wtorek, 19 czerwiec 12 | Autor: Bobik

Jack Russell wtruchtał do ogrodu, ale zamiast jak zwykle porwać Bobikowi spod nosa patyk, zapraszając tym samym do beztroskiej gonitwy, stanął w pozie nachmurzonej i wpatrzył się w szczeniaka pełnym wątpliwości wzrokiem.
- Co jest? – zapytał wnikliwie Bobik. – Nie chcesz się bawić, czy co?
- Sam nie wiem – burknął Russell. – Wczoraj chciałem. Przedwczoraj chciałem. Przedprzedwczoraj też chciałem. A dziś już nie jestem pewien. Zacząłem dochodzić do wniosku, że jesteś leberałem.
- Ależ zawsze byłem! – zauważył z niejakim zdziwieniem szczeniak. – Nigdy nie ukrywałem, że leberka jest moją namiętnością, moim hobby i moim przeznaczeniem. To żadne odkrycie.
- No widzisz – powiedział Russell oskarżycielskim tonem. – A ja nawet nie wiedziałem, co to jest ta cała lebera. Musiałem sprawdzić w słowniku i okazało się, że to paszetówka. No to czemu nie powiesz, jak każdy normalny pies, że jesteś pasztetówkistą, tylko z tymi swoimi regionalizmami się obnosisz? Jak się teraz z tobą bawić jak gdyby nigdy nic?
- To znaczy, że nie chodzi o zawartość, tylko o to, jak się ją nazwie? – zmartwił się Bobik. – Ale… jak by to delikatnie ująć… nazwą za bardzo się nie najesz.
Russell ostrzegawczo wzniósł łapę do góry.
- Imponderabilia! – szczeknął dobitnie. – Mapa i terytorium. Drogowskazy i manowce. Rzeczywistość i opis. Wątroba i wątrobianka.
- I Russel, i Husserl, i Wittgenstein – dorzucił radośnie Bobik, sądząc, że kumpel jednak zdecydował się na wspólną zabawę.
- No i znów lecisz w regionalizmy! – warknął Jack. – A już myślałem, że uda mi się z tobą dogadać jak pies z psem.
- Wiem, pod pewnymi względami jestem niereformowalny – przyznał Bobik. – Ale coś ci powiem. Odkąd doszedłeś do tego, że jestem leberałem, wcale nie mam mniejszej ochoty na ganianie za patykiem, niż wcześniej. Więc może nazwa nie aż tak wpływa na zawartość, jak by się mogło wydawać?

Możesz śledzić komentarze do tego wpisu, korzystając z RSS 2.0
Możesz dodać komentarz, albo dać trackback z twojej strony.
Jeśli chcesz dodać odnośnik do komentarza, wykopiuj jego link, klikając (prawym przyciskiem myszy)
na datę komentarza.

678 komentarzy

  1. Od razu uprzejmie proszę, żeby nikt tego wpisu nie wziął do siebie osobiście. :lol: Postanowiłem tym razem udać się w tzw. wyższe rejony abstrakcji, co nie oznacza, że nie można jej spróbować jakoś przełożyć na praktykę. :cool:

  2. :)

    Muszę napisać odezwę do narodu, a później się tu odezwę, żeby wypłakać przygniatający ciężar.

  3. To już drugi. Obok pięści rynku, która przygniata każdego. :-(
    Obiecuję, że solidarnie też się ugnę pod tym ciężarem. ;)

  4. Wielki Wódz  19 czerwiec 12,   14:11

    Dlaczego nie osobiście? Ja wziąłem osobiście. Trochę mnie męczy “wszyscy” i “wszędzie”, nie ukrywam tego. Pryzmaty, perspektywy, a może by poganiać za patykiem? :)

  5. Mnie do ganiania długo namawiać nie trzeba. :-)
    A jeszcze jak patyk posmarowany leberą… :twisted:

  6. Mogę Wam zdradzić tajemnicę warsztatu, czyli skąd się wziął leberał. Z literówki w całkiem innym tekście, którą wprawdzie zauważyłem i poprawiłem, ale nie dawała mi spokoju, bo coś w niej takiego psiego było… :lol:

  7. No literowek to masz tutaj w brod, Bobiku – dosyc materialu na napisanie literowkowej Wojny i pokoju. :-)

    Mar-Jo, w porannym pospiechu odpowiedzialam na Twoje pytanie jeszcze pod poprzednim wpisem. :-)

  8. Czy mógłbym napisać sam pokój? Coś okropnie na pisanie tej wojny nie mam ochoty. ;)

  9. Pewnie, ze pokoj lepszy, Bobiku. Choc raczej w tym przypadku chodzilo mi o dlugosc dziela. I jednak w miare szczesliwe zakonczenie (inaczej mozna by sie szybko przerzucic na Anne Karenine, ale mogloby sie jeszcze potem odechciec podrozy pociagiem – a o to akurat zdaje sie juz kto inny sie stara, zwlaszcza na trasie Gdansk-Warszawa). ;-)

  10. Oj, długie dystanse to chyba też nie moja specjalność. :oops: To ja może, krakowskim targiem, napiszę kawalerkę z aneksem kuchennym i szczęśliwym zakończeniem w korytarzu. :lol:

  11. Wiadomo, ze zwiezlosc ma swoje uroki, Bobiku. ;-) Te dlugodystansowe skojarzenia wyskoczyly mi glownie w zwiazku z bogactwem literowkowego materialu. :lol:

  12. Dziękuję, Moniko. Właśnie znalazłam. Życzę Twoim córkom wielkich sukcesów. :-D

    Leberał! Literówka – palce lizać! :-D

  13. Wezmę do siebie leberalizm (no nie, czego to ludzie nie jedzą… gdyby były dwunastonożne mrówki to i te dwunastnice by jedli) bo zauważyłem coś dziwnego. Jak pojawia się jakaś ankieta i w jednym kierunku są strzałki na liberalny – konserwatywny a w drugim na lewicowy – prawicowy (albo coś tam innego, w ankietach zawsze są jakieś zbyt mądre dla mnie słowa) to nieuchronnie ląduję w lewym górnym kącie, czyli gorzej ode mnie to może rysberlin ale i tego nie jestem pewien. No, jakiś taki Che Guevara z litewskich Duniełowicz. A to dla mnie nie ma sensu, bo mam się za tradycjonalistę i umiarkowanego w kwestiach ekonomicznych i wolącego nieco rygoru edukacyjnego niż rozpuszczenia i rozwolnienia. Więc czemu wypadam tak dziwnie, że tylko mi wetknąć bolszewicki nóż w ząb i tęczową orchideę w genitalia? Tylko dlatego, że nie obchodzi mnie kto wśród dorosłych z kim sypia, kto odpowiednie łoże pobłogosławił oraz wolę widzieć ludzi różowych od długiego snu niż zielonych od niewyspania?

    I ze smutkiem stwierdzam, że choć niewiele się w ciągu lat zmieniłem, świat dał gwałtowny skok w prawo. Wahnęło mu się od tego upadku kolejnych breżniewów i przestało być grzechem dyskretne niewolnictwo a na zbrodnię wyszło myślenie, że ludzie są równi.

    Niedawno uświadomiłem sobie, że gdyby naziści odpalili w podbitej Polsce taką hecę, by zostawić zupełnie bez pracy miliony ludzi, likwidując wszelkie państwowe prace, to przez sto lat by się gadało o ludobójstwie polskiego narodu (a teraz nic się nie mówi o tym, że nędznie i ledwo-ledwo, ale miliony ludzi dostawało od nowych zarządców mizerne pieniądze na istnienie). A gdy Amerykanie zrobili taką hecę w Iraku, świat nawet nie bardzo to zauważył, ot, normalka, że dawni poplecznicy Husajna potracili prace. Czyli kto był na państwowej pracy, w wojsku, policji, administracji, dostał pieczątkę wspólnika mordercy.

    Jeszcze raz powtórzę, choć bardzo, bardzo niemile to brzmi: nawet hitlerowcy i nawet w Polsce (jednym z najokrutniej przez nich traktowanych miejsc) takiego szpasu nie odstawili. Czyli duch czasu bardzo się zmienia i zdecydowanie nie w kierunku, który wskazywało Oświecenie.

  14. A ja nie jestem leberałką. Nie znoszę wątróbki :evil:
    Ale to jakby nic nowego z mojej strony ;-)

  15. O, to bardzo ciekawy temat, Andsolu, takze mnie bardzo lezacy na sercu – to przesuwanie sie swiata, i dyskursu na prawo przez ostatnie kilka dekad (bo to sie nie zaczelo wczoraj ani przedwczoraj). Ankiet co prawda nie wypelniam, ale pewnie bym sie na nich znalazla niezbyt daleko od Ciebie i Rysia (choc roznimy sie wszyscy stylistycznie.) A slowo liberal zostalo tak odpowiednio spreparowane w odbiorze masowym, ze wiele osob juz troche boi sie do swego leberalizmu publicznie przyznac, oddajac cala rozmowe na te tematy wlasciwie walkowerem.

    Dziekuje z calego serca, Mar-Jo. :-)

    Czasem w ogole mi sie wydaje, ze zwolennicy teorii spiskowych powinni sie zajac muzykami zamiast masonow. ;-) Patrze zawsze z zadziwieniem jak ludzie z roznych srodowisk, czasem z roznych krajow, spotykaja sie, i mowia do siebie miedzynarodowym jezykiem muzyki. Albo jak na przyjeciach spotykaja sie niznani sobie wczesniej ludzie, ktos wspomni gre na jakims instrumencie albo spiewanie w chorze, i zaraz rozmowa sie ozywia, oczy blyszcza, rumience pojawiaja sie na twarzy, jednym slowem – nagle iskra zrozumienia przeskakuje pomiedzy rozmowcami. I czasem pozniej z tego wychodzi takze wspolne muzykowanie. :-)

  16. Wielki Wódz  19 czerwiec 12,   18:02

    Moniko, nie doceniasz zwolenników teorii spiskowych. Kiedyś na blogu u Pani Kierowniczki był link do patryjotów, gdzie naukowo wywiedziono, że A=440 Hz to jest wynalazek żydowsko-bolszewicko-imperialistyczny, wdrożony w celu. :)

  17. Strasznie ciasno się zaczyna robić w tym lewym górnym rogu. Ja też tam ląduję. :cool:

    Twórcy teorii spiskowej na temat A=440 Hz wzbudzili mój podziw. Ja nawet nie wiem, co to jest, a kudy mi tam do wymyślenia choćby najmarniejszych zalążków spisku. :oops:

  18. Obiecałem, że napiszę kawalerkę, to dotrzymuję. :-)

    Kawalerka, choć mikra, strony cudne swe ma,
    krótkość, zwięzłość i formę odpowiednią dla psa,
    do lusterka gdy zerkam widzę – pies w nim, lecz pan,
    taką budę posiadać to niebiański jest stan!

    Kawalerki uroki opisywać bym mógł,
    bez dystansu, zadyszki i bez szkody dla nóg,
    blisko ścierka, przepierka, derka tylko metr stąd
    i pod łapą muterka, która wpadła gdzieś w kąt.

    W kawalerce rowerkiem nie nakręcisz się rund,
    lecz w niej czeka wyżerka, a wyżerka to grunt.
    Tu leberka, tu serka plaster śmieje się w głos,
    a tu znów cynaderka… Lepiej nie miał Hans Kloss.

    Tu nie gubię się w gierkach wielu okien i drzwi,
    zakończenie szczęśliwie tuż pod nosem mi tkwi
    i ze szperką paterka. Ach, jak żyć ma się chęć
    w tym metrażu upojnym rzędu cztery na pięć. :twisted:

  19. Dzieki, Wielki Wodzu. :lol:

    Pewnie tymi herzami przesylaja sobie tajne a wredne przekazy, Bobiku. ;-)

  20. Kawalerka sliczna, Bobiku. Wszystko w zasiegu lapy. :lol:

  21. Bobiku :) :D

  22. Wielki Wodzu :) :) :D :D

  23. Mam takie wrażenie, że teraz ludzie próbują ogarnąć myślą cały Świat. I że zrobiła im się pod “pokrywką” stodoła z wierzejami otwartymi na przestrzał, a wróble fruwają pod więźbą dachu i świergoczą.

  24. BARDZO przychylny i cieply reportaz z “mistrzowskiej” Warszawy

    niestety po “Dojczlandowsku”

    http://www.zdf.de/ZDFmediathek#/beitrag/video/1661144/ZDFreportage:-Warschau-feiert-Fußball

  25. Proszę, jak to dobrze przyznać się do niewiedzy. Już się dowiedziałem, do czego są herce, to jeszcze tylko mi powiedzcie, co służy do obejmowania władzy nad światem – A czy 440? :twisted:

  26. czy tym gornym lewym mozna straszyc dzieci?

    rys postrach bobaskow – co za marzenie :roll:

  27. Ja nie wiem co to lewo-prawo, więc nie wiem o co w ogóle chodzi. Idee Oświecenia, Idee Oświecenia, Idee Oświecenia… też ciężko. Zaraz ktoś powie, że świetne teorie wychowania tworzone przez kogoś, komu można się wstydzić podać rękę (Rousseau), czy też takich, co to na płacy u Jekatieriny byli (wszyscy wiedzą kto). Że to prymat abstrakcji nad życiem i że to się źle skończyło.

  28. http://www.youtube.com/watch?v=E_tFFQyEu_Q

  29. tutaj moj ulubiony hotel w B. (to tak do wczorajszej galerii z HH

    Pani Kierowniczki). mozecie zgadywac dlaczego ulubiony (ze tuz obok mojego domu to malo) :) :) :)

    https://lh4.googleusercontent.com/-vFxWhdSpJog/T98p5M8oH7I/AAAAAAAAGNA/99Zf7w6nyVM/s1000/P6180856.JPG

  30. Rysiu, hotel piękny. Czy nazwa nie tylko sugeruje?
    A linka z ZDF tylko dla odbiorców z terenu BRD.

  31. Leberka, żeberka, Bobicza wyżerka. ;-)
    Wstrząsnęło mną właśnie w tramwaju – ale mnie nie zmieszało. Obejrzałam nowy firm promujący? Warszawę. Młody obcokrajowiec opowiada mamie przez telefon, że w Warszawie jest fajnie (i tanio!). Tak fajnie, że postanowił tu zostać na dłużej i studiować. Jest ogromny wybór uczelni. Poziom też jest wysoki – studiowało tu kilku noblistów. :shock: Maria Curie-Skłodowska i Chopin uczyli się w Warszawie. :shock: :schock: :lol:

  32. Taaak. A jednak zmieszało. ;-) http://www.schock.de/ My nephew says, that I have a mind like a sink. / I think I saw a pussycat. / Sing-Sing nazywają go. Wysoki poziom. :roll:

  33. Tadeuszu, te rogi są bardzo dobre dla takich, co nie wiedzą, gdzie lewo, gdzie prawo. Odpowiadasz na kilka łatwych pytań i już się dowiadujesz. Może nie zawsze gdzie lewo, gdzie prawo, ale w każdym razie, gdzie Ty jesteś. :lol:

  34. No, a czy to nie jest modelowy okaz spisku? Zatajono przed nami, że Chopin dostał Nobla. :evil:
    Jasne, że chodziło o forsę. I wiadomo, kto się na tym obłowił. :roll:

  35. Wielki Wódz  19 czerwiec 12,   20:05

    I że Chopin był Żyd. Jak by nie był, to by nie dostał. :twisted:

  36. Rysiu, bobaski teraz takie cwane, że to raczej Ty ich się bój.
    Ale jak już musisz czymś postraszyć, to najlepiej literaturą. Większość na sam dźwięk tego słowa pryska w podskokach. :cool:

  37. Skłodowska wobec tego podwójna Żydówka, bo dostała dwa razy. 8O
    No, chyba że ten drugi raz to za kosmopolityzm. :cool:

  38. Wspomnienia Jozefa Morawca

    Obecnie mam 87 lat, czuje sie jeszcze w miare sprawny. Duzo przezylem i zapamietalem. Pisalem te wspomnienia kilka lat, krok po kroku. Jak mialem wolny umysl. Jak bylem spokojny i potrafilem szybko myslec. Cale zycie pracowalem jako murarz. Wybudowalem duzo domow, tak ze ich zliczyc nie moge. Pokochalem to murarstwo. Jedna z moich wazniejszych robot jest plebania w Zarkach, wybudowalem ja od pierwszego kamienia do ostatniej cegly na dachu. To jest doniosla moja praca. Ksiedzu mowilem, ze chce budowac sam, zeby zostala pamiatka po mnie. Tak mu mowilem. W koncu wybudowalismy
    prawie wszystko z synem. Bylem z siebie zadowolony. Ale zadowolenie szybko mija, a ludzie jeszcze szybciej zapominaja.

    Czesto w niedziele w pogodny dzien siadam na rower, sladem
    mlodych lat jezdze po okolicy. Ogladam dawne swoje laki, az pod las i z powrotem. Pod gore zmuszony jestem kilka razy odpoczac. Kiedy juz wyjade z prawej strony kosciolka sw. Stanislawa spogladam na doline Nadwarcia. Doznaje wtedy uczucia radosci. Zal tego zycia mlodego na podgorzu Laskowca. Zal tych lak kwiecistych, ktore w czerwcu byly usiane pachnacymi kwiatami. Zal tych ludzi, ktorzy na tej ziemi pracowali w pocie czola prymitywnymi drewnianymi narzedziami. Tak jak z bajkiua krola, gdzie ziemia byla warsztatem pracy i zycia. Ci ludzie odeszlina zawsze, nalezy ich wspominac. Ale szczegolnie trzeba pamietac o Zydach, bo mielismy wspolne z nimi zycie.
    Kiedys czesto chodzilem na cmentarz zydowski, zeby sie skontaktowac z kultura zydowska. Zycie Zydow mnie ciekawi, ich wiara i praktyki. W naszej religii jest bardzo duzo z wiary zydowskiej, tak samo jak na przyklad w wierze mahometanskiej. Nie potrafie zrozumiec, dlaczego Zydzi sa tak przesladowani przez inne narody. Taka jest chyba natura ludzka. Teraz prawie nie widze i rzadko kieruje sie na kierkow. Tylko przez dotykanie nagrobkow moge sie czegos o nich dowiedziec i poczuc kulture zydowska.
    Postanowilem pisac, zeby moje wspomnienia nie zostaly zatarte, zeby zostala pamiec dla przyszlych pokolen o tym, co dzialo sie w Zarkach. Jestem prostym czlowiekiem. (…) Mam nadzieje, ze wspomnienia spisane nawet przez prostego czlowieka sa tak samo cenne jak te, ktore wyszly spod piora uczonych.
    Nie mozna bagatelizowac przeszlosci, bo narod ktory zatraca swoja historie, zatraca swoje zycie i swoja przyszlosc. Moga przyjsc inni i wmowic mu, ze bylo inaczej.
    Nie wolno zapomniec o tym, co sie stalo. Ale nie wolno tez pielegnowac w sobie bolu i nienawisci, bo to szkodzi tez temu co nienawidzi. Czlowiek sie zatruwa i tylko choroby sie z tego rodza.

  39. Wspomnienia Eli Zborowskiego

    Wiatry antysemickie

    Ale wracajac do moich lat mlodzienczych w Zarkach. Mniej wiecej w roku 1935 pojawilo sie wiele rzeczy, ktorych nie bylo przedtem. Te antysemickiewiatry z Zachodu, z Niemiec jakos widocznie przechodzily przez granice. Jako dziecko nie wiedzialem dokladnie o co chodzi, ale balem sie wracac sam do domu ze szkoly. W tym czasie zaczely sie wlasnie pojawiac napisy na sklepach zydowskich: “nie kupuj u Zyda”, “swoj do swego”. W Wigilie zamykalismy okiennice, mocno i szczelnie, bo jak Polacy wychodzili z kosciola to wybijali okna w sklepach zydowskich. Przewaznie w okresie Bozego Narodzenia tak sie zdarzalo. (…)
    Ale byli tez dobrzy ludzie. Ja jestem przeciwny jak ktos mowi, ze Polacy sa antysemitami. Nie wolno uogolniac. Chociaz sam na wlasnej skorze ten antysemityzm w Zarkach odczulem to nie pozwalam mowic, ze wszyscy tacy byli. (…)

    Ludzie sie do tego przyzwyczaili

    Pod panowaniem niemieckim Zydow po prostu wolno bylo zabijac. Brutalnosc i mord byly na porzadku dziennym. Ludzie sie do tego przyzwczaili. Wedlug prawa niemieckiego Polak nie
    mogl przechowac Zyda. To zabijanie i ponizanie Zyda przyjete zostalo przez czesc Polakow jako normaln. Niestety! Niestety!
    Ale musze powiedziec, ze jestem od konca wojny obronca narodu polskiego, bo byli i tacy, co ryzykowali swoje zycie i swojej rodziny dla ratowania Zydow. (…)

  40. Wiletta Weiss autorka “Pozostalo nas tak niewielu wspomnienia z pewnego sztetla” w “Od autorki” napisala: Niewiele jednak wiedzialam o Zydach w Polsce. Mysle, ze duza czesc mlodego pokolenia Polakow ma ten sam problem. Choc Zydzi byli sasiadami naszych dziadkow, nigdy o nich nie rozmawialismy w gronie rodzinnym. Nie znamy swojej historii. (…) Zinteresowalo mnie nie tylko wspolne zycie Polakow i Zydow w Zarkach.
    Zadawalam sobie pytanie, jak zachowywali sie mieszkancy Zarek, gdy Niemcy przesladowali ich zydowskich sasiadow. Chcialam sie dowiedziec, co dzialo sie po wyzwoleniu, gdy garstaka ocalalych Zydow wrocila do Zarek i dlaczego nikt z nich nie pozostal.
    Zastanawialam sie, co Zydzi zareccy opowiadaja dzisiaj o nas Polakach w roznych miejscach na swiecie.”

    W ksiazce mamy siedmioro rozmowcow Polakow i Zydow, wspomnienia sa intymne, subiektywne, ciekawe i potrzebne.

    bardzo bardzo bardzo polecam

  41. ksiazke mozna kupic tutaj:

    http://www.facebook.com/buchbund

  42. albo tutaj:

    http://www.eva-verein.de/PL/wsnnw-pl.html

  43. o! ciagle jeszcze mecz?

  44. znikuje :)

  45. Maryśka Maryśką, ale Chopin naprawdę uczył się w Warszawie. Nigdzie indziej. Potem mawiał, że u Żywnego i Elsnera to każdy by się nauczył.
    A teraz Wam wytłumaczę, o co chodzi z tym a1 = 440 Hz (ważne: a1, czyli a razkreślne, ta właśnie określona wysokość dźwięku). Chodzi w dużym uproszczeniu o konieczność, by wszyscy stroili się do tej wysokości. To zresztą wynalazek dość późny, bo np. za baroku strojono się niżej. Chodzi więc (prawdopodobnie) o to, że nie będzie nam jeden z drugim pluł w twarz i rozkazywać, jak mamy się stroić. Niech każdy stroi się podług swojej woli, ot co! :-D
    A że coś takiego było na moim blogu, to już nawet zapomniałam :shock:

  46. Załapałem. W baroku strojono się niżej, a teraz stroi się wyżej. :twisted:

  47. Ale Żywny i Elsner chyba już dziś nie uczą? :shock: :lol: A i system nauczania zdążył się zmienić. Kilka razy. Dlatego tłumaczenie, że w Warszawie jest wysoki poziom nauczania, bo wszak Chopin się tu uczył – i wyuczył!, wzmocnione lekką niepewnością w kwestii Chopinowego Nobla, nieco mną wstrząsnęło. ;-)

  48. Wielki Wódz  19 czerwiec 12,   21:50

    Czasem w baroku stroiło się jeszcze wyżej niż teraz, wcześniej zresztą też, a czasem jeszcze niżej niż 415. Od 360 do 480 Hz, jakoś tak chyba. To zależało albo od organów w miejscowości, albo jakie tromby były akurat na wyposażeniu kapeli, bo jak może wiecie, przestrojenie jednych i drugich jest teoretycznie możliwe, ale nieopłacalne z kilku powodów. Potem była romantyczna dowolność, z trochę mniejszą rozpiętością, aż wprowadzono w/w spisek. :cool:

  49. No dobrze, przyznam się: chodzi o to, że nie napisali, że JA się w Warszawie uczyłam. :cool: Nigdzie indziej. ;-)

  50. No, naprawdę, jakie to proste z tym strojeniem, kiedy ktoś wytłumaczy. Nawet to z romantyczną mniejszą rozpiętością zrozumiałem. :cool:

  51. http://www.youtube.com/watch?v=stxtqkZzJ-U&feature=related

  52. Wielki Wódz  19 czerwiec 12,   22:40

    Sędzia dzisiaj był nie dość, że %@#&, to jeszcze ślepy. :evil:

  53. Sędzia z Węgier! Nie do wiary. I nie wiem za co się brać? Tokaj czy “Miedova c percem”?
    На 63-й хвилині Марко Девіч вийшов один на один з Хартом, м’яч судячи з відеоповтору перетнув лінію воріт після рикошету від голкіпера. Але угорський арбітр Віктор Кошшоі взяття воріт не зарахував.

  54. Dzięki Rysiu, wysłałam zamówienie, ale dosyć to kłopotliwe.
    Nakład 1 000 szt i jeszcze się nie rozszedł.

  55. Oj ciezko dzisiaj byc prawica, popatrzcie sami:

    http://wyborcza.pl/1,75248,11972394,Kaczynski_watpi_w_samobojstwo_Petelickiego.html

    wrrrr!wrrrr!wrrrr!wrrrr!wrrrrr!wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!

  56. Jako liberalna cameronowko-thatcherowska prawica, blagam: nie mordujcie nas w garazach!

  57. kroliku, myślę o “krótkiej liście osób, które bardzo dużo mówią i w związku z tym są zagrożone”, a niektóre na różne sposoby zostały już “uderzone” i martwię się. Mam nadzieję, że ani pan Macierewicz ani sam pan Prezes nie mówią bardzo dużo?

  58. Dziob w ciup, morda w kubel, andsolu… szszszszszszsza…

    Strona bierna czasownika jest zawsze podejrzana… zostaly uderzone. Tak jakby moze to zielone ludziki, a moze sily nieczyste, w kazdym razie cos tam czyha na rozne gaduly.

  59. Zastanawiam sie czy to nie liberalowie czyhaja. Ale jakos strach ich tak po prostu nazwac, bo kto wie do czego sa zdolni.

  60. Na szczescie `ta lista osob, czyli potencjalnych ofiar, jest krotka. Ufffff…

  61. Tiaaa… jedni jeszcze czyhają, a drudzy już nahaju. Ale dla świętego spokoju, Bobiku, chwilowo opuszczam Partię Leberki, i oddaję do lombardu rurkę dalekostrzelną z kurarą, lalki z zapasem szpilek oraz magiczny trójkąt z hipotenuzą.

    Będę ćwiczył wykończanie adwerarzy samym gadaniem. Pierwsza wprawka (powiadom mnie jak leci gdyby trup padał): a Bismarck był inteligentniejszy od Napoleona. I był demokratą. I mniej szkodził Polakom. I nie miał kompleksu małego penisa.

  62. poda :sad:

    balkon szczelnie zamkniety

    ja szeleszcze :) :D

    herbata goraca

    brykam :D

  63. parasol

    do pozycji :) :D

    brykam fikam

  64. listy jest krotka, nie mam garazu, moge dalej beztrosko brykac, i z andsolem slowami kopac w kompleksy 8)

  65. Mar-Jo, to nowosc ze ZDF tylko na terenie BRD pokazuje,

    szkoda, dobry reportaz

  66. mt7, to maly “polprywatny” projekt, dlatego tez sprzedaje sie wolno, przy klopotach chetnie pomoge :)

  67. :) :D :lol:

    bryku fiku

  68. Potwierdzam, że ZDF w Polsce też nie chce.
    Jeszcze śpię.

  69. Dzień dobry :-)
    Pomysł dręczenia Bismarckiem zamiast leberką jest głęboko słuszny. Co będziemy prezesom i derechtorom oddawać naszą ciężko zarobioną leberę? Naszej krwawicy dla prawicy mówimy nie! :cool:
    I w ten sposób dzionek mi się miło zaczął, mimo że u mnie też – zwyczajowo – leje. :-)

  70. Ta rozróba wokół Petelickiego jest kolejną akcją ultrasów, której nie umiem określić innymi słowami niż obrzydliwe, niegodziwe, podłe.
    Gdybym jak Petelicki miał zdiagnozowanego Alzheimera, zrobiłbym doładnie to samo, co on (zwłaszcza gdybym miał łatwy dostęp do broni palnej). Nie chciałbym sobie i bliskim zafundować kolejnych stadiów rozpadu, co ta wredna choroba nieuchronnie ze sobą niesie.
    Z mojego puntu widzenia – dzielny, rozumny człowiek i zasługująca na szacunek, choć oczywiście dramatyczna decyzja. Z katolickiego punktu widzenia jest to decyzja grzeszna i będąca wyrazem słabości, ale w tych okolicznościach chyba nie całkiem niezrozumiała. Tragedia, która zasługuje na ciche współczucie, choćby ze względu na rodzinę samobójcy.
    Użycie tej śmierci do politycznych rozgrywek – nie po raz pierwszy przecież – budzi we mnie takie obrzydzenie, że nawet nie bardzo chciałem tę sprawę tykać, bo mi się naprawdę niedobrze robi od teorii spiskowych w tym temacie. No, ale jak już zostało tknięte, to swoje musiałem powiedzieć. :evil:

  71. Helena 20 czerwiec 12, 00:46
    Jako liberalna cameronowko-thatcherowska prawica, blagam: nie mordujcie nas w garazach!

    To gdzie mamy Was mordować, w garażach nie, w samolotach nie!!! To gdzie? :evil:
    Wybierzcie jakieś miejsce, to będziemy się tego trzymać ;)

  72. Dnia dobrego, mimo luja :)

    Dziękuje za dobre słowa. Diagnoza postawiona. Teraz problem w znalezieniu szpitala, który zechce wykonać operacje w ludzkim terminie. Sprawa jest pilna. Na ubezpieczalnie czas oczekiwania półtora roku. Prywatnie można od ręki. Ale cena spora. Dzisiaj rozpuszczamy wici wśród przyjaciół. Zobaczymy.
    Proszę o trzymanie kciuków.

  73. Bobik (09:11)
    w pełni podzielam Twoją opinię. Petelicki miał ponadto problem z nałogiem.
    Samobójstwo to zawsze wielki dramat i wielka tajemnica. Jestem głęgoko przekonana, że dobry Pan Bóg przyjmie go z miłością. Bez oglądania się na swoich ziemskich urzędników. Czego mu z całego serca życzę. A jego rodzinie i bliskim głęboko współczuję.

  74. Przydał im się za życia, przyda się po śmierci:
    http://www.youtube.com/watch?v=pDRd8BH6aIQ

  75. Jotko, trzymam z całej mocy. I głeboko wierzę, że rozpuszczone wici przyniosą pożądany skutek.

  76. Jotko, trzymam.

  77. Jotko,
    Trzymam. nie wiem w jakim kierunku ma być leczenie, ale jeżeli o kardiologię zabiegową to jestem na bieżąco.
    Bobik, ma namiary.

  78. Nie wiem, czy Jotka sprawdzała na stronie poznańskiego NFZ jakie placówki, w jakim zakresie są zakontraktowane:
    http://www.nfz-poznan.pl/page.php/1/0/show/1605

    Często są to prywatne szpitale i przychodnie, w których NFZ wykupił określone świadczenia.

    Sama korzystałam do tej pory po operacji piersi ze świetnej prywatnej placówki, znakomicie zorganizowanej.
    W tym roku nie podpisano z nimi umowy w tym zakresie.
    To mi się właśnie nie podoba, że zmienia się to, jak w kalejdoskopie. Jest człowiek przez dłuższy czas pod opieką lekarza w jakiejś placówce, przychodzi na kolejną umówioną wizytę i słyszy, że nie będą przyjmować, bo nie mają kontraktu.
    W przypadku prywatnej sprawy można kontynuować odpłatnie, ale w państwowym szpitalnym ambulatorium?

  79. Dzień dobry.

    Jotko, trzymam bardzo mocno!

  80. Nie mordujcie nas w garażach
    śmierć w garażu nas obraża
    my prawica liberalna
    choć kondycja nasza marna
    wciąż nie wiemy, co lewica nam wysmaży

    Jeden z drugiem taki lewak
    ledwie toto zejdzie z drzewa
    już zabiera się do rządów
    i za chwilę jest brak prądu
    zaraz żyć się w kraju takim odechciewa

    Jak już pozbyć nas się chcecie
    co wam roi się w berecie
    wpuśćcie nas na stanowiska
    zmieni nas wnet pełna miska
    jeszcze chwalić was będziemy w całym świecie…

  81. Bry!
    Trzymam!
    Bardzo trzymam!
    A czemu mi ma Bismarck przeszkadzać? Tyle Brismarcktuerme naokoło ;-)
    np. pierwsza z najpierwszych:
    Bismarckturm Ober Johnsdorf/Niederschlesien. 1869 errichtet als erster Bismarckturm überhaupt
    (Jańska Góra)

  82. Straszną dziś mam bieganinę, prawie nie ma kiedy zajrzeć do netu, więc na razie tylko w trzech zdaniach.

    Za Włodka trzymam, rzecz jasna, mając nadzieję, że te terminy da się jednak poskracać.

