sobota, 19 czerwiec 10 | Autor: Bobik

Z psiego przedszkola pamiętam ten koszmar - ciszę poobiednią. Dziwnym zrządzeniem losu wypadała ona zawsze wtedy, kiedy najbardziej chciało się poszaleć, pobiegać, porozrabiać, poszczekać i w ogóle robić wszystko poza cichym leżeniem. Oczywiście wszyscy bardzo się starali, żeby się nie narazić pani wychowawczyni, ale cóż, nie ukrywajmy - czasem natura brała górę…

Pani zarządziła ciszę poobiednią.
Zaraz pies Azorek podniósł łapę przednią
i pytanie zadał szarpiąc się na smyczy -
czy naprawdę cisza ta wszystkich dotyczy?
Nie! Tylko myśliwskich! - wrzasnął na to Burek.
Tylko one wezmą za szczekanie w skórę.
Jak to? A pasterskie? - inne warknie zwierzę,
starczy wszak, że hałas robią ich pasterze.
Niechaj milczą kundle - buldog zabulgotał -
i tak nic do rzeczy nie powie hołota.
Kundle na to dictum zaczęły ujadać:
niech ten medalista lepiej nic nie gada,
chyba stracił rozum lub upadł na głowę,
jak nie wie, że milczeć powinny rasowe!
Tutaj zamieszanie się zrobiło dzikie,
pies się policyjny pogryzł z przewodnikiem,
wyżeł z pekińczykiem, sznaucer z bernardynem,
tylko jeden jamnik miał spokojną minę,
bowiem obojętny na te rozhowory,
bez wytchnienia kopał pod wszystkimi nory.
Wtem krzyknęła pani ze wściekłym obliczem:
kto da głos, ja temu zaraz go policzę!
A kto u mnie straci w liczenia wyniku,
tego przez godzinę nie puszczę na siku!
Tu jak łapą odjął się skończyła wrzawa,
bo pojęła szybko wiara, w czym jest sprawa:
lepiej przed liczeniem warować bez szczeku,
nie gryźć, nie zaczepiać, nie robić na przekór,
udać, że nieważne, czyje jest na wierzchu,
by potem olewać już wszystko bez przeszkód.

Możesz śledzić komentarze do tego wpisu, korzystając z RSS 2.0
Możesz dodać komentarz, albo dać trackback z twojej strony.
Jeśli chcesz dodać odnośnik do komentarza, wykopiuj jego link, klikając (prawym przyciskiem myszy)
na datę komentarza.

482 komentarzy

  1. Kot Mordechaj  19 czerwiec 10,   00:56

    Ciekawe, ze np u takich kotow w przedszkolu jedyny zakaz jaki obowiazywal, to wdrapywanie sie po firance na sufit. Alez tez koty nigdy kaganca nie nosily, bo im szkodzil na zgryz.
    Koootek to ma klawe zycie……….

  2. A nasze po firankach mogły jak najbardziej. Teraz już im się nie chce.
    Idę posłuchać ciszy :-)

  3. Oj, oj moja cisza poobiednia do dzis mi sie sni :)

  4. Ostatnio nie mogę wieszać się na firance, bo ona się kołysze jak morze i czuję się zagubiony w jej przewiewności.

  5. “a man of almost monkish self-discipline and dedication. He does not drink, smoke or eat meat. He cycles vast distances to keep fit and spends at least an hour at his writing-desk each morning, seven days a week. A colleague who has worked with him for more than a decade claims to have seen him laugh just once. An acquaintance has attended several dinner parties where Coetzee has uttered not a single word.”

    Rozumiem, że powinienem go czytać, ale jeśli są inni E.T. na liście niezbędnika, to tego zostawię sobie na potem.

  6. Jurek mi kazał czytać o kanałach. Narrację jakoś zniosłem, z komentarzami było trudniej.

  7. Nie martwcie się, na dzisiaj się skończyłem. Jeśli oczka pozwolą, to jeszcze coś poczytam z dala od komputerni. Na obiad pójdę do Arte e pasta, bo tam mają makarony al funghi więc dzień zapowiada się dobrze. Wesołego ogona tygodnia.

  8. And the day is gone…
    http://www.youtube.com/watch?v=Y2jxjv0HkwM&feature=related

  9. Dzień dobry :-) Ta piosenka od Królika jest tak absolutnie wieczorna, że po kilku sekundach słuchania postanowiłem sobie ją na razie wyłączyć i zostawić na pożegnanie kolejnego dnia. Bo teraz mam szczery zamiar do rozpoczęcia dnia się zabrać i to zgodnie z zaleceniem andsola na wesoło, mimo że buroszary ziąb wokół nie bardzo do tego motywuje. Ale nic to, jak mawiał poeta:
    pies z natury hołduje pogodnemu dniu,
    chociaż warunki nie sprzyjają mu. :D

  10. Kot Mordechaj  19 czerwiec 10,   10:11

    Bo kot ma prawo na tej biednej ziemi,
    Gdzie krotko zyje troche szczescia miec.
    To swiete kocie prawo na tej ziemi,
    aby bazanta, a nie puszke zrec.
    To swiete kocie prawo na tej ziemi.
    Niestety jednak, racja oczywista
    Nie spelnia sie, bo w zyciu jest juz tak,
    Ze niby mozna ze swych praw korzystac,
    ale najgorsze, ze bazaaantow brak!

  11. kot z Mołuch  19 czerwiec 10,   10:34

    a tam brak, ja sobie jednego właśnie obgryzam :)

  12. Czyżby się kroiła wojna kocio-kocia? Mimo ciszy poobiedniej? 8O

  13. Kot Mordechaj  19 czerwiec 10,   10:45

    To zalezy komu podwedzil i czy jest tam wiecej. :twisted:

  14. kot z Mołuch  19 czerwiec 10,   11:11

    zaraz podwędził… upiekł, nie wędził.
    woli pieczone, mniammmmm… mniammmm…

  15. Jako, ze Nasza Specjalna Wyslannoiczka spoznia sie z relacjami, zamieszczam krotki komentarz z GW na temat Kongresu Kobiet:

    http://wyborcza.pl/1,75968,8035423,Rewolucja_juz_trwa.html

  16. Czy ktoś może mi powiedzieć, jak to jest w szczegółach z tą ciszą? Czy na przykład, jak umieszczę tutaj, na prywatnym blogu taki link:
    http://wyborcza.pl/Polityka/1,103836,8034134,Jezyk_insynuacji__Kaczynski_zdejmuje_maske.html
    to naruszę, czy nie naruszę?
    A jak mi się jakiś złośliwy wierszyk pod adresem któregoś z kandydatów wypsnie, ale bez nazwisk, to będę karany, czy nie będę?
    Dobrze się mówi, cisza, ale jak co do czego, to same wątpliwości. 8O

  17. Tutaj wyjasnione:

    http://wyborcza.pl/1,91446,8020704,W_piatek_o_polnocy_rozpocznie_sie_cisza_wyborcza.html

  18. Moim zdaniem komentarz Gadomskiego ciszy nie narusza, gdyz “ostatnia aktualizacja” - cokolwiek to znaczy pojawila sie przed polnoca.

  19. Eee, to mi niczego nie wyjaśnia. Bo na przykład ten link, który podałem, wczoraj tu nie wisiał, dopiero dziś go powiesiłem, ale jest z wczorajszej Gazety, więc niby niedzisiejszy. To będę bulić tę grzywnę, czy nie będę?
    Albo coś takiego: wolno agitować za pójściem do wyborów, ale bez wskazywania kandydatów. No to jak ja taką jakąś agitkę zamieszczę:
    Jeśli nie chcesz, by prezydent
    był złośliwy, wredny, durny
    i by był dla kraju wstydem -
    nie daj plamy, leć do urny!
    to niby agituję ogólnie prowyborczo, ale przecież w kraju wszyscy i tak wiedzą, kotoryj car durak. Więc wykroczyłem, czy nie wykroczyłem?

  20. Dzień dobry :-)
    Bobiku, proponuję w formie zawoalowanej. Prześliczne słowo :lol:

  21. A teraz mi się jeszcze jeden problem prawny uświadomił. Cisza obowiązuje w polskich mediach, również w internecie, ale jest przecież masa blogów polskojęzycznych poza krajem. Mój też właściwie nie jest w Polsce, ale ja jestem polskim obywatelem. Według jakich kryteriów leci tu karalność?
    Pytanie, w jaki sposób polskie organa wykonawcze chciałyby wyegzekwować ode mnie te milionowe kary, na razie dyskretnie pominę. :lol:

  22. Haneczko, jak przyjmę formułę zawoalowaną, to mogę mieć problemy w psiej szkole. W moim landzie do szkoły należy przychodzić w stanie niezawoalowanym. ;)

  23. No to nie ma wyjścia, wal prosto z mostu! Tylko nie mów, że nie masz żadnego pod łapą :lol:

  24. Dzień dobry
    Nie martw się Bobiku. Wysoka Komisja Wyborcza (sami sędiowie) wczoraj bezradnie rozłażyła łapki : nie ma sposobu na portale społecznościowe. Żadnej kontroli i żadnych konsekwencji wyciągać nie można. Tak więc jeden zagraniczny szczeniak nie może być traktowany przez PKW jak multum tutejszych krzykaczy.

  25. No to ulga, ze w razie czego nie bedziemy sie musieli skladac na paczki do wiezienia dla Drogiego Gospodarza.
    Zreszta PKW okropnie narazila by sie na smiesznosc, gdyby PSA zaczela ciagac po sadach. Cala Polska by rechotala - no, moze poza Wildsteinem i Ziemkiewiczem, ktorzy staneliby po stronie prawa kaduka i rewolucyjnej sprawiedliwosci.

  26. No, Jaruta mi wreszcie problem jednoznacznie rozwiązała - dziękuję. :-)
    Znaczy, w portalach wolno szczekać, ale jak ktoś szczeknie bez portali, to PKW może go za gołą sempiternę chwycić. :lol:

    Wildstein i Ziemkiewicz i tak uważają wszystkich przeciwników za nędzne psy, więc im byłoby wszystko jedno, kogo by ciągano po sądach. ;)

  27. Ha! Teraz rzecznik Watykanu twierdzi, ze ani Szef nie zdkal restrykcji z biskupa Poca, ani abp. Gadecki nie skladal rezygnacji:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8035625,Rzecznik_Watykanu__abp_Paetz_nie_zostal_zrehabilitowany.html

    Tymczasem wczoraj Betonowy Terlik ujawnil na swym blogu, ze wie to z pierwszej reki, iz Gadecki od bodaj Wielkiej Nocy walczyl o pozostawienie zakazow wobec P. w mocy i ze definitywnie zlozyl rezygnacje. Wezwal tez do modlitwy i rozancow w intencji abp Gadeckiego, ktorego nazwal “bohaterem” (zaprawde pohaterstwo nie jest dzis tym czym bylo, ale mniejsza!….)
    Akurat w tym wypadku bardziej wierze Terlikowskiemu niz rzecznikowi Watykanu. Terlik nie mogl sklamac, ze Gadecki blagal Benedykta o audiencje, jej nie dostal, wiec musial papieza lapac za pole przy innej okazji.
    Dzizaz. :roll:

  28. No to teraz już można! Z błogosławieństwem Jaruty :D i PKW!

  29. Łajzam się dzisiaj :roll:

  30. Coś z tym cichym zdejmowaniem restrykcji musi być na rzeczy - vide - czcigodny arcypasterz na uroczystośiach pogrzebowych w czołówe, a i w Poznaniu na Uniwersytecie fetowany przez “prawych” psorów.

  31. OK. Tu jest egzegeza oswiadczenia kurii poznanskiej:

    http://wyborcza.pl/1,75968,8035410,Gadecki_walczy_jak_lew.html

  32. Wszyscy mamy pewną skłonność do samooszukiwania się i wygładzania kantów rzeczywistości w imię lepszego samopoczucia, ale jednak trudno mi zrozumieć aż taki stopień zakłamania, jaki reprezentuje czcigodny antypasterz. Mogę nawet pojąć, że ktoś nie chce się do czynów zdrożnych czy kryminalnych publicznie przyznać, że zapiera się wszystkimi kopytami - nie, nic nie było. Że przyjmuje pozę urażonej godności i wycofuje się ostentacyjnie na ubocze. Że przedstawia się jako ofiara podstępnych mediów. To wszystko jeszcze mieści się w moim rozumieniu ludzkiej natury. Ale że się daje fetować, a nawet się honorów i fetowania domaga, to już trochę za wiele na mój nieszczęsny, szczeniaczy łeb.
    A że jeszcze może zyskać poparcie, choćby ciche, w łonie instytucji, która akurat zaczęła się ostro przejeżdżać na seksualnych skandalach, jest poza granicami jakiegokolwiek pojmowania. Mogę tylko, nie pierwszy raz zresztą, o ile się nie mylę, zacytować jednego z moich krakowskich przyjaciół - są, k…a, granice brawury. :evil:

  33. Przed chwilą przeczytałam w “dzienniku” wyjaśnienie Watykanu (tam prasa, we Włoszech, urządziła prawdziwe piekło na polskie wieści) Rzecznik komunikuje, że jest to sprawa jednorazowego pozwolenia, o które Paetz wystąpił - że to niby proboszcz którejś parafii zaprosił go na bierzmowanie. Zgoda Watykau była konieczna i udzielono jej. Dotyczy ta zgoda tylko tego przypadku

  34. Bierzmowanie? Czy to nie jest uroczystosc dla 13-latkow? Czy naprawde biskup Poc jest najlepszym przedstawicielem kosciola do calowania w pierscien przez dziatki? Czy nie dostraczy mu to poza duchownej przyjemnosci?

    Co za arogancja tego Poca ktory manipuluje Hierarchia wedle uznania, tak jak manipulowal mlodymi klerykami zeby dostac to co chcial. Bardzo mnie oburzylo jego miejsce kolo Pieronka na pogrzebie Kaczynskich.

  35. Nie wierze. To pokretne. Gadecki by sie tak nie zaangazowal dla jednorazowego wystepu.
    Ciesze sie, ze sprzedajna wloska prasa wykonuje za nas brudna robote.
    Albo Watykan bada temperature wody palcem u nogi.
    Tak, mnie bulwersuje to samo co Bobika. Astroinomiczna hucpa “zawieszinego” i to akurat w momencie “nowego rozdania” w Kosciele i wszystkich tych przeprosin.
    Dowiedzialam sie u bodaj Terleckiego, ze kiedy Kosciol zaczal wewnetrzene badanie sprawy, uzyskal ( i jest to ponoc zwyczajowe) zapewnienie molestowanych klerykow, ze nie pojda z tym do prokuratury i nie pisna slowka do prasy o tym co ich spotkalo. I on to teraz wykorzystuje, bo “ne bylo zadnych oficjalnych zgloszen” do prokuratury.
    Zreszta, nie wiem jak sama bym postapila na ich miejscu. Pewnie nie chcialabym aby objawiac sie swiatu jako ofiara seksualnych naduzyc, a jestem dojrzala kobieta, a nie zastraszony smarkaczem z seminarium.

  36. W moich oczach to wygląda jak rodzaj niepisanej umowy. Pewne rzeczy sa na porządku dziennym w instytucji, ale poza nią uchodzą za patologię, więc umawiamy się, że nic się nie dzieje, a gdyby się wysypało, to ktoś dostanie po łapkach, ale krzywda mu się nie stanie.
    Z tym zastraszeniem smarkaczy to aż tak bardzo nie przasadzajmy. To nie są dzieci, tylko młodzi, ale już dorośli mężczyźni. Mogą do seminarium wstąpić, mogą z niego wystąpić. Nie wyobrażam sobie kontynuowania kariery w instytucji, w której już na etapie nauki jestem molestowana i zmuszana do milczenia. Jak potem patrzeć ludziom w oczy i mówic o świętości kościła, okazywac posłuszeństwo biskupowi? Ale do seminariów niewielu teraz idzie z poczucia prawdziwego powołania. Kapłaństwo stało się zawodem, oferującym bezpieczne zatrudnienie i klarowną ścieżkę kariery, jak każda instytucja hierarchiczna. Jak każda wielka korporacja, ta też ma swoją subkulturę i swoje patologie, a że historycznie starszej na świecie chyba nie ma, do tego tak hermetycznej, to i subkultura, i patologie miały pożywkę aż miło. Dlatego bardziej niż w zastraszanie młodzianków, wierzę w w tym przypadku w metodę kija i marchewki oraz stare powiedzenia o tym, że jak wpadniesz między wrony, musisz krakać jak one.

  37. No i kto by pomyślał, że fraszka sprzed paru lat mi się zaktualizuje:

    Zbieżność

    Gdy dwóch robi to samo
    To nie jest to samo, jak wiesz.
    Chłopak poszedł na księdza
    I jego duszpasterz też.

  38. Jeszcze wracajac na chwilke do ciszy przedwyborczej, to tak sie zastanawiam, czy w tej kampanii rzeczywicie jest tak duza roznica miedzy kampania a cisza przedwyborcza. Mnie sie wydaje, ze tak naprawde ta roznica jest nieduza. Niestety.

    A co do Paetza, to wydaje mi sie, ze dosc podobne podejscie, jak do naszego bostonskiego kardynala Law, ktory spokojnie wszystko celebruje w Watykanie (tu nie moze sie pojawiac, bo musialby odpowiadac za udzial w ukrywaniu przestepstw). No ale nie jest to jedyna instytucja, ktora stosuje zasade f… up, move up. Moze tylko, jak wspomniala Vesper, ma rzeczywiscie dluzsza nierzerwana tradycje podobnych zachowan.

    A poza tym, to jednak, podobnie jak okulista Heleny, nadazaja za rozwijem technicznym ;-)

    http://www.huffingtonpost.com/2010/06/18/ipad-coming-to-church-alt_n_617508.html

  39. I jeszcze podrzucam artykul z Polityki, moim zdaniem trafny, o tym jak mozna ciekawie i nieciekawie pisac o ateizmie i religii.

    http://www.polityka.pl/nauka/czlowiek/1506198,2,ateizm-w-ksiazkach.read

  40. Moniko, ale by była łajza. Właśnie miałam dać linkę do tego samego atykułu, choć w nieco innym kontekście. Przywiódł mi na myśl ostatnią awanturę o etykę w szkołach. Zawsze uważałam, że etyka jako zamiennik dla religii do wykładania dla niewierzących to straszna logiczna pomyłka. Sugeruje bowiem, że człowiek wierzący myślenia etycznego nie potrzebuje, bo już jej ma podane z religią. Niewierzący zaś, jako uboższy o tę sferę, musi podlegac jakiejś formacji moralnej, oczyszczonej z metafizyki. Wydawało mi się to grubym nieporozumieniem. Religia nie jest etyką z metafizyczną nadbudową. Nie powinny być w szkołach traktowane zamiennie.

  41. Jednak winny jest zawsze tzw perpetrator vesper, nawet jesli mlody choc dorosly kleryk mogl pojsc na policje a nie poszedl, to nie umniejsza to winy Poca. Process urabiabnia ofiar przez przestepcow seksualnych tzw grooming ma za zadanie wmanipulowac ofiary w taki kanal, ze tego nie chca lub czuja ze nie moga zrobic. Ten proces czasami trwa bardzo dlugo i jest swiadomym polowaniem na ofiare. l

  42. Vesper, masz wielką rację :-(

  43. Oczywiście, Króliku. W żadnym razie nie umniejsza. Jeśli już, to potęguje, skoro winny posuwa się nie tylko do molestowania, ale i wykorzystue prerogatywy swojego urzędu do wywierania presji na ofiary. Jeśli badający sprawę z ramienia kościoła robia to samo, to czyni to winną całą instytucję, nie tylko jednego człowieka. Chciałam jednak zaznaczyć, że molestowanie kleryków to jednak nie całkiem to samo, co molestowanie dzieci, bo w tym przypadku mamy do czynienia z osobami dorosłymi, które mogą pójść “na współpracę” i milczeć lub nie. Jest to ich wybór.

  44. Vesper nie tylko ma rację, ale jeszcze na dodatek bardzo ładnie ją uzasadniła. Niewierzący zaś, jako uboższy o tę sferę, musi podlegac jakiejś formacji moralnej, oczyszczonej z metafizyki - śliczne. :-)
    Dla mnie jest dość oczywiste, że w szkole powinno się nauczać co najwyżej religioznawstwa, nie religii, bo szkoła jest od wiedzy, nie od metafizyki, ale jestem realistą - zapewne w najbliższej przyszłości to nie przejdzie. Ae jeżeli już musi być religia, to jej “równoważnikiem” mogłoby być właśnie religioznawstwo, albo filozofia jako taka. A jeżeli etyka, to dla wszystkich po równo, żeby i wierzący mogli się skonfrontować z różnymi systemami wartości i ich historią. Może wtedy byliby nawet skłonni zweryfikować różne swoje przekonania? ;)

  45. Tak wlasnie.
    A seminarzysci, choc formalnie mlodzi mezczyzni, to jednak nie maja jeszcze dosc zyciowego doswiadczenia, aby przeciwstawic sie molestowaniu ze strony kogos o wiele starszego i otoczonego TAKIM autorytetem. Zwlaszcza, ze sa to mlodzi ludzie prawdopodobnie z domow, gdzie osoba duchowna cieszyla sie specjalnym mirem i szacunkiem.
    Mialam kolege w pracy, ktory opowiadal, ze kiedy w domu poskarzyl sie na ksiedza, nawet nie w sprawie molestowania, ale jakiejs mniejszej, zostal natychmiast spoliczkowany przez babcie. Byl to inteligencki, krakowski dom!

  46. W dopowiedzi andsolowi :-)

    Idiom znany pójść na księdza
    mą wątpliwość budzi,
    czy podobne on znaczenie
    ma, jak wyjść na ludzi?

