jakoś nieswojo. Bo one są teraz takie bujne, owocowe, nasienne. Zrobiły, co mogły i są zadowolone z życia, nawet jeśli już niewiele go mają przed sobą. A ja zawsze z końcem sierpnia mam poczucie, że za mało skorzystałam z letnich możliwości, za mało tarzałam się w trawie, za mało wylegiwałam na słońcu, za krótko wyłam do księżyca w ciepłe wieczory&#8230;<br />
- Nie rozumiem, z czego robić taki problem - zdziwił się Bobik. - Przecież za rok będzie następne lato i następne króliki. A tarzać się można również w śniegu.<br />
- Dobrze ci mówić - odparła ponuro Labradorka. - W twoim wieku prawdopodobieństwo doczekania następnego lata jest bardzo wysokie. A w moim to już nigdy nie wiadomo. A im bardziej nie wiadomo, tym bardziej żal wszystkiego, czego się nie zdążyło, albo zrobiło nie tak. Na przykład tej cholerze spanielce trzeba było kudły powyrywać. No, wtedy, jak mi na targu sprzątnęła sprzed nosa pół kilo rostbefu, który spadł rzeźnikowi ze stoiska. A buldoga od Schultzów niekoniecznie musiałam pogonić. Fakt, urodziwy nie był, ale potem okazało się, że miał całkiem niezły charakter. Z kolei z tym popielatym sznaucerem to się zadałam zupełnie niepotrzebnie. Jakiś taki był&#8230; średni. No i dziurę w kącie ogrodu mogłam wykopać znacznie większą. Awantura i tak była, a co bym sobie użyła, tego już nikt by mi nie odebrał. Ech, mówię ci, lato jest ciągłym traceniem szans na własne życzenie. Tyle, że to się widzi dopiero we wrześniu. Wcześniej, póki lato trwa, żaden pies nie myśli o tym, że już wkrótce nie wejdzie do domu suchą łapą i zamiast cieszyć się ze stale otwartych drzwi od domu, tylko narzeka na kleszcze.<br />
- Słuchaj, czy ty jeszcze dalej o lecie, czy już tak bardziej ogólnie? - zapytał podejrzliwie Bobik. - Jakoś nie pamiętam, żeby te wszystkie rzeczy, o których mówisz, przydarzyły ci się tego lata.<br />
- Co ty tam wiesz! - westchnęła Labradorka. - Pożyjesz, to zobaczysz, że lato jest zupełnie czym innym, niż się szczeniakom zdaje&#8230;<br />
Przerwała i zerknęła na zaczerwienione i napuchnięte miejsce w okolicy ogona, po czym dodała:<br />
- Ale kleszcze to rzeczywiście nic przyjemnego. Jak o nich myślę, to sobie uświadamiam, że i przemijanie postaci lata może mieć i pozytywne strony.    </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&amp;p=328</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Racjonalność</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=327</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=327#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 17:31:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=327</guid>
		<description><![CDATA[- Podobno złożyłeś ostatnio wizytę naszej starej znajomej? - zagadnęła szczeniaka Labradorka, starając się, żeby jej ton zabrzmiał raczej kurtuazyjnie, niż plotkarsko. - No i jak ją znalazłeś?
- Chyba nie jest w najlepszej formie - przyznał ze smutkiem Bobik. - Próbuje wprawdzie na zewnątrz tego nie pokazywać, ale ja się nie dałem nabrać. Jak ktoś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Podobno złożyłeś ostatnio wizytę naszej starej znajomej? - zagadnęła szczeniaka Labradorka, starając się, żeby jej ton zabrzmiał raczej kurtuazyjnie, niż plotkarsko. - No i jak ją znalazłeś?<br />
- Chyba nie jest w najlepszej formie - przyznał ze smutkiem Bobik. - Próbuje wprawdzie na zewnątrz tego nie pokazywać, ale ja się nie dałem nabrać. Jak ktoś się cały czas drapie, chwilami aż do krwi, to ja już dobrze wiem, w co jest grane.<br />
- Ooooo - jęknęła Labradorka ze zrozumieniem, starannie unikając wymówienia słowa, które w psich kręgach uchodzi za nader nieprzyzwoite. - A czy ona coś na to bierze?<br />
- E, tam. Żeby brać, najpierw musiałaby się przyznać, że cała ma&#8230; te, no&#8230; problemy. A tymczasem u niej prawa połowa krzyczy, że ona jest czysta i kurację powinna przeprowadzić lewa, a lewa dokładnie to samo szczeka o prawej.  No i jasne, że te&#8230; problemy korzystają z tego i śmigają od głowy do ogona, w ogóle się stronami nie przejmując.<br />
- I nie ma siły, żeby te połowy się dogadały? - zdziwiła się Labradorka. - Przecież swędzi obie po równo.<br />
- No właśnie. Mnie się też tak zdawało, że z dwojga złego już lepiej się dogadać, niż drapać. Ale okazało się, że dla tych połów znacznie ważniejsze jest, kto ma rację. Bo kto ma rację, ten stawia kurację. A taka kuracja, która jednej stronie wydaje się najlepsza, dla drugiej jest nie do przyjęcia. Tak że to drapanie chyba szybko się nie skończy.<br />
- Hmmm, to smutne - powiedziała Labradorka, ale w jej głosie słychać było raczej niepokój, niż smutek. Spojrzała nerwowo na swój brzuch i trochę niepewnie zadała Bobikowi pytanie:<br />
- Słuchaj, ale ty chyba nie przywiozłeś ze sobą tych&#8230; problemów?<br />
- Ależ skąd! - obruszył się szczeniak. - A gdyby nawet, to nie mam wątpliwości, jaką kurację zastosować. Taką, żeby moje było na wierzchu. Bo od racji jakiejkolwiek połowy ważniejsza jest przecież moja racja. I na tym właśnie polega racjonalność.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&amp;p=327</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Z dziejów Zamurza</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=326</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=326#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 17:48:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=326</guid>
