czwartek, 10 czerwiec 10 | Autor: Bobik

Bobik się nudził. Wszystkie domowe kąty obwąchał już tyle razy, że kolejna runda obwąchiwawcza nie wydawała mu się atrakcyjna. Łapanie własnego ogona mogło być ciekawym zajęciem najwyżej przez kwadrans, a na daleki spacer w najbliższym czasie raczej się nie zanosiło. Pozostawało tylko smętne przełażenie z kanapy na fotel i z powrotem, połączone ze znaczącym wzdychaniem.
- Poszedłbyś się pobawić z chłopakami - zaproponowała Labradorka.
- Nie mogę - ponuro odparł Bobik. - Przeczytałem w “Naszym Bzdenniku”, że od zabaw z chłopakami może się ze mnie zrobić homoszeptualista.
- Homoszeptualista? A co to takiego? - podejrzliwie spytała Labradorka.
- No, taki, o którym wszyscy za plecami szepczą, że jest homo. A od takiego szeptania swędzą uszy i wyrasta pypeć na języku, nie mówiąc już o tym, że normalne to to nie jest. Poza tym naturalny nieporządek się robi i wszyscy naturalnie porządni mają okropnie dużo roboty ze sprzątaniem i protestowaniem przeciwko nieporządkowi. I z orientacją coś dziwnego się dzieje. Idziesz sobie, idziesz, prosto do miski, a tu nagle, nie wiedzieć kiedy, okazuje się, że zboczyłeś i nie dla psa kiełbasa. Więc widzisz, że homoszeptualizm strasznie komplikuje życie i lepiej będzie, jeśli od chłopaków będę się trzymał z daleka
- A nie można by po prostu zrezygnować z szeptania? - zastanowiła się Labradorka - Z tego, co mówisz, ono chyba komplikuje wiele bardziej niż samo homo.
- No wiesz? - oburzył się Bobik. - Gdyby wszyscy przestali szeptać, skąd by było wiadomo, że homoszeptualizm jest zły? I czym by się wtedy zajmował “Nasz Bzdennik”?
- No, fakt, trzeba by wtedy znaleźć jakieś inne zło - przyznała Labradorka. - Ale “Nasz Bzdennik” na pewno szybko by sobie z tym poradził. A ty mógłbyś przynajmniej iść się pobawić z chłopakami.

Możesz śledzić komentarze do tego wpisu, korzystając z RSS 2.0
Możesz dodać komentarz, albo dać trackback z twojej strony.
Jeśli chcesz dodać odnośnik do komentarza, wykopiuj jego link, klikając (prawym przyciskiem myszy)
na datę komentarza.

564 komentarzy

  1. Kiedyś chłopaki by pokrzykiwały: Bobik! orientuj się!
    ;-)

  2. Kiedyś nie bywało tak gorąco, więc można było i pokrzykiwać, i się orientować.

  3. Do mnie afrykańskie temperatury dopiero jutro mają napłynąć znad Sahary, więc mam jeszcze cały dzień na orientowanie się. :D

  4. A gdyby Bobik zabawił się z dziewczynkami?

  5. Myślisz, że wtedy też by było o czym szeptać? ;)

  6. Postanowiłem być dzisiaj altruistą. Mimo że u mnie pada i temperatura nader taka sobie, włożyłem fartuszek i roznoszę wierszyki chłodzące dla tych, których upał ścina z nóg. :-)

    Tropik dokoła, nie drgnie ni listek,
    dżdżu łakną suche trawy.
    Drzewo cieniste, napój pienisty
    też nie załatwią sprawy.

    Trzeba się w marzeń pogrążyć nurcie,
    chłód wyobraźnią stworzyć -
    o, tutaj chlusta woda po burcie,
    że tylko łapę włożyć,

    a tu lodowa góra nadpływa
    po oceanu falach,
    biała i zimna, wyższa niż Krywań,
    na upał wprost jak znalazł.

    Gdy wizję taką potrafisz wykuć,
    żyć w tych tropikach nie strach -
    ciało zanurza się w Atlantyku
    i cudnie gra orkiestra… ;)

  7. Katastrofy nie zawsze chlodza, ale w tym wydaniu na pewno pozwola uzyskac pozadany wynik (w moim przypadku wybiore rozgrzewanie, bo nie dosc, ze zimno, to leje). :lol:

    A tu jeszcze dorzucam na polaczone tematy patriotyzmu i miski, doniesienie z Guardiana, ze mieszkajacy we Francji Brytyjczycy zaopatruja sie w zywnosc w brytyjskich supermarketach, bo co prawda maja pelny wybor francuskich produktow, ale brakuje im takich klasykow jak beans on toast (z puszki, oczywiscie), no i curry, obecnie wchodzacego w sklad brytyjskich comfort foods. ;-)

    http://www.guardian.co.uk/uk/2010/jun/09/british-expats-france-supermarket-deliveries

  8. To prawie tak cieplo jak u mnie, tylko dzis ponuro nieco.

    A jesli chodzi o szeptualizm to ciekawa jestem jak to wyglada wsrod polskiej mlodziezy, cos mi sie widzi, ze moze calkiem inaczej? W kazdym razie pamietam takie rozmowy z naszymi mlodymi, ze powiedzmy 50% chlopcow ma inna albo niezdecydowana orientacje i to byly rzucane uwagi mimochodem, nic nadzwyczajnego i bez szeptualizmu. Bo jesli wsrod mlodziezy polskiej to funkconuje tak samo to co sie przejmowac Bzdennikiem jak tego i tak oni nie czytaja.

  9. Na temat dojrzewającej młodzieży, choć nie w kontekście szeptania, bardzo ciekawy artykuł:
    http://www.polityka.pl/swiat/tygodnikforum/1505996,1,pod-dyktatem-hormonow.read
    O młodzieżowym szeptualizmie w Polsce niczego rzec nie mogę, wskutek niedostatku materiału badawczego w okolicy ;) ale wśród niemieckiej młodzieży, czy raczej młodzieży w niemieckich szkołach, raczej nie ma jednego modelu. Bo w Niemczech w ogóle trudno mówić o homogenicznej społeczności. Nawet podczas meczów piłkarskich nie wszyscy kibicują Niemcom, zwłaszcza kiedy gra Galatasaray. ;)
    Na pewno są różnice między typami szkół, a biorą się stąd, że gimnazjaliści jednak częściej są z “lepszych rodzin”, które jeśli nie są nawet naprawdę bardziej tolerancyjne, to w większym stopniu przestrzegają poprawności politycznej, choćby ze względu na wykonywane zawody. Poza tym, szczególnie w uważanej za najgorszą Hauptschule, jest zwykle spory procent młodzieży z innych kręgów kulturowych, nieraz zdecydowanie homofobicznych.
    No i oczywiście są różnice między wielkimi miastami a prowincją, a także różnice indywidualne. I bez danych statystycznych, tak tylko na obserwację i na czuja, nie odważę się na żadne uogólnienie.

    A w supermarketach niemieckich z roku na rok obserwuję rozszerzanie się “półek etnicznych”. Bardzo to jest wygodne, bo podczas pobytu w kraju nie muszę już myśleć o zaopatrzeniu się w tony kaszy gryczanej oraz perłowej, fasoli Jaśka, żuru w torbach, itp. Wystarczą ogórki kiszone, grzyby suszone i róża cukrowa. :-)

  10. tylko 30° :?

    powietrze mozna kroic, moja zona szczesliwa, ja z glowa pod
    kranem :)

  11. ogorki robimy sami, w piwnicy sloje pietrza sie :D

    a “turkow”, “azjatow”, “ruskich”, “polskich” i innych sklepow to
    w berlinie na peczki

  12. Psiakrew, znowu dyskryminacja zachodniej części N. :evil: Co próbowałem ukisić, to pokrywały się białym nalotem i w końcu psuły.
    Podobno granica kiszenia ogórków jest na Łabie. Ciekawe, czy ktoś to sprawdził, czy to tylko taka legenda na porę ogórkową. :roll:

  13. A roza cukrowa… :-) Bo reszte moge tu rzeczywiscie dostac, z wiekszym lub mniejszym nakladem wysilku. A polki brytyjskie w supermarketach francuskich, jak sie okazuje, jesli nawet istnieja (co niektorzy moga uznac za desekracje) , to ceny maja zaporowe… ;-) Zreszta Francuzi, bedac slusznie dumni ze swojej kulinarnej tradycji, tak szybko w ogole sie do cudzych tradycji kulinarnych nie przekonuja, i to mimo, ze juz Proust opisuje jak modne wsrod wyzszych sfer byly angielskie herbatki… A nasza japonska przyjaciolka, ktora studiowala w Anglii, i na dobra herbate jest czula podwojnie, lubi dreczyc swego meza, Francuza, podkreslaniem niepodwazalnego faktu, ze lepsza herbate mozna dostac na byle stacji kolejowej w Anglii, niz w przyzwoitej francuskiej kawiarni czy restauracji (sa wyjatki, jak np. Frere Marriage). To pewnie zemsta za Joanne d’Arc… ;-)

  14. nie ma granicy na kiszenie :) niczego ale to przychodzi z czasem albo co. Po przeprowadzce ze wsi do Warszawy tez sie psuly. Potem to samo tu. A teraz sie kisza :) Moze najpierw trzeba oswoic lokalne bakterie? Przyzwyczaic je do siebie?

  15. No, przynajmniej coś już z głowy:
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,7999298,Marek_Belka_nowym_prezesem_NBP__Co_z_euro__zlotym.html

  16. Nie tylko coś z głowy, ale jeszcze ktoś z głową na odpowiedzialnym stanowisku, co wcale nie jest zbyt częstym zjawiskiem. ;)

  17. Tak. I bardzo się cieszę, że sprawa została załatwiona już teraz. Trochę mi tylko szkoda, że SLD nie dogadał się z PO w sprawie RPO i nie wysunęli jednak Sadurskiego, którego bardzo cenię. Ale Irena Lipowicz to rzetelna osoba i myślę, że się sprawdzi jako RPO (chociaż wolałabym Sadurskiego)

  18. Pokretnie plynie Laba (ale to moze przez tych Niemcow, co wmusili w Brazylie chucrute — czytaj Sauerkraft).

  19. A pan Balcer nie kisił?

  20. A gdzie tam! Pan Balcer nadymał się patryjotycznie i wołał: u nas Quislingów nie było! :twisted:

  21. vesper,
    sam nie wiem co myśleć o nowym (nowej?) RPO. Irenę Lipowicz wspominam jako świetnego nauczyciela akademickiego, ale im bardziej wsłuchuję się w przywoływane poglądy i relacje współpracowników, to jakiś bardzo szczęśliwy nie jestem.

  22. Wspomnienia Passenta na temat Ireny Lipowicz też nie są szczególnie zachęcające. O jej kompetencjach wiele to wprawdzie nie mówi, ale o osobowości co nieco. A osobowość w przypadku RPO nie jest bez znaczenia.

  23. Ja prof. Lipowicz kojarzę z publikacji i trochę wyrywkowo z prac parlamentarnych. Jako parlamentarzystka była bardzo pracowita, ale jawiła mi sie z początku trochę jako… hm… fundamentalistka? Za mocna słowo, ale coś koło tego. Potem straciła ostre kanty. Od strony osobowościowej kompletnie jej nie znam. Mam nadzieję, że będzie pamiętała, czego wymaga ten urząd. Zawsze się cieszę, kiedy na wysokie urzędy wybierane są kobiety. ALe wolałabym Sadurskiego.

  24. Kurczę, to dlaczego nie można było powierzyć wybrania RPO blogowi? Ja też bym wolał Sadurskiego. :twisted:

  25. Demokracja blogowa? Jestem za!

  26. Ale odrobina republiki kolesiów przy tym nie zaszkodzi. To jednak powinna być demokracja NASZYCH blogów. :lol: Bo wyobraźmy sobie, że dopuścimy do demokracji również Psychiatryk 24… 8O

  27. A nie, nie. Pełen nepotyzm.

  28. Co do kandydatury prof. Sadurskiego, to jest to chyba bardzo prosta sprawa. Byłby nieprzyzwoicie wręcz niezależny :twisted:
    Nie twierdzę, że prof. Lipowicz będzie zależna, ale po zakończonej kadencji jako RPO do polityki pewnie będize chciała wrócić, co może nie będzie wpływac na jej decyzje jako rzecznika, ale może wpływac na styl prowadzenia sporu. Sadurski doskonale się bez polityki obywa i może sobie pozwolić na więcej. To oczywiście wyłącznie moja subiektywna opinia.

  29. A to chyba dobra wiadomość, choć myślę, że nieco przedwczesna :)

    http://wyborcza.pl/1,75480,7967466,Romantyzm_umiera_w_Polaku.html

  30. Z tego, co sobie przypominam, Lipowicz jako posłanka była bardzo chwalona (np. w rankingach poselskich “Polityki”) za pracowitość, kompetencję chyba też. Natomiast nie kojarzę jej jako osoby z wizją, z inicjatywą, która potrafi nie tylko bronić pola wolności i praw obywatelskich, ale też walczyć o jego rozszerzanie. Ale oczywiście nie można wykluczyć, że stanowisko doda jej skrzydeł. Bywają takie przypadki.
    Choć bywają i odwrotne. :roll:

  31. Bardzo rozsądny człowiek z tego Tazbira. Obawiam się tylko, że chwilami przecenia rozsądek rodaków. Ale nic dziwnego, ponoć każdy sądzi po sobie. ;)

  32. Patrzcie, patrzcie w niebieskiej chusteczce:

    http://www.myfoxlubbock.com/news/local/story/cancer-Texas-cyclists/SdQfvUoqV0i_6GSlztxCUw.cspx

    :)

  33. … a potem zerknąłem na jej profil. Czy ona wygrała konkurs na najszybszego mówcę w Teksasie?

  34. :) rodzinne :(

  35. tropiki !!! :) juz 22°

    zaby przez cala /moze nie ale noca wszystkie koty czarne)
    noc kumkaly, to jest wiec prawdziwe LATO :D

    brykam, fikam…………..

  36. Dzień dobry. :-)
    Oszukano mnie! Dziś już na pewno miała i do mnie przyjść ta afrykańska pogoda, więc obudziłem się w nastroju radosnego wyczekiwania, a tu…. Cztery litery, a każda z osobna zbita. :cry:
    Media kłamią! :evil:

    No, może amerykańskie nie do końca, bo Basię pokazały całkiem prawdziwą. :-)
    Swoją drogą, to musi być przyjemne, już w tak młodym wieku spełnić a real american dream, czyli być w telewizji… ;)

  37. telewizja jest passe, teraz rildrim to wyguglować się na pierwszym miejscu wśród miliona trafień

  38. Trafiony, zatopiony? 8O

  39. ale pierwszy do wyłowienia :!:

  40. Cóż waćpan robisz? Siebie w Guglu łowię… :D

  41. Ależ waćpanie! Query niegotowe! :lol:

  42. A Bobik na to:
    spytaj Tomku biegłych ziomków,
    obeznanych z bankiem danych,
    jak, cholera, złapać quera? :D

  43. wpisać: cóś, a potem: zera :roll:

  44. Już quer przez Guglandię frunie,
    niczym orzeł w górnym pędzie,
    blednie dziatwa i babunie:
    co to będzie? Co to będzie? 8O

  45. Ta kategoria stron internetowych jest filtrowana.
    Kliknij ‘więcej informacji’ aby dowiedzieć się więcej o polityce dostępu do internetu

  46. Służby namierzyły Koszyk? 8O

  47. Pojedyncza służba to by się nawet przydała, żeby odkurzyć, okna umyć, pranie do pralki wsadzić… Ale pluralizm służb raczej napawa niepokojem. :roll:

    Pod “więcej informacji” pojawia mi się: the internet is for porn… 8O

  48. Oooo, w takim razie mam jakiś inny internet. Ale te Wasze internety też ciekawe :roll:

  49. Dobra wiadomość dla tych, którzy nie wiedzą, na kogo głosować. Możecie zrobić jak Noam Chomsky albo Ken Loach - głosować na Ziętka. :lol:
    http://zietek.org/Miedzynarodowe-poparcie-dla-kandydatury-Bogus-awa-Zietka-na-prezydenta-Polski.html

  50. Vesper, skoro jest wielość światów, to czemu nie miałoby być wielości internetów? :-)
    Nawet powinno tak być, że każdy ma swój. Zaraz by się zaczęły przepychanki pod hasłem “mój internet lepszy!” i wszyscy by zapomnieli o powodzi, ropie, wyborach, tudzież strzykaniu w kościach. :lol:

  51. można też głosować na Hiszpanię, dają około 4 do 1 :roll:

  52. “mój internet lepszejszy” powinno być…

  53. Bobik, to Ty myślałeś, że internet jest jeden? Przecież każdy ma komputerze swój! Te szczeniaki, niczego o świecie nie wiedzą :lol:

  54. :oops:
    Swoją drogą zastanawiam się, dlaczego Labradorka to przede mną zataiła? 8O

  55. to elementarne, dla Twojego dobra…

  56. foma, forma preferowana: “lepsiejszy” :lol:

    Coś o gotowcach na jasną? godzinę http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7999856,Tajemnica_relikwii_ksiedza_Jerzego_Popieluszki.html

  57. Biedny mały Bobik. Został dziś zgwałcony przez uszy (monitor) :)

  58. haneczko, fakt, “lepsiejszy” jest zdecydowanie lepsiejszy ;)

  59. Wszystkie parafie, które wyrażały chęć przyjęcia szczątków błogosławionego, wciąż mogą na to liczyć…
    Czy to znaczy, że resztki śledziony zostaną podzielone na porcje, opakowane w woreczki foliowe i rozwiezione do lodówek w parafiach? 8O
    Mniam, mniam. :roll:

  60. Obawiam się, że najpierw będzie trzeba podhodować trochę tkanki, bo będzie pewnie sporo chętnych. Na szczęscie komórki wątrobowe dobrze się namnażają. Osobiście hodowałam na pierwszych studiach. Szczurze wprawdzie, ale to bez różnicy. :twisted:

  61. Szczurów nie należy trzymać w komórce, tylko na ramieniu! W ostateczności w otwartej, pełnej zabawek klatce, na honorowym miejscu w salonie. :-)
    Jak u nas była Szczurzyczka, to bardzo ściśle przestrzegaliśmy tej zasady! :cool:

  62. “Przy wmurowywaniu skrzynki ze szczątkami dzisiejszego męczennika była obecna siostra Marietta.
    - Odmawiam wszelkich komentarzy na ten temat. Po rozmowie z jednym z dziennikarzy mam same nieprzyjemności - powiedział wczoraj w rozmowie z “Gazetą”.
    Z relacji księdza Dębskiego wiadomo, że były trudności z odnalezieniem wmurowanej skrzynki, ponieważ został tylko jeden świadek tych wydarzeń i jest to właśnie siostra Marietta.”

    Pojawia się pytanie - ileż relikwii ukrywa się w naszym dynamicznie rozbudowującym się kraju, ponieważ przy wmurowywaniu nie była obecna siostra Marietta? 8O

  63. foma, lepsiejszy jest w użyciu, własnousznie słyszałam :lol:

    Czy fascynacja wątpiami ma naukową nazwę i jak się to leczy?

  64. Wątpię, haneczko. Żeby było uleczalne. :roll:

  65. Czy fascynacja wątpiami to sceptycyzm? Jeśli tak, to tego się nie leczy. Czasem przychodzi nań moda, czasem przemija. Są kraje, gdzie jest w ogóle niepopularny. Fascynat wątpiami może wówczas wyemigrować lub wyalienować się z rozentuzjazmowanego tłumu.

  66. Nazywa sie trupizmem.
    Hop-hop! W domesiu, ale ledwo dycham.

  67. czyżby letnia dychodomia? 8O

  68. Jurek jest w Carbondale, IL, ja we Florianopolis, SC. Czasami mowi: wrzuc to-to na google’a. Wrzucam i widze co innego w http://www.google.com.br a co innego w http://www.google.pl — a on cos jeszcze inszejszego w http://www.google.com .

    Tego ostatniego wprost niektore przegladarki rasy mozilla u mnie w ogole nie wlacza - automatycznie przelaczaja na com.br . Nadeszly czasy, ktorych tak sie niektorzy obawiali, ze windy sa inteligentne i lepiej od nas wiedza na ktore pietro powinnismy jechac.

  69. Nie. Nocny lot przez Atlantyk.

  70. O, chyba porzucę swój zwyczaj niewznoszenia toastów przed 17.00. :lol:
    Zdrowie Chmury, która pozwoliła Helenie dotrzeć całej i nienaruszonej na Londynu łono! :D

  71. andsolu, jeszcze jest google.de, google. fr, google.ru… I każdy z nich gada po swojemu. :-)
    Chyba z tymi guglami to jest podobnie jak z internetami, że każdy ma w komputerze swojego, tyle że przy okazji ma jeszcze cudze. :D

  72. Heleno :D Co u Mordki?

  73. No. Bo juz sie zdenerwowalam, ze bez tromb wrocilam.

  74. Nadety i glodny, jak twierdzi.

  75. TROMBY, że wryłby ich dźwięk żonę Lota,
    i kotły (zupy bażanciej dla kota),
    i recytacje, arie, kantyleny,
    by nie bez echa był powrót Heleny. :lol:

  76. O to, to!
    Teraz dopiero moge sie polozyc.

  77. Piłkarze, działacze i kibice z niepokojem wyczekiwali wieści z Londynu. “Nie moglibyśmy rozpocząć mundialu gdy Helena jest z dala od domu” jasno streścił sytuację trener jednej z europejskich drużyn. “Czekalibyśmy do skutku” dodał masażysta faworytów na pytanie “a co, gdyby nie wróciła?”. “Chyba wszyscy rozumieli to napięcie przed” powiedziała nam redaktorka poczytnego kapsztadzkiego dziennika. Tak, wszyscy rozumieli, wszyscy czekali, przeglądając ospałe stacje telewizyjne. Reprezentanci USA gotowi byli śródlądować na Starym Kontynencie, byle tylko szczęśliwie zakończyła się odyseja Heleny. Udało się. London calling: I’m back!
    Historycy futbolu mogą odnotować w swoich annałach “Mistrzostwa świata ad 2010 rozpoczęły się chwile po tym, jak świeżo powrócona Helena sprezentowała Mordechajowi wypasionego bażanta.

  78. Tromba dla Heleny http://wyborcza.pl/1,75515,7997271,A_ta_czerwona_szminka__O_ksiazce__Zycie_umyslowe_i.html

  79. Ach, gdyby Mordka zechciał inauguracyjnie kopnąć bażanta…
    Oczywiście do własnej bramki ;-)

  80. Ooo, pani Staniszkis to jest wspaniały prezent powitalny! Mam tylko drobne zastrzeżenie techniczne: omawiana książka to nie jest wywiad-rzeka, a wywiad-ściek.

  81. Kolejne zdrowie Chmury - za to, że dzięki wspaniałomyślnemu przepuszczeniu Heleny pozwoliła rozpocząć Mundial. :lol:

  82. O, jak dobrze, ze Chmura postanowila nie stawiac przeszkod, Heleno. :-) A Mordka moze jest po prostu zmeczony pelnym poswiecenia przemeblowywaniem domu pod Twoja nieobecnosc. Podobno firanki ze wstazek wracaja do mody… ;-)

    Przeczytalam Andermana o prof.Staniszkis. Obezwladniajace, ale choc jednego nie mozna jej odmowic - skutecznie sie przeciwstawia stereotypowi cichutkiej, szarej starszej pani, w stonowanych bezach. Tyle, ze jest jeszcze cala reszta… A tak poza tym, to mimo jej zamilowania do czerwieni i samej siebie, zaczynam troche lepiej rozumiec, ze w politykach, jak w zyciu prywatnym, raczej szuka kogos, kto by rzucal kluczem i zostawial blizny… ;-)

  83. Życiorys pani Staniszkis - powieść z kluczem… :lol:

  84. Tak, Bobiku. :lol: Z kluczem i na smyczy - nowa forma literacka… ;-)

  85. Jeszcze gdyby w kagańcu, takim nowomodernym, który nie pozwala szczekać :roll:

  86. Moje hasło po pierwszej połowie - vuvuzele do Wenezueli! :evil:
    Albo gdziekolwiek tam, skąd nie będą transmitowane. To ciągłe brzęczenie już po pierwszych 45 minutach zaczęło mi przywodzić tęskne myśli o odpoczynku w jakimś cichym zakładzie leczenia skołatanych nerwów. Aż się boję myśleć, co będzie dalej. :roll:

  87. Dalej będzie głośniej :roll:

  88. Rzeczywiście. Już było. :-(
    Ale fajnie, że gospodarze pierwszego meczu nie przerżnęli, czego się nieco obawiałem.

  89. To jest jakis miandial? No, niech bedzie!
    Staniszkis powalajaca na kolana. Sczegolnie mnie rozczulilo wspomnienoe o dobrym znakomym, bracie przyjaciela, ktory pobladl ze strahu jak sie dowiedzial ze Jaruzelski nie chce juz byc prezydentem. Wyobrazilam go sobie jak pobladl i o malo z krzesla nie spdlam ze smiechu.
    Gimme Renata Beger amytime! Moze nie jest profesorem socjologii, ale tez nie jest oszolomem jak Pancia Profesorcia.

  90. czytam sobie i widze ze Kot Londynski ( dla znajomkow Mordka )
    glownego dostawce bazantow i pieszczot w domu ponownie ma.
    i to dobrze tak :)

  91. andsol moj syn od lat mowi “tato sierzant google ma oko na ciebi, wie lepiej niz sadzisz co lubisz” i chyba ma synus racje :mrgreen:

  92. zrobilem sobie test

    z panem Napieralskim mam 79,69% (a myslalem ze on czerwony a ja konserwatywny liberal?)

    i ze wstydem przyznaje sie do 68.75% zgodnosci z panem Lepperem

    wstydem pokonany znikam

    p.s. czy “obcokrajowcy” jak rys z berlina powinni wygrzebac z dna szuflady cos o polskiej tozsamosci i glosowac, czy lepiej nie ?

  93. pytanie jest na serio

    ostatnio goszczona u nas kolezanka ( z kraju ) twierdzila ze TAK , a ja mam watpliwosci

  94. rysiu, moim zdaniem jesli mozna (my nie pojedziemy do LA np) to glosowac i nie mam zadnych watpliwosci. W koncu to nie jest kraj, sytuacja w ktorym nie ma w ogole wplywu na moje zycie. Ma.

  95. Kot Mordechaj  11 czerwiec 10,   21:02

    Co ostatnio obszczalem:
    http://www.dziennik.pl/polityka/article625336/Uschly_deby_Kaczynskiego_Od_kwasu_.html

  96. No proszę, jak Mordkę wypuszczą z domu, to zaraz się coś dzieje. :lol:

    Rysiu, pewnie że głosować. Jesteś wiele bardziej świadomym obywatelem Polski niż ktoś, kto nie idzie głosować wcale, albo tak jak sąsiadka mówiła, czy ksiądz kazał.

    Co szczeknąwszy spadam nakrzyczeć na Francuzów, żeby w drugiej połowie wreszcie zaczęli grać, a nie pitolić. :evil:

  97. W ramówce jest tylko zgniła pietruszka i burak…
    to a propos naszej tiwi…

  98. Siedzi dwóch Żydów, jeden jest podmieniony…

  99. To żart z aktualnego Kabareciku :)

  100. Ten Kaczyński to chyba z operetki…

  101. Zaraz, to w końcu z kabareciku, czy z operetki? ;)

  102. No, z kabaretzicku…
    Bo dwójka wreszcie Olgę Lipińską wykorzytała. Nie będzie z tego dzieci, tak, jak po nas nic nie zostanie, ale miło było popatrzeć i posłuchać - jak zwykle nasze fobie i głupoty znalazły wyraz odpowiedni…
    My też Bobiku te jaja uprawiamy, ale na mniejszą daleko skalę, na czyta zaledwie osiem osób…

  103. zeen, jaja i osoby bardzo wysoko cenię :-)

    SMS ze Szkła: ostateczna przemiana K. dokona się, gdy prezes zapisze się do PO.

  104. Bardzo mnie ucieszyło cudowne zmartwychwstanie Kabareciku. :-) Ale zaraz potem mnie obawa przejęła, że to tylko cud mniemany i wkrótce znowu Lipińską upieprzą, jak to TV ma od lat w zwyczaju. :-(
    Jestem gotów dniami i nocami kciuki trzymać, żeby tak się nie stało, ale nadziei wielkiej to nie mam… :roll:

  105. 300 km nie będę gonił do konsulatu, żeby głosować, ale gdyby to było do dojechania w mniej niż godzinę, głosowałbym. Gorsze pytanie to… Ach, gadać się nie chce.

  106. Poczytalam troche zaleglosci przedwyborczych i jestem przygotowana na to ze wybory wygra Kartofel II.
    Trudno. Nalezy te zabe zjesc i liczyc,. ze bedzie to dobra nauczka dla PO - nie trzeba bylo wystawiac na kandydata takiej miernoty jak Wujek (jak go nazywano w naszej redakcji, bo jest wujem kolezanki). Mysleli, ze nie musza nic robic, nie miec zadnych pogladow, byc miekka wersja PISu aby wygrac w cugach. Dobrze im tak. Teraz robia w gacie, palanty. Beda mieli keszcze gorszego prezydenta niz Nasz Drogi Zmarly. Niech maja.
    Nie moglabym z czystym sumieniem glosowac na takie barachlo jak KOmorowski. Bo wcale juz nie jestem pewna, ze bylby mniejszym zlem.

  107. Ale co ma zrobić ktoś, kto głosowanie uważa za obywatelską powinność, a do konsulatu ma zaledwie 80 km? :roll:
    Też z rozpaczą myślę o tym, że mam oddać swój głos na któregokolwiek z aktualnych kandydatów, ale równocześnie wiem, że nieoddanie zwiększa prawdopodobieństwo wygranej Kaczyńskiego walkowerem. A to też żadne wyjście.
    Z każdego kąta żałość pieseczka ujmuje… :cry:

  108. Tak, oddac Kaczynskiemu prezydenture walkoverem, nieh sie nia PO udlawi. :mrgreen:

  109. Troche to przypomina USA 2004. Demokraci wystawili Kerry/Edwards kandydature, ktora byla tragiczna i slusznie przepadla.

    Zachowac zimna krew, bo prezydent jest tylko na pare lat. Kaczynski jest bystrzejszy od Heleny Wujka, i jesli wygra, to trzeba mu bedzie oddac co cesarskie, a nie wygadywac, ze wygral, bo glosowaly na niego polglowki.

    Nauczka jest, ze nalezy zawsze szanowac przeciwnika oraz do not take things for granted.