    Tadeuszu – to nie Tobie miał Bismarck przeszkadzać, tylko niewątrobianej prawicy. Ty przecież nawet w ogóle nie wiesz, czym się coś takiego je. :twisted:

    A wątrobianą prawicę może będziemy mordować w piwnicach? Na znaną melodię: W murowanej piwnicy damy w tyłek prawicy…
    Andsol może użyczy jakiejś mięsożernej orchidei do morderczych celów. Najlepiej takiej, co rozpuszcza trupa we własnych sokach, żeby nie było problemu, co zrobić z ciałem. :cool:

  83. Powodzenia w utarczkach ze zdrowotnym systemem, Jotko.

    Ja dzisiaj sie oddalam do pracki, a po- do teatru zazyc troche zywej sceny.

    Temperatura 33 stopnie C i slonce, slonce, slonce. Moge odstapic z 5 stopni.

  84. Jotko, szybkiego zdrowienia Mezowi, i sukcesu w znalezieniu szybkiej i skutecznej pomocy.

    U mnie dzisiaj tez pierwsza fala upalow, na poczatek oficjalnego lata, Kroliku, wiec sama mam z 5-10 stopni do odstapienia, gdyby gdzies komus bylo za chlodno. ;-)

    Poza tym, przez ostatnie dni sledzilam osobiste relacje mojego meza z ojczyzny Bismarcka, gdzie jest akurat na konferencji. Dzieki wspolczesnym urzadzeniom mozna od razu sobie robic mini-reportaze na uzytek rodzinny, tylko dlugich listow z podrozy, najlepiej pisanych wiecznym piorem, troche szkoda… (Ale czekania na list juz troche mniej. ;-) A jutro juz dobrze znana Bawaria (od gutentagow do grussgottow, jak sie mowi u nas w domu). ;-)

  85. Biorę stopnie. Tu zimno i leje. Nie chodzi mi o rodziców lejka ale o niebiańską rozpacz.

  86. Szczerze przyznaję, że nie mam pojęcia o co chodzi. Jaka to jednak ulga aż tak nic nie wiedzieć.

  87. Ja też się zrzucam na innych stopniowo. Mogę jeszcze z 20 procent wilgotności oddać.

  88. Zdrówko :)

    http://www.poboczem.pl/fotosy/zdjecie,iId,286384,iSort,2,iTime,3

  89. He he. A tu dalszy ciąg Stadionów nienawiści.


    The tendentious programme which aired on BBC One on May 28th “Stadiums
    of Hate”, a name which I was not aware of while being interviewed,
    completely disregarded anything positive I said and aired only comments
    critical of Poland. I am profoundly disturbed by this unethical form of
    journalism.

    Jonathan Ornstein
    Executive Director
    Jewish Community Centre of Krakow

    I tu więcej:
    http://www.economist.com/blogs/easternapproaches/2012/06/ugly-spectre

    i tu
    http://www.spiked-online.com/site/lowgraphicsarticle/12552/

  90. Zeen,wspaniale, zeen. Powiedziales w tym wierszu dokladnie to wszystko co sama chciialabym powiedzieec gdybym miala chociaz krztyne takiego talentu jak Ty albo Bobik! Teraz moge spac spokojnie, ze potrzebne slowa zostaly wypowiedziane i istnieja we Wszechswiecie.
    Za Jotkowego Pana Meza trzymam z calej mocy i mam gleboka nadzeje, ze wszystkie troski i obawy Omina Duzym Lukiem.
    Tadeuszu, z wypowiedzia pana Dyrektora Orensteina to nie jest zaden ciag dalszy. On to oswiadczenie zlozyl zaraz nazajutrz po pokazaniu Panoramy i ono juz u Bobika chodzilo w jezyku polskim.
    Ono mnie nie dziwi. Mozna sie go bylo spodziewax, bo jest to uswiecony rytual wszystkich zydowskich organizacji w POlsce ( ale na szczesce nie na swiecie) aby natychmiast sie odcinac i wprowadzac w ruch wszelka dostepna dyplomacje. Rozmawialam o tym nie raz z z dzialaczami organizacji zarzucajac im oblude i klamstwa widoczne golym okiem. Slyszalam zawsze w odpowiedzi, ze ja “nie rozumiem” jak musza byc ostroozni i dyplomaqtyczni by “nie przegrac wazniejszych spraw” dla zydowskiej spolecznosci w Polsce.Nigdy nie zdolalam dowiedziec sie jaki to sa wazniejsze sprawy (domyslam sie, ze chodzi o zapobiezenie jakiejs kolejnej medailnej fali antysemityzmu na podobienstwo takich, ktore pojawiaja sie wraz z kazda nowa ksiazka Janka Grossa, ktoory nie zamierza byc dyplomta).Tlumcza mi, ze ja “niee wiem w jakich warunkach dziaaja”. Nie zgadzam sie z tymi dzialaczami, wsrod ktorych mam wielu osobistych przyjaciol znanych mi od wczesnej mlodosci.

    Nie bylo zaddanim tworcow Panoramy BBC relatywizowanie bardzo niebezicznych zjawisk, lecz pokazanie ich w calej grozie.
    Od tego jst anprama – nie robi prpgramow by liczcsi z “polska rwazlwoscia”, tylko z brytyjska. Dokladnie tak samo traktuj rozne negatywne zjawiska w UK – jak np stan naszych panstwpwych i prywatnych domow opieki spoecznej. I tez zawsze sie pdonosi chor oburznych dyrektorow,ktprzy dziennikarzwi mowili o “pozytywnych stronach”. Nas wyliczanie pozytywnych stron mlo interesuje,gdyz po to placimy podatki by takie strony byly czyms oczywistym i normalnym. Nas interesuje kiedy jestesmy robieni w konia a nasi starzy ludzie cierpia.
    Panorama byla znakomita i zrobiona wdle wszelkich regul uczciwego dziennikarstwa, pilnowanego przez Rade Gubernatorow.

  91. Ja wprawdzie nie tkwię w sprawie tak jak Helena, ale ta polityka żydowskich organizacji jest mi znana i po przeczytaniu linki zaraz miałem odruch “aaa, wiem, dlaczego tak”. Trudno mi ocenić, czy jest to polityka słuszna, czy niesłuszna. Stawianie spraw na ostrzu noża często rzeczywiście pogarsza sytuację, ale czasem pogarsza ją i zbytnia ustępliwość, czyli na dwoje babka wróżyła. Ale zwykle najgorzej sprawdza się polityka nieelastyczna, czyli robiona zawsze w ten sam, sztywny sposób, bez wyczucia sytuacji i dopasowania się do niej. Niby oczywistość, ale nie zawsze i nie dla wszystkich oczywista. ;)

  92. W jednym kulturalnym kraju okazało się, że niejaki pan Fritzl więził w piwnicy córkę, począł z nią własne wnuki, a trwało to 24 lata. I choć nie wszyscy dorośli mieszkańcy tego kraju mają piwnice czy córki, sypnęło się po świecie analizami austriackiej duszy i nazistowskiej przeszłości.

    A było to dwa lata po ucieczce więzionej w podobnych warunkach Nataschy Kampusch – i trzy lata przed rozgłoszeniu podejrzenia o podobnej zbrodni, gdzie ofiarami miały być dwie dorosłe córki z problemami mentalnymi. I analiz sypnęło się jeszcze więcej. I nie mówiono o wiedeńskich operach i Mozarcie, o hiszpańskiej szkole dla baletowych koni, o katolickich Habsburgach, a o tych paru cholernych gwałcicielach. Przez parę świń naród dostał łatkę, choć nie odnaleziono tam śladu masowych organizacji pedofili i nie odkryto wśród austriackiej populacji genów pedofii i gwałtu. Natomiast odkryto, że brak zainteresowania oznakami czegoś niedobrego i nadmiar zaufania do dobrze wyglądających obywateli miał powiązania z trwaniem przed długie lata cierpień owych ofiar.

    Wniosek: dobrze jest zauważać jak najszybciej świństwa we własnej zagrodzie i wprowadzać do akcji władze. Ale do tego trzeba pewnego nastawienia czujnych obywateli, a u nas czujni obywatele u bandytów pseudokiboli widzą patriotyzm a czujność kierują na Wschód, by odkryć które brzozy były przebranymi funkcjonariuszami KGB.

  93. Dosyć zabawnie to brzmi — niezależnie od tego co powie ktoś mieszkający w Polsce, wy wiecie lepiej :lol: Wygląda to tak, że jak ktoś przedstawi obrazek czarny i szary, wybierzecie czarny. Hehe! A jakie kryteria macie owej prawdy?

    To mam inny cytat:

    That too many in Western circles … seem incapable of grasping the complexities and nuances of the Polish situation should not be a surprise. The prejudices towards retrograde ex-Eastern Bloc countries are too ingrained, and the need to demonstrate moral superiority too strong, for clear-sightedness to emerge.

  94. Oboje z Włodkiem pięknie dziękujemy za wyrazy wsparcia i trzymane kciuki :)

    Dziennikarze mają obowiązek przestrzegania zasad etycznych wykonywanego zawodu:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Karta_Etyczna_Medi%C3%B3w
    i tyle, BBC pogwałciło etykę zawodową. Postąpiło wedle zasady: “cel uświęca środki”.

  95. Przy poszukiwaniu prawdy użyteczna mogła by być “kurtyna niewiedzy” zaproponowana przez etykę umowy społecznej:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Umowa_spo%C5%82eczna
    Dobrze byłoby też pamietać o tym, że “nikt nie jest sędzią we własnej sprawie”. A jak nikt, to nikt. NIKT!
    Mniej emocji, żeby nie powiedzieć gadziego mózgu ;) więcej racjonalności :cool:
    Ból nie jest dobrym doradcą ani sprawiedliwym sędzią ;)

  96. Ja mysle jak najbardziej, ze istnieja nawyki myslowe zachodnich mediow, Tadeuszu, ktore mozna rozwazac i zauwazac (lwia czesc z nich w ogole zreszta nie odnosi sie do poruszonego przez Ciebie tematu, czyli tego jak sie przedstawia kraje post-komunistyczne).

    Ale jesli zakladamy, ze obserwatorzy zachodni bywaja – byc moze nieswiadomie – tendencyjni, to czy w takim razie z kolei czlonkowie spoleczenstw, ktore wychowaly prawie dwa pokolenia w systemie z demokracja niemajacym wiele wspolnego, moga tez miec jakies przez siebie samych nieuswiadomione nawyki myslowe, wynikajace z trwajacego dekady monopolu prasy prorzadowej i prosystemowej, z niepozwalania na wewnetrzne glosy krytyczne, i publicznego pietnowania tych, ktorzy krytycznie sie odezwali?

    Wydaje mi sie, ze spora czesc trwajacej tu od paru dni pelzajacej dyskusji w sumie opiera sie na zderzeniu nawykow myslowych przynajmniej po obu stronach…

    A co do Panoramy, to gdy mieszkalam w Anglii ogladalam w niej bardzo krytyczne, czasem wstrzasajace programy na przerozne tematy, wewnetrzno-brytyjskie i zagraniczne. Jest to jeden z wielu programow oferowanych przez brytyjska, szacowna, acz w zadnym razie nie nieomylna korporacje. Zeby stwierdzic z pewnoscia, jak czasem ostatnio wyczytywalam w tytulach niektorych polskich gazet, ze BBC kierowala sie uprzedzeniami, trzeba byloby naprawde zrobic analize wszystkich programow poswieconych sprawom polskim na przestrzeni dluzszego czasu, a tego zdaje sie jednak nikt nie zrobil. Bo opuszczenie tego czy tamtego nakreconego materialu na potrzeby jednego programu jeszcze o tendencyjnosci nie swiadczy. Tak jak program z Chin koncentrujacy sie na jednym negatywnym zjawisku, powiedzmy wymuszanych na ubogich kobietach aborcjach (niedawna wiadomosc) albo okropnych warunkach pracy w fabrykach produkujacych na potrzeby znanych zachodnich marek tez nie musi byc uznany za tendencyjny, jesli ta sama organizacja pokazywala takze inne programy, gdzie inne aspekty zycia w Chinach byly takze prezentowane.

  97. Moniko, wszystko prawda.
    Ale też wydaje mi się, że w każdym wypadku wskazana jest duża ostrożność w operowaniu uogólnieniami, a zwłaszcza epitetami. I to zarówno u dziennikarzy jak tu ;-)

  98. Jotko, ino ta Karta Etyczna Mediów ma pełny tytuł … polskich mediów i do BBC się nie stosuje :lol:
    Tam jest pełno pobożnych sloganów “aby przekazywane informacje były zgodne z prawdą”. A ciekawe jak dojść do tej prawdy. Tak popatrzę i wiem. Dobre przekonanie. Dla patrzącego.

  99. Moja prawda jest najmojsza ;)

    W tym przypadku miałam na myśli zasadę obiektywności. Czyli gromadzenie i przedstawianie materiału dającego ogląd “całokształtu”. A nie wybieranie tylko tych, które pasują do tezy.
    Myślisz Tadeuszu, że BBC nic nie wie o etyce mediów? :shock:

  100. 1. Etyka umowy społecznej – korzystna dla wszystkich stron umowa może być nie tylko podstawą obowiązków politycznych, ale także obowiązków moralnych. Zdaniem Rawlsa, świadoma swoich celów ludzkość, wybrałaby dwie zasady sprawiedliwości: „Każdy powinien się cieszyć najszerzej pojęta wolnością, dającą się pogodzić z analogiczna wolnością pozostałych” i „Ograniczenie tej zasady dopuszczalne jest tylko dla poprawy sytuacji jednostek znajdujących się w najgorszym położeniu”
    1.1. Bezstronne oceny moralne można sformułować tylko po zapomnieniu swojej tożsamości. Każdy jest potencjalnie zdolny do trafnego rozpoznania obowiązków i uprawnień moralnych. Realizację tego utrudnia pogoń za własna korzyścią. Konieczne jest rozpatrywanie problemów za „zasłoną niewiedzy”, tak jakby to robili formaliści, a następnie wdrażanie ustaleń.
    1.2. Wynik fikcyjnej, lecz racjonalnej negocjacji jest wiążący, nawet jeśli negocjacje nie miały miejsca lub są niewykonalne. Zasady przyjęte za zasłona niewiedzy są bezstronne, maksymalizują szczęście każdej jednostki i bardziej wiarygodne niż wszystko to co ustalamy bez zasłony niewiedzy. Należy uznać, za wiążącą umowę już teraz to, co uznalibyśmy żyjąc w idealnych warunkach.
    1.3. Kompetentne i doświadczone jednostki mogą ustalić, co jest złe, a co dobre, jeśli tylko podejmą decyzję swobodnie i jednomyślnie. Nikt nie zechce podważyć przyjętych zasad ponieważ zostały przyjęte jednomyślnie przez wszystkich. Gdyby ktoś je kwestionował, to kwestionowałaby to jednostka bardziej tendencyjna niż zbiór negocjatorów debatujących z a zasłona niewiedzy.
    (za J.Hołówka “Etyka w działaniu”)

  101. Jotko, BBC ma zasady, a jakże, dużo:
    http://www.bbc.co.uk/guidelines/editorialguidelines/guidelines/

    Na szczęście nie używają wielkich słów, jak etyka, etc. Bardzo to mi się u Angoli podoba ;-)
    Taki był film z roku 1941 (chyba), o wojnie. Tam ani razu nie padło słowo: patriotyzm, bohater, etc.

  102. Jotko, zlituj sie. Ja jestem prosta baba i mam krotki attention span na naukowe wyklady.
    No i w ogole- dla mnie to zaczyna juz brzmiec jak pastisz na siebie sama. Sorry. :sad:

  103. Nie bardzo rozumiem sens rozpoczynania od nowa dyskusji o filmie BBC, tóra trwała wystarczająco długo, żeby każda ze stron pozostała przy swoim zdaniu. Mogę w skrócie zreferować, żeby było z głowy. Na zarzut nieprawdy – odpowiedź, że materiały BBC były prawdziwe, nie spreparowane. Na zarzut nieprzedstawienia całokształtu – odpowiedź, że żadna etyka dziennikarska na świecie nie wymaga przedstawienia całokształtu wszystkiego, tylko przedstawienia możliwie pełnego obrazu tematu, o którym się pisze (kręci, etc.), a tu tematem była agresja na stadionach w krajach organizujących Euro, a nie obraz tych krajów, czy całokształtu życia sportowego w nich. Jeżeli ktoś ma do dodania coś naprawdę nowego, o czym jeszcze nie było, to okej, ale jeżeli to są wciąż te same argumenty, tylko inaczej sformułowane, to proszę – przestańmy się kręcić w kółko, bo już ogon boli. :roll:

  104. No nie, teraz było o widzeniu przez media niepolskie spraw polskich ogólnie, a film się zaplątał jako pretekst ;-)
    Ale mnie to tam wszystko jedno :lol: i tak filmu nie widziałem.

  105. True, Bobik, true.

  106. Czy Bobik wie, że w Rzymie psom serwują lody?

    http://relax.lidovky.cz/psi-pivo-pecivo-a-ted-i-zmrzlina-maji-ji-v-rime-foc-/ln-zajimavosti.asp?c=A120619_170134_ln-zajimavosti_glu

  107. Wielki Wódz  20 czerwiec 12,   22:47

    A jeszcze lepsze jest, co robiła vdova Villarealova ve meste Dos de Mayo. Nie wiedziałem, że tyle rozumiem po czesku. :)

  108. Sorbetu…

    A Rawls’a teoria kontraktu spolecznego i veil of ignorance nie bardzo mi sie wydaje przydatna do opisywania funkcjonowania mediow (relacjonowac zza zaslony niewiedzy moglby tylko chyba Marsjanin!). A juz konkretnie mowienie o “obiektywnosci” w kazdym pojedynczym przekazie jest obecnie uwazane za nieosiagalna mrzonke. Wazne zeby w sumie byl pluralizm glosow i punktow widzenia, i zeby te fakty, ktore sa sprawdzalne empirycznie, byly prawdziwe.

    Poza tym, tak jak napisal powyzej Bobik, wydaje mi sie, ze rzeczywiscie troche juz blogowo chodzimy w kolko kolo jednego programu BBC, i choc nie jestem Psem, tez juz mi od tego krecenia sie w kolko, w polaczeniu z upalem, kreci sie w glowie.

    Sorbetu, gelato, i espresso…

  109. Tadeuszu (19.30), mnie się widzi, że w dzisiejszych czasach przepływ informacji jest taki, że jak się chce, to nie jest tak strasznie trudno być zorientowanym w sprawach kraju, w którym się nie mieszka (o ile to nie są kraje stosujące wyszukane bariery informacyjne). Jest internet, telewizja, książki, opracowania, są rozmowy telefoniczne czy skypowe z “tambylcami” (którzy zresztą też dużą część informacji czerpią z mediów), no i własna bytność od czasu do czasu – to naprawdę daje całkiem niezły obraz.
    Już tu parę razy mówiłem, że jednym z najlepszych specjalistów od spraw niemieckich, analizującym je nieraz wnikliwiej od samych Niemców, jest Adam Krzemiński z “Polityki”. I Niemcy zdają sobie z tego sprawę, bo często proszą go o wypowiedzi na ten czy inny temat.
    To nie znaczy, że ja się chcę przedstawić jako równie dobry specjalista od spraw polskich. ;) W pewnych tematach jestem dętka i wcale nie wstydzę się do tego publicznie przyznać (ostatnio np. przyznawałem się, że za słabo znam organizację systemu edukacyjnego w Polsce, żeby się na jego temat wymądrzać). Ale z kolei w innych sprawach, które mnie żywo obchodzą, jestem lepiej poinformowany od wielu znajomych w Polsce i też się nie wstydzę do tego przyznać. :lol:
    Zmierzam do tego, że jak chodzi o informację, punkt siedzenia przestał odgrywać tak wielką rolę jak wcześniej. Oczywiście, zawsze będą pewne obszary, w których nic nie zastąpi naocznego świadkostwa czy przeżycia na własnej skórze, ale to dotyczy raczej faktów niż analiz. A przy faktach, które i tak wszyscy dyskutujący znają z drugiej ręki, czyli z mediów, wszyscy jesteśmy tak samo mądrzy. ;)

  110. Skoro nyní mají takovou možnost i psi, to ja też poproszę o sorbet. :lol:
    Tylko może niekoniecznie ten, w którym zakladom je voda. Nie ma jakichś psich sorbetów na cabernecie? :cool:

  111. Vdova Villarealova rokładająca (choć mężowskie zwłoki chyba nie całkiem rozłożone). :lol:
    I proszę, znak czasów – nawet w grobie niezbędny jest dostęp do internetu. :twisted:

  112. Pocieszony, że są jeszcze tak muńdre Psy na świecie, idę spać. A takoż kompany Psowe ;-)
    Branoc!

  113. Jotko, w przytoczonym wywodzie (pochodzącym od pana J.Hołówki?) widzę sporo fraz, których jakakolwiek użyteczność wydaje mi się wątpliwa. Pozwól, że zatrzymam się przy zwrocie „Każdy jest potencjalnie zdolny do trafnego rozpoznania obowiązków i uprawnień moralnych. Realizację tego utrudnia pogoń za własna korzyścią.”

    Mam za dość oczywiste, że obowiązki i uprawnienia moralne to zjawiska bardzo zależne od czasu i miejsca, co od razu czyni odwołanie do nich czystą dekoracją w jakiejkolwiek z dzisiejszych zachodnich społeczności, mających duże rozwarstwienie etniczne, religijne, edukacyjne – i nieuchronnych wynikających z tego rozwarstwienia konfliktów społecznych, podbudowywanych racjami etycznymi, nic nie rozwiąże. Zachodnim i pięknym pomysłem jest współżycie takich grup obok siebie bez zarzynania się i częścią cywilizacyjnej zapaści Niemiec nie był antysemityzm (iluż krakowiaków pogardza ludźmi z Podola, Andaluzja i Katalonia chce zrzucić z karku Hiszpanów, odrzucanie się Walonów i Flamandów to wielowiekowa historia) ale emocjonalne rozdęcie tego ze strony niechętnej myśleniu grupy do poziomu, w którym można odbierać własność, prawa, a potem i życie. Powtórki w różnym stopniu rozwodnienia mieliśmy w ostatnich dekadach liczne (wyganianie Turków z Bułgarii, konflikty Węgrów z Romami, a Bośnia czy Kosowo to i mówić się nie chce). Obowiązki i uprawnienia moralne wychodzące poza więź grupową to rzadkie zjawisko i prawie zawsze ogranicza i wyznacza je warstwa religijna. Oczywiście islam wiedzie tu ostatnio prym, ale co warianty chrześcijaństwa przyczyniły się do masakr w ostatnich wiekach to każdy chcący pamiętać, pamięta.

    I tu też widzę zaprzeczenie tej części o realizacji idei utrudnionej przez pogoń za własna korzyścią. Zdecydowanie nie, chyba że wywrócimy do góry nogami pojęcie “korzyści” i uznamy, że korzyścią grup i jednostek jest mordowanie innowierców. Każdy konflikt jest przegrany, każda wojna jest katastrofą, nie istnieją strony wygrywające. Nawet jeśli materialnie jedna ze stron się odkuje, jest poraniona, w rodzinach są ranni i zabici, pojęcia się poobalały, spokój i kierunek dalekosiężnych działań znikł, dzieci śnią o koszmarach, czynniki losowe decydują o biegu rzeczy. Gdyby w istocie goniono za własną korzyścią (więcej przestrzeni, spokoju, dóbr), łatwiej by szukano kompromisu, porozumienia, obgadania problemu przy dymie fajki. Ale religie są bezlitosne. Ktoś słyszy głos, że ma wymordować do ostatniego takie to a takie ludy i w imię swego Boga czy Proroka to czyni.

    Moja, nieco odmienna teza, choć nie poparta czymś podobnym do autorytetu profesora Jacka Hołówki: nie ma większego wroga etyki niż nawiedzone prawdy.

  114. Och, Moniko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jak dobrze, ze wspomnialas o sorbetach, gdyz moge bzarekomendowac NATYCHMIAST genialne sorbety z Costko, ktore nam z kolei polecila Peggy Phillips – sasiadka, byla Miss Tennesse i czempionka stanowa z synchronicznego pywania, szekspirolozka, przyjaciolka Mamy, obecnie 80-letnia. Jestes gotowa? No to sluchaj:
    Firma: Island Way SORBET
    Opis:
    12 Desserts in natural Fruits Shellss:
    3 Heavenly Coconuts
    3 Pineapple Dreams
    3 Zesty Pomrgranates
    3 Passionate Mangoes
    Cena: nie pamietamy dokladnie ale ponizej $20.00

    Wszystkie sa w sskorkach polowek owocow. No, nie da sie ukryc – boskie!
    Szukaj w zamrazarkach.

    Najlepsze sorbety swiata!

  115. Monika, 22:50
    albo ludzie, którym udało się wyjść poza swój gadzi mózg ;)

  116. Dobranoc Koszyczku :)

  117. Uff, jak dobrze, że andsol zajął się stroną naukową. Ja bym dziś nie miał siły. Są takie chwile w życiu psa… ;)

  118. Na pewno zajrze do zamrazarek przy najblizszej okazji, Heleno (najblizsze Costco jest od nas dosc daleko). Poki co zas sie chlodze sorbetem malinowym lokalnej wloskiej firmy, i juz troche odzywam.

    A Peggy to jedna z fascynujacych postaci, ktore sie tutaj spotyka. Wlasnie spotkalam kogos, kto jest specjalista od muzyki dawnej (uczy w jednej z tutejszych szkol muzycznych), a w wolnych chwilach razem z mezem wytwarzaja kolowrotki, na ktorych zreszta potrafia przasc. Sa czlonkami stanowego towarzystwa historycznego, ze szczegolnym zainteresowaniem codziennym zyciem w czasach przedindustrialnych. Uroczy zapalency.

  119. Mysle, ze wszyscy jestesmy niniejszym zwolnieni, Pieseniu, bless our whiskers :twisted:

  120. Tak, tu sie spotyka takie characters, czesciej niz gdzie indziej. . Peggy ponadto jest swiadoma alkoholiczka (jak cala jej rodzina wTtennessee), ale nigdy nie zaczYna pic przed trzecia pm. Codzien rano o siodmej przychodzi na basen i nie rozmawiajac z nikim robi 100 dlugpsco basenu. Figure ma jak 18-latka. Z produ jednak muzeum. Bardzo sie zainteresowala moim zabiegiem pod oczyma i wybiera sie zrobic to samo u dra Lombardo. Jutro wyjezdza do rodzinnegp domu w Tennessee, ale w sierpniu zamierza odwiedzic mnie w Londynie. Crikey!

  121. Ja bym moze i mogla ciagnac dalej rozmowe, ale juz wydaje mi sie to jalowym zajeciem, wiec tez sie zwolnilam. ;-) No i ten upal. Chyba sobie zrobie mrozona kawe…

    Peggy arcyciekawa, Heleno – takie polaczenie Southern belle z zainteresowaniami intelektualnymi i paroma innymi rzeczami. Sheila z Jimem z kolei bardzo polnocna, bardzo nowoangielska. Fascynujace takie spotkania, i otwartosc ludzi na nowe kontakty tez bardzo odswiezajaca.

  122. No i nikt mi nie odpowiedział na niezadane pytanie, czy można robić sorbety z caberneta. :roll:

  123. Chyba z wszystkiego mozna, Bobiku. Z Bloody Mary kiedys sama jadlam, to i z Caberneta tym bardziej… ;-)

  124. Jamie Oliver robi wspaniiale serbety z arbuza i wodki – na wlasne przyjecia w domu. Wycina niewielki otowr w arbuzie i wlewa do niego wodke. Czeka az wsiaknie – wlewa nastepny kieliszek, czeka az znowu wsiaknie i wlewa jescze kieliszek. I az do oporu,kiedu arbuz nie chce juz przyjmowac wiecej wodki. Wtedy zamraza. POtem roozcina i serwuje miazsz w szerokich kieliszkakch lub krysztalowych miseczkach. Goscie zachwycen i po chwili bardzo wesei.

  125. Podziwiam bez ograniczeń. Ale jak sobie wyobrażę, że miałbym tak czekać, i czekać, i widzieć efekt we snach… To ja już chyba lepiej zrobię ten sorbet bezpośrednio z wódki. ;)

  126. http://kopalniawiedzy.pl/alkohol-owoce-truskawki-jezyny-jagody-przeciwutleniacze-wolne-rodniki-dr-Korakot-Chanjiraku-Tajlandia-Kasetsart-University-US-DoA-koktajl,2375 ;-)

  127. Burza. Uff. Spróbowałabym tak zmodyfikować arbuza, ale mam za małą zamrażarkę. Przypomnieliście mi moją przygodę z ponczem. Byłam wtedy bardzo młoda. Kolega przyniósł wazę ponczu do pracy :shock: na imieniny. Dowiedziawszy się, jaka mieszanka alkoholi jest w środku, stwierdziłam, że to dla mnie za mocne i zjem tylko trochę owoców. Dobre były. Zjadłam jeszcze trochę. Koledzy tylko się uśmiechali i dokładali kolejne porcje. Po czym wszyscy rozeszli się do biurek, a ja nie mogłam wstać. :oops: W glowie mi nie szumiało, nic a nic, mówiłam rozsądnie… no, nie mniej rozsądnie, niż zwykle, tylko nogi mi odmówiły posłuszeństwa. :shock:

  128. Rany boskie! Aga jeszcze nie śpi? Taż ona wstaje skoroświtem! 8O
    Melony, nie melony – Aga! Zwinięta flaga! Żadna wymówka nie pomaga! :evil:

  129. Andsol okropnie śmieszny, ale i zastanowienia godzien. :lol:
    http://andsol.blox.pl/2012/06/Znucenie-przed-Bitw.html

  130. Obawiam sie, ze mialam przed laty podobna przygode z arakiem w tureckiej restauracji. Kelner ktory byl porazony mojom pieknosciom dolewal mi i dolewal, a ja z uprzejmosci czystej i z dobrego wychowania obalalam i obalalam, zas kiedy przyszlo wychodzic, okazalo sie ze nogi nie dzialaja, choc stalam prosto – to znaczy stalam prosto zanim upadlam w pozycji wyprostowanej i mnie wyniesiono do taksowki. Bylo to w Londynie w czasie mojej pierwszej wizyty w tym miescie w roku 1971, kiedy okazalo sie ze jedzenie w tym miescie bylo wowczas malo jadalne. Wiec chetnie dalam sie zaciagnac do elegackiej tureckiej restauracji, gdzie nastapilo moje pierwsze zetkniecie z arakiem i turecka goscinnoscia. Nigdy nie odzyskalam zaufania do tureeckiej kuchni, choc pamietam jak mi wszystko smakowalo po steak and kidney pie’ach.

    Dopiero przed chwila przeczytalam o muzycznych sukcesach Matyldy i Zosi. Bardzo, bardzo sie ucieszylam! Przekaz Moniko Dziiewczynkom moje serdeczne gratulacje i wyrazy zazdrosci.

  131. tak jak wczoraj dalej pada :)

    ja wygodnie herbata szeleszcze :D

    brykam

  132. zmokniete Tereny Zielone

    zmokniety S-Bahn

    zmokniety ja do przegladu pozycji :)

    brykam fikam

  133. Dzień dobry :)
    Leje
    Najważaniejsze, ze niestracilismy dystansu do siebie ;)
    http://www.polityka.pl/galerie/1523065,1,andrzej-mleczko—galeria-rysunkow-2012-r.read

  134. Helena (21:50)
    a. nie ma przymusu czytania ;)
    b. mnie to nie przeszkadza :cool:
    c. dlaczego tak natrętnie powraca do mnie obraz rozkosznej Marii Antoniny, oburzonej tym, że wstrętny motłoch nie chce jeść ciasteczek? :shock: :roll: ;)
    może to przez tę miałkość? :roll: ;)

  135. Bobiku, upraszam satrapiej łaski – zaczadzona przedburzowym powietrzem zasnęłam wczoraj tuż po 21, padając nosem na stronę numer 2 nowej lektury. :oops: Burza mnie obudziła, wstałam wyłączyć światła i komputer i tak mi się pisnęło dwa słowa przed zgaśnięciem. ;-)

  136. Andsol (19:11)
    ….u nas czujni obywatele u bandytów pseudokiboli widzą patriotyzm…

    U nas jest różnie. Jest imperium niejakiego Rydzyka i obrzydliwa taktyka PiSu. Jest Wirydarz (Halina Bortnowska). I jest, gloryfikowana na blogu dr Alina Cała, której opinie, co do meritum, nie różnią się w zasadzie od opinii Debbie Schlussel:
    http://www.rp.pl/artykul/310528.html

    Każdy sam decyduje o tym, z którą grupą się identyfikuje. Wpychanie kogokolwiek do którejkolwiek z tych grup to, zgodnie ze słownikowym rozumieniem tego terminu, przemoc :(

  137. Jotko, dość.
    Ustawienie Aliny Całej, jednej z uczciwszych polskich (tak! Alina nie jezt Żydówką) badaczek, w jednym szeregu z ewidentnie nawiedzoną Debbie Schlussel, przepełniło już czarę.
    To, co tu robisz, wybacz, ale jest zwyczajnym trollowaniem. Bobik już wczoraj nadmieniał, że temat wałkowaliśmy setki razy, nic dobrego z tego nie wynikło, każdy pozostał przy swoim zdaniu. Po co jeszcze drażnić ludzi, o których dobrze wiesz, że ich tylko podrażnisz? “Nie ma obowiązku czytania”, ale nie ma też obowiązku obsesyjnego – tak to określę – powracania do tematów, które już zostały rozpoznane jako drażliwe, i wypowiadania się na tematy, na które się nie ma żadnego pojęcia (vide prace Aliny Całej).
    Wybacz, Bobiku, trzymałam się za pysk i paluchy, ale nie wytrzymałam. Ktoś to musiał w końcu zrobić.