		<description><![CDATA[Ciemność w Krainie Zamurskiej nie zapadała nagle i niespodziewanie, raczej była stanem permanentnym, toteż jej mieszkańcy nie mieli powodów, żeby próbować zdążyć z czymkolwiek przed zapadnięciem zmierzchu. Zresztą teraz, w roku pańskim 2030, już tylko kraje z kręgu cywilizacji śmierci produkowały, uprawiały, handlowały, obracały pieniądzem i obrabiały skrawaniem. W Krainie Zamurskiej żyło się z bożej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ciemność w Krainie Zamurskiej nie zapadała nagle i niespodziewanie, raczej była stanem permanentnym, toteż jej mieszkańcy nie mieli powodów, żeby próbować zdążyć z czymkolwiek przed zapadnięciem zmierzchu. Zresztą teraz, w roku pańskim 2030, już tylko kraje z kręgu cywilizacji śmierci produkowały, uprawiały, handlowały, obracały pieniądzem i obrabiały skrawaniem. W Krainie Zamurskiej żyło się z bożej łaski, co pozwalało spędzać czas na modlitwie i poście całkowitym. Zakazane były konta, komputery, piwo, samoloty, oraz inne sprowadzacze nieszczęść. Nic tedy nie mogło zmusić zadowolonych klientów bożej łaski do produktywnego kiwnięcia palcem. Było cicho i spokojnie.<br />
Zamurze było kiedyś Przedmurzem i posiadało pełny zestaw cywilizacyjnych gadżetów, włącznie z demokratycznie wybranymi władzami. Aliści po sławetnych zamieszkach w 2010 roku, nazwanych potem Zawrotem Pałacowym, kiedy to wzburzony lud rozwalił krzyżami nienawistną demokrację i wymusił na opierającej się większości wprowadzenie państwa uznaniowego, nareszcie zasługującego na pełne uznanie Władcy, kraj zmienił nazwę i nie tylko.<br />
Jak za dotknięciem magicznej różdżki zniknęły z życia społecznego wszelkie patologie i dewiacje, jak to herezje, ateizmy, liberalizmy, grzesznictwo, niedowiarstwo, semityzm oraz nieposłuszeństwo Władcy. Homoseksualiści i księża-pedofile nawet nie musieli znikać, bo, jak się okazało, nigdy ich nie było. Fakt, oporna większość jeszcze przez jakiś czas próbowała rzucać kłody pod rozmodlone kolana, ale po tzw. akcji PPU (Pośpiesznego Powszechnego Ukrzyżowania) znikła i ona. Gdzieś podziała się również garstka elementów niepewnych, tzw. piłatów poncyljuszów. Już wkrótce Zamurze przeszło do gorączkowego etapu PS (Powszechnej Szczęśliwości), który charakteryzował się pokornym wypełnianiem woli bożej objawianej ustami Władcy i odizolowaniem się szczelnym murem od wszystkich innych krajów, mogących zainfekować powstający właśnie ideał państwowości swoimi trującymi miazmatami.<br />
Godłem Krainy Zamurskiej został, rzecz jasna, krzyż, a patronem Świątek Wawelski, sławiony w licznych pieśniach i legendach. Wszelkie świeckie, na przykład patriotyczne symbole, używane jeszcze w okresie przejściowym, okazały się niepotrzebne i uległy stopniowemu wycofaniu. Symbolika uległa zresztą znacznej redukcji, bo nie było żadnych obcych, od których trzeba by się było odróżniać i odcinać. Zmiany na lepsze nastąpiły też w gospodarce. Wskutej nieprzerwanego poszczenia, tudzież zlikwidowania potrzeb konsumpcyjnych, zagrażające stabilności kraju pojęcia pracy i płacy przeszły do niechlubnej historii, a pytania <em>co ja mam włożyć do garnka?</em> skończyły się jak bożem uciął. Nikomu nie przeszkadzały braki transportowe, bo i tak nikt nie miał ochoty wstawać z klęczek. Nie miał kto kłócić się o wolność mediów, skoro kazania z nawiązką zaspokajały wszelkie potrzeby informacyjne i duchowe. Zamurzanie porzucili swoje przysłowiowe skłonności do narzekactwa i zaczęli wreszcie błogosławić życie, które tak cudownie się uprościło. Nigdy, przenigdy nie zapominając w swych błogosławieństwach, czyją to było zasługą.<br />
Sędziwy już Władca krainy miał wszelkie powody do satysfakcji. Ileż to razy prorokowano mu upadek, próbowano wykolegować, zarzucano chorobę psychiczną, ba, organizowano nawet zamachy, z których uchodził cało tylko dzięki posiadaniu doskonałego sobowtóra, gotowego oddać życie za jego idee. A jednak okazało się, że to on miał rację. Tylko on był w stanie poprowadzić Przedmurze w stronę Zamurza, zapewnić ludności godne i szczęśliwe życie, a przede wszystkim skutecznie usunąć z drogi tych, którzy chcieli mu przeszkodzić. A było ich wielu, nie wyłączając, niestety, najbardziej zaufanych.<br />
I kiedy w to mroczne, niedzielne (wszystkie dni w Zamurzu były niedzielami) popołudnie Władca przechadzał się po pustych korytarzach Pałacu (jako że był jedyną w państwie osobą niepoddaną wymodlonemu przez lud obowiązkowi życia na kolanach), z piersi jego wydobyło się westchnienie ulgi i zachwytu.<br />
- A mogło być inaczej. - szepnął do również wiekowego, patrzącego nań pełnymi oddania ślepiami kota. - Wiesz, Alik, mogło być całkiem inaczej&#8230;     </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&amp;p=326</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Bałagan</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=325</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=325#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Aug 2010 20:06:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=325</guid>
		<description><![CDATA[- Straszny tu masz bałagan - zauważyła Labradorka, rozglądając się po dawno niewidzianym domostwie Bobika. - Istne pobojowisko.