  47. Zażył Bobik mnie pytaniem,
    bo ta kwestia inną budzi:
    Co dziewczyna robić musi,
    żeby mogła wyjść na ludzi?

  48. Właśnie wróciłam z II Kongresu Kobiet.

    Przywożę dla Blogu Bobika specjalne pozdrowienia od pani profesor Magdaleny Środy :lol:

    Pani profesor Blogu nie czyta. Powiedziałam jej, że taki Blog istnieje i że cieszy się Ona, na tymże Blogu, ogromną sympatią.

    Zatem Szanowny Koszyku czuj sie pozdrowiony :lol:

  49. Nice.
    A teraz sprawozdanie.
    GW w duzej mierze KOngres Kobiet tym razem olala.
    Byl wywiad z Tuskowa. Byl krotki komentarz. Dalej nie wiem co sie dzialo.

  50. No to teraz sie dzieki Jotce dowiemy. :-)

    A jeszcze co do zlinkowanego artykulu w Polityce, to mnie uderzylo to, co chyba juz od dosc dawna chodzi mi po glowie, gdy czytam polskie media na ten temat. Z winy niedobrze rozwiazanej sytuacji prawnej, rozmowa na tematy dotyczace etyki, religii, ateizmu czy agnostycyzmu, zawsze wraca do tego samego, czyli sytuacji dominacji jednej religii. Oprocz wiec wielu innych rzeczy, ktora taka sytuacja ma na sumieniu, dochodzi jeszcze to, ze trzyma polski dyskurs na te tematy w ciagle powtarzanej pierwszej czy drugiej klasie, gdy tymczasem gdzie indziej udalo sie juz przejsc do nastepnych (przynajmniej tej czesci spoleczenstwa, ktora w ogole sie nad takimi sprawami zastanawia). I to ladnie uchwycil ten artykul.

    Ale to wcale nie znaczy, ze inni tez czasem nie tkwia w pierwszej klasie, chociazby ostatnio anglikanie i episkopalianie - tutaj w klotni o to, jak traktowac wyswiecona przez w Stanach kobiete-arcybiskupa (well done, Episcopalians!). Frakcja amerykanska na pewno poszla dalej w rownouprawnieniu dla kobiet, niz by sie to brytyjskim anglikanom podobalo, i dali swej dezaprobacie wyraz w malostkowy sposob.

    http://www.huffingtonpost.com/diana-butler-bass/mitregate-anglicans-in-cr_b_615894.html

  51. Pozdrowienia od profesor Środy to nie tylko przyjemność wielka, ale i honor niemały, więc wyciągam koszykowe tarabany i robię raban, żeby ten event nie przeszedł niezauważony. :lol:
    I oczywiście dziękuję w imieniu Wszystkich. :-)

    A na relację z Kongresu czekamy bardzo łapczywie :!:

  52. Znacie Państwo - http://psychikaareligie.pl/ ?

  53. Heleno, ja wiem, ci seminarzyści to jeszcze młokosy, ale klimaty w seminariach troche się pozmieniały. Mój bliski przyjaciel, już po studiach prawniczych, poszedł do seminarium. Zawsze miał ciągoty w kierunku kapłaństwa i po studiach w końcu się zdecydował. Poszedł do seminarium o bardzo dobrej renomie i to co zobaczył sprawiło, że wystąpił po 4 miesiącach i już więcej o kapłaństwie nie mówił. Ożenił się, ma dzieci i jest dobrze prosperującym radcą. Przeraziło go chamstwo, prymitywizm, karierowiczostwo, wazeliniarstwo i donosicielstwo. To nie byli wrażliwi, pobożni chłopcy, czujący powołanie do służby bożej, tylko - jak określił - wiejske chłopaki, które chciały się wyżreć o szczebel wyżej na społecznej drabinie. Pewnie pobożnych wrażliwców też tam troche trafia, ale to już nie te czasy. Teraz do seminarium idzie się z takich samych powodów, jak drzewiej do wojska - bo to jest pewny chleb, darmowe wykształcenie i szansa uzyskania pierwszej pozycji w hierarchii dziobania, przynajmniej z wioskowego i małomiasteczkowego punktu widzenia. Może to jednostkowy punkt widzenia, ale ten człowiek naprawdę jest rozsądny i piekielnie inteligentny, nigdy nie był uprzedzony, wręcz przeciwnie, pałał entuzjazmem. Nie mam powodu nie wierzyć w jego spostrzeżenia.

  54. andsolu, dziewczyna może, jak z Moniki postu wynika, pójść na księdza episkopalnego. :D

    Przy okazji pociągnę inną myśl Moniki - z racji owej dominacji jednej religii i spowodowanego tym ograniczenia pola dyskursu, ateizm często w Polsce sprowadzany jest do antyklerykalizmu i to przez obie strony - religijną i ateistyczną. A wcale tak być nie musi, co widzę choćby po sobie. Z religiami niedominującymi, a zwłaszcza nieprozelitycznymi potrafię się mimo swego ateizmu świetnie dogadywać i z reguły nie ulegam wobec nich pokusie złośliwego powarkiwania. A wobec KK ulegam. :oops:
    Ale sami się o to proszą! :twisted:

  55. Heleno, na papierze w “GW” jest jeszcze większy tekst o Kongresie Renaty Grochal, a komentarz Miłady jest tam tylko głosem na boku. Obok jest też wywiadzik z Tuskową. Nie wiem, czemu tego sprawozdania nie dali do sieci.

  56. Aaa, to dobrze!… Bede czekala az zamieszcza.
    Pani Kierowniczko, Kiri byla przecudna, obejrzalysmy z mama, ktora ja uwielbia, ale w programie bylo takze bardzo duzo archiwalnych filmow z wielkimi sopranami - bodaj od Melby poczynajac, na Netrebko konczac: La Stupenda, Callas, Price i mase innych. Sliczny program i bardzo informacyjny, jak to moja Firma.

  57. Gdyby nie to, ze nie za wiele we mnie religijnych kosci to przeszlabym na episkopalianizm.

    Dzieki jotko, ze powiedzialas prof. Srodzie o jej fanach i fankach na tym blogu.

    Moj mlody kuzyn wstapil do zakonu (w Niemczech, ale francuskojezycznego) po studiach prawniczych. Byl tam 4 lata. Jako mlody czlowiek (nastolatek byl bardzo wierzacy i niewychodzil z \kosciola. Jego zycie toczylo sie wokol kosciola i jego mlodziezowych aktywistow. Moj kuzyn to byl jedynak, gej dosc przestraszony, ze nie bedzie sobie mogl miejsca znalezc w spoleczwenstwie, wiec wyszedl poza nie, daleko od rodzicow i wszyskich z bylego zycia. Ma ten okres juz za soba i nigdy o nim nie chce mowic. Ojciec zmarl, a z matka nawiazal dobry kontakt. Mama jak to mama, chyba latwiejsza do akceptacji, choc pewnie sa tez tacy ojcowie, ale to nie byl mojego kuzyna ojciec.

  58. Warning! Achtung! Uwaga!uzywam po raz pierwszy moj komputer ogrodowy, bez myszy, sa i beda bledy, wiecej niz zwykle.

  59. Bo mezczyzni (ojcowie) jakos czesto trakrtuja to jako osobsta porazke :roll: Matki chyba mniej, jak w tym dowcipie: najwazniejsze aby kochal mamusie….

  60. Tutaj rodzice to tez byla zupelnie inna historia z tragicznym zakonczeniem zreszta. Dla ojca.

    Dzisiaj jest taki piekny letni dzien. Uwielbiam tez te dlugie letnie wieczory w tym czasie. Nie wiem czy isc do kina czy siedziec w ogrodzie ile sie da, czytac, rozmyslac i popijac winko. \winko jakies marne, chyba zostawie do godtowania.

  61. Siedzieć w ogrodzie. Nigdy nie wiadomo, ile jeszcze w roku będzie pięknych wieczorów, bo klimat zawsze może wyciąć jakiś numer. A kino i w zimie dobre. :-)

  62. Ay ay Bobiku.

    W tzw miedzyczasie do mojej fryzjerki zawital truck z rodzinnych stron (Wyspa Ksiecia Edwarda) wypelniony homarami, przegrzebkami (chyba scallops) i krabami, bo wlasnie sa w sezonie. Zrobilam sobie zapas do nastepnej wizyty (za miesiac). W zwiazku z tym dzisiaj na obiado- kolacje tagliatelle z przegrzebkami w sosie z bialego wina i smietanki.

  63. Oooo, pasta ze scallopsami w bialym sosie - mmm!
    A Wyspa sw. Edwarda to chyba ta od Ani z Zielonego Wzgorza?

  64. Living the good life, Kroliku. :-) U mnie caly dzien bylo dosc goraco, a dopiero pod wieczor pogoda zrobila sie naprawde ogrodowa, z uwzglednieniem grilla, choc nie przegrzebkow (dwie osoby maja na nie bardzo silne uczulenie). Ale nawet i bez przegrzebkow lubie te dlugie letnie wieczory.

    A z tymi ojcami to chyba czesto jest tak, jak pisze Helena; przynajmniej tak to bylo w paru znanych mi z bliska przypadkach (ciekawe, ze wobec corek tez, co troche moze podwaza teorie).

  65. Ta, sama Heleno. Ma status prowincji. O charakterze rolniczyo- rybolowczym, bardzo bukoliczna. Dzis polaczona 13 km mostem z sasiednim kontynentalnym Nowym Brunszwikiem. Pielgrzymowalam ci ja do Cavendish skad Anne Shirley…

  66. Moniko, cos w tym jest na rzeczy z tymi mamami. Mojej mamie tez sie wszystko mowilo pierwszej. Potem byly nasze wspolne narady jak wiesc najlepiej przekazac ojcu. Potem trzeba bylo rozpisac role jak to rozegrac, zeby ojciec sie nie domyslil, ze mama juz ma to z corkamia przerabiane, bo bylby obruszony, ze jemu sie nigdy nic nie mowi. Oh, brother.

  67. Auuuuuuuu……. :cry: Przegrzebki (czyli muszle świętego Jakuba), homary i kraby! I wszystko to nie dla mnie. Auuuuuuuu………. :cry:
    Nie, żebym był skrajnym zawistnikiem, ale jak tu nie zapłakać nad tak odległym przegrzebkiem?
    Dobrze chociaż, że te smakowite dobra wpadły w łapki Królika, a nie kogoś obcego. :D

  68. Ano dzieki Bobiku, dobra wpadly i juz pozarte. A jutro robimy z Synem lobster risotto. Po prostu raj: lato, bryza jak znad oceanu (zwykle jest u nas parno z powodu Wielkich Jezior), dzien dlugi, woda ciepla. Jeszcze, zeby to wino bylo troche lepsze.

  69. Moja mama właśnie zaprotestowała, że u niej było inaczej. Ona czasem spiskowała z ojcem, jak tu coś powiedzieć mamie. Nie, żeby mama mamy od wszystkiego była izolowana i żeby jej się w ogóle nic nie mówiło. Ale to raczej ona trzymała dom żelazną ręką i wiadomo było, że na pewne rzeczy się wzburzy, albo powie twarde nie. W związku z tym trzeba było pod to i owo przygotować grunt, ustalić, kto z niewinną miną rzuci jaką część wiadomości, kto następnie wesprze i w jaki sposób… Rozbudowana dyplomacja. :-)
    Na przykład jaki spisek był z okazji wprowadzenia do domu pierwszego psa! Nikt nie miał wątpliwości, że w tym przypadku nastąpi twarde nie, uknuta więc została z ojcem misterna intryga, w wyniku której w końcu psu pozwolono zamieszkać i zostać członkiem rodziny.
    Jak myślicie, że łatwiej zainstalować w domu psa, niż zrobić coming out, to nie znacie mamy mojej mamy. :roll:

  70. Przynajmniej przegrzebki i homar poszly w dobre rece. ;-)

    Tak, Kroliku, to co napisalas przypomnialo mi scene z ‘My Big Fat Greek Wedding’, kiedy glowna bohaterka stara sie przekonac ojca, w konspiracji z matka i ciotka, do swoich planow pojscia na studia. Scena pewnie bardziej zabawna w filmie niz w prawdziwym zyciu… Choc oczywiscie przeciez zdarzaja sie takie przypadki, jak u Mamy Bobika. ;-) A czasem w ogole bywaja dorazne konspiracje, w zaleznosci od sprawy. Ale w przypadku orientacji seksualnej, wszyscy moi znajomi i przyjaciele mieli wiekszy klopot z ojcem.

  71. U mojego meza reguly byly bardziej klarowne. Mlodszy, wtedy 11 letni syn, przyniosl do domu szczeniaczka. Na to ojciec; albo pies albo ja. Na to mama: jesli tak stawiasz sprawe to pies.
    Wi dzialam meza ojca jak plakal jeden raz w zyciu, wlasnie jak zdechl ze starosci ten pies.

    W moim domu? W zyciu Romana. Musielismu udawac, ze darowany pies to byl pies przybleda. Ze zostanie tylko na kilka dni, na czas jak bedziemy szukac dla niego dobrego domu. Potem w paniece opowiadalaysmy jak yto nie mozemy znalezc wlasciwego domu. W koncu, ze trzeba bedzie psa oddac brutalnemu kowalowi przy torach kolejowych bo nikt go nie chce. Na koniec ojciec zadecydowal, ze trzeba ratowac psa przed kowalem i w takim razie musimy psa wziac. Ale to byla jego decyzja.

  72. Tak całkiem na serio to przyznaję, że w przypadku orientacji seksualnej z ojcami jest większy kłopot. I może byłbym to skłonny tłumaczyć - między innymi, bo przyczyny na pewno są złożone - tym, co się na podstawowym (i bardzo uproszczonym) poziomie uważa za funkcje rodziców: matka jest od miłości bezwarunkowej, a ojciec od stawiania wymagań. Nawet jeżeli nie jest tak rzeczywiście “z natury”, to jest z kultury i rodzice na ogół te role internalizują. Więc jak co do czego, to matka jest skłonna bezwarunkowo zaakceptować dziecko takie, jakie jest i może nawet właśnie wtedy poczuć się całkiem spełniona w swojej macierzyńskiej roli, a ojcu trudno jest przełknąć to, że jego oczekiwania (mój syn będzie stuprocentowym facetem, szefem, z forsą, własną firmą i piątką dorodnych budrysów) nie zostały spełnione i czuje się, jak napisała Helena, jak looser. Zwłaszcza, jak sądzę, na dwóch biegunach - na jednym wieczny zastępca magazyniera, za którego syn miał wziąć na życiu odwet, a na drugim twórca rodzinnej fortuny uważający, że zasługuje na sklonowanie, a tu taka figa z makiem! :roll:

  73. Akurat Big fat Greek wedding ogladalysmy z matka dzis w tv ( a przedtem w kinie, pare lat temu) , ale nie od samego poczatku. Wlasciwie to smieszny film, choc za pierwszym razem bardzo mnie wzburzalo spietrzenie stereotypow. Dzis sobie odpuscilam :lol:

  74. Ja to spiętrzenie stereotypow w BFGW odebrałem jako absolutnie celowe, jako rodzaj intelektualnego slapsticku. W tym właśnie był gag. W związku z tym już za pierwszym razem chachrałem się bez skrępowania. :-)

  75. Ja wczoraj odgrzebałam na dysku L’ami de mon amie Rohmera i obejrzałam ze smakiem. Kto jeszcze lubi ten film, palec do budki?

  76. Wrzucę jeszcze coś z innej bajki i bez związku z aktualnymi tematami rozmowy, ale chodzi to za mną od rana i dopiero teraz się zebrałem, żeby coś o tym napisać. Przeczytałem to, co andsol polecał w tym poście
    http://www.blog-bobika.eu/?p=315#comment-46737
    i dobrałem się również do komentarzy, chociaż zwykle tego nie robię, bo z góry wiem, co tam znajdę. Oczywiście znalazłem dokładnie to, czego się spodziewałem i już sobie pomyślałem, że metoda pomijania komentarzy jest jednak słuszna, bo komu chce się grzebać w g…nie, a potem pomyślałem jeszcze raz i doszedłem do trochę innego wniosku. Czasem takie rzeczy jednak czytać trzeba, żeby zdawać sobie sprawę z tego, że polskie społeczeństwo to nie tylko coraz większa grupa trzeźwych, racjonalnych, otrzaskanych w świecie ludzi, z którymi tak przyjemnie się zadawać, ale również ta - całkiem świadomie to piszę - oszalała, żądna krwi tłuszcza, produkująca się na różnych forumach. Jak tak napisałeś, to jesteś burak i ch… - A nie, bo to ty jesteś burak i ch…! A jak burak i ch… nie starczy, to zawsze jeszcze można uciec się do argumentu ostatecznego - ty żydzie!
    Nie chce mi się teraz (u mnie późna, bluesowa pora) pisać o tych forumach tego, co wszyscy tutaj o nich myślimy. Ale koniecznie chcę napisać, że myśląc o tym rynsztoku byłem Wam wszystkim niezwykle wdzięczny za to, że w tym przypadku mogę bez wahania i wątpliwości napisać “co wszyscy myślimy”. Że poza inteligentną rozmową mam w Was jeszcze oparcie, jak chodzi o - no, aż głupio wyszczekać :oops: - wartości.
    Krótko, a treściwie - im więcej skrzeczącej rzeczywistości, tym bardziej gotów się jestem popłakać z radości, że tu jesteście. :-)
    I żeby nie popaść w nadmierny patos, zgłoszę prostą, rzeczową, zdrowo osadzoną w polskiej tradycji propozycję - napijmy się! :lol:
    W razie gdybym ze względu na porę nie znalazł chętnych, sam, do lustra, wzniosę za Was wszystkich toast i juszszsz! :D

  77. @krolik: jak wygląda komputer ogrodowy, czy to taki na wąż do polewania? I zalewa monitor?

    Co do kamingałtu, u mnie nie byłoby problemu, bo miałem to przemyślane. V. zawsze narzeka, że nieskończenie długo przed wyjazdem muszę mieć wszystko przygotowane. To prawda i nie, bo potrafię też z improwizacji wziąć szczoteczkę do zębów i paszport do kieszeni i znienacka wyjechać na dwa miesiące, ale z rodziną to inna sprawa, wolę mieć sobie poukładane w głowie. Więc gdy w telewizorku zobaczyłem, że mysz ślizgająca się po brzuchu V. pokazuje chłopca od razu zacząłem myśleć jak to będzie jeśli się okaże, że nie ma on skłonności do pań. Cóż, byłoby to nawet sprawiedliwe, bo tata miał nadmiar. I śmiesznie wyszło, za V. ręczę, że dość spokojnie by to w sobie ułożyła (w końcu, biolog, wykształcenie też do czegoś zobowiązuje) - ale onże syn gdy wszedł w nastoletniość zaczął anty-homo tyrady wygłaszać. Chyba nawet nie ta szkoła adwentystów jest winna, a klimat żarcików wśród kolegów. Cholera wie.
    Na szczęście przechodzi mu to.

    Ale to wcale nie znaczy, że będę miał konwencjonalne życie, bo coś tam z niego czasami przenika, że może by został pastorem. No i mam zagwozdkę. Jak by był mnichem buddyjskim, w głowie by to mogło lepiej się ułożyć, ale na wnuka mniejsze szanse. Kurcze, coś ci ja tego Jezusa nie bardzo lubię. No ale co to by dało wrzeszczeć “albo Jezus albo ja”. Biedne by było dziecko, wybór między dwiema tyraniami.

    A z drugim synem już nie miałem czasu na rozważania, bo bardzo szybko zaczął lgnąć do pań.

  78. Vesper, nie znam filmu, ale wpuściłem sobie w niemieckiego gugla (gugli jest prawie tyle, co internetów) i znalazłem niemal pracę magisterską na ten temat, więc już jutro będę o tym filmie wszystko wiedział. :-)

    Andsolu, mój ludzki brat, od początku wychowywany w atmosferze “no to co, że gej”, też miał taki okres antyhomo. I było to dość ewidentnie związane zarówno z wzorcami grupy rówieśniczej, jak i z potrzebą samookreślenia przez opozycję. Było, a potem minęło jak sen jaki złoty. ;)

  79. Bobiku, anonimowosc internetu wyzwala co najgorsze w niektorych. Rzeczywiscie na wielu blogach jest pelno wulgaryzmow i ogolnie brak kultury debaty. Dlatego ja jestem za moderowaniem. Blog to jak dom gospodarza, a nie skrzynka po warzywach w Hyde Parku, gdzie mozna cwiczyc wolnosc wypowiedzi. Dzieki wiec, odwrotna poczta, ze moderujesz, zeby koszyczek byl tym czym jest.

    andsolu, komputer ogrodowy, moj pierwszy, nie potrzebuje kabla ani myszy, w zwiazku z tym uzywam go w ogrodzie. W sprawie syna, rozumiem twoje rozterki. Moj syn chodzil do katolickiej szkoly sredniej i tez przynosil rozne ekstremalne pioglady, ktorych na pewno nie wyniosl z domu. Zycie jednak wszystko samo uregulowalo i teraz, zgodnie z porzadkiem Wszechswiata, ma bardziej liberalne poglady niz ja i jego ojciec.

  80. Och, gugli jest zedecydowanie więcej, bo na każdy internet przypadają gugle w różnych językach, Bobiku. Film obejrzyj koniecznie. Jego urok polega na tym, że właściwie nic się tam nie dzieje, ale na tle tej inercji bardzo wyraźnie widać dynamikę międzyludzkich relacji. Ładnie opowiedziana historia bez wyraźnej fabuły. Jak w życiu - często niby o nic nie chodzi, ale w stosunkach między ludźmi ciągle coś się dzieje, zawsze jest jakieś napięcie, nieoczekiwane zwroty, powodowane przez błahostki i przypadki. Rohmer miał dar do zauważania takich rzeczy.