  138. No to mnie Pani Kierowniczka o sekundy wyprzedziła.

  139. Bardzo mokre dzień dobry :???:

    Wolę gorzkie, nawet przesadnie, niż ocukrowane. Wolę być budzona, niż lulana.
    I to mówię ja :shock: łakociara i sowa :shock:

  140. Andsol (23:22)

    1. „Mam za dość oczywiste, że obowiązki i uprawnienia moralne to zjawiska bardzo zależne od czasu i miejsca” – pełna zgoda
    2. „… nieuchronnych wynikających z tego rozwarstwienia konfliktów społecznych, podbudowywanych racjami etycznymi, nic nie rozwiąże…” – to dlaczego nie latamy nadal z maczugami, nie przykuwamy chorych psychicznie łańcuchami w celach więziennych, dlaczego nie skazujemy na galery z powodu kradzieży bochenka chleba i tak dalej?
    3. „Zachodnim i pięknym pomysłem jest współżycie takich grup obok siebie” – kiedy w Rzeczpospolitej Obojga Narodów harmonijnie współżyły obok siebie różne grupy etniczne i religijne, Zachód wdrażał „pomysł” budowania imperiów na najbardziej odrażającym, na globalną skalę, rasizmie. Wymordowano całe narody. Zrabowano im ziemię, godność. Zrobiono z nich niewolników. To wtedy przyszły do nas tysiące Żydów, uciekających przed prześladowaniami Zachodu. Najpierw byli gośćmi, z czasem domownikami. Dwie klęski: potop szwedzki i zwycięstwo kontrreformacji (za panowania szwedzkich królów) nadwyrężyły tę równowagę. Dalej upokorzenia czasów zaborów i świadoma polityka carskiej ochrany, z wysmażeniem „Mędrców Syjonu” dopełniły reszty. Od dawna wiadomo, że nie ma większych dewotów od neofitów. Zachodni neofici wolą się bić w cudze piersi. To zawsze mniej boli. Zamiast mówić o brytyjskim wynalazku: obozach koncentracyjnych, lepiej szukać „stadionów nienawiści”.
    4. „Obowiązki i uprawnienia moralne wychodzące poza więź grupową to rzadkie zjawisko i prawie zawsze ogranicza i wyznacza je warstwa religijna” – to jakim cudem istnieją USA i UE?
    5. „pojecie „korzyści” – można je definiować podobnie, jak pojęcie „wartości”, czyli jako „czynnik decydujący o sposobie zachowania w sytuacjach wyboru”. Różni ludzie mają różne systemy wartości i różnie rozumieją pojecie korzyści. Tak było, jest i pewnie będzie. Ci, którzy chcieli ten świat uczynić „doskonałym”, kończyli zazwyczaj jako potworni zbrodniarze. Również „w imię swego Boga czy Proroka”
    6. „Moja, nieco odmienna teza” – nie widzę rozbieżności. W cytowanej książce:
    http://www.wiw.pl/biblioteka/etyka_holowka/09.asp
    pisze Hołówka:
    6. Roztropność – etyka zawsze żąda poświęcenia. Domaga się abyśmy postępowali wbrew swemu interesowi lub skłonnościom, Proponuje system motywacji odmienny od tego, który pojawia się spontanicznie i postuluje własny system jako nadrzędny. Nie jest sprawą jasną, jak ostry jest konflikt między etyką i postawą roztropnościową.
    6.1. Nie jesteśmy w stanie ustalić swych bezwzględnych obowiązków moralnych.
    Powinniśmy raczej zaakceptować ograniczony pluralizm etyczny, który nie rości sobie pretensji do wszechwiedzy i szanuje decyzje oparte na różnych teoriach etycznych, które naszym zdaniem najlepiej rozwiązują dany problem moralny.
    6.2. Wartości moralne nie są nadrzędne we wszystkich okolicznościach. Teorie etyczne łatwo zradykalizować, co sprzyja postawom rygorystycznym i roszczeniowym. Teorie etyczne niemal nigdy nie wprowadzają rozróżnienia pomiędzy przyzwoitością a aktami heroizmu. Nie maja wbudowanych reguł samoograniczenia. Kotarbiński: „mierzą zbyt wysoko by trafić cel ledwie znośny”.
    6.3. Doskonałość moralna jest złudnym ideałem. Ważne jest znalezienie kompromisu pomiędzy wymaganiami etyki a realizacją innych celów życiowych. Powinniśmy zachować bezstronność i sobie przypisywać te same prawa, które jesteśmy skłonni przypisać innym. Roztropność nigdy nie może zastąpić etyki. Wyznacza jednak prowizoryczne ramy gdy staje się ona zbyt górnolotna i natarczywa. Wzorcem postępowania powinna być postawa człowieka przyzwoitego, pozwalającego sobie na zachowanie wywołujące przelotne, lekkie wyrzuty sumienia, lecz nie działającego nigdy w sposób, który powinien wywoływać głęboki wstyd. Nie należy uzurpować sobie prawa do poprawiania czegoś co jest „zaledwie” dobre w imię abstrakcyjnego ideału.

  141. Dora (09:44)
    dokładnie tak samo przepełnia czarę nieustanne stawianie przyzwoitych mieszkańców tego kraju po stronie grupy nawiedzonych obrzydliwców. Sorry, ale nie zaczęłam to diagnozowanie :(

  142. Mam nadzieję, że Jurek wie….
    http://deser.pl/deser/1,111858,11980815,Losujacy_Jez_zna_wynik_meczu_Portugalia___Czechy_.html

  143. …nie ja zaczęłam…

    Ale faktycznie pora podpisać protokół rozbieżności :cool: :!:
    Ja podpisuję :cool:

  144. Bobiku, sorbet na winie jest jak najbardziej do zrobienia.
    Moja węgierska przyjaciółka podawała dawno temu….

  145. Nie wiedzieć czemu, nie przepadam za owocami na zimno i tym sposobem omijam sorbety, a one mnie :roll:

  146. Dzień dobry.
    Znowu mi uśmiech zszedł z pyska. :-(
    Jotko, czy naprawdę masz tutejsze grono za bandę idiotów, którzy nie wiedzą, że nie wszyscy, nie wszystkich, nie każdy, nie każdego, itd.? Myślę, że nie ma tu ani jednej osoby, która tego nie wie. Co więcej, jestem przekonany, że nie ma tu nikogo, kto by się sam nie czuł do głębi trzewi Polakiem, a nawet patriotą, tylko większość nie lubi na każdym kroku z patosem i przytupem tego podkreślać.
    I czy naprawdę uważasz, że zdanie “Iks ukradł siekierę”, albo nawet “wielu jest w Polsce Iksów, którzy kradną siekiery” oznacza “wszyscy Polacy to złodzieje siekier”? Bo tylko tak mogę zrozumieć Twój post o stawianiu przyzwoitych mieszkańców tego kraju po stronie grupy nawiedzonych obrzydliwców.
    Ja tam nie mam wątpliwości, że mnóstwo jest w kraju ludzi przyzwoitych i do nich się zwracam, kiedy mówię o jakichś obrzydliwościach, które mi zalazły za skórę. Licząc na to, że razem stworzymy przyzwoity front, który tym obrzydliwościom przeciwstawi się siłom i godnościom osobistom. Mógłbym tu też przypomnieć znany tekst o rozrywaniu ran, żeby nie zarosły błoną podłości. Trudno, tak już mam, że przyzwoitość widzę raczej w tych kategoriach, niż w szukaniu “równowagi”, która pozwala powiedzieć, że te obrzydliwości to tylko drobny pikuś i właściwie po co w ogóle o nich wspominać.
    Przykro mi to pisać, Jotko, ale mam wrażenie, że ostatnio starasz się zdominować dyskurs w sposób, który raczej pogłębia podziały i utrudnia porozumienie, niż do niego prowadzi. Dążenie do zaprezentowania za każdym razem “całokształtu” tak naprawdę uniemożliwiłoby rozmowę (i właśnie zaczęło to robić). Zwykle ktoś wrzuca jakiś określony temat i albo zostaje on przez resztę podchwycony, albo nie. Przez jakiś czas na ten temat (często z tych uwierających) się gada, a potem przechodzi do innego (też często uwierającego, ale to dość normalne, że to najbardziej porusza). A w międyczasie można się wygłupiać, paplać o drobiazgach i po prostu dobrze się czuć ze sobą nawzajem. Ale nie sposób dobrze się czuć, kiedy od iluś dni pouczasz nas, że rozmawiamy nie tak jak trzeba, nie na te tematy, co trzeba, i nie w takim duchu, jak Ty byś sobie życzyła.
    Protokół rozbieżności został podpisany już z tydzień temu, można było na tym skończyć. Zgłosiłaś swoje votum separatum w sprawie kiboli i proporcji, jedni się z Tobą zgodzili, inni nie zgodzili, tyle. Ustawiczne wracanie do tego na przeróżne sposoby, kiedy towarzystwo wyraźnie daje do zrozumienia, że ma już dość i trochę, rzeczywiście zaczyna zakrawać na obsesję. Ja po prostu odmawiam brania udziału w czymś, co w dość widoczny sposób prowadzi do kolejnej naparzanki.
    Do tego, co nazywamy umiejętnościami socjalnymi, należy również umiejętność zamilknięcia w odpowiednim momencie, kiedy widać, że dalsze upieranie się przy swoim za chwilę wywoła wojnę na całego. Co podaję pod ewentualną rozwagę.

  147. Postawienia znaku równości między Debbie Schussel i Aliną Całą nawet mi się nie chce komentować, bo trzeba by zacząć od tak absolutnych podstaw, jak różnica między formą “wy” a formą “my”, albo między obwinianiem innych, a przyjęciem własnej odpowiedzialności za coś (również w imieniu grupy, do której się należy). Jeżeli możemy umówić się, że jednak większość tutejszego towarzystwa te różnice widzi i rozumie, na tym sprawę można zakończyć, żeby nie było konieczności powtarzania po raz kolejny tego, co tu już iks razy zostało powiedziane.

  148. Bonjour!
    Wczoraj rozkosznej Marii Antoninie zabraklo na sniadanie croissantow, ale zamiast rzucic sie na stwardniale bagietki, jej dama dworu Audrey pelniaca takze role sluzebnicy usmazyla bezglutenowe nalesniki , ktore podlala syropem klonowym.
    Rozkoszna Maria Antonina zaczela sobie na gwalt przypominac kto i kiedy ostatni raz smazyl jej na sniadanie naesniki (chocby i bezglutenowe). A ze nie mogla sobie przypomniec takiej okolicznosci, to az lzy jej podeszly pod oczy, ale je szybko osuszyla.Bo trzeba przyznac – nigdy jeszcze tak dobrze rozkosznej Marii Antoninie nie bylo,zeby jej ktos nalesniki na sniadanie smazyl. Zawsze to ona smazyla.
    Z tego wszystkiego Marii Antoninie kompletnie wylecialo z pustej glowy aby kupic wczoraj nowy zapasik croissantow.
    A wtedy zadzwonila do niej z drogi jej dama dworu tudziez sluzebnica i powiedziala: Nie troskaj sie , Marysiu-Antosiu, wioze ci croissanty prosto z piekarni!
    No zyc, nie umierac pod gilotyna.

  149. A mt7 miala wczoraj caly dzien pisac odezwe do narodu i zaniedbaala powiedziec czy jej sie udalo i co narod. Wiec poprosze o raport zanim udam sie na szorowanie zlota i brylantow.

  150. Wielki Wódz  21 czerwiec 12,   14:01

    Dobrze być cysorzem (albo chociaż królewną), tylko co z drugą częścią cytatu? :P

  151. Przed chwilą ,w liście do Starszej, wyszła mi (nie chwalęcy się) piękna literówka. “z pleśnią na ustach”!!!!! :-D

  152. Bobik (13:12)
    bardzo mi przykro z powodu zniknięcia Twojego uśmiechu, sorry :(
    Zauważ jednak, że imiennie zostałam zaproszona do rozmowy przez andsola
    A nauczono mnie odpowiadać, jak ktoś się do mnie zwraca. Ale nie ma sprawy od tego momentu na wszystkie zaproszenia do rozmowy, na drażliwe tematy of course, będę odpowiadała: Prawo Satrapy ;)
    Uczynię zadość i zasadom dobrego wychowania i Twoim życzeniom :cool:
    Ponadto zobowiązuję się, swoje obsesje hodować po cichu, pod korcem. I nawet jakby mi stawiali do ócz cudze wypasione obsesje, to tylko własne przytulę czule do serca i szepnę im cichutko na ucho: i tak jesteście najważniej, najukochańsze ;)
    Zobowiązuję się schować na dno szuflady kredki i farbki do kolorowania rzeczywistości ;) Do piwnicy wyniosę wszelkie narzędzia do pomiaru wagi, proporcji i wielkości ;)
    Tylko proszę nie gniewaj się na mnie :(
    Miej ponadto wzgląd na ułomności wieku starczego, w tym niejakiej zgryźliwości :oops:

  153. Wodzu, sprawę wyjaśnia małe słówko “choć”. Choć to, tamto i owo, to jednak dobrze. :twisted:

  154. Bobik (13:41)
    Prawo Satrapy :evil:

  155. Maryśka Antośka, ale Ty nie przesadź z temy ciastkamy, bo Cię zemglić może. :lol:

  156. Mar-Jo, nie wiem, czy znasz taką piosenkę Ordonki kto nie zna pieśni, niechaj o miłości nawet nie śni, a kto nie kocha, tego nigdy żadna piosnka nie pokocha… itd.? U nas w domu się to śpiewa jako hymn żałobny nad zepsutymi produktami żywnościowymi, w formie “kto nie zna pleśni…” ;)
    Ale pleśń na ustach to oczywiście jeszcze krok dalej. :lol:

  157. http://en.wikipedia.org/wiki/Alina_Ca%C5%82a
    Podrzucam notke biograficzno-indeksowa na temat dr Aliny Calej, bardzo niepelna niestety. Bo faktycznie, jak powiedziala Dora, jest to uczona niezwyklej odwagi i akademickiej uczciwosci,ktora moze byc przykladem dla wielu.

  158. Slowo “smazyc” to najtrudniejsze slowo w polskiej ortografii i po raz juz ktorys litosciwy Bobik mi je poprawia.
    One of these days Bobik zrobie Ci niespodzianke i napisze poprawnie. Ale jeszcze nie dzis najwyrazniej. :oops:

  159. Bobiku, nie znam tego kawałka Ordonki.

    Heleno, spokojnie. Kto kiedyś napisał “Chiszpania”?
    Albo “w mrowiskó”? Mar-Jo napisała!!!!! Wprawdzie dawno, bardzo dawno temu, ale niektórzy (a zwłaszcza dużo starszy brat) pamiętają. :-D

  160. Ta piosenka Ordonki była przyczyną dziecięcej traumy Pana Administratora. Strasznie go przerażała bezwyjściowość tej sytuacji: bez pieśni nie ma miłości, a bez miłości nie ma pieśni. Nie widział dla siebie żadnej szansy, żeby w ten zaklęty krąg się wedrzeć. :twisted:

  161. Odezwę napisałam krótką, ale w międzyczasie mała Walne w Radzie, zatwierdzanie sprawozdań, których część przygotowywałam. Wcześniej zadzwonił mój brat, że chyba trzeba poszukać hospicjum, bo…
    Dzisiaj wieczorem mam zebranie z sąsiadami, jeżeli zechcą przyjść.
    A ja już z tego wszystkiego zaczynam takie głupie rzeczy robić, ze sama się przestraszyłam.

    Może później, wieczorem, jak będę miała siły, to zacytuję fragment listu, który napisałam do znajomego opisując, co tu się dzieje w tej spółdzielni mieszkaniowej.
    Muszę jeszcze udać się do znajomej i odebrać nagranie z zebrania członków spółdzielni, bo to jest korpus delikatesów, które są rozdawane bez umiaru.

    Jak tu zaglądałam i widziałam wpisy Jotki (wybacz) to wypadałam pospiesznie, bo znam te wszystkie argumenty do wypęku i nie mam sił, najdosłowniej.

    Wiem, że większość ludzi wokół mnie raczej podziela poglądy Jotki, ale czy z tego powodu ja nie mogę płakać kiedy chcę?
    Przyznaję prawo każdemu do własnych przekonań i nie muszę bez przerwy bronić, czy dyskutować własnych.
    U Owczarka bywa taka osoba, która jest energiczną optymistką, świetnie radzącą sobie w życiu, depresyjnych ma w pogardzie i wszystkich pouczała (-ucza), że piszą bzdury nie na temat. W moim odczuciu udało jej się rozgonić grono internetowych przyjaciół.

  162. Biedna Siódemeczka. Cały Lwów na jej głów. :-(
    Jak o mnie chodzi, ja mogę na tę odezwę do naroda poczekać dowolnie długo. Są ważniejsze sprawy od zaspokojenia mojej ciekawości. Myślę, że Helena też się zgodzi wytrzymać. ;)

  163. Wielki Wódz  21 czerwiec 12,   15:48

    Heleno, smażenie wcale nie jest najtrudniejsze, wystarczy zapamiętać “smagły” i wtedy rz nie ma prawa wyjść. :)

  164. A jak się zapamięta smardze? A o to łatwo, bo smardze to coś do smażenia. :lol:

  165. Swietnie, WW! Smaglego postaram sie zpamietac na reszte zycia i juz sie nie kompromitowac.
    Siodemeczko – robienie gluich rzeczy pod naporem stresu, zmartwien i czesto bezsilnosci wobec “pociskow okrutnego losu” jak mawial Hamlet, jest chyba takim mechanizmem specjalnie wymyslonym, aby zatrzymac sie i nabrac tchu w pluca. Odpusc sobie i sprobuj zaplanowac cos milego tylko dla siebie – wyjazd do dawno nie widzianej kolezanki, wystawe jakas fajna albo caly dzien lezenia brzuchem do gory – od czego swiat sie nie zawali i III wojna nie wybuchnie, a jesli wybuchnie to beda musieli wszyscy poradzic sobie z nia sami, bez Twojej pomocy, trudno.
    Mowie niby do Ciebie,ale troche do siebie tez. So. Trzymaj sie.

  166. Bobik, nie mac mi w glowie, bo Ci przyloze.

  167. :D Napisałam odezwę do narodu mojego domowego, do 92 osób. Tu nie będę jej upubliczniać :lol:
    Słabo mi te odezwy wychodzą i najbardziej spektakularne przykłady nie skłaniają większości do zainteresowania się, swoimi przecież, sprawami.

  168. Nie mogę, Helenko, w tej chwili odpuścić, bo jesteśmy w fazie zbrojnego starcia.
    Trwa pierwsze od dwudziestu lat Walne Zebranie członków, podczas którego stwierdzono np., że głosowanie wygrała osoba, która uzyskała 217 głosów, a przegrała ta która miała 226, po czym zabrano mikrofony do prezydium i nie udzielano ludziom głosu, a pan radca (to jest dopiero zdolna postać) stwierdził, że wszystko w porządku.
    To jest tylko drobny fragmencik wydarzeń, o głosowaniach na dwie ręce nie wspomnę.
    Uważam, że powinien tym zająć się prokurator, nie wykluczone zresztą, że tak się skończy.
    Nie mogę opuścić pola bitwy, bo dalszy ciąg odbędzie się 28 czerwca, tyle, że teraz dosyć daleko, trzeba jechać dwoma autobusami, więc starsze osoby, które udało mi się namówić do uczestnictwa, pewnie nie pojadą.
    Mamy do czynienia z ludźmi, którzy dobrze wiedzą, że zanim doprosimy się sądownie sprawiedliwości, to już dawno będzie po balu.
    Zresztą jest już tyle pozwów w sądzie, że to już samo w sobie przypomina jakiś kabaret.

    I teraz pytanie główne, dlaczego garstka ludzi ma tracić zdrowie i nie tylko (są zastraszani) dla ludzi, których nie można skłonić do pójścia na zebranie.
    Gdyby przyszło ich chociaż 50 %, to podwójne karty zwolenników zarządu, którym obiecano tanie mieszkania, na nic by się zdały.

    Spółdzielnie mieszkaniowe w Polsce to jest jakaś absurdalna, komunistyczna pozostałość, na której się tuczą bezwzględni cwaniacy. Powinno się to bezwzględnie zlikwidować.

  169. Wielki Wódz  21 czerwiec 12,   16:55

    Świnto prowda, tylko zanim się odezwami czy jakoś inaczej skłoni ludzi do ruszenia tyłków, mogą minąć jeszcze dwa pokolenia. To jest jakiś chyba chłopski atawizm, że jak się wychylę, to mnie zapiszą w zeszycie i omatkobosko co wtedy, będę zapisany. :roll:
    Doraźnie strzelanie by pomogło, reformy administracyjne mogą być w drugim etapie. :twisted:

  170. Mnie sie dzien zaczal tez w sposob mocno zajety, ale juz nadrobilam zaleglosci, zrobilam sobie ogromny czajniczek z zielona herbata na upal, i doczytuje cudne wyznania Marii-Antoski, pogryzajac brioszka z lokalnej piekarni (tej co ma bipolarnego glownego piekarza, i gdzie asortyment wypiekow zalezy od jego humoru w danym dniu). :lol: Pancakes z syropem klonowym byly wczoraj, smazone wlasnorecznie (z wlasnej mieszanki bialej maki gryczanej i maki speltowej; musze poszukac jak to jest po polsku – bardzo lubie sobie poeksperymentowac z roznymi innymi ziarnami, choc przynajmniej na gluten nikt u mnie nie jest uczulony).

    Heleno przekazalam Matyldzie i Zosi Twoje gratulacje. Bardzo bylo im milo. (A na ucho Marii-Antoninie dodam, ze recenzje pozniejsze tez byly bardzo dobre, od merytorycznych, po ubior – dobrze, ze zamowione w katalogu spodniczki doszly na czas! – i tzw. poise, ktora trudno jednym slowem przerzucic na polski – cos jak sposob zachowania, trzymania sie, widoczny brak tremy, itp. Duza w tym tez zasluga swietnych, cieplych, ale wymagajacych nauczycieli, ktorzy i sami maja entuzjazm, i potrafia go swym uczniom przekazac.)

  171. Wiadomo, czym się kończy zakazywanie czegoś przekornym szczeniakom. :lol:

    Smażąc smardze, smakosz raz z potrzeby nagłej,
    wytytłał je w smarze, żeby były smagłe
    i tak podśpiewywał przy tym od niechcenia:
    jak miłe smarzenie jest podczas smażenia. :twisted:

  172. Wielki Wódz  21 czerwiec 12,   17:16

    Orkisz to się nazywa, Moniko. Bardzo modna rzecz podobno. :)

  173. O, dziekuje, Wielki Wodzu. Tutaj tez ten orkisz modny. :-)

    Wlasciwie powinnam byla sama poszukac, ale czasem jak otwieram nastepne okienko w iPadzie, bo to mi to, co juz wczesniej napisalam zezera. No i ten upal… O osmej bylo juz 30 stopni, a ma byc 37. Uff.

    A z tymi modami to musze opisac moje troche dziwne wczorajsze spotkanie z pospolita pokrzywa. Spotkalam ja stojaca w bardzo pieknej glazurowanej doniczce. Stala przy drzwiach sklepu ze zdrowa zywnoscia, zapewne jako kolejne interesujace odkrycie, zwlaszcza dla Amerykanow, ktorzy pokrzyw nie znaja (moi przyjaciele wlasciwie wszyscy maja opowiesci o tym jak sie poparzyli nieznana sobie roslina na europejskich wakacjach). ;-)

  174. Wielki Wódz  21 czerwiec 12,   17:38

    Moja babcia karmiła kaczki taką pokrzywą, to pewnie Amerykanom tez nie zaszkodzi. :)

  175. Monika (i krolik chyba tez :) ) przechwycila cieplo cale :D

    B. 15°+ z deszczem, a mamy dzisiaj 21VI wiec LATO niby :) :D

    bywa

  176. A moja dodawała krwawnika do karmy dla żywiny.
    Kartofle z parnika (miam), śruta z młyna i krwawnik.
    Byłam kiedyś we młynie po śrutę z wujkiem leśniczym.
    Tajemnicze miejsce, ładnie pachniało.

  177. moda na pokrzywy? w sklepach ze zdrowa (?) zywnoscia mody przychodza i odchodza jak chmury nad B. :D :D

  178. ryzykuje :roll: Bobik napisal; nie naciagac tematu! a ja mimo to
    swoje :razz:

    tutaj film do polecanej (pozostalo nas…..) ksiazki

    http://vimeo.com/16121664

  179. Poise! To jest cos co mi nigdy w sposob naturalny nie przychodzilo. Musialam sie zawsze okropnie nastarac – a to trzymajac jezyk na wodzy, a to podnoszac sie od stolu z gracja, a to pamietajac aby nie polykac za szybko i nie wyglaszac przemow z pelna buzia.
    Jedna osoba jaka znam, ktora jest pelna poise to moja E. Zawsze staram sie aby byla ze mnie dumna. Jak wczoraj. Musialam opinkwolic (nie bylo wyboru!) jednego z mojej mamy zalotnikow i stralam sie przetykac opinkwalanie licznymi zapenieniami jak gleboko doceniam i jestem wdzieczna za to, ze jest dobrym kumplem i powiernikiem, ale czy bylby laskaw powstrzymac sie od udzielania jej rad finansowych, z ktorych sa same kary bankowe?
    Jak bede duza, to sie naucze prawdziwej poise.

  180. o parnik i kartofle z, mt7 otworzylas szufladke wakacje u rodziny na wsi! co za szczescie bylo gdy pozwolili te parujace pyry podac zawsze glodnym swinia :) wspomnienia, oddaje sie wam :D

  181. Wielki Wódz  21 czerwiec 12,   17:56

    E tam, Odys nie miał poise, a jak potraktował zalotników, to ludzie już 3 tysiące lat czytają. :)

  182. Uwierz mi, Wielki Wodzu, ze chetnie potraktowalabym podobnie jak Odyseusz, ale musze byc “nowoczesna”, “tolerancyjna”, “wyrozumiala” i takie tam pie..oly. :oops:

  183. Wielki Wódz  21 czerwiec 12,   18:03

    Wierzę :cool:

  184. Moniko, nie dałoby się zrobić interesu na tych pokrzywach? Sporą partię mogę do Ameryki podrzucić. Niepryskane! :cool:

    Poise ja nie muszę mieć, nawet jak będę duży. Zostawiam to labradorom. :twisted:

  185. Ale co Wy wyrabiacie z poise! :lol: Odys jak najbardziej mial wlasnie poise, bo poise to m.in. odpowiednie reagowanie, bez tracenia zimnej krwi, na dana sytuacje. Tyle, ze energia nie idzie na nerwy, a na rozwiazywanie sprawy. ;-)

    Bobiku, spytam sie Debry przy okazji, ile by tych niepryskanow krzaczkow od Ciebie ona by sobie ewentualnie zyczyla (glazurowane doniczki tez wlaczasz do oferty?). ;-)

  186. Wielki Wódz  21 czerwiec 12,   18:49

    Jakby odbyt w Ameryce był duży, to znam tu niedaleko gminę z upadłą fabryką skorup glazurowanych, a i pokrzyw mają dostatek. :cool:

  187. Wielki Wodzu, tego regionalizmu nie znałam. :shock:

  188. Wielki Wódz  21 czerwiec 12,   19:08

    To nie regionalizm, znaczy może gdzieś się uchował, ale znam to jako archaizm.
    Obacz np. http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/plain-content?id=16740

  189. Niesłychanie przyjemna niespodzianka mnie dziś spotkała. Ze spaceru na cmentarz przyniosłem łup postaci 14 podgrzybków. I nawet nie wszystkie były robaczywe. :D
    Tak wcześnie grzybów tu jeszcze nigdy nie widziałem. 8O To pewnie przez to nieustanne lanie.
    Idę obrabiać łup termicznie, wywijając radośnie ogonem. :lol:

  190. Dzięki Wielkiemu Wodzowi mogę ogłosić wzwycięstwo :lol: :!: Pokonałam, zmaltretowawszy, pięć kilogramów zielonych włoskich orzechów :!: Pięć nalewek zaczęło pracowity żywot :D

  191. Dobry wieczór :)
    Duszno i parno. Luj wisi i nie chce spaść.
    Czyżbyś Bobiku chodził na cmentarz z kozikiem i koszykiem :shock:

  192. O Haneczka maltretuje. A czy z dodatkiem płatków róży?

  193. Wielki Wódz  21 czerwiec 12,   20:09

    Haneczko, bardzo mi jest i w ogóle zaszczyt to, ale co ja miałem wspólnego z orzechami? Włoskimi w dodatku? Zielonymi? :shock:

  194. Wielki Wódz  21 czerwiec 12,   20:10

    Są takie dzielnice, gdzie bez kozika lepiej się nie zapuszczać.

  195. Irku, bez. Brakuje mi eyrafinowania :-(

    Wielki Wodzu, z orzechami nic, ale poczytałam i tam, oprócz odbytu i innych śliczności było także wzwyciestwo :-)

  196. Brakuje mi znacznie więcej wyrafinowania, niż myślałam :evil:

  197. I jeszcze przecinka, i ę, ech…

  198. Haneczko, nie jest za późno. Do każdej partii dodaj garść płatków róży pomarszczonej, kawałek kory cynamonowej i trochę otartej skórki cytryny, a po dwóch miesiącach błyśniesz wyrafinowaniem :D

  199. Ja na cmentarz chodzę z dużą liczbą plastikowych woreczków na moje…eee…odpady. ;) W nagłym przypadku i grzyb do takiego woreczka wlizie. :lol:

  200. Wielki Wódz  21 czerwiec 12,   20:45

    No dobra, to teraz wszyscy odmaszerować i kibicować Krystynie. :twisted:

  201. Ja też poczytałam, to znaczy obaczyłam. Ciekawe. :-) Tu piszą coś więcej o tym i innych archaizmach. http://www.przewodnik-katolicki.pl/nr/kultura/odpowiednie_dac_rzeczy_slowo.html

  202. Cynamon i cytrynę zapodałam ;-) Lecę kibicować Czechom :D

  203. Nie wiem skąd, za to wiem gdzie
    taka myśl dopadła mnie
    od tygodnia dobijając się do głowy,
    ją wyartykułowałam
    myślą, głosem, drżenia ciałem,
    że najwyższa pora już na seks grupowy

    Owszem, w parach ma to sens
    lecz gdy lubisz dużo mięs
    w jednym sosie jest potrawa monotonna,
    urozmaicenie zrobię
    każdej miłej mi osobie
    proponuję, jeśli jest do tego skłonna

    Ważne, by mieć na to chęć
    bez znaczenia za to płeć
    liczę, że się równo obie płcie rozłożą
    w takim seksie jest radocha
    każdy tam każdego kocha
    zwłaszcza, kiedy równo wszyscy się przyłożą

    Kiedy słucham, jak ktoś ględzi
    proponuję mu ruch lędźwi
    chłop czy baba, niechaj najpierw się ogoli
    niech się zrobi na cud bóstwo
    w chwilę później spojrzy w lustro
    i posłucha, jak pierniczy, że aż boli…

    Miast pierniczyć tak boleśnie
    powyżywaj się obleśnie
    z tego będzie wreszcie może korzyść jaka
    może wreszcie ktoś doceni,
    że się starasz, że się zmienisz
    i po niejednego jeszcze sięgniesz ptaka…

    Świntuszenie bywa cool
    lecz nie wtedy, gdy jest ból
    gwałt przez uszy rzadko bywa przyjemnością
    kiedy mówią ci, że pieprzysz
    to pamiętaj, że jest lepszy
    sposób na to, który zwany jest miłością

    Kochaj ludzi, kochaj świat
    niekoniecznie tak, jak brat
    wyżyć się w tym możesz także i oralnie
    zadowolisz kilka osób
    może to jest właśnie sposób
    by odmienić swoje życie diametralnie
    :cool:

  204. Nie mam pojęcia czy linki do G+ działają w “normalnych” miejscach ale może to tak jest jak u mnie z linkami do fb? Nie mam tam konta, ktoś zaleca coś z fg i dostaję do pocałowania klamkę czyli zachętę, żebym ożenił się z fb a bez tego to i za rękę nie potrzymam. Więc na wszelki wypadek przepiszę tu wpis Pawła Wimmera, który umieścił on na G+, bo tam jest wreszcie długo oczekiwana definicja Polaka:

    Nie śledzę, przyznam szczerze, programowych wystąpień polityków i ideologów 4RP, jednak w ślad za sygnałem w Twitterze dotarłem do wystąpienia prof. Andrzeja Nowaka, historyka z UJ i redaktora naczelnego konserwatywnego pisma Arcana, który 12 maja, na konferencji „Polska – Wielki Projekt” wypowiedział m. in. te słowa:

    Czy wystarczy nam Radom – jedyne większe miasto, w którym ostatni demokratyczny werdykt dał większość nam, Polakom? (film, 16:27-16:33)

    Te straszne słowa, pełne najgłębszej pogardy nie tylko dla politycznych oponentów, ale dla milionów ludzi wybierających inaczej niż chcą zwolennicy 4RP, zostały potem zmienione w wersji online i w papierowym wydaniu Rzeczpospolitej na znacznie bardziej złagodzone, ukrywając niebywały wręcz wybryk krakowskiego historyka, który odmawia mnie i demokratycznej większości prawa do polskości.

    Czy wystarczy nam Radom – jedyne większe miasto, w którym ostatni demokratyczny werdykt dał większość dziedzicom dumnych Lechitów?