Szczeniak niechętnie oderwał się od wylizywania resztek bigosu z garnka.
- Pewnie jakaś husaria tędy przecwałowała, albo co - rzucił od niechcenia.
- Jasne! - warknęła Labradorka. - Najlepiej zwalić na husarię. Albo na krasnoludki. Albo kosmitów. Albo&#8230; - urwała, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Straszny tu masz bałagan - zauważyła Labradorka, rozglądając się po dawno niewidzianym domostwie Bobika. - Istne pobojowisko.<br />
Szczeniak niechętnie oderwał się od wylizywania resztek bigosu z garnka.<br />
- Pewnie jakaś husaria tędy przecwałowała, albo co - rzucił od niechcenia.<br />
- Jasne! - warknęła Labradorka. - Najlepiej zwalić na husarię. Albo na krasnoludki. Albo kosmitów. Albo&#8230; - urwała, przypomniawszy sobie, że wyliczenie wszystkich wrogich, zagrażających domowi Bobika sił właściwie nie do niej należy. - Wziąłbyś po prostu posprzątał, zamiast szukać winnych.<br />
- Tak po prostu posprzątać? - zdumiał się Bobik - Bez ustalenia, co to za drań tak tu narządził?  Bez oplucia jego przodka oraz przetrzepania tyłka? Bez powieszenia na nim psów, po uprzednim znalezieniu suchej gałęzi? Czy ty aby nie przesadzasz?<br />
- A co by w tym było złego? - sapnęła Labradorka, odgarniając na bok stertę zapleśniałych kości i sadowiąc się w fotelu.<br />
- Noo&#8230; jakoś bym się tak czuł&#8230; obco - odparł niechętnie Bobik. - Jak kosmopolita jakiś, albo takie byle zapatero, co tradycji nie szanuje. A tradycja to okropnie ważna rzecz. Słyszałem w telewizji. Bez tradycji nie ma się tych, no, korzeni.<br />
- A co ty, roślina jesteś, żebyś musiał mieć korzenie? - spytała sarkastycznie Labradorka. - Zresztą, mam wrażenie, że z korzeniami trudniej jest sprzątać, niż bez nich.<br />
- Nie pouczaj mnie, jak mam sprzątać! - zezłościł się Bobik. - W końcu mój dom, nie? Jak zechcę z niego zrobić chlewik, to zrobię i żadne tam głosy rozsądku mnie nie powstrzymają. A jak zechcę posprzątać&#8230;<br />
Nie dokończył i nerwowo zaczął obgryzać frędzle dywanu. Labradorka przyglądała mu się przez dłuższą chwilę, po czym zadała jeszcze jedno pytanie:<br />
- Ale o co właściwie chodzi?<br />
Bobik zmarszczył czoło i przyznał:<br />
- Wiesz, chodzi o to, że tak naprawdę ja wcale nie mam ochoty sprzątać. Bałaganienie jest znacznie łatwiejsze. I zwraca uwagę. Gdyby był porządek, to nikt by się mną nie zajmował. A tak, to sama widzisz - jest jakiś ruch w interesie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&amp;p=325</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Do kraju tego&#8230;</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=323</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=323#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Aug 2010 17:15:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=323</guid>
		<description><![CDATA[Do kraju tego&#8230; Tam, gdzie teraz,
spienioną falą obłęd wzbiera,
fanatyzm dziarsko pręży szpony,
gdzie tłum skanduje rozjuszony
&#8220;łapy od krzyża precz, ubecy!&#8221;,
gdzie trudno wyprostować plecy,
bo narodowy garb przygniata
jak w znanych tylko z książek latach,
pogardy bat niewiernych chlasta,
a Żyd obelgą jest i basta&#8230;
Do kraju, gdzie podłością wrażą
pomyśleć nie tak, jak ci każą
strażnicy myśli od Maryi,
gdzie prawo wciąż powodem chryi,
kiedy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do kraju tego&#8230; Tam, gdzie teraz,<br />
spienioną falą obłęd wzbiera,<br />
fanatyzm dziarsko pręży szpony,<br />
gdzie tłum skanduje rozjuszony<br />
&#8220;łapy od krzyża precz, ubecy!&#8221;,<br />
gdzie trudno wyprostować plecy,<br />
bo narodowy garb przygniata<br />
jak w znanych tylko z książek latach,<br />
pogardy bat niewiernych chlasta,<br />
a Żyd obelgą jest i basta&#8230;</p>
<p>Do kraju, gdzie podłością wrażą<br />
pomyśleć nie tak, jak ci każą<br />
strażnicy myśli od Maryi,<br />
gdzie prawo wciąż powodem chryi,<br />
kiedy chce prawem być i koniec,<br />
miast iść po jednej słusznej stronie,<br />
gdzie <em>danse macabre</em>, trumienny portret,<br />
Piłsudski, Dmowski <em>et consortes</em><br />
z zaświatów, gestem dyrygentów,<br />
bełtają ciągle wśród zamętu,<br />
upiorne wywołując echa,<br />
nad jeszcze jedną trumną - Lecha&#8230;</p>
<p>Do kraju, gdzie tak mała wola,<br />
żeby Polaka pojął Polak<br />
i gdzie po rozum pójść do głowy,<br />
najlepiej z kołkiem osikowym.<br />
Do kraju, w którym aż się boję<br />
rzec: ten jest też z ojczyzny mojej,<br />