  81. Vesper, kino francuskie tp moje ukochane. Dzisiaj dostalam dyspense od Bobika , zeby nie isc na francuski film do kina; od tego sa dlugie ciemne zimowe wieczory. Podejrzewam ze Rohmera obejrzalas w domeczku, niektore filmy sie nie sttarzeja. Niektore filmy natomiast sie b. starzeja i takie Miasto Rzym ogladane dwa lata temu doprowadzilo mnie do wyjscia z kina.

  82. A teraz idę w pielesze, bo choć zmęczona się nie czuję (ten koncert, na którym byłyśmy z Kierowniczką, pozostawił mnie na jakimś dziwnym haju), spróbuję zasnąć, zanim pieprzone ptaszki zaczną świergolić. Kocham te stworzenia, ale godziny wstawania mają nieludzkie :evil:

  83. Kurczę, jak chodzi o filmy, to ja w ogóle dosyć jestem zacofany. :oops: Przez długi czas byłem ograniczonym, staroświeckim molem książkowym, który nie zauważył, że kultura to nie tylko pisane. :oops: Gdzieś tam się w końcu puknąłem w łeb i zacząłem nadrabiać, ale umówmy się - niektórych zaległości do końca życia nie da się nadrobić. Książkowe to jeszcze, bo można szybciej czytać, ale filmów nie da się oglądać szybciej. :lol:
    Niemniej jednak postarać się mogę i chcę. :-)

  84. Przeciez oni to na zlosc rodzicom (liberalnym) mowia! Zeby sobie nie wyobrazali!
    Juz ty chyba kiedys wspomnialam co sie dzialo w MOIM domu, kiedy pod koniec siodmej klasy wspomnialam (jakze casually) ze wybieram sie do zawodowej szkoly cholewkarskiej, a nie jak rodzocom moglo sie wydawac - do liceum. Szkola cholewkarska jest mi wypominana do dzis! Awantura trwala do rana. Wtedy zrozumialam, jak silna bron mam w reku….

    Tak, ja tez jestem wdzieczna za ten blog. Bardzo. :smile:
    Ide z powrotem spac - obudzilam sie, bo mi bylo goraco…

  85. Heleno, może Ty nie zrozumiałaś wtedy swoich rodziców i ich obaw. Czy dokładnie wyjaśniłaś, do kogo chciałaś smalić te cholewki? :lol:

  86. Najtrudniej jest wydaje mi sie nie miec wyboru. Troche tak jak jest to z orientacja seksualna. Sie jest jakim sie jest.

    Heleno, jesli bys wybrala cholewkarstwo to pewnie robilabys dzisiaj cos w rodzju Manolo Blahniks albo Laboutines.

  87. Helena, nasz potencjalny Jimmy Czu-czu-czu :lol:
    Chyba też już powinienem iść spać, zanim się zanadto rozbrykam. Bo potem nie pomoże już nawet zamilknięcie ptasząt. ;)

  88. W sprawie cholewek. Po skończonej podstawówce zapracowany rodziciel któregoś dnia mnie spytał: “już załatwiasz sobie szkołę?” “Tak, już zaniosłem tam papiery.”. “Aha” - rzekł rodziciel i to był koniec pierwszego aktu.

    Drugi akt był dziwnie krótki, bo rodzicielka (niekiedy robiąca za nauczycielkę) zainteresowała się: “a kiedy będziesz miał egzamin wstępny?” a ja rzekłem “tam nie ma egzaminu” i było ogólnie mdlenie gdy się okazało, że szkoła, która mnie życzliwie bez egzaminu przyjmowała nazywała się Zasadniczą Szkołą Budowlaną. Szedłem tam, bo Witek, partner od gier karcianych tam szedł.

    W trzecim akcie byłem na spółdzielczych wczasach i odpowiadałem na list rodziciela, że będę musiał szybciej przyjechać i dużo uczyć się, żeby zdać egzamin do ogólniaka. I odpisałem, że nie jestem onagerem, żeby i w lecie pracować. Oczywiście tak sympatyczną odpowiedź wymusiło świeżopoznane słowo “onager”, które musiałem wykorzystać.

    W czwartym akcie bez mego udziału rodziciel używając argumentów ogólnych oraz alkoholu zdał mnie z dyrektorem szkoły do ogólniaka.

    A w piątym, rozciągniętym na cały rok, ja im się odpłaciłem robiąc co mi się chciało, a uczyć mi się nie chciało i miałem na końcowym świadectwie osiem niedostatecznych i nieskończenie wiele nieobecności.

    Więc z takimi genami (bo V. to też niezły ptaszek) syn mi może zostać nawet pastorem, żeby ukarać tatusia.

  89. Pastorem zostac to jeszcze nie taka wielka kara dla tatusiow, bo wiele jeszcze zalezy gdzie. Mozna w kosciele wielebnego Dobsona (tego od kar boskich pod postacia trzesien ziemi w najbiedniejszych czesciach globu), a mozna tez u liberalnego Jima Wallisa (zupelna odwrotnosc Dobsona, za co nie znosza go ultra-konserwatywni dziennikarze z FoxNews, szukajacy na niego hakow). ;-)

    A skoro pozna godzina, to jeszcze tylko dopisze sie nie o pastorach, a o rabinie, a raczej - o rabinowej. A to wszystko przy okazji wczesniejszych uwag Bobika o komentarzach pod artykulem z TP, ktorych przedtem rzeczywiscie nie przeczytalam (i ktorych, mimo wszystko, choc to juz inny Tygodnik, po czytelnikach tego periodyku chyba jednak sie nie spodziewalam, w kazdym razie nie w takim natezeniu). Mysle, ze trafiles w dziesiatke, Bobiku, z tymi wartosciami na blogu, i tak mi sie przypomnial czas, gdy Blog Bobika mial dopiero powstac, i gdy pojechalam do Nowego Jorku, gdzie wtedy, akurat w momencie najgorszego kryzysu na rynku nieruchomosci usilowalismy - dotad bezskutecznie - sprzedac tam dom. Nasza poprzednia agentka nieruchomosci nie robila zbyt wiele w tym kierunku, a w koncu poddala sie zupelnie, i w ogole zmienila zawod, mowiac tylko na odchodnym, ze polecila nas kolezance, ktora jest co prawda najlepsza w ich agencji, ale nie wiadomo czy zechce sie podjac kolejnego zadania w tak trudnych, kryzysowych warunkach. Gdy przyjechalismy z Concord do Nowego Jorku, nasza nowa agentka juz na nas czekala, po czym powiedziala tak: “Pod wasza nieobecnosc obejrzalam juz wasz dom, i zobaczylam tez wszystkie ksiazki na polkach, i juz wiem, ze na pewno pomoge go sprzedac jak najszybciej - wlasnie za te ksiazki, a wlasciwie za ich zawartosc”. A ksiazki, jak sie mozna domyslic, w duzej mierze byly na tematy, na ktore tu czesto rozmawiamy, zas najlepsza agentka w agencji nieruchomosci okazala sie w prywatnym zyciu byc zona rabina reformowanego, ktora uznala, ze nalezy nas szczegolnie wziac pod swoje skrzydla wlasnie za zawartosc naszych polek z ksiazkami (bedac nowojorka, podsumowala to wszystko multikulturowo, jako “poczucie, ze mamy dobra karme”, przy tym korzystajac z okazji, zeby sie spytac meza o rzeczywiste, a nie popularne, znaczenie tego pojecia). I rzeczywiscie, okazala sie wprost rewelacyjnie skuteczna, i dom sie bardzo szybko sprzedal, i to za korzystna cene. co ulatwilo nam wiele nastepnych spraw.

    Tak mi sie to wszystko dzisiaj przypomnialo a propos wlasnie tego, co napisales, Bobiku o wartosciach. Okazuje sie, ze choc z zalozenia niby niepraktyczne, daja one czasem zaskakujaco praktyczne rezultaty - korzystnie sprzedany dom, dobrze funkcjonujacy blog - you name it… I gdy tak sie akurat zdarzy, choc przeciez nie musi sie zdarzyc, to jak zlapac szczescie za nogi. :-)

    A z Grace do dzisiaj jestem w kontakcie (czasem podsylam mogace ja zainteresowac ksiazki do wykorzystania w religious education, ktora lezy w zakresie jej obowiazkow), i widujemy sie tez od czasu do czasu, mimo sporej odleglosci - wiec oprocz sprzedanego domu obie zyskalysmy cos znacznie wiecej. :-)

  90. Skoro nie zmyto mi głowy za samozwańcze reprezentowanie Koszyka przed obliczem Pani Profesor, tym chętniej biorę się za sprawozdawanie.

    Kongres był na żywo transmitowany w internecie na stronie http://www.kongreskobiet.pl
    niestety dowiedziałam się o tym już na sali i nie miałam sposobu żeby dać cynk do Koszyka.

    Jeżeli ktoś oczekiwał, że wszystko odbędzie się tak samo, jak w roku ubiegłym, to mógł się czuć lekko ozczarowany. Mam wrażenie, że w tym duchu pisała w GW Miłada, ale moze ją źle zrozumiałam.

    Nic dwa razy się nie zdarza Uczestniczkom I Kongresu nikt nie odbierze tego co przeżyły. Wtedy to było nieoczekiwane teraz szłyśmy jak po swoje z pamięcią tego co już się zdarzyło i świadomością, że nie po powtórkę, ale żeby zrobić kolejny krok, przyjechałyśmy.

    Czekała na nas niespodzianka. Płyta,reportaż z I Kongresu, współfinansowana z Europejskiego Funduszu Społecznego. I książka - wywiady z kobietami, które Kongres wymyśliły, zorganizowały i uczestniczyły w nim. Książka wydana, starannie, w szalonym tempie. Jej pomysł narodził się w marcu.

    Na II Kongres przyjechało trochę mniej kobiet, nieco ponad 3 tysiace. Wisiał gdzieś cień przebytych i przeżywanych tragedii. Obecne było napięcie przedwyborcze. To wszystko musiało wpłynąć na atmosferę.

    Zaczęło się od pozdrowień, z puszki, przewodniczącego Buzka, który wyznał, że nawrócił się na parytety. Reszta to słowa dyżurne.

    Potem został zaproszony na scenę Komorowski, który przyszedł usprawiedliwić swoją nieobecność na wieczornej debacie kandydatów do prezydentury. Za pokretne wypowiedzi w sprawie parytetów został wybuczany. Za informację, że właśnie podpisał ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, nagrodzony brawami. Generalnie nie miał łatwo, plątał się w zeznaniach. Spłentował tym, że pozostająca na Kongresie żona Anna, wszystko mu powtórzy. Żona Anna została zobligowana do podjęcia stosownych działań.

    Powitany został też pan Olechowski i pan Kalisz.

    Bardzo ładnie mówiła i równie pięknie Wygladała pani Małgorzta Tusk.

    Wyświetlony został krótki film o I Kongresie. Uczciłyśmy minutą ciszy te Panie, które były z nami rok temu a które odeszły: B.Skarga, I. Jaruga - Nowacka, M. Kaczyńska.

    W materiałach miałyśmy przygotowane karty wyborcze. Prawybory trwały do 16.30 a wyniki zostały przedstawione zostały po bedacie prezydenckiej.

    cdn.

  91. Sprawozdania ciag dalszy. Sorry za błędy w części pierwszej :oops:

    Nagrodę specjalną Kongresu Kobiet otrzymała pani profesor Maria Janion.

    Nie będę pisała jaki był program, bo to mozna znaleźć na stronie internetowej. Będę pisała o swoich wrażeniach.

    Cztery panele dla całego Kongresu były pomyślane bardzo ciekawie: gdzie jesteśmy? dokąd zmierzamy? (co udało sie zrealizować po pierwszym Kongresie, dalsza strategia); emancypacja kobiet i ewolucja mężczyzn (tu wystapili równiez panowie, a E.Bendyk powiedział: o władzę się nie prosi, władzę się bierze); w trosce o dobro wspólne - kobiety w samorządach (będzie mozliwość szkolenia dla kandydatek i wspierania w wykonywaniu funkcji radnej); kobiety na rynkach pracy: prawa, szanse, bariery.

    Paneli fakultatywnych było osiem. Uczestniczyłam w panelu Kto jest za życiem ? , moderowanym przez W. Nowicką i K. Dunin. Omawiane były sprawy edukacji seksualnej, aborcji, in vitro. Oczywiście emocji było mnóstwo. gurowało poczucie beznadzieii. Dla mnie najciekawsze, nie tyle w sensie poznawczym, co rokującym na przyszłość, było starcie dwóch katoliczek. Kobiety ze wsi, matki pieciorga dzieci oburzającej się na atak na kosciół i brak poszanowania wartości. I kobiety z dużego miasta, mówiącej, że wolną wole dał jej Bóg i żaden urzednik instytucji koscioła nie jest władny jej tej wolnej woli pozbawić. Wyrażając głęboką niezgodę na takie stawianie kwestii “ataku”, “poszanowania wartości”, zaapelowała do panelistów wyrażających dezaprobatę wobec obrończyni koscioła o uszanowanie prawa tej pani do posiadania i przedstawiania własnych pogladów.

    Debatę prezydencką z udziałem napieralskiego, Olechowskiego i Pawlaka poprowadziła Janina Paradowska. przedstawione zostały wyniki prawoborów.

    Potem “energetyczny” koncert Urszuli Dudziak i film o kobietach, które 100 lat temu walczyły w Stanach o prawa wyborcze dla kobiet. Prawa, które dzisiaj stanowia “oczywistą oczywistość” a wtedy były traktowane jeszcze gorzej niż dzisiaj traktowane są parytety.

    W sobotę było sporo ciekawych spotkań w pomieszczeniach Giełdy Papierów Wartościowych. Między innymi z Ewą Kopacz.

    O 12-tej w Arkadach Kubickiego Zamku Królewskiego odbyła sie sesja poświęcona Izabeli Jarudze - Nowackiej. Niezapomniane przeżycie.

    cdbmn.

  92. ja cię kocham a ty śpisz :cry:

  93. Nie śpię i czytam :-)

  94. Go, jotka, go!
    Czytam Cie z wypiekami! Wielkie dzieki, Wyslanniczko!

    I jaka piekna anegdota Moniki o Pani Rebecn, ktora zamiast w mieszkaniu ogladac stan okablowania i ilosc wtyczek, bada co na polkach z kasiazkami! Slusznie przeciez!
    Kiedys byl w moim nowojorskim domu ojciec przyjaciolki Belli Ch. ( o ktorej ty kiedys wspoinlam). Pan Chackielewicz byl skromym lodzkim szewcem, swiezo po calonicnej podozy ze Sztokholmu.. Zamiast do nakrytego stolu, polecial do polek z ksiakami i natychmiast zaczal wyciagac. POczym zaszyl sie w kacie i zaglebil sie w autobiografie Ilji Erenburga.
    Widzialam go tylko raz w zyciu, wtedy wlasnie i takim go zapamietalam - zasytego w kacie z ksiazka w reku. Nie wiem czy zamienilam z nim chociaz slowo, tak byl wciagniety w lekture.

  95. Bo mole tak już mają i są bardzo zdegustowane, gdy w odwiedzanym miejscu nie widzą żeru.

  96. Myślałam o rodzinnym obiegu informacji. U nas gada się do tego, kto akurat pod ręką, a potem relacjonuje nieobecnym.
    Ewentualność odmiennej orientacji dyskutowaliśmy z panem mężem, a potem z młodymi. Faktycznie, byłoby mu trudniej niż mnie, ale jemu w ogóle jest trudniej. Bardziej się martwi, gdy coś odbiega od bezpiecznych schematów.

  97. A tymczasem Instytut Prognoz Pajaka swietnie wrozy wyborom :wink:

  98. Mogę tylko o frekwencji, bo widzę. Tu wysoka. Duży ruch. Wiekowo mocno mieszana, może najmniej najmłodszych.

  99. Heleno,
    chyba nie chcesz żebym zeszła na zawał, apopleksje czy inny szlag :shock:
    who is Pajak? :roll:

  100. Pajak to Spider Solitaire - podstawowoe narzedzie diagnozowania rozlicznych zjawisk wystepujacych w naturze i kulturze.
    Poki czekamy na dokonczenie relacji kotki, ciekawy wywoad z prof. J. Wallach Scott z Prineceton:
    http://wyborcza.pl/1,98077,7949935,O_parytecie__czyli_rowne_nie_znaczy_takie_same.html

  101. Kot Mordechaj  20 czerwiec 10,   13:10

    Kotki? :twisted:

  102. relacji kotki? tej od cukru? ja zwariuję :shock:

  103. Kot Mordechaj  20 czerwiec 10,   13:23

    Dawac tu kotke! Moze byc nieoslodzona!

  104. Jak ja lubię głosować u siebie w dzielnicy. Tłumy przed punktami wyborczymi (są trzy koło siebie, w zespole szkolno-przedszkolnym), tłumy w środku (choć akurat w mojej komisji był akurat luzik, ale do sąsiedztwa się pchali). Ludzie przejęci, widać, że to dla nich ważne. W zwrocie “obywatelski obowiązek” zapewne bardziej się dla nich liczy słowo “obywatelski” :-)
    No i większość zwykle głosuje tak, jak ja ;-)

  105. Dzień dobry :-) Nie zdążyłem się dziś przywitać przed wycieczką do Kolonii, bo odrobinę zaspałem :oops: i wszystko musiało być szybko-szybko. ;)
    Widzę, że mamy już kongresową relację z pierwszej ręki - zaraz przeczytam, tylko najpierw siądę sobie spokojnie na ogonie i wychłepczę herbatę z miski. Nieosłodzoną, jak kotka. :-)

  106. Kot Mordechaj  20 czerwiec 10,   14:51

    Jak ktos buszuje do wczesnych godzin rannych po chalupie, to musi sie rano odespac, Bobik. Widzialem o ktorej poszles spac :roll:
    Ale b. sie ciesze z tego co PK napisala o tych tlumach. I trzymam kokardke na ogonie za powodzenie!

  107. Sprawozdania ciąg dalszy.

    Przed godzina 12-tą w Arkadach Kubickiego tłumy. Ciągłe donoszenie krzeseł. Ludzie stoją w kazdym wolnym miejscu.
    Na ekranie sylwetka Izy, zmieniaja sie zdjęcia. Różne miejsca i sytuacje a Ona zawsze pełna energii, elegancka, czasem zagniewana, czasem rozbawiona.
    Muzyka Środa zaprasza uczestników pierwszego panelu. W tym Barbarę Nowacką, córkę Izy, która patrząc na zgromadzone tłumy mówi ciepło i z prostotą o jak was dużo, jak to dobrze , uśmiecha się a ja i nie tylko ja, ryczę.
    Praktycznie trzy godziny snuje się opowieść o Izie. Różni ludzie opowiadaja o jej aktywności na wielu polach. Zawsze tam gdzie komukolwiek dzieje się krzywda. Kolejne panele poprzedzane są filmowymi wspomnieniami, migawkami z sejmu, telewizji, manify, itd.. Właściwie to nie ma końca tym opowiesciom. Ja też noszę w sobie swoją własną opowieść o Izie. Gwoli ścisłosci, nigdy nie miałam okazji przejść z nią na “ty”, ale w moim sercu od dawna była Izą, którą kochałam i pamieci której chcę być wierna.
    Czas jets jednak nieubłagalny.
    Przyszła pora na wręczenie Nagrody Okulary Równości im. Izabeli Jarugi - Nowackiej. Te okulary to pomysł przejety od Szwedów. Okulary razem z przepisem ich stosowania pomagają widziec ludzi równymi. Iza, będąc pełnomocnikiem rzadu do spraw równego statutsu kobiet i mężczyzn wręczyła je po raz pierwszy ministrom w rządzie Leszka Milera z okazji Dnia Kobiet. Możliwe jest też otrzymanie skierowania do okulisty, w przypadku chronicznej niemożności spostrzegania ludzi jako równych.
    Izy otzrmała pani profesor Katarzyna Chałasińska - Macukow
    rektor UW, za powołanie do życia komisji do spraw przeciwdziałania dyskryminacji.

    Potem jeszcze występ wokalistki Katarzyny Laskowskiej i sesja została zakończona.

    W pewnym momencie magda Środa wyraziła żal, że ta sesja nie odbywa się w Sali Kongresowej. A mnie wcześniej pomieszczenia Arkad skojarzyły się z katakumbami i nabrały symbolicznego znaczenia. Tak silnie była widoczna potrzeba kontunuowania dzieła Izy. Wyjscia na szerokie wody z programem “betonu feministycznego”, jak był Ją łaskaw nazwać “światły” biskup Pieronek.

    Ja zdążyłam juz tylko zleść lunch, wypić lampkę wina i biec na dworzec.

    W programie był jeszcze wernisaż wystawy prac M. Abakanowicz, wystep Chóru Kobiet, pokaz mody Joanny Klimas i Chilout - przy muzyce jazzowej w piątce u Agnieszki Kręglickiej.

    I to by było na tyle :lol:

    Liczę na to, że sprawozdanie z III Kongresu złoży inna Blogowiczka :cool:

  108. Mordko, może nie ciesz się przedwcześnie - akurat w mojej dzielnicy tak jest zawsze. Wiedziałam, gdzie zamieszkać ;-)
    Frekwencja zwykle jest tu najwyższa w Warszawie :-)

  109. Dzieki bardzo Jotko, swietna reporterska robota. I chyba jednak znakomite uczestnictwo, prawda?

    A teraz kciukotrzymanie wyborcze.