    Polecam przeczytanie tekstu w witrynie projektu (i w Rzeczpospolitej), albo raczej nawet odsłuchanie 19-minutowego wystąpienia Nowaka, bo pokazany wyżej zabieg budzi podejrzenie o dalsze manipulacje redakcji (początek wystąpienia jest słaby technicznie, w 3:10 został poprawiony).

    http://www.polskawielkiprojekt.pl/main/dlamediow/prs_id/73

  205. Wielki Wódz  21 czerwiec 12,   22:46

    No i co z tym zrobić, poza daniem Nowakowi w mordę przy jakiejś okazji? :cool:
    Maciejowa pokazuje słuszny kierunek, kochajta, chędóżta, a nie pitolta. Jak cię ktoś uderzy w jeden policzek, oddaj z łokcia i popraw z buta, to będzie konkret. :twisted:

  206. Wielki Wódz  21 czerwiec 12,   22:48

    Jak o pitoleniu, to podobno fonetyka portugalska była podobna do polskiej. Już nie jest, bo był tu Szpakowski. Kłentrału dobrze grał. :cool:

  207. Wielki Wodzu, Szpakowskiego usłyszałam raz. Mówił o cyborgu. Słyszę wyłącznie stadion.

    Ja Polka nie będę dawać w mordę My Polakom. Świerzbi, ale nie będę.

  208. Wielki Wódz  21 czerwiec 12,   23:35

    Ja wiem, to nie jest ładnie, ale może w ten sposób jakieś odruchy by się wyrobiły w gadzim mózgu. Boli – nie boli to dosyć podstawowa i zrozumiała nawet dla patryjoty różnica.

  209. Raczej się nie wyrobią. Półpalcem ich nie tknę, a i tak będą bici. Oni sami siebie bolą i to lubią. Ustawka taka :-(

  210. Zlapalam te upaly, rysiu, trzymam i, na razie, nie oddam.

    Dopiero Maciejowa przypomniala, ze dzisiaj jest najdluzsza noc w roku: noc Kupaly, sobotki, noc swietojanska: urodzaj, plodnosc, radosc i milosc, chociaz moze niedokladnie Maciejowa zrozumialam.

    Chcialam ostatnio sie sama samookreslic, lewica czy prawica i mysle, ze najblizej mi jest do Clivea Jamsea, australo-brytyjskiego krytyka i eseiste. James jest, co sam przyznaje, juz na ostatnich nogach (choroba nowotworowa) i obydwie bryt. glowne dzienniki, Telegraph i Guardian, zamiescily o nim dzisiaj artykuly, co zle wrozy. Mam Jamesa zbiory esejow na polce i czesto zagladam. M in powiedzial:

    Stop worrying… nobody gets out of this world alive. Brilliant!

  211. ha ha ha, dzienniki nie moga byc obydwie, kazde dziecko wie.

  212. Clive’a James’a bardzo lubie, Kroliku. A poza tym jeden z moich profesorow, Nowozelandczyk (cudownie uczyl textual bibliography, ktora na oko mogla byc nudnym tematem) swietnie James’a udawal. Musze zajrzec do obu dziennikow – bo oba i tak regularnie czytam (z czego wynika, ze nawet lewy gorny rog to i tak spore przyblizenie, i co innego znaczy w kazdym kregu geograficznym, a juz zwlaszcza u Anglosasow, ktorzy maja troche odmienne od kontynetalnych tradycje).

    A dzisiaj rzeczywiscie najkrotsza noc, choc do glowy mi akurat przychodzi angielski wiersz o wykorzystywaniu najdluzszej nocy w podobnych celach… Jak sie okazuje, jak sie ma teze, to i przeslanki nie do konca takie wazne. ;-)

    Poza tym teraz u mnie jeszcze 35 stopni w cieniu. Mam nadzieje, ze Twoje cieplo nie jest az tak szczodrobliwe w stopniach.

  213. Wielki Wódz: świerzbić świerzbi, ale tu sobie odruch warunkowy wyrobiłem: a jedź se człowieku, aby dalej ode mnie. To oczywiście nastawienie konieczne dla przeżycia w miejscowym brutalnym ruchu kołowym, a wewnętrzy tok myśli do tego prowadzący jest taki: typ zapewne nie jest wyjątkowo przykry przez 15 minut a potem normalny. Z pewnością to jest jego codzienność, to nastawienie do świata pozna żona, syn i córka, sąsiad i współpracownik. I w większych czy mniejszych dawkach dostaje za to zapłatę, bo jeden milutki (taki jak ja) może przeskoczyć nad tym, ale nie ma szansy, by mu to całe jego otoczenie wybaczyło.

    Nie w pełni pogodzony z tą własną pacyfistyczną pozycją patrzę na mego Anioła Stróża z pytaniem w oku “a nie podstawiłbyś ty mu nogi?” ale Anioł Stróż mówi: “spoko, on się sam wykałapućka”.

  214. U mnie chlusnelo nagle dwugodzinna tropikalna ulewa i wlasnie ziemia paruje. Jest teraz 27 stopni, Moniko. Jest OK. Jesli widzialas film wietnamski Zapach Zielonej Papaji, to wlasnie tak u nas dzisiaj lalo.

  215. Profesora Nowaka ja już od dawna obserwuję z błyskiem we wrednym ślepku. Nawet jakiś cytacik z niego sobie zachowałem, żeby jego światłe myśli nie zostały zapomniane. I mogę zapewnić, że on nas wcale nie uważa za zdrajców. :roll:
    Motłoch wynajęty przez siły polityczne, żeby opluć Krzyż …na naszych przeciwników należy spojrzeć tak, jak oni wyglądają – jak pętaki. Na to zasługują na pewno. Nie na żaden pal męczeński, jak próbują to przedstawiać, strasząc społeczeństwo. Dla nich palem męczeńskim będzie szyderstwo, pokazanie ich całej nagości, głupoty, prymitywizmu, chamstwa, pętactwa, to słowo jeszcze raz podkreślę. Nie nazywajmy tych ludzi wielkimi słowami – że to zdrajcy – bo to ich nobilituje. To jest grupa pętaków.

  216. Wiecie co, Amerykany – dajcie trochę tych stopni, bo już dość mam tej jesieni w czerwcu. :evil:
    Ale wilgotności żadnej nie biorę. Mam nadzieję, że to nie jest sprzedaż wiązana. :cool:

  217. Maciejowo, a nie boita się, że Was ksiądz proboszcz z ambony za te zberezieństwa wyczyta? :twisted:

  218. Zdrajca nobilituje, a petak to dopiero dokopuje! Trudne do rozgryzienia… Troche jak z tym gwaltem przez uszy, co rzadko bywa przyjemnowscia, o czym powyzej pisala Maciejowa, znajac zatem jednak przypadki, zgoda ze rzadkie, w ktorych taki gwalt moze byc przyjemnoscia.

  219. A bierz, Bobiku, ile tylko chcesz tych stopni, nie krepuj sie. :-)

    Burzy jeszcze u mnie nie bylo, niestety. Moze bedzie jutro, ale tego z kolei bym nie chciala, dopoki nie wyladuje samolot z Monachium.

    O okropnych typach chwilowo juz nie mam sily myslec… Instynkt samozachowawczy zapewne.

  220. Ten prof. Nowak to w wymyslaniu inwektyw pobil chyba nawet Krola Leara! A morde ma zakazanai nader tepa.
    Wiadomosc o Clive’ie Jamesie jest bardzo smutna. Nie wiedzialam, ze jest taki chory… :sad:
    Rozkoszna Marysia Antosia odwiedzilaa dzis swe dwa ukochane sklepy : Anthropologie (butik) oraz Pottery Barn. Oczywisxie w towarzystwoe swej wiernej sluzebnej/damy dworu. Dmaa dworu kupila na wyprzedazy spodnie i gore, zas sama krolowa kupila spodnie, dwie gory a takze cudny zielony dzban ceramiczny.
    Teraz moze spokojnie wracac do kraju. Ale dopiero inszallah za tydzien. Jutro zdejmowanie szwow pod oczami. Jeszcze ma troche zaciekow na twarzy i tlumaczyla dzis mlodziutkiej ekspedietce w Anthropologie, ze zupa byla za slona ….

  221. Heleno, wspaniale ze spedzilas z Mama jej urodziny, a udane zakupy i nowe ulepszone podocza obydwa beda dodatkowym milym wspomnieniem z Nowego Kontynentu. Bezpiecznie wracaj na Stary!

    Pokazywalam Siostrze zdecie twojej 88-letniej Mamy, nie mogla uwierzyc.

  222. Oooo,Kroliczku!… Wlsnie jej przeczytalam co napisalas,a ona lekcewazaco machnela reka (to taka wschodnioeuropejska szkola skromnosci dziewiczej), ale oczywiscie bardzo lubi to slyszec. :roll:

  223. Krzysztof Nawratek odsyła do Guardiana z bardzo przerażającymi wieściami z Grecji. Tak łatwe i tak przewidywalne odradzanie się faszyzmu w Europie?? A jak by to wyglądało tutaj gdyby sytuacja materialna klas średnich pogorszyła się?

  224. Ona sie juz znaczaco pogorszyla w Europie, a co najmniej w UK.
    Nie wydajee sie by grozilam nam w Wlk. Brytanii faszyzacja, mamy rozliczne mechaizmy aby temu zapobiec, a jedyna partia skrjnie prawicowa jest w defensywie,o czym swiadczy chocby bardzo ostrozna retoryka pulbiczna, ale nigdy bym nie bagatelizowala zagrozenia, ze naastroje beda sie radykalizowac w miare dalszej pauperyzacji spolecznstwa i zaciskania pasa, naplywu emigrantow i narastajacego poczucia, ze coraz na Wyspach ciasniej, a istniejace infrastruktury pekaja w szwach. .

  225. Dzień dobry :-)
    Znowu nie ma słońca. :-( Już się właściwie powinienem do tego przyzwyczaić, ale dziwnie mi to nie wychodzi. Co popatrzę na te cholerne chmury, to jakoś mi tak. :roll:
    Jeżeli ktoś nie ma dziś ochoty na miłość grupową, to mam propozycję indywidualną – do serca przytul psa… :lol:

  226. Dzień dobry.
    Świat jest nadal chory. Co raz się wydarzyło, może się wydarzyć ponownie.
    http://wyborcza.pl/1,75400,11975002,Genetyka_po_wegiersku.html

  227. Bobiku, może jeden utwór w formacie mp3 na poprawę nastroju? Mówią, że pomaga. :-D

  228. Umysł takiego gościa, który po nocach trzęsie gaciami, że mógłby mieć jakiś obcy gen i w końcu na wszelki wypadek leci to sprawdzić, żeby zyskać upragnioną pewność, jest dla mnie terenem zupełnie niedostępnym. Po prostu nie wiem i nie rozumiem, co tam się dzieje.
    A mógłby, biedaczysko, pomyśleć sobie, że z jeśli nie takimi, to innymi “obcymi” genami jest w dobrym towarzystwie praktycznie wszystkich Europejczyków i za forsę zaoszczędzoną na badaniach napić się Bikavera. Samopoczucie miałby może nawet i lepsze niż po badaniach. :roll:

  229. Najlepiej by mi poprawiło humor 25 stopni i niska wilgotność. ;)
    Coś te amerykańskie stopnie nie bardzo u mnie chcą działać. Może potrzebują innej wtyczki czy tam innego gniazdka? 8O

  230. Do serce przytul psa, a łosia pocałuj w pyzę :-D
    http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,11917522,Dorota_Suminska___weterynarka_z_milosci_do_zwierzat.html

  231. Moi Starzy kiedyś odkryli, że jakimiś tam drogami są z tą rodziną Sumińskich spokrewnieni. Może to całowanie zwierząt ma się w genach? :lol:
    Swoją drogą, pyzy łosia wprawdzie nie znam z osobistego zetknięcia, ale wargi końskie znam i wiem, że są w dotyku jedną z najprzyjemniejszych rzeczy na świecie. Chyba tylko brzuszek szczeniaka może się z nimi równać. :-)

  232. Absolutna zgoda co do końskich chrap i zapewne łosiej pyzy Tylko gdzie łoś??? Dajcie mi łosia, a pocałuję natychmiast!
    Psy przytulam do serca kilka razy dziennie, z wzajemnością. Nie ma zycia bez zwierzątek

  233. Proszę bardzo, oto łoś:
    http://3.bp.blogspot.com/_58Ig-XbOcjg/SZB3uTKHxLI/AAAAAAAAAVI/xMLos_ZUtrs/s400/moose+kiss.bmp
    Tylko że do jego całowania chyba jest kolejka. :lol:

  234. Proszę bardzo, oto łoś.
    To jest bardzo miły ktoś.
    Więc pocałuj łosia w pyzę,
    Zanim powie: ja nie gryzę! :-)

  235. Pomysł taki mi się posiał:
    czemu cmokać tylko łosia?
    Ryjek dzika czy prosięcia
    też jest świetny do cmoknięcia,
    A żyrafa? Kapibara?
    Lub preriowych piesków para?
    Kajman, wróbel, mandryl, foka -
    ich też trzeba by pocmokać.
    Widać już, do czego zmierzam?
    Jeśliś człek, pocałuj zwierza! :-)

  236. Już sobie wyobraziłam całowanie kajmana :twisted:

    Nie sądziłam, że to ja będę przypominać o Euro, ale trafiłam na wywiad, który wydał mi się ciekawy:
    http://www.sport.pl/euro2012/1,109304,11992203,Jestes_piknikiem__Mozesz_byc_dumny__Sa_nas_miliony.html
    Szkoda swoją drogą, że tylko w Poznaniu byli ci Irlandczycy, którzy pokazali tutejszym, na czym polega prawdziwe kibicowanie. I rzeczywiście, w Polsce świat piłki zawłaszczyły grupy kiboli, wmawiając reszcie społeczeństwa, że ci ludzie, których sport interesuje w sposób normalny, nie fanatyczny, to pikniki, niedzielni kibice, którymi trzeba pogardzać. (Jeszcze słyszałam określenie “janusze” i opis takiego “janusza”: jest gruby jak baryła i ma czerwone poliki zwane “żelazkami” :lol: ) Pozwolono się zbytnio rozpanoszyć kibolstwu, a teraz nagle odkryliśmy, że sport i kibicowanie to zupełnie inne obszary niż ponury ksenofobiczny fanatyzm. Że to jest po prostu zabawa, która może zbliżać ludzi.
    Tak sobie mówię teoretycznie, bo w życiu nie udałabym się do strefy kibica. Nie lubię być w tłumie, a jeszcze jeśli wszyscy piją piwo i bez umiarkowania poddają się jego skutkom, podlewając okoliczne ogrodzenia, to taki tłum odrzuca mnie jeszcze bardziej. Ale przecież nie ma przymusu, inni dobrze się bawią w takich warunkach i niech im będzie na zdrowie. Tylko ktoś to wszystko musi posprzątać…

  237. Parę rzeczy jest w tym wywiadzie, które mnie zaciekawiły. Na przykład sprawa flagi – pamiętam, że w czasie tutejszych mistrzostw Niemcy też “odkryli flagę” i w ogóle chyba po raz pierwszy od 45 roku pozwolili sobie na prezentowanie swoich narodowych symboli w sposób radosny, bez wojennego kompleksu i obaw, że ktoś ich oskarży o nacjonalizm albo, co gorsza, powrót do jakichś brunatnych ciągotek. I właśnie atmosfera piknikowa chyba takiemu nieskrępowanemu podejściu do symboli sprzyja.
    Druga rzecz to normalność. Strasznie do niej tęsknimy, od lat, a może od wieków. ;) I chyba jednak jest jej coraz więcej. Ale dla mnie naprawdę normalnie będzie nie wtedy, kiedy już wszystko będzie cudnie i perfekcyjnie, bo tego to nie ma nigdzie, tylko wtedy, kiedy jakakolwiek krytyka nie będzie wywoływała odruchu obronnego i gwałtownej kontry. Kiedy będzie tylko sygnałem, że jeszcze to czy owo można by poprawić, a nie “atakiem na tożsamość”. Bo właśnie takie obronno-zaczepne reakcje są objawem kompleksu i nie do końca stabilnego poczucia własnej wartości.
    To przycichnięcie polityki podczas Euro też ciekawe. Ale prorokuję, że się po Euro nie utrzyma, bo o czymś w końcu gazety muszą pisać. ;)
    A obraz “janusza” zachwycający. :lol: Zaraz poleciałem do lustra obejrzeć swoje baryłowate, czerwone poliki. :twisted:

  238. Ukryte w czarnych kudełkach :lol:

  239. Doczytam zaraz o piknikowaniu – choc w ogole jestem za, i w waskim znaczeniu, i w znaczeniu oryginalnym – koszyk, butelka wina i wody mineralnej, bagietka, kanapki, salatki, owoce, czy co tam jeszcze. ;-) No i dla mnie jednak najlepiej w zieleni, a nie ogromnym tlumie w miejskim krajobrazie, ale jak komu bardziej odpowiada duze spotkanie sportowe, to czemu nie? Byle nie wiazalo sie to z fanatyzmem, ksenofobia i agresja…

    A losie to u mnie czasem przez ulice przechodza, ale one sa dosc duze i troche plochliwe, wiec jednak ich nie caluje. Ale ciesze sie, jak widze. I czekam cierpliwie az przejda, nawet jak mi sie gdzies spieszy. :-)

    Bobiku, doczytalam ostatnio w Polityce, ze przynajmniej w srodmiesciu Krakowa znikaja co bardziej natretne reklamy, odslaniajac fasady domow. Jakas dobra wiadomosc… :-)

  240. Bo Kraków jest w tej dobrej sytuacji, że mając zabytkowe centrum mógł sobie z niego zrobić tzw. park kulturowy, gdzie wieszanie nachalnych reklam jest surowo zabronione. Warszawa niestety czegoś takiego zrobić nie może :-(
    Okazuje się, że janusze to nie tylko pikniki:
    http://www.miejski.pl/slowo-janusz

  241. Pod mym czarnym kudłem jest czerwony polik,
    który obrzydzenie budzi u kiboli.
    To nie patriotyczny znak jest, a komuszy,
    charakterystyczny dla wszystkich januszy.
    Polik mój czerwony, życie me sobacze,
    kibol mnie nie lubi – chyba się zapłaczę. :cry:

  242. Kraków “od zawsze” miał z reklamami trochę lepiej, tzn. były obostrzenia dotyczące ich wieszania. Aczkolwiek pamiętam, że przy okazji remontu Kościoła Mariackiego wisiała tam reklama na całą fasadę. Tyle chociaż dobrego, że były na niej psy. :lol:

  243. Tak, pamiętam te pieski – goldeny zdaje się :-)
    A propos Krakowa, kojarzysz, Bobiczku, taką postać? Cudna pani.
    http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,11837833,Irena___Kika___Szaszkiewiczowa__ja_sie_wszedzie_czuje.html

  244. A może to był bernardyn. W każdym razie coś dużego.

  245. Bernardyny to były. Firma Winterthur. :-)

    Kikę nie tylko kojarzę. Byliśmy/jesteśmy z rodziną Szaszkiewiczów bardzo zaprzyjaźnieni (Piotrusia i jego siostry pamiętam jako zupełne szczeniaki). Dopóki mieszkaliśmy w Krakowie, bywaliśmy regularnie na tych czwartkowych spotkaniach, o których mowa pod koniec artykułu. Kika rzecz jasna pojawiała się tam tylko wtedy, kiedy akurat była w Polsce, bo to były lata już po jej wyjeździe.
    Na co dzień potrafiła ona być dosyć…hmm… trudna, ale jako postać należy oczywiście do krakowskiej legendy. No i hecne te makatki robiła – bardzo często z kotami. :-)

  246. Te komiksy Wiśniaka i Piotra S. pyszne :lol:

  247. Bobiku, nie wiem o co Ci chodzi z tym umysłem takiego gościa, przecież piszą tam, że jego partia to Jobbik.

  248. Owczesny Kraków wytworzył pewien rodzaj poczucia humoru, który za pośrednictwem “Przekroju” rozlał się na cały kraj. Teraz ten rodzaj zrobił się już chyba generacyjny, bo nie bardzo widzę, żeby przez młodsze pokolenia był kultywowany. Ale może się mylę i mam tylko za małe rozeznanie? ;)

  249. Wielki Wódz  22 czerwiec 12,   18:07

    Janusze wzięli się stąd :)
    http://pliki.paslek.pl/policja/dzielnicowi/janusz_lawrynowicz.jpg
    Biedak zrobił na swojej twarzy karierę ogólnopolską.

  250. No bo do mnie trzeba kawa na ławę, andsolu. Napisali, że Jobbik, ale nie napisali, że za, to się nie połapałem. :lol:

  251. Rany boskie, chyba jeszcze muszę trochę popracować, żeby dojść do wyglądu klasycznego janusza. :lol:

  252. Zajrzałam do “Piwnicy pod Baranami” Joanny Olczak-Ronikier.
    Na str. 127 jest zamieszczony pastel (reprodukcja) Kazimierza Wiśniaka “Kika Szaszkiewiczowa w Stavanger”. Piękny! Pani w tamtym czasie była faktycznie “duża”.

  253. Wiśniak to w ogóle artysta niedoceniony. Tak powtarza wciąż łabądek, która się z nim serdecznie kumpluje. U niej w domu wisi prześliczny pejzaż pędzla Wiśniaka, przedstawiający moje ukochane podkrakowskie pagórki. Zielony i pogodny.
    A co do humoru przekrojowo-piwnicznego, zdecydowanie był on pokoleniowy. Oparte na dowcipie cienkim i aluzyjnym, a wiadomo, że aluzja to broń przeciwko totalitaryzmowi. Za wolności ludziska są za leniwe, żeby się zastanawiać nad aluzjami, a o co to temu misiu chodziło…
    Piwnica jeszcze miała w sobie jakiś specyficzny stop rzewności i kiczu, który sama z upodobaniem wyśmiewała. I to też dziś mało kto rozumie.
    Piwnicy już nie ma, choć niby jeszcze jest. Bez Piotra to nie jest prawdziwa Piwnica i być nie może.

  254. A propos podkrakowskich pagórków. Gdzieś kwadrans przed Krakowem pociąg mija stację Łuczyce. Obok niej na opuszczonym, rozpadającym się baraku przez dobre kilkanaście lat widniał napis (pisownia oryginału): ŁUCZYCE TO MIASTO SEXU.I.BIZNESU.
    Żałuję, że nigdy go nie sfotografowałam, ale w ruchu byłoby trudno. Już go nie ma. Najpierw barak zamalowali kibole jakimiś paskudnymi wyrazami, a potem widać zawstydził się ktoś z decydentów i ruderę rozebrano :-(

  255. Wszystko rozumiem, tylko dlaczego akurat nieszczęsny policjant z Pasłęka :-(
    http://www.wykop.pl/ramka/813549/internet-zniszczyl-mu-zycie/

  256. Takich seksownych miast trochę jest.
    Nadburmistrz Berlina K. Wowereit jest autorem sloganu “Berlin- arm, aber sexy”. :-D

  257. Ja Szaszkiewiczową znam od dziecka z Przekroju i zawsze to była duża kobieta. :D
    http://bi.gazeta.pl/im/7/11823/z11823457X,Komiks-Ireny—Kiki—Szaszkiewiczowej–Rys–Piotr.jpg

  258. Mar-Jo, takie hasło w stosunku do Berlina nie budzi kontrowersji. Natomiast Łuczyce to po prostu za przeproszeniem dziura, kilka domków na krzyż, a stacyjka kompletnie opuszczona. Absurd tego napisu w tym miejscu był po prostu przepiękny.

  259. Pani Kierowniczko, tak właśnie to odebrałam! :-D

    Starsza dotarła do domu. :-D
    Jutro jedziemy po Młodszą. :-D
    Ja 1. lipca mogę spokojnie jechać. Miał być Hamburg. Będzie Monachium. :-D

  260. Uuu… Jak przeczytałem o tym policjancie, to mi się strasznie żal biedaka zrobiło. Dostał się w tryby. :-(

    Na nieświadomie absurdalne napisy reklamujące w ogóle był wielki boom w latach 90-tych. Po mizerii Peerelu wszyscy chcieli, żeby było jakoś tak “wielkoświatowo”, więc połowa nazw firm się kończyła na -ex, i na każdym kroku był sex, i kwitła radosna twórczość w dziedzinie haseł biznesowych. Ja też żałuję, że tego trochę nie pofotografowałem, bo śliczne to były czasem kontrasty między różnymi zakazanymi ruderami a ich dumnymi nazwami, ale wtedy jeszcze nie zawsze miałem przy sobie aparato. ;)

  261. Z Hamburga do Monachium, jak widać, ledwie żabi skok. ;)
    A mnie wszystko jedno, ja i tak pośrodku. :lol:

  262. Pani Kierowniczko (18:52), to jest rzeczywiście niepiękne.

  263. Ten napis w Łuczycach to nie była reklama niczego. To był wyraz szczególnego poczucia humoru.
    Będę blisko Monachium w weekend 20-22 lipca :-)

  264. Rozdzierajaca serce jest ta historia o przyzwoitym prostym czlowieku, ktoremu zrobono krzywde i nikt mu nie jest w stanie pomoc. Rodem z Gogola albo Czechowa.
    Napisze do niego list zaraz po powrocie.

  265. Wielki Wódz  22 czerwiec 12,   20:20

    Po internecie krąży więcej takich wizerunków, nie wiadomo skąd wziętych, gówniarzeria się dobrze bawi. Nie ma na to rady.

    Napis “Lisewo – wieś sexu i biznesu” widziałem jeszcze za starego ustroju, koło 1985 roku. To jest taki nikomu nieznany przysiółek w Puszczy Darżlubskiej, gdzie pekaes nie dociera, nie mylić z piękną i bogatą wsią Lisewo koło Gniewina. :)

  266. Moze te gowniarzerie malo kto wychowuje, uczy empatii, zrozumienia cierpienia drugiego czlowieka czy jakiejkolwiek zywej istoty, malo kto z nimi rozmawia o sprawach waznych, malo kto uczy czytac ksiazki, zamiast zaliczac narodowy kanon niezbedny do zdania matury. W takich momentach mysle jak dobrze, ze nie mam dzieci, bo nie wiem czy umialabym konkurowac z grami komputerowymi i facebookami.

  267. Oj, widzę, że Grecy postanowili tanio nie oddać skóry naszym. :twisted:

  268. Co to znaczy? :oops:

  269. To znaczyło, że Grecy nie pozwalali Niemcom strzelić sobie bramki tak szybko, jak przypuszczałem. Ale teraz już pozwolili. ;)

  270. To dobrze dla naszych czy zle?.
    A dlugo jescze bedzie to Euro?
    Nie musisz natychmiast odpowiadac jesli ogladasz.
    Nikt nie musi. Ja poczekam, to nie pilne.

  271. Wielki Wódz  22 czerwiec 12,   21:43

    Pieniądze też wezmą od naszych, chociaż z obrzydzeniem i poczuciem krzywdy. :P

  272. Jeszcze z tydzień, Helenko. I to już głównie na Ukrainie, ten gdański mecz to jest bodaj przedostatni w Polsce. Zleciało jak z bicza trzasł.
    Biedne pikniki pewnie w jakąś depresję wpadną, karnawał się kończy…

  273. Pewnie przeniosa sie wszyscy do Londka, na p. O. :sad:

  274. Wielki Wódz  22 czerwiec 12,   22:21

    Ale masakra, no nie? :cool:

  275. Ale na szczęście będzie też olimpiada kulturalna ;-) W takim Edynburgu na przykład. Nie jest wykluczone, że tam się w tym roku na chwilę wybiorę. Ale pewne też nie jest.

  276. Wielki Wódz  22 czerwiec 12,   22:58

    Bobik się znów przyprawił gruszkówką i się nie odzywa :P

  277. Przypadek (bo ta ręka Boatenga to był oczywisty przypadek) nieco zredukował rozmiary masakry, ale i tak było nieźle. Jedna z bramek nawet nasza do kwadratu. :-)
    Komentator opowiadał, że przed meczem kilkudziesięciu studentów Sporthochschule ofiarnie przeanalizowało 900 minut materiału filmowego, żeby znaleźć słabe strony Greków i złożyć je w ofierze niemieckiemu trenerowi. Słowo patriotyzm nie padło przy tej opowieści ani razu. ;)

  278. Wodzu, a kiedyż to mnie gruszkówka przeszkadzała w odzywaniu się? :twisted:
    Ale tak całkiem po prawdzie, tom się nie mógł przyprawić, bo jeszcze robotę mam. :-(

  279. Noo. :)

    To odpowiedź na WW 22:21

  280. Wielki Wódz  22 czerwiec 12,   23:22

    Już cicho, bo znów nam od pikników nawrzucają :)

  281. A któż wam nawrzuca? Ja pisząc o piknikach miałam na myśli te tłumy na stadionach i w strefach kibica.

  282. Wielki Wódz  22 czerwiec 12,   23:31

    No właśnie, my tu robimy za strefę kibica :P

  283. Ale nie napieramy na siebie spoconymi cielskami, nie mamy pomalowanych pysków i kapeluszy z rogami, o szalikach nie mówiąc :-P

  284. Prawdę mówiąc to dziś meczu nie oglądałam, bo mam do przejrzenia do pojutrza 25 partytur, ale co jakiś czas zaglądałam na relację Z czuba, żeby wiedzieć, czy “nasi” wygrywają ;-)

  285. A skąd to kto wie, czy ja nie mam pomalowanego pyska? :twisted:
    W necie mogę sobie opowiadać, że mam, albo nie mam, w zależności od tego, na kim akurat chcę zrobić dobre wrażenie. :lol:

  286. Ładny mecz. Bardzo żywiołowo reagowała na kolejne gole pani Kanclerka.

  287. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,114944,11996770,Merkel_na_gdanskim_stadionie__kibicuje_Niemcom_i_zartuje.html?i=10
    :-)
    To sympatyczne, że niemieccy kibice pozdrawiali ją napisami “Hallo Mama” :-)

  288. Otworzyłem linkę od Doroty i podskoczyłem, bo zaczyna się słowami “Janusz Ławrynowicz”, a to odnosi się nie tylko do pewnego policjanta ale i do mojego przyjaciela, szczecińskiego dziennikarza. I pomyślałem sobie o wszystkich Kaczyńskich tego kraju (ponad 100 tys. osób, trzechsetne na liście popularności nazwisko), ile darmowej nieżyczliwości dostali w prezencie od losu, bez karmy ani winy.

  289. “Niemcy pobili Rekord”

    Stary Rekord nie miał najmniejszych szans z młodymi, wyćwiczonymi w biciu Niemcami.
    Czemu to znowu Niemcy biją? I dlaczego nas to nie dziwi?
    Przez lata całe Rekord w skórę brał od Rosjan, ale robili to przynajmniej po cichu, na boku i bez większego rozgłosu, Niemcy robią to bezczelnie, z hukiem i na oczach całego świata. Najgorsze, że Niemcy zapowiadają kolejne bicie.
    Przeżywaliśmy już bezradność świata wobec bicia Niemców, dosyć tego!
    Trzeba zabronić obrony Rekordu.
    Niech go zabiją.
    Będzie spokój.

  290. Szukam pracy po miszczosfach.
    Hóligan

  291. Praca po miszczosfach:
    zbiurka na Krakoskim Przedmieściu dziesiontego.

  292. zeen, myślałem, że hóliganić to misja a nie praca…

  293. Dla hóliganóf
    (dość silnych panów)
    jest po tym Ełro
    robót bez liku:
    mycie chodników
    z popiwnych sików
    w strefach kibica
    i okolicach :-P

  294. Do Rysia. :)
    Nic mi nie odpowiadają ci od Pozostało nas już tak niewielu :(

  295. Zbiurka? To praca biurkowa jest teraz dla hóliganóf? 8O
    Choć właściwie… Co ja się dziwuję. Odkąd zostali kwiatem narodu nawet nie wypadałoby im robić na podrzędnych stanowiskach. :roll:

  296. Holigani ze swiata beda pewnie witani chlebem i piwem na p.O. Moga tez jeszcze po ryju dostac na dzien dobry.
    Bede musiala przedteem zakupic duzo maki, cukru i papieru towaletowego.

  297. Sędzia się ładnie nazywał.

  298. No i po meczu, hólgani sie skrzykuja na nastepne wystepy, a u mnie wreszcie burza, ktora na szczescie przyszla nie za wczesnie, akurat w sam raz. :-)

  299. Zdumiewające. Więc jednak nie znam tego Kraju.

  300. Pewnie balabym sie prowadzic w Polsce, tak jak czesto boje sie przechodzic przez jezdnie. Nawet nasza kolezanka-sasiadka,Myszka, wieloletnia instruktorka szkoly dla kierowcow, opowiada, ze czasami boi sie przepuscic w Polsce przechodnia, bo ktos ja moze rabnac z tylu. I wcale nie w aroganckiej stolicy, tylko w Bielsku-Bialej dokad regularnie jezdzi.
    Kiedys,kiedy ktos trabil na nia z tylu, wyszla z samochodu, podeszla do trabiacego i zapytala uprzejmie : czy zyczy pan sobie abym na panskie zyczenie popelnila samobojstwo na drodze czy raczej przejechala kogos na skrzyzowaniu?

  301. Miałem tu kiedyś podobne zagranie. Kobieta musiała zatrzymać się (była przede mną ale wolałbym, żeby była kilometry ode mnie), podszedłem z miłą miną i grzecznie rzekłem, że szanuję jej decyzję zabicia siebie samej oraz jej córki, ale dlaczego przy tej samej okazji chce zabić mnie i moich synów?

    Oczywiście jej nie mogło to zmienić, ale moje dobre wychowanie było raczej skierowane do siedzącej z przerażoną miną jej córki.

  302. pogoda na balkon :) :D

    balkonie wiec

    szeleszcze

    dla Pani Kanclerz duze brawa!!!