    W wyborach nie glosuje, zostawiam to rodakom w kraju, ktorzy to musza z konsekwencjami swojego wyboru zyc na codzien.

    Spodziewalam sie wiecej po Komorowskim. Ale tak bylo w USA 2000, wiele osob spodziewalo sie wiecej po Naderze, ktory raczej powinien byl pojsc na pohybel.

    Staram sie podejsc do sprawy socjologicznie. Jak powiedzial native leader Elijah Harper obalajac porozumienie w Meech Lake w Kanadzie: “the sun will rise tomorrow”.

    Heleno, mam nadzieja, ze Mama zniosla dobrze podroz do Londynu.

    W sprawie pilki. Ja zawsze trzymam kciuki za Brazylie. Na drugim miejscu stawiam Meksyk, a na trzecim Cameroon.

  110. Przypomniało mi się jak przy okazji mówienia o książce Jasienicy musiałem poświęcić parę życzliwych słów wspomnianej tu lady in red:

    Czterostronicowy wstęp Jadwigi Staniszkis zawiera pięć myślników w roli myślników, sześć par myślników w roli par nawiasów, szesnaście par nawiasów wykazujących głębię nieopisanych podtekstów oraz jedenaście par cudzysłowów wykazujących najczęściej uczuciowe nastawienia. Resztę miejsca zajmuje tekst trudniejszy do zrozumienia niż kolejne 167 strony napisane przez Jasienicę. I tajemnicą jest czemu ta pani, mająca wiele godnych szacunku zachowań w przeszłości i wiele bulwersujących stwierdzeń w ostatnich czasach, czemu to właśnie ona wstęp popełniła. A skoro musiała, czemu ktoś tego nie przełożył na polski?

  111. dobranoc

    http://www.youtube.com/watch?v=nxpblnsJEWM&feature=related

  112. Dzień dobry :-)
    “Pospieszalski” w Kabareciku był cudny :lol:
    Będę głosowała na Komorowskiego. Nie jest nawiedzeńcem ani zawziętym psujem, a to już bardzo wiele. Poza tym, nie mam wyboru :-( Olechowski wyprany z energii, Napieralski nieopierzony :-(

  113. Dzień dobry.
    Zgadzam się z haneczką.
    Natomiast nie podoba mi się, i to bardzo, mówienie o kimś barachło, nawet jeśli się tego kogoś nie poważa. (Inna sprawa, czy ma realny powód, czy nie.)
    Nie podoba mi się też pogląd pt. niech się udławią. Dobrze tak mówić komuś, kto jest daleko od Polski. PO pod wieloma względami nie jest może bohaterem mojego romansu, ale z nimi łączy się jednak jako taka normalność. A ja chcę żyć w normalnym kraju.

  114. Bobiczku, skasuj natychmiast komentarz podpisany Frankie (nie pod tym wpisem, zobacz z boku strony) - u mnie też ten spam niewiadomym sposobem przeszedł przez poczekalnię. Może być niepezpieczny.

  115. niebezpieczny oczywiście ;-)

  116. Dzień dobry. :-) Czy ja mogę przez jakieś pół godziny poudawać, że żadnych wyborów nie ma? Bo na ten temat lepiej wypowiadać się w stanie całkowitego rozbudzenia, do którego jeszcze nie doszedłem.
    Sobota, można sobie było pozwolić na szaleństwa łóżkowe i wylegiwać się niemal do tej pory. :D

    Pani Kierowniczce dziękuję za polecenie służbowe, Frankie-boya skasowałem. ;)

  117. Jerzy Urban dla Midrasz - http://wiadomosci.onet.pl/1614910,2677,1,kioskart.html

  118. Fascynujący ten wywiad z Urbanem. Zaciekawiło mnie zwłaszcza to, co mówił o środowisku przedwojennej inteligencji żydowskiej, spolonizowanej, ale nie zasymilowanej, żyjącej we własnym kręgu i od Polaków wyraźnie się dystansującej. Uświadomiło mi to, że byłem dotąd skłonny do widzenia tych przedwojennych stosunków dość “bipolarnie”: z jednej strony Żydzi niezasymilowani, od Polaków oddzieleni barierą języka, religii i tradycji, a z drugiej zasymilowani, czyli po prostu Polacy. No, może nie w aż takim uproszczeniu, bo jednak zdawałem sobie sprawę z istnienia np. środowisk komunistycznych, gdzie nacjonalność nie była szczególnie akcentowana, ale jednak w sumie taki trochę spolaryzowany obraz mi się układał. A rzeczywistość, jak zwykle, bogata była w różne półtony, pomiędzy i oboki.

  119. PK ma racje. BYlam wczoraj bardzo zmeczona i czytanie, ze K i k ida leb w leb (roznica w puinlktach w granicach bledu statystyznego) strasznie mnie zmartwila.
    Chociaz przy jednym sie bede upieraka - Wujek jest normalny, jak na garbatego i rozni sie jedynie stylem. Ale styl oczywoscie jest duza miara urody Kaczynskich.
    So, sorry, panie Wujek za mazwanie barachlem, ale wez sie pan w garsc, nabierz powietrza w pluca i wystap pan w tej debacie, bo tak sie to robi w demokracji - staje sie oko w oko ze swym przeciwnikiem, a my kibicujemy, czyli porownujemy.

  120. Heleno, debata się odbyła, to prezes nie stanął.

    Nawiasem, prezes-kandydat stał się nagle bezpartyjny :shock: :lol:

  121. He-he-he :lol:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8004969,CBA_rozgryzalo_Kaczmarka_u_wrozki.html
    Cudowne obrazy na szybach, modlitwy o deszcz, święte podroby i profile numerologiczne. Tym właśnie powinno się charakteryzować nowoczesne, silne, sprawnie funkcjonujące państwo w sercu Europy!

  122. Ale by była piękną łajza, Bobiku. Właśnie miałam to samo zalinkować :lol:

  123. Potrójna :lol: ja też :lol:

  124. A teraz na serio, bo mnie szlag trafił:
    http://wyborcza.pl/1,75248,8005552,Traby_pocztowe.html
    Średni czas oczekiwania na obsługę na mojej poczcie z 20 minut wydłużył się 40, ponieważ panie, jak za dawnych czasów, przyklejają znaczki (mniej więcej 6 znaczków o małych nominałach) za pomocą mokrej poduszeczki i paluszków własnych zamiast specjalnej maszynki.

    35 milionów złotych na nowe wdzianka dla pocztowców :evil:

  125. Myslalam, ze juz dawno temu wymyslono samoprzyklejajace sie znaczki i koperty. U mnie w pracy koperty zakleja i stempluje (zamiast znaczka- praca placi poczcie rownowartosc znaczka od kazdego stempla) maszyna. I wogole poczta to jest zwykle jedna osoba w kaciku pocztowym, zwykle w aptece. Urzad pocztowy jest jeden na cale miasto (pol miliona), zawsze pusty, bo po co tam chodzic, czyba ze ma sie skrytke pocztowa na poczcie. Listy sortowane sa w jednej sortowni.

    Wystalam sie i ja w warszawskich pocztach onegdaj. Zawsze nerwy, bo juz sie dochodzilo do okienka, a tu trzask i kartka na szybie “przerwa”. Nigdy nie bylo wiadomo przy ktorym okienku strategiczniej sie ustawic. A panie w okienkach jak ksiezniczki, wstawaly, znikaly. Ale najgorzej wspominam urzad dzielnicowy Praga Poludnie i dziekanat. jak z Gogola.
    Natomiast bylam z ojcem we wspolczesnym urzedzie dzielnicowym i wszystko pracowalo jak szwajcarski zegarek!(dzisiaj pewnie ten zegarek robiony jest w Chinach)

  126. Swietne te wspomnienia Urbana. Dzieki.

    PK i haneczka maja racje. Zachowac zimna krew. Nie poddawac sie defetyzmowi. Te uwagi sa skierowane wylacznie do mnie.

  127. No dobra, z ciężkim sercem, ale i na tematy wyborcze muszę coś szczeknąć. Nie bardzo mi się chce, ale uważam to za swój psi obowiązek. :roll:
    Też jestem za tym, żeby nie określać ludzi takimi słowami jak “barachło”, ale jeszcze zanim Helena się usprawiedliwiła, złożyłem to na karb mieszanki piorunującej: rozczarowanie, rozżalenie plus jet lag. ;)
    Natomiast nie popierając formy, w dużej mierze muszę się zgodzić z diagnozą, że PO nie ma w tej chwili żadnego innego pomysłu, niż bycie miękką wersją PiS-u. I że to wiele osób wścieka, bo “to nie o to nam chodziło”.
    A sam Komorowski nie pokazuje właściwie nic poza tym, że, jak to ujęła Haneczka, “nie jest nawiedzeńcem ani zawziętym psujem”. Trochę to za mało, jak na męża stanu. I trochę za mało, żebym mógł kogoś uznać za “swojego” kandydata. Takie zalety to ma również pan Piprztykowski z Koziej Wólki, jak również pani Dobrodziejska z Ciamki Dolnej, ale obydwoje na szczęście nie pchają się na wysokie urzędy, bo wiedzą, że za wysokie progi.
    Nie przekonuje mnie nawet argument, że Komorowski przyzwoicie wypełnia obowiązki prezydenta, bo jak dotąd były to głównie obowiązki typu urzędniczego, a na tym funkcja prezydenta się nie kończy.
    Być może przyjęcie formuły “swojego chłopa” akurat w tych wyborach, poważnie jednak obarczonych balastem katastrofy smoleńskiej i wszystkiego, co po niej nastąpiło, było błędem. Być może ta niefrasobliwa swojskość nie jest skuteczna w zderzeniu z napuszonym i walecznym patryjotysem PiS-u. Być może trzeba było w porę pomyśleć o zmianie formuły.
    Nie twierdzę, że ja bym na pewno wymyślił lepszy patent na kampanię. Ale chyba byłbym w stanie - w obliczu dość widocznej nieskuteczności mojego pomysłu - puknąć się w głowę i poszukać, choćby w ostatniej chwili, rzutem na taśmę, jakiejś deski ratunku. ;)

  128. Urząd Pocztowy w mojej mieścienie istnieje i nawet jest dość licznie nawiedzany, bo wykonuje różne usługi dla ludności, np. paczkowe, bankowe, czy listopoleceniowe. Ale nawet widząc na poczcie dość długą kolejkę w ogóle się nie denerwuję, bo czas obsługi jednego klienta nigdy nie przekracza 30 sekund (chyba że chodzi o doradztwo bankowe, ale od tego jest osobny człowiek). I nie ma problemu ze strategicznym ustawieniem się do właściwego okienka, bo kolejka jest jedna i każdy następny klient podchodzi do tego okienka, które się akurat zwalnia.
    Mundurki, owszem, jakieś tam są, ale przede wszytkim jest dobra organizacja pracy.

  129. To CBA to jakiś koszmarny żart… koszmarnych dziaduniów :(

    Polecam - http://www.krytykapolityczna.pl/content/view/8231/215/

  130. Mam dla CBA lepszy sposob na wrozenie z fusow, nie pozostawiajacy sladow tajnej operacji i bezplatny..
    Spider solitaire. Wyniki sprawdzaja sie w 93,4%.
    Kiedy spider wychdzi - oznacza to: uda sie, kocha, to nie jest rak, nie musze jeszcze placic.
    No, a jak nie wychodzi, mozna stawiac do skutku, az wyjdzie: uda sie, kocha, to nie jest rak, nie musze placic.

    Or whatever.

  131. Krzysztof Nawratek rozeźlił się na pana Myśliwego za zdjęcie. Niestety rozumiem i nie da się tego odeprzeć. Bardzo przyzwoity ziemianin z XIX w. niekoniecznie jest pożądaną postacią do reprezentowania europejskiego kraju średniej wielkości. Ale cóż…

    Chciałbym wiedzieć co tam mają w nutach PO, że nigdy nie grają opcji Rafała Dutkiewicza. Podejrzewam, że on sam nie chce w bardzo śliskim okresie wystawiać się na odstrzał z wszystkich stron z małymi opcjami działania, ale ciekawe by było wiedzieć a nie podejrzewać. Tak czy inaczej, administrator pierwszej klasy, bez momentów nawiedzenia, kultura i wielorakie talenty.

  132. Mam serdecznie dosyć mężów stanu z charyzmą, najgłówniejszych głów, zwierzchników sił, wizjonerów, zbawców, najpolaczniejszych Polaków itp. Marzy mi się solidny, myślący, odpowiedzialny urzędnik, ale tylko marzy. Ciekawe, co wykluje się z Komorowskiego.

  133. Whatever - take przydatne slowo… ;-)

    Poczta dziala u nas nienajgorzej, dwa male urzedy w dwoch czesciach miasta, kolejki tylko przed skladaniem formularzy podatkowych (ale juz coraz mniej, bo wszyscy prawie robia to elektronicznie), i przed Bozym Narodzeniem (duzo paczek). I sob paszport na poczcie zalatwic, bez zadnego jezdzenia gdzies dalej.

    A co do wyborow, to bede glosowac (w prezydenckich zawsze glosuje, w parlamentarnych tylko jak sie bardzo martwie, czyli w ostatnich), w Bostonie. I podobnie jak Haneczka i Dora, bo na mezow stanow chetnie bym nawet glosowala, ale ich znowu tak wielu nie ma, nawet w historii, nie mowiac juz o terazniejszosci. I w ogole, to ci, ktorzy mysla, ze sa mezami stanu sa czesto najbardziej niebezpieczni… Choc moj idealny kandydat bylby rzeczywiscie jednak inny.

    A wywiad z Urbanem rzeczywiscie fascynujacy. Ja raczej juz wczesniej nie myslalam bipolarnie, ale kazde nowe swiadectwo na ten temat jest interesujace (zwlaszcza czesc o dosc pogardliwym stosunku do niezasymilowanych Zydow skojarzyla mi sie z tym, o czym pisal Malcolm Gladwell w “Blysku”, gdzie opisuje nieswiadome internalizowanie postaw wiekszosci przez mniejszosc.) Dzieki, Tereso. :-)

  134. Wywiad z Urbanem wydrukowałam panu mężowi, nie lubi czytać w sieci.
    Zła jestem na Urbana. Ma oko, ucho i pióro. Szkoda, że zazwyczaj utytłane.

    Andsol, szum wokół zupy uważam za przesadny. Dla mnie to nie jest symbol zniewolenia. Bycie razem nie polega na świadczeniu sobie usług. Nie sądzę też, żeby pani K. czuła się jak służąca. Czy w imię feministycznej poprawności lub dla potrzeb spotu państwo K. mają kłamliwie zamienić się miejscami?

  135. Bardzo na chybcika, bo zaproszony jestem do nader typowych Niemców, którzy nie pojmują, że można na imprezę zaczynającą się o 18.30 przyjść o 18.45 ;) - zamieniać miejscami się nie muszą, ale polityka polega m.in. na tym, żeby jedne rzeczy mniej eksponować, a inne bardziej i przy tym wyczuć odóowiedni moment, kiedy co i jak. Wypychanie do przodu konserwatywnych cnót rodzinnych mogło się wydawać dobrym pomysłem, ale okazało się, że to jakoś “nie chyta”. Więc trzeba by pogłówkować, co chycić by mogło, a nie stawiać uparcie na tę samą, najwyraźniej niewygrywającą kartę.
    Przy tych wszystkich narzekaniach ja na razie też nikogo lepszego od Komorowskiego nie widzę, ale to nie znaczy, że będę go za friko na łapach nosić. Niech się, kurczę, trochę postara, żeby mi się spodobać. ;)
    A teraz spadam na garden party w deszczu i chłodzie. Zabawa będzie, że hej! Trzymajcie dla mnie ciepłe i suche miejsce, żebym doszedł do siebie jak wrócę. :-)

  136. Punktualność jest grzecznością królów :cool:

  137. No, wlasnie. Skoro “najwazniejsza jest rodzina”, to to konkretnie zdjecie nie wydaje sie byc wlasciwe. Gdyby sie pokazal przy zwmywaniu naczyn w kuchni lub nawet wyjmowaniu czystych ze zmywarki, urosl by ciut w mouch oczach.
    Kiedys w GW wydrukowano moj list w ktorym zwracalam uwage na niewlasciwosc pokazywania Hanny G-W, owczesnej kandydatki na prezydenta z odkurzaczem w reku (”kobieta-polityk nie zaniedbuje swych kobiecych obowiazkow”) podczas kiedy jej konkurent pokazany byl obok na innym zdjeciu w fotelu z gazeta, na tle polek z ksiazkami.
    Dalej jestem wyczulona na wymowe obrazu. Dlatego takie wrazenie zrobila na mnie fotka ktoregos z Kaczynskich, podczas gospodarskiej wizyty w terenie i spotkaniu z aktywem partyjnym. Przed Kaczorem stala tacka z ptifurkami i profiterolkami, on sie nimi opychal. a obok siedziala mala krakowianeczka, moze 6-7 letnia, przed nia pusty talerzyk, a jej oczy wpatrzone byly w usta Kaczynskiego. Niezapomniane zdjecie. Odtad nazywalismy K pozeraczem ptifurek.

  138. @haneczka, ja w zasadzie to co Bobik - nie, nie mam zaproszenia do niemieckiej rodziny, chodzi mi o to, że może oni są tak szczęśliwi i to ich sprawa, ale to nie jest dobry symbol, chciałbym, żeby zamiast pokazywać “jestem fajny chłop, zwykły redneck” mówił o tym czym ma być Polska. Ale to nie ta formacja. Oni są wielcy, bo byli przeciw.

    Gdyby choć miał napisane na ścianie: “nie palimy, nie pijemy, nie ćpamy”, już by był jakiś przykład. Ale ogary… to znaczy dziennikarze poszliby w las.

  139. Heleno, masz rację Komorowski to barachło jakich mało.
    I zasłużył sobie na jeszcze gorsze miano z jednego choćby względu: o kobietach nie będących w jego guście był łaskaw wyrazić się “kaszaloty”
    Ja mam dość tego próżnego zarozumialca i będzie dla mnie barachłem

  140. http://www.gala.pl/gwiazdy/wywiady/zobacz/artykul/manuela-gretkowska-i-piotr-pietucha-zwiazek-to-kwestia-przypadku.html

  141. Zeen,

    i jeszcze opisując per “kaszaloty” te panie, możliwe że się popisywał w swoim mniemaniu wyrafinowanym gustem :)

  142. Heleno, też jestem wyczulona i cholery dostaję od szemranych pijarów :evil:
    Dla mnie konserwatywna cnota rodzinna polega na tym, że baba ma być cicho, a nie na tym, kto komu podaje zupę.
    Andsol, w dawnym mieszkaniu mieliśmy wypisane wołami na ścianie “POWOLI”. Czasem działało ;-)
    zeen, zębisz :roll:

  143. http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,6656433,Komorowski__pamietajcie__kto_was_straszyl.html

  144. haneczko, mamy wybór.
    Wmówiono Ci, że lepiej wybrać mniejsze zło. To jest kłamstwo, na którym nasi politycy jadą od lat.
    Nie podoba Ci się żaden kandydat?
    Skreślaj wszystkich. To będzie Twój prawdziwy wybór.
    Ja nie mam nic przeciwko jednemu z kandydatów i jego wybiorę, jeśli nie trafi do drugiej tury, skreślę obu.
    Tak powinien zrobić każdy, kto chce być uczciwy wobec siebie i innych. Dajesz wtedy wyraźny głos, że nie zgadzasz się z decyzjami polityków. Jak takich głosów będzie dużo, będą zmuszeni wziąć to pod uwagę.

  145. zeen, poprawka. Wybieram małe dobro. Mniejsze zło już przerabiałam i oby nigdy więcej. Nie umiem być ekstremalna.

  146. Zeenie, a jak w praktyce miałoby wyglądać to branie pod uwagę? Bo jak pamiętam, gdy w 2001 wybory wygrała AWS, to nikt nie brał pod uwagę, że to bardzo cienka wygrana, że rząd może być mniejszościowy lub koalicyjny, ale przy nietrwałej koalicji, że frekwencja nie wyniosła nawet 50%, że ktokolwiek wygrał, to reprezentuje kilkanaście procent z czterdziestu procent i nie powinien się czuć reprezentantem narodu, a już na pewno nie powinien działać jak pełnomocny reprezentant narodu. Ale to właśnie wtedy oficjalnie weszła w życie doktryna TKM. I nikt się nie przejmował, że ma słaby mandat do sprawowania władzy. Wiem, że Tobie chodzi o głosy świadomie nieważne, coś w rodzaju obywatelskiego protestu, ale wybory są ważne niezależnie od frekwencji i liczby ważnych głosów. A po wyborach psuje psują tak samo, kiedy są wybierani przez większość obywateli, jak wtedy, kiedy właściwie mało kto na nich oddał głos.

  147. Sorry, to chyba jednak w 1997 roku, nie w 2001. W 2001 zwyciężył SLD. Pozostałe wątpliwości są jednak te same, niezależnie od daty wyborów.

  148. niedziela !!!!!!! :)

    mozna dluzej pospac, nakryc glowe poduszka i bezczelnie
    ignorowac czas i przestrzen :D

  149. po Waszych uwagach, zdecydowanie pojde do urny, moze racje ma krolik-ze daleko lub zeen-ze to stara piesn o “albo my albo
    katastrofa” albo nawet Helena-ze wygra Kartofel II i “Dobrze im tak. Teraz robia w gacie, palanty.” ale nie tylko Pani Kierowniczka
    “A ja chcę żyć w normalnym kraju.”, ja tez chce, bo jestem tam
    chetnie……..

    p.s. Heleno, Heleno, Heleno…kto od lat na blogach wola -ja, my
    stanowimy, w naszych rekach wszystko, oczy otwarte, nie powinien kapitulowac slowami “Dobrze im tak” 8) :)

  150. vesper, 00:58

    masz racje z tymi % i ” reprezentacja” narodu, to samo robia i mowia partie polityczne w niemczech-30% z 60% ktorzy poszli
    glosowac, a nazywa sie “z woli narodu rzadzimy”

  151. oddalam sie od kompa, bowiem jak to w tradycyjnej rodzinie jest
    zona nakryla stol do sniadania i tylko czeka na moje przybycie
    (kazalem jej tez umyc od jakiegos czasu nie uzywana waze do zupy, podaje mi ostatnio zupe juz nalana do talerza-skandal 8) )

  152. Rysiu, oczywiscie tak naprawde to mysle, ze tak naprawde nalezy uczestniczyc w wyborach, nawet kiedy jest taka bryndza jak teraz. I oczywiscie mam nadzieje, ze Komorowski wygra. Ale jestem na niego zla. Jestem sfrustrowana jego seria wpadek w b. krotkim czasie. Jego przekonaniem, ze wygra w kazdej sytuacji, bo ludzie maja dosc Kaczynskich. Jego marnowaniem czasu i brakiem elastycznosci. To nie wrozy dobrze nawet jesli wygra.

  153. Dzień dobry. :-) Ponieważ dziś nie idę na żadne garden party, deszcz doszedł do wniosku, że się nim nie przejmę i zwinął manele. Muszę więc szybko wykorzystać okazję i powylegiwać się w ogrodzie - tam gdzie znajdę jakiś w miarę suchy kawałek trawy. ;)

    Rysiu, zanim zaczniesz żonie robić wymówki o schowanie wazy, zastanów się, czy zrobiłeś jej wystarczająco dużo dzieci, żeby moga się poczuć jak prawdziwa matka-Polka. :cool:

  154. Heleno :) ( toz Ty moj “mentor” ), moja zona tez na pana K.
    zla -”na tego safandule mam glosowac?” wypomina :D

  155. Bobiku, jak to znani spiewali :

    libido, libido, libido ach libido

    libido nie cieszy, nie cieszy gdy jest

    lecz kiedy go ni ma

    samotnys jak …. :roll: :D

  156. moze popatrze na mecz?

  157. haneczka 13 czerwiec 10, 00:36
    “zeen, poprawka. Wybieram małe dobro. Mniejsze zło już przerabiałam i oby nigdy więcej. Nie umiem być ekstremalna.”

    So do I :cool:

    vesper,
    TKM wymyślił Kaczyński przed wyborami wygranymi przez AWS. W tamtym czasie Duck Brothers pogrążali się w niebycie.
    Niestety Buzek zrobił Lecha minstrem sprawiedliwości a nastepnie był zmuszony go wyrzucić. Ale to wystarczyło żeby złapali oddech i wiatr w żagle. Buzek uważa do dzisiaj tamtą nominację za najwiekszy błąd swojego premierostwa.

    Mleko zostało wylane. Sfermentowało i brzydko pachnie. Czas to posprzątać. No, chyba że komuś honor i inne imponderabilia nie pozwalają iść na kompromis z najwyższymi standardami i woli delikacik siedzieć w tym, za przeproszeniem, smrodzie :mrgreen:

  158. Właśnie teraz wyszła ostentacyjnie ze studia Faktów po Faktach nasza ulubiona pani profesor Staniszkisz. Do furii doprowadziły ją spokojnie artykułowane argumenty profesora Krzemińskiego.
    Wczesniej zdążyła zadeklarowac, że z nikim sie nie przyjaźni. I to właściwie wszystko tłumaczy w kwestii jej fascynacji Jarkiem: “paranoicy wszystkich krajów łączcie się”

  159. Nieperawda! Ja sie przeyjaznie z prof. Krzeminskim (Irkiem) od lat! Bardzo czule sie przyajznie!

  160. A o powoiedzial, ze poczula sie urazona? Nie wierze by chcial ja prowokowac z rozmyslem. Jest spokojny i uprzejmy.

  161. Ja to tak zrozumiałem, że pani Staniszkis z nikim się nie przyjaźni, bo nie ma na świecie takiego człowieka, który by na jej zaufanie i ciepłe uczucia zasługiwał. :roll:

  162. Aaaa!
    A moze to nikt z Pancia Profesorcia nie chce sie zparzyjaznic? :shock:

  163. To niemożliwe! Nasz fanclub bardzo przecież chce. :D

    Muszę wracać do obowiązków, czyli do kibicowania “naszym” w drugiej połowie. :lol:

  164. Heleno,
    Krzemiński powiedział na wstepie, ze trzy razy odmawiał przyjscia do studia na rozmowę z panią profesor. Był niebywale taktowny, rzeczowy i merytoryczny. Pani Jadzia nie wytrzymała merytorycznej rozmowy. Nie ma mowy o prowokacji. Niemniej prowadzący przypomniał jej, że brat mniejszy, w trakcie wręczania jej orderu, szepnął jej do ucha: “wredna”. Pani Jadzia najpierw w zaufaniu opowiedziała o tym jakiejś dziennikarce a teraz czuje sie obrażona, ze dziennikarka “pusciła” informacje dalej.

    Chwilę temu zakończyła się debata “czworga” w TVP 1. Pierwsze zdziwienie: przyszedł Komorowski. Drugie zdziwienie: debata, ze strony TVP1, prowadzona profesjonalnie.
    I zapewniam Cię Heleno, że Komorowski nie zachował sie, jak “barachło”. Jarek w defensywie.

    Ja otworzę butelke wina :lol:

  165. “Nasi” wtłukli Australii 4 do kółka. :-)

    Opowiedzcie, proszę, coś więcej o tej debacie. Polskiej telewizji nie mam, a nawet nie bardzo mogę coś w necie przeczytać, bo serwery chyba przeciążone Mundialem i strajkują.

  166. Bobiku !!! 4 : 0 :)

  167. przed chwila bylo 3 :shock: :lol:

  168. na dobranoc

    http://wyborcza.pl/1,95892,7989304,Ufff__jak_milo___nie_byc_patriota____list.html

  169. tez prosze o slow kilka o debacie, poczytam jutro, teraz :idea:

    spanko

  170. Rysiu, trójka była skutkiem omsknięcia się łapy, ale szybko zauważyłem, że się omsknęło i trzeba poprawić. :-)
    W czasie meczu dowiedziałem się, że największym aktualnym hitem handlowym w RPA wcale nie są vuvuzele, tylko stopery do uszu. :lol:

  171. http://www.przekroj.pl/ludzie_rozmowy_artykul,6925.html

    i komentarz : @ spokojny - http://passent.blog.polityka.pl/?p=707#comment-164937

  172. Bobiku, trafiłam do poczekalni :)

  173. Kochani Rodacy Dewizowi (”powracajacemu z zagranicy wynajmę”) :)
    w normalnych okolicznościach “przyrody”, znaczy się w dojrzałych demokracjach, nie byłoby o czym mówić: “nudy na pudy”. Jednakże w kraju, w którem ruskie zabiły najlepszgo z prezydentów a potem do spółki z wnukiem dziadka z Wermachtu wybuchły wulkan i zrobiły powódź, to już ta nuda jest czymś niezwykłym.
    Po programach panów Wilsteina i Pospieszalskiego i innych etceterach wszystkiego złego można się było spodziewać.
    Tymczasem prowadzący, nie znam ich, dokładnie tak samo traktowali wszystkich uczestników dyskusji.
    Panowie pretendenci starali sie w miarę na okragło. Nic z tego specjalnie nie wynikało.
    Nowością był Jaro w defensywie i dużo bardziej swobodnie zachowujący się Bronek. Ostatnie słowo, zgodnie z przyjętą formułą, należało do Bronka: wyraził zdziwienie, że Napieralski, deklarując potępienie dla IV RP, zawiera z nia sojusz w mediach niepomny na smierć Barbary Blidy. Jarek chciał dać głos, ale mu nie pozwolono.
    Powtarzam: niby nic. Ale po ponad dwóch miesiącach posmortalnego paraliżu niepisowców, onieśmielonych wobec “przygniecionego bólem”, jednak coś Dla mnie coś odżywczego: przełamanie paraliżu.

    I to by było na tyle Drodzy Rodacy Dewizowi. Jak by co, to ja chetnie te bony dolarowe …

  174. Jadzia istotnie rozkoszna :twisted:
    Dla tych, którzy nie widzieli, a bardzo by chcieli:
    http://www.tvn24.pl/-1,1660555,0,1,co-jadzia-wygaduje-staniszkis-wyszla,wiadomosc.html
    Najpierw kliknąć na mniejszy obrazek, bo tam jest początek

  175. U nas i tak dularów nie ma, tylko ełra, więc poprzestanę na podziękowaniach. :-)
    Zastanawiam się tylko, czy ta debata rzeczywiście będzie miała jakieś znaczenie. Bo skądsik mam takie wrażenie, że wszyscy (przynajmniej wszyscy ci, którzy mają zamiar głosować) już i tak “swoje wiedzą” i choćby ich kandydat nie wiem co robił czy opowiadał, tak czy owak będą na niego głosować.
    Ale oczywiście mogę się mylić. To mi się zdarza. ;)

  176. Nie wiem czy/jakie będzie miała znaczenie. Ja poczułam się lepiej. Jeżeli inni też się tak poczuli, to może to być zaczynem tej energii, która spowodowała przełom jesienią 2007. Oby!
    PS. Ja tam jestem człowiek zgodny, mogą być i ełra :shock:

  177. Dzieki jotce-reporterce za sprawozdanie. Wszystko jako tako leci. Jest to tylko problem osobowosci, bo w sumie i PiS i PO so w sumie na prawo od centrum, nie zapominajmy.