  110. Pierwsze refleksje na temat Kongresu. Mam podejrzenie, że taki całkiem “normalny” będzie dopiero trzeci. :-) Bo pierwszy był euforyczny z racji tego, że w ogóle się odbył, no i z racji nowości, więc było do przewidzenia, że na drugim musi nastąpić pewne “otrzeźwienie”, obniżenie poziomu emocji. To podobnie, jak z fazami nowej znajomości. ;) Teraz nastąpi faza realistyczna i dopiero ona będzie rzeczywistym sprawdzianem, czym te kongresy są i co z nich wynika.

    Ciekawe, że pokrętne zachowanie Komorowskiego wcale mnie nie zaskoczyło. :twisted: Ale trochę się nad nim zastanowiłem i doszedłem do takiej interpretacji: wielu mężczyzn z jego pokolenia i formacji ma coś w rodzaju “podwójnego imprintingu”. ;) Z jednej strony peerelowski kwiatek dla Ewy i całowanie po rączkach traktorzystek, z drugiej nawyki z opozycyjnego podziemia, gdzie dość powszechnie kopiowano tradycyjną formułę powstańczą - panowie dowodzą, strzelają (drukują) i odsiadują, a panie noszą bibułę oraz paczki, opatrują rany i opłakują (z podziwem) nieobecnych. W tym sposobie myślenia udaje się bezkonfliktowo połączyć autentyczny, niekłamany szacunek dla kobiet z uznawaniem ich podrzędnej roli za oczywistą oczywistość, której się nie podaje w wątpliwość. Wewnętrzny konflikt i niepewność powodują dopiero sytuacje, w których ta oczywista oczywistość jest kwestionowana. I wtedy się zaczyna kręcić.

    Pilnowanie zasady audiatur et altera pars (głosy katoliczek podczas panelu) wydaje mi się bardzo istotne. Bo niebezpieczeństwo, że “postępowe” liderki feministyczne ugrzęzną we własnym sosie i stracą z oczu te kobiety, który wprawdzie chciałyby pewnych zmian i ułatwień, ale nie za szybkich, nie dramatycznych, nie wywracających wszystkiego do góry nogami, wcale nie jest wydumane. A podejrzewam, że zwolenniczki łagodnych, nierewolucyjnych zmian to może być większość. Jeżeli ta większość poczuje, że w gruncie rzeczy wcale przez liderki nie jest reprezentowana, to może po prostu zabrać zabawki i pójść na inne podwórko.

    No i oczywiście podziękowania dla Jotki za relację. :-)

  111. Tak - serdeczne dzieki jotce za relacje. Ja tez czytajac jej notatki mialam poczucie podobne do Bobikowego - ze ten Drugi Kongres jest juz “normalniejszy”, w tym znaczeniu, ze w ubiegly roku nacieszono sie , ze do niego doszlo, a teraz sie mozna zabrac za prace “wlasciwa”. Poszukam jeszcze co posrtanowiono na zakonczenie.
    Iczywoscie, ze Komorowski jest rozdarty, tak jak pisze Bobik. POdejrzewam tez, ze jednak kreci aby sie nie narazac.
    Cieszy mnie obecnosc Janiny P. ktorej 3 lata temu na jej blogu zadalam dosc obcesowo pytanie aby zechciala powiedziec co dokladnie ma na mysli piszac o sobie “nie jestem feministka”. You’ve come a long way, baby - jak spiewano przed laty (i reklamowano “kobiece” papierosy Benson&Hedges - a dlaczego je pale?). JP musiala to jeszcze raz przemyslec i dojrzec.

    Z Jaruga-Nowacka ze dwa razy rozmawialam przez telefon - wywiady, bardzo dawno temu.

  112. Jotko, bardzo ciekawa i wnikliwa relacja. Ciekawe, w jaką stronę ewoluuje Kongres w przyszłości

  113. Wyglada na niezla frekwencje.
    Kciuki.

  114. Z Instytutu Pajaka, wspartego przez eksperta, dra Tasiemca naplywaja wiesci, ze w tym roku frekwencja nie bedzie gorsza niz w 2007.

  115. Po zakończeniu ciszy wyborczej dorzucę łyżkę dziegciu do tej miodnej opowieści kongresowej. Teraz wolę nie ryzykować, że mnie podciągną pod paragrafy naruszania …
    Po pierwsze primo nie mam odpowiedniej kasy na zapłacenie kary. A po drugie primo, nawet gdybym takową miała, to wolałabym ją przepuścić na Koszykową balange a nie na płacenie kar :roll:
    A teraz trzymanie kciuków, jeszcze 3,5 h :shock:

  116. Podpisuję się pod Bobikiem 15:45 :-)

    Jotko, czy ładowanie Twoich akumulatorów było w tym roku równie silne jak w ubiegłym?

    Heleno, frekwencję oglądam na żywo i jestem bardzo zaskoczona. Na dodatni plus, oczywiście :-)

  117. haneczko,
    zdecydowanie tak. Właściwie to miałam tysiac i jeden powodów żeby nie jechać. Pojechałam, bo uważałam, że coś się jednak ode mnie tym wspaniałym kobietom należy. Nie wystarczy się rozczulać i nasładzać. Trzeba być, zrobić coś. I okazało się po raz kolejny, że więcej dostałam niż dałam.
    Po poprzednim Kongresie, rzutem na taśmę założyłam UTW. Wcześniej wcale o tym nie myślałam. Nie wiem co zrobię teraz, czas pokaże. Wiem jedno, że tej energii nie wolno zmarnować.

  118. Fajne co mowisz, jotko. :smile:

  119. jotko, cenna relacja. Niepokojące, że ten pan zostawił żonę do słuchania a sam w sprawie parytetów miał pokrętne wypowiedzi. Idąc tam miał pewność, że padną na ten temat pytania. Ma kupę pomagierów do formułowania nieprzyjemnych odpowiedzi. Jeśli wymyślili mu tylko wykręty, to nie ma ani on, ani oni dobrze poukładane w głowie.

  120. Andsol, to kretacz, nie da sie ukryc. A sadze, ze doradcow sie nie radzi, bo -jak oni to lubia ujmowac - “jest to zastepcz temat”.
    A moja mama odkrywa po raz pierwszy chyba w zyciu dobra chlopska angielska kuchnie: bubble & squeak, kedgeree z kolonialnyi wplywami, zupe marchewkowo-kolendrowa i takie tam, pytajac dlaczego do tej pory chowalam przed nia te wspanialosci. A chowalam dlatego, ze sama pogardzalam, zas obecnie nieustannie glowkuje, co jej zrobic aby bylo bezglutenowe (okazalo sie, ze jest gluten-sensitive, stad galopujaca anemia).
    Bubble and squeak nie moze sie nachwalic, to dzisiejsze odkrycie. Bardzo sie cieszy, ze Lindt 70% is good for her (witamina B12) Lekarka, dr Kesselman zalecila! Bless her.

  121. Tak wyglada b&s
    http://www.bbcgoodfood.com/recipes/3033/bubble-and-squeak-cakes

  122. Rekordowa frekwencja :smile:

  123. Helenko, na anemię wątróbka i dania ją uwzględniające. Na początku lat osiemdziesiątych mojej siostrze w fatalnej kondycji poradziła ten medykament doświadczona pani profesor medycyny i od tamtej pory została ta rada sprawdzona przez wiele różnych osób. No i żółtka, oczywiście.

  124. A, także czerwone mięso :)

  125. Tak, Teresko, watrobka owszem, ale mama nie przepada. Ale jeszcze lepszy jest bogaty w zelazo szpinak. I wszysto iinne ciemno-zielone! Szpinak dzis tez byl i codziennie bardzo duzo kopru do wszystkiego!

  126. Zaraz lecę wmówić Starym, że mam anemię! :D Czerwone mięso, wątróbka, mniam, mniam. :cool:
    Ze szpinakiem to jest trochę inaczej, niż się przywykło uważać. Wprawdzie jak na warzywo i tak ma on stosunkowo dużo żelaza, ale nie 35mg/100g, jak dawniej podawano, tylko 3,5 mg. Pomyłka wzięła się stąd, że Gustav von Bunge, który w 1890 tę zawartość żelaza wyliczył, używał szpinaku suszonego, nie świeżego, składającego się w 90% z wody. Więc albo trzeba rąbać suszony szpinak bez popijania, żeby nachapać się mnóstwo tego żelastwa, albo jeść świeży, ale ze świadomością, że aż taki bogaty w żelazo to on nie jest. :-)

  127. Najlepiej wchłania się żelazo w postaci hemowej. Żelazo w warzywach jest postaci niehemowej. Czyli wątróbka i wołowina, Heleno :)

  128. Juz to tez zostalo zweryfikowane i z powrtem uwaza sie, ze duzo zelaza:

    Spinach, along with other green leafy vegetables[9], is considered to be a rich source of iron. For example, the United States Department of Agriculture states that a 180 g serving of boiled spinach contains 6.43 mg of iron, whereas one 170 g ground hamburger patty contains at most 4.42 mg.[10]

    The bioavailability of iron is dependent on its absorption, which is influenced by a number of factors. Iron enters the body in two forms: heme iron and non-heme iron. All of the iron in grains and vegetables, and about three fifths of the iron in animal food sources (meats), is non-heme iron. The remaining portion from meats is heme iron.[11] The iron in spinach is poorly absorbed by the body unless eaten with vitamin C and calcium. The type of iron found in spinach is non-blood (non-heme), a plant iron, which the body does not absorb as efficiently as blood (heme) iron, found in meat.[12]

    The larger portion of dietary iron (nonheme) is absorbed slowly in its many food sources, including spinach. This absorption may vary widely depending on the presence of binders such as fiber or enhancers, such as vitamin C. Therefore, the body’s absorption of non-heme iron can be improved by consuming foods that are rich in vitamin C. However, spinach contains iron absorption inhibiting substances, including high levels of oxalate which can bind to the iron to form ferrous oxalate, which renders much of the iron in spinach unusable by the body [13]. In addition to preventing absorption and use, high levels of oxalates remove iron from the body.[14] But some studies have found that the addition of oxalic acid to the diet may improve iron absorption in rats over a diet with spinach without additional oxalic acid.[15] However, foods such as spinach that are high in oxalic acid can increase the risk of kidney stones in some people

  129. Ja wiem! Ale nie zmusze jej do jedzenia watrobki zbyt czesto. A czerwone mieso podaje w postaci wolowiny i cieleciny!

  130. Tak sie zastanawiam nie lamiac poobiedniej ciszy.
    Gdyby wsrod tych kandydatow okazal sie jeden, ktory sie lubi nadymac i dasac, i gdyby mial u boku rozumna babe, jako kierownika kampanii, to czy udaloby sie jej namowic swego pupila, ze jak przegra, to mozna sie ladnie zachowac: usmiechac sie, robic dobra mine , gratulowac zwyciezcy, zyczyc mu powodzenia? Czy jest cos takiego mozliwe?

  131. Zaraz, co zostało zweryfikowane? Bo wprawdzie nie chce mi się teraz dokładnie wyliczać, ale 6,43mg/180g to wyjdzie po przeliczeniu właśnie gdzieś około podawanych przeze mnie 3,5mg/100g. A lepsza przyswajalność żelaza w postaci hemowej też nie została zakwestionowana. Czyli dalej mogę spokojnie wmawiać Starym, że mam anemię i żądać surowej wątróbki. :lol:

  132. Cielęcina to jest czerwone mięso? 8O

  133. Miejmy nadzieję, Heleno, że osobiście się o tym przekonamy :)

  134. Heleno, na mój rozum kandydaci niekoniecznie musieliby mieć u boku babę, żeby się ładnie i rozumnie zachować. W końcu i koty mają dużą siłę perswazji. :D Ale uni musieliby zechcieć chcieć… :roll:

  135. Kot Mordechaj  20 czerwiec 10,   19:48

    Bazanty tez sa pozytezne dla organizmu. I tanie jak barszcz w porownaniu np. z taka organiczna kura hodowana felinarnie.

  136. Wątróbkę można podawać w pasztetach, pastach, farszach do naleśników. Ja naleśnik (jeden) robię z jednego jajka + jednego żółtka + 2 dag startego żółtego sera (wszystko roztrzepać widelcem w miseczce). Jeśli dodam do tej masy 2 plasterki pokrojonego w kostkę salami to mam pełne danie :) , ale można i z farszem wołowino-wątróbkowym zawinąć. Mój z salami zawijaniu nie podlega. Lubię go z pomidorem, papryką, itp.

  137. Robiłam dziś lody: 600 ml śmietanki + 12 żółtek + 30 g cukru + szczypta gałki muszkatołowej + dwie łyżki spirytusu. Bardzo mi smakowały, może Twojej Mamie też by się podobały?

  138. Spojrzałam dyskretnie na listy, ile wydano kart do głosowania i w miejscu gdzie akurat głosuję (centrum Łodzi), podpisy znajdowały się w bardzo nielicznych rubrykach.

  139. Szpinak między bajkami trzymam :) , też dzięki tamtej pani profesor. Moja siostra miała straszne wrzody na żołądku i trzeba ją było operować, ale nie można było gdyż miała fatalne badania, m.in. hemoglobiny połowę minimum dla normy. Hemoglobina jest ważniejsza niż żelazo.

    Siostra miała jeszcze jeść krupnioki z kaszą gryczaną i czarny salceson.

  140. Kot Mordechaj  20 czerwiec 10,   20:00

    KONIEC CISZY POOBIEDNIEJ! :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted:

  141. Kot Mordechaj  20 czerwiec 10,   20:02

    Nalesniki maja zakazany gluten. :sad:

  142. Widzę, Mordko, że się nie mogłeś doczekać. :lol:
    Coś czuję, że zaraz przywleczesz jakąś głośną linkę. ;)

  143. Niczego nie podalabym jej z 12 zoltkami, bo musi uwazac na cholesterol, a to nawet teraz po rehabilitacji jajek jest niedozwolone. Podobnie spirytus - u nas go sprzedawac nie mozna, zas proba przewiezienia z Polski skonczyla sie konfiskata - nie wolno wnosic spirytusu na poklad, nawet w walizce, jak ja probowalam. .

  144. OK:

    Siedzi wrona na drzewie z serem w dziobie. Idzie lis:
    - Wrona, idziesz na wybory?
    Wrona odpowiada: - NIE.

    Lis zabiera ser i ucieka. Wrona myśli:
    - A jak bym powiedziała “tak”, coś by się zmieniło?

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,107448,8032165,Wieczor_wyborczy_na_zywo_w_Wyborcza_pl.html#ixzz0rPzY5yNy

  145. A nie mówiłem, że koty są dobrymi doradcami? Kaczyński pogratulował Komorowskiemu. :-) I całkiem słusznie powiedział, że w drugiej turze będzie się wybierać wizję Polski.
    http://wyborcza.pl/1,75478,8039637,Kaczynski_po_ogloszeniu_wynikow__Druga_tura__to_dwie.html

  146. Uwazam, ze K-R trzeba dac DUUUUUZA lapowke i sprobowac sciagnac ja do sztabu Komorowskiego :sad:
    Co to, q.., jest “jestem spelniony”? Nikt mu nie mogl czegos przyzwoitego napisac?

  147. Tylko popatrzcie na tego Sławomira Nowaka, no tylko popatrzcie. Tam nie ma substancji, żeby cos lepszego napisać :(

  148. No, nasz racje, vesper - zalosne miernoty. Usiluje wyobrazic sobie Obane wychodzacegi do tlumu wyborcow i oznajmiajacego z glupia mina: I am fulfilled!

  149. Taaaa, jeśli już teraz czujesz się spełniony, to wracaj do domu i zacznij pisać memuary :twisted:

  150. Nowak studiował na moim wydziale i trochę go kojarzę. Orłem nie był :twisted: Bardziej się skupił na kręceniu się wokół Tuska, niż zgłębianiu teorii

  151. Helenko, w moim naleśniku nie ma glutenu. A co do cholesterolu to mam właśnie na stole książkę prof. dr hab. med. Waltera Hartenbacha “Mity o cholesterolu” który dowodzi, że lepiej dla własnej kondycji jest mieć tego chlesterolu 350 niż 180, że o mniejszych liczbach nie wspomnę. Książka została napisana po to “by uwolnić potencjalnych pacjentów od psychozy strachu wywołanej przez zdeklarowanych “przeciwników cholesterolu”. Pragnie on oszczędzić im niepotrzebnych obaw i niepokoju, oraz uchronić ich przed poważnymi problemami zdrowotnymi, m.in. większą zapadalnością na raka, a nawet śmiercią.”Koniec cytatu. Jest jeszcze “Cholesterol naukowe kłamstwo” Uffe Ravnskov, ale tej jeszcze nie czytałam.

  152. Nieważne, co powiedzieli kandydaci - ważne, co powiedziała nasza ulubiona pani prefesur. Bo ona jak coś powie, to już powie :twisted:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8039930,Staniszkis__Mamy_jednego_wielkiego_przegranego__czyli.html

  153. Lody były dla trzech osób, ale innym razem robiłam głównie z żółtek i też były znakomite. Żółtka to w ogóle produkt znakomity.

    Jeśli już czegoś w badaniach okołocholesterolowych pilnować to HDL-u i trójglicerydów. Tak umiem :)

  154. Wiesz, Bobiku, bardzo niechętnie, ale trochę racji muszę jej przyznać. Komorowski z wynikiem 45% miał szansę na więcej, ale oddał ją przez … Oj, wszyscy tutaj wiemy przez co. Przez to, jak jest :( Jest po prostu jedynym nie Kaczyńskim, którego można serio wziąć po uwagę. Myślę, że wiele głosów oddanych na Kaczyńskiego jest oddanych na niego, ale głosy na Komorowskiego to w dużej mierze głosy oddane przeciwko kontrkandydatowi. Myślę, że on na tym wygra i te drugą turę, ale będzie musiał sie jakoś sensownie pokazać, jakoś pozytywnie odróżnić od Kaczyńskiego, a wiemy, że nie potrafi. Mam nadzieję, że będzie to lepszy prezydent niż kandydat na prezydenta.

  155. :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:

    Pani Profesor kladzie glowe na torach kazdym swym wystapieniem publicznym. :lol: :lol: :lol: :lol:

  156. Przypominam, że 5 lat temu L.K. też przegrał w pierwszej turze, co znaczy tylko tyle, że słyszałem, iż historia lubi się powtarzać.

  157. Co poza wynikami pierwszej dwójki jest ciekawe, to bardzo wysokie miejsce Korwina-Mikkego (przed Pawlakiem!). Okazuje się, że jednak wcale nie tak mało ludzi bierze go na serio. 8O No i kompletna już marginalizacja Olechowskiego - za Jędrusiem L. nawet.
    Aha, mapa wyborcza też jest ciekawa, chociaż nie zaskakująca. Te dwie Polski, czy też dwie wizje Polski bardzo wyraźnie na niej widać.

  158. Słuszna uwaga, zeenie. Na dodatek w wynikach sondażowych L. Kaczyński miał dużo niższe poparcie, niż wyszło w rzeczywistości. Ludzie wstydzili się przyznać ankieterom, że głosowali na niego.

  159. Bardzi smieszne zestawienie tytulow w Rzepie:
    1. Bedzie druga tura wyborow
    2. Ameryka wybrala Kaczynskiego.

    Biedne chlopaki rzepakowe.

  160. Głosowanie na Korwin-Mikkego nie musi oznaczać brania go na serio. Część z tego to mogły być głosy przeciwko głównym kandydatom, coś jak odpowienik głosu nieważnego.

  161. Vesper, według pani prefesur przegrana Komorowskiego polega na zwrocie na lewo i rozmyciu liberalnego wizerunku. Już litościwie nie będę przypominał, jak usiłował rozmywać swój dawny wizerunek ukochany kandydat Jadzi. ;) Ale gdzie u Komorowskiego ten wielki zwrot na lewo? 8O Cały czas tu pojękiwaliśmy, że w sumie to ciężka prawica i PiS-bis. A poza tym dlaczego zwrot na lewo ma sam w sobie być czyjąkolwiek przegraną? Może się nią okazać, jeżeli wyborcom się to nie spodoba, ale skoro Komorowski jednak zebrał więcej głosów niż bardziej prawicowy Kaczyński, to można przypuścić, że jego problemem nie był żaden zwrot na lewo. ;)

  162. Tytul komentarza Lisickiego: W stronę państwa Platformy
    (Byly nadzieje , ze Polacy zmienia sie po 10 kwietnia, ale sie kurde nie zmienili etc…..)

  163. Zwrot na lewo? Wielkiego zwrotu na lewo nie widzę, ale jakiś tam jest: wizyta na Kongresie Kobiet (z jakim skutkiem, przemilczmy litościwie, żeby nie dożynać naszego kandydata), odżegnanie się od prywatyzacji w służbie zdrowia, nominacja Belki. To są ukłony w lewo.

  164. Czas na zapowiadaną łyżkę dziegciu w kongresowym miodzie.

    Wszystkie uczestniczki otrzymały karty do głosowania w prawyborach. Wystarczyło zaznaczyć nazwisko i wrzucić do jednej z urn. Nigdzie nie trzeba było sie fatygować. Jak myślicie ile pań pofatygowało się oddać głos? Niecałe 51 %
    Dla mnie jest to coś kompletnie niezrozumiałego. Te panie zadały sobie trud wzięcia udziału w Kongresie. Poswięciły czas, pieniadze, etc. a za trudno im było głosować w prawyborach. Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć.