    “naszych” tez, to byla przyjemnosc :) :D (przyjemnosc Heleno, doprawdy przyjemnosc :) :) :) )

    brykam

  303. Irek, Tadeusz, strajk? sam brykam z rana :)

  304. Mar-Jo, Monachium to nie Hamburg, ale moze byc :roll:

    ciesze sie z Toba :) :D

  305. mt7, dzisiaj bede w polskiej ksiegarni, kupie i uzyje poczty za dostawce :) pozwole sobie od Bobika namiary na Ciebie
    wydostac

  306. andsol , “prawdziwi polacy” to takie same zlo jak ci

    prawicowinazisci z Grecji, jak policzyc ile cala prawica dostala

    glosow to wlosy deba staja, ich propaganda jest

    wszechobecna i nie oburza “ulicy. Bardzo niepokojace, bardzo

  307. lata, lata, lata zycze sobie :) :)

    balkon wabi :D

  308. http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,11996989,Proces_o_nowy_podzial_spadku_po_Stanislawie_Wyspianskim.html

    Ło matko i ojcze ???!!!

  309. http://www.alert24.pl/alert24/1,84880,11993180,Na_historycznej_drodze_w_USA_graffiti_z_Polski___Zawsze.html

    To mi przypomniało coś, oczym nie myślę nawet, bo robię to odruchowo. Mianowicie – zdrapuję pracowicie polskie wlepki( takie naklejki) na parkingach przy niemieckich autostradach.We Włoszech spotykałam je także. Różnej treści – antysemickie, nazistowske, kibolskie, reklamujące usługi panienek do towarzystwa, bąd firm parajacych się transportem osób.

    Znajdują się wszędzie, na toaletach, koszach na śmieci, latarnianych słupach.

    Nikt nam nie musi przyprawiac gęby, sami ją sobie pracowicie przyprawiamy.

  310. Dzień dobry,
    Irlandczyk mieszkający w Polsce sprowadza na ziemię Polaków zachwyconych Irlandczykami (Polacy kogoś takiego okrzyknęliby zdrajcą narodu):
    http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,11995983,Gorzki_list_Irlandczyka__skad_zachwyt_nad_moimi_rodakami_.html

  311. Rysiu, to może ja coś w zamian mogę Ci przesłać z wielką przyjemnością? :)

  312. Też właśnie czytałam ten artykuł z linki od PK. Z mieszanymi odczuciami. Jeśli irlandzcy kibice zostali u nas odebrani jako sympatyczni, to dlaczego o tym nie mówić i się tym nie cieszyć? Oczywiście nie wyciągając wniosku, że wszyscy Irlandczycy w każdych okolicznościach są sympatyczni, a skoro sympatyczni, to zapewne także dobrzy, mądrzy i bogobojni. ;-) Z drugiej strony, przypomniałam sobie, że znam kilka osób, które są świetnymi kompanami ‘po godzinach’, ale w pracy celują w spychaniu roboty – a zwłaszcza odpowiedzialności za porażki – na innych i we wstrętnych faulach na współpracownikach. I pomyślałam o tym, jak mnie irytuje, kiedy ktoś znający te osoby tylko od zabawowej strony, zachwyca się, że to tacy fajni goście. :roll:

  313. Wniosek z tego, że wszystko ma dwie strony ;-)

  314. Dzień dobry :-)
    Trudno, muszę zacząć od komunikatu meteorologicznego, bo to jest treść, która w tej chwili przepełnia całe moje jestestwo – nie leje! :lol:
    A w dodatku pyszności z targu zostały już przydźwigane przez Pana Administratora, tak że mnie tylko pozostaje rzucić się na nie i jeść, jeść, jeść.
    Co wykonam radośnie i bez ochyby. :D

  315. Na temat Irlandczyków mnie się szczególnie w uczuciach nie miesza. ;) Ładnie świadczy o Polakach i innych (bo nie tylko myśmy zauważyli urodę irlandzkiego kibicowania), że docenili. Ale dobrze też świadczy o tym samokrytycznym Irlandczyku, że dostrzega również mniej przyjemną stronę obrazka, zamiast dać się ponieść narodowej euforii. Moja sympatia do Irlandczyków po jego wypowiedzi zdecydowanie wzrosła: mają fajnych kibiców, mają ludzi myślących i krytycznych – jest okej. :-)

  316. Helena napisała “w aroganckiej stolicy”.
    No wiem, Helenko, czy masz racyją.

    Od dłuższego czasu obserwuję (nawet ze zdziwieniem), że kiedy staje przy przejściu dla pieszych, to zostaję przepuszczana przez kierowców. Zaczynam się do tego przyzwyczajać i śmiało (z pewną ostrożnością wszelako) wkraczam na przejście, co powoduje natychmiastowe zatrzymanie samochodów.
    Myślałam, że to już powszechny trynd jest w Polsce i przeżyłam szok podczas pobytu w Kielcach, kiedy nie było szans na przejście po pasach bez świateł. Nie mogę sobie przypomnieć ani jednego przypadku, żeby mnie ktoś przepuścił.
    To może ta stolica nie jest taka arogancka, co ? :)

  317. Ten myśląco-krytyczny Irlandczyk brzmi mi jednakowoż nieco zgorzkniale – też. Może zbyt rzadko słucha Jana Sebastiana? ;-) Albo erhu. http://www.youtube.com/watch?v=6kmLxZkT6y8

  318. Mt7, natychmiast piszę do brata, żeby zaprowadził porządek na kieleckich drogach! :evil:

  319. Aga, bardzo przyjemne pitu, pitu na erhu. :)
    Przykro mi z tymi Kielcami, ale tak było.
    Na pociechę (?) powiem, że gorzej było na drodze Warszawa – Kraków w miejscowości Łazy, ale pewnie tak samo we wszystkich miejscowościach przy tej drodze.
    Jeździłam tam przez kilka lat autobusem, który miał przystanek przy tej drodze i musiałam przechodzić na drugą stronę ulicy. To jest bardzo ruchliwa trasa, którą gnają bez opamiętania i bez względu na gabaryty. Nie było szans na przejście, zawsze to był akt najwyższej desperacji.

    Ja tam bywałam raz w m-cu, a co mają powiedzieć tubylcy.

  320. Że Irlandczyk słucha za mało Bacha, nie mogę wykluczyć. ;) A czy brzmi zgorzkniale? To pewnie każdy jakoś tam po swojemu odbiera. ;) Ja tu biorę poprawkę na to, że to jest tekst polemiczny, więc niejako z natury rzeczy “wychylający wahadło” w drugą stronę, szukający argumentów z całkiem innej mańki i wskutek tej poprawki zgorzkniałości nie odczuwam. Ale ja mam tak, inni mogą mieć inaczej. ;)

  321. Kiedy po raz pierwszy znalazłem się Paryżu, w żaden sposób nie byłem w stanie przejść przez Place de la Concorde. Tubylcy jakoś się przepychali wśród tych pędzących z ogromną prędkością metalowych potworów, a ja tkwiłem i tkwiłem, aż w końcu poszedłem inną drogą, omijając to straszliwe miejsce. :oops:
    Potem się przyzwyczaiłem i też już śmigałem przez te wszystkie Concordy i Etoile jak tubylec, ale zawsze się zastanawiałem, czemuż oni nie wpadną na tak prosty pomysł, jak sygnalizacja świetlna. 8O
    Fakt, wiele lat temu to było. Może w międzyczasie wpadli? :-)

  322. Irlandczyk pisał o swoich, więc, tak jak my, w krytycznych słowach zawarł swój żal, że nie są tacy, jak wyglądają na pierwszy rzut.

    Miałam kiedyś podobny problem w szkole mojego syna. Był dosyć ładnym dzieckiem i widocznie sprawiał jakieś lepsze wrażenie niż w istocie rzeczy był.
    Moje uwagi studzące zachwyty wychowawczyni były puszczane mimo uszu, a później wielkie rozczarowanie, że ideał nie dorósł do oczekiwań.
    Był zwyczajnym chłopcem.

  323. Niestety przepuszczanie pieszych na przejściu na jezdni wielopasmowej często kończy się potrąceniem tego pieszego przez samochód jadący na sąsiednim pasie. Którego kierowca nawet nie zwolni. Jest to ruletka rosyjska. Zdarza się to wbrew pozorom bardzo często.

    Tak jak nagminne niezmniejszanie prędkości w miejscowościach, i to nie przez kierowców jadących wyjątkowo szybko, tylko przez takich, którzy jadą setką cały czas i tą samą setką jadą również przez wsie.
    To jest faktycznie plaga.

    A co do zlinkowanego listu lekarza: w kręgu moich znajomych zginęło czterech motocyklistów jadących wolno i rozważnie z powodu bezmózgowia kierowców i kierowczyń samochodów. W tych wypadkach podział na płeć wynosił 50/50.
    Z powodu bezmózgowia innego kierowcy mój brat, co prawda przeżył, ale wegetuje od 12 lat z ciężkimi obrażeniami mózgu.

  324. Ojej, Zmoro – wyjątkowo ciężkie te Twoje drogowe doświadczenia. :-( Bardzo mi przykro.

  325. Ze zlinkowanej przez Zmorę wiadomości o procesie wytoczonym przez wnuczkę Wyspiańskiego, córce jego syna Stasia, wynika, że uważa się za jedynie słuszną spadkobiorczynię, bo pochodzi z prawego łoża, czyli ojciec Staś został poczęty po akcie ślubu i ona jako jedyna ma prawo do nazwiska Wyspiański, mimo że rodzeństwo było tego samego ojca i matki.
    Widzę, ze ta pani bierze udział w licznych uroczystościach ku czci
    Aż wglądnę do trylogii o Wyspiańskim.

  326. Trochę więcej światła na historię rodziny Wyspiańskiego rzuca ten artykuł:
    http://www.archiwum.kurierlubelski.pl/module-dzial-printpub-tid-9-pid-19012.html
    Nie chcę go komentować.

  327. Aga, dziękuję, ale to naprawdę przerażające jest, bo we wszystkich tych pięciu wypadkach nie było naprawdę okoliczności łagodzących usprawiedliwiających w jakimkolwiek stopniu zachowanie sprawców. Typowe bezmózgowie, nie dające się w żaden sposób przewidzieć. I nawet nie byli pod wpływem alkoholu.

  328. Zmoro, mnie najbardziej przeraża to, że sama mogę się głupio zachować, że może to zrobić ktoś z moich bliskich. Bo przecież na drodze wystarczy chwila dekoncentracji. I cóż z tego, że przez 99% mojej bytności na drogach zachowuję się odpowiedzialnie i ostrożnie – przecież muszę uczciwie przyznać, że zdarzyło mi się parę razy narazić siebie i innych na niebezpieczeństwo. Raz, niebywała sprawa, weszłam na pasy na czerwonym świetle i nawet tego nie zauważyłam – tak się rozmarzyłam; młoda wtedy byłam i zakochana. Kiedy indziej prawie weszłam pod samochód, bo byłam wściekła aż do łez i z tej wściekłości straciłam kontakt z rzeczywistością. Bez trudu potrafię sobie przypomnieć takie przypadki – tak, było ich tylko parę, ale nie oszukujmy się: jeden mógł wystarczyć. Że jako pieszy niewiele mogę narozrabiać? A jeśli jakiś kierowca, próbując mnie ominąć, straci panowanie nad kierownicą i … dalej wolę nie myśleć, ale myślę, żeby moja wyobraźnia raczej trapiła mnie potwornymi widokami, niż uśpiona pozwalała mi na krowie zachowania na drodze.

  329. Zwracam honor “aroganckiej” stolicy. Myslalam, ze wszystkie stolicee sa z natury arogaanckie.
    Z tym spadkiem po Wyspianskim to zabawne. Przynajmniej mlodiez sie dowie, ze ponad sto lat temu obyczaje seksualne nie roznily sie tak bardzo od dzisiejszych.
    A Irlandczyk de Burca jakis wyjatkowo Klapouchy. Mam nadzieje, ze mu ulzylo po napisaniu dziwacznego listu.

  330. Aga, “dziury mentalne” u kierowcy to część gry, gdy stawia się na model społeczny, w którym czas (a nie refleksja nad celem) jest wartością nadrzędną, a maszyny są programowane do rozwijania prędkości, przy których droga hamowania przekracza 5m; pewna ilość gwałtownych śmierci jest wpisana w scenariusz. I bez samochodów tak było, no bo jak zginął Pierre Curie? Ale jedna sprawa to wyłączanie się, a druga – wyłączanie mózgu. I używanie komórek przy prowadzeniu wozu oraz gonienie przez tereny zabudowane czy niezwracanie uwagi na przechodniów przy zebrze to ta druga sprawa. Prawie wszelkie gadanie kierowców o pieszym, który wtargnął na pasy to czyste bzdury, Policja powinna wyprodukować filmiki szkoleniowe pokazując w jakich sytuacjach kierowca musi przyhamować albo i stanąć, a jak nie, to będzie oskarżony o usiłowanie zabójstwa.

  331. W Londynie do bardzo, bardzo zlych manier zalicza sie trabienie na innych kierowcow jako objaw frustracji, zniecierpliwienia czy popedzania. Jedyne dopuszczalne trabienie ( a raczej lekkie nacisniecie klaksonu) jest uprzedzajace : zamierzam cie ominac itp. Zupelnie inaczej niz bylo za moich czasow w NY.gdzie wystarczy zagapic sie ulamek sekundy na swiatlach aby z tylu wszyscy zaczeli cie popedzac.
    Skutecznie oduczylam(robiac awantury) tych zwyczajow moja mame,ktora nie odpuscila nikomu, kto chwile sie zagapil przy zmianie swiatla z czerwonego na zielone. Tak dalece oduczylam, ze teraz sama sie wscieka na trebaczy i uwaza ich za ostatnich chamow. :roll:

  332. Andsolu, bynajmniej nie zamierzam bronić bezrefleksyjnych kierowców. Sama co i raz muszę uciekać z drogi takiemu komórkowcowi czy strzałkowcowi. I masz rację pisząc o zgubnym, tępym pośpiechu. Westchnęłam sobie tylko, że los nie gra fair (no pewnie, że nie) i może się zdarzyć, że wypadek spowoduje ktoś, kto zazwyczaj zachowuje się odpowiedzialnie. Nie mam wpływu na to, na jaki model społeczny się stawia, ale z pewnym uporem wracam w swoim gronie do rozmów o zasadzie umiarkowanego zaufania – także do siebie – i konieczności świadomego poruszania się po drodze. Bo, niestety, zdarza się podejście: Ja i tak jestem wyjątkowo uważny, w porównaniu z innymi. A to przecież nie jest konkurs, w którym wystarczy być lepszym od innych, tylko walka o to, żeby,w sumie, tej uwagi było na drodze wystarczająco dużo.

  333. No tak, Ago, ale zostaje jeszcze reakcja po i tu już nie ma taryfy ulgowej.

  334. Mogę opowiedzieć, dlaczego mnie się list Irlandczyka nie wydaje ani dziwaczny, ani kłapouchowaty. Kilka lat temu, podczas pobytu w Krakowie, spotkałem w knajpce niezwykle sympatyczną parkę – Irlandkę i jej partnera, mieszkającego w Irlandii Amerykanina. Tak nam się dobrze gadało, że zaprosiłem ich do domu (widać było, że trochę mieli pietra, ale zaryzykowali :twisted: ), gdzie kontynuowaliśmy rozmowę do bladego świtu. Strasznie oni warczeli na różne mentalne złogi w swoim kraju, opowiadając m.in. o tym, jakie mają na każdym kroku kłopoty z powodu życia na kocią łapę, albo jak ona, nauczycielka, wyleciała z pracy za głośne powiedzenie, że nie potępia kategorycznie aborcji i takie tam różne. Ja też miałem na co ponarzekać, więc sącząc wino wesoło uprawialiśmy ten łączący narody sport, a potem rozstaliśmy się w przekonaniu, że Polak-Irlandczyk dwa bratanki i że strasznie fajni ludzie są w tej Irlandii/ w tej Polsce. :lol:
    Jak dziś przeczytałem list Irlandczyka, zaraz sobie przypomniałem tych przypadkowych znajomych i było to bardzo przyjemne wspomnienie, wcale nie kłapouche. Narzekanie zbliża, ja Wam to mówię. :twisted:

  335. :shock: O, Boze! Wlasnie przzeczytalam o brutalnym poturbowaniu we wlasnym mieszkaniu w centrum Warszawy (na Litewskiej) przyjaciela, Krzysia S., ktory wyladowal w szpitalu z licznymi obrazeniami….

  336. A tymczasem co słychać u “milusińskich”
    wizyta 1: http://www.bociany.edu.pl/stream-ustron.php

  337. wizyta 2: http://www.lasy.gov.pl/bielik

  338. Bardzo przykre, Helenko. :-( Mam nadzieję, że obrażenia dadzą się wyleczyć bez trwałych śladów.

  339. Haneczko, nie proponuję taryfy ulgowej. Nie dziwią mnie te reakcje po, ale nie mam zamiaru ich usprawiedliwiać.
    Heleno, ten pan żyjący wśród książek? Paskudna historia. Szczęście, że udało mu się wystraszyć napastników. Bardzo mocno mu życzę powrotu do zdrowia – i spokoju. Na pewno jest wstrząśnięty po czymś takim.

  340. Bry!
    Tu odwrotność strajku, czyli robota. A teraz po robocie!
    No to bryk, no to fik, uhaha!
    Donoszę uprzejmie, że, jak siódemeczka doniosła, w dużych miastach się bardzo poprawiło samochodowo. Im mniejsze tym gorzej.

  341. Klakierze, dzieki za podglad. Duze konie w obu gniazdach.
    A tu Nisia w Studiu Opinii:
    http://www.liiil.pl/1340455089,Monika-Szwaja-Chama-zatrudnie-od%A0zaraz.htm

  342. Jest jeszcze jeden powod dla ktorego KS jest szczegolnie vulnerable na napasc fizyczna roznych osilkow. Mam nadzieje, ze policja ten trop tez zbada.

  343. No, słusznie Nisia prawi. Tym bardziej, że i ja to nieraz prawię. :lol: I na pewno rola dziennikarzy, czy szerzej, mediów i środowisk opiniotwórczych (o ile jakieś ich szczątki jeszcze istnieją) w przeciwstawianiu się chamstwu siłom i godnościom osobistom jest olbrzymia. Ale nie jestem pewien, czy to wystarczy.
    A czy nie mógłby np. Kościół zająć się właśnie tym (boć przecie walka w chamstwem to w ramach miłości bliźniego), zamiast odpędzania pokus od samorządów?
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,11996606,Biskupi_chca_zmian_ws__nauczania_w_szkolach_panstwowych_.html
    Wiem, retoryczne pytanie. :roll:

    I odbrykuję, bo ja dziś jak Tadeusz, fikam na roboczo, a okrutnie bym się chciał odfikać do meczu. ;)

  344. Czytając nagłówki newsów na jednej z witryn otrzymałem zupełnie nowy obraz wydarzeń:

    Samolot z Polakami musiał zawrócić w drodze do Egiptu
    57-latek z tasakiem groził śmiercią Hannie Z.

    Ciało 4-latka znalezione w przydomowym stawie
    To było ukochane dziecko gen. P[...] – zdjęcia
    Zaskakująca akcja, ludzie organizują się w internecie
    “Zatrzymanie dziennikarza ‘Wyborczej’ to ostrzeżenie”
    Runął nowy wiadukt – mogło dojść do tragedii
    USA alarmują – “natychmiast opuścić to miasto”

  345. Ufff, nareszcie week-end, pedicure/manicure i zakupy zalatwione. Rodzina sie rozlaciala po miescie, wiec ja rozpoczynam odpoczywanie: kawa/herbata, troche youtube, troche gazetek. Slonce. Poplywac. Popatrzyc sie na chmury.

    Nisia ma racje. Jednakowoz dopoki chamstwo, ublizanie i ponizanie bawia, to bedziemy miec w swiatowej telewizji to co mamy. Jakies standarty zachowania, chocby nie za wysokie, powinny jednak byc egzekwowane, a winni narusznia nie powinny byc zapraszani do komentowania w przyszlosci.

    Przypomina mi sie tu trzech leniwych (pewnie utrzymujacych sie z emerytur swoich matek), niedomytych, zdeprawowanych, podpitych moronow wysiadujacych pod sklepem w serialu Ranczo, ktorzy stanowili przerywnik/watek komediowy. Umyc ich, ostrzyc, wyslac do roboty i dopiero napisac dla nich cos zabawnego do opowiedzenia.

  346. Tak klakierze, to jest dzisiejsza prasa a la Murdoch.

  347. Ja tez uwazam, ze Nisia ze wszechmiar slusznie prawi, ale mam jedno zastrzezenie, ktore w zadnym wwypadku ani nie pomnijesza ani nie usprawiedliwia wybryku na antenie, zwlaszcza ze ten ostatni mozna uznac za recydywe.
    Otoz ja, podobnie jak T.Lis przez moment nie wierze, ze obaj panowie sa ksernofobami czy nawet bona fide chamami z krwi i kosci. Wierze, ze w ich przekonaniu byla to “satyra” na takie uliczne czy stereotypowe gadanie. Ale ta satyra nie wypalila, co gorsza oni juz w podobne tarapaty (bardzo podone) wpadli nie tak dawno temu. I rozglosnia powinna wyciaggnac z tego konsekwencje, tak jak w swoim czasie BBC wyciagnela konsekwencjee (nie przedluzajac kontraktu) brytyjsskiemu genialnemu satyrykowi, dziennikarzowi i krytykowi sztuki Jonathanowi Rossowi – najwyzej wowczas oplacanej gwiezdzie publicystyki kulturalnej. Poniewaz jego dowcip ( i innego satyryka) nie wypalil i stal sie powodem wielkiego zgorszenia i obrazy.

    Pzreprosiny to za malo. Zwlaszcza jak jest recydywa. To co, moim zdaniem stacja powinna zrobic to przekazac powazna sume (POWAZNA!) na jakis zbozny cel ukrainski: moze wyremontowac i wyposazyc jakis ukrainski sierociniec lub dom starxow, moze zaopatrzyc jakas uboga szkole w pracownie komputerowa, mozee przekazac pieniadze na jakas organzicjee kobieca na Ukrainie – along those lines. To musi byc powazna ekspiacje, demonstrujaca ze staxja zrozumiala jaka przykrosc wyrzadzila Ukrainkom zarabiajacym w Polsce czesto znacznie ponizej swych kwalifikacji zawodowych.
    Oczywisccie Nisia pisala o szerszym zjawisku chmastwa w mediach. I tu moge sie pod wszystkim podpisac pelnym imieniem i nazwiskiem. There!

  348. Dziennikarstwo spoza tzw Zachodu wciaz gdzieniegdzie uzywa normalnego, powaznego jezyka doroslych, np. Al Jazeera czy The Hindu. Bardzo to odswiezajace.

  349. Ha! Kroliku, polowa ludzi w al Jazeera to moi dawni koledzy z Serwisu Swiatowego. Z niektorymi zaczynalam tam prace i znam z rezydencyjnych kursow w pierwszym roku. Nie moglismy nigdy spamietac swych imion, ale zawsze bardzo serdecznie witali w windach (Serwis Arabski byl w innym skrzydle gmachu).Na moich oczach mlodym chlopakom wlosy siwialy i wagi przybywalo. Zawsze z przyjemnoscia ich ogladam i sa wciaz zapraszani do BBC na rozne panele dyskusyjne..

  350. Dobrze jest mieć się do kogo przytulić. :-) http://pixdaus.com/two-best-friends-on-a-swing-boy-cat-friendship/items/view/523518/

  351. Rysiu,
    bez strajku,
    po ablacji prawego przedsionka dochodzę do siebie,
    brykam sercem z Wami :)
    “szeleszczace”.
    Noc Kupały.
    Miałem nadzieję,że zrobię zdjęcia ostnicy św. Jana, lilii św. Antoniego no i kwiatu paproci :(
    Nadrobię zaległości. Obiecuję :)

  352. Irku, trzymam za skuteczność zabiegu i szybki powrót do formy! Uśmiechnij się. ;-) http://pixdaus.com/just-hangin-cute-opposum-funny/items/view/523688/

  353. Kot Mordechaj  23 czerwiec 12,   20:51

    @Aga. Sickening :evil:

  354. Mordechaju, tamten kot wygląda na zadowolonego. Co mnie, przyznaję, zdziwiło.

  355. Kot Mordechaj  23 czerwiec 12,   20:57

    Najwyrazniej zatracil wszelkie poczucie decorum, godnosci i dumy gatunkowej.
    Smutne.

  356. Irku, czy “ablacja” to badanie? Czy zle sie czujesz?
    Uwazaj na siebie. Nie rob nam zadnego numeru, OK? Kiedy masz urlop?

  357. Heleno, właśnie googlałam tę ablację. http://www.kardioserwis.pl/page.php/1/0/show/161/ablacja_RF.html

  358. Z ” szeleszczacych” polecam
    Aleksander Wat ” Paszportyzacja”. Zeszyty Literackie 117.
    i
    Marian Stępień ” O ” Dialogu Polsko – Żydowskim w Ameryce”. Zdanie 150- 151. Cudzysłów i duże litery w tytule, jak pisze autor, nie są przypadkowe
    Niestety nie znalazłem tego w necie.
    Albo nie umiem znaleźć :(

  359. Ad Aga 23 czerwiec 12, 20:52
    Zadowolony, bo wypchany.

  360. Sielskich obrazków mi się zachciało. :roll: Niegodnie wypchane bezdecorum. :roll: :roll:

  361. Szybkiego powrotu do zdrowka z przed koniecznej ablacji, Irku. Moze lepiej czytaj teraz tylko cos lekkiego i wesolego. Takie literackie operetki i vaudeville… albo jakies meskie Bridget Jones Diary…

    Dzieki za polecana lekture.

  362. Dzieki, Ago. Dobrze, ze zabieg jest wysoce skuteczny, ale zaniepokoilo mnie, ze trzeba samemu sie zaszczepic na WZW (wszczepienne zapalenie watroby, hepatitis B). Nie wiem jak w tej chwili w Polsce wyglada szpitalna zapadalnosc na hepatitis B, ale kiedys tego w szpitalach podlapywalo sie bardzo duzo. Mam nadzieje, ze Irek zaszczepiony.

  363. Klakier,
    lekkie i wesołe na co dzień jest , więc nie czytam http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/10,114927,12000322,J__Kaczynski__Petelicki_w_gronie_osob__ktore_mogly.html?lokale=lublin
    Heleno, zaszczepiony :)
    Ago, Twoje decorum to jak moje “wisielce”. Muszę je zlać. No i wypić Wasze zdrowie.

  364. Kot Mordechaj  23 czerwiec 12,   21:35

    Ago , kazdemu Kotu moga sie przytrafic… nazwijmy to … momenty intymne z personelem. Kazdemu! Ale godnosc nakazuje by robic to w domu po kryjomu, a nie wystawiac na widok publiczny i nie promowac takich zachowan. Bo im sie we lbach zaczyna przewracac i zaczynaja myslec, ze taaki Kot to pluszak do poprawiania sobie samopoczucia i jakosci zycia. Nie do tego Kot sluzy! Od tego sa Psy!
    Jest taka rozprawa dra J. Kotczaka: “Jak kochac i szanowac Kota”. I tam wszystko jest opisane.

  365. Brawo, Irek! (w kwestii szczepienia)
    A ten link bardzo mnie ucieszyl: Psychol bedzie musial skladac zeznania w prokuraturze i wyznac co mu wiadomo o krotkiej liscie krytykow rezimu Tuska przeznaczonych do likwidacji na drodze samobojstwa w garazu.
    To go oczywiscie nie oduczy klapania dziobem bez sensu, ale niech sie przejdzie jednak i niech pusci fabe. Moze ta patentowana oslica pani profesor tez zostanie wezwana, hehe. :lol:

  366. Też nie wiem, co to ta ablacja, ale jest podejrzanie podobna do ablucji, czyli na pewno nie należy do rzeczy przyjemnych. :evil:
    Irku, Ty się na przyszłość trzymaj z daleka od tych lekarzy. Oni i dla człeka, i dla psa zawsze coś okropnego wymyślą. Potrzymam wszystkie cztery kciuki, żeby Cię już nie dorwali. :roll:

  367. Wist prokuratury przepiękny. :twisted: I tak trzeba grać! Jak coś wiesz, to powiedz. :P

  368. Krotka lista- marny spisek. Lista powinna byc dluga, jak u Stalina. Ten to dopiero podcinal skrzydla wszystkim mozliwym i niemozliwym spiskom. Latwiej sie bylo przecisnac przez ucho igielne niz spiskowac sobie bezkarnie przeciwko Wielkiemu Gramatykowi.

    Jak tu nie kibicowac dzisiaj Hiszpanii?

  369. A ja miałem wrażenie, że Hiszpanie dziś na pół gwizdka wypadli. Co mnie zresztą ucieszyło, bo w razie czego nasi nie są z nimi bez szans. ;)

    Krótka lista to jak krótka smycz. Nie można w razie czego się wyłgać “oj, sorry, zaplątałem się, bo lista była taaaka długa”. Znaczy, z krótkimi lepiej uważać ;)

  370. No to ja się nie zgadzam. I personel i Kot są bardzo sobą zadowoleni. Wybacz Mordko, ale żaden przytomny personel ani przez chwilę nie pomyśli sobie, że zapanował nad Kotem :shock: Oboje, dziecko i Kot, robią w tej chwili dokładnie to, co chcą. Są ze sobą na wspólnych warunkach. I nie udawaj, że nigdy nie byłeś w takiej sytuacji ;-)

  371. Kot Mordechaj  24 czerwiec 12,   00:34

    Haneczko, znam taki personel, co ledwie mu mrukniesz przyjaznie polgebkiem, i juz sie pcha z morda do calowania. Tfuj.
    Potem musze godzine sie wylizywac, zeby to zmyc. :evil:
    Lepiej od poczatku nie rozpuszczac personelu.

  372. :lol: :lol:
    Chociaż mi nie do śmiechu.
    Kocham Cię, Mordko. :)

    Serdeczne pozdro dla Irka. :)
    Mam w rodzinie też Irka i też niedawno miał tak stabilizowane migotanie. Teraz mówi, że dobrze się czuje, czego i Tobie życzę.

  373. Znowu leje.
    Irku, wolałabym, zwłaszcza w tych sprzyjających okolicznościach przyrody, żeby pomogły Ci ablucje. No ale trudno, jeżeli musisz poddać się także ablacjom, to niech one wiedzą, że mają do czynienia z Koszyczkowym Kciukotrzymaniem Za Pomyślność :!:

  374. Kciukotrzymanie jest w zasadzie (zawsze jakiś tam procent wątpliwości w celu ewentualnego wykręcenia się trzeba sobie zostawić ) niezawodne. :cool:

    Ale co do tego dekorum, to jakoś mnie nie przekonało. Myślałem, że to na duchu podnosi, albo co. No to na taras wyszedłem, rumu nalałem sobie deko – no, ni dudu. To dwa deka – też nic. Trzy deka – jak wyżej. Dalej nie próbowałem, ale uprzejmie proszę – niech mi koty przestaną piiip…piiiip…piiip… na temat dekoruma. :evil:

  375. To jeszcze na dzień dobry (dla Was, dla mnie na przedostatnie działanie przed łóżkiem, a ostatnie przed zajrzeniem do lodówki czy coś fajnego samo tam się nie wyprodukowało) coś, co na G+ podrzucili:

    The ‘Earth’ without ‘art’ is just ‘Eh’.

  376. Eh, już wczoraj to od andsola dostałem i nie zrobiłem użytku. A można było przecież tak zmyślnie powiązać “art” i “just eh”, żeby wyszło “erhu”, a to by nas w prostej linii prowadziło do blogu Kierowniczki. :roll:
    No, naprawdę, w teoriach spiskowych zawsze chyba będę zapóźniony. :evil: Może brak wrodzonego talentu? :-(
    Chyba ze złości na swoją nieudolność też pójdę na posłanko przez lodówkę. :evil:

  377. E, jednak poszedłem przez Kierowniczkę. I już zupelnie inna mordka. :D
    To jednak art lepiej niż eh. 8O

  378. balkonowo :) :) :)

    szeleszcze :)

  379. przez B. wczoraj przeszlo 500 000 w szampanskim nastroju pod
    teczowa flaga, bylo kolorowo w pochodzie i u widzow :)

    bywa

  380. dzisiaj koniecznie Tereny Zielone :D

    brykam fikam

  381. Irku, miej sie :)

  382. mt7, mam juz w domu, teraz budzenie Bobika o namiary i na poczte :) :D (piekny pachnacy farba egzemplarz :roll: )

  383. B. do reszty: brykajcie :) :) :)

  384. Taaajest! Program na dziś: bryk-art. Tylko najpierw produkcja lodówkowa, bo przecież skądś trzeba brać energię na te art-bryki. Częstuję świeżo zmieloną kawą. :-) Irku, Ty się pewnie nie możesz napić, ale może choć zapach Ci podeślę? Jedna z korzyści z zakupu młynka, to intensywniejszy zapach kawy unoszący się co rano w mieszkaniu. To lubię (wiem, że teraz się lajkuje, ale jestem staroświecka i nadal lubię).

  385. Bobiku, rum dobrze jest z czymś zmieszać ;-) http://fc05.deviantart.net/fs70/i/2010/359/a/9/mojito_refresher_final_by_xxholycadencexx-d35mz6j.jpg – no chyba, że jest się wilkiem morskim, który pije rum wstrząśnięty, lecz niezmieszany.

  386. Wielkie, serdeczne dzięki, Rysiu. :)

  387. Dzień dobry :-)
    Miałem wczoraj rację, poświęcając dużą uwagę bezopadowości dnia. Dziś to fascynujące zjawisko meteorologiczne już minęło i można je sobie tylko z tęsknotą powspominać. :roll:
    Znowu czerwiec jesienny, taki do zwinięcia się na kanapie, zapalenia w kozie 8O i poczytania w papierze.