    Ja po dzisiejszej prasowce widze, ze uwage przykuwaja mi uwage takie tematy:

    -Afryka nareszcie doczekala sie uwagi swiata. Wszystkie mecze dotychczas byly wspaniale. Moze zaczne kibicowac Ghanie zamiast Cameroonowi. Moja kolejnosc to byla Brazylia, Meksyk, Cameroon. Teraz sie waham nad: Brazylia, Argentyna, Ghana.

    -Belgia, jak przed nia Czechoslowacja, jest na drodze do podzialy na Flandrie i Wallonie. Whatever makes them happy.

    -Belgijski podzial jest zwiastunem, ze kiedys Quebec w przyszlosci odseparuje sie od reszty Kanady, co bedzie koncem Kanady. Sad! Moje serce nalezy do Quebecu, gdzie spedzam wakacje co roku, jakies 20 wakacji do tej pory.

    Panta rei.

    Ide do kina na Letters to Juliet z zawsze wspaniala Vanessa Redgrave. Film podobno taki sobie, ale popatrze na Toskanie i na Vanesse.

  178. O interpunkcji, ktorej sztuki nigdy nie posiadlam. Oczywiscie Czechoslowacja nie podzielila sie na Flandrie i Wallonie: don’t be silly!.

  179. No, niezle. Dzieki, jotko. Odpowiednie honorarium w drodze.

  180. Jadwiga Staniszkis nie jest i nie będzie moim idolem, ale w pełni zgadzam się z nią, że nie miała innego wyjścia niż wyjście ze studia. Nie ma najmniejszego znaczenia czy Ireneusz Krzemiński miał rację czy nie, ważne jest, że zachowywał się jak skończony buc, przerywający dyskutantce i zagłuszający ją. Ten pan nie ma zielonego pojęcia co to znaczy “dyskusja”, czyli typ rozmowy publicznej, gdzie raz się mówi, a raz się słucha. Gdyby to było sportowe spotkanie, zdyskwalifikowałbym go przez tko.

  181. powialo mi Stachura: dosc czepialski jest w tym wierszu, ale wszystko b. pieknie zaspiewane, prawda?

    http://www.youtube.com/watch?v=nxpblnsJEWM&feature=related

  182. Sorry, andsol, nie podejmuje rekawicy, gdzy tylko przeczytalam omowienie, a nie moglam uruchomic wideo, gdyz kazano mi aktualizowac Adobe Pleyera - najpierw do wersji 10, a potem do wersji 8 i nic mi z tego nie wyszlo, pomimo notki, ze Adobe “was successfully instaled”.
    Ale wiem, ze IK nie jest bucem. Jest troche nerwus, does not suffer fools gladly, ale jest kulturalnym czlowiekiem.

  183. Installed :oops:

  184. idziecie spac czy juz jestescie na nogach ?

    slonce, slonce :)

    brykam zadowolony poniedzialkiem

  185. dziekuje jotko :) zamiast erlo duza kulka wspaniale pysznych
    “wloskich” lodow z berlina :D

  186. andsol co do “wyjscia” pani Staniszkis to jestem
    innego zdania, polityk, ekspert, publicysta ( czy-oczywista rysia
    zlosliwosc-klakier) powinien temperature i cisnienie takiego
    spotkania wytrwac, a o dyscypline w studo prowadzacy dbac

    inaczej mozemy poczytac sobie suche bez emocji programy wyborcze, a wtedy nic nie wiemy o zywych ludziach :)

  187. Oni sobie nawzajem przerywali i każde chichotało złośliwie w trakcie wypowiedzi drugiego, oboje mało elokwentni, kiepskie maniery, Krzemiński bardziej merytoryczny, “Jadzia” słabsza nerwowo, makijaż beznadziejny :(
    Mnie się spodobał prowadzący :cool:

  188. Tereso, dziekuje za linke do “przekroju”

    ciekawy wywiad, ale……lekko cyniczny

  189. Andsol,
    nie sądzę, żeby którykolwiek z dyskutantów w jakiś szczególny sposób wyszedł poza zwyczajowe reguły stosowane w tego typu spotkaniach. Inna sprawa jak się to ma do standardów profesjonalnej debaty.
    Zgoda, Krzemiński “wcinał” się częściej, ale bez tego byłby to kolejny spicz pani profesor, prezentacja jej wizji świata i okolic, którą przedstawiała już wiele razy. Nie jest łatwo ją “przegadać”. Dla mnie cenne było to, że w konfrontacji z Krzemińskim została zmuszona do pokazania siebie - “z nikim się nie przyjaźnię” - to przecież ważne żeby wiedzieć kim jest osoba, która z taką pewnością siebie usiłuje nas o czymś przekonać.
    Gdyby dyskusja dotyczyła fizyki, matematyki, hodowli rogacizny czy nierogacizny, wątki osobiste byłyby całkowicie nie na miejscu. Tymczasem sprawa dotyczyła sposobu urządzenia nam życia. Chcę wiedzieć i twierdzę, że mam do tego prawo, kto usiłuje mi uwarzyć piwo, które będę musiała wypić.
    Jestem, tak zwyczajnie po ludzku, wdzięczna Krzemińskiemu, że dzięki niemu tysiace telewidzów, których być może onieśmielają tytuły profesorskie i absolutna pewność, tupet Sztaniskis, mogło zobaczyć jej nieco inną twarz. Zobaczyć Jadzię. Nikomu innemu nie wypadało tak się do niej zwracać.
    Sorry, andsol, ale my tu naprawdę jesteśmy w stanie wojny domowej. Nie myli się Wajda. To jest wojna o przyszły cywilizacyjny kształt Polski. Wierz mi, ja się boję nie na żarty. Dotykam tego codziennie. Nie ukrywam, że w ramach poszanowania podstawowych zasad i norm, jestem gotowa zgodzić się napewne ustępstwa estetyki na rzecz skuteczności.
    Nie chcę wygranej Jarka. Nie znaczy to, że jestem fanką Bronka. Godzę się, podobnie jak haneczka, na mniejsze dobro, ale jednak nie na zło, które juz przerabialiśmy. Ani na moment nie zapomniałam o tym, kto wspólnie głosował za IPN, CBA, etc.. Różnica jednak jest. A ja jestem z tych co to wdzięczni sa bogom za ich małe dary. Boję sie tych, którzy chcą mnie zaprowadzić do raju stworzonego na miarę ich własnych wyobrażeń,
    Sorry za przydługi wywód.

  190. Dzień dobry. :-) Muszę nadrobić uaległości w czytaniu i oglądaniu linek, bo bardzo mnie boli, jak nie do wszystkego mogę doszczeknąć swoje. ;) A jakoś tak się złożyło, że wczoraj zająłem się różnymi nieblogowymi rzeczami i porobiły mi się “dziury w blogu”.

    Króliku, gdybym wcześniej kibicował Meksykowi, też bym go raczej teraz wymienił na Argentynę. ;)
    A niemieckiej drużynie kibicuje się dosyć zabawnie, bo trudno właściwie powiedzieć, że to są Niemcy. Wczoraj dwie bramki strzelili Polacy, jedną Brazylijczyk, a tylko jedną z dziada pradziada Müller. :cool:

  191. Ha! Nie ma to jak dobre samopoczucie! :lol:
    Korwin-Mikke w drugiej turze na pewno wygra i urządzi nam raj ne Ziemi. 8O
    http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,8007304,Korwin_Mikke__Jezeli_wejde_do_drugiej_tury__to_wygram.html

    Wyjście Staniszkis obejrzałem i muszę przyznać, że Krzemiński istotnie przerywał (choć jak na standardy polskiej TV to jeszcze nie było takie dramatyczne, znacznie ostrzejsze numery widzielim), ale - podobnie jak Ryś - uważam, że osoba występująca publicznie powinna umieć takie rzeczy przełknąć, przetrzymać i w odpowiednim momencie wejść z celną ripostą, a nie krzyczeć “biorę zabawki i idę na inne podwórko!”. Co innego, gdyby ktoś obraził ją osobiście, albo wygłosił coś, przeciwko czemu należałoby demonstracyjnie zaprotestować, np. “baby nadają się tylko do garów i należy im odebrać prawa wyborcze”. Ale tutaj niczego takiego skandalicznego nie zauważyłem. A przerywacze zdarzają się w dyskusjach tak często (ubolewam, ale widzę realia), że albo trzeba się nauczyć sobie z nimi radzić, albo z góry z publicznych dyskusji zrezygnować, bo jakoś tak jest, że niemal zawsze bardziej ośmiesza się wychodzący, niż przerywający.

  192. Dzień dobry :-)
    Sąsiad się buduje. Betoniarka warczy. Ja nie warczę, bo myśmy też warczeli ;-)
    Córasek przylatuje na całe dwa tygodnie, potem rusza na Tour de France :shock:
    Na mecze rzucam krótszym i dłuższym okiem. Niemcy za dobrze zaczęli, to może im zaszkodzić. Nadal nie cierpię ich trenera :neutral:
    Niech już wreszcie będzie po wyborach!

  193. Haneczko, po tej stronie granicy najpóźniej od wczoraj nie znajdziesz chyba nikogo, kto by się pod Twoją niechęcią wobec niemieckiego trenera podpisał. ;)
    Jeżeli Niemcom (ha, ha! Bo pęknę! Niemcom! :D ) ten zbyt dobry początek może zaszkodzić, to raczej później, bo na razie w ich grupie nie widzę szczególnego zagrożenia. No, ale piłka jest, jak wiadomo z podstaw filizofii, okrągła… ;)
    Czy sąsiad skończy warczeć przed przylotem Córaska, czy będziecie musieli rozmawiać wrzeszcząc? 8O
    Po wyborach będzie już, już. Za kilka dni… :-)

  194. Bobiku, ja go tak jakoś nie lubię, bez wyraźnego powodu, zdarza się…
    Warczenie będzie długie, ale damy radę :-) Zaraz włączę maszynkę do mięsa, ona stara i dużo może. Zobaczymy, kto kogo :lol:

  195. Jotko, dziekuje za Twoja wczorajsza prace dziennikarska, i w zalaczniku przesylam bony dolarowe, w pelnym tego slowa znaczeniu (jest to lokalna waluta, ograniczona co prawda do Berkshires w Massachusetts, ale majaca sie na tyle dobrze, ze znalazla juz nasladowcow w innych czesciach Stanow). :-)

    Co do wychodzenia ze studia w trakcie rozmowy nawet z niezdyscyplinowanym przeciwnikiem, to tutaj takie numery robi np. ultra-prawicowy Bill O’Reilly, gdy mu zabraknie argumentow, a oponent nie daje sie po prostu zagadac i zakrzyczec. To jedna z jego czestych zagrywek, by potem mobilizowac swoich poplecznikow wokol kolejnej obrazy. Ciekawa jestem czy p.Staniszkis i spolka tez to zrobia.

  196. Jeszcze zalacznik w bonach :roll:

    http://www.berkshares.org/whatareberkshares.htm

  197. Pani Staniszkis może to zrobić co najwyżej sama, bez spółki, bo przecież ona nie ma przyjaciół. ;)

    Króliku, zapomnij o Kamerunie. Tak marnie grają, że ostentacyjnie przestałem oglądać drugą połowę (chociaż dźwięk na wszelki wypadek zostawiłem). Jeden Eto’o wiosny w RPA nie czyni. :roll:

  198. Przyjaciol p.Staniszkis nie ma, ale “spolka” to wspolnicy raczej niz przyjaciele. ;-)

  199. Kot Mordechaj  14 czerwiec 10,   17:28

    Nie ogladam wprawdzie bezproduktywnego turlania pilki po podworku, ale doszlo mnie, ze tutejsi wsciekli sa na jakiegos Wuuzele, albo jakosc tak. Ze niby za glosny. No, nie powiem - jak nasi przechodza pod oknmi wracajac z pubu w sobote wieczorem, to tez nie sa bardzo cisi.

  200. Moniko,
    wielkie dzięki :)
    zaraz sobie te bony wydrukuję i jak się zjawię w tamtych stronach, będzie jak znalazł :cool:
    W końcu czym skorupka … a tęskniło się przecież za tymi bonami i możliwościami jakie z soba niosły, oj tęskniło … :roll:

    Przygotowuję się właśnie do tegorocznej wyprawy z wnukiem. Ostatnią pozycją - ustalanie miejsc noclegowych - była rezerwacja campingu pod Amsterdamem. Jak to już zrobiłam - drogą mailową, to poczułam się dziwnie. No, bo jak to tak? Żadnego zaproszenia od przyjaciół Holendrów, żadnego stania w kolejce z podaniem o wydanie paszportu, żadnego stania w kolejce i nerwowego: dadzą/ nie dadzą po odbiór paszpartu, żadnego oczekiwania po wizę, przydział 10$. czyli trwającej i trzymającej w napięciu, wielomiesięcznej procedury. Dyskusji w gronie rodziny i przyjaciół.
    Ot, tak po prostu: wymiana kilku maili. Pobranie środków z karty kredytowej i potwierdzenie rezerwacji :shock:
    A gdzie emocje, rytuały, no nie wiem czy to tak powinno być :roll:

  201. Kot Mordechaj  14 czerwiec 10,   17:39

    No, naprawde - istny sciip, sorry - scoop dziennikarski GW:

    http://wyborcza.pl/1,75478,8012541,Posel_PO_ogladal_debate_w_sztabie_PiS____bo_w_lokalach.html

    Czasami mam ochote skopac te mlodziez w kosc ogonowa. :evil:

  202. Kot Mordechaj  14 czerwiec 10,   18:02

    No, musze z lapa na sercu powiedziec, ze pierwsza uczciwa liste pytan do kandydata PiSowskiego przygotowal Nasz Bzdennik, a nie TVP. Niestety Kaczor stchorzyl - jaka szkoda, albo mu Pani K-R zabronila odpowiadac.

    http://wyborcza.pl/Polityka/1,103836,8013377,U_Rydzyka_juz_nie_lubia_Kaczynskiego.html

    A te same pytania zadalbym naszemu faworytowi z partii rzadzacej. Niechby sprobowal odpowiedziec.

  203. Mordko, jak Ci przeszkadza turlanie bezproduktywne, to zgłoś do FIFA wniosek racjonalizatorski, żeby wygrywali nie ci, którzy strzelą najwięcej bramek, tylko ci, którzy podczas meczu złapią najwięcej myszy. :lol:
    Ten Wuwuzela to rzeczywiście okropny typ! Najgorsze, że jego jest dużo i jak zaczyna buczeć, to mam wrażenie, że nad stadionem lata jakiś oszalały rój pszczół-zabójców. :roll:

    Wyjeżdżanie faktycznie się zrobiło tak proste, że to już właściwie żaden szpas. Chyba zacznę rozmyślać nad założeniem firmy oferującej utrudnienia paszportowe i inne. Myślicie, że dałoby się na tym zrobić biznes?

  204. A wiec Brazylia, Argentyna i Ghana.

    Byl kiedys taki program polityczny Crossfire, w ktorym rozmowcy caly czas na siebie wrzeszczeli i ublizali. Troche gruba skore trzeba miec do polityki, ale jak jest moderator to on rzadzi i nie ma zadnego przerywania.

  205. Kot Mordechaj  14 czerwiec 10,   18:14

    Zaloz, Bobik, zaloz. Specjalnie dla jaskrawo czerwonych, bo odzalowac nie moga. I jeszcze zeby mozna bylo “wyzrazy wdziecznosci” wciskac do kieszeni.

  206. O, właśnie!Wyrazy wdzięczności. To nawet od zaraz mogę zacząć przyjmować.
    Zasada jest prosta: składa się u mnie podanie o wydanie paszportu, załącza wyrazy wdzięczności, a ja paszportu nie wydaję, bez tłumaczeń i uzasadnień.
    Ale opłatę skarbową (oprócz wyrazów w.) rzecz jasna pobieram. :D

  207. To za latwe, Bobiku, tak po prostu odmawiac. : lol: Troche najpierw trzeba pomachac przed nosem nadzieja, ze jak sie wykona dwanascie prac Herkulesa, plus pare dodatkowych, nie mowiac juz o znajomosciach w sferach psich, to moze jednak z tego cos wyjdzie. Ktos nawet juz zmierzyl, ze zawod jest wiekszy u tego, kto sie spoznil na samolot o piec minut niz u tego, kto sie spoznil o pol godziny, a tu Mordka dzis domaga sie efektywnosci… ;-)

    Jotko, jak sie wybierzesz w te strony, to mozesz choc czesciowo podrozowac po staroswiecku - czyli odwiedzic mnie. :-D

    Kroliku, ja tez pamietam Crossfire, i to rytualne przekrzykiwanie sie. No ale oni sie sami moderowali…

  208. :) Przerwa od polityki

    http://picasaweb.google.com/barbara.borodziewicz/Texas4000BeforeAlbuquerque#slideshow/5482659998309230194

    zdjecia tu a opis jak boli to i tamto w najnowszych wpisach
    na Texas 4000

    :)

  209. Szwajcaria! Belgia i Kanada powinny patrzec na federalizm szwajcarsji!

    Zupelnie odbiegam od dzisiejszego tematu.

  210. rysberlin i Bobik: zgoda, że polityk powinien potrafić znieść wiele. Uważam, że ma jednak prawo odmówić znoszenia tego jeśli umowa stała nie na łupanie się na cepy i łańcuchy za stodołą a rozmowę z moderatorem i z jasnymi zasadami. Te dyskusje nie są dla przekonania dyskutanta, ale dla przedstawienia publiczności jakość swoich racji, nie każde racje nadają się do przedstawiania w krańcowo nieprzychylnych warunkach. Żadnemu z dyskutantów nie ma świecić słońce w oczy, każdy ma prawo do takich samych ujęć fotograficznych, każdy ma tyle samo czasu. Racje nie więdną od czekania, są repliki i trypliki — czy co tam było uzgodnione w zasadach wymiany poglądów.

    Kobiety należy traktować jak normalnych ludzi, ale jednak wrzeszczenie na kobietę i przerywanie jej wydaje mi się wyjątkowo paskudne.

    Bywają występy polityków gorsze od tego? Ależ nie chodzi o to jak nisko można zjechać ale czego domagamy się od przedstawicieli społeczeństwa bez analfabetyzmu.

    Jotka, piszesz: bez tego byłby to kolejny spicz pani profesor, prezentacja jej wizji świata i okolic, którą przedstawiała już wiele razy. Jej święte prawo.

    Nie jest łatwo ją “przegadać”. No i dokładnie o to mi chodzi. Przekrzyczenie, złośliwe przerywanie to chamstwo. Niech sobie poćwiczy kulturalne techniki docinek. Nawet w tak brutalnym “sporcie” jak boks nie dopuszcza się walenia kolanem w genitalia czy bykiem w łuk brwiowy.

    my tu naprawdę jesteśmy w stanie wojny domowej Wiem. Od dobrych 500 lat i cościk powoli idzie pojmowanie, że trzeba podpisać pewne konwencje o tym jak się walczy. Wiele z obecnego śmiecia politycznego bierze się właśnie stąd, że tolerowano niedopuszczalne zagrywki, które stały się esencją, częścią życia po powrocie z placu bitwy do domu. Styl to człowiek — nawet wtedy gdy to styl orangutana.

    Przyznam, że największą winę ma moderator. Jak nie umiesz zdyscyplinować uczestników, oddaj pracę bardziej doświadczonemu koledze.

  211. Jak cudowni mlodzi ludzie! Nie sposob sie nie usmiechac patrzac na nich wszystkich.
    A tez imponuja mi starzy, gotowi udzielic gosciny, nakarmic wzystkich, zorganizowac kiermasz dobroczynny. Bardzo kocham taka Ameryke - szczodra, usmiechnieta, goscinna, wielkoduszna, serdeczna.

  212. To jest jakiś dzisiejszy temat? 8O ;)
    Obawiam się, że Belgom na federalizm szwajcarski zerkać byłoby trudno, bo Flamandzi z Walonami po prostu się serdecznie nie cierpią i upływ czasu jakoś tego nie niweluje, tylko może nawet zaostrza. A u Szwajcarów takich ciężkich, trwających animozji chyba w tej chwili nie ma. Może zresztą Cubalibre coś na ten temat skrobnie?

    Uwagi Moniki na temat prowadzenia firmy przyjmuję i zapowiadam, że jak mi się wyrazy wdzięczności bardzo spodobają, to paszporty jednak będę wybiórczo przydzielać. Po uważaniu.
    Ale na uwzględnianie reklamacji to już mnie na pewno nie namówicie! :cool:

  213. Hmm… Jeszcze tak dumam o wyjściu pani Staniszkis… Pewnie, że najprzyjemniej by było, gdyby wszyscy przestrzegali cywilizowanych reguł rozmowy. Ale też umówmy się, że wszyscy znamy takich rozmówców, którzy przed kamerą (albo i bez niej) wygłaszają wyłącznie monologi, a kiedy ktoś usiłuje się w to wciąć i cokolwiek powiedzieć, natychmiast słyszy “proszę mi nie przerywać”. O ile się nie mylę, do takich właśnie “rozmówców” pani Staniszkis należy i wydawało mi się, że wyczuwałem u Krzemińskiego pewną przekorę typu “tym razem ci się nie uda, tym razem cię pokonam twoją własną bronią”. Owszem, do najelegantszych chwytów to może nie należy, ale w kontekście medialnej osobowości pani psorki jakoś tam zrozumiałe jest.
    I myślę, że ci, którzy występy pani Staniszkis znają, świadomie lub podświadomie wyłapali ten numer, że oto kiedy ktoś próbuje rozmawiać z nią tak, jak ona rozmawia z innymi, następuje straszna obraza, trzaśnięcie drzwiami i konstatacja, że rozmawiać się nie da. Stąd pewna zauważalna radocha z tej sytuacji. ;)

  214. Andsol, tak w ogóle to masz rację, ale pani S. nadaje się wyłącznie do monologów, nie do dyskusji. Ona lubi słuchać wyłącznie samej siebie. Oglądałam powtórkę i myślę, że to K. powinien, może nie wyjść, ale ostentacyjnie zamilknąć.

    Pooglądam Włochów. Uch, żeby tak Paragwaj im dokopał :cool:

  215. No i łajza :roll:

  216. Kot Mordechaj  14 czerwiec 10,   20:13

    Ja tez teoretycznie zgadzam sie z andsolem, ale jakos nie moge pokonac zadowolenia, ze wujek Irek utarl nosa tej wscieklej kocicy :oops: :twisted:

  217. Mi się styl Krzemińskiego też nie podobał i w pewnym momencie pomyślałam, że to wyjście nie było nieuzasadnione, ale potem pomyślałam, że ktoś musiał tę brudną robotę w końcu odwalić. Wolałabym, żeby było w lepszym stylu, ale zobaczyć panią Staniszkis, kiedy ktoś jej przerywa tokowanie i pozwala zagrać ponownie z tej samej zdartej płyty, to jednak było coś. Zastanawiałam się, kiedy ktoś wreszcie powie, że Jadzia wygaduje głupoty. Zapraszano ją do tvn (która przecież żadną nawiedzoną stacją nie jest) i słuchano jak ruskiego radia, a bzdury to ona już od dość dawna plecie. Kiedyś do Szkła kontaktowego zadzwonił jakiś pan i kulturalnym, nienapastliwym językiem (najmocniejsze stwierdzenie, które padło, mówiło o “utracie szacunku”) wyraził swoje zdziwienie i rozczarownie wypowiedziami pani profesor. Wzbudziło to takie wzburzenie prowadzących, że mnie w fotelu zamurowało. Oni chyba naprawdę nie słyszą, co zapraszani przez nich rozmówcy czasem opowiadają. Staniszkis ma patent na rację i cokolwiek powie, musi być słuszne poprzez fakt, że padło z jej ust. Dobrze się stało, że ktoś sprawił, by wypadła głupio. Choć styl nie w moim guście i bardzo bym chciała szczerze podzielać wzburzenie andsola, przeszkadza mi jednak czające się w głębi mej nieszlachetnej duszy, maleńkie schadenfreude :twisted:

  218. O, a to jest news:
    http://wyborcza.pl/Polityka/1,103835,8013769,PiS_odcina_sie_od_filmu__Solidarni_2010_.html
    film narobił już tyle złego, ile mógł, a teraz można spokojnie umyć od sprawy ręce. Co za cynizm! :evil:

  219. Andsolu,
    szanuję i cenie Twoje poglądy, niemniej niezupełnie się z Tobą zgadzam. Zastanawiam się gdzie leży przyczyna rozbieżności poglądów.

    Być może moje wnioski są nieco uproszczone, ale nie sądzę żeby były całkowicie pozbawione słuszności.

    Mam wrażenie, że moje podejście/spojrzenie jest bardziej pragmatyczne a Twoje o bardziej romantycznej prowieniencji.

    Jak to rozumiem? Toczy sie walka wyborcza i tylko jedna strona może ją wygrać. Do debaty staje, nie wychodząca praktycznie ze studia telewizyjnego, zwolenniczka jednego z kandydatów. Wygłasza autorytatywne poglądy, dezawuuje przymioty jednego kandydata, wynosi pod niebiosy zalety drugiego. Jej argumenty na rzecz popieranego kandydata sprowadzają się do argumentów o charakterze psychologicznym - zalety osobowości kandydata.
    Debata w studio to nie tylko rozmowa zaproszonych gosci ze sobą i z moderatorem. To również rozmowa/komunikacja z widzami przed telewizorami. Goście w studio mówią również do nich i w ich imieniu.
    Jeżeli pani Staniszkis rekomenduje osobowosciowe zalety kandydata, to doprowadzenie do ukazania jej osobowości jest ze wszech miar pożądane. Stanowi bowiem punkt odniesienia dla wygłaszanych przez nią tez. Krzemiński to zrobił. Pani Staniszkis nie ma zwyczaju oszczędzania kogokolwiek i tym razem spotkała adwersarza, który, zgodnie z zasadami efektywnej komunikacji, posłużył się jej językiem. Okazał się skuteczny.

    I, jakiekolwiek świadectwo miałoby mi to wystawić, jestem mu za to wdzięczna. Krzemiński nie uległ inteligenckiej pokusie brania po mordzie od “parobka”. A że “parobek” to kobieta z profesorskim cenzusem, tym trudniej było oprzeć się tej pokusie.

    Krzemiński powiedział, że pamięta ten strach z okresu rządów idola pani S.. Ja też to pamiętam. Chcę się przed tym bronic i jestem wdzięczna tym, którzy pomagaja mi to robić. Należy przy tym pamietać, że nie da się urodzić dziecka nie tracac cnoty. Jestem gotowa utracic “cnote” bycia w pełni kulturalną. Płacę tę cenę.

    Wojna cywilizacyjna w naszym kraju trwa od czasu kontrrefomacji. Za jej zwycięstwo zapłacono wysoką cenę. Były okresy kiedy, z racji utraty niepodległości, była ona zawieszana, nigdy nie odwołana. Teraz jest to bardzo ostre starcie. Łagodzi je przynalezność do Unii, dostęp do nowych technologii cywilizacyjnych.

    Przerabiamy powtórkę z kontrreformacji. Strona wspierajaca JK jest zdecydowana tę wojnę wygrać i nie zawacha się przed użyciem żadnego, skutecznego środka. szkoda czasu i energii kolejnych pokoleń na jej kontynuowanie.

    Zachowanie Krzemińskiego nie jest wprawdzie przykładem, jaki można byłoby pokazać na zajęciach z zasad dobrego wychowania jako wzorcowe, ale nie po to on tam poszedł.

    Poszedł w celu przeciwstawienia się tezom głoszonym przez S.. Rozmawiał z nią jej językiem i okazał sie skuteczniejszy. Gdyby tego nie zrobił, skończyłoby się na biciu piany wygłaszaniu poprawnych komunałów.

    Pozostaję z szacunkiem. Mam nadzieję, że nie przestaniesz mi sie odkłaniać, unosząc z wdziękiem kapelusz :)

  220. Ha, Paragwaj górą :D

    schadenfrude podzielam :roll:

  221. Mnie sie takze styl obydwu rozmowcow nie podobal, ani sposob prowadzenia tej calej rozmowy przez moderatora. Ale wlasnie czasem mi sie wydaje, ze tego typu rozmowy telewizyjnych ekspertow, w duzej mierze wypromowanych przez media (a niekoniecznie np. przez uznanie innych, dobrze znajacych temat osob), to w duzej mierze odpowiednik amerykanskich zapasow, z przerysowanymi zawodnikami-celebrytami, zupelnym brakiem regul, i zwykle z gory ustalonym wynikiem. Pani prof. jest kolorowa, wyrazista, i fotogeniczna, a przy tym wygadana, wiec sie do takiej telewizyjnej formuly swietnie nadawala. I tylko gdy sie okazalo, ze trafila na podobnego do siebie przeciwnika, przypomniala sobie o regulach prowadzenia dyskusji… A w sumie telewizji nie chodzi przeciez o powazna debate a o ogladalnosc (o to tez chodzilo we wspomnianym juz wczesniej przez Krolika Crossfire).

    Wando, swietne zdjecia. Swietnie, ze przy okazji zbierania na wazna sprawe, mlodzi ludzie poznaja swoj kraj od podszewki, choc szkoda, ze nie moja czesc, bo by mieli troche wiecej drzew i cienia na tych zakurzonych drogach… :-)

    A ja sie ciesze z odzyskania mojego zwyklego komputera, bo juz mnie meczylo uzeranie sie z jego chwilowym zastepca, gdy pisalam na nim po polsku. Najbardziej mnie meczylo przerabianie cichcem “jego” na “ego” i “takie” na “take”…

  222. Troche sie minelam z Jotka. :-)

  223. Wando, mlodz swietni, duzo szacunku :)

  224. Wlasnie ta ogladalnosc czasem podjudza wrogosc.

    Milo, ze sie pojawilas Moniko.

    Choc jotka pisze, ze to wojna domowa, i napewno wiele osob nie chce powrotu do IV-ej Rz z wielu zrozumialych wzgledow, to partie dzisiaj nie sa tak rozne jak kiedys. Roznice nie sa radykalne jak pomiedzy np bolszewikami i narodowcami. Nikt nie chce upanstwowic przemyslu, wprowdzic kolchozow, pozbyc sie chorych za pomoca eutanazji, albo isc na Kowno.