    Pierwsze miejsce otrzymał Komorowski - 49,9 %, drugie Napieralski - 17 %, potem Olechowski, Pawlak i Kaczyński - 8 %

    zeen,
    owszem pamiętam wyniki I i II tury w 2005 :evil:

  165. No właśnie, to są ukłony, a nie zwrot. Ale mnie przede wszystkim ubawiło, że dla Jadzi zwrot na lewo jest czymś w rodzaju grzechu śmiertelnego, który jest dla kandydata karą samą w sobie. Nie mówiąc już o pewnej karze ze strony wyborców, którzy, jak wiadomo, nawet najmniejszych lewicowych ciągot nie przejawiają. :twisted:

  166. Jak meandrują myśli pani profesor, boję się zgadywać, ale pozycja Komorowskiego nie jest tak silna, jak by się mogło wydawać i mam nadzieję, że się teraz dopiero weźmie facet do roboty, przestanie dawać plame za plamą i sprawi, że więcej osób będzie chciało zagłosować na niego, a nie tylko przeciwko Kaczyńskiemu.

  167. Mogly byc nie zarejestrowane, albo glosowac z rodzinami.
    W poprzednich wyborach kobiety stanowily 56% wszystkich glosow oddanych na PO (pamietam tak dobrze, bo wypomnialam to Tuskowi na powyborczym spotkaniu w Londynie, w moim ratuszu)

  168. Konsylium Koszykowe już wydało werdykt w sprawie zdolności intelektualnych pani profesor. Ukłon w lewo, sądząc po wyniku Napieralskiego, to jest akurat ukłon w bardzo dobrą stronę :)

  169. Jotko, może nie dziegieć. Uznały to za zabawę w wybory. O frekwencji mówię.

    zeen, bo szlag mnie trafi :evil:

  170. No i znowu bedziemy obgryzac paznokcie az do 4 lipca.

    Sondaze tradycyjnie zawyzaja glosy kandydata liberalnego. Pamietam jak magazyn slate.com juz wlasciwie oglosil Johna Kerry prezydenckim zwyciezca w 2004; w tym samym czasie CNN podawala, ze Kerry przegral. No ale z 40 dziennikarzy Slate 38 glosowalo na Kerry’ego, wiec ten inteligencko-wielkomiejski bias jest pewnie wyczuwalny dla ludzi na ulicy. Zreszta Kerry/Edwards byliby fatalna prezydentura i dzisiaj pewnie Amerykanie mieliby Johna McCain zamiast Obamy.

    Ameryka wybrala Kaczynskiego? Interesujace.

  171. Aaa, bardzo interesujące te wyniki wyborcze na Kongresie, niezależnie od dziegciowej frekwencji. Czyli gdyby faceci w dzień wyborów zostali w domu, Kaczyński nie miaby szans? 8O
    Fascynujące! :D

  172. Glosowanie “przeciw” jest na porzadku dziennym w demokracji i zdarza sie chyba znacznie czesciej niz “za”. W ostatnivh wyborach brytyjskich ( w ktorych uczestniczyc nie moge) E. zgrzytajac zebami glosowala na Camerona, wobec ktorego byla bardzo krytyczna. W tej chwili chyba mniej, bo on zrobil pare dobrych posuniec z miejsca, niemal nazajutrz.

  173. Dla mnie Belka nie jest żadnym ukłonem w lewo. Nie kojarzę go z lewo tylko z trzeźwością. Lewą kość rzuciły media.

  174. Całkowicie zgadzam się z tym, że Komorowski nie powinien nawet myśleć o spoczęciu na laurach, bo rybka jeszcze nie w sieci. Zresztą z tego to on chyba sobie zdaje sprawę. Pytanie tylko, czy ma pomysł, jak w drugiej turze swoje szanse zwiększyć i czy potrafi go wprowadzić w życie.

  175. Właśnie, Bobiku, też się zastanawiam, czy wie jak i czy potrafi to zrobić. W jego zaplecze od początku nie wierzę, bo troche je znam. Dla mnie decyzja o wyborze na szefa kampanii osoby, która położyła kampanię poprzedniego kandydata jest po prostu kuriozalna.

  176. W telewizorni już na ostro toczy się kampania przed II turą.
    Idę spać. Dobranoc :)

  177. Watpie Bobiku, Komorowski jaki jest kazdy widzi. I w Paryzu nie zrobia z owsa ryzu, itp itd. Najlepsze co moze Komorowski zrobic to nie podpasc. Wszyscy mu pomagaja jak moga. W Polityce byl dlugi artykul, ze juz od sredniowiecza jego przodkowie byli sprytni i patriotyczni. W domysle- potomek takich przodkow musi tez by okie dokie. My tutaj tez sie staramy jak mozemy.

  178. Bobiku, dziękuję za korektę :-)

  179. W krótkich postach zawsze do usług, Haneczko. :-) W dłuższych w miarę czasu do dyspozycji.

  180. Komorowski nie przeszkadza mi jaki jest. Niech będzie. Przeszkadza mi za to, gdy na przykład dla poklasku rzuca polowanie. To coś jak ślub kościelny Tuska.
    Chodzi mi o to, że Komorowski jest reformowalny, a prezydentura potrafi reformować. On może zmieniać się w trakcie. Na zamówienie nie lubię. Trawię, bo muszę, ale nie lubię.

  181. No tak, niby wiadomo bylo, ze mniej wiecej tak bedzie, ale po jednej dzisiejszej porannej wycieczce na glosowanie, ledwie wrocilam (po drodze odwiedzilam przyjaciolke, ktora wczoraj zlamala nadgarstek), juz od razu musze sie nastawiac sie na powtorke wycieczki do punktu wyborczego.

    A Komorowski musi uzyskac cos, co zawsze fascynuje tutejszych komentatorow, czyli momentum (doslownie przyspieszenie, ale chodzi o energie w kampanii wyborczej). Rzeczywiscie, bardzo to wszystko blado wypadlo, i jak bym nim byla to bym sie szybko rozejrzala za kims bardziej rzutkim niz Nowak. Oczywiscie, istnieje jeszcze problem ograniczen naturalnych kandydata.

    Heleno, wlasnie wczoraj odkrylam mieszanke bezglutenowa na nalesniki, z biala maka gryczana, bez jajek. Swietna - sprobowalysmy wczoraj w Whole Foods, i od razu musialam to kupic, bo dzieciom bardzo smakowala - nie ze wzgledu na bezglutenowosc (choc dobrze jest nie przesadzac z pszenica, bo w koncu od nadmiaru mozna sie uczulic, nawet jak sie nie bylo uczulonym od poczatku), tylko ze wzgledu na smak (wcale nie dziecinny zreszta). Do tego bardzo wydajna, prosta w przygotowaniu (dolac tylko wode), i pelna naturalnych witamin i mineralow. Zrobiona z bialej gryki, rosnacej w Maine. Moze cos podobnego uda Ci sie dostac w Londynie (zwlaszcza, ze masz tez sklep Whole Foods, a Neal’s Yard moze tez miec cos podobnego).

    http://www.ployes.com/

  182. Z tego szukania linku do mieszanki bezglutenowej, zapomnialam dopisac sie do podziekowan dla Jotki za swietne korespondencje z Kongresu Kobiet. Dziekuje Jotko, prawie mi sie teraz wydaje, ze tam bylam. :-)

  183. Moniko, dzieki, sprawdze Neal’s Yard (ze Ty jeszcze takie rzeczy pamietasz! Przeciez chyba w Twoich czasach londynskich to byl ledwo jeden na Covent Garden, nie? Kupowalam tam zawsze suszona lawende przciw molom i dla E. jakies rescue remedy, choc w nie nie wierzymy).

    Sluchajcie, jesli mozna bylo tak ucywilizowac Kaczynskiego, jak uczynila to K-R, to moze i Komorowskiego daloby sie naklonic, aby nie chlapal ozorem po proznicy? Ale musialby wziac kogos dobrego, tak dobrego jak K-R.
    Nie, nie moze spoczac na laurach. Zeeen ma tez racjhe przypominajac 2005 r.

  184. Co powinien zrobic Komorowski, zeby dostac glosy Napieralskiego?

  185. Powiem Wam, czego się spodziewam: że kampania Komorowskiego przed 2 turą skupi się na straszeniu Kaczyńskim, przypominaniu rządów PiS.
    Będzie to błąd, za który zapłatą będzie przegrana Bronka.

  186. Właściwie wystarczy, żeby nie chlapnął nic głupiego, szczególnie w kwestiach ważnych dla lewicowego elektoratu. 66% wyborców Napieralskiego deklaruje chęć głosowania na Komorowskiego.

  187. K-R ma u mnie przechlapane :evil:

  188. Wiesz, Heleno, ja jednak moje stare katy dosc regularnie odwiedzam, i trudno zapomniec tak zupelnie sporo lat z zycia (i najczesciej korzystalam z Neal’s Yard in the City of Dreaming Spires, gdzie byl calkiem popularny, tyle, ze na studencka kieszen - drogi). :-)

    A z tym cywilizowaniem to jednak troche trudna sprawa, choc nie beznadziejna. Z tego co dotad czytalam, Komorowski niechetnie sluchal porad specjalistow od kampanii wyborczych (to waska, ale z cala pewnoscia istniejaca np. tutaj specjalizacja). A do tego nie moze sie chowac za zalobny welon…

  189. Komorowski sprawia wrażenie kogoś, kto zawsze wie lepiej i chętniej otacza się ludźmi, którzy nie tego nie kwestionują :twisted:

  190. W sprawie odglutenowania się. Brazylijskie mini-chlebki pão de queijo, chlebki serowe. Ser mniej istotny, ważne, że to mąka maniokowa. I wiele potraw na niej opartych.

  191. Vesper, mam cholernie długie zęby na pijar :evil: Wolę, gdy jaki jest koń każdy widzi. I mogę pomyśleć, co można z tym koniem zrobić. Albo i nie.

  192. Haneczko, pewnie że tak! Mi się też nie podobają wszelkie fotoszopy wizerunkowe. Myślę jednak, że dobrze by było, gdyby ktoś mu wytłumaczył (a on łaskawie przyjął do wiadomości), że problematyka podnoszona przez środowiska kobiece jest niezwykle istotna, bo dotyczy połowy mieszkańców państwa, którego zamierza być głową. I że robienie sobie śmichów chichów z parytetów jest nie tylko strzałem w kolano, ale jest po prostu obraźliwe dla 56% jego wyborców. Może parytety popierać lub nie. Wolę, żeby powiedział co naprawdę o tym myśli, ale niech sobie q… nie robi z tego jaj :evil:

  193. Jest sprawa dla PO w kampanii: karta praw podstawowych, którą może wygrać ludzi Napieralskiego.

  194. No dobrze. Presja była silna. Bezglutenowy sposób przyjaciół po przejściach. Od razu zaznaczam, że nie sprawdzałam.
    Olej lniany ze źródła, którego publicznie nie podam.
    Plus codziennie sok z:
    1 mała pietruszka
    1 mały kawałek selera
    1 malutka cebula
    3 normalne pomidory
    To pisałam ja, haneczka. Róbcie z tym co chcecie. Na mój rozum- zaszkodzić nie może.

  195. Tak naprawde to PR to troche niebezpieczna bron. Kerry, o ktorym tu juz wspomnial Krolik, zostal beznadziejnym kandydatem prezydenckim, gdy przestal byc soba. Poniewaz to moj senator (z Massachusetts), i znam go troche dluzej, to moge z czystym sumieniem napisac, ze tak zupelnie beznadziejny, jak to napisal Krolik to on jednak nie jest, ale mial specjalistow, ktorzy wtloczyli go w ramy, w ktorych przestal byc soba, a nie zostal kim innym (nam z Massachusetts trudno go bylo poznac, gdy ubiegal sie o prezydenture). To takze jest niebezpieczenstwo przy zabawach z PR, zwlaszcza gdy polityk juz jest znany (Kaczynskiemu sie udaje tez w duzej mierze dzieki zalobie jako alibi).

    Na pewno gesty w strone elektoratu Napieralskiego by pomogly, ale trzeba uwazac, zeby nie wyalienowac wlasnego “naturalnego” elektoratu, ktory moze nie tyle nie zaglosowac przeciwko, co po prostu zostac w domu - co byloby bardzo niebezpieczne.

  196. Karta Praw Podstawowych nie będzie alienować elektoratu PO, chyba że ten nieco bardziej konserwatywny. W sumie PO już się wypowiadała pozytywnie o Karcie.

  197. Otóż postawa PO wobec KPP była taka: my byśmy byli za, ale nie damy rady, bo opozycja zbyt duża….
    Zatrąciło ojcem Gowinem.
    Jak zwykle frekwencja w 2 turze będzie sporo niższa, oprócz tych, którzy zwykle w takich razach zostają w domu, zostaną także w większości Napieralscy, ergo: zyskuje Kaczyński, jego elektorat jest bardziej zdyscyplinowany.

  198. W układance trzeba wziąć pod uwagę wysoce prawdopodobny wariant:
    Napieralski jest sprzedajny, kto mu da więcej, tego gotów poprzeć, chyba, że mu to wyperswaduje przytomny głos doradcy, przypominający, że wyraźna deklaracja za którymkolwiek kandydatem, będzie niebezpieczna wobec zbliżających się wyborów parlamentarnych.
    Z ostatniej chwili: Komorowski 39% do 37% Kaczyńskiego - z konferencji prasowej Komisji Wyborczej z 15% komisji wyborczych.

  199. :evil:
    Dobranoc. Może ranek będzie lepszy od wieczoru :???:

  200. Ach ten Kerry, Moniko. Jakos od poczatku mi nie lezal. Facet zeni sie z milionerka a po jej smierci z nastepna milionerka? What are the odds? No zreszta niech mu tam, moze nie znal w swoim kregu nikogo kto nie byl milionerem, ale zawsze mi jakos nie lezy kiedy to milionerzy sa championami biednych, ktorych zwykle unikaja jak ognia w swoim zyciu. Zreszta Edwards podobnie, byl championem biednych tylko nie cierpial u nich bywac, na ich piknikach, grillach itp. Jakos to jest takie patronising. Ale zgadzam sie co mowisz o PRach. Kerry staral sie byc wszystkim dla wszystkich i wreszcie to brzmialo desperacko, choc prasa go na koniec chwalila, ze nareszcie zaczal byc prezydencki. Nie na wiele sie to zdalo.

    W kazdym razie mysle ze Komorowski musi cos pokazac, np wiecej kobiet, jak slusznie zauwazyla vesper. Ale jak tu Komorowskiemu byc championem kobiet jak u Kaczynskiego kobiet masa i rzadza a u Komorowskiego sladowe liczby.
    No jest jeszcze dwa tygodnie.

  201. Gdyby brać pod uwagę, kto w absolutnie równym stopniu potrafi zadowolić obie płcie, to prezydentem powinien zostać Kornel Morawiecki. :D
    http://wybory.gazeta.pl/wybory/1,106728,8040631,Na_Komorowskiego_glosuja_mlodsi__Kaczynski_wygrywa.html

  202. Nie od dziś mnie zastanawia, skąd się we wszelkich wyborach bierze tak szalona przewaga PiS-u lub kandydatów pisopodobnych w Ameryce. Macie jakąś teorię na ten temat?

  203. Tak Bobiku, mam teorii kilka:

    Po pierwsze primo emigracja Polska w USA to sa juz dzisiaj ludzie starsi (mlodsi jezdza za praca po Europie, taniej i latwiej dostac zgode na prace), czesto z malych miasteczek i wsi polskich i glosuja tak jak starsi ludzie z miasteczek i wsi polskich.

    Po drugie emigracja polska zwykle jest zorganizowana wokol polskich kosciolow, tam sie bawi, spiewa, oglada polskie filmy i wysyla dzieci na lekcje polskiego. A kosciol jest za Kaczynskim.

    Po trzecie emigracja polska jest czesto sprzed 1989 roku i nie akceptuje niczego na lewo. Jest zamrozona ideologicznie przed 1989 rokiem, kiedy to Kosciol, Bog, Ojczyzna bylo opozycja w stosunku do komuny. Kaczynski reprezentuje antykomune i Kosciol i Polska najwazniejsza.

  204. Ameryka jest bardziej na prawo w ogole, choc juz niekoniecznie w szczegole. I immigranci z Polski, przynajmniej w duzych skupiskach, czesto po prostu bardziej odpowiadaja profilowi PiS-owskiemu, wzmocnionemu zapewnebardziej przez ogladanie telewizji Fox niz wizje Ameryki Emersona czy Thoreau. Tlumaczenie swiata Rusha Limbaugh, Sary Palin i Tea Party (baardzo proste, i dowlujace sie ciagle do walki z komunizmem) sa dla tej grupy latwiejsze przyjecia ich za swoje.

    A co do tezy, Kroliku, ze nie nalezy w ogole ufac milionerom, to zasadniczo sie zgadzam, ale sa tak znane wyjatki jak obaj Rooseveltowie i Ted, i Bobby Kennedy, ze jednak to tez trzeba brac pod uwage. Zas sam Edwards jest bardzo biednej robotniczej rodziny, tylko bogato sie ozenil, wiec tym bardziej to psychologicznie interesujace, ze w rzeczywistosci nie czul zbyt wielkiej sympatii do ludzi z podobnym pochodzeniem (ale dobrze przemawial na te tematy - oczywiscie do czasu, gdy sie nie okazalo, ze cale jego zycie bylo fasadowe).

    Tymczasem Obamie coraz wiecej osob powtarza, by znalazl w sobie wewnetrznego Roosevelta (lub Teda) - i to sa apele sposrod grona jego sympatykow. Tu Frank Rich z NYT:

    http://www.nytimes.com/2010/06/20/opinion/20rich.html?ref=opinion

  205. Wszystko prawda Kroliku ale PPG = Plano Polish Gang, gdyby go dopuscic do glosu wybralby Komorowskiego w proporcji odwrotnej niz Chicago. Wlasnie “dostalam po paluszkach” za domaganie sie ulatwien w glosowaniu dla emigrantow ze srodowisk odleglych od konsulatow i za ogolne niezrozumienie mysle.
    Poza tym dlaczego inne sztaby wyborcze tak latwo te emigracje oddaja? to jest troche inne pytanie niz Bobika, ale najpierw sie marginalizuje emigracje a potem ja oskarza, ze glosuje na zlego kandydata :)

  206. Dziękuję za rozjaśnienie mi umysłu. :-) Mnie się właśnie wydawało, że ta emigracja od kiełbasy, bigosu i ludowych strojów już się wykruszyła i obecna jest już inna. Ale może to faktycznie bardziej w Europie.

  207. Emigracja odwracająca się od kiełbasy i bigosu nie jest Polonią, jest zaprzaństwem! Niech żyje bigos z mielonym!

  208. Troche tak jest Wando, ze jesli ktos przyjezdza z kraju tutaj z wizyta to PIS albo cos podobnego, ale zaproszaja ich organizacje emigracyjne afiliowane zwykle przy kosciolach. Ja osobiscie nie znam swieckiej i socjaldemokratycznej organizacji Polakow w Kanadzie, ale tez nie znam tych organizacji jakos nadzwyczajnie dobrze. Wiem ze jest przy kosciele jakies stowarzyszenie matek Polek i sa organizacje ideologicznie bazowana na imigracji z poprzednich wojen czy zawieruch, ktore pachna taka dmowszczyzna/maciarewiczyzna.

    No ale po to mamy demokracje, zeby kazdy glosowal jak chce.

    Wando, pewnie tak samo trudno jest dojechac na wybory komus kto glosuje na PIS czy na PO, wiec w duzej liczbie to sie jakos wytrzynaszcza jak w brydzu. Polacy za granica moga glosowac na prezydenta w Polsce, ale nie sadze, zeby obowiazkiem polskim bylo wkladanie w ten dla nich przywilej jakichs nadzwyczjnych srodkow. Moze te srodowiska daleko od konsulatow moga sie jakos same zorganizowac na nastepne wybory.

    Nie wiem jak inne kraje, ale wiem ze Portugalczycy to moga maja “swojego” reprezentanta diaspory portugalskiej w ichnim parlamencie ktorego wybieraja tak jak ci co glosuja w kraju. Portugalczykow we swiecie cale masy i jakos to sobie zorganizowali, zeby diaspora byla zwiazana z Portugalia. Polakow za granica jest mniej, no i czesto Polacy w kraju maja im za ale ze sobie z Polski wyjechali to niech teraz za soba zamkna drzwi i oddadza klucze.

  209. Uroczyście oświadczam, że mówiąc o bigosowej emigracji nie miałem na myśli odszczepieńców w rodzaju PPG :lol:

  210. PPG nie ma nic przeciwko bigosowi, wrecz przeciwnie.

    kroliku - juz istnieje internet i bezpieczne lacza :) ja wcale nie zadam, zeby Polska mi zalatwila jet do LA chociaz wcale nie mialabym przeciwko :)

  211. Nie rozumiem dlaczego Polskie Panstwo nie jest w stanie zorganizowac glosowania pisemnego - nie tylko dla emoigrantow oddalonych od konsulatu, ale takze osob niepelnosprawnych i niedoleznych (aby nie musialy schodzic do piwnicy, jak w tym doniesieniu sprzed dwoch dni). Moja E. od lat glosuje droga pocztowa - we wszystkich wyborach - jest zarejestrowana, dostaje karte, wypelnia i odsyla na tydzien przed data wyborow.
    I tego nalezy sie domagac.
    Dobry doradca wizerunkowy jest wazny - ktos kto z zewnatrz moze zwrocic uwage kandydatowi czy politykowi co moze by dla wyborcy irytujace. Maggie Thatcher miala dosc piskliwe tony, kiedy przemawiala (a przemawiala przepieknie - z pasja, poczuciem humoru, niepospoloitym timingiem, jakiego moglby pozazdroscic niejeden zawodowy aktor, doskonala bogata angielszczyzna.) Ale piskliwie. Kiedy wreszcie znalazl sie ktos, kto jej zwrocil na to uwage (jej osobisty sekretarz kancelarii), wziela lekcje odpowiedniego ustawienia glosu. I przestala tym glosem irytiwac. Zmienila tez sposob ubierania sie - won poszly duze kokardy pod broda, na ich miejsce przyszly kostoimiki Aguascutum, kobiece, ale z gravitas. Byly dla niej specjalnie projektowne, aby wygladala jak maz stanu. I wygladala. Ktos jej doradzil i umowil sie z Aquascutum i Jaegerem.
    Mysle, ze Komorowskiego moglby ktos oduczyc wyglaszania protekcjionalnych sentencji, wytlumaczyc jak frustruje zyczliwych mu obywateli, a zwlaszcza obywatelki. Podpowiedziec, ze nie moze isc na zywiol, bo nie jest w barze, ani na przyjeciu imieninowym u cioci, ze w jego slowa ludzie starannie sie wsluchuja - tak jak najwyrazniej uczynila z Kaczorem K-R.