  388. Niestety, zachęta do mojito jest albo spóźniona, albo zwcześniona. :-( Dzisiejszy rum raczej wleję do herbaty. Ale chyba nie tak całkiem z rana. ;)
    Idę sprawdzić, czy papier ma dla mnie jakąś rozgrzewającą ofertę, niekoniecznie związaną z rozpałką. :-)

  389. Ładne mi rano – już co najmniej trzy razy brałam się za jakąś robotę, po czym rezygnowałam z jej wykonania. A to znaczy, że minęło południe. :lol: (Tu teatralnie zerkam na zegar i: A nie mówiłam!) ;-)

  390. Biedny Bobik.
    Przyjdą nieba łaskawsze, przecież deszczyk nie zawsze będzie padał drobniutki jak mak. :D

  391. Znalazłam wreszcie :)
    http://www.youtube.com/watch?v=ZI-s3uRgMAY

  392. Mało mnie ostatnio było (bakterie, wirusy, tralala), a teraz wybywam całkiem. Płyniemy w świat szeroki, my, zeglarze kabinowo-pozawachtowi.
    O Koszyczku pomyślę czule na oceanie.
    Ahooooooooj…

  393. Ach, ta Nisia!
    Pływa i pływa, szantuje i szantuje, pisze i pisze…
    A zwierzątkami kto się będzie zajmował, kto je przytuli przez tyle czasu. :D

  394. Kot Mordechaj  24 czerwiec 12,   13:53

    Szczesliwych wiatrow, Nisiu. Nie wyplywj za gleboko,unikaj rekinow.
    Sam mam pelne lapy roboty. Postanowilem ufundowac Medal Debila Roku. Sadzilem, ze bedzie to latwe,gdyz oczywistym kandydatem moglby byc np posel Suski. Ale nie! Okazuje sie, ze konkurencja jest powazna. O najnowszej kandydatce na Debila Roku przeczytalem na jednym z mych ulubionyvh blogow – Blog de Bart,ktory podsuwa pewna pania Marie Sobolewska.
    http://www.liiil.pl/1340497004,Hiena.htm

    Przeczytalem jej oryginalna notke, ale nie da sie jej skopiowaac.
    Czekam na zgloszenie nastepnych kandydatur na Debila Roku. Konkurs otwarty jest do 2 stycznia 2013 r.

  395. Dzień dobry.
    Nisiu, stopy wody!!!!
    http://www.youtube.com/watch?v=w3PFqqH15Po

    Będę myśleć czule w Monachiumie!

    Dzisiaj w planie koncert (Lutosławski Quartet). Eintritt frei!

  396. Kot Mordechaj  24 czerwiec 12,   14:10

    Kibicuje za naszych.
    Jak dobrze pojdzie, to w czwartek nasi dadza lupnia innym naszym.
    Preczytalem w GW, ze nasi boja sie rzekomo rzutow karnych. Nie wiemco to znaczy, ale wiem, ze niesluszne, bo nasi niczego sie nie boja.
    Informujcie mnie co sie dzije i czy nasi wygrywaja z niennaszymi.

  397. Mt7, jaka piekna ta piosenka Jedrusik, nie znalam jej.

    Dzien jest za piekny zeby sobie go zatruwac D.R. (Debilami Roku). Obawiam sie, Kocie, ze oni beda zawsze i wszedzie.

    Wieczorem deszcz, wiec wybiore sie do kina.

    Nisi pomyslnych wiatrow. A Mar-Jo udanego koncertu w M.

  398. Nie rozumiem. Po co dobrowolnie się moczyć jak na Ziemi jest tyle suchego? A za mówienie ładnym językiem o brzydkim – graba.

  399. Króliku, koncert jest w Szczecinie. Wyjazd do M. – 1. lipca.
    Tylko na jeden miesiąc.

  400. Kot Mordechaj  24 czerwiec 12,   15:41

    Pozyczone z Salonu24 (sic!)

    Krotka lista J.Kaczynskiego:
    Maslo!
    Nie zapomnij kupic masla!
    Mama

  401. Kocie, sierść na Tobie nie jeży się gdy przechodzisz koło Salonu?

  402. Kot Mordechaj  24 czerwiec 12,   16:14

    Bynajmniej. Salon24 budzi we mnie to co nasi nazywaja morbid fascination.

  403. Bede kibicowac Anglikom przeciwko Wlochom, bo jednak Wlosi musza pobyc troche w czyscu za Berlusconiego.

    Dzieki za krotka liste. Ja tez musze kupic maslo. I wode mineralna.

    Oo, to koncert jest w Szczecinie. Jedno z niewielu duzych polskich miast, w ktorym jeszcze nie bylam. Zazdraszczam.

  404. krolik: byłem tam (za Ciebie?) kilkanaście lat…

  405. Nisiu,
    stopy wody pod kilem :)
    W soboty targowe mam dłuższą listę niż Prezes. Nie wiem czy się wytłumaczę :twisted:

  406. Ach, ocean… Trochę pozazdrościłem, nie tyle mokrości, bo tej mam ostatnio pod dostatkiem, ale wilkomorszczenia i koktajli z parasolką. Ale zazdroszczę nie wrednie – bardzo się cieszę, że Nisia sobie powilkomorszczy. :-)

    A ponieważ ja też muszę coś mieć z życia, idę wsadzić kurze odnóża do piekarnika. :D Przy zapachu pieczonych kurcząt niestraszni mi ani Debile Roku, ani nawet to, że nasi Włosi spuszczą łomot naszym Anglikom lub na odwrót. :twisted:

  407. Irku, będziemy się tłumaczyć razem. Moja lista targowa zwykle przypomina Wielki Mur Chiński. Podobno nawet z kosmosu ją widać. :lol:

  408. Na mnie oceany wody raczej dobrze nie wpływają, ale rozumiem pasję, związaną z nią legendę i kulturę żeglarską.
    Dla Nisi to jest zapewne pracowity czas tworzenia nowej książki, więc jej życzę oceanów weny i wspaniałej przygody, oczystujcie. :D
    Z Alicją na bocianim gnieździe, ma się rozumieć. ;)

  409. Nisi wiatrow :)

    woda przyszla od Bobika :) wiadrami z nieba, balkon plynie :D

    a wiecie ze i ja mam liste, zaczyna sie zwykle; rysiu, nie zapomnij
    kupic co na liscie :roll:

  410. dzisiaj mecz, a przed czas na:

    http://www.youtube.com/watch?v=-DoNL64yo-s&list=UU5cCbwd7wQaMoRxLV8SzvRQ&index=2&feature=plcp

  411. i:

    http://vimeo.com/43598400

  412. oraz (szczegolnie dla kolegi z W/B.):

    http://vimeo.com/33547195

  413. znikuje :) :D

  414. Nie wiedziałam, ze Wertyński jest na Tubie:
    http://www.youtube.com/watch?v=juyvyH73r3s

  415. W Muzeum Sztuki Nowoczesnej niecodzienna wystawa Nowa sztuka narodowa.

    A tu jest ciekawy i trafny, wydaje się, komentarz Piotra Sarzyńskiego:
    http://www.polityka.pl/search?phrase=W%C4%85tpliwa+estetyka+sztuki+narodowo-religijnej&search=szukaj
    tylko trzeba wykupić dostęp, albo poczekać. :(

  416. Podobna wystawa jest w Lublinie
    http://news.o.pl/2012/05/22/wobec-sacrum-sztuka-nie-sztuka-religijna-sacropop-sacrokicz-lublin/

  417. Wertynsski byl wielkaa miloscia mej wczesnej mlodosci. Szczegolnie kochalam jego piosenke o coreczkach (Doczenki, doczenki,ddoczenki moi, budut u was noczenki, budut solowji….).
    POtem jedna z tych coreczek stworzyla niezapomniana, najlepsza jaka w zyciu wdzialam Ofelie – w filmie Kozincewa. Nigdy juz na ten film nie trafilam, a widzzialam go jedyny raz gdy mialam 16 lat i dotarl do Polski.
    Pamietam, ze Ofelia na tym filmie pojawia sie po raz pierwszy w scenie, ktorej nie ma w Hamlecie: lekcji dworskiego tanca, cos na podobienstwo menuetu, drobnymi kroczkami w prawo, w lewo, w bardzo sztywnym ciasno zasznurowanym metalowym gorsecie, rece zgiete w lokciach i dlonie uniesione. BYlo w tej scenie cos na ksztalt zapowiedzi jej pozniejszej slabosci, fatalnego posluszentwa, wykorzystania przez dwor, ktory jest wiezieniem.
    Bardzo wspaniala byla Anastazja Wertynska obok Smoktunowskiego w tytulowej roli.
    A film byl zrobiony bardzo pod wplywem slynnego eseju Jana Kotta “Hamlet polowy dwudzziestego wieku”. Pamietam kazda scene z filmu, poczzynajac od wzburzonycg fak uderzjacych o kamienny brzeg. Hamleta trzeba ogladac jak sie ma 16 lat albo nawet nieco wczesniej. I was so lucky.

  418. http://www.youtube.com/watch?v=Vp5Rz0LqUSM

  419. http://www.youtube.com/watch?v=E63d_JGrGIs

  420. Bry!
    Rysiu, richtig toll, danke!
    Co prawda nie zobaczyłem, bo Ipad nie chce odtwarzać…
    Heleno, mam wrażenie, że Ofelia-Anastazja jednak pojawia się trochę inaczej pierwszy raz, ale sprawdzę. Kozincewa Hamleta oglądałem jak miałem troszkę ponad 16 lat :-) ale robi wrażenie i tak. Kupiłem w Wilnie, hihi.

  421. Dzieki, klakierze. Piosenki nie slyszalam z 50 lat, jet dalej pieknie napisana i wykonana
    Klipy z Kozincewa dziwczanie przystrzyzone – pierwszy spotanie z Duchem, drugi – magle “Zabojstwo Gonzagi” i zaraz “Niech ryczy z bolu…” – z pominieciem ogladajacych teatr w teatrze Hamleta i Ofelii ( i jego impertynecji woobec niej) i wreszce trzeci klip – na cemnarzu (swietny grabarz, nawet nie pamietalam, ze taki dobry). Ani jednego klipu czy sceny z Anastazja W. Wielka szkoda.
    Tadeuszu, moge oczywoscie sie mylci, ale dalabym glowe, ze pierwszy raz pojawia siena ekranie w lekji menuetu. A zaraz potem – z bratem, Laertesem.
    Cale zycie tak to pamietalam!!!!!

  422. GW wyraznie, bezczelnie i po chamsku kibicuje Wlochom. :mrgreen:

  423. Wy tam hamletyzujecie, a tu którzy nasi będą grać z naszymi naszymi nie można się dziś dowiedzieć. :evil:

  424. Maggio- ch.

  425. Co to sa karne? I kogo sie karze?

  426. Czy to dobre dla naszych?

  427. Ciiiiiicho! Teraz jest zbyt emocjonujący moment, żeby coś tłumaczyć.

  428. No, już wiadomo. To nie było dobre dla Waszych naszych. :-(
    Dla naszych naszych też nie, bo z Waszymi naszymi byłoby im łatwiej we czwartek wygrać. Ale przynajmniej sprawiedliwość zatriumfowała, bo po prawdzie to Włosi od Waszych naszych byli dużo lepsi i wygrana im się należała jak psu zupa. ;)

  429. Wielki Wódz  24 czerwiec 12,   23:31

    Wcześniej mówili, że Diamanti szuka swojej lewej nogi. Chyba znalazł. :roll:
    Wszystko jedno, Bobikowi nasi zrobią im ogólnie jesień średniowiecza. :twisted:

  430. :sad: :mrgreen: :sad:

  431. Jestrm w narodowej zalobie.

  432. Nie lubię karnych :evil:

  433. Bobiku, trzymam za Twoich naszych :-)

  434. Kot Mordechaj  24 czerwiec 12,   23:49

    Wlosi wcale nie byli lepsi od naszych tylko podlejsi. Dlatego dostawali zolte kartki. Bo nasi byli angieskimi dzentelmenami, a nie tymi berluskoniuchami. Niech sie udlawia makaronami.
    Uch, przylozylbym jakiemu…. :evil:

  435. Helenko jest ten film na Tubie pierwsza i druga część:
    http://www.youtube.com/movie?v=va0RGojXf8I&feature=mv_sr

    Rosjanie udostępnili klasykę.
    Możesz sobie obejrzeć. Ja zgrałam sobie z Tuby i mam.

  436. Wielki Wódz  24 czerwiec 12,   23:59

    Patrzę w spis tych angielskich dżentelmenów i jedyny podejrzany o jakieś pochodzenie wydał mi się Oxley-Chamberlain. Spokojnie 17th Earl of Cośtam z takim nazwiskiem. A tu niespodzianka, no chyba, że 16th Earl służył w koloniach. :)

  437. Blogdebart kontratakuje w kwestii pań rozjeżdżających pieszych używając statystyk.

  438. A tu są wszystkie udostępnione przez LenfilmVideo
    http://www.youtube.com/user/LenfilmVideo

    Są posortowane w grupy.

  439. Wielki Wódz  25 czerwiec 12,   00:11

    Głódź spłaca długi. To znaczy mówi, że spłaci, jak tylko ostrzyże na to konto owieczki swoje. Ale zawsze.
    http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,12005471,Abp_Glodz_splaca_dlugi_Kosciola__Ksieza_zrzucaja_sie.html#hpnews=trojmiasto

  440. Mnie też Oxley-Chamberlain brzmiał szalenie arystokratycznie. :-)

  441. Wielki Wódz  25 czerwiec 12,   00:14

    Ten pan doktor od rozjeżdżania pieszych wygląda mi na nieco nawiedzonego. Nazywaliśmy takich nalepioki, bo oni wiedzo nalepi. :cool:

  442. To straszne, Wodzu. 8O O tych zlicytowanych samochodach diecezji. Przecież w Piśmie stoi jak byk, że kapłan nie może pełnić posługi bez luksusowej fury. :evil:

  443. Wielki Wódz  25 czerwiec 12,   00:28

    Ale w Piśmie stoi też:
    I wymień limuzynę swoją, gdy cztery lata przeminą.
    Nie trzy i nie pięć.
    Cztery jest liczbą właściwą.
    Albowiem niemiły Panu jest kapłan w starej limuzynie.
    Niechaj weźmie ją komornik.

  444. Jak na kogoś, kto nawet nie wie, co to karny, Mordka niezwykle szybko nauczył się prawidłowych odruchów kibica. Zdolniacha! :twisted:

  445. Tak też coś czułam, Andsolu, że pan doktor dla pań niełaskawy i nie przemawiam w imię solidarności płciowej, bo się słabo solidaryzuję, mówiąc oglądnie.

    Dobrze, że śledzisz wątek i podrzucasz.

    Irku, Twoja wystawa bardziej specjalistyczna. Szkoda, że tak mało zdjęć.

  446. Siodemeczko, dzieki!!!! Ja dzis tez na to natrafilam, ale moj ekran pozostaje czarny. Moze z Londynu bedzie latwiej wejsc na tego Hamlet, bo STRASZNIE bym chciala zobaczyc.

    Czlowiek piszacy Blog de Bart jest moim bostwem. Czytam go regularnie, ale nigdy sie nie wpisalam bo mnie oniesmiela.
    Ciesze sie, ze odpowiedzial na ten myzogeniczny list pisany z sufitu.
    Bart sie rozprawial w swoim zyciu nie z takimi jak ten doktorek z pogotwia. Nie zapomne jak czarno na bialym udowodnil, ze pani profesor doradzajaca minister Kopacz w sprawie szczepionek na ptasia grype jest nieukiem, z bardzo slabiutka znajomoscia jezyka angielsskiego i stad nie zrozumiala badan na ktore sie powolywala, a za nia powolywala sie pani minister. Mjstersztyk ddociekliwego dziennikarstwa.

  447. Wszyscy ludzie, bez względu na płeć, mogliby brać przykład z nas. Psy za kierownicą, jak dowodzą statystyki, nie powodują w ogóle żadnych wypadków! :P

  448. Ha, ha, ha! Oglądnie? Niech będzie. :)

  449. mt7, śledzić wątek łatwo, trudniej przyznać się w towarzystwie, że podrzuciłem do koszyka bzdurkę. Więc się koję. Oj nie, do koi nie chcę, nie lubię jak łóżko staje dęba.

    Ale jak odrzucić wątek pań nienawistnie rozjeżdżających pieszych na przejściach, pozostaje podwątek – i tego nie da się statystykami obalić – że Polacy jeszcze nie przyzwyczaili się do idei, że przejście dla pieszych jest dla pieszych.

  450. slonce!!!

    zapomniany widok :)

    oczywiscie poniedzialek :D

    brykam

  451. szeleszcze

    herbata i do

    Tereny Zielone S-Bahn przeglad pozycji

    zabieram wypasione :D

    brykam fikam

  452. Mój organizm odmawia przyjęcia do wiadomości, że dziś poniedziałek. Ja go prysznicem, ja go kawą – a on nic, ani drgnie. Utknął na niedzieli. :schock:

  453. No tak, na dodatek słownik się jeszcze nie obudził. :roll:

  454. Dzień dobry :-)
    Ja mogę z całym przekonaniem twierdzić, że jest jeszcze niedziela. :lol: Jeżeli dołączy się do tego jeszcze kilka osób, przekonamy się nawzajem, że nie ma w ogóle mowy o żadnym poniedziałku. Zrezstą, skoro poradziliśmy sobie ze środą, unieważnienie poniedziałku też nie powinno być dla nas problemem. :twisted:
    Gdybym przypadkiem chciał być poważny, mógłbym doszczekać, że nawiązuję tu do jednego z najczęściej popełnianych błędów w myśleniu, którego przyczyną jest tzw. zasada social proof. Skoro “wszyscy” tak mówią, pewnikiem to musi być prawda. Może pamiętacie takie eksperymenty z liniami równej długości, które badanym wydawały się równe, dopóki jacyś podstawieni osobnicy nie zaczęli twierdzić, że jedna z nich jest krótsza. Wtedy i badani nagle wyraźnie widzieli krótszą. To jest właśnie ilustracja brnięcia w błąd pod wpływem zasady społecznego dowodu. Oczywiście należy pamiętać, że społeczny dowód nie jest ani odrobinę prawdziwszy w odwrotną stronę – skoro mówię co innego, niż wszyscy, to na pewno mam rację. ;)
    Ale chyba jasne, że wcale mi się nie chce być poważnym. Też coś, w niedzielę? :cool:

  455. Żałoba w świecie zwierzęcym. Lonesome George umarł w młodym wieku zaledwie 100 lat. :-(
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,12006555,Zmarl_ostatni_gigantyczny_zolw_z_wysp_Galapagos.html

  456. Bry!
    O, i santrapa się zbudził w niedzielę młodą porą!
    Pogoda trochę nerwowa, ale zdecydowanie nieniedzielna. Nie nie jąkam się!
    Tak, Heleno, pomerdało mi się globalnie, a Hamlet Kozincewa pomerdoliłem z Korolem Lirem :shame:
    Na swoje usprawiedliwienie mam to,że w obu główną rolę gra Szostakowicz.

  457. Tylko nie szantrapa, tylko nie szantrapa! Protestuję przeciwko traktowaniu mnie od rana słowami powszechnie uważanymi za przestarzałe! :evil:
    Za to słowo “pomerdolić się” przepiękne. :lol:

  458. Ale nie tylko nie jąkam się, ale nawet nie szeplenię…
    Tylko wyrazów nie odmieniam, ale na ajpadzie to wszystko możliwe. Bardzo łatwo rozpłakać się w waginie po ajpadzku.

  459. A przepis dobry na sałatę rzymską pieczoną znają, a?

  460. Nie znają. Podać. :-)

  461. Podać. Dobrą sałatę, z pominięciem przepisu. :cool:

  462. Podać jedno i drugie. Co sobie będziemy żałować? :lol:

  463. A po co piec sałatę rzymską? :shock:

  464. A Pani Kierowniczka zna np. zapiekaną cykorię? Pyszności! Może i z tą rzymską sałatą tak jest.

  465. No, gdzie ten Tadeusz? :evil: http://www.isidorus.net/grafika/kulinaria/1226867556_nakrycie.jpg

  466. Tadzio nie wraca, chociaż już południe,
    w czym jest podobny do taty,
    a blogowisko męczy się i chudnie,
    bo nie podano sałaty. :cry:

  467. No bo ja czekam na przepis jak ją zrobić :lol: to zrobię po swojemu i powiem co wyszło. Na opakowaniu napisali, że można piec i mię to zafrapiło.

  468. Tu jest 48 przepisów na rzymską sałatę, niektóre na ciepło:
    http://www.kochbar.de/rezepte/römersalat.html
    Ale za ich dobrość nie ręczę, tfu, nie łapię, bo niewypróbowane. Niemniej jednak można się dać zainspirować. Byle szybko, bo już wszyscy mają dość tego czekania. :lol:

  469. Znowu zauważyłem tendencje do dyskryminacji psów, tym razem wśród nazywaczy mgławic. :evil: Jest na przykład mgławica Kocia Łapa
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,114944,11982038,_Duch____Orzel____Kocie_Oko____Filary_Stworzenia_.html?i=7
    jest i Kocie Oko, Pętla Łabędzia, Koński Łeb, Biegnący Kurczak, nawet Tarantula, a psy całkiem pominięte.
    No, chyba że to nam poświęcono mgławicę Filary Stworzenia. :twisted:

  470. Tadeuszu, za Dora, powiem, ze rzymskiej nie warto piec. Jest to co prawda silna salata i podda sie obrobce, ale chyba nie warto jej meczyc.

    Tu jest przepis na sos do salaty rzymskiej a la Ceasar.

    Zmiksowac zoltko, oliwe, sok z cytryny, 3 filety sardeli, zabek sluszny czosnku i garsc parmezanu. Usmazyc male grzanki z pszannej bulki podpieczonej i natartej czosnkiem. Porwac salate na strzepy, wymieszac z sosem, dorzucic grzanki, posypac platkami parmezanu. Mozna dodac troche kawaleczkow swiezo usmazonego platka bekonu lub kurczaka na zimno. Ja podaje z chlebkiem pita.

  471. dzwigam (?) wypasione, a potrzebny parasol :)

    leje, czyli jak ostatnio :D

  472. Tadeuszu, badz ulegly, nie mecz salaty :) zjedz ja na zimno :D

    (krolika przepis wyglada smacznie :) :D )

    i pomysl ile przyjemnosci/satysfakcji daje darcie na strzepy 8)

  473. tu sie dzieje :)

    http://vimeo.com/32958521

    wracam do ksiazki, biedna lezy i czeka, iddeeee…..

  474. Mam powiedzieć najszczerszą prawdę? Ja bym chyba też tej sałaty nie męczył termicznie, choć pieczoną cykorię naprawdę bardzo polecam. ;)
    Na ciepło lubię jeszcze zupę sałacianą (niezwykle użyteczna, kiedy ma się nadmiary sałat w ogrodzie), a czasem strzępy jakichś twardszych sałat dorzucam do krótko smażonych dań typu wokowego, ale to już na samym końcu, żeby się całkiem nie zeszmaciły. :cool:

  475. Poczytałem sobie w “Polityce” obronę Wojewódzkiego z Figurskim przez Passenta tudzież Hartmana i tak na mój smak, Hartman jednak ostro pojechał po bandzie. Każdy, kogo nie zachwyca WueFistyczny duecik jest świątobliwym, nienawistym, a w najlepszym razie histerycznym kołtunem? 8O A jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? :oops:
    Śmieszy mnie Monty Python (i jak jeszcze!), śmieszą mnie Simpsonowie, czyli nie jestem na “niegrzeczny” i absurdalny rodzaj poczucia humoru impregnowany, a WueF jakoś mnie nie bawi ani trochę. A największym przestępstwem, jakie może popełnić satyryk, jest kompletna nieśmieszność. Wtedy ostrej kpiny od chamstwa i bęcwalstwa nie ma jak odróżnić.
    Dowcipasy WF są po prostu okropnie marne i dlatego odbiera się je nie jako satyrę, tylko jako czyste, niczym “nieuszlachetnione” chamstwo. Ja też nawet wierzę, że oni chcieli wyśmiać stereotypy, ale zrobili to źle, po amatorsku, nie trafiając do odbiorców – i to nie po raz pierwszy.
    Jak się prawidłowo wbija gwoździe? Z czuciem. Jeśli się tego nie umie, lepiej nie próbować samemu, tylko zawołać fachowca. :roll:

  476. Ja dodaje w ostatniej chwili pokrojona salate rzymska do cukrowego zielonego groszku po parysku (az zwiednie) i bardzo sobie chwale. Przedwczoraj np tak wlasnie robilam.

    Zaczynaja mnie cieszyc wywiady Psychowatego, jak ten cytowany obficie w dzisiejszej GW wykonany przez Karnowskich.
    Jeszcze ze dwa-trzy podobne i mozna wyciagac kaftan bezpieczenstwa.

  477. Ja już jakiś czas temu wyciągnąłem, ale pacjent się wywija. :roll:

  478. Najtrudniej jest mi zrozumiec co sie stalo z bylym dobrym i cenionym kolega Jackiem Karnowskim. Robilismy wsoilnie pare bardzo fajnych rzeczy – on z Wraszawy, ja z LOndynu, wspolnie tez obslugiwalismy pierwsze uroczystosci w Jedwabnem.
    Ale najlepsze, ze skutecznie wygonilismy z Polski amerykanskiego oszusta i hochsztaplera dra Burzynskiego (zreszta b. studenta mego ojca z lubelskiej AM). Burzynski zaproszony przez Zycie Warszawy usilowal kolekcjonowac w Polsce pacjentow chorych na raka i wykanczzac ich swa oblakana metoda z pomoca wyciagu z moczu. Nasz wspolny material spowodowal, ze Burzynski uciekl niemal nazajutrz.
    Dobrze nam sie z Jackiem pracowalo. A potem zwariowal.

  479. Nie pierwszy to i nie ostatni taki przypadek. Ja już chyba zrezygnowałem z prób zrozumienia tego zjawiska. Po prostu ze smutkiem przyjmuję do wiadomości. :-(

  480. Masz racje, Bobik, ze sa oni malo smieszni, ale jesli sie wyslucha calej tej rozmowy, to ich zamiar sparodiowania jest oczywisty. Ale zrobili to dosc topornie i powinni poniesc konsekwencje, nie ma dwoch zdan. Jak poniosl znacznie smieszniejszy Jonathan Ross dwa lata temu. Tyle, ze faktycznie nie sa oni ksenofobami, w moim glebokim przekonaniu. Wrecz przeciwnie.

  481. Ja nie twierdzę, że są ksenofobami i – jak już pisałem – rozumiem, jakie mieli zamiary. Ale wyszło inaczej i co najgorsze, można było z góry przewidzieć, że wyjdzie inaczej. Problem chyba w tym, że Wojewódzki (o Figurskim mało wiem) jest strasznie pewnym siebie kabotynem, który nie przyjmie do wiadomości, że jego dowcipy często są żałosne, tylko zawsze będzie myślał, że to inni są głupi i ich nie rozumieją. Jak komuś takiemu wytłumaczyć, że owszem, rozumieją, tylko uważają za durnowate i słabe?

  482. To co mnie jako dziennikarza bardzo dziwi, to ze na fali skandalu wokol slow WF w mediach nie roxpocela sie zadna debata (z udzialem zainteresowanych) na temat sytuacji Ukrainek w Polsce – jak sa traktowane, jakie maja prawa, spoleczne zabzpieczenia, jak sa oplacane, czy prywatni pracodawcy placa za nie skladki ubezpieczeniowe etc, etc. A takze czy wystepuje zjawisko bezkarnego gwalcenia tych kobiet. Taaka okazja aby o tych sprawaach porozzmawiac!!!

  483. To nie im takie rzeczy tlumaczyc – oni lepsi byc nie potrafia, ale redaktorom naczelnym. Aby szukali lepszych.

  484. WueFiści dobrze by zrobili, gdyby przyjrzeli się trochę satyrycznej tradycji (z różnych nurtów) i zastanowili, dlaczego pewne rzeczy od tysicy lat ludzi bawią, a inne nie bardzo. Bardzo z grubsza ujmując: satyra, kpina, ironia są zabawne wtedy, kiedy słabszy kpi z silniejszego. Jeśli jest na odwrót, budzi to raczej niesmak. W i F weszli w rolę tych silniejszych, którzy wyśmiewają słabych, nie zaznaczając wystarczająco wyraziście swojego dystansu do tej roli, więc nic dziwnego, że wzbudzili niesmak. Nie było też w ich występie ani wyczuwalnego elementu współczucia dla skrzywdzonych, identyfikacji się z nimi, ani takiego momentu, kiedy to głupi Jasio robi w końcu w konia możnych i bogatych, którzy dotychczas jeździli po nim jak po łysej kobyle. To są właśnie różne takie rzeczy, które robią różnicę między satyrą, a chamskim natrząsaniem się.

  485. Heleno, mnie się wydaje, że iżby taką dyskusję prowadzić z sensem, trzeba by mieć jakieś twarde dane, a ich może po prostu nie ma. I chyba nie tak łatwo je będzie zdobyć, jak zwykle w przypadkach pracy na czarno – bo tu i wykorzystywany, i wykorzystujący mają powody, żeby milczeć.

  486. nie trzeba byc ksenofobem zeby walnac glupi zart, ale jezeli w krotkim czasie wali sie dwa glupie to nalezy wymienic bezpiecznik
    a nie udawac ze nic nie stalo sie

    (Bobiku rozbawiles mnie piszac: ” ….śmieszą mnie Simpsonowie, czyli nie jestem na “niegrzeczny” i absurdalny rodzaj poczucia humoru impregnowany….

    Bobiku jezeli niegrzeczny to moze juz “south park” albo “beavis
    und butt-head” :) :) :) )

  487. wpadne w depresje mysle, czytac mozna tylko przy swietle, a mamy LATO i jest dopiero 16!!!!

    skandal :)

  488. Nie koniecznie. Mozna zaprosic do studia parenascie lub predziessiat Ukrainek (umownie je tak nazywam) i pareedziesiat osob pracodawcow, anonimowych i umiescic miedzy nimi prowadzacego i udzielajacego glosu. I rozne coekawe rzeczy juz wteedy zaczynaja wychodzic. Zgromadzenie takej grupy nie jest problemem zadnym.

  489. Mea Pulpa Wojewódzkiego jest jedyną rubryką w Polityce, której konsekwentnie nie czytam – nie tylko ze względu na temat, który mnie nie interesuje. Np. teksty o piłce nożnej Jerzego Pilcha czytam z przyjemnością, mimo braku zainteresowania piłką jako taką. Dla kogoś przyzwyczajonego czytać od deski do deski, omijanie jednej strony wiąże się z pewnym wysiłkiem – oko odruchowo wpada w tekst. Nie puszczam oka. :twisted:

  490. Może być i South Park, Rysiu. :-)

    Mnie właściwie nie chodzi tylko o te głupie żarty Wojewódzkiego, o których zrobiło się głośno. W ogóle jego wielka kariera medialna jest dla mnie jednym z dowodów na “upadek obyczajów”. ;) Pojmuję, że nie wszystkich śmieszy to samo i nie oburzam się, że istnieją różne nisze, które bawią się zupełnie inaczej niż ja. Ale radio Eska czy Polityka to chyba nie tak całkiem niszowe media? I skoro promują taki rodzaj poczucia humoru, powstaje wrażenie, że tak właśnie ma wyglądać mainstream, a może nawet dowcip wyrafinowany. Brrrrr. :roll:

  491. Wojewódzki i sp. to nie moja bajka, zdecydowanie nie. Niemniej jednak zadziwiajace jest to, że większość komentatorów w mediach nie odczytała wyraznej intencji tego skeczu.
    Ostrze było skierowane w “prawdziwych Polaków”, szukąjacych zemsty na Ukraińcach za to, że im( których postrzegamy na drabinie dużo niżej) udało się wygrać mecz, a nam nie. I pokazywało niezbyt miłą swojską gębę.

    Ale z ironią trzeba mocno uważać, bo najczęściej słowa są odbierane wprost. Abstrahując od formy, jest to klasyczny przykład wylania dziecka z kąpielą.

    I podzielam zdanie Heleny, że wszyscy skupili się nad chamstwem autorów, a nie zastanowili się, czy aby przypadkiem los Ukraińców w Polsce nie odpowiada ilustracji w skeczu. A wtedy temat poruszony przez to duo jest jeszcze bardziej istotny i wymagający dyskusji publicznej.

  492. Mowisz, Bobiku, ze dzisiaj niedziela? Popieram jak najbardziej, :-) nawet chyba sie troche wczulam przy porzadnym angielskim niedzielnym sniadaniu, ktore co prawda nie zawieralo salaty rzymskiej w zadnej formie, ale grillowane pomidory i pieczarki – jak najbardziej. Jak niedziela to niedziela. ;-)

    Za oknem burza, bardzo ciemno. Zdaje sie pogoda z Twoich okolic przyleciala w moje razem z piatkowym samolotem z Monachium (na szczescie z niewielkim opoznieniem, wiec jednak nie przeszkodzila w ladowaniu). I tak ma byc caly tydzien. Przynajmniej nie trzeba bedzie podlewac ogrodu… ;-)

    I zanim mi ewentualnie wysiadzie swiatlo – przed czym ostrzega lokalne radio – a wraz z nim polaczenie internetowe, moze zdaze zyczyc Irkowi szybkiego i pomyslnego zakonczenia “przygod sercowych”, Mar- Jo milego miesiaca w Monachium, a Nisi pomyslnych wiatrow. :-)

    A poza tym zgadzam sie zupelnie z Toba co do oceny duetu WF. Chyba w ogole to, ze robia kariere przy tak slabych uniejetnosciach jest objawem wiekszego kryzysu, jaki dotknal poczucie humoru, kiedy juz nie mozna smiac sie z absurdow zycia w poprzednim systemie. A przeciez kazdy czas i miejsce maja swoje kuszace absurdy…

  493. A, i jeszcze a propos dziennkarstwa (slusznie prawi Helena o zbieraniu swiadectw zainteresownych, nawet przy braku twardych danych, choc oczywiscie tez bylyby w takiej dyskusji przydatne), to wlasnie doczytalam o tym, ze nowym specem prasowym Watykanu ma byc obecny dziennikarz Foxa…

    http://www.huffingtonpost.com/2012/06/23/vatican-gets-fox-media-ad_n_1621259.html

  494. Sunday moves in a mysterious way. :cool:

  495. It wonders to perform… :roll:

    Jeszcze nic sie nie wylaczylo, ale zarowki juz mrugaja…

  496. A prpos smiesznego i ze nie wszystko dla wszystkich: wywolalam sobie wczodraj na kindle’u jakiegos kolejneho “Jeevesa” PG Woodhouse’a i tak sie w noc rozbrykalam ze smiechu, ze poszlam spac chyba o trzeciej. To jest tak smiesznie napisane, ze smialam sie pol nocy na glos i musialam nieraz przeczytac dwukrotnie jakies zdanie aby sie nim nacieszyc.
    A znam ludzi, ktorych Bertie Wooster zupelnie nie bawi i uwazaja to za ramote!!!! Ja moge to czytac w kolko, strajac sie zapamietac kazda turn of phrase.