    W Pol. Afryce mieli kiedys Mandele, a teraz Zume. To dopiro upadek z wysokiego konia. Czy ten nieszczesny Silvio- mam nadziej, ze Paragwaj dokopie Wlochom za to, ze go wybrali DWA RAZY!

    W US, pewnie Monika to lepiej potrafi wyjasnic, Obama nie prowadzi dramatycznie roznej polityki. Powszechne ubezpieczenie na pewno jest wazne, ale wojny zostaly te same.

  225. andsol uklony za szacunek w traktowaniu kobiet :)

    w temacie pozostaje przy swoim (rysberlin 14 czerwiec 10, 07:59), a dodam jeszcze ze i kobiety powinny szanowac swoich
    interlokutorow

  226. dodam jeszcze cos do dzisiejszych bardzo emocjonalnych
    wpisow jotki

    chyba rozumiem jej obawy , ostatnie dni od wypadku pod Smolenskiem i to co zalalo polskie media i glowy wielu ludzi przypomina mi z mojego dziecinstwa czas otwierania u babci szaf z rzeczami zimowymi, cale mieszkanie smierdzialo duszacym zapachem kulek przeciw molowych.

    tak pachnie mi J.Kaczynski i jego poplecznicy, calkowity brak
    swezosci

  227. wlosi uratowali remis :evil:

    ide wiec snic kolorowo :)

  228. Najbardziej szodliwe w medialnej obecności pani Staniszkis jest to, że nie wypowiada się ona jako PiSowski ekspert czy jako doradca Jarosława Kaczyńskiego, a jako profesor socjolog i politolog za razem. Nadal wiele osób myli propagandowy charakter jej wypowiedzi z naukowym obiektywizmem. Nadal brakuje mi zdecydowanego głosu na temat jej uczciwoci jako naukowca, właśnie ze strony jej kolegów. Do Migalskiego można mieć różne zastrzeżenia, ale przynajmniej nie ma wątpliwości, w jakim charakterze występuje. Staniszkis nadużywa swojego autorytetu. To nieetyczne.

  229. Mój Boże, znowu Staniszkis w tvn! 8O :evil: Tym razem u Sekielskiego i Morozowskiego.

  230. Zapowiadała to w “rozmowie” z wujkiem Irkiem :evil:
    Obejrzałam w końcu całość, nie kawałki (pod notą jest link do całej rozmowy). Mam wrażenie, że andsol nie widział całości. Krzemiński ani razu nie zakrzykiwał Staniszkis, był spokojny i merytoryczny, długo zresztą Jadzia swoją elokwencją nie dała mu w ogóle dość do słowa, a gdy tylko zabierał głos, bez przerwy się wcinała po chamsku, krzykiem (on, jeżeli przerywał, to spokojnie wchodził w słowo). Naprawdę, dziwię się, że to nie on wyszedł ;-)

  231. Ciekawe, u nas w domu też wszyscy chcieli, żeby Paragwaj Włochom nakopał :twisted:
    Podejrzewam, że podobnie było z tą nieszczęsną panią profesor - wszyscy tylko czekali na to, żeby jej ktoś wreszcie dołożył. ;)
    Prawdę mówiąc, ja też nie oglądałem całej rozmowy, tylko końcówkę, ale znając skądinąd obydwoje rozmówców, zaraz miałem takie podejrzenie, że Jadzia wcześniej poważnie się zasłużyć musiała i Krzemiński tylko jej odpłacił. Trudno, kto mieczem wojuje, od miecza ginie.

  232. Kot Mordechaj  15 czerwiec 10,   00:33

    Mysle, ze Vesper powoedziala cos bardzo celnego o 22:53 - ze ona przeciez zawsze wystepije jako suwerenny naukowiec (choc dlugo mialem podejrzenia, ze socjologia jest lze-nauka, ale prosze to zatrzymac dla siebie. Zmienilem troche zdanie jak wujek Irek podarowal Starej swa piekna ksiazke dla nieukow “Co sie dzieje miedzy ludzmi “)

  233. Hehe, ksywa “wujek Irek” zapewne z tego samego źródła ;-)

  234. Kot Mordechaj  15 czerwiec 10,   00:59

    No, przeciez :twisted:

  235. Widzę, że w stolycy jest jakieś tajne źródło ksywek. ;)

  236. Lekkie podsumowanie.

    Tak po żydowsku, skoro teoretycznie dostałem trochę racji, to podziękuję Panu oraz paniom i panom za to, co dostałem i nie będę się wypyszczał, że nie uznano 100% mych racji. Tym bardziej, że Dora ma rację, nie oglądnąłem całej debaty i możliwe, że na tle całości La Grande Sortie de la Grande Dame przynosi inne odczucia.

    Zastanowiło mnie co jotka powiedziała o możliwej bardziej romantycznej prowieniencji mojego spojrzenia. Pomyślałem sobie, że choć później modyfikowały to informacje, pozostały mi pro-anglosaksońskie sentymenty i mam nadal dużo szacunku i uznania dla ich instytucji. I chciałbym, żeby niektóre potęgi moralne, których nie wymienię tu z imienia, obok swych wielkosłownych Konstytucji oddających Bogu co boskie i co cesarskie, postawiły obok i czytały często choćby i tłumaczenie klasyka sprzed 134 lat zwanego Robert’s Rules of Order.

    Co do podnoszenia kapelusz, jotka, ja Was i Ciebie bardziej cenię niż tę masę gadających gęb z tv. Nie unika mojej uwadze, że tu jest sporo osób mających osiągnięcia i zasługi, a nie wymachujących nimi, wręcz odwrotnie, manifestujących się poprzez imiona czy ksywki. A tam pełne zapawienie, napuszenie i look, Ma, no hands. I to się przejawia w jakości dyskursów.

    Może zaraziłem się modnym językiem, ale … Rozumiem, że ważne jest wygrać, bo świat to ceni, ale od lat pamiętam tę rękę Maradony, która miała być la mano de Dios, wygrywającą z Anglikami. Przypomnę, że to było to samo jego brudne zagranie z 1985 z meczu z Udinense. Proszę bardzo, można mi tu dołożyć epitetem mistyka czy naiwniaka, ale nie odrzucam powiązań między taką etyką pracy (to był jego zawód, prawda?) a jego późniejszym przytopieniu się w narkotykach. To ta sama osoba, ta sama mentalność.

    (Tradycja działa, gol Argentyny w tym Mundialu jest z tego samego ducha, dzięki serdecznemu uściskowi obrońcy przeciwnika. Czego i tu sędzia nie chciał widzieć).

    Chcę, żeby “nasi” wygrali (choć, do jasnej cholery, kto niby jest tu “nasi”?) i nie zapomniałem, że dwóch braciszków wielkie miało zasługi w potężnym zatruciu jadem polskiego klimatu politycznego, co podprowadziło Kraj do progu faszyzmu. Ale nieczyste zagrania zostawiają swoje dziedzictwo.

    Cieszę się, że jotka nie potraktowała jako żartu mojego przedłużenia wstecz jej uwagi o wojnie domowej. Tak, myślę, że choroba jest niesłychanie długa, płacimy do dziś za kontrreformację, za makabrycznie bezsensowną wojnę szwedzką, za pieniacza Skargę i za inne dawne zjawiska. No i myślę, że tylko dbając o to gdzie się stąpa w każdym momencie można wejść do domu nie wnosząc starych zapaszków…

    O biurze paszportowym, Bobiku, nie miej za złe, ale Lem to już przewidział, z pokojem, w którym ludzie będą sie spotykali, żeby się cisnąć :)

  237. brykam przez tereny zielone z wypasionymi do przegladu
    pozycji ( i oczywiscie czytadlem do polecenia na lipiec 8) ) :D

  238. vesper 22:53 :D :D :D :D ……….i na ile ochota

  239. Vuvuzela mozna dalej uzywac :)

  240. http://wybory.gazeta.pl/wybory/1,106728,8014915,Nelly_Rokita__Zwyciestwo_Kaczynskiego_jest_potrzebne.html

    Nelly Rokita :mrgreen:

  241. No to podmuchajmy! :-D
    http://www.youtube.com/watch?v=YpXN8BvGp_o&feature=related
    To brzmi jak stado wielkich trzmieli… ale z daleka. A z bliska zapewne… :mrgreen:

  242. Nikt nie pamięta, że Krzemiński na początek kilkakrotnie powtórzył, że się z “Jadzią” w tv spotkać nie chciał, że trzykrotnie odmawiał redakcji? To jedno. A drugie, że PO=PiS. IV RP jest ich po równo, a nawet PO więcej, bo PO ją wymyśliło. Mentor PO J.M. Rokita się kłania. Dziś PO jest tak samo uzależniona od KK jak była, pogrzeby po katastrofie pokazały jak bardzo KK jest na pierwszym planie. Cóż “Jadzia” może w porównaniu do KK?

    Przepraszam, ale dla mnie wynoszenie “Jadzi” do roli osoby znaczącej dla kampanii to nieporozumienie. Za to nie ma słowa o aresztach wydobywczych (ludzie siedzą kolejne trzy lata?), o finansowaniu z budżetu KK (miliardy złotych, może nawet ponad dziesięć co rok), gdy ponoć nie ma pieniędzy na zasiłki rodzinne dla najbiedniejszych, gdy nie buduje się mieszkań komunalnych, za to biedotę eksmituje się z mieszkań na bruk (w Warszawie w ubiegłym roku ponad pięć tysięcy eksmisji), zaniechało się profilaktyki przeciwpowodziowej (firmy specjalistyczne dawno rozwiązane), itp, itd. Państwo nie ma być tanie, ale skuteczne, państwo ma być, a już go prawie nie ma… “Jadzia” malutka taka, jedynie mówi bidulka…

  243. Szanowne Komentatorstwo,
    proszę tylko nie zapominać, że spora część społeczeństwa nie widzi nic złego w dokładaniu się państwa do KK, finansowaniu tej czy innej inicjatywy para-religijnej, religijnej oprawy uroczystości itd. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że takich, którym nie wadzi jest nawet większość (wszak zaprzeczanie stanowi obecnemu wymaga świadomego działania, w przeciwieństwie do biernego uznania status quo za coś naturalnego). Oczywiście rolą polityków i innych środowisk opiniotwórczych jest być jakąś awangardą światowego myślenia czy to w postępowości czy dostosowywania konserwatyzmu, ale chyba nikt nie oczekuje, ze nagle społeczeństwo wybierze sobie wywrotowców-rewolucjonistów na przewodników.

  244. Dzień dobry. :-) Zaraz widać, że Kierownictwo Mundialu nie ogląda zbyt regularnie, jeżeli jeszcze ma ochotę na dodatkową porcję vuvuzeli. ;) Ja oglądam i pewnie dlatego skojarzyło mi się to brzęczenie nie z trzmielami, a z pszczołami-zabójcami. ;)

    No i znowu poruszyliście tyle ciekawych problemów, do których chciałbym się doszczeknąć, że nie wiem od czego zacząć. To może zacznę od śniadania, a potem zobaczę. :D

  245. dla niemieckojezycznych

    http://www.sueddeutsche.de/sport/zdf-wm-und-mueller-hohenstein-der-innere-reichsparteitag-der-netzgemeinde-1.958922

    ” Das wirkt alles wie ein Sketch von Monty Python, aber diese Komiker sind Briten und können sich aufgrund einer alten Humortradition und einer anderen Geschichte solche Sprüche leisten. Dieses ZDF-Duo darf es nicht.”

    dobre :)

  246. Tereso , masz racje, byloby lepiej o “waznych” sprawach w kampani wyborczej mowic, ale foma
    w swojej uwadze dotyka rzeczywistosci, zycie takie jest :?

  247. Dlaczego rys nagle skrócił swój nick? :shock:

  248. Mundialu istotnie nie oglądam w ogóle :-D

  249. Kot Mordechaj  15 czerwiec 10,   11:29

    Sorry, Teresko. IV RP nie wymyslilo PO. IV RP wymyslili w czasie przyjaielskich rozmow Pawel Spiewak i Ireneusz Krzeminski, potem Spiewak napisal artykul, w ktorym to
    haslo pojawilo sie w tytule i tresci (chyba w Tyg. Powszechnym). Ani IK, ani PS nigdy-przenigdy nie byli w PO, choc PS przez dwa lata (Never again!!!!) byl poslem z ramienia PO, nie bedac czlonkiem partii.
    Zarowno PS, IK jak i Tusk zakladali niegdys Kongres Liberalno-DEmokratyczny, ltory niestety sie rozlecial.
    Wspomniany artykul PS o potrzebue zbudowania IV RP mial doprawdy niewiele wspolnego z tresciamni, jakie mu nadaly pozniej Bracia.

  250. Podobnie jak kierowniczka, nie oglądam mundialu :)

  251. Zacznę doszczekiwanie od postu Teresy, bo od tego mogę potem gładko przejść dalej. :-)
    Tereso, ja całkiem świadomie nie chciałem, żeby to był blog czysto polityczny czy w inny sposób “branżowy”, bo formułę towarzyską, w której gadać można o wszystkim, raz poważnie, raz lekko, raz na tematy wielkie, raz na maciupcie, uważam nie tylko za przyjemniejszą, ale i w sumie bardziej nośną.
    Jak może zauważyłaś, wałkowanie Jadzi odbywa się tu nie po linii magla, ani nie ogranicza się do piętrzenia złośliwości. Szanowne Komentatorstwo dostrzegło w tej niby błahej sytuacji z tivi oznakę wiele istotniejszych procesów społecznych i kulturowych, a następnie już o tych procesach zaczęło rozmawiać. I może się tu narażę na zarzut pięknoduchostwa, ale dla mnie właśnie takie sięganie pod podszewkę zdarzeń, a nawet grzebanie w ich bebechach, jest po prostu fascynujące i szalenie mnie wciąga. Co więcej, wcale mi się to nie wydaje mniej ważne od różnych palących czy zalewających aktualności (o których też gadać można, ale dlaczego wyłącznie?). Poza tym zdaję sobie sprawę z tego, że na wałach przeciwpowodziowych ni cholery się nie znam, a na procesach kulturowych mogę chociaż udawać, że się znam. ;)
    Temat “wojny domowej” i jej daleko w przeszłość sięgających korzeni, który wynikł z rozmowy o Jadzi, jest jednym z takich - dla mnie - fascynujących tematów i na pewno się nie oprę, żeby za chwilę jeszcze więcej o tym nie szczeknąć. A niejako przy okazji ujawnił się też problem pt. kultura konfliktu, równie fascynujący. A jeszcze kwestia różnych tradycji “w tym temacie” - np. anglosaskiej, romańskiej i naszej, polskiej. Nie mogę ukryć, że wszystko to wydaje mi się ważne i warte rozmowy. :-)
    No i trochę już z innej beczki, ale to, o co zahaczył foma, też bardzo znaczące - na ile rola KK w Polsce jest windowana przez polityków, a na ile jest “emanacją woli społeczeństwa”. Tego nikt tak do końca nie wie, bo ta część społeczeństwa, która nadmiernej roli KK jest przeciwna, wskutek braku silnej, nieklerykalnej partii, nijak nie jest w stanie tego sprzeciwu przełożyć na kartkę wyborczą. A z kolei część popierająca ma możliwości wypowiedzi niekoniecznie proporcjonalne do swojej liczebności. Tym bardziej warto się zastanowić nad tym, jak jest naprawdę.

  252. Foma,

    ci popierający pojęcia nie mają o skali zjawiska i rządzący się przykłądają “solidarnie” wobec KK by tak było na wieki wieków amen. Media w większości, a już opiniotwórcze (tv, bo nie prasa w maleńkich nakładach) nałogowo, też milczą jak zaklęte. Widać pojedynczej osobie pierwszy milion trzeba ukraść, instytucji - setki miliardów.

    Helenko, pewnie masz rację, ale co było następnie? PO nie popierała IV RP, że przywołam choćby CBA? Dziś Komorowskie robi zarzut Napieralskiemu, że zapomniał o sprawie Blidy. PO zaś pamięta… Jasny piorun! Nie mam na kogo głosować, ale pójdę, są jeszcze głosy nieważne. Nb. Napieralski jako jedyny mówi o rozdziale państwa od kościoła. W przywoływanej tu debacie ćwierci pytania w tej sprawie nie było.

    To jeszcze coś: Ślepy jak komornik - http://www.nie.com.pl/art23352.htm

  253. Programowo nabliżej mi do Napieralskiego, ale Napieralski nie walczy o zwycięstwo, tylko o swoją własną pozycję w SLD, bo ta taka znowu silna też nie jest. Koteryjno zakulisowe zagrywki w SLD znam od kulis, co niektórych liderów z trochę dalszej, ale osobistej obserwacji i absolutnie nie czuję potrzeby umacniania przywództwa pana Napieralskiego w SLD, bo to jednak dość miałki polityk. Dlatego na niego nie zagłosuję, choć przez chwilę rozważałam taką możliwość.

  254. Aha, to Rysia dlatego odesłało do poczekalni, że nick był inny. A ja już myślałem, że programowi antyspamowemu niemczyzna się nie spodobała. On miewa takie napady niechęci do języków obcych. ;)

  255. Tereso,
    oni nie mają pojęcia, my mamy. skądś to już znamy. kto chce wiedzieć, ten wie. kto chce się jako tako orientować, ten się orientuje. widać poziom wiedzy z komunikatów nie przekroczył jakiejś tam tamy i nie wymaga opowiadania się, bo jest tyle innych spraw… niedogrzebywanie się jest jednym ze sposobów ogarniania otaczającego świata. bo jedni nie chcą ogarniać powiązań państwo-kościół, inni zasad budowy wałów powodziowych, a jeszcze inni reguł piłki nożnej. i wcale nie jest powiedziane, że dla wszystkich przedszkola są ważniejsze niż miedziany dach na jakiejś tam świątyni, do przedszkola to nikt z rodziny nie chodzi, a odbijające się słońce widać po całej okolicy.

  256. O, z Napieralskim mam tak jak Vesper - też wziąłem pod uwagę możliwość zagłosowania na niego i ją odrzuciłem, bo robi na mnie wrażenie czystej wody karierowicza, który mnie, wyborcę, ma gdzieś, o ile nie posłużę mu do wspięcia się na wyższe stanowisko.
    Zdaję sobie wprawdzie sprawę, że pierwsza tura niekoniecznie jest głosowaniem na osobę, ale SLD jako takie też nie jest partią moich marzeń. W pewnych sprawach mi z nimi po drodze, ale w innych znowuż niekoniecznie.
    A ze strony czysto wygodnickiej - ponieważ i tak wiadomo, że ostateczna rozgrywka odbędzie się między Komorowskim i Kaczyńskim, to zdecydowanie wolałbym, żeby sprawa została załatwiona w I turze, bo wtedy nie musiałbym jeździć drugi raz do konsulatu. ;)

  257. Życie rację zawsze ma, znajdzie kij by walnąć psa
    ogrom świata mnie przytłacza, męczy bardzo ciężka praca
    a w dodatku sąsiad Mercedesa ma.

    Dawniej było z czego żyć, człowiek czas miał jeść i pić
    duża dawką hipokryzji w reżymowej telewizji
    nie szkodziła kulturalnym człekiem być

    Co dzień rano ruszam w bój, czując się jak byle chuj
    tempo życia jest ogromne a pobory bardzo skromne
    kapitalizm, to on całkiem nie jest mój

    Niechby ktoś zatrzymał świat, znalazł nań potężny bat,
    by człek gnać tak wciąż nie musiał, kiedy chciał, to sobie usiadł,
    nie bał się, że nie ma z czego spłacać rat

    Chociaż życie rację ma, po co tak i dokąd gna?
    Niech świat zmienia się bez przerwy, szarpiąc człowiekowi nerwy,
    więc jedynym stałym punktem będę ja!

  258. Kot Mordechaj  15 czerwiec 10,   12:21

    Slusznie, zeen i do rymu. :twisted:

  259. Ja nie twierdzę, że to moja filozofia,
    że spojrzenie owo mnie się wręcz podoba,
    tylko świadkiem właśnie byłem, jak kolega darł swym ryłem,
    że od swiata właśnie gnije mu wątroba ;)

  260. To jeszcze Kropkozjad - http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=246#comment-71545 , i przepraszam za zakłócenia :)

  261. Bobiku,

    nie ma szans, by wybory zakończyły się na I turze :)

  262. Jak do życia by nie podejść,
    z przedniej strony czy też zadniej,
    zawsze kij gdzieś tkwi pod spodem
    i ofiarą piesek padnie? :cry:

    To ja taką propozycję
    mam (bom ten mechanizm poniał):
    może by do walki z życiem
    zamiast psa wysyłać słonia? ;)

  263. Jeszcze jedna trąba? Protestuję!!!

  264. To ja nawiążę do Jadzi cytatem:
    “kobieta to taki sam mężczyzna, tylko innej płci i głupszy…”

    Od razu wyjaśnie, że autor wcale tak nie myślał :lol:

  265. Haneczko, ten słoń nie musi być z trąbą. Może mieć TROMBĘ. To zaraz jakoś weselej. :lol:

  266. Teresa Stachurska 15 czerwiec 10, 09:45
    Nikt nie pamięta, że Krzemiński na początek kilkakrotnie powtórzył, że się z “Jadzią” w tv spotkać nie chciał, że trzykrotnie odmawiał redakcji?

    Tereso,
    to nieprawda, że “nikt”, chyba że ja jestem dla Ciebie “nikim”, bo:

    jotka 13 czerwiec 10, 21:53
    Heleno,
    Krzemiński powiedział na wstepie, ze trzy razy odmawiał przyjscia do studia na rozmowę z panią profesor.

    ————

    Co więcej, Krzemiński, o czym nie pisałam wcześniej, uznał swoje spotkanie z S. w studio telewizyjnym, za obywatelski obowiązek z racji szkodliwości tego co ona robi.

    Foma, zwrócił uwagę na bardzo ważną rzecz: prawo społeczeństwa do układania relacji z KK. To prawo należy szanować. Rzecz nie w tym, że jedni są a inni nie są “świadomi”. Tu też zgadzam się z fomą. Nie ma obowiązku bycia “świadomym”. Jeżeli ktoś ma ochotę żyć w błogiej nieświadomości, motywowany wygodnictwem i gnuśnością intelektualną, to też ma do tego prawo. Powinien jednak mieć obowiązek ponoszenia odpowiedzialności za swoje decyzje i wybory bez wymuszania mojej “solidarności” kiedy mu się już, za przeproszeniem, portki na tyłku palą na własne życzenie.

    Największy problem widzę w innym miejscu. Mianowicie w narzucaniu Jedynej Prawdziwej i Niepodważalnej Narracji usiłujacej regulować życie całego społeczeństwa bez pytania o zdanie. Problem widzę w zamazywaniu reguł. Jeżeli jakaś społeczność zechce sobie postawić kosciół ze złota, to wolno jej. Jednakże uczciwość, zarówno ze strony polityków jak i KK, wymaga powiedzenia, że pieniądze nie spadają z nieba i że w zwiazku z tym nie mogą liczyć na … .

    Niebezpieczne jest niedopuszczanie konkurencyjnych narracji do obiegu społecznego oraz brak równości wszystkich obywateli, instytucji i podmiotów gospodarczych wobec prawa. Mam na myśli obywateli polskich, którzy z racji pełnienia funkcji w KK, traktowani są na innych zasadach.

    Jeżeli państwo, a jest to jego obowiązkiem, zapewni swobodę idei, narracji, dyskursów i równość wobec prawa wtedy nic nikomu do tego, jak poszczególni obywatele układają sobie relację z KK.

    Oczywiście KK nie równa się “religia, duchowość”. To dość różne bajki.

  267. I o Janie myślałem jeszcze… Tfu, co ja szczekam! O kontrreformacji myślałem jeszcze i jej skutkach. I jakaś taka okropna myśl mi się pojawiła, że to, czym tak się szczycimy - brak stosów i wojen religijnych - paradoksalnie może być jedną z przyczyn naszej dzisiejszej zawziętości i niskiej kultury konfliktu. No bo tam, gdzie wojny religijne były, działy się rzeczy straszne, ale kiedy w końcu święty zapał się wyczerpał i ludzie mogli na spokojnie ocenić, do czego eskalacja konfliktów ideowych prowadzi, wytworzyła się zarówno większa tolerancja na konflikt, jak i wiele praktycznych sposobów jego rozwiązywania. I prądy oświeceniowe w jakiś sposób były przecież reakcją na wieki zacietrzewienia, trochę na zasadzie “chwileczkę, to przecież do niczego nie prowadzi, więc spróbujmy sprawę ugryźć od całkiem innej strony”.
    U nas tymczasem spór religijny, a zarazem cywilizacyjny, miał (jednak) nieco niższą temperaturę, więc i oświeceniowa reakcja nań nie była tak silna, a potem został przytłumiony rozbiorami, kiedy to ludzie inne rzeczy mieli na głowie i w głowach. Przytłumiony, ale nie wyczerpany. Nie nastąpił po prostu ten moment, kiedy wszyscy mieli na tyle dość zażartego zwalczania się, że powiedzieli “okej, ponieważ w sprawach boskich i tak się nie dogadamy, co najwyżej powyrzynamy się do końca, oddzielmy bardzo grubą kreską sprawy boskie od ludzkich i zajmijmy się takim urządzeniem tych drugich, żebyśmy się wyrzynać już nie musieli.”
    Innym dość istotnym punktem w polskiej kulturze konfliktu wydaje mi sę instytucja liberum veto. I nie chodzi mi nawet w tej chwili o sławetne szlacheckie warcholstwo, tylko o to, że skoro jeden głos mógł zerwać sejm, to osiągnięcie jednomyślności było sprawą wagi zasadniczej. Nie można było powiedzieć “niech ci sobie myślą tak, a my inaczej - nie ma sprawy, policzymy głosy i zobaczymy, których jest więcej”. Trzeba było dołożyć wszelkich starań, żeby nie było nikogo, kto myśli inaczej, a nawet jak myśli, żeby nie spróbował tego zamanifestować. Ten sposób myślenia wydaje się mieć niezwykle długie macki.
    Zwracam uwagę na to “niedopalenie się” w swoim czasie pewnych konfliktów, jak również na długotrwałe wbudowanie jednomyślności w sytem prawny, w ustrój, bo w tym widzę pewną polską specyfikę historyczną i kulturową. Albowiem kontrreformacja (tak czy inaczej zwana) nie tylko u nas była, ale różne społeczeństwa z różnym bagażem z niej wyszły i rzeczywiście do dzisiaj to widać.

  268. Słowo honoru, że pisałem swój komentarz nie przeczytawszy jeszcze Jotkowego, ale pewna “nakładka” jest tu dosyć wyraźna. :-)

  269. Kot Mordechaj  15 czerwiec 10,   14:00

    Nie jest to przyjemna mysl, ale moze macie - Jotko, Bobiku, racje. A zawzesmy sie tak chelpili lagodnym marszem Reformacji.

  270. Wprawdzie nie sięgam Psu do łapy, ale jota w jotę myślę to samo :shock:
    Zmowa jaka, układ czy cooo … :roll:

    I to właśnie miałam na myśli w dyskusji z andsolem mówiąc o wojnie polsko-polskiej, tę niedokończoność, niedopełnienie, które nie tylko “boli”, ale domaga się dopełnienia. Ta jej odsłona jest szczególnie zaciekła z powodu sojuszu JK, który walczy o sens swojego życia - nie ma alternatywnych scenariuszy na życie i KK, który ma jasność, że jak nie teraz to już nigdy, pokazała to zgniła jewropa - odpór “cywilizacji smierci”.

    Jakby co Bobiku, to poprosimy o sąsiednie cele :cool:

  271. “…z Napieralskim mam tak jak Vesper (…), bo robi na mnie wrażenie czystej wody karierowicza, który mnie, wyborcę, ma gdzieś, o ile nie posłużę mu do wspięcia się na wyższe stanowisko.”
    W przeciwieństwie do innych kandydatów :cool:
    Nieprawdaż :roll:

  272. Od pewnego czasu Bronek się broni przed zarzutem bycia zwolennikiem prywatyzacji służby zdrowia, nawet proces wytoczył. A wystarczy przeczytać program Peło (str. 68, 69) dotyczący organizacji służby zdrowia, by wiedzieć, jakim łgarstwem się posługuje. Mało kto się wgryza w szczegóły, ale warto, by wiedzieć, że krokodyle łzy B. Sawickiej to ściema, jakich mało…
    A teraz nawet Cimoszewicz bedzie miał za kolegów Miodowicza i Jarucką - koniec świata :)
    I to ma być poważny kandydat :lol:
    Dziękuję za takie “małe dobro”

    http://www.scribd.com/doc/16318336/programpo1216116511

    Jeden malowany nie ustępuje drugiemu malowańcowi ani na jotę, ale jakoś tylko jednemu tu się głównie dostaje.
    No tak dla zachowania pozorów równowagi posyłam :)

  273. Cubalibre, właściwie masz rację, ale inni kandydaci lepiej potrafią to ukrywać, czyli mają nieco wyższe kwalifikacje polityczne. :lol:

    Jotko, zaraz się zacznę uczyć alfabetu Morse’a, żebym był biegły w sąsiedzkim opukiwaniu ściany. A paczki Helena już dawno temu obiecała przynosić. :-)

  274. zeen,
    nie wierzę, że nie rozumiesz “o co biega” :roll:
    oczywiście, że masz racje co do picu, ściemy i innych gier wyborczych, stara zasada: chleba i igrzysk albo odwrotnie :cool:
    a że “dostaje się jednemu”, cóż masz prawo się z tym nie zgadzać, ale czy naprawdę nie znasz powodu tego stanu rzeczy? :roll:

  275. Bobiku,
    :cool:

  276. Nie chodzi o to, czy Napieralski jest większym czy mniejszym łgarzem i kto ma bardziej w nosie wyborców, bo to jest oczywiste - wszyscy politycy mają ich w nosie. Chodzi o to, że Napieralskiemu kolekcjonowanie procentów w wyborach jest potrzebne wyłącznie do wewnątrzpartyjnych rozgrywek. Jak zgromadzi mało, to go usuną ze stołka szefa partii, jak zgromadzi dużo, to wytnie Olejniczaka i spółkę. To są ich wewnętrzne sprawy. Nie po to idę do wyborów, żeby je za nich załatwiać. Choć na Komorowskiego też juz patrzeć nie mogę, o słuchaniu nie wspomnę :(

  277. zeen, zastanowiłem się, dlaczego Bronkowi się u nas na blogu mniej dostaje, chociaż nikt nie ukrywa, że zastrzeżeń do niego jest wiele. I jeden z powodów wydaje mi się taki: ja się nie muszę zgadzać ani z PO, ani z PiS-em we wszystkich sprawach. Nawet nie ma takiej możliwości, żebym się zgadzał. ;) Ale o ile mam poczucie, że podczas rządów PO mam - ja, szary członek społeczności - chociaż możliwość wyartykułowania swojej niezgody, możliwość dyskusji z tym, co mi się nie podoba, o tyle przy PiS-ie ta możliwość znika w sinej dali. Czyli nie zostaje zachowane nawet to minimum demokracji, które pozwala się czuć obywatelem.
    Rządy PiS-u to nie tylko “kto nie z nami, ten przeciwko nam”, ale wręcz “tego zmieciem” wszelkimi dostępnymi środkami, bez oglądania się na prawo, przyzwoitość czy formy towarzyskie. To atmosfera, w której niejednomyślność (wiadomej proweniencji) jest grzechem i zbrodnią.
    Dlatego dla mnie wybór, po rozważeniu za i przeciwów, wygląda tak: jeżeli mam do dyspozycji proponującego niezadowalające mnie rozwiązania fanatycznego, mściwego zamordystę i proponującego również niezadowalające rozwiązania władcę łagodnego i dobrotliwego, który pozwala poszczekać, to jakoś wolę tego drugiego. I mniej jestem skłonny mu dokładać. ;)

  278. Wydaje mi się, że Bronkowi mniej się od nas dostaje (choć mi się na samym początku kampanii zdarzyło coś tam palnąć o pieprzonej konserwie :oops: ), bo jaki Bronek jest, każdy widzi, a po co go sobie mamy obrzydzać, skoro i tak przyjdzie nam na niego głosować.

