- Kandyduję na prezydenta! - oświadczył dumnie Bobik, przygładzając przed lustrem jeszcze trochę niepolitycznie nastroszone dredy.
- Ty? - roześmiała się Labradorka. - Przecież to całkiem niepoważne!
- A skąd ci się wziął taki pomysł, że kandydatury prezydenckie mają być poważne? - nadął się Bobik. - Znam jeden kraj, wcale nie taki mały, w którym niemal wszyscy kandydaci są wyłącznie do śmichu. Nie widzę powodów, żebym nie miał i ja tam kandydować.
- A w którymż to, przepraszam, kraju? - spytała Labradorka z nieco podejrzliwą miną.
- W Polsce! - szczeknął Bobik jeszcze dumniej i zastanowił się, czy kość po dziadku mogłaby ewentualnie zastąpić szablę.
- W Polsce, ale jakiej? - strawestowała pod nosem Labradorka.
- To jest więcej niż jedna Polska? - zdumiał się szczeniak, na wszelki wypadek ćwicząc dodatkowe merdnięcie pod adresem przyszłego elektoratu. Syszał gdzieś, że elektorat jest na merdanie bardzo łasy.
Labradorka westchnęła. Bezmiar szczeniaczej ignorancji przyprawiał ją czasem o migrenę.
- Ty byś, Bobik, poczytał Prawdziwą Literaturę, zamiast tylko po tych blogach łazić - sapnęła karcąco. - Dowiedziałbyś się czegoś o Polsce prawdziwej i Polsce łajdackiej. I wtedy mógłbyś się bez śmichów-chichów zdecydować, której właściwie chcesz być kandydatem. Bo inaczej grozi ci niezła rozrywka.
Chwała poecie, który zdarł
z prawdy figowy listek!
Że Polska ma oblicza dwa,
to dziś już oczywiste.
Powstańca dusza, serce lwa,
co umrzeć chce dla Sprawy,
samego Piasta DNA -
to twarz Polaków prawych.
A lewych? Tu diabelska szczeć,
na świński ryj zadatek,
hańbiąca powołanie płeć
niechrzczonych, obcych matek.
Gdy jedna Polska pośród łez
z historią się rozlicza,
ta druga mówi “drapał pies!”
i czyta Gombrowicza.
Gdy pierwsza w róg złocony dmie,
piętnuje niczym Skarga,
druga na blogach, w sieci mgle,
świętości sobie szarga.
Tam kir żałoby, dzwonów jęk,
męczeństwo, salwa, chwała,
a tu ironia, ścichapęk,
i - o, takiego wała.
Z jednej i z drugiej słychać chór:
jak razem wytrwać dłużej?
Rozdziela je graniczny mur
(a może to przedmurze?).
I w obolałej głowie się
pytanie gdzieś pelęta:
jak mają mieć te Polski dwie
jednego prezydenta?

do Bobika
Ostatnie komentarze