bo wiem, że jam dla niego świnia,<br />
a między nami cień Katynia,<br />
komuchy, krew na rękach, zdrada,<br />
zatęchłych akt zaciekły badacz,<br />
ksiądz proboszcz, kruchta, konfesjonał,<br />
niezrozumienia głucha zona,<br />
z przeciwnych krańców to, co święte,<br />
gdzie żółcią, zamiast atramentem,<br />
spisywać przyjdzie nowe dzieje<br />
widząc z goryczą, że nie dnieje&#8230;</p>
<p>Do kraju, gdzie endecki zaduch,<br />
gdzie ponoć moralnego ładu<br />
wyrazem burdy są uliczne,<br />
gdzie szczytem myśli politycznej<br />
zdrowaśka i chocholi taniec&#8230;</p>
<p>&#8230;komu tak bardzo tęskno, Panie?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&amp;p=323</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Stosunek przerywany</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=321</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=321#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Jul 2010 02:18:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=321</guid>
		<description><![CDATA[Z gości są ewidentne pożytki. Absorbują, cieszą, zastanawiają, przekonują, proponują, wymuszają i dzięki temu nie pozwalają na tkwienie stale w tym samym. A zwłaszcza jak chodzi o politykę, zmuszają do stosunku przerywanego. Jak jeszcze nie wiecie o co chodzi, to poczytajcie. Ze zrozumieniem.
Raptem trzy dni bez polityki,
a jakże inna perspektywa:
badań cudowne są wyniki
i intelektu rośnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z gości są ewidentne pożytki. Absorbują, cieszą, zastanawiają, przekonują, proponują, wymuszają i dzięki temu nie pozwalają na tkwienie stale w tym samym. A zwłaszcza jak chodzi o politykę, zmuszają do stosunku przerywanego. Jak jeszcze nie wiecie o co chodzi, to poczytajcie. Ze zrozumieniem.</p>
<p>Raptem trzy dni bez polityki,<br />
a jakże inna perspektywa:<br />
badań cudowne są wyniki<br />
i intelektu rośnie krzywa.</p>
<p>Buldog z jamnikiem się nie gryzą<br />
(ja w każdym razie nie wiem o tym)<br />
dziwnie rozszerza się horyzont,<br />
w uszach radosne brzmią fokstroty,</p>
<p>zęby prostują się znienacka,<br />
kołtun zanika na ogonie,<br />
mina coś bardziej zawadiacka,<br />
choć święty ogień ledwo płonie.</p>
<p>Gdy nic o scoopie żadnym nie wiem,<br />
i znikąd on się nie wynurza,<br />
robak nie musi być w zalewie<br />
i mniej ruchliwe ma odnóża, </p>
<p>nic nie łaskocze mnie niemile,<br />
nie drapie żaden nerw po krtani,<br />
z winem upojne spędzam chwile,<br />
nie będąc - po ki grzyb? - na bani.</p>
<p>No dobra, sąsiad przez płot szczeka,<br />
że chciałby wpaść, bo dość wnerwiony,<br />
lecz nie kraj cały tak go wścieka,<br />
tylko nieważny dość gach żony -</p>
<p>dla społeczeństwa bez znaczenia,<br />
dla mediów - e tam, warte śmichu&#8230;<br />
Czy to na serio może wpieniać?<br />
Ma wpływ na rozchód albo przychód?</p>
<p>I ja w tym duchu, dzień już trzeci -<br />
bez polityki, bez nowości -<br />
dyskretnie czyszczę swój klozecik,<br />
by nie odstraszał moich gości,</p>
<p>nie warczę, że coś chlapnął Jarek,<br />
geja zwymyślał ktoś od pedzia,<br />
albo <em>lasciate mi cantare</em><br />
z niesłusznej strony ktoś powiedział,</p>
<p>teorie zgłębiam naukowe,<br />
przemyśleń mam ciekawych masę,<br />
tu sprawdzę, jakie żarcie zdrowe,<br />
tam, co powiedział Bertrand Russell.</p>
<p>Przemiana iście to niezwykła,<br />
a przy tym jak oszczędza nerwy,<br />
chce wołać się: z psa weźcie przykład<br />
i w polityce róbcie przerwy&#8230;</p>
<p>Lecz cóż, że sobą się zachwycę<br />
i myślę, żem jest taki spryciul?<br />
Tak, ja odpuszczę polityce,<br />
lecz ona mnie? A nigdy w życiu!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&amp;p=321</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Narodowy dramat</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=320</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=320#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Jul 2010 01:17:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=320</guid>
		<description><![CDATA[DZIADOSTWO
część II
CHÓR
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Co to będzie&#8230;
ANTEK GUŚLARZ
Zespół będzie!
Po wstępnych modłach w kaplicy
staniemy dokoła trumny,
my, smoleńscy harcownicy!
Powiedziemy wzrokiem dumnym
po tych platformerskich dziadach,
co już dawno winny spadać,
czoła im stawimy śmiało&#8230;
MEDIA
Kurde, to się będzie działo!
CHÓR
Leć nasz orle w górnym pędzie,
na najwyższej siadaj grzędzie! 