  497. Dzień dobry :-)
    O pracy cudzoziemców w Polsce, także Ukrainek, dużo pisała GW. Linki nie wrzucę, bo nie umiem się dogadać z ich archiwum :evil: Ponieważ się naczytałam, od razu trafił mnie przenajcięższy szlag. Co W. robi w Polityce, nie wiem i nie rozumiem. Niestety, nie można go wyrwać.

  498. Wieści z poligonu sałacio-rzymskiego: jednak piekłem, ciekawość zwyciężyła. Natarta oliwą sałata…jak dupka niemowlęcia. Tylko jakaś pomarszczona.
    Pierwsza partia za krótko, po prostu z lekka zwiędła, druga partia OK, tak zabawnie chrupało, dziecko z uznaniem powiedziało, że smakuje jak siano :evil: Na co uprzejmie spytałem, kiedy to ja je sianem skarmiałem… (bo uczta rzymska na cześć magistra córczynego :lol: ). Sos był prosty: oliwa, cytryna, czosnek i trochę octu modeńskiego. Dochodziło poskrobane jajo na twardo plus parmezan potarty jako posypka. No dodatki były super ;-)
    A później bruschetta. Wyszła świetnie, jak zawsze, zwłaszcza ta co spadła na podłogę i ta przylepiona do ściany. Jednakowoż kratka grillowa był gorąca…

  499. Wielki Wódz  25 czerwiec 12,   18:40

    Zwiększa sprzedaż? :?

  500. Wielki Wódz  25 czerwiec 12,   18:40

    To o W. w Polityce.

  501. Przeczytałem Hartmana, najbardziej mi się podobały głosy w komentarzach… Hartman jakiś dziwne zdradza upodobanie do Dody, nie bardzo widząc w jej zagraniach marketingu, a dostrzegając tam zdrowe oblicze nowej polskiej obyczajowości. Teraz swe gorące uczucia przelał na Wojewódzkiego. Czy ja muszę wszystkich czytać?

  502. Wspaniały przepis, Tadeuszu. :lol: Już sobie wpisuję do kajecika:

    Pieczona sałata rzymska od Tadeusza
    Weź sałatę rzymską dużą i umyj ją śpiewajęcy. Nagrzej kratkę grillową lub wyciągnij patelnię. Zrób winegret, przygotuj siekane jajko i tarty parmezan. Puknij się w czoło i wyłącz grilla lub odstaw patelnię. Wymieszaj sałatę z sosem, jajkiem i parmezanem. Jedz nie psując sobie smaku sobie pytaniem, po cholerę ci był ten grill albo patelnia.
    :twisted:

  503. Moniko, jeżeli te deszcze przyleciały samolotem z Monachium, to nie mogli urzędnicy Immigration Office po prostu ich nie wpuścić? :evil:

  504. Widac jakos sie te deszczo-burze podszyly, odpowiednie wladze zmylily, Bobiku, no i sa, i maja zamiar na jakis czas zostac. ;-)

    Gratulacje dla corki, Tadeuszu, z okazji szczesliwego wspiecia sie na kolejny szczebel drabiny. :-D

    A flirt z kultura juz bardzo masowa chyba zawsze kusil osoby zajmujace sie praca intelektualna (popatrzcie, taki uczony, a uwielbia Dode). Czasem potrafi cos interesujacego z tego wyjsc, ale bardzo czesto jednak zupelnie nie. I jak dobrze, ze nie wszystkich trzeba czytac, i nie zawsze… ;-)

  505. Gratulacje dla świeżo upieczonego magistra! Teraz już rozumiem, dlaczego ta sałata koniecznie pieczona musiała być. ;-) U mnie dziś sałata bliżej wersji Bobika, z pukaniem w czoło, tyle, że zamiast parmezanu gruyère.

  506. Gratuluję świeżo upieczonej Pani Magister wyniku i tatki ;-) .

  507. Bobiku, tępaku, teraz dopiero do ciebie dotarło, że pogatulować by wypadało? :evil:
    Ale za to zamerdam gratulacyjnie z podwójnym zapałem. :-)
    Szerokiej drogi edukacyjnej i nie tylko, Świeża Magisterko. :D

  508. Ja myślę, ze pan Hartman występuje specjalnie pod prąd na zasadzie drażnienia publiki.
    Dzięki niegrzecznym wpisom i takiemuż językowi wywołuje odpowiedni rezonans i o to mu chyba chodzi.
    W intencje nie wnikam.
    Nie mam ochoty wczuwać się w Dodę i obywatela Wojewódzkiego.
    Ją widziałam w dwóch czy trzech odcinkach Wielkiego Brata, a jego tyleż samo jako jurora w jakiś konkursach piosenkarskich.
    Zwłaszcza obywatela W., człeka przecież dojrzałego, zapamiętałam szczególnie z takich fraz, wypowiadanych do kolejnego uczestnika:
    -Mam nadzieję, ze cię już więcej nie zobaczę.
    Taka poetyka. Taka moda.
    Nie moja.

    Myślę, że pasuje tu cytat z klasyka:
    W panu jest tyle demona, ile trucizny w zapałce.
    Dotyczy to również pań.

    Wiem, że Helenka i Kierowniczka lubią Dodę za wdzięk i bezpretensjonalność, za luzacki styl bycia, za sto innych powodów i fajnie, ale mnie to nie bierze i tyż dobrze.

    Nie jestem zwolenniczką ‘obrażonych uczuć’, ale chciałabym, żeby każdy znalazł poszanowanie dla swoich przekonań.

  509. Rysiu, przykro mi z powodu pogody i ciemności o 16. :)

    Mam nadzieję, że się nie obśmiałeś z mojej prośby, o co podejrzewa Cię Bobik.

  510. Ja nie mam tych skojarzeń z pieczoną sałatą, czemu nie mam, nie wiem sama.
    Ale szczere gratulacje dla powiększonego grona magistrów w progeniturze Tadeuszowej składam i toaścik wypijam. :)

  511. Tadeuszu, gratulacje dla córki :-)

  512. Kierownicza lubi Dodę? 8O :lol: :twisted:

  513. Bobiku, nie połykaj literek, bo się zakrztusisz. :twisted:

  514. Właśnie się zakrztusiłem i połknąłem literkę na myśl, jak Kierowniczka wrzaśnie, kiedy przeczyta, że lubi Dodę. :lol:

  515. A mnie odebrało mowę http://wyborcza.pl/1,75248,12005027,Najbardziej_chory_pracownik_w_Polsce.html

  516. Niniejszym oznajmiam, że dziś zostałam piknikiem
    z wyznań Pani Kierowniczki :)
    Świętojańskie pieczenie magistrów w sałacie rzymskiej. :roll:

  517. Nie ma co wrzeszczeć. :)
    Pamiętam, jak Helena rzuciła się na szyję Kierownictwa z okrzykiem
    - Siostro moja! Na wiadomość, że obie lubią Dodę.

  518. Mnie nie odebrało, Haneczko, nie takie my widzieli ze śwagrem. :(

  519. Dziękujemy bardzo!
    Jakoś mnie bardzo rozbawiło stwierdzenie, że Doda ma wdzięk i bezpretensjonalność, łech łech!
    To ja może też jakiś progeniturzany toaścik, jak już jestem rozbawiony ;-)

  520. A ja sobie przypominam, jak Kierownictwo warczało, kiedy Doda dostała jakąś tam nagrodę. Strrrrasznie warczało. :roll:

  521. Siódemeczko, czteroletnia działalność lokalnej sitwy to jednak jest coś. Teraz facet pewnie wyzdrowieje i pójdzie na urlop.

  522. Najbardziej wstrząsające jest dla mnie, że wszyscy wiedzą, w co jest grane, niektórzy się nawet oburzają, ale nic z tego nie wynika. :evil:

  523. Najbardziej wstrząsające dopiero będzie, gdy hurtownię nawiedzą kontrole z ZUSu, skarbówki, PIPu i czego tam jeszcze :evil:

  524. dla Pani Magister

    https://lh4.googleusercontent.com/-oU-8lhpajT4/THkHjlrAi4I/AAAAAAAABsk/lRBzfTUebhU/s800/DSC_1474.jpg

    gratulacje :)

  525. W grę wchodzą odpłatne usługi medyczne, poświadczające sprytnie różne długotrwałe dolegliwości, które rokują poprawę, a lekarz nie jest przecież winien, ze pacjent zgłosił się po jednym dniu urlopu z nową chorobą.
    Główki pracują i widać skutecznie.
    Dalszych wniosków nie wyciągam, bo nie mam siły roztrząsać tych bytów realnych.

    A Dodę cenią nie za twórczość, tylko za te wszystkie inne cechy, że się nie daje i ma w nosie.
    Tadeuszu, coś Ci się nie podoba? :)

  526. mt7, obsmialem sie? nie, oczywiscie ze nie, paczuszka na poczcie i teraz tylko pozostaje czekac :) :)

  527. na dobranoc o z i Borges :)

    http://vimeo.com/28574193

  528. Nacht Bobikowo :)

  529. DZIĘKI. :)

  530. Córce Tadeusza sałata skojarzyła się z sianem – bardzo słusznie. Mój magister już nieco przykurzony – wolniej kojarzę. :oops:
    Dba o to tata
    by była sałata
    i wstaje co rano
    pracować na siano. :lol:
    Czy ktoś mógłby dla mnie rozszyfrować bruschettę? :roll:

  531. Co do pana W. (i to nic nie zmienia, że teraz jest ofiarą własnego charakteru i odpadł od kasy), mówicie o tym jaki to cham, a mnie bardziej niepokoiło, że gnida. Nigdy nie wypadł mi z pamięci epizod z zaproszeniem do programu Leppera i na jego chamkowaty sposób umizgiwanie się do owego z owej że rasy polityka, gdy mówiło się właśnie o wielkich możliwościach tego człowieka. To było nieukrywane nadymanie balona i nie dowiem się czy odpłatne czy też w nadziei zostania ministrem kultury w rządzie Leppera, ważne jest, że coś takiego było. Zamach na resztki polskiego zdrowego rozsądku nie powiódł się, ale pamiętajmy, że był.

  532. Aga, ta bruschetta to coś podobnego do francuskiej perestroiki, w towarzystwie tego się nie pokazuje a jeszcze lepiej nie wspominać. Kojarz to z sex-shopem.

  533. Andsolu, nie rób mnie w balona – to coś, co opisujesz, zupełnie nie nadaje się na magisterską kolację. :evil:

  534. Gratulacje do W./B. wysyłam!!!

    A to co?
    http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,12003941,Pielgrzymkowa_kolej_linowa_pojedzie_na_Ursynow__Trasa.html

  535. Mar-Jo, jestem bezradna. Nie wiem, jak to nazwać.

  536. Podniebna pielgrzymka? Dziwne, że nikt na to wcześniej nie wpadł. Stosowność aż bije po oczach.

  537. Chyba nie uwolnię się dziś od skojarzeń. I chyba nawet nie chcę się uwolnić. http://apod.nasa.gov/apod/ap120625.html

  538. Dla mnie koleje linowe mają sens przy różnicach wysokości.
    To , co panowie proponują, to jest ekonomiczny bezsens.
    A se postawimy kolejkę linową, będzie fajnie!

  539. Bruschetta, bruscare to przypiekac na ogniu. Przypieka sie chlebek, polewa oliwa, naciera czosnkiem i kladzie sie na to albo nic albo cos tam (pomidor np). Nie wiem czy o jakie rozszyfrowanie pytasz, Ago, bodzisiaj mam dzien wolnego myslenia i braku skojarzen.

    Gratulacje dla Dumnego Taty i Zdolnej Corci

  540. Chyba rozszyfrowałaś, Króliku – bruschetta to po prostu kolejna wariacja na temat pieczenia (magistra). Ależ Tadeusz konsekwentnie to menu ułożył! Ciekawe, co było na deser. ;-)

  541. Wysłuchano Heleny w kwestii konsekwencji. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114963,12012266,Program_Figurskiego_i_Wojewodzkiego_zdjety_z_anteny.html

  542. I see. Doczytalam, Tadeusz grillowal bruschette… Jak mowilam, dzisiaj malo lapie.

    Brawo dla radia za zdjecie programu Dwoch Smiesznych Panow.

    Wychodze na spacer z Piesami i na lody, bo bardzo mi sie zachcialo deseru.

  543. Nie o takie konsekwencje w pierwszym rzedzie mi chdzilo. Wyrzucic latwo.
    Osobiscie bardzo wierze w sile pieniadza (no, wiadomo…. :roll: ) Stacja pownna byla wyasygnowac powazna sume na jakis zbozny ukrainski cel. A dopiero potem wyrzucac.
    Serdeczne gratulacje za obrne pracy magisterskiej. :smile:

  544. Dzień dobry,
    po wieczorowo – nocnych pieczeniach zielona herbata wskazana. Zapraszam. :)

  545. Zielona. :-) Parzona, nie pieczona. ;-)

  546. Dzień dobry :-)
    Herbata się poparzyła? Oooo, biedaczka… :-(
    To trzeba ją dziś potraktować ulgowo i dać jakieś zastępstwo. Pogonię do roboty kawę. ;)

  547. Obama zszedł na psy: 8O
    http://wyborcza.pl/1,75968,12011657,Obama_do_hamburgera.html
    Może powinienem się ucieszyć, że przy okazji relamuje się mój gatunek, ale mnie raczej jakoś nie tego. Chyba jestem za mało nowoczesny. :oops:

  548. No i prosze – dobra szkola BBC juz zadzialala. Renatka Kim zajela sie tematem, jak nalezalo:

    http://www.wprost.pl/ar/222290/Traktuja-mnie-jak-gadajacy-mop-Los-Ukrainek-sprzatajacych-w-Polsce/

  549. A tu jest calosc artykulu:
    http://www.wprost.pl/ar/222216/Swietlany-Ludmily-Iriny/?I=1454

  550. Heleno, ten artykuł jest z 2010 roku. Kilka razy zresztą widziałem, że w aktualnych rozmowach o WF go linkowano, jako jedno z bardzo chyba niewielu źródeł o sytuacji Ukrainek w Polsce.
    Przyznam się, że dla mnie w tym jest coś niepokojącego – ukazuje się taki artykuł, przez dwa lata człowiek z kulawą nogą się nim nie zainteresuje, a potem nagle temat jest na tapecie tylko z tego powodu, że dwóch palantów wygłupiło się w równiachowatej audycji. Można powiedzieć, że lepiej z tego powodu niż wcale, ale mnie i tak jakoś nieswojo. Jakby wychodzi na to, że do zainteresowania się poważną w końcu sprawą niezbędny jest głupawy występ jakiegoś celebryty. :roll:

  551. Nawet nie zauwazzylam, ze sprzed dwoch lat.
    A ze media interesuja sie wtedy kiedy jest jakies “zaczepienie” to jest absolutnie normalne. Wtedy czytamy z wiekszym zainteresowaniem niiz gdyby skandalu ni bylo, chcemy wiecej wiedziec o problemie.
    Wsciekam nie natomiast ze ta wrzawa wkol WiF nie prowadzi wlasnie do rozpoczecia debaty publicznej o tym jak zabezpieczyc prawa tych kobiet w Polsce, najwyrazniej przeciez eksploaowanych przez niektoruch , choc na szczescie chociaz nie wszystkich, nielegalnych pracodawcow.

  552. Radio Eska to jest radio internetowe, nie przypuszczam, żeby miało pieniądze na fundowanie czegokolwiek i tak dziwne, ze się utrzymuje na powierzchni.
    Tu są przeprosiny PORANNY WF – KUBA WOJEWÓDZKI I MICHAŁ FIGURSKI

  553. Kot Mordechaj  26 czerwiec 12,   11:36

    “Wszystko to wygląda nawet zabawnie, a chęć zdobywania pieniędzy na kampanię jest zrozumiała. Tylko dlaczego mam poczucie lekkiego zażenowania, gdy Obama zgadza się na sprzedawanie swojego wizerunku na granicy śmieszności?

    I dokąd prowadzi ten świat, gdy nawet pies musi prowadzić kampanie?”

    No, rozumiem, ze Pani Kolenda-Zaleska wolalaby aby Obama mial bogateego tatuia albo wielki biznes ktory by mu dal na kampanie. A najlepiej moze podanik amerykanski aby wyasygnowal z podatkow.
    Co za pretensjonalna pinda. :evil:

  554. A, to chyba jednak dość niszowe radio, wbrew temu, co mi się wczoraj wydawało. No, ale “P” dalej nie niszowa. ;)
    Może sam pan W. spyliłby swoje – ponoć – maserati i coś ufundował? :P

    A te przeprosiny też są dosyć wyraźnie na jaja. Dla mnie w każdym razie tak zabrzmiały.

  555. Jasne.
    Ta audycja była bardziej potrzebna właścicielowi radia, niż prowadzącym.

    Lecę na obchód po ludziach.

  556. Ależ Kocie, kto tu niedawno wygłaszał wykład o decorum? :twisted: Czy ono przysługuje tylko Kotom i Królowej, a prezydentom to już ani-ani?
    Nic nie poradzę, choć sztywniak ze mnie raczej taki sobie, aż tak daleko idąca rezygnacja z decorum też jest dla mnie na granicy śmieszności. Gdyby to jeszcze były same psy – no, to można by wybaczyć. ;) Zaliczyć np. do ocieplania wizerunku. Ale wszystko-jak-leci?
    Cóż, pewnie jestem pretensjonalnym pindem. :-(

  557. Kot Mordechaj  26 czerwiec 12,   11:52

    Nie podobaja mi sie te przeppsiny zwlaszcza w czesci

    ” plci pieknej”, Wersja rosyjsjka z zenujacymi bledami gramatycznymi.

    Nawet jesli jest to rozglosnia uboga, nalezalo zrobic gest na miare mozlowosci – chocby przez samych W i F.

  558. Kot Mordechaj  26 czerwiec 12,   11:59

    Kot potrzebuje decorum polegajacym na uszanowaniu jego godnosci wlasnej.
    Prezydent jest na tyle poteznym osobnikiem, ze sie nie musi marrtwic, ze “ktos sie bedzie smial”. No to niech sie smieje!

  559. Wielki Wódz  26 czerwiec 12,   12:19

    ESKA to nie jest uboga rozgłośnia, ani internetowa. Mają kilka czy kilkanaście programów dostępnych naziemnie, są częścią dużej i bogatej grupy, żadna nisza, tylko normalny biznes. Dowód choćby stąd, że stać ich na tych pajaców, a jeszcze lepsze dowody są w sprawozdaniach finansowych grupy. Zero zmiłowania, to nie są kolesie nadający z garażu przez internet.

    Z Maserati (a konkretnie Ferrari :) ) to akurat zły pomysł, bo W. nie jest właścicielem, tylko dostaje w użytkowanie od dilera i ma obowiązek pozować do sensacyjnych i wstrząsających zdjęć robionych z ukrycia.

  560. Tak czy owak, Mordko, niekoniecznie trzeba od razu strzelać z bardzo grubych rur, bo można rykoszetem trafić w kogoś całkiem w gruncie rzeczy sympatycznego, na przykład we mnie. :twisted:

  561. Wodzu, jak to dobrze, że mam zwyczaj używać słów “chyba” i “ponoć”. Dzięki temu nie muszę ze wstydu włazić pod stół za każdym razem, kiedy wiedziałem, że dzwonią, ale w którym kościele to już nie bardzo. :lol:
    Okej, teraz już wiem. Nieniszowe radio i nieswoje Ferrari. :cool:

  562. Kocie, po zastanowieniu się nad tzw. aspektem ogólnym doszedłem do wniosku, że jednak prezydent (każdy, nie tylko Obama) trochę powinien się martwić tym, że ktoś będzie się śmiał. Bo on wystawia na ewentualne pośmiewisko nie tylko swoją potężną osobę, ale i urząd. Z osobą wolno prezydentom wyprawiać, co im się żywnie podoba, z urzędem nie, bo to nie ich własność, a ogółu.
    W aspekcie szczegółowym dopuszczam taką myśl, że Amerykanów obamogadżety w ogóle nie rażą i tam się nikt śmiał nie będzie. Ale K-Z pisała o swoim odczuciu, które akurat z moim jest dość zbieżne. Nie kupiłbym sobie obróżki z Komorowskim, bo by mi się to obniżeniem rangi urzędu prezydenckiego wydawało.

  563. Zobaczyłam w Internecie, że internetowe radio, a te wg mojej wiedzy cienko przędą.
    Dobrze, ze WW lepiej poinformowany. :)

  564. Radio Eska w KRS pod numerem 0000027239 występuje jako samodzielna SA.
    Nie wiem, jak się rozliczają, składają osobne sprawozdanie finansowe :
    http://www.monitorb.pl/radio-eska-spolka-akcyjna,firma,27239,pl.html

  565. Wielki Wódz  26 czerwiec 12,   13:22

    Była reorganizacja, teraz to jest matka wszystkich Esek
    http://www.krs-online.com.pl/time-s-a-archiwum-1202081-282221.html

    Zresztą o komunistycznej przeszłości jest ta matka, uwłaszczyła się na Zjednoczonych Przedsiębiorstwach Rozrywkowych, jakieś lustrowanko by nie zaszkodziło. :P
    Groszem w każdym razie śmierdzą.

  566. Jakoś mi to przypomniało stary, szczeniacki dowcip, który za Chiny nie chce śmiesznie wyjść w pisowni, dopiero po powiedzeniu go na głos:
    - Wiesz, wczoraj wieczorem, w ciemnej uliczce, przyskoczył do mnie facet z lufą i wrzasnął: pieniądze albo śmierć!
    - I co zrobiłeś?
    - Ano, śmierdziałem…
    :twisted:

  567. Rozmowa na antenie radiowej na temat kto powinien być selekcjonerem reprezentacji, dzwoni słuchacz z głosem Himilsbacha i mówi:
    - ja!
    - a dlaczego – pyta redaktor
    - bo ja bym im pokazał, że jednak można dwie połówki…

  568. http://www.polityka.pl/kraj/opinie/1528379,1,kuba-wojewodzki-odpowiada-w-polityce.read

    W dalszym ciągu KW to nie moja bajka, ale jego wyjaśnienie pokrywa się z moim odbiorem intencji autorów( a szczególnie lotna nie jestem), a zatem dalej się dziwię, że większość mediów odebrała to inaczej.

    Ja po tym tekście oczekiwałabym głosów oburzenia Wolskich w pierwszym rzędzie i innych w drugim, jak można tak szkalować Polaków.

    A tu cisza głucha.

  569. Dzień dobry.
    Pan K.W. nie moja bajka. Ale Ukraińcy – jak najbardziej moja.
    Nie wszyscy są u nas dobrze traktowani. Zaczyna się już w trakcie przekraczania granicy. “Żarty” obu panów w moim odbiorze były bardzo niesmaczne. Nie powtórzę, co o nich powiedzieli “moi” Ukraińcy.

  570. “Gdyby nie Wojewódzki, wielu z nas nie miałoby pojęcia, czym i kim ekscytują się miliony Polaków.” No to dowiedziałam się skąd ten badziew w Polityce. Otóż miałabym pojęcie, to pcha się w oczy, wcale nie muszę wędrować do Pudelka :evil:
    Moje poczucie humoru i rozumienie konwencji kończy się tam, gdzie panu W. zaczyna.

  571. Z przypadkiem WiF są dwie sprawy.
    Jedna: mnie, odkąd wyszłam z prasy fachowej i poszłam do prasy popularnej, uczono, że do ludzi trzeba przemawiać tak, jak gdyby nic nie wiedzieli na dany temat. I że nader często wszystko rozumieją dosłownie. I tu jest ten problem: trzeba było mieć wzgląd na to, że ludzie mogą rzecz zrozumieć dosłownie.
    Druga: poziom. Otóż co do tego “dowcipu” o upadku rządu w Afryce Kuba ma rację. Ja uważam odwrotnie niż on: taki “dowcip” w ogóle nie powinien mieć miejsca, a jego “konwencję” należałoby wysłać na to drzewo, gdzie jej miejsce.
    Nasza kabaretowa rozrywka schamiała w sposób wręcz koszmarny. Jej poziom jest przerażający. Ja, prawdę mówiąc, nawet o tym nie wiedziałam, ale kiedy jakiś czas temu koleżanka zdała sprawę z obecnego polskiego telewizyjnego humoru kabaretowego, byłam w szoku:
    http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1518562,1,niesmieszne-maratony-kabaretowe.read
    No i takie są skutki. Schlebiało się idiotom i idiotów się wyhodowało, jadąc m.in. właśnie na stereotypach, chamstwie, rasizmie, mizoginii i dowcipasach poniżej pasa. WiF chcieliby być Monty Pythonem na poziomie polskiego kabaretu. A tak się po prostu nie da.

  572. Kot Mordechaj  26 czerwiec 12,   17:03

    “Pieniaddze albo smierc” z odpowiedzia: I’m thinking, I’m thinking” to bardzo, bardzo antyczny dowcip Boba Hope’a, bodaj z lat 30-tych jeszcze. ‘
    Pieniedzy na kampanie nie zbiera prezydent, tylko jego fundraisers.
    Moim zdaniem jak mozna palic flage na trrawniku przed Bialym Domem, albo ja sobie wymalowac na golej pupie, to z pewnoscia mejstat panstwa reprezentowany przez urzad pezydenta nie cierpi z powoddu gadzetow wyborczych. Wole aby pies czy kot zberal niz lobbysci od przemyslu nikotynowego.

  573. Bry! Bo chyba się nie bry’łem z Wami dzisiaj?
    Przypomina mi to nieco owego pana z przedziału kolejowego, który tylko z powodu mojego już bardzo ostrego protestu przestał opowiadać taki polski mądry, filozoficzny film. Testosteron. To jest filozoficzny polski film, a polski kabaret jest śmieszny. :-(
    A Wojewódzki ma subtelny humor.

  574. Zmoro, cisza? http://www.polityka.pl/forum/1128788,kuba-wojewodzki-odpowiada-w-polityce.thread

  575. Znalazłam na portalu Sedina stare zdjęcia wnętrza szczecińskiej synagogi, spalonej w kryształową noc.
    Podrzucam linkę zwłaszcza Rysiowi.

    http://sedina.pl/galeria/thumbnails.php?album=2520

  576. Myślę, że Zmora trafiła w sedno, choć ja bym trochę inaczej to ujął. ;) Czy dowcipami WF poczuł się dotknięty choć jeden nuworysz albo Prawdziwy Polak, w których straszliwe ostrze satyry było wymierzone? A guzik, dotknięci poczuli się Ukraińcy, ewentualnie kobiety (a wcześniej “Murzin”). Czy trzeba lepszego dowodu, że obaj panowie są po prostu straszliwymi partaczami, którzy nie umieją dotrzeć do odbiorcy – ani tego, którego chcieli rozbawić czy zmusić do refleksji, ani tego, którego chcieli wyszydzić?
    A “przeprosiny” pana W w P już by mnie całkiem wnerwiły, gdybym z góry nie przewidział, że tak właśnie będzie – po kabotyńsku i bez najmniejszej świadomości tego, co właściwie się stało. Na wstępie “przeprosin” (nie materiału informacyjnego) W poucza mnie, czytelnika, czym jest konwencja, czyli zwraca się do mnie per Drogi Kretynie. Potem poucza mnie, dlaczego powinno zachwycić, choć nie zachwyciło. Następnie kokieteryjnie przyznaje, że jego dowcipas był może źle opowiedziany, żeby zaraz wrzucić przypomnienie o medalu wolności słowa dla Westergaarda, czyli wziąć to może w olbrzymi nawias. No i gdzieś tam przy końcu plącze się napomknienie, że gdyby co to ja chętnie przeproszę, ale zaraz zepchnięte kąt dramatycznym pytaniem – no co, no co, przez jeden mniej udany kawał chcecie ze mnie zrobić zbrodniarza?
    Panie W., weź Pan szpilkę i ukłuj się Pan w balonik. A jak Panu przynajmniej połowa luftu zejdzie, to zacznij Pan to przepraszanie od nowa.

  577. Kot Mordechaj  26 czerwiec 12,   19:01

    Berlin w Moskwie:

    http://www.youtube.com/embed/KgoapkOo4vg?rel=0

  578. Mar-jo, chciałam je dodać do Wirtualnego Sztetla, ale tam można przesyłać tylko zdjęcia, di których ma się prawo.

  579. Oj, tak, Bobiku. Wlasnie co wpadlam do domu i zaraz musze wychodzic, wiec tylko dorzuce w skrocie, ze teraz byle partacz ma pod reka w takich sprawach nieodzowne slowa wytrychy: konwencja i cudzyslow (a w wielkiej potrzebie – postmodernizm). Dzieki nim mozna wlasciwie wszystko to, co niektorych bardzo swedzi, zeby mowic, ale nie wypada, szybciutko wytlumaczyc, i juz jest wszystko w porzadku. Tymczasem gra konwencja, to wyzsza szkola jazdy… I zawsze trzeba uwazac, gdzie sie mowi, do kogo sie mowi, jako kto sie mowi, i czy przypadkiem juz sie nie zahacza o to, co kiedys jeden z sedziow amerykanskiego Sadu Najwyzszego okreslil jako wolanie “Pali sie!” w zatloczonym teatrze.

    A o psich koszulkach z napisami kampanii wyborczej mam zdanie troche inne od p.K-Z. Z mojej perspektywy te koszulki to przede wszystkim objaw trudnej sytuacji zwiazanej ze zbieraniem pieniedzy na kampanie wyborcze po kontrowersyjnej decyzji Sadu Najwyzszego dotyczacej finansowania tych kampanii. Republikanie maja tu zdecydowana finansowa przewage, wiec druga strona chwyta sie juz wszyskiego… Ale w moim mocno liberalnym stanie jeszcze zadnego psa ubranego w plaszczyk z haslami wyborczymi jeszcze nie zdolalam zobaczyc. ;-)

  580. http://deser.pl/deser/1,111858,12017746,14_miesieczny_chlopczyk_wpadl_do_basenu__Zycie_zawdziecza.html

    No jak tu nie kochać psów? :-) .

  581. Słusznie Kierowniczka przywołała ten kawałek o upadku rządu w Afryce, bo on pokazuje nie tylko, że Wojewódzki, komentując to “no i nikt nie wzywa policji, bo działa konwencja”, daje wyraźny dowód, że to on niczego nie kapuje. Dzięki temu fragmentowi widzimy dwie strony medalu. Jedną taką, że istnieje jeszcze dość duże społeczne przyzwolenie na chamskie dowcipasy i usprawiedliwianie ich “konwencją”. A drugą taką, że to przyzwolenie jest jednak coraz mniejsze, o czym świadczy żywa reakcja na urocze żarciki WF. Czyli nie jest aż tak dobrze, ale też nie jest aż tak źle, jak w gazetach piszą. ;)

  582. Psy kochać. Bezwarunkowo! :cool:

  583. Mt-siódemeczko,
    ja przechodząc często obok miejsca, w którym stała synagoga , próbowałam sobie wyobrazić jej wnętrze. Od dawna szukałam tych zdjęć. Wcześniej znalazłam zewnętrzne zdjęcia budynku, zdjęcia z pożaru w kryształową noc. (Tłum przyglądający się “widowisku”!)

  584. Może w tym Wirtualnym Sztetlu zamieścić linkę z komentarzem?

  585. O, stare instytucje, takie jak poczta, ciągle jare. Rysiu wysłał 6go, niecałe 3 tygodnie później książka jest już u mnie. Chyba ta sama, o ile krasnoludki nie podmieniły na wierną kopię, ale tego nigdy się nie dowiem. Dzięki, Rysiu.

  586. Ale cool jest ten filmik z Moskwy. Wszystkie twarze uśmiechnięte. :-)

  587. W Wirtualnym Sztetlu podają nazwisko autora tych zdjęć Jacoba Peisera:
    http://www.sztetl.org.pl/pl/article/szczecin/11,synagogi-domy-modlitwy-i-inne/6366,nowa-synagoga-ul-dworcowa-9a-/

    a jak się wrzuci nazwisko do wyszukiwarki, to trochę zdjęć jest.

  588. Ja Wojewódzkiego nie trawię, dostaję drgawek na jego widok, zresztą nie oglądam polskiej telewizji od czasów dwuwładzy braci blizniaków. Radia słucham wyłącznie w samochodzie.

    Niemniej jednak przypominam sobie reakcje na “Po trupach do celu”, które było w zasadzie równie niesmaczne jak ostatni numer( a może mniej, nie pamiętam słów), a jednak powodowało uczucie ulgi, że ktoś się odważył powiedzieć głośno to, co wielu myślało.

    Tak więc myślę, że sami sobie granice tolerancji przesuwamy w zależności od tego, jak nam bardziej pasuje.