  212. andsol: jak najbardziej sie zgadzam: mielone, ale nie z bigosem tylko z ziemniakami i marchewka z groszkiem. Bigos kiedy indziej. Zima. W Polsce niedlugo juz zapomna o tych daniach objadajac sie wloskimi pastami czy chinszczyzna. Niedlugo tylko u nas za oceanem bedzie sie jeszcze przyrzadzac mielony z tluczonymi ziemniakami i marchewka z groszkiem czy niedzielny rosol (w poniedzialek pomidorowa). Beda nas badac socjologowie jak Florian Znaniecki kiedys emigracje polska w Ameryce. Moze nawet i jezyk nasz bedzie brzmial jak taki “mocium panie”… jak francuski w Quebec w porownaniu fo francuskiego z wspolczesnej Francji.

    Moniko, tez zwrocilam uwage na Franka Richa dzisiaj. Dobrych rad udziela Obamie tez Maureen Dowd, ale Obama jest jaki jest.

    Heleno, bylam wielkim fanem Maggie z jej zelaznym chelmiem z wlosow na glowie, bo miala cojones, i to sie widzialo zaraz jak tylko zaczela mowic. Mozna cos poprawic, zle nie da sie nadrobic osobowosci jednego kandydata, zeby przeskoczyla juz utrwalony wizerunek drugiego kandydata. Na ten pociag juz jestesmy spoznieni.

  213. :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock:
    Straszne wiesi naplywaja. Roznica jest minimalna…
    :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock:

  214. Maggie miala wizje i odwage, nieraz samobojcza wrecz.

  215. No i masz babo placek: jakby PO miala malo problemow. Napieralski probuje kapitalizowac swoj sukces natychmiast.

    http://www.wprost.pl/ar/199410/Napieralski-chce-byc-wicepremierem/

  216. To wkasciwie nie byloby zle….

  217. O, nie, rzeczywiscie - roznica 3%!

    A Maggie byla politykiem wyrazistym, czy sie kto z nia zgadzal, czy nie. Wyrazisci politycy jednak czesciej wygrywaja niz malo wyrazisci, choc trudno to odniesc do dzisiejszego dnia, bo zgadza sie tylko w czesci: na pewno Napieralski byl wyrazisty, Komorowski na pewno nie byl, a Kaczynski ogolnie jest wyrazisty (jak wyrazisty byl np. Bush), ale w tej kampanii te wyrazistosc wyciszyl.

  218. Bronisław Komorowski Teresie Torańskiej - http://wyborcza.pl/1,75480,8015416,Lepiej_nie_grzeszyc.html

  219. powiem tylko, że w domowych wyborach wygrał szlaczek niebieski :D

  220. Dzień dobry :-) A co to znaczy, że wygrał niebieski szlaczek?

  221. Obrus? Firanki, Sciany? POrcelana?
    Pewnie porcelana. Zawsze lubilam porcelane z niebieskim szlaczkiem.
    To wczorajsze z wieczora to mi sie nie przysnilo, co?

  222. już rozwijam

    wczoraj zabraliśmy młodego na wybory, żeby widział, że takie coś jest i że ważne toto. wcześniej zrobiłem wstęp teoretyczny, że co jakiś czas pyta się dorosłych o różne ważne sprawy i że wygląda to tak, że idzie się głosować, że poszukają nas na liście, że dostaniemy specjalne kartki z kwadratami do stawiania krzyżyków przy tym co nam najbardziej odpowiada, że są pieczątki na kartce, że urna czeka. zagłosowalim (a nawet tns obop mnie ucapił jako co piętnastego w wybranym lokalu).
    w domy zrobiliśmy swoje karty do głosowania, na szlaczki (miało być na auta, ale za dużo roboty z rysowaniem). razem opieczętowaliśmy wszystkie, a potem w przygotowanym miejscu do głosowania (stolik osłonięty książkami) - głosowanie i wrzucanie kart do przygotowanej urny. na koniec - komisyjne liczenie głosów.
    się młodemu podobało bardzo.

  223. Śliczne! :D Gdybym wiedział, to bym od razu głosował na niebieski szlaczek, ale co się odwlecze… w drugiej turze ma mój głos jak w banku! :lol:

  224. To się nazywa wychowanie obywatelskie ;-)

  225. :D
    tyle, że młody głosował na wszystkie trzy szlaczki, ewentualnie na dwa z trzech…

  226. Witajcie,
    poniżej informacje i pytania, które, moim zdaniem, powinny być mocno nagłosnione przedn II turą wyborów.

    1.)
    W książce wydanej z okazji II Kongresu Kobiet : Aleksandra Pawlicka Czas na kobiety. Rozmowy z twórczyniami I Kongresu Kobiet. Wydawnictwo Fundacja Aletheia, 2010, na stronie 23 czytamy wypowiedź Magdaleny Środy: Pamiętam, jak poznałam Joasię Kluzik – Rostkowską. Ona z Pis, ja lewicowa, i nagle odkrywamy, że w wielu sprawach, takich jak żłobki czy przedszkola, zapłodnienie In vitro, myślimy tak samo. Zaczęłyśmy się spotykać prywatnie, bez rozgłosu, bo Joasia była wtedy ministrem w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Zaprzyjaźniłyśmy się.

    2)
    W czasie, zakończonego w sobotę, II Kongresu Kobiet pani J.K-R była obecna, a nawet brała udział w panelu: Emancypacja kobiet i ewolucja mężczyzn. Kongres odwiedzili: Komorowski, Olechowski, Napieralski, Pawlak. Kaczyński nie zjawił się, nie przesłał żadnego listu, pani J.K-R nie przekazała od niego ani słowa.

    3)
    W czasie panelu: Kto jest za życiem? Zostało publicznie wypowiedziane zdanie, że pani J.K-R błaga JK, żeby absolutnie nie wypowiadał się publicznie na temat in vitro.

    4)
    W wyniku przeprowadzonych podczas Kongresu prawyborów, w których wzięło udział około 1500 pań, kandydaci otrzymali następujące poparcie:

    Komorowski – 49,9 %
    Napieralski – ca 17%
    Olechowski –
    Pawlak –
    Kaczyński – 8%

    Informacje te powinny być wykorzystane w czasie debaty o zdrowiu, ale nie tylko.

    Zarówno pani J. K-R, jak i panu Kaczyńskiemu powinny zostać publicznie zadane pytania związane z poruszanymi tu kwestiami.

    Na przykład czy pani J.K-R odżegnuje się, na potrzeby kampani, od wspólnoty poglądów z profesor Środą?

  227. Do drugiej tury jest jeszcze dosyć czasu, żeby młodemu uświadomić, na który JEDEN szlaczek ma głosować. :cool:

    Jotko, ja jakoś nie sądzę, żeby profesor Środa miała ochotę wykorzystywać rzeczy powiedziane jej prywatnie, po przyjacielsku, w zaufaniu, do celów politycznych. Ja bym nie miał. Poza tym przyciśnięta do muru JK-R zawsze może powiedzieć, że pod umoralniającym wpływem Prezesa poglądy wyprostowała, a poczucie nadużycia zaufania czy nielojalności wobec przyjaciół zostanie i obciąży panią profesor.

  228. Mówię jedynie o tym co zostało napisane i wydrukowane oraz powiedziane publicznie. M.Środy dotyczy to co w punkcie 1), jest to opublikowane.

  229. Mam tez wrazenie, ze ona NIE MUSI podzielac pogladow JK jako SZEF KAMPANII. Do jej zdan nalezy obecnie wylacznie zajecie sie kandydatem i pilnowanie aby nie dlubal w noisie, trzymal jezyk na wodzy i mial zatroskana mine.

  230. Gdybym był szefem sztabu Kaczyńskiego…
    Pewnie bym wszystko zrobił tak, jak JK-R, bo to się okazało nader skuteczne. ;)
    Gdybym był szefem sztabu Komorowskiego…
    Pewnie bym sobie odpuścił wyborców, nazwijmy to, moherowych i spiskoszukaczy, bo szansa ich przekonania, zwłaszcza przy pomocy racjonalnych argumentów, jest żadna. Skoncentrowałbym się na zastanowieniu - i to nie tylko doraźnym, dla potrzeb kampanii - dlaczego na Kaczyńskiego głosuje również część elektoratu całkowcie niemoherowego. Ludzie inteligentni, nienajgorzej ustawieni, nieźle zarabiający, z dużych miast. Pozornie “naturalny elektorat PO”. A jednak coś ich od tego PO odrzuca i głosują może nie tyle na PiS, co przeciw Platformie.
    Przyjrzenie się ich argumentom byłoby dobrą okazją do autorefleksji i ewentualnych autokorektur. Bo ci ludzie nie mają do PO pretensji o to, że nie daje więcej pieniędzy, albo nie czci Rydzyka. Raczej o to, że PO, wbrew swoim zapewnieniom, w praktyce reprezentuje tylko bardzo niewielką część społeczeństwa, a aspiracje całej reszty lekceważy, zasłaniając się sloganami o trudach transformacji i ofiarach, które trzeba w jej imię ponieść.
    Znalazłem np. taki wywiad z młodą reżyserką teatralną, która wyjaśnia, dlaczego w II turze zagłosuje na Kaczyńskiego:
    http://www.krytykapolityczna.pl/Wywiady/StrzepkaGlosujemynalepszygarnituranienaprogramy/menuid-1.html
    Można się z takim argumentami nie zgadzać, ale warto je potraktować poważnie i przynajmniej spróbować dyskusji. Bo postawa “każdy kto głosuje na Kaczora jest głupi” po pierwsze z racjonalnością nie ma nic wspólnego, a po drugie jakiekolwiek autokorektury Platformy uniemożliwa. No bo po co, skoro fajno jest i wystarczy tylko część elektoratu Kaczyńskiego przekonać, że jest durny, a wtedy już wszystko się samo ułoży. :roll:

  231. Zgadzam się Z Heleną, że JK-R prywatnie nie musi podzielać poglądów JK. Ona została wynajęta do zrobienia konkretnej roboty i robi ją dobrze. A poza tym w każdej partii jej członkowie różnią się w poglądach na konkretne sprawy i nie ma w tym niczego złego. Ale równocześnie wiem jak jest - jeżeli media się na coś takiego rzucą, to zwykle pewien smrodek się koło sprawy robi. Jak po komunikatach Radia Erewań: może nie w Kijowie, tylko w Moskwie, może nie rozdają, tylko kradną, ale coś tam z tymi autami było… :roll:
    Tyle że ja akurat za takimi metodami nie przepadam.

  232. Bardzo ciekawy wywiad. Nie ze wszystkimi poglądami się zgadzam, ale z częścią tak. Wystąpienie Balcerowicza na Kongresie Kultury było rzeczywiście niepokojące, ale ja przynajmniej potraktowałam to jako wyraz jego osobistej opinii, a nie stanowisko PO. Nie będę, jak pani Strzępka, głosować na Kaczyńskiego tylko dlatego, że Komorowski i PO mnie wkurzają, ponieważ boję się obsesyjnych skłonności Kaczyńskiego. Boje się też jego zaplecza. Mam wrażenie, że na czas kampanii wspiera się sympatycznym wizerunkiem pani K-R, ale gdyby wygrał, zza jego pleców wypełzłyby Bielany, Kurskie i inne Macierewicze. Co nie znaczy, że w diagnozie stosunku ludzi PO do problemów, z którymi przeciętny Polak na codzień się boryka, nie ma głębokiej racji. Dotyczy to też traktowania szeroko rozumianej kultury. Gdyby pogląd Balcerowicza w PO był dominujący, to miejsca na pochówek dla kultury juz możemy poszukać :(

  233. Ja również się boję cech charakteru Kaczyńskiego, przekładających się na jego decyzje polityczne. I nie mam wcale przekonania, że on (w jakiejkolwiek roli) położenie ludu rzeczywiście by poprawił. Bo w moim przekonaniu ten facet nie zna się ni cholery na gospodarce, a na dodatek jego cechy charakteru uniemożliwiają mu dobranie sobie dobrych doradców gospodarczych. Efekt jego majstrowania byłby prawdopodobnie taki, że zacząłby naprawiać zegarek spóźniający o 10 minut i doprowadziłby go do tego, że w ogóle przestałby chodzić. Również jak chodzi o kulturę nie mam poczucia, że jego rządy byłyby dla niej błogosławieństwem. Nawet gdyby nakłady wzrosły, zostałyby zapewne użyte do wsparcia jedynej słusznej linii w wiele większym stopniu, niż to się dzieje obecnie. Z tych wszystkich zresztą (i jeszcze kilku) powodów od początku nie miałem zamiaru głosować na Kaczyńskiego.
    Ale to nie zmienia faktu, że Platforma w wielu miejscach w pierś powinna się walnąć (i dobrze by na tym wyszła). I może zrewidować różne “niewzruszone” dogmaty - że nie ma alternatywy dla Balcerowicza, dla tego, dla śmego. Nie podważając znanych zasług Balcerowicza, nie można go jednak uznać za panaceum na każdą chorobę i w każdej sytuacji.
    Dla mnie istotne jest też pytanie, czy rzeczywiście głosujemy tylko na estetykę - na garnitury, nie programy. Czy “potęga smaku” rzeczywiście przekłada się, jak twierdził Herbert, a za nim wielu innych, na wybory polityczne i moralne, czy jest to jakieś nasze pięknoduchowskie złudzenie. I wcale nie jest to dla mnie problem czysto teoretyczny.

  234. Ech, bez przesady. Gdybyśmy głosowali WYŁĄCZNIE na garnitury i odpowiedni look, to Olechowski wygrałby w pierwszej turze. Na szczęście słuchamy jednak, co kandydaci mówią, a co niektórzy nawet pamiętają, co kandydaci mówili i robili kiedyś.
    A tak Bogiem a prawdą, to trzeba mieć mało wyśrubowane wymagania intelektualno-estetyczne, by PO wraz z ich kandydatem mogło im sprostać :twisted:

  235. Ja tego wiersza w gruncie rzeczy nie cierpie. Nie daltego, ze jest zbyt “publicystyczny” i nie dlatego, ze dzis nim oslania sie masa zwtczajnych szybrawow, ale dlatego, ze jest okropnie wywyzszalski. Przypomina mi zreszta jeden wiersz J. Borodskiego, ktrory mnie tez okropnie irytyje i miejscami zenuje. :smile:

  236. Świetny wywiad, Bobiku.

  237. No pewnie, że ten wiersz jest wywyższalski (a chyba i Herbert jako taki). Ale ponieważ ta potęga smaku się przyjęła dla określenia pewnej postawy i wszyscy skrót myślowy rozumieją, to nie będę niczego innego szukał.
    A tak uczciwie, między nami ;) - czy w dyskusjach wyborczych da się w ogóle obejść bez odrobiny wywyższalstwa? Nie takiego, to innego? W końcu wszędzie tam, gdzie każda liszka swój ogonek chwali, jest jawnie lub w podtekście zawarte: a inne ogonki brzydkie. :razz:

  238. Oczywiscie, ze tak. Ale od Poety oczekuje uslyszec, ze ci, ktorych nie bylo stac na zdecydowany znak opory, protestu, mogli miec inne motywacje niz jedynie brak smaku.

  239. Szefowa sztabu nie jest wynajętym z firmy eksperckiej niezależnym fachowcem do wykonania okreslonego zadania. Jest też członkiem partii promującej kandydata na urząd prezydenta. Jeżeli żąda się od jednego kandydata dookreślenia własnych poglądów w relacji do programu partii, należy to również zrobić w stosunku do drugiego.
    Przy czym najistotniejsze jest odsłonięcie mechanizmów manipulacji .
    Pani J.K-R doskonale wie, że to co wobec wyborców promuje ona, to tylko składowa “produktu” JK na użytek centrum, składową dla skrajnej prawicy promuje radio Maryja, Gazeta Polska, TVP, etc.. Teraz JK chce oczarować wyborcę lewicowego. Pytania o spójność - na tej przecież podstawie sąd przychylił sie do odwołania sztabu JK - muszą być postawione. Z jakim programem, pogladami identyfikuje się JK?

    Nikt nie powiedział, że polityka jest zabawą dla pensjonariuszek. Elektorat PO cierpi na pewien rodzaj rozdwojenia jaźni. Żąda skuteczności na zasadzie: urodzić dziecko, ale cnoty nie stracić. Tego się nie da zrobić.

    Dlaczego potencjalny, wydawałoby się, elektorat PO głosuje na PiS? Bardzo proste. Opisał to dokładnie E.Fromm. Mam wśród znajomych mnóstwo takich przykładów. Dlaczego tak kulturalny naród jak Niemcy oddał władzę Hitlerowi i poszedł za nim jak oczadziały? Te mechanizmy naprawdę są już dokładnie rozpoznane i opisane.

    Z jednej strony zachwycacie się tutaj skutecznością J.K-R, która to skuteczność wynika ze zręcznego stosowania mechanizmów manipulacji. Z drugiej strony wzdrygacie się przed dekonstrukcją i opisem tejże manipulacji. Oczekując jednocześnie, że w jakiś cudowny sposób, bo tych wynikających z prawidłowości socjologicznych i psychologicznych najwyraźniej nie akceptujecie, PO zaoszczędzi Wam estetycznego dyskomfortu posiadania prezydenta wypromowanego przez J.K-R.

    Sorry, nie pojmuję, to zbyt złożona akrobacja, jak na moje możliwości intelektualne.

  240. Nie wiem, jotko. Nie nazwalabym tego manipilacja, jak nie nazwalabym manipulacja faktu, ze idac do kogos z pierwsza wizyta, staram sie wygladac ladmie i zrobic dobre wrazenie. Nie koniecznie tez dzielic sie z nimi wszystkimi swoimi pogladami i pasjami.
    Ona mu zostala wtryniona (nie mam watpliwosci, ze zostala wtryniona) po to aby on robil dobre wrazenie. To w jego (jak i w moim wypadku) oznacza trzymanie mordy na klodke, nie narazanie sie, staranne unikanie pewnych tematow, odpowiadanie na pytania w sposob nie wywolujacy agresji u sluchacza.
    Zas odslanianie “prawdzowej twarzy” kandydata nalezy do wolmych mediow. Zadawanie niewygodnych pytan i nie wypuszczanie z pazurow, dopoki nie odpowie, przypominanie wczesniejszych wypowiedzi i uczynkow..

  241. A, to ja może bym tu nie był tak ostry w interpretacji Herberta. Znaczy, że w wierszu o to chodzi, że ci, którzy nie protestowali, wykazali się złym gustem i tyle. Ja bym ten wiersz rozumiał raczej tak - inżynierowie dusz usiłowali nam wmówić, że cały dotychczasowy bagaż kulturalny to jest wyłącznie pięknoduchowska estetyka, która w konfrontacji z lokomotywą dziejów i tak nie ma żadnych szans, czyli w ogóle nie jest potrzebna. Coś w rodzaju “ile dywizji ma papież”. ;) Tymczasem początkowo czysto estetyczny odruch kogoś, kto z tym kulturalnym bagażem nie potrafił się rozstać, okazywał się często znaczący również na innych płaszczyznach. Ukochanie różnych Petrarek, Vermeerów i Bachów skutkowało ogólną niechęcią do brzydoty w każdym sensie i było koniec końców lepszą nawet busolą moralną, niż racjonalne tłumaczenia. Bo racjonalnie można było próbować bronić również lokomotywy dziejów i za nią się opowiedzieć, a odruch estetyczny był niefalsyfikowalny. Czyli w sumie sięgnięcie do idei kalokagathia, a nie do sposobów znęcania się nad gośćmi niskiego wzrostu. ;)

  242. Przerwa na rowery :)

    Czytam niektore wpisy dzieciarni a nie tylko Basine, ktorych jest zreszt niewiele. Zaczynaja sie pojawiac te, ktore rusza dopiero w przyszlym roku. Nie potrafie powiedziec skad naprawde bierze sie ich ogromny entuzjazm. Czy to tylko Alaska, czy ten niewyobrazalny wysilek jaki ich czeka, zeby tam dotrzec, jaka role odgrywa rozumienie czym jest rak. Popatrzcie:

    “I know that I have a lot of miles and fundraising in front of me to get me ready for my journey, but I’m like a kid counting down the days until christmas when thinking about the 70 day ride from Austin to Alaska” - Alanna Iverson

    Namawialam Was tu na glosowanie (Texas 4000) i dalej namawiam bo jakakolwiek jest ich motywacja wydaje sie, ze nie tylko dzieciarnia sama ale i wiele osob wokol nich zaraza sie ich radosna energia i chocby jak w naszym przypadku wsiada na rowery. Chocby dlatego warto im pomoc.

    No to juz koniec przerwy :)

  243. Jotko, nie bardzo rozumiem, czego nie rozumiesz. Nie odniosłam wrażenia, byśmy się wdzragali przed dekonstrukcją manipulacji. Jej mechanizmy sa jasne i oczywiste. To dziennikarze powinni zajmowac się zadawaniem pytań tak wycelowanych, by spod warstwy pudru można było dojrzeć prawdziwą twarz kandydata. Wczoraj już tu z Heleną ubolewałyśmy, że Komorowskiego nie ma kto podrasowac wizerunkowo, ani też kto popracowac nad jego wnikliwszym pojmowaniem złożoności problemów. Nie wiem jak inni, ale ja się całkowicie godzę z tym, że konstrukcja byłaby nieco sztuczna, ale bardziej dopasowana do mechanizmów psychologicznych, o których piszesz.