ANTEK GUŚLARZ
Pisowe duszeczki!
W was nadzieja - czystych, prawych,
lecz pojmijcie wagę Sprawy:
to nie jakieś z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>DZIADOSTWO<br />
część II</p>
<p>CHÓR<br />
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,<br />
Co to będzie&#8230;</p>
<p>ANTEK GUŚLARZ<br />
Zespół będzie!<br />
Po wstępnych modłach w kaplicy<br />
staniemy dokoła trumny,<br />
my, smoleńscy harcownicy!<br />
Powiedziemy wzrokiem dumnym<br />
po tych platformerskich dziadach,<br />
co już dawno winny spadać,<br />
czoła im stawimy śmiało&#8230;</p>
<p>MEDIA<br />
Kurde, to się będzie działo!</p>
<p>CHÓR<br />
Leć nasz orle w górnym pędzie,<br />
na najwyższej siadaj grzędzie! </p>
<p>ANTEK GUŚLARZ<br />
Pisowe duszeczki!<br />
W was nadzieja - czystych, prawych,<br />
lecz pojmijcie wagę Sprawy:<br />
to nie jakieś z szafy teczki,<br />
czy afera hazardowa,<br />
by móc prztyczka dać łagodnie,<br />
tu o wielkie chodzi słowa,<br />
tu wyjaśnić trzeba ZBRODNIĘ!<br />
Zlatujcie się do Zespołu,<br />
Zespół niech się tutaj zbiera,<br />
czeka nas obfity połów!<br />
Bieżcie w przybytek sejmowy,<br />
będziemy grzebać w papierach,<br />
będziemy ucinać głowy!</p>
<p>CHÓR<br />
Rząd osądzą z PiS-u sędzie,<br />
niezła jatka wkrótce będzie.</p>
<p>ANTEK GUŚLARZ<br />
Rzecz tu powiem kardynalną<br />
i niech się odbije echem,<br />
że coś o wypadku palnąć<br />
jest podłością oraz grzechem!<br />
Zbrodnia, męczeństwo straszliwe -<br />
to są wyrazy właściwe.</p>
<p>CHÓR<br />
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,<br />
tylko Antka brzmi orędzie.</p>
<p>ANTEK GUŚLARZ<br />
Naprzód wy, pomniejsze duchy,<br />
patrzcie, kto ponosi winę:<br />
wśród katyńskiej zawieruchy<br />
ściskał-li się Tusk z Putinem?</p>
<p>CHÓR<br />
Mówcie jasno, mówcie z siłą:<br />
był niedźwiadek, czy nie było?</p>
<p>ANIOŁKI<br />
Do krzyża lecim, do krzyża,<br />
tam niepewność nam nie grozi,<br />
tylko tam duchowa spyża<br />
i przekaz prosto od Bozi.<br />
Pod krzyżem wiemy, że ruskie<br />
uknuły to wszystko z Tuskiem,<br />
że to wszystko przez ich spiski,<br />
nie brawurę, mgłę, naciski.<br />
Ach, wśród innych pobyć deczko,<br />
którzy myślą tak, jak trzeba&#8230;</p>
<p>ANTEK GUŚLARZ<br />
Czego potrzebujesz duszeczko,<br />
żeby się dostać do nieba?</p>
<p>ANIOŁEK<br />
Powiem jeszcze raz, niech stracę -<br />
krzyża! I to pod Pałacem!</p>
<p>CHÓR<br />
Bo słuchajcie i zważcie u siebie,<br />
że się kłusem do piekła zbliża,<br />
kto podaje w wątpliwość przebieg<br />
zdarzeń w wersji obrońców krzyża.</p>
<p>ANTEK GUŚLARZ<br />
Aniołki, duszeczki,<br />
ja ten Zespół dla was robię!<br />
Zapalcie pod krzyżem świeczki,<br />
po czym z Bogiem idźcie sobie,<br />
a gazeta tych&#8230; nie-gojów<br />
niech zostawi was w spokoju.</p>
<p>CHÓR W BERETACH<br />
Kogo prośba ta nie rusza,<br />
w imię Ojca Tadeusza,<br />
niech pod miotłą tkwi jak mysz -<br />
nie chcecie z Radyjkiem sporu,<br />
bądźcie grzeczni dla upiorów;<br />
a kysz, a kysz!</p>
<p><em>(Aniołki odlatują pod Pałac)</em></p>
<p>ANTEK GUŚLARZ<br />
Straszna północ&#8230; W tiwi dziennik&#8230;<br />
zamknijcie gęby na kłódki<br />
i nie bredźcie, że Męczennik<br />
lubił sobie golnąć wódki.<br />
Hę? Ktoś taką głosi tezę?<br />
Spojrzałbym na niego zezem,<br />
gdyby mi się napatoczył&#8230;<br />
Jezu! Właśnie tutaj kroczy,<br />
lok podstępny ma na czole<br />
i pracować chce w Zespole!</p>
<p>CHÓR<br />
Antka ręka zacznie swędzieć,<br />
co to będzie, co to będzie?</p>
<p>ANTEK GUŚLARZ<br />
To najcięższy ze zbrodniarzy,<br />
choć przypadkiem nie ma wąsa,<br />
lecz to ten, co się odważył<br />
z nas kpić oraz się natrząsać<br />
i pytania z grubej rury<br />
słać wciąż do prokuratury.<br />
Tegoż oto piekielnika<br />
cni mężowie oraz damy,<br />
wyzywamy, przeklinamy,<br />
niech nam szybko z oczu znika!</p>
<p>CHÓR<br />
Czy go komuś w kraju braknie?<br />
Zagłosujmy szybko: tak - nie.</p>
<p>WIDMO<br />
Hej, kruki i bulterriery,<br />
że już nie wspomnę o ludziach,<br />
puśćcie mnie tu, do cholery,<br />
też chcę mieć w tym wszystkim udział.</p>
<p>ANTEK GUŚLARZ<br />
Wszelki duch! Jakaż potwora!<br />
Diabelskim cuchnie pomiotem!<br />
Nawet bulterrierów sfora<br />
nie radzi sobie z tym kotem.<br />
W gębie dym i błyskawice,<br />
ozór cały w łgarstwa wieńcach,<br />
za &#8220;Nasz Dziennik&#8221; chyba chwycę<br />
i przegonię potępieńca.</p>