  589. Do wyszukiwarki w Google.

  590. To też prawda, Zmoro, z tym przesuwaniem granic.

  591. Czto takoie “otożgli”?

  592. Wielki Wódz  26 czerwiec 12,   20:42

    Chyba byłem chory na tej lekcji. Coś z odpalaniem?

  593. Wielki Wódz  26 czerwiec 12,   20:47

    Zmoro, coś z tym przesuwaniem granic tolerancji jest, tylko zważ, że zbiór “Kaczyński z przydupasami” ma jakieś rzeczywiste i konkretne cechy, które można akceptować albo nie, natomiast “Ukrainki” albo “Murzyni” już nie ma. Czyli w pierwszym przypadku śmiejemy się z ludzi, którzy coś zrobili i uważamy to za żenujące, w drugim jedziemy po prymitywnych stereotypach.

  594. Miałem napisać coś bardzo podobnego jak Wielki Wódz, więc już nie będę powtarzał. :-)

    Otożgli to chyba odpalili albo coś w podobie, ale w tym przypadku rozumiem to w sensie “dali w piec”, “dali czadu”.

  595. Wielki Wódz  26 czerwiec 12,   21:55

    Ależ ja popieram powtarzanie po mnie, bez krępacji proszę. Będę miał duży wskaźnik cytowalności i zostanę na starość uczonym. :cool:

  596. :lol: :lol:

  597. Wielki Wodzu, to byłoby obniżenie lotów ;-) Uczonych od groma, a WW jeden :roll:

  598. Wielki Wódz  26 czerwiec 12,   22:11

    :oops:

    Cała elokwencja mnie odeszła.

  599. To może uczcimy WW i zostanie przynajmniej uczczonym? :twisted:

  600. Translator PWN przetłumaczył:
    отожгли = otożgli

  601. Mnie nurtuje jedno tylko, bo w tym nazwijmy go skeczu akcenty byly postawione właściwie ( na” prawdziwych Polaków”, a nie na Ukrainki, one były potraktowane jako środek do celu), a w powszechnym odbiorze nastąpiło przesunięcie akcentów.

    I to mnie zastanawia, przy czym absolutnie nie neguję tego, że było to co najmniej niesmaczne.

  602. I możemy uczczonego WW cytować przynajmniej raz dziennie, a kto pracowity to i więcej. :D

  603. Ja nie czuję/słyszę akcentu na Polakach.

  604. No, jak akcenty się przesuwają, to z satyryka taki satyryk, jak z koziej ten tego :evil:

  605. Kombinując ze słownikiem
    отожгли – wyżarzyli

  606. Zmoro, humor to nie jest nauka ścisła. ;) Czasem trudno tak do końca wytłumaczyć, dlaczego coś się odbiera tak, a nie inaczej, albo dlaczego z dwóch pozornie bardzo podobnych dowcipów jeden się wydaje śmieszny, a drugi tylko głupi albo chamski. Ba, nawet ten sam wic opowiedziany przez różne osoby można odebrać kompetnie inaczej.
    Granica oddzielająca ostrą, bezczelną ale jeszcze śmieszną satyrę od zwykłego chamstwa jest bardzo cienka i jeżeli chce się poruszać w rejonach takiej satyry, trzeba mieć bardzo dużo wyczucia, żeby tej granicy nie przekroczyć. W i F po prostu tego wyczucia nie mają i w tym chyba rzecz cała.

  607. Вот уж окна зажглись….

    Pamiętam wszystkie zwrotki!!! Mój Profesor od rosyjskiego był niesamowicie dobrym nauczycielem. :-D

  608. Czytaliście już o tej kapliczce? http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1527587,1,taka-piekna-kaplica-nieposwiecona.read Jak można, przy takiej absydzie, twierdzić że nie ma wyglądu sakralnego!
    No i ten prześliczny kawałek: “Biskup przeanalizował sprawę pozytywnie, zgadzał się na budowę kaplicy. Pod warunkiem że Pisarz znajdzie dom dla organiściny, opłaci jej utrzymanie, załatwi zezwolenia na rozbiórkę organistówki, posprząta po rozbiórce, uzgodni kształt kaplicy z Diecezjalną Komisją Artystyczno-Architektoniczną. Ponadto Pisarz odda kaplicę i ziemię pod nią na własność parafii Samogoszcz. Nie zaprzestając płacenia na konserwację kaplicy w latach późniejszych.”

  609. Ta kaplica brała udział w konkursie najpiękniejszej bryły roku.
    Na pewno była w pierwszej dziesiątce.

  610. Ech… nu, riebiata, slovarik nużen?? :lol:

    от-же́чь
    перен., сленг
    сделать что-либо из ряда вон выходящее, выйти за рамки обыденности, проявить экстраординарность или эксцентричность

    http://ru.wiktionary.org/wiki/%D0%BE%D1%82%D0%B6%D0%B5%D1%87%D1%8C

  611. No, toż szczekałem – dać czadu. :lol:

  612. http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1527037,1,zobacz-kto-zdobyl-nagrody-architektoniczne-polityki-za-2011.read

  613. Haneczko, czyżbyś nie wiedziała, jaki jest prawidłowy wygląd sakralny? :roll:
    http://www.slesin.pl/asp/pliki/informacje/tzdj2.jpg

  614. Ależ wiem, Bobiku. Własnym okiem oglądałam, jeszcze bez wieży, ale wszystkie kalumnie już stały. Córasek na Golgocie na kolana padła, nogę na kamlotach skręciwszy. Pięknie było, mieliśmy (i mamy) dosyt.

  615. Wielki Wódz  26 czerwiec 12,   23:14

    Ten widok jakoś zawsze mi przypomina anegdoty o pobożnej młodości pani głównej projektantki. Nie opowiem, bo mnie znajdą. :P

  616. Słucham i oglądam w Medici.tv koncertu
    Waldbühne 2012: Grają Filharmonicy Berlińscy dyryguje Andris Nelsons, na skrzypcach Daishin Kashimoto grają Czajkowskiego.
    Rzecz się odbywa na wielkiej scenie leśnej, pada niesamowity deszcz, który w porywach zagłusza muzykę, a ludziska jak zaklęte siedzą, mokną i słuchają. :D

  617. Wodzu, a gdybyś opowiedział, a ja bym za godzinę skasował post? Wtedy Cię będzie trudniej znaleźć. :twisted:

  618. Skrzypek mokry. I skrzypeczki biedne też. :cry:

  619. Wielki Wódz  26 czerwiec 12,   23:46

    No dobra, zaryzykuję rażenie piorunem. Otóż złośliwi koledzy opowiadali, że pani gł. projektantka wraz z równie zdolną plastycznie siostrą dorabiały sobie, malując i sprzedając fałszywe Rubensy. To było bardzo dawno, za wczesnego Gomułki, potem je złapali i dostały jakieś małe wyroki. Ale najlepsze, jak mówią ci złośliwi, że one sobie nawzajem pozowały. :cool:

  620. Niezłe było, chyba sobie nagram.
    Muzykanty nie mokli, bo byli na zadaszonej scenie, ale mnie – jak babcię kocham – kapało na twarz. :lol:

  621. To niemożliwe! Miałam na oczach prawdziwe Rubensy. Chyba że sztucznie ślepym, a na gabaryty łasym, fałszowały :shock:

  622. A na bis po tym Czajkowskim zagrali: :shock:
    http://www.youtube.com/watch?v=TTGrmcNmCys
    Ale widzę, ze to tradycja taka w 2010 też grali. :D

  623. Skrzypek był trochę udeszczowiony,naprawdę. Instrument też.

  624. I tak dobrze, Wodzu, że sobie nawzajem nie pozowały do Pollocków. :twisted:

  625. To możliwe, bo nieźle lało, Mar-jo. Skrzypiec szkoda.

    A byle Rubens mi nie zaimponuje. :lol:
    Chociaż nie ma się czego śmiać

  626. Znaczy się, zawsze lubiła dosadne formy. :D

  627. Nie, Siódemeczko. Przysięgam, że zaimponuje. On był genialny. Gabaryty furda.

  628. No, to będziemy mieć tu w Niemczech niezłe naparzanki ideologiczne. SN uznał obrzezanie nieletnich chłopców z innych względów niż medyczne za niedopuszczalne. Już się zaczęły protesty przywódców religijnych. :roll:

  629. Bez wątpienia, Haneczko, doceniam genialność, preferuję jednak bardziej ascetyczne dzieła.

    Chociaż, zachwyca mnie H. Bosch, a trudno powiedzieć, że jest umiarkowany, czy ascetyczny, więc nie wiem.

  630. Czytałam. A nie da się obrzezywać symbolicznie? Może coś wymyślą?

  631. A dlaczego sąd zajmuje się obrzezaniem, i ile wiem, to nikogo nie okalecza.

  632. Siódemeczko, jego portrety są bardziej wyuzdane, niż można to sobie wyobrazić. On był nieprzyzwoicie genialny. Paru innych też tak miało. Nie sposób tego unieść i cieszę się, że kolejne pokolenia będą miały co dźwigać ;-)

  633. Wszystkim, co w jarzenie się wdali, dziękuję.

    Historia o Marianie, co pić przestał (w komentarzach do artykułu podlinkowanego przez haneczkę) wynagrodziła trudy dzisiejszego się pętania po bezdrożach internetu.

  634. I znowu nie chcem, ale muszem. Dobranoc :-)

  635. It’s an honour to be nominated!

    Nasz frontowy ogrod zostal mianowany do udzialu w konkursie na najpiekniejszy ogrod w miescie! Za dwa tygodnie rozstrzygniecie konkursu! Musze koniecznie zrobic zdjecia.

  636. Gratulacje, Kroliku! Bede trzymala kciuki za wyniki konkursu, ale rzeczywiscie juz sama nominacja jest duzym osiagnieciem. I bede czekac na zdjecia. :-)

  637. Kot Mordechaj  27 czerwiec 12,   03:22

    It is a great honor, Kroliku!

    Nie masz pojecia ile razzy zdarzalo mi sie patrzec na nasza skrzynke z kwiatami pod kuchennym oknem i myslec, ze jest ona najpiekniejsza w calym zachodnim Londynie! Ale nikt, kurka wodna, nie chcial naszej nominowac do niczego!
    Nie wiem co zniej w tym roku pozostalo odkad Stara pojechala do Ameryki. Pani Doch. miala podlewac, ale cholera wie.
    Jakby nasza byla do czegokolwiek nominowana, to nie wiem jak puchbym l z dumy.
    Gratulacje. Zdjecia koniecznie.

    A moja Stara juz 28 dni bez smierdzieli i dzis pielegniarka w szpitalu zmierzyla jej dotlenienie. Wypadlo tak dobrze (ponad 98% ) jakby nigdy nie palila dwu paczek dziennie. Nie wiem jak to jest mozliwe, ale sama widziala na monitorku. Bardzo jest z siebie dumna i wcale nie cierpiala przez te 4 tygodnie. :shock: Tak sie sama zahipnotyzowala.

  638. Dzieki, Moniko. Nasz ogrod jest stylu hmmm… angielsko-staro-falenickim. Malo wymanicurowany, no i nie mamy trawnika. A to ci dopiero!

    Czy uwierzysz, ze w tym tygodniu jest 1szy lipca? Polowa roku jest juz za nami.

  639. Kot Mordechaj  27 czerwiec 12,   03:35

    Anngieslko-staro-falenickie to najlepsze. Zaloze sie, ze macie nicotiane i kosmosy. Ja bym mial.

  640. Kocie, wasza londynska skrzynka jest urocza, ale chyba malo widoczna od strony ulicy. No i macie ogromna konkurencje, bo Anglicy wariuja na punkcie swoich ogrodow. U nas jest to bardziej walka z meczeta (elektyczna) na smierc i zycie z chaszczami. Spuscisz ogrod z oka na miesiac i zarasta chaszczami po szyje. Moj przebiegly ogrodniczy plan polegal na tym, zeby nie zostawic wolnego miejsca dla chaszczy i chwastow. Wiec wszystko rosnie jedno w drugim: drzewa, krzewy, trawy, kwiaty, pnacza, plazace sie pokrycia itd.

    28 dni to wspaniale osiagniecie!

  641. Kot Mordechaj  27 czerwiec 12,   04:13

    My w naszej chalupie bardzo sobie cenimy szkole angielskiego ogrodnictwa i jestesmy pod wielkim wplywem bodaj najwybitnieszego z zyjacych brytyjskich ekspedtow od ogrodnictwa, prof. Stefana Buczackiego. Nie jest to facet latwy do lubienia, bo ma ostre sady na kazdy temat i po wyslychaniu jakiejs jego opinii (“filanderony w agielskim krajobraie sa abominacja”) taki kot staje sie okropnie self-conscious, dostaje kompleksow (tak, nawet Kot !) ) i stara sie mu dogadzac unikajac rozlicznych ogrodniczzych obciachow, jak francuskie margerytki, syntetyczne kolory czy takie kwiatki,ktoree zbytnio odbiegsjs od swych dzikich oryginalow. Pamaietam jak Stara dostala jakas doniczkowa rosline od naszej Jasiuni. Nie znala jej wiec postanowila sprawdzic w slynnym przewodniku Profesora Buczackiego. I jakze brzmialo pierwsze zdanie w opisie rosliny? Zabojczo: “Curiosity rather than a thing of beauty”. Skubany! Byl to oczywiscie pocalunek smierci i Stara szybko oddala roslinke Pani Dochodzacej, klamiac Jasiuni w zywe oczy, ze zostala ona (roslina) dotknieta jakas zaraza!
    Odtad ilekroc uklada sobie nowa kompozycje do skrzynki na oknie, zawsze jej jakby ten cholernik Buczacki zagladal przez ramie.
    Pzrystojny jest skyrczybyk i bardzo arystokratyczny:

    http://www.bing.com/images/search?q=Stefan+Buczacki&id=0D565E248B86D595B0D789F179DBF590A664F224&FORM=IQFRBA

  642. Kot Mordechaj  27 czerwiec 12,   04:24

    Chodzilo oczywoscie o rododendrony, ktore sa abominacja.

  643. Kot Mordechaj  27 czerwiec 12,   04:28

    Bo rododendrony nie sa native i sa zbyt jaskrawe na angielskie swiatlo. Wiec sa “common” i do niczego nie asuja, rzekomo.

  644. Kot Mordechaj  27 czerwiec 12,   04:36

    A konczy sie to tak, ze jak Stara wchodzi do amerykanskiego supermarketu i dochodi do dzialu z cietymi kwiatami, to az ja trzesie ze zlosci na WULGARNOSC prezentowanych tam bukietow. Czym wzbudza zdumienie zarowno Babci jak i personelu sklepowego. Bo nikt z nich nie slyszal o Stefanie Buczackim.

  645. Heleno, 28 dni, i 98% dotlenienia! Bardzo, bardzo sie ciesze, i trzymam mocno kciuki za dalsza skuteczna autohipnoze. :-)

    A z tymi bukietami amerykanskimi bywa roznie – co innego w supermarketach, co innego juz chocby w Wholefoods, a nie wiem, czy slyszalalas o naszym lokalnym, ale posylajacym po calym kraju Winston flowers? Piekne, niebanalne, proste, troche ikebanowate, choc nie wiem, czy akurat uzyskalyby imprimatur Buczackiego (ale ja w ogole nie wierze w ortodoksje, nawet w estetyce).

    Wlasnie uslyszalam w radiu, ze umarla, jak na dzisiejsze czasy zdecydowanie przedwczesnie, Nora Ephron, autorka esejow, dziennikarka, i autorka scenariuszy niezapomnianych rom-coms, takich jak When Harry Met Sally i You’ve Got Mail. Polaczenie lekkosci z inteligencja, wrazliwosci z poczuciem humoru. Zupelna odwrotnosc nudnej, przewidywalnej topornosci…

  646. O jaka szkoda! Bardzo, bardzo ja lubilam. :sad:
    Myslalam, ze byla znacznie starsza. A miala 71 lat! :sad:

  647. Tak mi w tej chwili się skojarzyło, że to отожгли, to polskie gadać od rzeczy :-D

  648. Klakierku, nie fantazjuj. :smile: Otozgli znaczy “odpalili numer”. W tym wypadku Irvinga Berlina “Puttin’ on the Ritz”.

  649. Bobiku, nie chodziło mi o ocenę gatunku humoru reprezentowanego przez tych panów, a o problem społeczny przez nich zaakcentowany.

    Ale jak widać najprościej i najwygodniej jest zabić posłańca :-( .

  650. Dzień dobry,
    Jesiennie , gorąca herbata wskazana. :)
    ONR też gada od rzeczy i sam się prowokuje
    http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,12018376,Kolejna__prowokacja__przeciwko_narodowcom_wyjasniona.html

  651. Bry!
    Wiosennie? Jak w marcu…

  652. Dzień dobry :-)
    Też kłaniam się czapką w pas i gratuluję nominowanemu Królikowi, zwłaszcza że nominacja w dziedzinie, która wyjątkowo leży mi na sercu (i spracowanych łapach). :D Jestem tylko oburzony, że Królik nam jeszcze nigdy tego swojego cuda nie pokazał. :evil:
    Widzę, że mamy bardzo podobne założenia ideologrodogiczne – styl mięszany i nasadzić tak gęsto, żeby chwasty nie miały szans, co bardzo potem oszczędza roboty (choć jakieś cholerne jaskry czy powoje i tak zawsze się przepchną).
    O profesorze Buczackim Mordka mi już opowiadał i natychmiast, bez najmniejszych skrupułów, postanowiłem, że ja tego typa (profesora, nie Mordki) do mojego ogrodu po prostu nie wpuszczę, bo co mi się tu będzie mądrzył, jak ja wiem lepiej. :cool: Ogród ma być odbiciem duszy ogrodnika, a kto powiedział, że dusza dziwaczna, odjechana i jaskrawa ma być gorsza od nobliwej, powściągliwej i pastelowej? Niech ta każdy sobie jak lubi, byle ładnie. :-)
    Owszem, z przyczyn ekologicznych, nie estetycznych, jestem za ostrożnością we wprowadzaniu egzotów. Ale po pierwsze, można je trzymać w garnkach, albo w inny sposób nie dopuścić do rozlezienia się (mój bambus np. nie dość, że w miejscu osobnym i ograniczonym betonem, to jeszcze na wszelki wypadek w ziemi izolowany grubą folią). A po drugie, niech ten profesor nie udaje, że nie wie, ile roślin, które już uważamy za swojskie, w rzeczywistości skądsiś przywędrowało. Jak choćby nicotiana i kosmosy (mam!). :twisted:
    Wściekłe kolorki to też nie tylko domena egzotów. Pole maku albo rzepaku wygląda nie mniej wściekle od bugenwili. ;)
    Jeżeli ktoś będzie organizował rebelię przeciwko profesorowi Buczackiemu, ja mogę złapać sztandar i pobiec na przedzie. :lol:

  653. U mnie też marzec. A co najgorsze, bez żadnej gwarancji, że kiedykolwiek nastąpi kwiecień. :-(

  654. Wracam jeszcze do WF, mając nadzieję, że rozmowa już od dawna toczy się nie o tych panach, a o pewnych zjawiskach. ;)
    Zmoro, może nie wyraziłem się wystarczająco wyraźnie, więc spróbuję teraz. Dopuszczam strzelanie do posłańca wtedy, kiedy przez swoje durne czy niefrasobliwe zachowanie staje się on częścią problemu lub przyczynia się do eskalacji problemu.
    W omawianym przypadku pojawiły się dwa problemy. Jeden to sytuacja Ukrainek. Tu mogę się tylko zgodzić, że trzeba by się tym zainteresować, ale sam niewiele mogę powiedzieć o sprawie. Pisanych źródeł na ten temat jest bardzo niewiele, z nowobogackimi pracodawcami raczej nie mam kontaktów, a tych kilka znanych mi osób, do których przychodzą ukraińskie Panie Dochodzące, akurat bardzo się stara zachowywać wobec nich uprzejmie i bez tonów wyższościowych. Czyli prawie nic nie wiem, więc nie mam co się odzywać.
    Drugi problem, który wyszedł przy okazji WueFu, to formuła przekazu medialnego i satyry, co jest jak odbierane, co w powszechnym odbiorze jest dopuszczalne, co niedopuszczalne, etc. Tu jak najbardziej posłańcy są częścią problemu. A ja więcej szczekam na ten drugi temat, bo po prostu więcej o nim wiem. ;)

  655. Dzień dobry, po wczorajszym marcu, maj :-)

    Heleno, tkwię w szponach, więc tym bardziej gratuluję :!:

    Króliku, bardzo chcemy zarosnąć, ale jeszcze sporo nam brakuje. Bardzo chcę obejrzeć nominowany gąszcz chaszczy :-)

  656. Też gratuluję Helenie, ale nie ukrywam, że zawiść mnie przy tym żre. :oops: W szczególności co do tego fragmentu: wcale nie cierpiala przez te 4 tygodnie. Rzucić to jeszcze małe pyfko, ale nie cierpieć… :roll:

  657. Bobik napisał:
    “bardzo się stara zachowywać wobec nich uprzejmie i bez tonów wyższościowych.”
    Bobik też się stara -> “ukraińskie Panie Dochodzące”.

    Kiedyś odbyłem rozmowę z młodym człowiekiem, który mnie pouczał, że nie wolno mówić Murzyn, bo to rasizm.
    A wolno mówić przyjdzie ukrainka iposprząta.
    W tej sprawie już nie był stanowczy.
    A na marginesie to nazwa “panie dochodzące”… no, nie wiem… nie wiem…

  658. A poza tym to dochodzące kojarzy mi się jeszcze z dochodiaga.
    Jakiś dzisiaj ten dzień skojarzeniowo-rozkojarzony…

  659. Gratulacje dla Królika! Czekam niecierpliwie na zdjęcia. :-) Gratulacje dla Heleny! Bardzo na czasie ten komunikat, bo właśnie dziś rano zastanawiałam się, czy wypada zapytać, jak sytuacja na froncie walki z zadymieniem. :-)

  660. Klakierze, na tym blogu Pani Dochodząca jest określeniem wręcz czułym. :-) Helena mówi tak o swojej ukochanej Pani Agacie, która od lat pomaga jej w gospodarstwie domowym i jest już właściwie członkiem rodziny. Pewnie nie użyłbym tego wyrażenia gdzie indziej, gdzie nie byłoby ono znane i nie miało tak pozytywnych konotacji. Ale tutaj chyba mogę. ;)

  661. Ależ Bobiku, nie chodziło mi o Twoją ocenę, kiedy pisałam o zabiciu posłańca, tylko o sposób rozwiązania problemu przez “czynniki”, media i vox populi w Polsce.

  662. Jeszcze w sprawach językowych. Na temat Murzyna już parę razy pisałem: według słowników i językoznawców jest to – wciąż jeszcze – słowo neutralne, więc nie ma powodu, żeby go w ogóle nie używać. Należy tylko zwracać uwagę na kontekst użycia, bo i neutralne słowa mogą zmieniać zabarwienie w zależności od kontekstu. Oczywiście nie można wykluczyć, że z czasem użytkownicy zaczną słowo Murzyn odczuwać inaczej, jako pejoratywne czy pogardliwe i trzeba się będzie do tych zmian dostosować, bo zwykle to język wygrywa ze słownikiem, nie na odwrót. ;)
    A co do posprzątania… Mnie się wiele bardziej podoba “przyjdzie Pani Dochodząca i posprząta” niż “przyjdzie Ukrainka i posprząta” (to mi się nawet wcale nie podoba). Pani Dochodząca jest żartobliwym określeniem wykonywanej funkcji – pani, która przychodzi raz czy kilka razy w tygodniu i pomaga w sprzątaniu. Człon “Dochodząca” informuje, że nie jest to osoba zatrudniona na stałe, a “Pani” i duże litery w pisowni podkreślają szacunek dla tej osoby. Całość, przez to, że zarazem żartobliwa i z szacunkiem, dla mnie brzmi sympatycznie i familiarnie (choć tu odczucia mogą być indywidualne). W zwrocie “przyjdzie Ukrainka…” zawiera się utożsamienie pozycji – niezbyt społecznie cenionej – sprzątaczki z narodowością, a przy okazji odindywidualizowanie sprzątającej osoby (“przyjdzie pani Swietłana…” zabrzmiałoby zupełnie inaczej) co jak najbardziej zatrąca stereotypem narodowościowym. Dlatego ja bym tak nie powiedział i razi mnie, kiedy słyszę.

  663. Więcej grzechów pamiętam, ale chwilowo muszę wybyć z netu, więc o nich na razie nie napiszę. :twisted:

  664. U mojej siostry się po prostu mówi: dzisiaj przychodzi Pani Luba.
    A Panią Agatę, czyli Panią Dochodzącą Do Helenki, i ja poznałam, i też zaświadczam, że traktowana jest prawie jak członek rodziny :-)
    Ale rozumiem, że słowo “dochodzić” może się niektórym kojarzyć z całkiem innymi okolicznościami :roll:

  665. Gratulacje dla Heleny i królika! :-D

  666. Właśnie, sądząc, że nikt jeszcze nie przeczytał, uzupełniłem swój post o uwagę, że pani plus imię brzmi zupełnie inaczej niż “przyjdzie Ukrainka” i zrobiła się Łajza z Kierowniczką. :-)
    A teraz już naprawdę wybywam. ;)

  667. Heleno, jest powód do dumy. Gratuluję :D Dla porządku podam, że zbliżasz się do 50 000 min.
    Króliku, nominacja jest już sukcesem , ale trzymam za miejsce na pudle :)
    W terenie znalazłem gniazdo z 5 młodymi zajączkami. Wycofałem się, ale zrobiłem zdjęcia.

  668. To pokaż, Irku.

    Helenie i Królikowi serdeczne gratulacje!
    W Helenę wierzę :)
    A królikowy ogród chciałbym obejrzeć na obrazkach. :)

  669. http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,12018919,Jak_sie_mieszka_kolo_strefy_kibica__Mocz_i_wybite.html
    To może i niepotrzebnie się czepiałam, że brudno przed EURO.
    Nie było co pucować, syzyfowy wysiłek.
    Ale na co dzień ktoś mógłby prać te chodniki.
    Jak to wygląda w innych miastach?
    W Warszawie położyli piękne kamienne chodniki i jezdnie na Trakcie Królewskim.
    Są upaskudzone przez ludzi, jakimś tłuszczami, płynami. Pełno obrzydliwych plam na jasnym kamieniu. Sprawia to takie wrażenie, jakby nikt nie sprzątał. Podejrzewam, że standardowa miotła jest tu nieprzydatna.

  670. “Manipulant” i “kolaborant” należą do grupy obelg.

    Tak wynika z wyroku Trybunału z 26 czerwca 2012 r. w sprawie nr 12484/05, Ciesielczyk przeciwko Polsce.
    Powyższe z przeglądu prasy
    Spróbuję wieczorem wrzucić zdjęcia po powrocie z terenu.

  671. Więcej poniżej
    Strasburg: politykom nie wolno zniesławiać dziennikarzy

    Wyrok polskiego sądu skazujący lokalnego polityka za zniesławienie dziennikarza nie naruszył prawa do wolności wypowiedzi – uznał Europejski Trybunał Praw Człowieka w swym wyroku z 26 czerwca br.

    Skarga została wniesiona przez polskiego radnego z Tarnowa, który – w wyniku wniesienia prywatnego aktu oskarżenia – został skazany za zniesławienie dziennikarza miejscowej telewizji kablowej. Były już radny w czasie zorganizowanej przez siebie demonstracji i na swej stronie internetowej oskarżył dziennikarza o “manipulowanie informacjami” oraz o “kolaborację” z władzami miasta. Radny został skazany przez polski sąd na podstawie kontrowersyjnego art. 212 Kodeksu karnego.

    Trybunał nie uznał tego stanu rzeczy za naruszenie prawa do wolności wypowiedzi chronionego w art. 10 Konwencji o prawach człowieka. Trybunał uznał, iż art. 212 polskiego kodeksu karnego chroni “dobre imię i prawa innych osób”, a zatem jest zgodny z art. 10 ust. 2 Konwencji, który stanowi katalog podstaw uzasadniających ingerencję w prawo do swobody wypowiedzi, a tym samym przypadków ograniczenia tego prawa. Skarżący bronił się twierdząc, iż nazwanie dziennikarza “manipulatorem” i “kolaborantem” stanowiło jedynie wartościującą formę wypowiedzi, a nie stwierdzenie faktu. Trybunał wskazał jednakże, iż nawet osąd wartościujący powinien opierać się na określonych podstawach faktycznych, których w tym przypadku zabrakło.

    Trybunał przeprowadził także analizę postępowań przed sądami polskimi, które miały miejsce w tej sprawie. Sądy uwzględniły szczególną rolę skarżącego jako radnego, jeżeli chodzi o występowanie w obronie spraw publicznych, i przeprowadziły szczegółową analizę tego, czy “kolaborant” i “manipulant” wykraczają poza granice dopuszczalnej krytyki, nawet w przypadku radnego. Konwencja o prawach człowieka chroni wypowiedzi kontrowersyjne, stosujące pewnego rodzaju przesadę, nie może być jednak stosowana w charakterze tarczy chroniącej przed odpowiedzialnością za bezpodstawne obelgi. “Kolaborant” i “manipulant” są tym bardziej obelżywe w polskiej rzeczywistości, gdyż jednoznacznie kojarzą się z minionym, komunistycznym ustrojem państwa.

    Omawiany wyrok to kolejny wyrok, w którym Trybunał porusza się wzdłuż nieoczywistej granicy pomiędzy dozwoloną, chociaż kontrowersyjną krytyką, a obelgami, które nie korzystają z ochrony Konwencji. “Manipulant” i “kolaborant” należą do grupy obelg.

    Tak wynika z wyroku Trybunału z 26 czerwca 2012 r. w sprawie nr 12484/05, Ciesielczyk przeciwko Polsce.

    Katarzyna Warecka

    Data publikacji: 27 czerwca 2012 r.

  672. O potrzebie posiadania jaj, w pewien sposób łączącą się z Irkowym wpisem:
    http://wyborcza.pl/1,75477,12022200,Aktor_Hugh_Grant__Zaden_rzad_nie_mial_jaj__by_przeciwstawic.html

  673. No tak, cala sprawa z podsluchami, podejrzana bliskoscia mediow i politykow, i koncentracji mediow w jednych rekach ciagnie sie juz od pewnego czasu. Ale to, ze Grant jest obecnie twarza protestu przeciwko temu stanowi rzeczy moze spowoduje, ze wiecej osob zainteresuje sie tematem.

    A ja znalazlam cos o fantazji szczeniakow, w sam raz dla Bobika (autor powoluje sie przy tym na ksiazki Alison Gopnik, ktore stoja u mnie na polce, a wlasciwie sa czesto z niej wyciagane, m.in. dlatego, ze swietnie tlumacza moje obecne doswiadczenia zycia z dwoma ludzkimi szczeniakami, za ktorych fantazja staram sie jakos nadazac). ;-)

    http://wyborcza.pl/1,127462,12009303,Dzika_fantazja__Do_czego_sluzy_udawanie_.html

  674. A tu ladne wspomnienie o Norze Ephron. U mnie w domu i posrod przyjaciol tez czasem sie mowi powiedzeniami z jej filmow, takimi jak “Waiter, there is too much pepper in my paprikash”, albo “Baby Fishmouth”.

    http://www.wbur.org/npr/155810045/what-nora-ephron-taught-me-about-love-in-the-movies

  675. Ladne wspomnienie. Ja lubie takie wlasnie,ktore opowidaja czym dla mnie osobiscie byla zmarla postac.
    Dla mnie samej Nora Ephron zawsze bedzie posrod opwiadaczy bajek pozwalajacych wierzyc, ze jutro bedzie lepiej – oobok wczesnej Maeve Binchy i Alexandra McCall Smitha. Oni naprawde lubia ludzi i widza ich od najlepszej strony. A Nora E byla jeszcze do tego okropnie smieszna opowiadaczka.

  676. Chcąc sprostać szczenięcym obowiązkom, po powrocie do sieci najpierw uruchomiłem swoją fantazję i napisałem nowy wpis, który zaraz wrzucę. :-)
    A dopiero potem pójdę wychłeptać herbatę i sprawdzić, jakie interesujące oferty ma dla mnie lodówka. ;)

  677. Siodemeczko, wydaje mi sie, ze jesli nowo polozone chodniki sa juz mocno poplamione, to jest to wina raczej chodnikow, zlej jakosci nawierzchni, a nie ludz, uzzytkowbikowi. Beda sie na nie zawsze wylewac jakies smary i tluszcze, ale one nie powinny przenikac nawierzchni.
    Klakiera zas pragne zapewnic, ze nasza Pani Dochodzca (juz od trzzydzestu lat) jest traktowana dobrze i autentycznie szanowana i przeze mnie i przez E., choc Mordka ma do niej troche pretensji do jej namietnosci do uzywania ryczacych maszyn jak np odkurzacza.
    Dobra Pani Dochodzaca jest na wage zlota i trzesiemy sie nieustannie ze strachu, ze w koncu bedzie chciala pojsc na zasluzona emeryture. Jestesmy z nia bardzo zzyte i ufamy jej bezgranicznie, bo jest mila, lojalna, kulturalna i mozna je zaufac we wszystkim. Jest dobrym czlowiekiem i nas za takie uwaza, zwlaszzcza E, ktora uwielbia jako osobe i jako pracodawce.

  678. Aha, i nie mam pojecia dlaczego wyrazenie “pani dochodzaca” kojarzy Ci sie ze slangowym, obozowyn wyrazem “dochodiaga” – stojacy jedna noga nad grobem, prawie umierajacy ( z powodu np ciezkiej pracy w obozie).
    Naprawde beats me. W tych dwu roznych slowach z roznych jezykow tylko rdzen jest wspolny – “chod”.

678    
dodaj komentarz