  244. Oczywiscuie, ze ja to wszystko splaszczam, ale mnie chodzi o to, ze nawet najwieksze umilowanie Petrarki musi czasami spasowac w obliczy np. strachu o wlasne dziecko. Nie pmietam czy czytalam to u M. Szejnert cy ktos mi opowiadal, ze Stanislawa Perzanowska kolaborowala w czasie wojny z Niemcami, poniewaz smiertelnie bala sie o chorego syna i miala nadzieje, ze bedzie go mogla dzieki temu leczyc. Ja rozumiem ten wiersz, ale irytyje mnie wchodzenie na wysokie moralne koturny i patrzenie z gory na tch ktorzy mieli trudniejsze wybory niz osobisty strach.

  245. cd.
    ZASP nie nalozyl na Perzanowska zakazu wystepowania w stolicy (jak zrobil to z inna kolaborantka, znacznie bardzie utalentowana Maria Malicka), bo wlasnie ktos tam rozumial, dlaczego wystepowala w niemieckich teatrzykach.

  246. Dzieki za wywiad Bobiku. Doskonale oddaje moj wlasny beef z samozadowolona klasa srednia, ktora w gruncie rzeczy pogardza tzw zwyklymi ludzi i unika ich jak ognia w swoim zyciu, choc na sztandarach ma rownosc wolnosc i braterstwo. Czesto tez slysze partronizujace uwagi, ze zwykli ludzie sa za malo wyksztalceni i nie wiedza na kogo glosowac dla swojego dobra.

    Tymczasem podrozujac kiedys przez Kolorado spotkalam ludzi zyjacych ze swojej pracy rak bardzo skromnie, ale dumnie. Te osoby wcale nie chcialy zadnej rzadowej opieki ani programow. Wiedza one, ze po pierwsze: beda sobie same za te programy musialy zaplacic ze zwiekszonych podatkow, a po drugie: z dumnych ludzi stana sie petentami proszacymi o uslugi.

    Klasa srednia zawsze sobie poradzi, zwykle pracuje w sferze rzadowych uslug, przeprowadza ich dystrybucje i rozszerzenie ich gwarantuje jej wiecej pracy i wplywow. Wystarczy popatrzyc dzisiaj na Grecje, zeby zobaczyc, ze ta droga wcale do szczescia nie prowadzi.

    No ale wazne jest zeby toczyla sie taka rzeczowa dyskusja o ideach i o tym jak ludzi traktowac.

  247. Jotko, ja się wcale nie uchylam od analizowania jakichkolwiek mechanizmów, czy manipulacji, czy czegokolwiek innego, bo to mi się wydaje ciekawszym zajęciem niż samo nawarczenie na to, co mi się nie podoba. :-) Ale przy tej analizie nie chcę się dać ponieść takiemu łatwemu odruchowi “cokolwiek tamci robią, jest złe”, bo to i w samej analizie przeszkadza i może się okazać obosieczne.
    W demokracji chyba żadna partia polityczna nie jest monolitem. W partiach są różne frakcje, różne skrzydła, różne poglądy i to jest całkowicie normalne. Wręcz nie wolno oczekiwać od członków jakiejkolwiek partii, że będą się we wszystkim zgadzać co do grosza, bo to by hamowało wewnątrzpartyjną dyskusję i wypracowywanie stanowisk na zasadzie konsensu. Czego się natomiast oczekuje od partii jako organizacji, to - już po wypracowaniu tego konsensu - wspólnej deklaracji programowej, a następnie trzymania się jej w decyzjach politycznych. A już nawet wymóg wspólnego głosowania np. w parlamencie nie jest absolutny, każdy ma prawo (teoretycznie przynajmnie) zagłosować w zgodzie z własnym sumieniem, a nie programem partii.
    Dla mnie wynika z tego, że prywatne poglądy pani JK-R są jednak jej prywatną sprawą, a że występując jako funkcjonariuszka partyjna reprezentuje - być może w wielu punktach od prywatnego punktu widzenia odbiegającą - linię swojej partii, tego jej nie można mieć za złe. To raczej jej psi obowiązek.
    Z czym jak najbardziej mogę się spierać, to właśnie z tą linią programową, sposobem jej prezentowania, sprawdzać zgodność deklaracji z działaniami, itd. I to robię, ale staram się robić nie na zasadzie “kto się boi czarnego luda”.
    Bez zastanowienia się, dlaczego Kaczyński jest na tyle skuteczny, na ile jest, które z jego propozycji ludzi przyciągają i dlaczego, bardzo trudno byłoby zrozumieć fenomen jego popularności. A bez zauważenia błędów czy potknięć drugiego (i trzeciego, i czwartego) obozu moja analiza byłaby funta kłaków warta. No i nie chcę robić Kaczyńskiemu zarzutów akurat z tego, co uważam za normalne i nie wybiegające poza reguły walki politycznej, bo wtedy musiałbym się konsekwentnie o to samo czepić innych kandydatów (a byłoby o co!). Uważam, że on ma tyle takich punktów, w których można go skrytykować mocno i pewnie, że nie warto się wdawać w krytykę dość chybotliwą i stosunkowo łatwą do odparcia.

  248. Wlasciwie wszystkie partie maja frakcje, wiec moge zrozumiec, ze p. K-R ma w tej, czy innej sprawie poglady inne niz szef, i tego jeszcze nie nazwalabym manipulacja, choc istotnie zaciera to jasnosc tego, co w koncu partia po uzyskaniu parlamentarnej wiekszosci zrobi. Ale wybory prezydenckie to wybor jednej, konkretnej osoby na to stanowisko, wiec mozna sie domagac od kandydata, zeby okreslil swoje wlasne stanowisko. Tylko spryt sztabu Kaczynskiego, szczegolne okolicznosci (katastrofa), pasywnosc kampanii Komorowskiego i ogolna powierzchownosc prasy pozwolily mu na wygodne niedookreslanie swojego stanowiska w konkretnych sprawach.

    A przy tym pozostaje jeszcze zupelnie inny problem - Kaczynski ukradl kandydatowi PO podstawowy jego walor, tzn. nieklotliwosc (na ile to jest autentyczne to nna sprawa) i zwiazane z tym skojarzenia ze spokojem i skutecznocia. Jego sztab zrobil to sprytnie i umiejetnie, stawiajac Komorowskiego w trudnej sytuacji, bo PO chyba sie przez ostatnie lata nie zastanawiala co jeszcze moze zaoferowac wyborcom. Lakoff i Westen (psychologowie i neurokognitywisci zajmujacy sie wyborami politycznymi) twierdza, ze jednym z najgorszych bledow politykow, zwykle z centrum lub z lewej strony jest ich nieumiejetnosc pokazania sie wlasnie w dosc prostych wlasnych pozytywnych narracjach, i oddawanie w tej dziedzinie inicjatywy prawicowym przeciwnikom. Co innego samemu opisywac rzeczywistosc i sposoby jej zmieniania, a co innego wynajdywac wady w opisie rzeczywistosci politycznych oponentow. Zwykle wygrywa ten, kto da wlasny nieskomplikowany i przekonujacy opis. Zdobcie sie na taki wysilek nie jest zreszta manipulacja, tylko braniem pod uwage jak funkcjonujemy w naszych politycznych wyborach.

    A co do wiersza Herberta, to zgadzam sie z Bobikiem. W ogole to juz dluga, i nie tylko zachodnia tradycja, ze sa momenty, w ktorych estetyka spotyka sie z etyka (trzeba tylko pamietac, ze sa to momenty, a nie stale nakladanie sie). (Dobry przyklad to wspomniana tu czasem przeze mnie “Ramayana”, ktora jest wielkim traktatem o dharmie, czyli obowiazku etycznym. W jej sercu jest piata ksiega, dotyczaca decyzji i wyborow jednego z bohaterow. A jej tytul to “Sundara Kanda”, czyli “Piekna Ksiega” - ale tez “Ksiega o pieknie”.)

    I jeszcze - tak Kroliku, ja mam bardzo podobny beef do podejscia klas srednich i wyzszych do prostych ludzi, i Monika Strzepek to dobrze uchwycila. Tyle, ze wydaje mi sie, ze jej wybor polityczny tez akurat tym ludziom nie pomoze, sadzac z tego, czym sie zajmowal Kaczynski uprzednio.

  249. kot z Mołuch  21 czerwiec 10,   17:18

    najnowszy spot PO:

    http://www.youtube.com/watch?v=o-nzEBqxkWA&feature=player_embedded#

  250. Heleno, od strony trudnych wyborów absolutnie się nie będę spierał, bo znam całą paletę motywacji, dla których ludzie popierali to czy owo i jestem je w stanie zrozumieć. Bronię tylko (do pewnego stopnia) wiersza, bo mi się zdaje, że w sumie bardziej w nim chodzi o przekaz pozytywny (estetyka nie jest tylko nieżyciowym balastem, ale wiąże się wieloma nitkami również ze sferą wartości), niż o negatywny, czyli wyższościowe dokopanie tym, którzy w swoich wyborach kierowali się innymi, “nieestetycznymi” przesłankami.
    Ale nie wykluczam tak całkiem możliwości, że to właśnie literacki pięknoduch przeze mnie przemawia, a w rzeczywistości Herbert naprawdę chciał dokopać. ;)

  251. Hehe. Niesiol bedzie musial wszystko odszczekiwac. To podobno film sprzed roku.
    Sorry, oddalam sie do rummy.

  252. Idąc tropem myśli Moniki - prosty pozytywny przekaz Kaczyńskiego “Polska jest najważniejsza” unałem za bzdurny, bo choćby wszystkie badania opinii pokazują, że dla Polaków najważniejsza jest rodzina i to nie jako abstrakt, tylko ich własna. Niemniej jednak ten przekaz stosunkowo trudno publicznie zakwestionować (zwłaszcza w kontekście wyborów głowy państwa), a łatwo rozbudowywać stosownie do potrzeb. Natomiast na przekaz “zgoda buduje” już tylko łapy mogę załamać. Takie hasło niejako zmusza do zacierania co ostrzejszych różnic między kandydatami (a w razie ich podkreślania naraża automatycznie na zarzut niezgodności z deklaracjami) i w żaden sposób nie odpowiada na pytanie co właściwie ma zbudować ta zgoda. Niby też można by to rozbudowywać, ale właśnie tego Komorowski nie potrafi, a jego sztab nie jest w stanie mu podsunąć odpowiednich pomysłów.
    Przy tym kampania opierała się na tym, że każdy sobie w myśli dopowie drugi człon hasła - “niezgoda rujnuje”, a to przecież jest powrót do przekazu negatywnego i straszenia IV RP.
    A jeszcze bym dorzucił ten aspekt, że to hasło w pełnym brzmieniu ma dla mnie brzmienie jakieś takie… fredrowskie. Jak i sam kandydat, z jego hrabiostwem, wąsem i dwururką jest dość fredrowski. Co ustawia go na pozycji “sympatyczny, ale trochę niepoważny”. Nie jestem pewien,czy Polacy od kandydata na prezydenta nie oczekują trochę więcej dostojeństwa. Ale to już tylko taka moja spekulacja. ;)

  253. Chyba nikt nie zdał relacji z frontu małego przedwyborczego sabotażu. Voila!
    Plakat LK ze znanym przesłaniem. Kandydat PiS został zaopatrzony w niewielki czarny wąsik, a pod hasłem “Polska jest najważniejsza” dopisano: “Potem zajmiemy Francję”.
    Aż żal, że to tylko z opowieści, a nie na własne oczy…

  254. Chyba trzeba troche poczekac, zeby moc w koncu ten wiersz Herberta czytac jak na przyklad “Boska komedie”. Juz tak nikogo strasznie nie wzrusza kogo z osobistych wrogow, i dlaczego, Dante powsadzal do piekla. ;-) Na pewno teraz wiele osob (czesto dla doraznych politycznych przyczyn) odczytuje wiersz Herberta w sposob manichejski, co nigdy nie tylko nie odzwierciedla prawdziwych zyciowych wyborow moralnych, ale przy okazji odbiera wlasciwa poezji niedookreslonosc (po glowie mi naprawde chodzi angielskie “ambiguity”). Czy autor sam tego chcial, i w jakim stopniu, najkompetentniej moga sie spierac jego biografowie, ale nie musi koniecznie to dyktowac interpretacji samego wiersza.

    A co do hasla “Zgoda buduje” to ja zalamalam rece takze, Bobiku. Zamazywanie roznic, zwlaszcza miedzy soba a oponentem (bo juz nie np. wewnatrz spoleczenstwa) jest praktycznym scedowaniem mu pola i prowadzenie wlasnej kampanii wyborczej na cudzym terytorium, przy pomocy cudzych definicji i pojec np. patriotyzmu, dobra publicznego, najwazniejszych wartosci itp. A tu trzeba samemu pozytywnie i nie po profesorsku zdefiniowac te pojecia i narzucic je przeciwnikowi, zeby on musial sie tlumaczyc. Na pocieche - ten sam blad teraz popelnia Obama, od wielu miesiecy cedujac opis rzeczywistosci przeciwnikom, i tlumaczac sie przy pomocy ich siatki pojeciowej. Po prostu, gdy wygral, przestal sluchac doradcow od kampanii, i poszedl za wlasna intuicja, oraz - o czym pisze coraz wiecej powaznych komentatorow - za radami ekspertow (odgrzebanych z ostatniej administracji Clintona), ktorych ma w wielkiej estymie, a ktorzy najchetniej nic by nie zmieniali, albo bardzo malo. A sytuacja potrzebuje czegos wiecej niz tylko lekkiego przesuniecia pokretel.

  255. http://wybory.onet.pl/prezydenckie-2010/aktualnosci/,1,3301891,aktualnosc.html

  256. Przepraszam, ale czytam dość pobieżnie. Własnie wróciłam z Walnego Zebrania. Jutro kolejne zebranie podsumowujące na “prawdziwej” uczelni.

    Kilka kwestii, z zastrzeżeniem, że są to moje opinie, które przedstawiam szanując równoczesnie zdania odmienne.

    1. To co robi pani J.K - R jest manipulacją. Oczywiście można uzywać takich okresleń, jak “wywieranie wpływu” - robi to najwiekszy współczesny znawca problematyki Cialdini. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to swiadomie stosowana manipulacja.

    2. Nie chodzi o to czy my sobie będziemy dokonywali na blogu teoretycznych analiz mechanizmów manipulacji. Nie ma to zadnego przełożenia na praktyke i rzeczywistość, w której żyjemy.

    3. Kaczyński wygrywa, bo za nim stoją wyborcy, którzy wspierają go praktycznie, nie tylko w momencie wrzucania kartki do urny.

    4. Wolne media wszystkiego za nas nie załatwią.

    Sorry, obowiązki wołają.

    Pozostaję z szacunkiem, jotka

  257. Doczytalam do tylu troszke i jotko-z calym szacunkiem, ale nie zgadzam sie z twoja opinia, ze kulturalni Niemcy glosowali sobie na Hitlera swiadomie. W 1932 w wyborach do Reichstagu nazisci zdobyli mniej glosow niz w poprzednich i wcale nie zdobyli wiekszosci. Hitler rozwazal samobojstwo. Hindenburg i Papen, sprawujacy wladze tymczasowo, zaproponowali Hitlerowi Kanclerstwo i Hitler to przyjal w styczniu 1933 roku. W lutym bylo podpalenie Reichstagu prowadzace do nagonek i dalszego konsolidowania wladzy przez nazistow. Hitler i jego brunatne koszule wtedy zastraszyli opozycje i praktycznie juz sprawowali wladze jednopartyjnie. Hitler wiec wladzy nie wygral w wyborach, tylko ja dostal wreczona na talerzu.

    No jasne, ze Niemcy mialy dobry klimat z wielu przyczyn na dyktatora, i Hitler to sprytnie rozegral, ale wydaje mi sie, ze w Polsce takiego klimatu nie ma i nie co Kaczynskiego sie bac. Az taki silny nie jest. Najprawdopodobniej nawet nie wygra tych wyborow.

  258. Towarzysze partyjni JK dali dzisiaj popis wokalny w Szczecinie w oczekiwaniu na spóźniajacego się Prezesa. Szkło pokazało i dobrze, bo opowiedzieć się tego nie da :lol:
    Wyto znane i lubiane patryotysy, niekoniecznie unisono, ale z zapałem. Za głównego zapiewajłę robił Brudziński. Publiczność zdetonowana inaczej i mało chętna do współudziału. “Dziś do ciebie przyjść nie mogę” wydało mi się, w kontekście, wyjątkowo niestosowne …
    A Prezes w starej, insynuacyjnej formie.

  259. Byloby stosowne haneczko, gdyby to spozniony Prezes zaspiewal.

  260. Coś mi nagle weszło w paradę i musiałem się na dłużej wycofać z rozmowy, ale teraz jeszcze - lepiej późno niż wcale - dopowiem słów kilka.
    Piszesz, Jotko, nie chodzi o to czy my sobie będziemy dokonywali na blogu teoretycznych analiz mechanizmów manipulacji. Nie ma to zadnego przełożenia na praktyke i rzeczywistość, w której żyjemy. Ale na blogu doprawdy nie można dokonać niczego poza opisem, teoretyczną analizą, przyklaśnięciem lub wykpieniem i na rzeczywistość tak czy owak nie ma to bezpośredniego wpływu. Wszystko to są tylko słowa, słowa, słowa. Jeżeli się w jakiś niebezpośredni sposób na praktykę przełożą, to gdzieś poza blogiem. Wiem o tym, ale akurat dla mnie słowa są dość ważne. I w gruncie rzeczy o to tylko chodzi, czy ktoś ma poczucie, że jemu samemu takie poteoretyzowanie na blogu jest do czegoś potrzebne i ewentualnie na coś tam się potem przekłada. Innej funkcji taki niemasowy, klubowy, towarzyski blog pełnić nie ma szansy.
    Nie będę się teraz spierać o to, czy działania sztabów wyborczych nazwać manipulacją, czy wywieraniem wpływu (ja bym istotnie w wielu miejscach był skłonny nazwać to manipulacją) , bo istotniejsze wydaje mi się co innego - to robią wszystkie strony wyborczej gry. Jak sama Jotka napisała -polityka nie jest zabawą dla pensjonariuszek i ja takowych istotnie w polskiej polityce nie widzę, w żadnym obozie. Różnica może być w stopniu i formie manipulacji, ale nie w samym jej użyciu w celu bycia wybranym.
    Ja się skutecznością JK-R nie zachwycam, bo Kaczyńskiego nie popieram, ale jej tej skuteczności odmówić nie mogę - koń jaki jest, każdy widzi. I równie dobrze każdy widzi błędy popełniane przez sztab Komorowskiego. Co ma większy sens - znalizować te dane wyjściowe i wyciągnąć wnioski, czy zamknąć jedno oko i wołać - “im przybywa, bo manipulują!”? Czy od tego przybędzie Komorowskiemu? Wątpię.
    Kaczyński wygrywa, bo za nim stoją wyborcy, którzy wspierają go praktycznie, nie tylko w momencie wrzucania kartki do urny. Okej, tyle że ja (i wiele osób na tym blogu) od początku mówię, że Komorowski nie jest kandydatem moich marzeń, nie uważam go za mojego reprezentanta politycznego i jestem skłonny na niego głosować tylko z przyczyn taktycznych, bo Kaczyński nie podoba mi się jeszcze bardziej. Dlaczego wobec tego miałbym Komorowskiego wspierać czymś więcej niż wrzuceniem kartki do urny? Jeżeli Komorowski, lub ktokolwiek inny, mojego większego wsparcia sobie życzy, to najpierw musiałby mnie, wyborcę, przekonać, że warto w niego inwestować. Że faktycznie będzie walczył - nie tylko w kilku, przypadkowo zbieżnych punktach - o interesy moje i ludzi do mnie podobnych. Ja na razie na polskiej scenie politycznej nikogo takiego nie widzę, więc mogę oddawać tylko głos przeciw, a nie za.
    A i nad oddaniem tego głosu za nieco się wahałem, ale rozmowy na blogu mnie przekonały. I to jest właśnie jeden z możliwych pozablogowych skutków blogowego teoretyzowania. Mnie potrzebnego. :-)

  261. Wando, o Texasie 4000 nie zapominam, tylko ta polityka taka nachalna i stale mi się ostatnio na klawiaturę pcha… ;)

  262. Ja wiem, Bobiku - bede Wam jeszcze nie raz wrzucac przypomnienia. Jesli chodzi o ten szczegolny grant z pepsi chyba juz nie maja szans i glosowanie dosc uciazliwe. Dzis rozczulila mnie ta dziewczynka porowujac oczekiwanie na swoja kolej z radosnym oczekiwaniem na Mikolaja.

    Ciekawe jest wszystko co piszecie, zaluje jedynie, ze nie dotrzymuje kroku ale co sobie poczytam, to moje!

  263. W dużym pośpiechu możliwe są uproszczenia. Mam na myśli siebie.

    Wczoraj zaczęłam tak:

    jotka 21 czerwiec 10, 11:13
    Witajcie,
    poniżej informacje i pytania, które, moim zdaniem, powinny być mocno nagłosnione przedn II turą wyborów.
    ……..

    Skoro analizowalismy na blogu sytuację po pierwszej turze i mozliwości przed drugą, przedstawiłam swoje zdanie, jak należałoby się zachować - mówię zarówno o sztabie, jak i tych, którzy nie chcą preztdentury JK - w sytuacji jaką kreuje PiS.