<p>WIDMO<br />
Dzieci, spokojnie, dzieci,<br />
wszak mnie nie od dzisiaj znacie,<br />
owszem, mam ten swój tupecik,<br />
ale zaraz robić w gacie?<br />
Pytań chciałbym zadać parę,<br />
tu i ówdzie coś wykrakać<br />
po co robić ze mnie marę,<br />
albo złego wilkołaka?</p>
<p>PiSŁANKA<br />
Przebóg, co to za szkarada?<br />
Bez ustanku swoje gada.</p>
<p>CHÓR PiSŁÓW<br />
Nie znałeś litości panie,<br />
hej, sowy, puchacze, kruki<br />
i my nie znajmy litości,<br />
rzućmy w twoją stronę zbuki<br />
zlekceważmy twoje zdanie,<br />
bo za nic ty masz nauki<br />
światłe księdza jegomości.</p>
<p>WIDMO<br />
Nie ma, nie ma dla mnie rady,<br />
czuję się wyrzutkiem zgoła,<br />
sam w stołówce jem obiady,<br />
sam na puszczy muszę  wołać.<br />
Tak, słusznie trafiło mi się,<br />
sprawiedliwe zrządzenie Boże,<br />
bo kto nie był ni razu w PiSie,<br />
temu żaden wic nie pomoże.</p>
<p><em>(znika i ukrywa się w blogosferze)</em></p>
<p>ANTEK GUŚLARZ<br />
No, spławiliśmy go, koniec,<br />
gdzieś tam pewnie śpi jak suseł,<br />
a my teraz w swoim gronie<br />
odprawimy komplet guseł:<br />
krew na rękach, spisek, zamach,<br />
ruska trumna, polski grajdoł,<br />
rząd, co znowu będzie kłamać,<br />
Bartoszewski w zmowie z Wajdą,<br />
platformersi, podłe zbóje,<br />
pod Pałacem wierne tłumy,<br />
mgła katyńska, co się snuje<br />
i spowija nam rozumy&#8230;</p>
<p>CHÓR<br />
Czegóż się uśmiechasz, czego,<br />
co w tym widzisz powabnego?</p>
<p>ANTEK GUŚLARZ<br />
Przebóg! Czy tu nikt nie jara,<br />
o co ja się ciągle staram?<br />
Polskę mamy tu, nie Francję,<br />
Niemcy, Belgię, czy Kanadę,<br />
przeto daję wam gwarancję -<br />
rozumowi damy radę.<br />
Prawych serc zwycięży poryw,<br />
Zespół stworzy słuszny klimat<br />
i rozpełzną się upiory,<br />
których nikt już nie powstrzyma&#8230;</p>
<p>CHÓR<br />
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,<br />
co to będzie, co to będzie?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&amp;p=320</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Kto nie zna pieśni&#8230;</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=319</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=319#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Jul 2010 12:51:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=319</guid>
		<description><![CDATA[Zaczęły mnie w ostatnich dniach gryźć wyrzuty sumienia, że za mało dotąd dawałem dowodów patriotyzmu. Ludzie potrafią dniami i nocami stać na warcie, żeby dowieść swojej miłości do, a ja, pies, który stróżowanie i troskę o barany powinien mieć we krwi, tak się niecnie obijam. Postanowiłem więc przynajmniej napisać balladę ludową, która może być śpiewana [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zaczęły mnie w ostatnich dniach gryźć wyrzuty sumienia, że za mało dotąd dawałem dowodów patriotyzmu. Ludzie potrafią dniami i nocami stać na warcie, żeby dowieść swojej miłości do, a ja, pies, który stróżowanie i troskę o barany powinien mieć we krwi, tak się niecnie obijam. Postanowiłem więc przynajmniej napisać balladę ludową, która może być śpiewana po wszystkich prawomyślnych podwórkach i dawać świadectwo najnowszej historii, żeby nie zdołali jej zafałszować różni tacy, a tym bardziej owacy.<br />
Ktokolwiek posiada lirę, drumlę, róg, cymbały, albo inny stosowny, narodowy instrument, proszony jest o nauczenie się na pamięć poniższego tekstu, dopasowanie do niego melodii, a następnie zaniesienie całości pod strzechy, które z niecierpliwością czekają na prostą, zrozumiałą i wiernie oddającą nastroje Pieśń. </p>
<p>Bolszewików potomkowie, gajowi wąsaci,<br />
(na dodatek obrzezani, gdy zajrzeć do gaci),<br />
umówili się z Putinem, masony przeklęte,<br />
że rozprawią się z jedynym słusznym prezydentem.</p>
<p>Zamówili tupolewa u tajnych kosmitów,<br />
co akurat na ten model cuś nie mieli zbytu<br />
i ta niemra Merkelowa, niech ją kara spotka,<br />
prezydenta z jego świtą wepchnęła do środka.</p>
<p>Mgłę zdradziecką wypuścili ze swych rozpylaczy,<br />
by z Polaków nikt niczego jasno nie zobaczył,<br />
a ekipie prezydenckiej tak zmieszali w głowach,<br />
żeby na złość rozumowi kazała lądować.</p>
<p>Kiedy poległ już prezydent nasz w akcie męczeńskim,<br />
kagiebiści go gonili po lesie smoleńskim,<br />
żeby go na ament dobić, zasię do tej zgrozy<br />
z pedałami ich do spółki namówił Sarkozy.</p>
<p>Już się cieszy banda tusków, wilcze pieśni wyje,<br />