  279. Vesper :-)

    zeen, też mi smutno, ale Kaczyński jest niedopuszczalny.

  280. Uśmiecham się do 14:59. Praca bardzo przeszkadza w blogowaniu :roll:

  281. Yeah, precz z pracą! :lol:

  282. Niech żyje święto pracy!

  283. W gruncie rzeczy, jak dobrze na blogu poszukać, Bronkowi kilka razy oberwało się najgorszymi słowy. ;) Ale dlaczego on się w końcu wielu osobom wydaje lepszym wyjściem od JK? Dlatego że w tych wyborach tak naprawdę nie głosuje się ani na kandydatów, ani nawet na opcje polityczne, tylko - tu się bardzo zgadzam z Jotką - na opcje kulturowe czy cywilizacyjne. Nawet jeżeli JK obiecałby bardzo dla mnie korzystne reformy podatkowe lub system ubezpieczeń zdrowotnych, to jego pojmowanie rzeczywistości, wizja państwa, język (który, jak wiadomo, nami myśli), są mi tak obce, że nie byłbym w stanie pod nimi strategicznie się podpisać, w imię osiągnięcia taktycznych korzyści. A na dodatek mam wynikającą z doświadczeń pewność, że JK wykorzysta każdą możliwość i każde stanowisko do prób narzucenia mi swojej wizji i swojego języka. Nie powie po prostu, że mu się mój ozór nie podoba, tylko weźmie i go utnie. 8O

  284. Foma, popsuję Ci zabawę: Słońce jest gorące. Spróbuj to oprotestować :lol:

  285. A teraz pozwalam się wciągnąć w wir zdarzeń. Znikam do późnego wieczora.

  286. Wir wydarzeń, w który pozwoli wciągnąć się Vesper, jest zapewne inny od mojego wiru. Nie sądzę, żeby się tak jak mój nazywał Portugalia - Wybrzeże Kości Słoniowej. :D

    Foma, posuwam pomysł - może spróbowałbyś oprotestować gorące słońce z punktu widzenia organizmu ekstremofilnego? :D

  287. WKS, ich kontynent, niech mają przyjemność :-)

  288. Tak, Komorowski korzysta podobnie, jak powazniejsi kandydaci w ostatnich wyborach prezydenckich w Stanach, gdzie dostawalo sie premie juz za to, ze sie nie bylo Bushem.

    Zastanawiam sie nad ta teza o polskiej niedokonczonej reformacji, i mysle, ze wlasciwie to my tez dopiero teraz przerabiamy niedokonczone europejskie miedzywojnie, zwlaszcza lata trzydzieste XX wieku, zamrozone na dlugie lata przez jedyna narracje poprzedniego rezimu. I to zamrozenie nie jest tylko komplikacja w sensie opoznienia wobec krajow europejskich, ktorym dany byl dluzszy i inny powrot od miedzywojennego zawrotu glowy poprzez powojenne demokracje parlamentarne, ale tez blokuje narracje alternatywne, o ktore dopominala sie Jotka. Bo u wielu ludzi, niezupelnie bez powodu (moj ojciec, tuz po wojnie, jeszcze jako dziecko, sam byl swiadkiem zabojstwa popularnego ksiedza w malym miasteczku przez “nieznanych sprawcow”), apele o wycofanie udzialu Kosciola w zyciu publicznym nadal nienajlepiej sie kojarza, i to mimo niecheci do konkretnych przykladow, gdy Kosciol ewidentnie sie wtraca i rozszerza swoja strefe wplywow. Dlatego, myslac o alternatywnych narracjach, trzeba umiec te rafe koralowa jakos w politycznej nawigacji omijac (zwlaszcza, ze umiejetnie z niej korzysta druga strona). PO robi to przez niekonfrontacyjnosc, a nawet przez ustepstwa, ale to tez jest jakis sposob. Tak w koncu rozplynal sie wplyw anglikanizmu (religii panstwowej jeszcze do dzis!) w Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy nabrali niecheci do rewolucji gdzies tak w okolicach Cromwella, a dodatkowo wzmocnili te niechec gdy za rewolucje wzieli sie Francuzi, wybierajac opcje konserwatywna przez male k, ale tez w koncu jakos dotarli do stanu obecnego. Mysle, ze rozmywanie wplywow “religii oficjalnej” w dzisiejszych czasach masowych mediow i mozliwosci podrozy po calej Europie odbedzie sie u nas duzo szybciej niz u Anglikow, choc pewnie bedzie wygladalo troche inaczej - bo z innym kosciolem mamy do czynienia (moze bardziej jak u Irlandczykow, ktorzy tez przez dlugi czas nie podnosili reki na Kosciol, bo byl on dyskryminowany przez Anglikow).

  289. voila! słońce gorące: czy nie dałoby się kiedyś pozostać w cieniu? :roll:

  290. Bobiku,
    skąd bierzesz przekonanie, że w Polsce nie palono czarownic lub palono ich znacznie mniej niż gdzie indziej? Nauka historii w Polsce jest bardzo wybiorcza :roll:

  291. Cubalibre, w tym pojęciu “kraj bez stosów” (nie moim zresztą) chodzi raczej o niepalenie heretyków, wyznawców “niewłaściwych” religii i głosicieli nieortodoksyjnych poglądów. Ale masz rację, że jest to bardzo nieprecyzyjne, bo nie uwzględnia przypadków, kiedy stosy istotnie płonęły.

    Wrócę jeszcze do swojego postu z 13.48, bo sobie uświadomiłem, że może być źle zrozumiany, więc wolę wyprostować, zanim co. ;) Nie miałem oczywiście na myśli “ach, jaka szkoda, że połowa narodu nie wyrżnęła się w wojnach religijnych, bo teraz by się nam lepiej żyło”. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że szczycąc się “tradycyjną polską tolerancją” bardzo niechętnie zauważamy różne inne strony medalu i zjawiska, których długofalowe skutki wcale takie znowu świetne nie były.

  292. No tak, arian zaledwie wygnano, jednak
    “…Nasz narodowy bohater Stefan Czarnecki nie tylko krew wrogów szwedzkich miał na rękach, i nie tylko krew Ukraińców przelaną w czasie brutalnych pacyfikacji, których sam Wiśniowiecki by się nie powstydził, miał też ręce zbrukane krwią arian, jako że wyrzynał tych, którzy nie uciekli w porę. W imię boże !…”

  293. “…Jeszcze bardziej obawiano się Braci Czeskich, spadkobierców husytów. W edykcie parczowskim król nakazywał opuszczenie Polski przez nich, a gdyby nie posłuchali mieli być karani jak zwykli przestępcy. A po ustawie skazującej polskich arian na wygnanie uchwalono prawa, w których postanowiono karać śmiercią także tych, którzy by pomagali im się ukrywać. Czy to nam czegoś nie przypomina…”

  294. Bobiku,
    zajrzyj do poczty

  295. nim poczytam, dla Bobika i innych milosnikow Vuvuzela z
    gazety “Titanic” :roll: :)

    http://www.titanic-magazin.de/

  296. A nie mówiłem, że pszczoły-zabójcy? :cool:

  297. Jak chyba już ogólnie wiadomo ;) nie jestem zwolennikiem zmiatania pod dywan jakichkolwiek przewin narodowych, co więcej, uważam, że zimny prysznic jest bardzo dobrą przeciwwagą dla “złotoptactwa”, więc bez protestów zgodzę się z Cubalibre, że nasza słynna tolerancja była dość relatywna. Ale właśnie - relatywna. Bo jednak skutki wypędzenia arian czy husytów, w sferze materialnej i mentalnej, trudno porównać do skutków np. Wojny Trzydziestoletniej.
    Inna rzecz, że możemy zastanawiać się, na ile brak aż tak dramatycznych podziałów i sporów religijnych był rzeczywiście wynikiem tolerancji, a na ile wynikał z tego, że wyznanie katolickie, jednak zdecydowanie większościowe, w żadnym momencie nie było zagrożone utratą realnej władzy i wpływów. Być może i to odegrało dużą rolę.

    Monika ma oczywiście rację pisząc o zamrażaniu narracji przedwojennych w okresie PRL-u, ale mnie się zdaje, że jak spojrzymy na naszą historię od tej strony, to w ogóle widzimy bardzo długi ciąg “jedynych słusznych narracji”. Nie zawsze takich samych, ale zwykle z dużym zapałem przedstawianych jako bezalternatywne.
    Jako właśnie bezalternatywne wspominam niemal całe nauczanie historii. W czasie mojej szkolnej kariery zdarzyło mi się przez jeden rok mieć nauczyciela, który urządzał na lekcjach historii dysputy i kazał uczniom np. samodzielnie zastanowić się, czy rację miał biskup Stanisław, czy król Bolesław. A na końcu nie podawał żadnej “prawidłowej” interpretacji, tylko wskazywał na to, że wychodząc od tej (jak pamiętam, bardzo ożywionej) dyskusji możemy się jeszcze zastanowić nad tym, nad tym i nad tamtym. No, ale on był bardzo źle widziany w kuratorium i po roku odszedł. :-( A wszyscy pozostali po prostu kazali się nauczyć, że było tak a tak i z tego odpytywali. Z jedynych słusznych narracji.

  298. z tego co pamietam to lekcje historii zaraz po matematyce (biedny andsol) byly najmniej ulubionymi w szkole :)
    i w niemczech chyba tez :D

  299. biedna Hiszpania, biedna
    http://wyborcza.pl/1,75248,8013459,Hiszpania_wyrzuca_Kosciol_z_panstwa.html

  300. deser na dzisiaj do meczu z Brazylia

    http://farm4.static.flickr.com/3359/4629285937_3b77466578_o.jpg

  301. “Hiszpania naraża się na gniew Marka Jurka.” ;)

  302. Tak, Bobiku, tak bylo z tym ciagiem niekonczacych sie jedynych i jedynie slusznych narracji w historii. Ale i w innych krajach otwartosc na inne narracje to sprawa calkiem niedawna. I w ogole, jak mysle o Reformacji, wspomnianej tu wczesniej przez Jotke, to mysle nie tylko o wyczerpaniu sie jedynych slusznych racji w wyniku krwawych przesladowan wojen religijnych, ale tez o tym, ze Reformacja, ze swoim naciskiem na indywidualna relacje z Bogiem, poglebila poczucie wlasnej odpowiedzialnosci i w ogole wzmocnila poczucie indywidualnego “ja” (i w namawianiu do ciaglego analizowana wlasnych postepkow, oczywiscie w swietle wymagan Boga, ale zawsze - dala poczatek wspolczesnej psychologii). Nie wszystko w religiach protestanckich bylo cudowne (dlatego kraje protestanckie tez wchodza w krytyczny dialog z wlasnym dziedzictwem), ale indywidualizm i poczatek wielosci perspektyw i narracji chyba sie zaczal gdzies tam (oczywiscie na Zachodzie, bo np. Wschod to jeszcze inna historia), bo prostestantyzm przeciez zaraz zaczal sie dzielic i spierac ze soba. Wprowadzanie wielosci narracji nie obylo sie bez setbacks (chocby wlasnie gdy w latach trzydziestych owczesne nacjonalizmy lub inne wizje ulepszania swiata wprowadzaly wlasne jedynie sluszne narracje), ale jednak sie stalo. I ten proces dopuszczania innych narracji, a zwlaszcza narracji Innych, wcale jeszcze nie jest skonczony, a tych ktorzy zyli sobie spokojnie z jedna (wszystko juz jedno jaka) moze obezwladniac. I moze ich kusic schowanie sie w jedna bezpieczna narracje…

  303. Która z tych dwóch, Sodoma czy Gomora, leży w Ohio?

  304. Moniko,
    początki struktury “Ja”, tak jak ją dzisiaj rozumiemy, nie tyle zostały pogłębione, ile powstały w wyniku reformacyjnych, indywidualnych relacji z Bogiem. Szczególnie chodzi tu o kalwińskie nurty reformacji, które były najbardziej radykalne w przyjmowaniu teorii predystynacji a równocześnie przyjęły literalne odczytanie przypowieści o talentach. Stąd, z jednej strony protestancka etyka pracy i bogacenia się. Bogacenia rozumianego, jako biblijne pomnażanie talentów (waluty). Z drugiej - po pozbawieniu odpustów, czyśćca i innych form negocjacji - potrzeba poszukiwania w sobie wskazówek zbawienia lub potępienia, które w tamtych czasach traktowano niezwykle serio.

  305. andsol,
    zarówno Sodoma, jak i Gomora oraz Eden i wiele innych błogosławionych i przeklętych krain leży w naszych sercach ….

  306. No dobrze, ale piorun w Ohio nie strzelił w serce a w pomnik Jezusa. Coś to musi znaczyć…

  307. Nie spieram sie Jotko o “poglebione” versus “powstaly”, bo jesli pisalam o poglebianiu, to tylko ze wzgledu na wczesniesze wyjatki, takie jak np. “Wyznania” Sw. Augustyna (swoja droga, to ciekawe, ze musze sobie przypominac, zeby po polsku dodawac Sw. przed imieniem, bo w Anglosasi raczej pisza po prostu Augustine). A reszte mozna rzeczywiscie dalej rozwijac (np. w odniesieniu do rozwoju angielskiej powiesci, ktora jest odbiciem obu rezultatow Reformacji, o ktorych wspomnialas powyzej).

    Piorun strzelil w Ohio, bo figura byla wysoka na szesc pieter. Tak przynajmniej mowia u nas w radiu. ;-)

  308. Jakby J. miał piorunochron to by go piorun nie strzelił :roll: Ale pewnie liczył na opiekę Opatrzności… ;)

  309. Touchdown :cool:

  310. He’ll Be Back!

  311. Jaka ciekawa rozmowa! Niestety moge wieczorami tylko czytac na zakonczenie, bo mam rece zajete Freaking Rummy!
    Dobranoc, Kochani Wszyscy. Jestescie moja ucieczka.

  312. O ile się nie mylę, Jezus już nie po raz pierwszy na opiece Opatrzności wyszedł tak sobie. Nihil novi, nawet w Ohio… :roll:

    Heleno, w to rummy to tak od pierwszego croissanta do ostatniego scotcha musisz grać? 8O
    Quel horreur!

  313. Nie, tylko wieczorami. Nie mam sumienia odmowi, bo Mama tak na to czeka i tak sie cieszy na te sesje. Wiec gramy codziennie. Wtedy triche zapomina o strasznych bolach neuropatycznych po przebytym pare miesiecy temu polpasccu. Zadne tabletki na ti nie pomagaja, ale rummy -owszem! Troche.

  314. Rummy jako środek przeciwbólowy zostaje całkowicie uniewinnione. Niech pomaga. :-)

  315. slonecznie, bardzo zimno ( jak na lato :) )

    dobrze ze mam tylko 190 wzrostu i do tego nie jestem Sw. przed imieniem, moge wiec bezpiecznie brykac przez tereny zielone

    sweterek na rzeski powiew, ksiazka, brykam…………. :D

  316. Moniko,
    podkreśliłam to (struktura Ja), ponieważ w Polsce, tak bardzo niby religijnej, właściwie nie dostrzega się związku pomiędzy religią a psychologią :shock:

    Co do pomnika PJ, to wcale bym się nie zdziwiła, gdyby to On osobiście, przepraszam za wyrażenie, pierdolnoł w to cuś.
    Wystarczy nieco uważniej poczytać Ewangelię i odwołać się do tradycji, z której się wywodził, nie przyszedłem zmieniać prawa , żeby gołym okiem widzieć, że nie o pomniki i monumentalne kościoły Mu chodziło :cool:

    W piątek zaczyna się Kongres Kobiet w Warszawie. Czy któraś z pań, panowie też są zaproszeni, wybiera się na Kongres? Może Pani Kierowniczka? Chętnie się spotkam z Szanowną Frekwencją przy tej okazji.
    Pani Kierowniczce równocześnie przypominam, że ubiegłoroczne zaproszenie do ogrodu, o rzut beretem od Poznania - z dowozem na miejsce - nadal aktualne :lol:

    Muszę się spiąć, bo pracy sporo a do Warszawy ruszam jutro przed południem :roll:

    Czy już życzyłam miłego dnia wszystkim? Nie! :oops:

    Zatem miłego dnia Szanownej Frekwencji życzę :lol:

  317. Bardzo dziękuję, jotko, nie wiem tylko, kiedy znów zawitam do pięknej Wielkopolski :-D
    Natomiast na Kongres Kobiet się nie wybieram, za to jadę do Łodzi podziwiać pewnego pana (Piotr Anderszewski się nazywa) ;-)

  318. Dzień dobry :-) Z pogodą mam tak jak Ryś - niby słonecznie, ale ziąb aż kości grzechoczą. To znaczy, w lutym albo w marcu byłby to bardzo ładny dzień. ;)

    Z Jotką na Kongresie Kobiet już się spotkałem, jakieś 2 tygodnie temu. Wprawdzie we śnie, ale to się chyba też liczy? :-)
    Ten senny Kongres odbywał się w Krakowie, na zapleczu nocnego sklepu “Oczko”, do którego wpadłem zrobić spóźnione zakupy. Okazało się, że zaplecze jest olbrzymie, pełne obradujących i dyskutujących grup pań. Bystrym oczkiem wyłowiłem z tłumu profesor Środę i zacząłem się koło niej kręcić, a tu nagle ktoś woła: Bobik! Odwracam się, patrzę - a to Jotka. :D
    Dalej już była rozmowa o prywatnych sprawach, więc nie będę cytować. Jak ktoś chce się bawić we freudowskie interpretacje mojego snu, to proszę interpretować tylko jego pierwszą, publiczną część. :lol:

  319. No to trochę wesołego śpiewu z rana:
    http://www.tvn24.pl/0,1660914,0,1,pantera-prawicy-spiewala-w-lomzy,wiadomosc.html

  320. He, he, he :lol:
    Poza samym śpiewem jako takim bardzo mi się spodobała konsekwencja w budowaniu nastroju, czyli zapowiedź, że PiS jest partią ludzi wesołych, a następnie pieśń o tęsknocie otulającej, zabranym sercu i łzach, gorących łzach. :twisted:

  321. To była tęsknota za prezesem, który nie dojechał z sądu ;-)

  322. no właśnie, gorących ;)

  323. Jaś nie doczekał, Prezes nie dojechał… Jakaś cierpiętnicza nuta zawsze musi być. :roll:

  324. We lzach go czekam i trwodze….

  325. A tu - kiedy jeden (amatorski) obrazek wart jest wiecej niz tysiac slow:

    http://img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/f8/f5/4bf28d6d530f5_o.jpg

  326. Istotnie… :lol:
    Może warto, żeby foma powtórzył swoje wczorajsze pytanie, dzięki komu właściwie Kościół ma tyle władzy… :roll:

  327. Dzień dobry! Bobiku, u nas już 15°, a ma być 25. Chyba więc te grzechoczące kosteczki dzisiaj wygrzejemy.
    Przeczytałam dyskusję “do tyłu”, bardzo ciekawa. Interesujące, jak Polska zareaguje na wczorajszy wyrok w Strassburgu. Bo zareagować musi. To poważne wyzwanie dla ministra szkolnictwa. Myślę też, że dla zwolenników oddzielenia państwa od KK jest to świetna okazja, aby proces ten teraz właśnie rozpocząć.
    http://wyborcza.pl/1,75478,8019110,Jak_walczyc_o_etyke_w_szkole_po_wyroku_w_Strasburgu.html
    Ciekawe są też linki.
    Ciekawa jestem, czy ten temat będzie dyskutowany na Kongresie Kobiet, to przecież okazja, żeby go nagłośnić. Bo co by się nie mówiło o równouprawnieniu czy partnerstwie, to właśnie kobiety są tymi, które wychowują i modelują młodego człowieka, w większości przypadków, oczywiście. Wbrew pozorom, stary model: mężczyzna pracuje, kobieta zajmuje się domem i dziećmi, dalej funkcjonuje i ma się dobrze. Zmieniło sie tylko tyle, że kobiecie do jej obowiązków dołożono jeszcze pracę zawodową.
    Jeszcze: TOLERANCJA - Czasami myślę, że za dużo tolerancji teś nie wychodzi na zdrowie. Kilka dni temu, klikając po programach TV zauważyłam na Tv Trwam siedzącego w studiu Ziobrę. Zainteresowało mnie, co ten facet ma tam do powiedzenia. Niestety, program już zbliżał się do końca i wysłuchałam tylko telefonicznego przemówienia O. Dyrektora, któremu Ziobro cały czas przytakiwał. Również wtedy, gdy Rydzyk używał pod adresem rządu i posłów określeń: mordercy, przestępcy, złodzieje. No więc dla mnie tutaj byłby koniec tolerancji. I nie tylko dla Rydzyka, również dla potakującego Ziobry. I takie zaplecze właśnie ma w wyborac JK.

  328. Rzad juz wczoraj oswiadczyl, ze orzeczenie w Starsburgu “do niczego nie zobowiazuje”.
    Najwzaniejsze zeby byly doplaty do rolnictwa. qrv.

  329. kurde, Heleno, zamawiam czarny kapelusz 8) :)

  330. W sprawie etyki/religii w szkołach najbardziej mnie wkurza straszliwa obłuda i państwa, i Kościoła. Obie te strony udają, że nie mają pojęcia, o co naprawdę chodzi.
    Nie mam takiego świętego przekonania, że Polska na wyrok sztasburski zareagować (w sensie zmian) musi, skoro MSZ już oświadcza, że figa z makiem, wyrok nie jest dla państwa wiążący, a Nycz natychmiast bierze się do wykręcania kota ogonem. Coś mi się widzi, że wszystko odbędzie się zgodnie ze starą zasadą “musi to na Rusi”. :evil:

    A tolerancja, oczywiście, musi mieć jakieś granice, bo tolerowanie wszystkiego jak leci oznaczałoby zniesienie jakichkolwiek zasad moralnych. Granice tolerancji są zresztą określone chyba we wszystkich europejskich systemach prawnych, ale do czego może służyć prawo, zwłaszcza tam, gdzie świadomość prawna społeczeństwa jest dość niska, to chyba wszyscy wiemy. :-(

  331. Ziobro, czy to ta nowa gwiazda samodzielnej polityki czekajaca w dolkach startowych? niech Bog ma go w opiece!

  332. w sprawie religii wszystko pozostanie po staremu, w powszechnym mniemaniu nikomu to ” nie szkodzi” :mrgreen:

  333. No i jeszcze “Spontaniczni 2010″:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8020515,Wybory_2010__To_samo_tlo__ten_sam_mikrofon___Spontaniczne_.html

    Coz za partacze!

  334. Hi, hi, hi!
    Kłamczuch przegrał! :-D :-D :-D

  335. hi, hi… i musi w Tv1 i w TVN w godz. 19-21 wyemitować sprostowanie, też w gazetach

  336. Kryzys jest, a Wy byście chcieli, żeby PiS każdemu własny mikrofon kupował i jeszcze własne tło na dodatek! :evil:

    Spadam na razie w obszary całkowicie bezsieciowe, ale jak chcecie, to myślami mogę przy Was zostać. :D

  337. Właśnie pan z Pan-u twierdzi, że mijanie się z prawdą to nie jest kłamstwo i JK bądzie się odwoływał.

  338. W brytyjskim Parlamencie, gdzie obowiazuje jezyk parlamentarny, nazwane to zostalo kiedys “being economical with the truth”.
    Teraz te skrzydlate slowa weszly do ogolnej angielszczyzny.

  339. To, że MSZ wypięło się na strasburskie orzeczenie, bo dotyczy jednostki, jest zrozumiałe. Nie trzeba nic robić! Ale jest ono podstawą dla wszystkich, którzy jednak chcą zadziałać, i tak, jak już wspomniałam, pierwsza okazja już w piątek.
    Właśnie mówią, że dla JK i jego komitetu wyrok ten wiąże się z bardzo wysokimi kosztami. Wprawdzie musi tylko zapłacić podwójne koszta sądowe (240 zł), ale sprostowania w TV i prasie będą kosztowały masę pieniędzy.

  340. “Zagłosuję na Jarosława Kaczyńskiego, ponieważ jest prawdziwym człowiekiem - (…)”

    a inni to co, zielone ludziki z planety Mars???

  341. to bylo z linki Heleny, zapomnialem dodac :oops:

  342. Tak Rysiu, Ziobro to ten pan, co czeka w dołku startowym, a na razie działa zza “winkla”, z nadzieją, że w razie czego jego wysiłki zostaną docenione.
    Nie powinno się komentować wyglądu zewnętrznego, ale nie mogę się oprzeć, z tą obleśną gębą jest w studio Trwam jak najbardziej na miejscu.

  343. Dora 16 czerwiec 10, 12:17
    Hi, hi, hi!
    Kłamczuch przegrał!

    No, rzeczywiście jest się z czego cieszyć, prawda wygrywa!
    A Bronek jako członek Po chyba jednak bedzie realizował program PO, chyba, że on jeden jest z tego zwolniony, a w programie tym m.in. czytamy:

    „Przekształcimy publiczne placówki
    ochrony zdrowia w spółki prawa handlowego z wyłącznym lub
    częściowym udziałem organów założycielskich.”
    … „dając samorządom prawo dokapitalizowania,
    dofinansowania, przekształcenia zakładów opieki zdrowotnej.”

    „Stworzona przez Platformę Obywatelską ustawa o restrukturyzacji
    zakładów opieki zdrowotnej umożliwi przekształcanie się szpitali .
    w spółki prawa handlowego”

    „Umożliwi także włączenie w przekształcenia
    Banku Gospodarstwa Krajowego jako sprzedawcy udziałów szpitala.
    Udziały te utworzone będą przez ekspertów banku na podstawie
    bilansu i wartości majątku. Pozwoli to równocześnie na zachowanie
    proporcji pomiędzy udziałem w spółce przedstawiciela skarbu państwa .
    i inwestorów prywatnych Dzięki sprzedaży akcji będzie można spłacić
    zadłużenie, a włączenie dodatkowych udziałowców zwiększy szanse
    na lepsze zarządzanie zakładem opieki zdrowotnej”

    Każdy, kto z gospodarką trochę miał do czynienia wie, co owe zapisy znaczą. Niestety sądy w tych sprawach są zielone, za to w sprawach godności osobistej już zdążyły się wyspecjalizować.
    PO robi wodę z mózgu ludziom jak ta lala i się w głos śmieje.
    Bo jak Lis powiedział: myślicie, że ludzie są głupi? Są głupsi, niż myślicie…
    Bo tak naprawdę to rzecz w dostępie a nie w strukturze właścicielskiej. Tyle, że diabeł tkwi w szczegółach: przekształcenia prowadzą wyraźnie do ograniczenia koszyka świadczeń podstawowych do takiego minimum, w którym wycięcie wyrostka bedzie już świadczeniem dodatkowym - płatnym.
    Zatem cieszmy się, prawda wygrała.

  344. Pamietam podobna dyskusje po przyjezdzie do Anglii, kiedy labourzystowska opozyxja zarzucala rzadowi pani Thatcher, ze chce sprywatyzowac NHS - spoleczna sluzbe zdrowia, gdyz chciala niektore uslugi sprywatyzowac (np. pranie szpitalnej belizny czy szpotalne wyzywianie), a szpitale przeksztalcic w spolki. Wielu ludzi nie chcialo wierzyc, ze nie jest to prywatyzcja. Ta reforma dokonala sie w koncu - najpierw rekami konserwatystow, potem dokonczyli ja laborzysi. Nie zebym chciala. bron mnie PB, stawiac NHS za przyklad, ale jest on znacznie sprawniejszy po reformie niz przed. I kolejki troche krotsze.
    Ale ja sie nie znam na gospodarce. Jestem tylko uzytkownikiem NHS. Pamietamtez jedzenie w szpitalu kiedy lezala w nim E i paremnascie lat pozniej, kiedy sama doswiadczylam. Bylo to nieporownywalne.

  345. zaraz zaraz
    to, że PO popiera Komorowskiego nie oznacza, że jako prezydent Bronek ma realizować program PO, wręcz przeciwnie, program sobie, prezydentura sobie. Bo zdaje się, że oczekiwania są takie, by prezydent zrezygnował z członkostwa w partii politycznej, z której się wywodzi, przestał czuć się związany tym co partia myśli i zamierza, i generalnie spoglądał szerzej właśnie dlatego, że taka jest specyfika urzędu prezydenckiego.