bo najlepszy prawy Polak umarł i nie żyje,<br />
a Obama błysk radości wypuszcza spod powiek,<br />
że mu szyków nie popsuje biały wielki człowiek.</p>
<p>Lecz za wczesna podła radość tych parszywych gości,<br />
jeszcze w kraju są obrońcy prawdziwej polskości,<br />
którzy znajdą jakiś sposób na te krętki blade<br />
i odważnie napiętnują narodową zdradę.</p>
<p>Pod tym krzyżem, pod tym znakiem i pod tym Pałacem<br />
z platformerskim policzymy się każdym pajacem,<br />
butem każdą nienawistną obijemy mordę,<br />
co szwargocze po obcemu o <em>mental disorder</em>.</p>
<p>Wreszcie żydki i cyklisty zamkną durne japy,<br />
kiedy sprawy Naród prawy weźmie w swoje łapy,<br />
naród lewy zaś najlepiej niechaj boska łaska<br />
wyprowadzi tylnym wyjściem gdzieś na Madagaskar.</p>
<p>Wtedy szybko tu powszechna szczęśliwość nastanie,<br />
żaden rusek nam nie wmiesza się w chocholi taniec,<br />
żadna nam brukselska ciota nie będzie ubliżać<br />
i w ogóle już niczego nie będzie - prócz krzyża.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&amp;p=319</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Atlas sprośności</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=318</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=318#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Jul 2010 17:28:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=318</guid>
		<description><![CDATA[Wyżlica już od dłuższej chwili podsłuchiwała pod drzwiami pokoju, w którym jej siostrzeniec Azorek i jego kumpel Bobik odrabiali zadania z kynologii. Zadania! To, co dochodziło do jej uszu bynajmniej materiału szkolnego nie przypominało.
- Zobacz, jaka ślizopępka - szczekał w podnieceniu Azorek. - Widzisz to? Na pierwszy rzut oka wygląda na rozszczepkę dość pospolitą, ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wyżlica już od dłuższej chwili podsłuchiwała pod drzwiami pokoju, w którym jej siostrzeniec Azorek i jego kumpel Bobik odrabiali zadania z kynologii. Zadania! To, co dochodziło do jej uszu bynajmniej materiału szkolnego nie przypominało.<br />
- Zobacz, jaka ślizopępka - szczekał w podnieceniu Azorek. - Widzisz to? Na pierwszy rzut oka wygląda na rozszczepkę dość pospolitą, ale już na drugi widać, że to galaretnica i w dodatku mięsista.<br />
- Ooo, a tu, jaka soczysta kustrzebka! - zachwycił się Bobik. - Fałdówkę ma kędzierzawą, włóknouszek lejkowaty i ozorek dębowy. I jeszcze ta dzwonkowata pępowniczka, jasna włochatka, karbowana lejkówka, bruzdniczek malutki, a poniżej taka rozkoszna lepiota. To jest chyba, no, tego&#8230; clito&#8230; clitocybe odora.<br />
- Niezła - przyznał z cmoknięciem Azorek. - Czubniczkę ma wprawdzie nieco łysawą, ale jakby jej tak dać w tle różowy powłocznik, albo cielistą powłocznicę, zaopatrzyć w błyszczącą kielonkę i giętką siodłówkę, albo kazać zrobić odgiętkę i wypiąć siedzuń dębowy&#8230; Wtedy tylko gwiazdoszem wzniesionym w uszaczek kosmaty&#8230;<br />
- Jakim gwiazdoszem? -  spytał niepewnie Bobik.<br />
- Wzniesionym! - odszczeknął ochryple Azorek, zapalając się coraz bardziej. - Maczużnikiem bojowym, główkowatym, jeleniakiem nastroszonym, wrośniakiem szorstkim, twardziakiem lepkim czy twardziaczkiem ciemnotrzonowym, żylakiem trzęsakowatym albo żyłkowcem różowawym, pochwiakiem myszatym, lepkozębem brązowym, drobnoporkiem łzawiącym, lejkoporkiem, lejkownikiem! I prosto w jamczatkę tej pieprznej gąski, w błonkę nalistną gołąbki skromnej, w boletus depilatus kruchaweczki wysmukłej! Do szału, do dna, tak żeby jej powleczka podkorowa mglejarką zaszła i łzawnik rozciekliwy ze ślepi poszedł. To by dopiero był mądziak psi!<br />
Wyżlica nie miała zamiaru dłużej słuchać tych bezeceństw. Teraz była już pewna, że szczeniaki pod pozorem odrabiania zadań dorwały się do rzeczy całkowicie nieprzeznaczonych dla psów w ich wieku. Wpadła jak burza do pokoju, sadząc wielkimi susami w stronę komputera.<br />
- Nie wstyd wam?! - krzyknęła z oburzeniem. - Zadania mieliście odrabiać, a nie świństwami się zajmować! Niechby się wasz psatecheta dowiedział!<br />
Bobik z Azorkiem spojrzeli po sobie porozumiewawczo.<br />
- Ciocia się wyluzuje - powiedział uspokajająco Azorek. - Atlas grzybów oglądaliśmy. Fakt, nie wszystkie jadalne, ale żeby zaraz świństwo&#8230;<br />