  346. G.Napieralski u Moniki Olejnik - http://lewica.pl/?id=21856 , na stronie “Kropka nad i Monika Olejnik” cz. 2

  347. Heleno,
    to też dyskusje polityków są mydleniem oczu i zakłamywaniem rzeczywistości, która w polskim akurat wydaniu wygląda tak, że nauka miała zostać bezpłatna, a jak jest, to wystarczy zacząć się uczyć, by wiedzieć ile kosztuje już na etapie podstawówki a studia to już parodia systemu. I najciekawsze, że w obchodzeniu prawa uczestniczą państwowe urzędy i instytucje.
    Ale żadna partia nie ma odwagi powiedzieć: nie ma nic darmo, trza płacić…
    Bo straci wyborców.
    I nie bronię tu PiS-u, którego liczne pomysły też nie przydają do gustu, bronię prawa obywateli prawdziwej informacji o programach i planach polityków i partii, wygłaszanych przez tych pierwszych publicznie.
    A o różnicach w organizacji życia społecznego tu i za granicą - długo by można, rzecz w tym, że my wciąż na etapie raczkowania i pierwotnej akumulacji kapitału…

  348. Twoja wiara, foma, buduje :)
    Każdy kolejny prezydent był wszak bezpartyjny.
    No i widzieliśmy w jaki sposób :)
    A sam Bronek wszak mówił, że nareszcie będzie możliwe realizowanie programu bez kija w szprychach. Oczywiście z bezpartyjnym prezydentem, a jakże…

  349. zeen, słyszałem, że na Morzu Północnym jakieś wysepki były na sprzedaż. W zestawie szynk, chata, szopa, być może nawet internet. Brak pałacu prezydenckiego i kancelarii premiera. Może się skusisz.

  350. zeen, czy prywatyzacja szpitali prowadzi do prywatyzacji
    sluzby zdrowia?

    czy teraz sluzba zdrowia w Polsce jest bezplatna? czy
    spoleczna placona ze skladek i podatkow?

    czy sprywatyzowane szpitale ( placowki zdrowia ) beda leczyc tylko “prywatnych” pacjetow czy tez tych (jezeli tacy beda ) ze
    spolecznej sluzby zdrowia?

    kurcze mam wiecej pytan, ale “pozycje” wzywaja :)

  351. http://wyborcza.pl/1,75968,8019161,PiS_kreci_ze_szpitalami.html

    Tu jest wytlumaczione.

  352. zeenie,
    podam przykład. Media publiczne zgodnie z wciąż obowiązującą ustawą o radiofonii i telewizji są spółkami prawa handlowego.
    Czy to znaczy, że są prywatne?
    Ponadto Kaczyńskiego sądzono za kłamliwe słowa (z wiecu w Lublinie), które brzmiały, że albo głosujemy za służbą zdrowia prywatną i płatną, tylko dla niektórych, albo za publiczną i darmową dla wszystkich.
    Że to fałszywa alternatywa, to oczywista oczywistość.

  353. Dlatego zarzucam mydlenie oczu publiczności tak jednym (Bronek, który ma w programie prywatyzację placówek, bo czymże jest sprzedawanie udziałów w szpitalach podmiotom prywatnym) jak i drugim (Kaczor, który wykorzystuje powszechny wciąż strach przed prywatyzacją, miast mówić o dostępie i szerokich świadczeniach)
    Jak pisałem, rzecz nie w strukturze właścicielskiej - prywatyzacja szpitali i przychodni już ma miejsce - a w dostępie do służby zdrowia - płatnym, bądź nie i w ograniczaniu tego dostępu koszykiem świadczeń podstawowych.
    Zapał reformatorski PO wszak sięga daleko głębiej, mówi się w programie o podziale NFZ - i tam tkwią ciekawe rzeczy, prowadzące do ograniczania dostępu do publicznej sł. z.
    I tego ograniczania się ludzie boją, na czym Kaczor jedzie.
    Ale niestety ma sporo racji, bo dotychczasowe reformy swiadczą, że jest sie czego bać. Mógłby wszelako wspomnieć słówko o swoim w tym bałaganie udziale, ale nikt tego nie robi przecie…
    foma,
    a o wysepce na Morzu Południowym nie słyszałeś?
    Zapraszam, jak będziesz w okolicy :)

  354. Strach pomyśleć ile Bronek musi
    poodrabiać starych zaległości
    gdy Nelsonem konkurenta zdusi
    będzie wówczas bez przynależności

    Niczym carte blanche będzie Bronek musiał
    tworzyć nowy proces decyzyjny
    do niskiego pisuaru siusiać
    urzędowo, jako bezpartyjny

    Nowe hasło Bronek wyrychtował
    lecz ipeen je wyczaił rychło
    i w czeluściach swego gmachu schował
    brzmiało jakoś tak: wypierzmy przyszłość…

  355. jak zadryfuję, to zajrzę

  356. Trąby zagrały, na plac wyszli wojownicy
    jeden z przykurczem, drugi w podobieństwie świcy
    spojrzeli w oczy sobie, po czym spletli dłonie
    nim się zaczęło, już grzeczności nadszedł koniec.

    Panie marszałku Bronisławie, pan się myli,
    nim sąd mnie skazał, wyście zdrowie prywacili,
    bo wy tak macie: zaprywacić Polskę całą
    tak, by nam nic z majątku tego nie zostało

    W tym sęk, odpowie tak marszałek premierowi,
    mielim nadzieję, że się pan o tym nie dowi…
    chcielim po cichu, lecz nam nie daliście milczkiem
    wywiązać się z obietnic danych B. Sawickiej…

    Panie premierze, wyście wszak już pielęgniarkom
    podsłuchy kładli oraz zaglądali w garnki
    a doktorowi G. co operował serca
    świnię podrzuciliście mu w licznych kopertach

    Okupowały gmach nasz pielęgniarki przecie
    co z okupantem robić – dobrze przecie wiecie
    chcielim w powietrze je wysadzić lecz nie wyszło
    bo od cholery tam ludzisków wtedy przyszło

    Zaś doktor G. to nikt jest inny jak Mengele
    trupem kładł ludzi w dzień powszedni i niedziele
    należy takich wieszać o! I takie dobro
    chciał zaprowadzić – wy nie dali – od nas Ziobro.

    I tak debaty nadszedł kres pomału, pierwszej,
    którą wasz sprawozdawca tu opisał wierszem
    co było później, sprawozdawca nie opowie
    ludność się z prasy oraz telewizji dowie….

  357. Wróciłem w sam raz, żeby jeszcze zobaczyć, jak Szwajcarzy wkopali Hiszpanom 8O a zeen wszystkim po równo. :lol:

    Do służby zdrowia z niemieckiej strony dorzucę tylko, że sęk na pewno nie w prywatyzacji, a w dostępie do usług. Niemieckie lecznistwo, gdzie prawie wszyscy lekarze to prywaciarze, funkcjonuje sto razy lepiej od uspołecznionego polskiego i angielskiego, a dobrze urządzony system Kas Chorych zapewnia naprawdę wszystkim bardzo szeroki zakres usług zdrowotnych. Pewnie, że sobie można prywatnie dopłacić i mieć jeszcze lepiej, ale już poziom podstawowy jest bardzo przyzwoity i bez opętańczej biurokracji, o jakiej słyszę nieraz w innych krajach.
    A teraz herbata i głęboki oddech… :-)

  358. Kot Mordechaj  16 czerwiec 10,   20:20

    Czy wszyscy sa jęci szalem futbolowym?
    W tej sytuacji oddalam sioe kobicowac kolejnemy meczowi rummy. Wczoraj Babcia urzadzila Starej masakre, mam nadzieje, ze dzis bedzie podobnie.

  359. Kot Mordechaj  16 czerwiec 10,   21:20

    BABACH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    :evil:

  360. Ja wprawdzie futbolowym szałem owszem, jestem jęty, ale coraz częściej się zastanawiam, na ile mi jeszcze szałowej cierpliwości starczy. :evil:
    Nie wiem, czy inni oglądający się ze mną zgodzą, ale dla mnie poziom tego mundialu jest na razie (z kilkoma tylko wyjątkami) bardzo słaby.Niektóre mecze na poziomie niemieckiej drugiej ligi, a w porywach nawet i gorsze.
    Próbuję to zwalać na trudności aklimatyzacyjne i związaną z tym konieczność długiego rozbiegu, ale po kątach zębami zgrzytam coraz głośniej. :roll:

  361. Na mundial jestem całkowicie impregnowana. Inne obowiązki i rozrywki. Na przykład: analiza snu Bobika ze mną w jednej z ról głównych. Jest o czym pomysleć :roll:

  362. A, to ja mogę jeszcze parę snów wyśnić, żeby było o czym myśleć. :D

    W “Polityce” taki krótki wywiad na temat “dlaczego wybaczamy politykom kłamstwa:
    http://www.polityka.pl/psychologia/okiemeksperta/1506678,1,klamstwo-w-polityce-nam-nie-wadzi.read
    Wniosek jest właściwie dość prosty i niezbyt odkrywczy - wybaczamy wiele tym, których lubimy lub popieramy. Ale zapewne to jest również jeden z powodów, dla których tutaj znęcamy się bardziej nad Jarkiem, niż nad Bronkiem. Bo Jarka nie lubimy i nie popieramy. :twisted:

  363. Znacie? Agnieszka Wołk - Łaniewska:

    - http://www.nie.com.pl/art23125.htm

  364. cd

    - http://www.nie.com.pl/art23237.htm

  365. cd

    - http://www.nie.com.pl/art23332.htm

  366. Powtarzam za Bobikiem, sprywatyzowana służba zdrowia działa w Niemczech doskonale. W ubiegłym roku przeszła w ręce prywatnej spółki klinika uniwersytecka w moim mieście… Też było dużo szumu. Okazało się, że w ciągu roku klinika zdążyła się rozbudować, usprawnić, powstały nowe oddziały, zakupiono nowoczesny sprzęt. Przy okazji zweryfikowano personel. Miernoty wymieniono na porządnych specjalistów, to samo zrobili z pielęgniarkami. I bardzo się z tego cieszyłam, bo byłam tam operowana i stwierdziłam, że te zmiany wyszły klinice na dobre. Mnie jako pacjentce też. Moja operacja kosztowała ca. 10000€ i tę sumę zapłaciła moja kasa chorych, tak samo wszystkie badania i pobyt. Mój udział finansowy to było 10€ za dzień pobytu, razem 140, bo byłam tam 2 tygodnie. Doskonałe jedzenie, jadłospis do wyboru, całą dobę kawa, herbata i woda mineralna do dyspozycji. W salach telewizory, odbiór tylko na słuchawkach, aby innym nie przeszkadzać, sale 2,3-osobowe. Przy każdym łóżku telefon. Przy każdej sali łazienka. I to nie jest jakiś extra luxus, tak mniej więcej działają tutaj wszystkie szpitale, chociaż te tak zwane państwowe mają najniższy standart. Zmuszane do modernizacji stają zazwyczaj na progu bankructwa, wtedy przejmowane są przez prywatnych i funkcjonują o wiele lepiej. Dla nas pacjentów to bardzo korzystne.
    Wydaje mi się, że w Polsce większym problemem są kasy chorych, bo to od nich zależy, czy muszę płacić za leczenie. Dla szpitala to przecież obojętne, czy dostanie pieniądze od pacjenta, czy z kasy. Teraz przecież też nikt nikogo nie leczy za darmo. Lekarzom płaci kasa, pacjenci dopłacają do zabiegów i do lekarstw, nie rozumiem więc, dlaczego mówi się o bezpłatnej służbie zdrowia.
    W Koźlu np. istnieje szpital dla chorych na serce, jest własnością polsko-amerykańskssiej spółki. W tym szpitalu w ostatnim momencie uratowano moją teściową wstawiając jej rozrusznik serca. Gdy karetka na sygnale przywiozła ją ze szpitala państwowego z sąsiedniego miasta, oni mieli już przygotowany stół operacyjny i sprawę załatwili w ciągu godziny. Szpital jest doskonale wyposażony, personel nie tylko o najwyższych kwalifikacjach, ale do tego jeszcze bardzo uprzejmy. Zaznaczam, że moją teściową nie kosztowało to ani grosza, zapłaciła ubezpieczalnia.
    I na koniec, właśnie przeczytałam, że archidiecezja szczecińsko-kamieńska kupiła za niecałe 20 tys. zł. były szpital miejski w Szczecinie. Na terenie placówki ma powstać Centrum Opiekuńczo-Lecznicze.
    Wartość rynkowa nieruchomości została wyceniona na blisko 20 mln zł.

  367. Komorowski i Kaczynski nie przyjda debatowac na Kongresie Kobiet - tchorze smierdzace.
    Ale doczytalam sie, ze Komorowski na pytanie o in vitro odpowiedzial, ze ” metodę tę należy finansować, gdy będzie pewność, że dzieci urodzą się zdrowe i wychowane na patriotów”.
    To jest poziom umyslowy naszego faworyta. :sad: :sad: :sad:

  368. Zobaczymy jak Komorowskiego dzieci dorosna, czy wszystkie wyrosna na zdrowych patriotow. Zeby nie musial udlawic sie takim gadaniem…

    Widze, ze zeen porozstawial blogowisko po katach. No tak, polityka jest dziwka, jak to ktos choc troche mocniej juz kiedys powiedzial. Moim zdaniem to niepotrzebnie uwlacza godnosci dziwek, w koncu ciezko pracujacych kobiet od czarnej roboty, krorej inni by nie chcieli wykonywac. Ale trudno jest osadzic sie w wiezy z kosci sloniowej i z odraza patrzec na polityczne kampanie. Nie mamy lepszego systemu na razie, ani lepszych kandydatow. Powinnismy moze sami wysunac jakichs lepszych kandydatow w przyszlosci.

    To co Helena napisala o Komorowskim troche mnie jednak podlamalo. Nie chce mowic a nie mowilam, ale na drugi raz trzeba walczyc o profesor Srode i tyle. Nie wiem dlaczego kobieta musi byc absolutnie bez zadnej skazy, a mezczyzna wystarczy, zeby byl jak Komorowski, a juz moze paradowac za zbawce narodu.

    Panno Koto, niemiecki system leczenia jest pewnie jeden z lepszych. Moze troche nalezaloby porozgladac sie po swiecie i zaproponowac cos rozsadnego? Kampania wyborcza to chyba nie miejsce na takie plany. To jest zwyczajna walka o glosy, a nie o rozsadek.

    Co robic sznowny Panie Rumian?

  369. Jestem dumny z siebie. Wylałem tu z siebie tyradę - i wykasowałem ją. Wierzę, że prawdziwy dżentelmen powinien mieć polityków w dupie w sposób dystyngowany, cichy i spokojny.

  370. zapowiada sie mily czwartek :) slonce, swieze powietrze,
    zycie…..lubie cie :)

    brykam, fikam (wypasione na nosie) :D

  371. andsol uwazaj przy siedzeniu, za duzo w d…. uwiera czasami :roll: :lol:

  372. Panna Kota, Bobik, coz trzeba jasno stwierdzic jestesmy (BRD)
    uprzywilejowani :)

    p.s. z tym szpitalem w szczecinie to dluga historia i chyba (?)
    decyzja osprzedaniu sluszna

  373. kroliku, ja tez kolejny raz pani Sroda !!!!!!!!!!!!!! i tutaj dla wzmocnienia glosna “Vuvuzela” . tttttttttrrrrrrrrrrriiiiiiii :)

  374. brykanko………..

  375. jeszcze ciekawostka

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8024700,Koniec_kary_Paetza_.html

    :!: :P :mrgreen:

  376. Dzień dobry.
    Nie żebym jakoś specjalnie broniła Bronka, którego też nie lubię, ale on nie całkiem wyraził się tak, jak napisała Helena:
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Komorowski-in-vitro-nie-dla-wszystkich-SLD-on-obraza,wid,12098064,wiadomosc.html?ticaid=1a5c8
    Ta wypowiedź zdecydowanie była, można powiedzieć, jednym z pierwszych “bronisławizmów”, jak to się dziś określa. Ale trzeba przyznać, że mówił o obywatelach, nie o patriotach.
    A jego wszystkie dzieci już są dorosłe i raczej są obywatelami w porządku. Nie angażują się w kampanię i to chyba dobrze, bo natychmiast by powiedziano, że to już przesada.
    A że obaj główni to tchórze i męscy szowiniści, to jakoś mnie nie dziwi. Dziwi mnie tylko, że Komorowska nie kopnęła męża na ten temat w kostkę. Jest o wiele mądrzejsza od niego - tak przynajmniej twierdzi mój doktor, który kiedyś ją leczył ;-)

  377. a ja myslalem, Pani Kierowniczko, ze to fryzjer wie wszystko

    ;) :)

  378. Ludzie, bardzo proszę oddajcie serce Beacie Kempie :mrgreen:
    Moje rozpaczliwe wołanie ma na wskroś egoistyczną motywację. Nic mi do serca tej pani. Ale ona uparła się śpiewać w różnych miejscach Najważniejszej Polski: zabrałaś serce moje a telewizornie z uporem to pokazują :evil:
    A mnie od wokalnych produkcji, jej serce niestety mnie nie rusza, uszy więdną. Toteż proszę uniżenie oddajcie kobicie serce co bym mogła spokojnie zająć się polityką :cry:

  379. Dzień dobry. :-) Taki piękny dzionek, słoneczko zasuwa pełną parą, ptaszęta ćwierkają jak przodownicy pracy, ale nie, nie ma zmiłuj się. Otwierasz, psie, kompa, a tu - Jarek, Bronek, Beatka… I już radość o poranku diabli wzięli. :evil:
    Czasem też mam ochotę zrobić tak jak ansol - bluznąć szczerze, od serca i z wyrazami, a potem wykasować, żeby nikt nie zobaczył, jak czarna potrafi bywać dusza szczenięcia. A przede wszystkim, jakie wyrazy zna. :cool:

  380. Króliku,
    zaparzyć rumianek
    Andrzej Rumian
    :lol:

  381. Nie mogę własnołapnie oddać serca śpiewającej posłance, bo miejsce jego pobytu jest mi nieznane, ale mogę się z całego serca dołączyć do apelu Jotki:

    Nie jestem skory do słowa złego
    i do pochopnych, łatwych potępień,
    lecz bym powiesił za jaja tego,
    kto zabrał serce Beacie Kempie.

    Żaden tam ze mnie superogonek,
    ani rasowy, z wystawy champion,
    ale bym z tego zrobił mielone,
    kto się tak obszedł z Beatą Kempą.

    Edytki Górniak słuchałem zwierzeń
    kazań słuchałem prymasa Glempa,
    lecz nic to wszystko, kiedy w eterze
    swojski głos daje Beata Kempa.

    Łatwo by było paść wśród zawodu…
    Lecz nie, jam wyższy nad własny pępek
    i łkam: uczcijcie uszy narodu!
    Oddajcie serce Beacie Kempie!

  382. Doktor Pani Kierowniczki może mieć mnóstwo tzw. słusznej racji. Czytałem niedawno wywiad z żoną Bronka i uderzyło mnie, o ile lepiej i rozsądniej ona wypada od swojego ślubnego.
    Co jakimiś dziwnymi meandrami wiedzie mnie do często na blogu słyszanego westchnienia: profesor Środa na prezydenta. W Szwecji, albo w Danii, bo tam miałaby większe szanse. :-)

  383. Drogi Pieseczku, każdy Ci powie,
    kto zabrał serce Kempie Beacie…
    Jeśli odgryziesz jaja Jarkowi,
    wyborców jego gniew spadnie na Cię!

  384. Bobik z jajami Jarka w zębach
    dumnie obnosi sie po blogach
    Jarek tymczasem C3 sięga
    i stoi już w La Scali progach…

  385. Nie ma jak budujaca poezja z rana! Piekne.

  386. Zle napisalam adres i juz mnie zamknieto!

  387. Niech za tę myśl na łeb mój biedny
    wszelkie się nagle gromy zwalą -
    Jarek, z jajami czy też bez nich,
    jest dawno poza wszelką skalą.

  388. Jarek cuś dzisiaj gada mętnie
    i jakiś taki wyciszony
    cienki, malutki zwisa smętnie
    mu bezjajeczny makaronik..

  389. Może się ta uwaga przydać
    którejś ze sztabu Jarka osób:
    i makaronik ledwo widać
    spod patryjotycznego sosu.

  390. Dzis nauka idisz.
    Pamietam jak rozbawilo mnie we wczesnej mlodosci opowiadanko Adolfa Rudnickiego, zaczynajace sie od slow, ktore umknely oku cenzora: Na glownym placu miasteczka stal pomnik Wielkiego Poca….
    Poc to tyle co ch…, i uzywa sie terminu czesto w znaczeniu wyjatkowo glupiego palanta. Tak bylo w moim domu i mama do dzis tego slowa uzywa, nie majac pojecia, ze jest ono w gruncie rzeczy malo cenzuralne. Usilowalam nawet jej to delikatnie powiedziec, ale ona nie przyjela do wiadomosci, oznajmiajac, ze jej maz nigdy nie uzywal “wyrazow”, hahahah.
    Wiersze naszych Poetow przypomnialy mi to okreslenie, choc juz wczesniej zdarzalo mi sie w myslach uzywac tego pieszczotliwego terminu w stosunku do JK. A tez i innych - zblizonych.

  391. makaron w sosie z patryjosu
    potrawą chętnie spożywaną
    odgarnąć trochę tylko włosów
    i już serwować można damom…

  392. Patriotyzmu spełnione będą ideały
    Jeśli sos jest czerwony, makaronik biały

  393. Białe z czerwonym sosem? Nie, za żadną cenę!
    Ten zestaw może zrodzić wszak różową hienę! 8O

  394. U nas w domu nie używało się słowa “poc” (od niem. Potze), ale skądś usłyszałyśmy je oczywiście i zapytałyśmy niewinnie :roll: naszą mamusię, co to znaczy. Jako że była z natury damą, odpowiedziała elegancko i encyklopedycznie: “Członek męski wulgarnie” :-D

  395. Nazwany pocem organ krzyknął: nie, dziękuję!
    Sto razy bardziej wolę być zwyczajnym ch…em!
    Nie będzie się w mym domu gnieździć hańba taka,
    w postaci niesłusznego etnicznie pisiaka. 8O

  396. A czy różowa hiena to coś takiego jak fioletowy teletubiś? Czyżbyś, Bobiku, coś sugerował?
    Ryś: z tym szczecińskim szpitalem chodziło mi o to, że ta prywatyzacja już dawno jest i tak jak to przedstawiono w artykule, to jestem w pełni za. Ja bym im oddała ten szpital za darmo, żeby tylko coś z tego zrobili. Myślę, że umowa jaką miasto podpisało z KK jest bardzo dobra właśnie dla miasta i jego mieszkańców.
    Komorowski - in vitro - przeczytałam bardzo dokładnie jego wypowiedź i muszę przyznać, że właściwie się z nim zgadzam. Też uważam, że jeżeli państwo ma to finansować, to dlaczego nie ma wymagać, żeby dzieci rodziły się zdrowe. I na pewno nie chodzi tu o jakąś selekcję i ewentualną aborcję, tylko o spełnienie warunków przez pary, które zostaną przez państwo sfinansowane. Mam na myśli zdrowy tryb życia kobiety, rzucenie palenia, bezwzględnie żadnego alkoholu, regularne wizyty u lekarza, szkoła rodzenia itd. Bo Polska jest krajem, w którym te zasady nie są zbyt oczywiste, co wynika ze statystyki, którą słyszałam przedwczoraj w tv. Tak zrozumiałam wypowiedź Bronka.

  397. Może żyję już za długo w kapitalizmie i dlatego wymagam coś za coś, a przede wszystkim za pieniądze?

  398. I to by było na tyle z mamusią: http://www.polityka.pl/wybory/1506668,1,powstanczy-mit-kaczynskich.read

  399. Bobik: :lol: :lol: :lol: :lol:

  400. O, a ja z dzieciństwa pamiętam skierowane pod adresem pewnej pani “Głupia poćka” 8O Jedna ciocia tak mówiła :roll:

  401. Tyz piknie.

  402. No, mowta, co chceta, ale mnie ta RepuBLYka Poludniowej AfRYki tak bije po uszach, ze musialam zgasic TokFM. Jeszcze tylko inteligencik Jagielski donosi z RePUbliki Poludniowej AFryki.

  403. Niedawno sam odkryłem, że wiele słów na -yka, -ika wymawiam z akcentem na przedostatnią sylabę. :oops: Zacząłem oczywiście sprawę drążyć i po pierwsze stwierdziłem, że wedle najświętszych, słownikowych reguł taka wymowa nie jest niedopuszczalna, choć za wzorcową istotnie uważana jest AFryka. Po drugie, w rozmowach z różnymi (dość inteligenckimi) Krakusami kilka razy wypuściłem ich na różne takie słowa i stwierdziłem, że wszyscy wymawiają AfRYka, fiZYka, matemaTYka. 8O Po trzecie uświadomiłem sobie, że wcześniej nigdy nad tą wymową się nie zastanawiałem, czyli prawdopodobnie wszyscy w moim otoczeniu mówili fiZYka i nikt się z tym nie czuł szczególnie nieinteligencko. Po czwarte, zacząłem się zastanawiać, na ile poszczególne rodzaje wymowy pokrywają się z granicami zaborów i wpływami rosyjskiego/niemieckiego. Bo w tych językach akcenty się inaczej rozkładają: matieMAtika i MathemaTIK. Nie można wykluczyć, że “przez zasłyszenie” w zaborach niemieckojęzycznych wymowa matemaTYka była mniej rażąca. A ponieważ takie akcentowanie jest bardziej zgodne z duchem polszczyzny, to i zaczęło się rozprzestrzeniać.
    Nie znam żadnych badań na ten temat, ale niezobowiązująco pogłówkować mi wolno. ;)

  404. Taka wymowa byla surowo tepiona w szkole, w teatrze, w radiu, w podreczniku Kotlarczyka “Kultura zywego slowa”. Surowo.
    Za “repubLYke poludniowej afRYki” nie dawano w Polsce “karty radiowej” upowazniajacej do zawodowego wystepowania przed mikrofonem - nie wiem czy instytucja takiej karty jeszcze istnieje.

  405. W Krakowie tez nie wszysc tak mowia. Pamietam, jak w ostatnich latach mojej pray pojawil sie w redakcji bardzo mlody nowy kolega - Wojtek Lorenz (obecnie w Rzepie), z Krakowa. Bylam gotowa calowac go codziennie, bo mowil “Opera”, “PAnika” “rePUblika”. Tak juz nikt absoltnie z jego pokolenia nie mowil.
    O malo nie spadlam z krzesla, jak go pierwszy raz uslyszalam na zebraniu. Tak tez mowi, dam glowe, Adam Szostkiewicz.

  406. Nie twierdzę, że wszyscy w Krakowie mówią tak, a wszyscy w Warszawie inaczej, bo coś takiego się w ogóle nie zdarza. ;) Zauważyłem tylko, że niekoniecznie taka czy inna wymowa jest w każdym regionie Polski równie rażąca. Choć oczywiście, jeżeli ktoś od dzieciństwa akcentuje wzorcowo, to może go razić bardziej, niż innych.
    Ale inna rzecz mi się tu wydaje istotniejsza - język nie jest martwym tworem, on się zmienia praktycznie w każdym pokoleniu i mimo regularnych jęków tradycjonalistów na temat nowszego słownictwa, wymowy, itd., pewne nowe trendy się jednak przebijają i zyskują równouprawnienie, bądź też nawet po jakimś czasie zaczynają być uważane za jedyne prawidłowe. I najczęściej tak się dzieje właśnie z takimi trendami, które z duchem polszczyzny są zgodne. Bo przesunięcie akcentu można uznać po prostu za spolszczenie wyrazu. Tak że akurat temu trendowi z afRYką raczej bym wróżył długi i coraz bardziej owocny żywot. ;)
    Moje ucho rażą różne inne rzeczy, do których nie jestem od kołyski nawykły, ale zdając sobie sprawę ze zmienności języka nie staram się być szczególnym językowym Rejtanem. Jeżeli językoznawcy już coś uznali, to i ja uznam, choćby mi się niezbyt podobało, bo nie z każdym wiatrakiem jest sens walczyć.
    Ale to oczywiście nie znaczy, że uznaję wszystko jak leci i na żaden patryjotys nie warknę. :lol:

  407. Moje dzieci tez mowia rePUblika i Opera, wiec wydaje mi sie, ze to rzeczywiscie rodzinne, jesli to jakas pociecha (istnieje pewna mozliwosc przekazania nastepnym pokoleniom). Ale zmiany jezykowe i tak beda, czy tego chcemy, czy nie. Mnie w amerykanskim angielskim obecnie meczy niezwykle juz rozpowszechnione uzywanie lay, laying zamiast lie, lying. Nawet Woody Allen tak mowi, nie tylko jako postac w swoich filmach… Bardzo mi to zgrzyta, ale i tak lubie jego filmy. ;-)

    O polskich wyborach, nawet w swietle bronislawizmow, juz chyba napisano wiecej niz zdrowy organizm moze zniesc, wiec podrzucam artykul o wyborach wsrod poetow angielsko-jezycznych (do katedry poezji w Oxfordzie). Tam to dopiero sie dzieje - intrygi, zlosliwe artykuly w gazetach, doniesienia o zyciu prywatnym rywali, lapanie za metafore. Jarek i Bronek to uosobienie lagodnosci w porownaniu z wlokaca sie juz miesiacami kampania poetycka… ;-)

    http://www.guardian.co.uk/books/2010/jun/15/oxford-poetry-professor-spat

  408. Nie wiem, spod jakiego zaboru jestem, bo mówię FIzyka, mateMAtyka, rePUBlika, ale oPEra i preZYdent 8O

  409. Sciąga dla gimnazjalistów:
    “AKCENT ZDANIOWY:
    #Głośniejsze wypowiedzenie wyrazu.
    #Zmiana tępa mówienia.” 8O

  410. To jakieś przeciwieństwo zmiany ostrej, jak zakładam :roll:

  411. W czym się bez żadnych ale z Heleną zgodzę: jeżeli istnieje jakaś wymowa uważana za wzorcową, to można jej wymagać od aktorów, spikerów i temu podobnych profesji, nawet jeżeli w wymowie potocznej słownik dopuszcza inne formy.
    Ja na co dzień mówię tak, jak się przyzwyczaiłem, bo mi tak wygodnie ;) ale gdybym się miał produkować w mediach mówionych, to bym jednak zwrócił uwagę na to, w których miejscach przyzwyczajenia należałoby zmienić.

  412. Cubalibre, może Twoja rodzina uparcie migrowała? ;)

    Ten poetycki cyrk, który nadała Monika, rzeczywiście niezły, ale artyści mogliby jednak wykazać większą inwencję od polityków i wprowadzić do gry jeszcze jakieś mordobicia, albo nawet zabójstwa w afekcie. Wiadomo, że nic tak nie ożywia akcji jak trup. :lol:

  413. Zainteresowanym : Sławomir Sierakowski - http://wyborcza.pl/Polityka/1,103835,8026286,Sierakowski__Nie_boje_sie_ani_Kaczynskiego_ani_Komorowskiego.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=4254142

  414. Mordobicia to dla beat poets i na poetry slams, Bobiku. Pozostalym zostaja perfidne zabojstwa zatrutym piorem w czasie wieczorow autorskich, albo poslanie pudla zatrutych czekoladek rywalowi dla uczczenia wydania kolejnego tomiku… :lol:

    Interesujacy artykul, Tereso, o problemach wcale nieograniczonych tylko do Polski. Zafrapowalo mnie, ze Sierakowskiemu marzy sie Obama, bo dla osob o najbardziej zblizonych do Sierakowskiego pogladach Obama okazal sie sporym zawodem w Stanach (a nawet dla osob blizej politycznego srodka), zas problemy z nijaka klasa polityczna i zawezeniem pola dyskusji politycznej istnieja tu takze, przy zupelnie innym systemie. Podobnie zreszta dzieje sie w Anglii - tak przynajmniej wyniki ostatnich wyborow widzi sporo tamtejszych komentatorow (stad rzadki w historii tego kraju obecny rzad koalicyjny). Ale rozumiem, ze marzy mu sie charyzmatyczny polityk, mogacy wygrywac wybory, zwlaszcza jesli przy tym by reprezentowal jego opcje polityczna.

  415. Moniko, trzy teksty AWŁ i wywiad z Sierakowskim uznaję za ulubione - spośród możliwych do linkowania - w tej kampanii :)

  416. W polityce coraz mniej jest przywódców charyzmatycznych, a coraz więcej konsensualistów. Podobno rośnie też ich poziom merytoryczny. W najnowszej polityce jest wywiad z markiem Belką, który to samo dostrzega w Polsce - wzrost profesjonalizmu polskich polityków. Podobno nie zadają mu juz głupich pytań, a w Radzie Polityki Pieniężnej panuje błogi pragamtyzm zamiast doktrynerstwa. Może świat po prostu normalnieje?

  417. Myslisz?

  418. Czy ktoś zechce mnie poinformować jak są finansowane partie w Niemczech i we Francji?

  419. Właśnie dostałam przedwyborczo, dzielę się ;-)
    http://www.youtube.com/watch?v=22VgzZQXbog

  420. Z tego co pamiętam, we wszystkich europejskich systemach (z wyjątkiem Wielkiej Brytanii, a czy jakiegoś jeszcze państwa, bij zabij ale nie pamiętam) partie są finansowane z funduszy publicznych oraz prywatnych. Proporcje są różne, ale wszędzie obowiązuje raczej zasada, że obywatele składają się na demokrację.

  421. Noa wybiera sie na wybory :) Co mu przyniosa?

    http://picasaweb.google.com/WandaTX/NaWyboryDoLyonu?authkey=Gv1sRgCL_WkfbsqezS4AE#slideshow/5483852662095525842

    :)

  422. Czerwony Kapturek bardzo ładny. :-)

    W Niemczech partie finansują się z czterech źródeł: składki członkowskie, darowizny od osób fizyczych lub prawnych, budżet państwa i działalność gospodarcza (dotyczy głównie organizowania jakichś eventów, sprzedaży biletów na nie, itp.).

  423. Wando, wielkiej śliczności ten Twój wnuczek. :-) Ale jeżeli ma zamiar zostać dygnitarzem, to powinien uważać z takimi zdjęciami. Może pójść hyr, że został przywieziony w teczce. :D

  424. To ja jeszcze dodam:
    http://www.youtube.com/watch?v=O4dc5Dj_xcI

  425. Pyszny spot!!!!!
    Wando, Noa przepiekny! Jakos nie spodziewalam sie, ze to juz taki duzy chlopak, a nie zaden osesek. Powinnas czesciej nam go pokazywac. :smile:

  426. Ela Czyzewska nie zyje :sad:
    Miesiac temu byla u niej Renatka i bylo to juz pozegnanie. Byla juz w strasznym stanie.
    Dobrze, ze przestala sie meczyc. :sad:

  427. Kolo zycia, Heleno… Ale pozegnania zawsze sa smutne.

    Wando, Noa przesliczny, i widac, ze lubi podroze (to czasem przechodzi z wiekiem, a czasem zupelnie nie). :-)

    Przy okazji, natknelam sie na interesujacy artykul o siostrze przyrodniej Obamy, i o tym jak ona sobie radzila z wlasna zlozona tozsamoscia, i jak widzi te sprawy dzisiaj (przy okazji otwarcia wystawy na te tematy w LA, bo teraz coraz wiecej takich dzieci).

    http://www.latimes.com/news/local/la-me-mixedrace-20100617,0,6724799.story

  428. Moniko, tylko zerknelam. Zapisalam sie na kursy QuickBooks i wracam dosc pozno.
    Z poczuciem, ze sie nie przynalezy do konca nigdzie maja do czynienia nie tylko dzieci mieszane rasowo ale tez te nasze, ktore przywiezlismy ze soba kiedy jeszcze dobrze nie zdazyly sie poczuc Polakami a juz musialy sie okreslic jako Amerykanie. Wydaje mi sie wobec tego, ze bardziej zmiana miejsca niz rozni rasowo rodzice sa tu przyczyna. Albo tez sa rozne przyczyny do takiego poczucia zawieszenia. Poczytam dokladniej.

  429. Dzień dobry :) Piękny chłopczyk Wandziu.

  430. A, jeszcze - http://www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1614717,1,jak-sie-robi-biznes-na-ludzkich-nadziejach,index.html

  431. Panno Koto,
    Zgadzanie się z Komorowskim nie jest przestępstwem. Jeszcze.
    Ale to, co napisałaś, wymaga odpowiedzi.: „dlaczego państwo ma nie ma wymagać, by dzieci rodziły się zdrowe…”
    „Bo Polska jest krajem…”
    Po pierwsze:
    Państwo nie ma prawa oceniać prowadzenia się obywateli. Mogą chlać, palić, obżerać się czymkolwiek i państwu za przeproszeniem – gówno do tego. Płacą składki wyznaczone i z tego tytułu im się należy opieka zdrowotna (póki takie jest prawo) , w której zakres powinno wchodzić leczenie bezpłodności i wszystkie dostępne metody wspomagania prokreacji. To nie państwo finansuje, tylko sami obywatele, państwo jest jedynie dystrybutorem tych pieniędzy.
    To tak, jakby bank przechowujący moje pieniądze decydował o tym jaki portfel mam nosić…
    Po drugie: Polska niczym się ni różni od większości krajów, które masz na myśli, w zakresie wymienionych aktywności, lub ich braku. Słyszałem o tym dziś w TV… ;)

    A wracając do pierwszego:
    Z in vitro zrobiono sprawę światopoglądową i polityczną, skutecznie odwracając – jak widać – uwagę publiczności od istoty problemu, czyli leczenia!

  432. Dzień dobry. :-) Na razie zjawiam się w biegu, z rozwianą grzywą, daję znak życia, macham ogonem i zaraz wybiegam w tzw. Bardzo Ważnych Sprawach. Nawet linków nie zdołam przeczytać, ani prasówki zrobić. Ale jeżeli przypadkiem ktoś przed moim powrotem zrobi, to potem będę miał jak znalazł. :D

  433. Zeen - masz rację - te pieniądze, z których miało by być finansowane in vitro to nasze pieniądze - i ja jako obywatel mam prawo żądać, aby ten, który z nich korzysta ich nie zmarnował. Dlatego zgadzam się pod tym względem z Komorowskim.
    Jeżeli statystycznie 60% kobiet w Polsce pije i pali w czasie ciąży, jest to na tyle alarmującym czynnikiem, by o tym mówić w różnych kontekstach.

  434. :)

    http://www.tvn24.pl/-1,1660833,0,1,antyspotem-w-kandydata,wiadomosc.html

  435. W gruncie rzeczy rozmawiamy o ograniczaniu wolności i dziwi mnie skłonność ludzi do takich działań: wiedzieć lepiej od innych, co im szkodzi, a co nie. Jakby państwo nie było dostć opresyjne, sami obywatele zadbają, by innym nie było zbyt dobrze. I nie znaczy to, że pochwalam palenie i picie w czasie ciąży, ale nie akceptuję ingerencji niczyjej w sprawy kobiety, jej brzuch należy do niej. No i in vitro zwykle przeprowadza się, zanim będzie brzuszek, zatem antycypowanie zachowań - urzędowe?
    To nie znajdzie mojej akceptacji.

  436. Ha! Bronio właśnie przemawia na Kongresie Kobiet :lol:
    Widocznie faktycznie małżona go kopła w kostkę ;-)

  437. Hehe, nie mówiłam - “panie wybaczą, że nie będę tu do końca, ale zostawiam tu moją małżonkę, która będzie uważnie słuchała i przekaże mi potem swój kobiecy punkt widzenia” :lol:

  438. “piszcie, piszcie, ja to potem wszystko przeczytam”
    przypominam już trzeci raz, niedawno to zrobiła Helena
    A. Krauze: wilk do owiec.

  439. Pan Bronek ludzkie panisko. Zostawił, a przecież mógł posłać do domu :roll:

  440. A nic o kaszalotach nie powiedział? Spec od gospodarki morskiej… :lol:

  441. Zeen - mam wrażenie, że mówimy o dwóch różnych sprawach.
    Też nie zgadzam się na ograniczanie wolności i ingerencję państwa w jakiekolwiek moje prywatne sprawy łącznie z brzuchem! W wypadku in vitro to ja sama proszę, czy żądam (termin nieważny) tej ingerencji. Dostaję możliwość i pieniądze, ale muszę spełnić pewne warunki. Co w tym złego? Gdyby in vitro było metodą leczenia niepłodności, oczywiście w 100% przyznałabym Ci rację. Ale nie jest! In vitro spełnia tylko marzenia tych, którzy z powodu niepłodności nie mogą mieć dzieci, bo żadne konwencjonalne leczenie nie przyniosło efektu, a o ile się orientuję, leczenie to jest w Polsce od dawna finansowane przez ubezpieczalnię.

  442. Wujek niezle sie zapowiada…. :sad: :sad: :sad:

  443. Obiecał parytety ;-)

  444. Heleno, ale wujek Bronek to przecież się powszechnie mówiło na Geremka :shock: Przynajmniej w okolicach Unii ;-)
    Co do Kongresu, będziemy tu na pewno mieć relację jotki, to się dowiemy więcej.

  445. Spec od gospodarki morskiej powinien był dostrzec nie tylko kaszaloty, ale i barweny, płaszczki, barakudy i raszple, a w swoim otoczeniu napoleony, błazenki i żarłacze :roll:

  446. Ten wujek Bronek jest wujkiem Marynci Przelomiec. I czasami jak trzeba bylo cos skomentowac (zwlaszcza na tematy zwiazane z wojskiem) , Marysia mowila: no to ja zadzwonie do wujka.
    Wszysy zaczelismy nazywac go wujkiem. Wujkiem redakcji. Za plecami oczywoscie.

  447. In vitro - jak już nazywać spełnianiem marzeń - jest także spełnianiem interesu państwa, któremu zależy na płodności.
    Zideologizowanie in vitro sprawiło, że nie traktuje się go jako kuracji, tylko jako procedurę podlegającą innym kryteriom - i tu leży istota naszego sporu. Państwo oprócz egzekucji (podatki, przestrzeganie prawa) ma obowiązki wobec obywateli, do których to obowiązków zaliczyć powinno sprzyjanie płodności - bez ideologicznych natręctw. A pieniądze są wciąż od obywateli - czy zaliczymy in vitro do procedur ponadstandardowych, czy do leczenia.
    Ja bym zaliczył do leczenia.

  448. Kongresu można słuchać oraz oglądać, aktualnie mówi Kolarska-Bobińska - http://www.kongreskobiet.pl/

  449. Ja bym bez mrugniecia przyjela taki argument Panstwa: chcielibysmy pomoc wszystkim bedzietnym parom i fundowac im nieodplatne in vitro. Ale nie mamy dosc kasy nawet na terapie ratujace zycie, nie mamy kasy na zegarki -monitory poziomu cukru dla diabetycznych dzieci, nie mamy dosc na hospicja. Wiec sie umowmy, ze in vitro bedzie w jakims procencie przez sluzbe zdrowia subsydiowane, ale reszte musza zaplacic rodzie.
    Takie posatwienie sprawy bym rozumiala. Oczywoscie posypalyby sie glosy, ze in vitro jest “tylko dla bogatych”, ale taka argumentacja nie trafia mi do przekonania, gdyz in vitro to maly pikus w porownaniu z pozniejszymi oplatami za dentyste i ortodotyka, jak juz dziecko przyjdzie na swiat.
    Ale polskie Panstwo ( i wielu politykow opozyji) swoim zwyczajem kreci i oszukuje obywateli. Nie jest w stanie wydusic z siebie, ze sa zabiegi, na ktore je nie stac.
    I oczywoscie zgadzam sie z przedmowca, ze stawianie warunkow przyszlym rpodzicom, ze dziecko musi byc zdrowe i patriotyczne jest w najlepszym wypadku humorystyczne, a w najgorszym bezczelne.
    Pomijajac juz wymog patriotyzmu dziecka, czy np para ludzi niewidomych lub gluchych. mialab prawo do in vitro? Czy matka noszaca geny raka piersi mialaby prawo rodzic corke, ktora moze te geny dziedziczyc? Jaka “pewnosc” chce miec Komorowski i kto ma mu te pewnosc okreslic?

  450. Ledwo wylazłam ze szponów jednego merytoryzmu, a tu już czyha następny ;-)
    In vitro jest ostatnią deska ratunku, ostatnim etapem w leczeniu niepłodności. Etapem bardzo uciążliwym, bolesnym i ciężkim dla psychiki, bo jeżeli to zawiedzie pozostaje tylko modlitwa. Dlatego nie sądzę, żeby obostrzenia były konieczne. To nie jest zabawka dla lekkoduchów z forsą, czy bez.

  451. W niektórych krajach dyskutuje się nad granicami finansowania in vitro i ogólnie tzw. medyczno-technicznego postępu czyli ekonomii nowoczesnej medycyny, stosunku korzyści do kosztów. In vitro to technologia skuteczna w ok 20 procentach tzn. do zagnieżdżenia embrionu dochodzi w 1 na 4 próby, ale do żywych urodzeń w ca 1 na 5 prób, z których każda kosztuje ok. 5 000 euro. Rodzicom stawia się warunek bycia małżeństwem (powinno gwarantować stabilność rodziny), HIV-negatywnym, kobieta nie starsza niż 40 lat. Szwajcarskie kasy chorych na przykład nie refundują in vitro, płacą tylko za 3 próby inseminacji, jeśli inne metody leczenia np. hormonalnego nie przynoszą skutku.

  452. Ale Abp Gądecki pieknie sie znalazl skladajac rezygnacje ws biskupa Poca.

  453. Cubalibre - i to jest oczywoscie rozumne postawienie sprawy. Nie ma dzis chyba takiej spolecznej sluzby zdrowia, nawet w krajajch zamoznych, ktore stac na WSZYSTKO bez ograniczen.

  454. Tak, Haneczko. Zapłodnienie in vitro jest procedurą, która wymaga od kobiety niesamowitej determinacji. Jeśli czegoś można się obawiać, to raczej nadmiaru troski ze strony rodziców, a nie niedbalstwa. Komorowski ma wybitny talent do robienia protekcjonalnych, paternalistycznych uwag. Gdyby wiedział, co musi przejść kobieta w ramach przygotowania do wszelkich procedur wspomaganego zapłodnienia, o zapłodnieniu pozaustrojowym nie wspominając, nie chrzaniłby o tym, czego państwo może lub powinno wymagać, tylko się z pokorą przymknął.

    Zgadzam się w 100% z Heleną. Argument o tym, że na razie nas nie stać na finansowanie in vitro, bardzo do mnie trafia. Jeżę się cała tylko wtedy, kiedy różni świeccy i duchowni moraliści zaczynają wyciągać argumenty o ochronie życia poczętego, z rzucaniem katolickiej fatwy włącznie.

    Co do zachowań kobiet w ciąży - państwu powinno zależeć, żeby możliwie najwięcej dzieci rodziło się zdrowych, nie tylko te z in vitro. Prawda jest taka, że gdy ciąża jest planowana, kobieta przygotowuje się do niej - rzuca palenie, bierze kwas foliowy, nie pije. Może więc państwo powinno się bardziej zaangażować w finansowanie antykoncepcji, edukacji seksualnej i prozdrowotnej i wszelkiej innej profilaktyki. Profilaktyka jest tania, a daje rewelacyjne rezultaty. Szwedzi wolą wyrzucić trochę kasy na wysypanie trocinami tras do biegania, by zmniejszyć u uprawiających jogging obywateli ryzyko urazów kończyn. A takie urazy nie są tanie w leczeniu - operacje, endoprotezy, ciągnące się tygodniami zwolnienia lekarskie, rehabilitacja.
    U nas profilaktyka jest kompletnie niedoceniana.

  455. W żadnym kraju europejskim nie przychodzi na świat tyle dzieci z wadami serca, co w Polsce (ca połowa wszystkich europejskich przypadków). Za powstawanie tych wad w 30 procentach odpowiedzialny jest alkohol w czasie ciąży :( Badania prenatalne i odpowiednia opieka i kontrola to profilaktyka nie do przecenienia.

  456. Ledwo wylazłem ze szponów niemieckich urzędów, a już za niecałą godzinę będę musiał kibicować niemieckim piłkarzom. :lol:
    Też muszę się podpisać pod zeenem i s-ką. Państwo/prawo nie może dzielić obywateli na różne kategorie w zależności od ich prowadzenia się. Z zasady, bo gdyby się przyjęło inną zasadę, to łatwo sobie wyobrazić, że leczenie AIDS można by uwarunkować karteczką od spowiedzi, a leczenie wątroby przejściem na wegetarianizm i wstąpieniem do klubu AA.
    Panno Koto, argument “w tym przypadku ja sama żądam ingerencji” nie wydaje mi się słuszny. Ty żądasz ingerencji, a panie X, Y i Z nieingerencji. One też płacą podatki, więc dlaczego ich głos miałby być mniej ważny? Ale jeżeli przyjmie się generalnie zasadę nieingerencji państwa w życie prywatne obywateli, to nie ma powodów, żeby wyłączać spod jej działania jakieś dziedziny według czyichkolwiek widzimisiów. Nawet moich. ;)
    No i oczywiście, poza wszystkim, o czym już zeen pisał, jest jeszcze podejrzany zapaszek proponowania eugeniki w stylu Adolfa H. Kompletny brak wyczucia ze strony polityka, który takim tekstem rzuca. Gdyby wujek Bronek trochę był obyty w historii niekarabelowej, sam by czuł, że coś tu zalatuje.
    Stronę praktyczną sprawy świetnie podsumowała Haneczka - ludzie decydujące się na in vitro są zwykle tak zdeterminowani i przygotowani, że na temat zdrowego stylu życia to oni mogą pouczać, a nie ich należy pouczać.

  457. Jestem za a nawet przeciw!!! Oczywiście powinno być in vitro! Oczywiście powinno być finansowane, przynajmniej, jak mówi Helena, częściowo! I nie chodzi o to, że kobieta musiałaby się do czegokolwiek zobowiązywać wobec państwa, bo to kompletna bzdura, cały czas mówię “tylko” o paleniu i piciu w czasie ciąży, co wcale nie jest dla wszystkich ciężarnych takie oczywiste. Ci, którzy bronią życia nienarodzonego, powinni mówić przede wszystkim o tym, a jakoś w tym aspekcie jeszcze się z tym nie spotkałam. A alkohol to również piwo i wino. W Niemczech bardzo popularny jest sekt (wino musujące), którego wogóle nie traktuje się jak alkoholu, pije się go również z różnych okazji w pracy, po kilku lampkach ludzie wsiadają do samochodu. Kilka dni temu słyszałam wypowiedzi lekarzy. Każda taka lampka sektu u ciężarnej to kilka uszkodzonych komórek płodu. I o to mi cały czas chodzi, aby kobiety nie dokładały do tego wszystkiego, czego nie da się wykluczyć (np. geny) tego, na co same mają wpływ.
    I dalej upieram się, że in vitro nie jest metodą leczenia.

  458. Teraz jeszcze doczytałem, więc dopisuję. :-) Profilaktyka - oczywiście. I tu z kolei wszystkimi łapami podpisuję się pod edukacją, antykoncepcją i planowaniem rodziny. Bo wiadomo, że dzieci zdrowe, wykształcone i “dobrzy obywatele” mają statystycznie wiele większą szansę przyjść na świat w rodzinie zaplanowanej, niż wskutek przypadkowego puknięcia, a następnie liczenia, że Bóg da i na dzieci. Albo też wskutek puknięcia nieprzypadkowego, ale obliczonego wyłącznie na zainkasowanie becikowego. :roll:

  459. Vesper, Cubalibre - tak, tak, tak!!!!!!!!!!!!

  460. Panno Koto, masz rację co do klasyfikacji. Leczenie jest procedurą przywracającą zdrowie czy określoną zdolność. Do leczenia bezpłodności można zaliczyć zabiegi udrażniające jajowody, ale nie in vitro, bo in vitro płodności nie przywraca.
    Palenie w ciąży w Polsce jest bardzo powszechne. Kto nie wierzy, niechby spróbował wejść do łazienki na oddziale patologii ciąży, na którym leżałam. Personel nie pilnował, bo sam palił. W pokoju lekarzy powietrze można było kroić w plasterki. Zgroza :(

  461. Teraz zmieniam locum, zaraz zaczyna się mecz, Mirek i Prinz Poldi w akcji!!!

  462. Pospieszylam sie z pochwala Abp Gądeckiego. Juz jest dementi kurii. :roll:

  463. Nowe otwarcie Watykanu a la Kaczynski.

  464. Panno Koto, czy wiele znasz palących alkoholiczek, które decydują się na in vitro? Bo ja jak dotąd nie spotkałem ani jednej. :-)
    Nie twierdzę, że znam takich osób tysiące, ale wszystkie te, z którymi się zetknąłem, prowadziły opętańczo wręcz zdrowy tryb życia i podporządkowywały wszystko zapłodnieniu. Więc jeżeli zastanawiać się nad sensem finansowania in vitro, to chyba akurat nie po tej linii, a jednak porównując koszty i efektywność metody. ;)
    Poza tym, nie bardzo sobie wyobrażam, jak miałoby być egzekwowane zobowiązanie do niepicia i niepalenia podczas ciąży z in vitro. Przeprowadzać co 24 godziny kontrolę? Postawić przy każdej ciężarnej policjanta? No bo przecież w inny sposób nie da się sprawdzić, czy potencjalna przestępczyni nie chlapnęła sobie ukradkiem szklaneczki Sekta. ;)
    A wyobraźmy sobie jeszcze tę zazdrość, kiedy ciężarna invitrowa, pilnowana podczas firmowej imrezy przez policjanta, musi patrzyć na to, że jej ciężarna w sposób naturalny koleżanka wypija całe 5 łyków Sekta i nikt jej nie broni. Brrrr!!!! :lol:

  465. Procedurą leczniczą nie jest zatem dorabianie i wstawianie szczęki, której tworzenie odbywa sie po za ustrojem.
    Choć po wstawieniu, robi za część ustroju.
    Ja tylko zwracam uwagę, że tradycyjne pojmowanie leczenia, dziś wymaga weryfikacji i ciągłego definiowania.
    W dobie przeszczepów serc, nóg, rąk, twarzy, leczenia hormonalnego, przywracania wzroku, słuchu, terapii genowej, także zapłodnienia pozaustrojowego.
    Wobec rosnących problemów spoczeństw zachodnich z płodnością, in vitro powinno być procedurą leczenia, bo czyż nie przywraca możliwości zostania rodzicem?
    Nie poruszam tu aspektu finansowego, w dużej mierze zgadzam się z Heleną.

  466. Na pary decydujące się na in vitro nie powinny byc nakładane żadne dodatkowe wymagania, poza tym, że powinny być w sformalizowanym związku. Zastanowiłabym się również, czy w przypadku dofinansowania zabiegu z budżetu, nie powinno się przyjrzeć warunkom materialnym przyszłej rodziny, podobnie, jak ma to miejsce w przypadku rodzin adopcyjnych.
    O profilaktyce wspominamy niejako obok, bo został ten temat wywołany niefortunna wypowiedzią kandydata, ale profilaktyka powinna przecież dotyczyć wszystkich, nie tylko przed i po in vitro i nie tylko w kontekscie płodności, ale w ogóle zachowań prozdrowotnych.
    Jakoś nie podzielam pewności zeena, że wszystkim wszystko się po prostu należy. Skoro z mojej, jako podatnika, kieszeni finansowana jest angioplastyka, to chyba moge pokręcić nosem, że ktoś się opycha golonką, pizzą i frytkami, czas spędza na surfowaniu pilotem po telewizyjnych kanałach, a potem się skarży na wieńcówkę. Skoro tak wiele chorób jest spowodowanych niehigienicznym trybem życia i otyłością, to może warto by było podjąć dyskusję nad stopniem refundowania ich leczenia. Wiem, że można tu zbrnąć i może lepiej przyjąć zasadę, że nie różnicujemy, czy ktoś jest chory z własnej winy, czy nie. Ale może na przykład papierosy, alkohol, słodycze, samochody osobowe (rowerem zdrowiej) powinny zostać obłożone jakiś dodatkowym podatkiem, który płynąłby bezpośrednio na finansowanie leczenia chorób cywilizacyjnych? Nie wiem, ale problem robi się coraz większy i to na skalę globalną. Żaden system powszechnego ubezpieczenia nie wytrzyma, gdy 70% ludzi będzie otyłych.

  467. Takie akcyzy juz istnieja, mozna sie spiera o wysokosc. Paczka papierosow w Anglii kosztuje juz ponad 6 funtow (ponad 25 zl) - w imie leczenia z chorob wywolnych paleniem.
    Jestem za tym aby in vitro mogla wykonac kazda para - niezaleznie od stanu cywilnego. Takze np para kobiet pozostajacych w trwalym zwiazku.

  468. Zeenie, nie ma znaczenia, czy coś powstaje poza ustrojem, czy wewnątrz. Proteza, tak jak przeszczepiony organ, funkcjonuje w organizmie, przywracając mu upośledzą zdolność. Możliwość zostania rodzicem, z prawnego punktu widzenia, daje również adopcja, a tutaj już chyba nie ma sporu, że ta leczeniem nie jest. Ale czy na pewno chodzi tu o nomenklaturę? Nie wystarczy jakiejś procedury nazwać leczeniem, żeby z definicji stawała się darmowa i dostępna dla wszystkich, gdy systemu opieki po prostu na to nie stać. Wszystko jest kwestią umowy. Możemy uznać, że in vitro jest zabiegiem refundowanym, niezależnie od tego, czy jest leczeniem, czy nie, należy tylko zapytac obywateli, czy jako płatnicy są w stanie się w odpowiedniej wysokości do tego dołożyć.

  469. Nie wiem, gdzie odnajdujesz moją pewność, że “wszystkim wszystko się po prostu należy”
    Obawiam się, że chyba w swoim nieuważnym czytaniu.
    O otyłości i innych hamburgerach już Bobik pisał i wystarczająco rozłożył na łopatki takie myślenie, nie będę powtarzał.
    Dla jasności: mamy póki co zapis w konstytucji: “Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.”
    I póki go nie zmienisz, będę się domagał realizacji.

  470. Heleno, tu już brniemy. Możemy się co do wszystkiego umówić. Każda procedura może być dostępna dla każdego, bez jakichkolwiek wymagań. Niby dlaczego samotne kobiety nie? A mężczyźni? Skoro dziecko sie nalezy każdemu, kto chce, to może państwo powinno zapewnić parom gejowskim kobiety gotowe urodzić im dziecko? Tak można w nieskończoność.

  471. Rzeczywiście, zeenie, nie zróciłam uwagi na to, co umieściłeś w nawiasie, czyli na “póki takie jest prawo”, a to rzeczywiście zmienia sens Twojej wypowiedzi.

  472. Nie, nie w nieskonczonosc. I kobieta samotna POWINNA miec MOZLIWISC przeprowadzenia zabiegu bez wtracania sie do tego panstwa (zamiast np zawierac fikcyjny slub, aby zadowolic Panstwo). Gdyby te zabiegi byly czesciowo refundowane, a czesciowo oplacane z wlasnej kieszeni, nikt nie mialby jej prawa narzucac warunkow.
    Wiem, ze niektore panstwa chca narzucac ludziom po swojemu rozumiana moralnosc. Ale w moich liberalnych ksiazkach, dobrze na tym nie wychodzi ani panstwo, ani obywatel. Nos dla tabakiery etc.

  473. No właśnie, może dlatego nie powinny być w całości refundowane? Każdy, kto daje na coś środki, stawia swoje warunki. Państwo to nie tylko aparat nacisku, ale i społeczeństwo. A to społeczeństwo zawsze, poprzez system prawny, poprzez usus, poprzez wykładnię przepisów, definiuje normy. Wychowanie młodszych pokoleń to wrażliwa kwestia, wokół niej zawsze będzie sie koncentrował dyskurs o normach, granicach i tolerancji.

  474. Mysle, ze osiagnelysmy konsens, Vesper :smile: !!!

  475. no i Mirek już siedzi na ławce, sędzia wylał go z boiska, 0:1 dla Serbów

  476. Gnębią naszych! :evil:
    Tym razem nawet bez cudzysłowu, bo Polak Klose dostał czerwoną kartkę i musiał zejść z boiska. :-(
    Przerwa się skończyła, idę dalej trzymać kciuki. Że do dyskusji powrócę dopiero po meczu, to się chyba rozumie samo przez się? :cool:

  477. Jagody - superfood, it’s official!

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8032279,Borowki_spowalniaja_rozwoj_marskosci_watroby.html

  478. Przeczytałam w przerwie.
    Vesper - tak, tak, tak……!!!!

  479. W sprawie konsensusu jeszcze ;)
    Model skandynawski wydaje sie ideałem: płacisz tym więcej, im więcej zarabiasz - podatki, mandaty itp.
    W sprawie in vitro też tak mogłoby być, zważywszy, że godzimy tu interes prywatny rodziców z interesem państwa (przyrost)
    Oczywiście za działkę koki tyle samo płaci premier jak i robotnik.