Wyżlica czuła, że coś jest nie tak, ale nie bardzo wiedziała, jak mogłaby szczeniakom cokolwiek udowodnić. Nie miała wątpliwości, że we wszelkich sprawach związanych z komputerem i tak ją przechytrzą. Zresztą, na ekranie istotnie pysznił się okazały grzyb z wyraźnym podpisem <em>trzęsak mózgowaty</em>.<br />
- Kynologii mieliście się uczyć - spróbowała warknąć na wszelki wypadek, ale już bez przekonania.<br />
- No, to właśnie na kynologię - zapewnił Bobik i kliknął w klawiaturę. - O, widzi pani, tu na przykład grzyb taki&#8230; <em>psathyrella populina</em>.<br />
- No, jak dla psa popelina, to już dobrze - zgodziła się z rezygnacją Wyżlica. - Nie bardzo jej się to podobało, ale nie chciała się narażać na kolejną przegraną utarczkę słowną z Azorkiem.<br />
Poczłapała z powrotem do kuchni, naciągając po drodze beret na uszy. Przez zapyziałą, od lat niemalowaną ścianę słychać było jej oddalające się gderanie:<br />
- Strasznie się cwane ostatnio te szczeniaki zrobiły. Dla psa popelina! Poszedłby jeden z drugim na psiędza, to by mu głupstwa ze łba wywietrzały&#8230; </p>
<p><em>Uwaga: wszystkie imiona i nazwiska występujących w tekście grzybów są całkowicie niefikcyjne. </em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&amp;p=318</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Opuncja nieparlamentarna</title>
		<link>http://www.blog-bobika.eu/?p=317</link>
		<comments>http://www.blog-bobika.eu/?p=317#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Jul 2010 09:35:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bobik</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog-bobika.eu/?p=317</guid>
		<description><![CDATA[- Obawiam się, że w niedzielę znowu zostanie wybrany nie ten prezydent, co trzeba - wygłosił Bobik z bardzo ważną miną, popatrując, czy sąsiadka docenia jego wyrobienie polityczne.
- Też się prorok znalazł! - prychnęła Labradorka z przekąsem, - Jak zostanie wybrany, to przecież będzie taki, jakiego ludzie chcieli.
- E, tam - zaprzeczył elegancko Bobik. - [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Obawiam się, że w niedzielę znowu zostanie wybrany nie ten prezydent, co trzeba - wygłosił Bobik z bardzo ważną miną, popatrując, czy sąsiadka docenia jego wyrobienie polityczne.<br />
- Też się prorok znalazł! - prychnęła Labradorka z przekąsem, - Jak zostanie wybrany, to przecież będzie taki, jakiego ludzie chcieli.<br />
- E, tam - zaprzeczył elegancko Bobik. - Ludzie mają to jakoś tak urządzone, że zawsze wybierają tych, których nie chcą. Wystarczy prasę po wyborach poczytać, telewizję pooglądać, z taksówkarzami pogadać&#8230; Zawsze się okazuje, że wybrano kogoś niewłaściwego.<br />
- Ale przecież, o ile wiem, ludzie specjalnie po to chodzą na te wybory, żeby właśnie nie wybrano tego, kogo nie trzeba.<br />
- Niby tak - bez przekonania przyznał Bobik. - Tylko że jak już wybory się skończą, to zaraz opuncja zaczyna udowadniać, że stała się okropna katastrofa i najlepiej byłoby całe te wybory zrobić jeszcze raz.<br />
- Jaka opuncja? - zdumiała się Labradorka.<br />
- No, ta kolczasta, która tylko patrzy, jak takiego wybranego ukłuć.<br />
- To się nazywa opozycja - poprawiła szczeniaka Labradorka.<br />
- Znowu musisz wszystko wiedzieć lepiej! - rozzłościł się Bobik. - Może w innych krajach to się nazywa opozycja. Może tam to służy do pilnowania tych wybranych, żeby nie robili głupot i żeby im się w głowach nie poprzewracało. Ale u nas służy tylko do kłucia, więc to musi być opuncja. Mam do takich rzeczy nosa, odkąd go za bardzo do jednej opuncji zbliżyłem.<br />
Labradorce nie chciało się kłócić. Było zbyt gorąco, a poza tym mgliście przypominała sobie, że jakaś historia z pokłutym nosem faktycznie kiedyś tam się Bobikowi przydarzyła. Powoli, żeby się zanadto nie zmęczyć, przewróciła się na drugi bok i zapytała:<br />
-  Słuchaj, a gdyby się od tej opuncji po prostu trzymać z daleka? Czy wtedy nie mogłoby się okazać, że wybrano kogoś właściwego?<br />
- Nie da rady - zasmucił się Bobik. - Bo mnie nie chodzi o ten duży gatunek opuncji, który się hoduje w parlamentach. Ja mówię o tych małych opuncjach, które wszędzie rosną jak, nie przymierzając, chwasty jakieś. Ich się nie da uniknąć. Mogę nie oglądać telewizji, mogę nie czytać prasy, przy pewnym wysiłku mógłbym nawet nie kontaktować się z internetem. Ale chyba nie wyobrażasz sobie, że podczas jazdy taksówką ani raz nie otworzę pyska do taksówkarza?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog-bobika.eu/?feed=rss2&amp;p=317</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