  480. Tez do przyjecia, zeen!

  481. :)

    Zastanawia mnie inna rzecz, ale to już zupełnie obok dyskusji o in vitro. Na ile stwierdzenie, że “państwo lubi narzucać ludziom po swojemu rozumianą moralność”, jest w ogóle prawdziwe w odniesieniu do demokracji. W demokracjach przecież sprawa sprowadza się do narzucania moralności większości obywateli poprzez stanowienie prawa i kształtowanie praktyki w jego stosowaniu. Prawo zawsze miało i będzię miało organiczny związek z moralnością i wartościami, bo z nich wyrasta. Jest zbiorem reguł określających pewne minimum, poza którym następuje sankcja. Nie ma i nie może być prawa moralnie i aksjologicznie neutralnego. Jeśli społeczeńswtu zależy, żeby pewne ograniczenia nałożyć, to widocznie jest to dla niego ważne. W ramach libaralizmu sa nurty, które nie dostrzegają społeczeństwa, tylko jednostki, ale są też nurty idące w kierunku teorii kontraktu, a te już społeczeństwo jako suwerena uznają. Tak czy inaczej, społeczeństwo, czy też zbiór jednostek, ustala określone reguły, w których chce funkcjonować. Książki, liberalne czy nie, mogą głosić różne treści, ale narzucać społeczeństwu (czy też zbiorowi jednostek) własnej moralności, też nie powinny. Jak zawsze, obowiązuje moralność większości. W odniesieniu do niej będzie definiowane to, co się w jej ramach mieści, a co poza nie wykracza i w jakim stopniu jest to tolerowane. To nie pańswto narzuca, tylko sami obywatele nakładają na siebie te ograniczenia.

  482. Wyrazenia “w moich ksiazkach” uzylam jako metafory.
    Ale oczywoscue masz racje, Vesper. MNie chodzi o to ( w najwiekszym skrocie), ze Panstwo ma stac na strazy prawa, a nie moralnosci. I dopoki prawo nie zakazuje samotnym matkom posiadania dzieci, nie powinno ograniczac ich praw do zabiegow dostepnych innym rodzinom.

  483. O 19:00 na Kongresie Kobiet odbędzie się debata prezydencka, spodziewam się, że będzie transmitowana jak to się dzieje od rana.

  484. POniewaz moj biedny Kotek znow zostal wtracony do Poczekalni, kopiuje jego wpis sprzed chwili:
    ——————————————–
    Rzadko mi sie zdarza zgadzac ze Stara, ale podobnie wlasnie ustosunkowalem sie wczoraj na blogu Pani Dabrowskiej do wypowiedzi nowej rzeczniczki praw obywatelskich:

    http://dabrowska.blog.polityka.pl/?p=96#comment-1828

  485. Heleno, niezakazywanie samotnym matkom wychowywania swoich dzieci, czy nawet wspieranie ich w tym samodzielnym wielkim wysiłku nie oznacza automatycznie afirmacji takiego modelu rodziny. Podobnie sprawa się ma ze związkami homoseksualnymi. To, że mogą one oficjalnie funkcjonować i że mogą wychowywać dzieci, które pojawią się w jako biologiczne potomstwo jednego z partnerów, również nie oznacza, że społeczeństwo MUSI uważać taki model za równoważny małżeństwu. Brak zakazu funkcjonowania określonych modeli nie może być źródłem roszczeń o równważną afirmację. Według mnie społeczeństwo może dawać preferencję w sfinansowaniu parze małżeńskiej heteroseksualnej procedury in vitro (czy daniu dziecka do adopcji), jeśli większość jego uczestników uważa, że stwarza ona bardziej optymalne warunki rozwoju dziecka, że z takimi związkami ma już wielowiekowe doświadczenia i jest w nie gotowe inwestować swoje pieniądze. Według mnie taka preferencja nie oznacza dyskryminacji innych modeli, tylko afirmację tego, co już sprawdziło.

  486. Zgadzam się z wywodem Vesper, że prawo zawsze jest aksjologiczne i dlatego inaczej bym sprawę ujął: państwo usiłuje narzucać obywatelom różne ograniczenia i nakazy, które z moralnością rozumianą jako nieczynienie krzywdy nie mają nic wspólnego, chociaż tak bywają uzasadniane.
    Na przykład ograniczenia wywodzące się wprost z ducha religii (obojętne jakiej), prowadzące do dyskryminacji niewierzących mniejszości, mimo że realizacja praw tych mniejszości nikomu z wierzących zła by nie czyniła. Sztandarowy przykład to oczywiście małżeństwa jednopłciowe. Żaden katolik, muzułmanin czy animista nie będzie miał gorzej przez to, że geje się pobiorą, niemniej jednak państwa mocą prawa przez wieki całe usiłowały do tego nie dopuścić i wiele z nich usiłuje dalej.
    Oczywiście, że i prawo, i moralność są efektem kontraktu społecznego i właśnie dlatego trzeba się zastanowić, co ma być podstawą stałego negocjowania tego kontraktu: tradycja (zawsze tak było, panie i dobrze było), religia, czy też jakaś zasada w rodzaju nieczynienia krzywdy.

  487. Zasada nieczynienia krzywdy mogłaby być doskonałą osią kontraktu co do wolności jednostek w ujęciu negatywnym - czego nie wolno robić. Będzie jednak nie wystarczjąca, gdy w kontrakcie będzie trzeba określić, za czym społeczeństwo jest gotowe opowiedzieć w ujęciu pozytywnym, w co zainwestować swoje zaufanie i pieniądze. Tu już trzeba się oprzeć na dotychczasowych doświadczeniach, czyli na tradycji być może. Religia nie powinna mieć tu wiele do powiedzenia, bo dotyczny spraw nie z tego świata. Religia będzie się przekładać na kształt kontraktu poprzez sferę moralności, ale jestem gotowa zaryzykować stwierdzenie, że moralność nie zawsze, a już na pewno nie całkowicie wynika z religii. To raczej religia tę przyjętą tradycyjnie moralność ubiera w swoje uzasadnienia.

  488. Zgadzam się również z tym, że rolą państwa jest stymulowanie pewnych zachowań czy procesów (choć niekoniecznie w sferze moralności), ale pod warunkiem, że to stymulowanie nie narusza praw mniejszości, nie jest zdecydowanie dyskryminacyjne. W praktyce bywają tu oczywiście sytuacje, kiedy nie ma pełnej zgody, co te prawa narusza, a co nie i to jest pole do społecznej dyskusji i wypracowywania stanowisk, ale nie można według mnie przyjąć takiego założenia, że państwo w imię stymulacji tego czy owego ma święte prawo do dyskryminowania jakiejś grupy.

  489. Kontrakt pozytywny to rzeczywiście trudniejsza sprawa i tak od łapy nie mam żadnej prostej zasady, która mogłaby go określać. ;) Ale w każdym razie wypracowywanie go w społecznej dyskusji jest dla mnie wiele bardziej do przyjęcia, niż oparcie się na tradycji.
    Pomyślę jeszcze o tym, ale nie teraz, bo mnie kolejne Bardzo Ważne Sprawy gonią i o dziwo tym razem nie mecz. :-)

  490. Oczywiście, to jest jasne, co do zasady. W praktyce, będą różne poglądy na ten temat i różne punkty widzenia. Większość będzie zawsze preferowała afirmowane przez siebie wartości. To się nie zmieni, bo byłoby to sprzeczne z ludzką naturą i wymagałoby od społeczeństw jakiegoś gramialnego samokwestionowania. W większej skali byłoby to destrukcyjne. Pewne akcje afirmacyjne będą z kolei zawsze budzić protest tych, których nie dotyczą, bądź tych, których owszem dotyczą, ale nie chcą być afirmowani, bo to by kwestionowało ich równoprawną obecność (patrz dyskusja o parytetach). Dlatego chyba nie da się przyjąć jakiejś ogólnej zasady, co jest jeszcze afirmacją i stymulacją, a co już dyskryminacją nieafirmowanych i niestymulowanych.

  491. Ale jesli “afirmacja” tego co jest “dobre” polega wylacznie na przesadach, a nie istniejacych juz w wielu krajach badaniach, to moze warto sie z danymi zapoznac, zanim sie zacznie wprowadzac zakazy? Monika tu kiedys podsunela oowienie takich badan jesli chodzi o rodziny lesbijskie.
    Osoboiscie znam wypadek inny: amerykanska przyjaciolka E.. - Mardy zadoptowala dziewczynke indianska. Ale pomimo faktu, ze Mardy sama jest praktykujacym psychologiem, Yali sprawiala wiele klopotow wychowawczych. Majac 16 lat miala pierwsze nieslubne dziecko, ktore zdecydowala sie oddac do adopcji. bo sama zbyt byla zajeta narkotykami etc. Przekazala je do adopcji parze kobiet-lesbijek, zastrzegakac jednoczesnie, ze chce utrzymywac z nim kontakty. Pare lat pozniej bylo nastepne dziecko Yali, oddane tej samej parze. Z tego co opowiada Mardy, sa to genialnie dostosowane dzieci, wszyscy w szkole wiedza, ze sa wychowywane przez dwie lesbijki, one sa z tego dumne, zas szkola zdolala wytworzy taka atmosfere, ze nie czuja sie one w zadem sposob wykluczone. Biologoczna babcia i matka utrzymuja z nimi kontakty.
    Panstwo bylo jedynie posrednikiem w adopcji i w nie wtracaniu sie do ludzkich wyborow. A spoleczenstwo nauczylo sie akceptacji.

  492. Ponieważ się łajznęło, dopowiem tylko, że oparcie się na dotychczasowych doświadczeniach (a w ich ramach również na tradycji) rozumiem jako przyjecie ich za punkt wyjścia, w odniesieniu do którego, w społecznej dyskusji pewne rozwiązania zostają przyjęte, pewne zakwestionowane, a jeszcze inne odrzucone. Dotychczasowych doświadczeń i tradycji nie można wykluczyć z dyskursu, bo na nich przecież opiera się cała materialna i duchowa kultura społeczeństw.

  493. Powinna byla dodac, ze Mardy nie jest samotna matka. Ma meza-Francuza, razem wychowywali Yali, ale im slabo wyszlo.

  494. Heleno, państwo ze swoimi procedurami i doświadczonymi kadrami, jako pośrednik we wprowadzaniu nowych (z punktu widzenia tradycji) rozwiązań i gotowe interweniować, gdyby komuś w ramach tego eksperymentu miała stac się krzywda, to jest wspaniałe rozwiązanie. Inicjatywa i decyzja leżała jednak po stronie jednostek, a państwo pełniło rolę koordynującą. Takie podejście mi się podoba.

  495. Rzecz w tym, ze bardzo czesto spoleczenstwo jest w przewazajacej wiekszosci w opozycji do nowych rozwiazan prawnych - wystarczy wspomniec afirmative action w USA, zniesienie kary smierci, legalizacja zwiazkow homoseksualnych, czy nawet prawa wyborcze kobiet. Brudna robota spada na politykow, ktorzy wierza w to co uchwalaja. Dlatego ich wybieramy - aby widzieli dalej. Ale musza miec wizje i odwage plyniecia pod prad, musza sie kierowac zasadami a nie political expediency.

  496. Prawda, tylko politycy w swoich wizjach muszą iść o krok lub dwa przed ogółem społeczeństwa, a nie pod prąd, bo wtedy na pewno wizje, choćby najszczytniejsze, zostaną odrzucone. Musi istnieć jakieś wyjściowe poparcie dla nowości.

  497. Moze tak. Ale czasami pod prad (afirmative action, ktora jednak zmienila serca i postepowanie)

  498. A propos afirmative action - wszyscysmy sie z tego natrzasali ile sie dalo. Pamietam jak tuz przed wyjazdem do Londynu stalam w kolejce na poczcie, a obok mnie Irenka. Kiedy wreszcie moja kolejka doszla i poprosilam o trzy znaczki po 20 centow, okazalo sie, ze maszynka do liczenia jest zepsuta i pancia w okienku zaczela podliczac na kartce:
    20+
    20+
    20
    —-
    Rowna sie 60.
    Stojaca obok Irenka powiedziala szeptem, ale dosc glosno aby pancia w okienku uslyszala: Nie denerwuj sie, ona jest z afirmative action.
    - NO wlasnie! - powtorzylam glosno.

    Dzis tego bym nie poweidziala. Ani Irenka. :oops: :oops:

  499. Heleno, nie twierdzę, że nie, ale trzeba zważyć, kogo akcja afirmacyjna ma dotyczyć. Chodzi, krótko mówiąc, jak licznej grupy. Bardzo licznej grupie krzywda się nie stanie, może dużo za to zyskać. Akcje afirmacyjne dotyczące niewielkiego procenta obywateli są już bardziej ryzykowne, zwłaszcza jeśli ta afirmacja miałaby się odbywać pośrednio, poprzez powierzenie dziecka do adopcji, bo z ewentualnymi przejawami dykryminacji to ono musiałoby się borykać, a nie jego adopcyjni rodzice. O tym juz zresztą kiedyś pisaliśmy tu u Bobika. Tutaj nie można sobie pozwolić na ryzyko marszu pod prąd.

  500. Ciekawe, z czym takie dziecko wolałoby się borykać, ze stygmatem polskiego domu dziecka czy faktem bycia wychowywanym przez parę kochających je gejów :roll:

  501. Nie zawsze tak grupa jest tak wielka jak w wypadku aformative action. Wozkow iwalidzkich uzywa w Ameryce ok 2% populacji, a wiec znacznie mniej np niz wynosi populacja homoseksualna (6-9%) . Wprowadzanie Ustawy o Amerykanach z Niepelnosprawnoscia (1991 r.) , nakazujacej m.in. zniesienie wszystkich barier architektonicznych, spotykalo sie z ogromna opozycja, gdyz oznaczalo poniesienie poteznych kosztow finansowych nie tylko dla wladz miejskich czy firm transportowych, ale takze dla malych biznesow, ledwo wiazacych koniec z koncem i na skraju bankrutwa. Ale projekt ustawy zostal przeglosowany, bo uznano, ze to spoleczenstwo uniepelnosprawnia jakis odsetek obywateli, stawiajac im bariery, a nie choroby czy wypadki drogowe.

  502. … albo sierocińca prowadzonego przez zakonnice

  503. Niewatpliwie byloby im lepiej w siericinscu u siostrzyczek. :roll:

  504. Cubalibre, good point z tymi sierocińcami. W Polsce założenie jest takie, że docelowo państwowe domy dziecka mają zniknąć, a opiekę nad sierotami mają przejąć rodzinne domy dziecka, gdzie dzieci wychowują się w małych grupach. Funkcjonuje to jak wielodzietna rodzina, tyle że opiekunowie są wynagradzani, a państwo zapewnia fundusze na utrzymanie dzieci. Te rodzinne domy dziecka, które już funkcjonują, mają dobrą opinię. Rozwiązanie sie sprawdza.

  505. I teraz Bronek wychodzi na kłamczucha :(

    http://wybory.gazeta.pl/wybory/1,106728,8032904,Wybory_2010__Sad__Pozew_sztabu_Komorowskiego_do_ponownego.html

  506. Wiem o tych rodzinnych domach dziecka, ale wiem, że mieszka w nich 2 procent z 80 000 dzieci pozostających pod nadzorem sądów rodzinnych. Reszta przebywa w tradycyjnych dużych domach dziecka pod różną opieką.

  507. “…Podstawowe problemy rodzinnych domów dziecka wiążą się z wymogami formalnymi - biurokracją, sztywnym systemem kontroli, formalistycznym podejściem urzędników i nieelastycznym budżetem placówki.
    Rodzice oceniają szanse edukacyjne swoich wychowanków, jako znacząco niższe, niż ich rówieśników. Podstawowymi barierami są opóźnienia rozwojowe i edukacyjne oraz brak środków na dodatkowe zajęcia, a także niska samoocena wychowanków.

    Dysproporcja pomiędzy wychowankami rodzinnych domów dziecka, a ich rówieśnikami jest największa na wczesnych etapach rozwojowych - w okresie przed pójściem do szkoły i w szkole podstawowej…”

  508. Z czym borykają się chętni do założenia rodzinnego domu dziecka

  509. Cubalibre, moja koleżanka z liceum wraz z mężem prowadzi taki rodzinny dom dziecka. Poza dwójką własnych, wychowuje siedmioro dzieci powierzonych jej przez sąd rodzinny. Borykają się z różnymi problemami, na urzędników akurat bardzo nie narzekają, może mieli szczęście, że trafili na ludzi rozsądnych. Te dzieci trafiały do nich w różnym wieku, ale żadne jako niemowlę. Z reguły były już ciężko doświadczone przez los. Wszystkie są tzw. sierotami społecznymi, które mają żyjących rodziców i jakichś krewnych. Ich szanse edukacyjne pewnie byłyby nieco większe, gdyby rodzice zastępczy dysponowali większymi środkami (reguła ta dotyczy wszystkich rodzin), ale podstawowymi przeszkodami są nierozwiązane problemy psychologiczne. Ta rodzina jest akurat pod stałą opieką psychologa, dzieci dwójka dzieci uczestniczy dodatkowo w terapii w specjalistycznym ośrodku. Nie sądzę, że gdyby trafiły do rodzin adopcyjnych, ich problemy byłyby mniejsze.

  510. Spedzilam jeden dzien w takim domu rodzinnym w Warszawie - dla dzieci i mlodzoiezy z porazeniem mozgowym lub innymi formami niepelnosprawnosci umyslowej. Dom zostal wywalczony przez nieoceniona Krystyne Migalska, bless her. Co to za kobieta!
    Byl bardzo dobry, znakomita atmosfera, bardzo oddani i kompetentni opiekunowie, psy, koty, rybki w akwarium w pokoju jednego z chlopcow. Wlasne pieniadze (nieduze) u wychowankow. I podopieczni pogodni i zadowoleni, bo rozmawialam z kazdym z nich osobno i w grupie. Poruszajace doswiadczenie.

  511. Problem adopcji dzieci jest na pewno bardzo złożony i my go tu nie rozwiążemy dyskutując, kto te sieroty społeczne najlepiej wychowa, kiedy one mają już taki bagaż przeżyć za sobą, zanim ktoś odpowiedzialnie się nimi zajmie. Nasza dyskusja zaczęła się właściwie od tematu, czy w ogóle pozwalać na adopcję dzieci parom homoseksualnym, a skończy się na problemie braku “odpowiednich” dzieci także dla chętnych par heteroseksualnych. Potencjalni rodzice chcą mieć nieograniczony wpływ na wychowanie i kształtowanie osobowości przysposobionego dziecka, a wiadomo, że najlepiej się to udaje, jeśli dziecko trafi do nich w pierwszych tygodniach życia. Polski system prawny zezwala biologicznej matce na praktycznie bezterminowe przechowywanie dziecka w państwowej placówce w nadziei, że kiedyś nim się zajmie…

  512. A tu wlasnie jak spolecznstwo uniepelnosprawnia obywateli z inwalidztwem.

    http://www.dziennik.pl/polityka/wybory-prezydenckie-2010/article629716/Urny_dla_inwalidow_beda_w_piwnicach.html

  513. Obawiam się, że dyskutowaniem tutaj w ogóle żadnych poważnych problemów nie rozwiążemy ;) ale mimo to takie dyskusje mają duży sens, bo pozwalają każdemu jasno uświadomić sobie swoje stanowisko, znaleźć argumenty dla jego uzasadnienia i ewentualnie zmienić je lub skorygować pod wpływem argumentów innych. Czyli jest to właśnie wypracowanie społecznego konsensu, choć w mikroskali.
    O czystej intelektualnej przyjemności już nie mówię, bo to oczywista oczywistość. :D

    A jak chodzi o tzw. sieroctwo społeczne - nie wiem jak w Polsce funkcjonuje instytucja rodzin zastępczych? W Niemczech jest ona bardzo rozpowszechniona i zwykle następnym krokiem po pogotowiu opiekuńczym (gdzie pobyt z założenia nie jest długi) jest pobyt w takiej właśnie rodzinie. Jest to czasowe (do odwołania przez sąd rodzinny) i nie ma na celu zerwanie z rodziną biologiczną (prawa rodzicielskie nie są odbierane), tylko danie dziecku (a czasem i jego rodzicom) możliwości “odetchnięcia” oraz zetknięcia się z innymi wzorcami wychowawczymi. Rodzice zastępczy są opłacani, ale nie muszą mieć jakichś nadzwyczajnych kwalifikacji - wystarczy, że Jugendamt uzna ich rodzinę za dobrze funkcjonującą. Dzięki temu systemowi domy dziecka w tradycyjnym rozumieniu rzeczywiście w praktyce tu nie istnieją.

  514. Widzę, że inwalidzi w Polsce są traktowani tak samo jak psy. :-( W Krakowie, na parkingu u zbiegu ulic Retoryka i Piłsudskiego, wiszą dwie tabliczki. Jedna głosi OBIEKT PRZYJAZNY PSOM, a druga WSTĘP Z PSAMI SUROWO WZBRONIONY! 8O

  515. To nie oznacza, że PSOM wstęp wzbroniony, tylko tym, co z psami by chcieli…. ;)

  516. Jak ktoś chce z psami, to się to przypadkiem nie nazywa zoofilia? ;)

  517. Dlatego surowo zabronione :cool:

  518. Cubalibre: dom rodzinny, do tego kochajacy, jest zawsze lepszy niz dom dziecka. A wiele osob boryka sie ze stygmami rodzinnymi: alkoholizm, brutalnosc w domu. Juz od 20 lat spotykam dzieci wychowane w rodzinach gejowskich. To naprawde nie jest juz dla nikogo problem. Przynajmniej jak tak to widze dookola.

  519. Króliku,
    czy ja twierdzę coś przeciwnego? 8O

  520. Jeszcze tu wyjdę na homofoba i zwolennika kacetów dla sierot :roll:

  521. Kot Mordechaj  18 czerwiec 10,   20:02

    Jeszcze zeby futbolu zabronili!
    Nie rozumiem co za przyjemnosc jak tlum ludzi lata za JEDNA pilka. Rozne reczy mozna o Starej powiedziec, ale nigdy nam z Bratem pilek nie szczedzila. Zawsze bylo w domu pelno i zawsze sie ktos o nie komicznie potykal, ladujkac na mordzie. A to nie liczac tych pilek, co byly zagonione pod kredens, lozko, kaloryfer i inne sprytne miejsca.
    Nie stac ich na tym mundialu, zeby kazdy zawodnik dostal po pileczce? :roll:

  522. Czy Mordka zostal zbanowany? Bo nieustannie czeka na akceptacje i jest juz naprawde zly.

  523. Jak Kot Mordechaj ma setki adresów mailowych i za każdym razem podaje inny, to musi się liczyć z tym, że będzie czekał. ;)
    Ten numer z piłką dla każdego przed wielu laty już wymyślił jeden mój znajomy. Podczas jakiegoś zespołowo oglądanego Okropnie Ważnego Meczu najpierw prowokował Prawdziwych Kibiców durnymi pytaniami na temat zasad gry, tak jakby nie znało ich każde dziecko, a na koniec zadał właśnie to nieprzyzwoite pytanie - czy nie prościej byłoby dać każdemu własną piłkę, zamiast kazać wszystkim ganiać za jedną. Nooo… Co tu dużo gadać, lincz wisiał w powietrzu. 8O
    Wcale mnie nie zdziwiło, że ten znajomy czmychnął potem aż do Nowego Jorku. Rozwścieczonym kibicom lepiej na dobre zejść z drogi. :roll:

  524. To ja, Mordka, Kot Mordechaj. Musze korzystac z cudzej dzialki, bo najwyrazniej doskakalem sie i Bobik nie wpuszcza nie upewniwszy sie, ze nie przychodze z dynamitem.
    Bede musial chba wymyslic sobie jakas nowa ksywke, albo uzywac prawdziwego imienia - Micawber, w skrocie Mikus.
    :evil:

  525. Uprzedzam, że Micawber też za każdym nowym adresem będzie czekał, więc nie wiem, czy warto tę żabę jeść. ;)
    Za dynamit nie banuję. Nie mam nic przeciwko rozrywce. :cool:

  526. A nikt nie ogladal radzieckiego filmu “Staruszek Chattab”? Albo nie czytal ksiazki?
    Tam uwolniony z butelki dzin znajdije sie nagle w centrum Moskwy circa 1958 r. Prowadzony po stolicyu przez 9-letniego chlopca-wyzwoliciela, funduje mu wszystkie zlote zeby z przodu (bo jest pod wrazeniem czyjegos zlotego zeba), spuszcza z nieba na boisko po pilce dla kazdego zawodnika oraz rzuca na miasto karawane sloni objuczonych korzennymi wonnosciami Wschodu itp. Nie pamietam autora, ale ksiazka byla okropnie smieszna i film tez.

  527. Siostra mojej koleżanki przez ponad dwadziścia lat w USA pracowała w charakterze niani. Jej ostatni pracodawcy to para gejów z dzieckiem, konkretnie dziewczynką. Pracowała tam kilka lat i stwierdza, że żadni wcześniej poznani rodzice nie byli tak czuli i troskliwi jak owi geje.

  528. Mnie to nie dziwi, Teresko. :smile:

  529. Obejrzałam debatę z udziałem jedynie Waldemara Pawlaka, Grzegorza Napieralskiego i Andrzeja Olechowskiego. Każdy z nich wypadł lepiej niż kiedykolwiek kandydaci wiodący w rankingach, czyli panowie Komorowski i Kaczyński. Debatę prowadziła red. Janina Paradowska.

  530. Domyślam się Helenko. Boimy się najczęściej, gdy brak nam kompetencji, tu zwyczajnego poznania, możliwości oswojenia się. Pora by to zmienić, jesteśmy dość już zapóźnieni, a dzieci w polskich domach dziecka jest bardzo dużo.

  531. Znalazlam!!!!

    http://en.wikipedia.org/wiki/Old_Khottabych

  532. O! Tu, tu pilki leca:
    http://en.wikipedia.org/wiki/File:Khottabych_football.jpeg

  533. Ja to znam pod tytułem “Staruszek Hassan” :-D

  534. http://www.biblionetka.pl/book.aspx?id=37873 ;-)

  535. No, tak! Staruszek Hassan! Bardzo smieszna powiesc!

  536. Jak już o zabawnych filmach, to przypomniał mi się bardzo hecny film The Birdcage, w którym zbiorowym bohaterem pozytywnym jest gejowska rodzina - dwóch facetów i ich dorosły już syn (to jest remake, ale wcześniejszej, francuskiej wersji nie oglądałem):
    http://en.wikipedia.org/wiki/The_Birdcage
    Takie filmy są też częścią społecznej dyskusji i przygotowują grunt pod zmiany w mentalności. Podejrzewam, że lepiej, niż demonstracje czy spicze polityków. :-)

  537. Uwielbiam ten film :)

  538. No to już jest nas dwoje. :-)

  539. Cooooooooooooooo? Bobik nie widzial La Cage…????????????

    Przeciez to KULTOWE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Widzialam to chyba z 7 razy - tyle samo co Pol zartem pol serio!!!!

  540. La cage aux folles jest z 1978 roku. Nie przypuszczam, żeby go od razu sprowadzono do Polski (w roku odwiedzin papieża? A gdzie tam!), a 2 lata później, jak wiadomo, wszyscy mieli już inne sprawy na głowie, toteż pierwsza wersja miała prawo mi świsnąć koło nosa. Dopiero remake dorwałem. :D

  541. {rzed ogloszeniem freaking ciszy wyborczej:

    KACZYNSKI JEST GLUPI!
    KACZYNSKI JEST MSCIWY!
    KACZYNSKI JEST TLUSTY I MALY!
    KACZYSNKI JEST UTRAPIENIEM POLSKIEJ SCENY POLITYCZNEJ!
    KACZYNSKI JEST WSTRETNY!
    NIE GLOSUJ NA KACZNSKIEGO, BO POZALUJESZ!
    KOMOROWSKI TEZ NIE JEST ZBYT MADRY!
    ALE NIE JEST PRZYNAJNIEJ CHAMEM I NIE ZBIERA HAKOW!
    NAPIERALSKI NIE WZBUDZA MOJEGO ZAUFANIA!
    KORWIN MIKKE TO WARIAT!
    WYBIERZ PREZYDENTA!

    No, troche ulzylo!

  542. MYŚLIWY.

    Wokół puszcza dzika,
    Zwierza słychać ryk,
    Niedźwiedź się przemyka,
    Zdala biegnie dzik.

    Nie dbam o to wcale,
    Czy napadną mnie,
    Zaraz z fuzji palę
    I kulkę im ślę.

    Hej, niema jak łowy!
    Proszę wierzyć mi…
    W mroźny dzień grudniowy
    Gdy śnieg srebrem lśni.

    Las dokoła cały,
    Jak zaklęty świat,
    Promienieje biały
    Od zimowych szat.

    Ktoś gałęzie łamie,
    Ryk przelata w dal,
    Dalej! broń na ramię!
    Baczność! celuj! pal!

    Choć nie było blizko,
    Kulka trafia w lot,
    Padło niedźwiedzisko,
    Aż się rozległ grzmot.

    Więc jak Wojski stary,
    Róg dobywam wnet,
    Wesołe fanfary
    Lecą het, het, het!

    Wtórzy bór sosnowy,
    Gdy gra lasu pan,—
    Hej, niema jak łowy
    I myśliwski stan!

    Z życzeniami jak się należy od Artura Oppmana

  543. Kaczor dziki, kaczor zły,
    Ma parszywy dziób i kły,
    Więc nie głosuj na kaczora,
    Bo wpakuje cię do wora :twisted:

  544. Andsolu, czy jesteś pewien, że zakończenie nie brzmiało inaczej? 8O

    Chociaż było blizko,
    kulka trafia w płot…
    No cóż, niedźwiedzisko
    większe jest niż kot,

    więc gdy się rozjuszy,
    to myśliwy wnet
    jak pocisk z katiuszy
    leci het, het, het,

    spada między krowy
    i umiera z ran -
    hej, niema jak łowy
    i myśliwski stan!

  545. Jakby co, to przecież kaczor z małej litery :roll:

  546. W papierze mam, w sieci nie umiem znaleźć. “Forum” ma bardzo nędzne archiwum. Numer 2/2009, przedruki z Neue Zurcher Zeitung 2008 “Piętno in vitro”: “Religia w probówce” U. Bahnsen, “Koszmar plemników, uciecha prawników” Markus Hofmann. Szczególnie ten drugi artykuł jest naprawdę znakomity. Może komuś mądrzejszemu uda się to wrzucić, bo warto.

  547. Kto na Jarka oddać rusza
    głos w dzionek czerwcowy,
    nie dostanie kapelusza,
    bowiem nie ma głowy. :cool:

  548. Bobiku, Niemcy na pysk w fatalnym stylu, a Ty taki pogodny?

  549. bardzo mi sie pdoba tworczosc Pani Kierowniczki! Bardzo sluszna wymowa ideologiczna! Lepsza niz u tego… jak mu tam… Rymkiewicza!

  550. haneczko, bo “Forum” nie może wszystkiego umieszczać na stronie z powodu praw autorskich. Wiem, bośmy spod jednego dachu ;-)

  551. Haneczko, Niemcy to jednak tylko “nasi”, a nie NASI. :D

  552. Tralalala, tralalala,
    Napieralski napier.ala,
    Hip hop, dens czy disko polo -
    Niegustowny jest ten kolo ;-)

  553. Komor nie