    J.K-R z premedytacją, cynicznie i bardzo zręcznie posługuje się manipulacją. Wystarczy ja ogladqać kazdego dnia. Nie chodzi o jej poglądy, ale o cyniczne manipulowanie informacjami, nastrojami społecznymi.

    Samo PiS tych wyborów by nie wygrało. Słuchałam przez kilka dni Radia Maryja. Ogladam gigantyczną mobilizację elektoratu JK. Zachowanie KK. Tu jest ENERGIA

    Na tym tle PO i BK są samotni. Tu nie ma ENERGII

    Ponadto, zupełnie jakby zapomniano kim jest JK, nawet wśród jego przeciwników, głównie rozważa się słabe strony BK.

    Blog jest od pisania i nie musi byc od działania. Niemniej przyczynia się do tworzenia atmosfery, tworzy pewien rodzaj energii. Ta energia może sprzyjać albo nie sprzyjać BK. PO i BK nie mogą sie przecież odrywać od swojego zaplecza, czy zachowywać wbrew niemu.

    Stąd, na pewnym poziomie, wszyscy jestesmy jakoś odpowiedzialni za wynik tych wyborów czyli model cywilizacyjny Polski.

    Oczywiście szanuję indywidualne wybory każdego człowieka. Na blogu i poza blogiem.

    Pani J.K-R jest “sprzedawcą”, który posługując się manipulacją usiłuje sprzedać społeczeństwu fałszywke, oszukany “produkt”. I dlatego jej metody powinny byc jasno przedstawione. Kwestia pogladów w sprawie in vitro stanowi jedynie egzemplifikację całej strategii.

  264. Rysiu,
    gdzie należy się zaapatrywać w “pozwolenia” na wjazd samochodu do centrum Berlina?

  265. W sprawie parytetu:
    “…Też nie mam dobrego zdania o tzw. masie wyborców, działającej dokładnie jak podekscytowany tłum, który dzisiaj nosi cię na rękach, a jutro powiesi na suchej gałęzi i to w tej samej sprawie. W dowolnej grupie ludzi znajduje się zawsze ok. 20% osobników dzięki którym reszta ok. 80% idiotów może nieźle żyć pod warunkiem, że te 20% decyduje o losie całej grupy - to się nazywa parytet…” (Monteskiusz u Passenta)

  266. Sorry, u Szostkiewicza

  267. Cubalibre, koza to ssak oraz rodzaj piecyka. Nie definiujemy tu słowa parytet za każdym razem, kiedy go używamy, bo wszyscy wiemy, w jakim znaczeniu go używamy.

  268. Wszyscy?
    Parytet to równoważność, zasada proporcji dwóch lub więcej wartości, ustalana a priori. Ekonomicznie, prawnie, socjologicznie, politycznie…

  269. Jotka,
    tu masz wszystkie informacje o plakietce ekologicznej

  270. Cubalibre - nie rozmawiamy tu o parytetach ekonimicznych, prawnych etc. :roll:
    Nie medz! - :smile:

  271. jotka dobre pytanie !!!

    tu adres warsztatu samochodowego czynnego tez w niedziele
    od 9°° do 22°°

    Autodienst Biesdorf GmbH

    Alt-Biesdorf 64

    12683 Berlin
    +49(0)20-5143565

    http://maps.google.de/maps?f=q&source=s_q&hl=de&geocode=&q=alt-biesdorf+64+12+683+berlin&sll=51.151786,10.415039&sspn=12.77282,28.256836&ie=UTF8&hq=&hnear=Alt-Biesdorf+64,+Berlin+12683+Berlin&z=15

  272. podobno tez w warsztatach w Polsce :)

    http://62.129.197.243/Wezel_komunikacyjny/376

  273. o! dziekuje za pomoc :) Cubalibre :D

  274. Cubalibre,

    można i tak, człowiek to:

    O 62,8
    C 19,37
    H 9,31
    N 5,14
    Ca 1,38
    S 0,64
    P 0,63
    Na 0,26
    K 0,22
    Cl 0,18
    Mg 0,04
    Fe 0,0050
    Si 0,0040
    Zn 0,0025
    Rb 0,0009
    F 0,0005
    Cu 0,0004
    Sr 0,0004
    Br 0,0002
    Sn 0,0002
    Mn 0,0001
    I 0,0001
    Al 0,00005
    Pb 0,00005
    Ba 0,00003
    Mo 0,00002
    B 0,00002
    Se 0,00002
    Cr 0,00002
    As 0,00001
    V 0,00001
    Ni 0,00001
    Li 0,000003
    Co 0,000002
    Mn 0,000002
    reszta 0,00001

    Skład podano w % masowych.

    Tylko po co? :roll:

    Każdą dyskusję można doprowadzić do absurdu, jeżeli komuś na tym zależy.

    Bywają ludzie pozbawieni wrażliwości muzycznej, plastycznej. Bywają też ludzie pozbawieni wrażliwości społecznej.

    Przed wiekami ojcowie KK dyskutowali całkiem serio zagadnienie: czy kobieta ma duszę? Bo, że ma ją mężczyzna było oczywiste.

    Przed stu laty bito w Stanach kobiety, które domagały się praw wyborczych. Dzisiaj już chyba tylko Korwino-Mikke podobni mogliby kwestionować prawa wyborcze kobiet.

    Przyszła pora na krok następny. Jeżeli mamy na serio traktować demokrację, to wszyscy obywatele powinni mieć równy dostęp do władzy a tym samym do decydowania o prawie, które obowiązuje całe społeczeństwo.

    Z racji zaszłości historycznych, obyczajowych, powszechnych stereotypów i uprzedzeń, ponad połowa obywateli, konkretnie obywatelek, naszego kraju ma znacząco utrudniony dostęp do władzy.
    Parytet to rodzaj prawnego mechanizmu pozwalającego na przezwyciężenie tych trudności.

    Zgoda, mozna je porównac do protezy. Ale chyba nikt nie kwestionuje przydatności protez. Teraz z racji tego o czym wyżej są one potrzebne.

    Kiedy już dbanie o równy dostęp do władzy stanie się “oczywistą oczywistością”, jaką jest teraz szanowanie praw wyborczych kobiet, będzie ona niepotrzebna.

  275. dzięki za pomoc w sprawie plakietek :)

  276. Podsuwam podsumowanie (ale aliteracja!) Pawla Spiewaka, jesli ktos ma jeszcze zoladek na czytanie.
    http://kulturaliberalna.salon24.pl/197765,spiewak-kto-wygra-wybory-prezydenckie

    Niby wszystko to co i sami wiemy, ale napisane spokojnym profesorskim piorem i ogolniesluszne.

  277. Kot Mordechaj  22 czerwiec 10,   10:43

    Chcialbym dozyc dnia, kiedy Kosciol, zwlaszcza katolicki powie wyraznie i bez ogrodek: “Tak, Kot niewatpliwie ma dusze i dlatego mu sie nalezy. Nie wiemy jak sie ma sprawa z innymi stworzeniami, ale co do Kota, to mur-beton”

  278. Huch, co Wy tak wszystkie huzia na Józia? 8O
    Czy ja w jakikolwiek sposób sprzeciwiam się postulowanemu parytetowi płci w polskim sejmie? 8O
    Ten cytat był zupełnie nie a propos sejmu, lecz wyników wyborów i wydawało mi się, że pozostanie niezauważony, a tu proszę, uderz w stół, a dowiesz się o rodzajach kóz i składzie chemicznym człowieka i że mędzisz - cubalibre :cool:
    Dziękuję za miłe przyjęcie ;)

  279. Kot Mordechaj  22 czerwiec 10,   10:54

    A ja ze swej stony podsuwam dzis znanego kretyna, ktoremu udalo sie wypowiedzie mysk calkiem sluszna, ktora i w tym miejscu byla parokrotnie przewietrzana. Musi czytac Blog Bobika:

    http://kulturaliberalna.salon24.pl/197765,spiewak-kto-wygra-wybory-prezydenckie

    PS. Jakie przyjecie, jakie przyjecie, cubalibre? Jestes tu stalym bywalcem, wiec obrywasz jak wszysy stali bywalcy. Na lapach nosimy tylko kompletnie nowych - aby sie dali zlapac w siec. :twisted:

  280. Może się przyda - http://www.kartaprawpodstawowych.org.pl/karta_praw_srodki_broszura.pdf

  281. Cubalibre,
    broń Boże, jakkolwiek by Go nie definiować, nie ma mowy z mojej strony, o żadnym “huzia na Józia” :roll:
    Po prostu głos w dyskusji :cool:
    Wobec Ciebie stale ta sama sympatia i szacunek :lol:

    Rysiu,
    potwierdziłam wczoraj prawidłowość mojego adresu :lol:

  282. OK, ale ja mam w sobie znacznie więcej niż 0,0004 proc. Cu :cool:

  283. Kot Mordechaj  22 czerwiec 10,   10:59

    Sorry, Pawle. Zle mi sie zlinkowalo. Chodzilo o to:
    http://migal.salon24.pl/

  284. Szansa PiS jest w centrum.-napisal pan Spiewak, a wczoraj przeczytalem przez Bobika zalinkowany wywiad z pania od teatru (nazwisko rysiu, nazwisko :oops: ) i mysle sobie, ze
    przed takim centrum i takim poparciem Kaczynskiego gdzie
    krok za “wodzem” szeregi wypelnione: Ziobro, Suski, Gorski,
    Czarnecki, Kruk, Lipinski, Kaminski, Sobecka, Hofman, Macierewicz, Rokita wzdryga mnie :neutral:

  285. jotko, prosze poczekaj do “po pracy” :D

  286. Kot Mordechaj  22 czerwiec 10,   11:08

    Sobecka, rysiu, niewinna. Ona z Samoobrony. Gimme Samoobrona anytime, toz to mniej szkodliwe od PiSu.

  287. Dzień dobry :-) Żołądka na czytanie to ja już dawno nie mam, ale i tak czytam. :lol:
    A nawet piszę, ale żeby to wykonać muszę najpierw do mojego skołatanego żołądka wlać trochę kawy. Niedobry wieczór miałem, fatalną noc, taki sobie poranek i teraz zdecydowanie potrzebuję jakiegoś kopa, żeby o południu nie uznać dnia za zakończony. ;)

  288. Cubalibre,
    ja tam i tak nie wiem co to jest Cu :shock:
    w pewnych obszarach cierpię nie tylko na brak wrażliwości, ale wręcz na wybiórczy debilizm, pocieszam się jedynie tym, że każda potwora znajdzie swojego adoratora :roll: czyli tym, że i ja mam szansę na odrobinę ludzkiej sympatii pomimo wad i ograniczeń :grin:

    a teraz wsiadam na miotłę i odlatuję :cool:

  289. Cubalibre, jeżeli tylko ten nadmiar Cu to nie jest miedziane czółko, to wszystko jest w porząsiu. :-)
    Mordechaj prawdę rzekł o dość powszechnej blogowej manipulacji - na rękach nosi się tylko nowych, a potem, jak widać, że się załapali, to już hulaj dusza. :lol:

  290. vitajcie! Kocie Mordechaju wprawdzie nie jestem Kościół Katolicki ale zapewniam Cię że kot ma duszę :) miłego dnia :) //widziałam jak kot patrzył oczyma duszy// a może oczami… :)

  291. jarzębina-.  22 czerwiec 10,   11:39

    jarzębina a nie jarzębin :( jestem w poczekalni

  292. Już nie. :-)
    Jarzębino, odebrałem Twoją pomyłkę w nicku jako bardzo interesującą próba wprowadzenia parytetu w ramach jednej osoby. :lol:

  293. Miedziane czółko?! Ba, Bobiku :roll: Lity bar z Bromem i Relanium… :cool:

  294. jarzębina-.  22 czerwiec 10,   11:48

    ponoć każdy najpierw jest kobietą a potem tym co Bóg da :) Jak wiecie jestem za równością płci a także za duszą u kota i psa :)

  295. jarzębina-.  22 czerwiec 10,   11:50

    precz z relanium :) lecę ! miłego dnia:)

  296. Kot Mordechaj  22 czerwiec 10,   11:54

    Jarzebono (albo jarzebinie!): to wlasnie jest tak, ze wielu ludzi WIE, ze Kot ma dusze, ale chcialbym to miec czarno na bilym od Papieza. A nawet od Ojca Rydzyka, w ostatecznosci.
    Welu ludzi nie od dzis wie, ze Kot ma dusze czysta i niewinna, lojalna i sprawiedliwa. Jesli Kotu zdarza sie podsrywac, to najczesciej z powodow zdrowotnyh lub pod duza prowokacja: brudna kuweta, wredne traktowanie, odmowa wpuszczenia do zamknietego pomieszczenia i inne winy domownikow. :twisted:

  297. no dobra, kot miał i ma. ale co z dżdżownicą? 8O trutniem? muszką owocówką? kurą rosołową? :roll:

  298. Kot Mordechaj  22 czerwiec 10,   12:05

    Niechaj kazde z nich, foma, domaga sie wlasnego zaswiadczenia od Papieza. Co mnie obchodzi dusza kury rosolowej czy muszki owocowej? A nawet bazanta?
    Mowimy o Kotach. Wylacznie o Kotach, nazywanych w tym domu czasami slusznie Houyhnhnmami - Doskonaloscia Natury.

  299. Jotko, ja już zrozumiałem na czym wic polega. Ty po Kongresie Kobiet jesteś doładowana energetycznie i żądna czynów, a tu cała reszta na Kongresie nie była i potrafi tylko ospale smęcić. :D
    Trochę poważniej - oczywiście, że nie chciałbym się zachowywać jak kibic piłkarski, który jednego dnia gotów swoim idolom stopy całować, a drugiego dnia, jak nieładnie zagrali, gotów ich na strzępy rozerwać. Ale Bronek ani przez moment nie był moim idolem, a na dodatek wygrał, nie przegrał, co mi w sumie daje poczucie pewnej moralnej legitymacji do krytykowania go. ;)
    Wszystkim :cool: wiadomo, że wykształciuchy już tak mają z natury - lubią włosy na czworo rozdzielać, w teoriach się babrać i zmobilizować do czynu na ogół ich trudno. A nawet jak już czynią ,to jeszcze tysiącem zastrzeżeń to opatrują. Jeśli ktoś flirtuje z takim elektoratem, to powinien z góry wiedzieć, co go czeka. :razz:
    Zgadzam się z tym, że energia PiS-owego elektoratu jest większa i bardziej wyczuwalna. Ale na mój chłopski rozum to raczej rolą liderów jest mobilizowanie elektoratu, a nie na odwrót.
    Okej, wszyscy :cool: wiemy, że Bronek zbyt charyzmatyczną osobowością nie jest (co zresztą nie wyklucza, że może być całkiem dobrym prezydentem - w polskich warunkach może nawet właśnie dzięki temu). I nie sądzę, żeby jego elektorat był szczególnie podatny na mobilizację w rodzaju wokalu Beaty Kempy albo nawoływań rydzyjka. Takie mam raczej podejrzenie, że dla tego akurat elektorata lepsza może być możliwość wyjęzyczenia się, rozładowania frustracji na blogach, stworzenia tysiąca recept na naprawę Rzeczypospolitej, co potem pozwala już bez nadmiernego wqrwienia iść i wrzucić do urny stosowną kartkę. ;) To też jakiś rodzaj czynu, chociaż nieco okrężnego. :D

  300. Cubalibre, po tym litym barze z bromem to już chyba tylko sen żelazny. 8O

  301. Kot Mordechaj  22 czerwiec 10,   12:43

    Sorry, ale dobry moment na przypomnienie:

    Klaskaniem mając obrzękłe prawice,
    Znudzony pieśnią, lud wołał o czyny;
    Wzdychały jeszcze dorodne wawrzyny,
    Konary swymi wietrząc błyskawice.
    Było w Ojczyźnie laurowo i ciemno
    I już ni miejsca dawano, ni godzin
    Dla nieczekanych powić i narodzin,
    Gdy Boży-palec zaświtał nade mną:
    Nie zdając liczby z rzeczy, które czyni,
    Żyć mi rozkazał w żywota pustyni!

    *
    Dlatego od was… — o! laury — nie wziąłem
    Listka jednego, ni ząbeczka w liściu,
    Prócz może cieniu chłodnego nad czołem
    (Co nie należy wam, lecz — słońca przyściu…).
    Nie wziąłem od was nic, o! wielkoludy,
    Prócz dróg zarosłych w piołun, mech i szalej,
    Prócz ziemi, klątwą spalonej, i nudy…
    Samotny wszedłem i sam błądzę dalej.

    *
    Po-obracanych w przeszłość niepojętę,
    A uwielbionę — spotkałem niemało!
    W ostrogi rdzawe utrafiałem piętę
    W ścieżkach, gdzie zbitych kul sporo padało.
    Nieraz Obyczaj stary zawadziłem,
    Z wyszczerzonymi na jutrznię zębami,
    Odziewający się na głowę pyłem,
    By noc przedłużył, nie zerwał ze snami.

    *
    Niewiast, zaklętych w umarłe formuły,
    Spotkałem tysiąc — i było mi smętno,
    Że wdzięków tyle widziałem — nieczuły! —
    Źrenicą na nie patrząc bez-namiętną.
    Tej, tamtej rękę tknąwszy marmurowę,
    Wzruszyłem fałdy ubrania kamienne,
    A motyl nocny wzleciał jej nad głowę,
    Zadrżał i upadł… i odeszły, sennie…

    *
    I nic — nie wziąłem od nich w serca wnętrze,
    Stawszy się ku nim, jak one, bezwładny,
    Tak samo grzeczny i zarówno ż a d n y,
    Że aż mi coraz szczęście niepojętsze!
    — Czemu? dlaczego? w przesytu-Niedzielę
    Przyszedłem witać i żegnać tak wiele?…
    Nic nie uniósłszy na sercu, prócz szaty —
    Pytać was — nie chcę i nie raczę: k a t y!…

    (….)

  302. Bobiku,
    jak popić colą z rumem to sen może być też srebrny albo nawet jakiś złoty ;)

  303. Helenko,

    Sobecka to w kolejności AWS, LPR, PiS :)

    Tadeusz Cymański - http://wybory.onet.pl/prezydenckie-2010/aktualnosci/,1,3301425,aktualnosc.html

  304. Ze snami lepiej uważać. Jak się przyśnią równocześnie polon i german, może to stroncić w taką otchłań rozmyślań, że nawet tytan nie wytrzyma. :roll:

  305. Wy mnie tu Bobik za słówka nie łapcie, Mordka zrozumiał, że lud o czyny woła , bo ma ku temu święte prawo :cool:

    Mordko,
    od papieża to sie może i doczekasz stosownego oświadczenia, ale od Rydzyka??? W życiu!

  306. E tam, jakie łapanie za słówka. Za Słówka to Boy łapał Żeleńskiego. :D Ja się tylko nagminnie rzucam w wiry dyskusji, boć to przecie radość życia. :lol:

  307. Dyskusja jest zdrowa i jest objawem demokracji, wiec nie masz co sie z niej tlumaczyc, Bobiku. Najgorzej w ogole wpadac w takie albo-albo, zwlaszcza ze naprawde dzialanie bez zastanowienia to czasem dzialanie dwa razy (albo i wiecej). Wiec zastanawianie sie jest tez potrzebne. :-)

    A co do zajec, ktore zajmuja nam sporo czasu, i wydaja sie raczej niepozyteczne, to linkuje tu ciekawy artykul Paula Blooma, profesora psychologii w Yale, i jednego z moich ulubionych autorow (Cialdini tez jest swietny, Jotko, stoi na polce) ;-), na temat tego, jak zajecia rzekomo niepotrzebne i niepraktyczne, wrecz wydajace sie strata czasu, spelniaja jednak wazna role. Tu Bloom pisze o przyjemnosci z zycia w swiecie fikcji, i z pozytkow z tego wynikajacych. A najwiekszym pozytkiem jest rozrzeszanie kregu naszej empatii, ktora co prawda jest u nas w jakims stopniu wrodzona, ale ograniczona do najblizszej grupy (jego zona zreszta robi swietne eks[erymenty na ten temat z niemowletami i bardzo malymi dziecmi). Zas czytanie historii i czy ogladanie ich ekranizacji na ekranie te pierwotna, plemienno-rodzinna empatie przenosi na osoby nie bedace czlonkami grupy najblizszych osob. Oczywiscie, Bloom nie pierwszy to zauwazyl, bo juz pisaly o tym i rozne renesansowe obrony poezji, i nie tak dawno moja ulubiona Martha Nussbaum, i Alain de Botton, tyle ze podchodzi do tego od strony psychologii (zreszta sam wyraza wielki szacunek literaturze). A swoja droga, to interesujace, ze w kraju o tradycji purytanskiej bada sie teraz empatie, czy jak dziala przyjemnosc (tytul najnowszej ksiazki Blooma - “How Pleasure Works”), podczas gdy w Polsce z kolei odkrywa sie uroki protestanckiej etyki pracy. Inny kraj, inny problem. Z czasem wszystko sie pewnie troche zrownowazy, choc mam nadzieje, ze nie zostanie takie samo. ;-) W kazdym razie podsylam to, bo blogowe rozmowy moga sie komus wydawac tylko tylko zabawa w slowa, a przeciez, tak jak fikcja, o ktorej pisze Bloom, moim zdaniem sa bardzo pozyteczne. :-) Tak trzymac, Bobiku! :-D

    http://chronicle.com/article/The-Pleasures-of-Imagination/65678/

  308. Kot Mordechaj  22 czerwiec 10,   18:59

    Eee, tam!…
    Nie wiem dlaczegi inne Koty placza nad biedna Anna (czy biedna Emma), ale wiem dlaczego JA placze. Bo to ja jestem! Toczka w toczke - ja! To wszystko o mnie!
    Nad kim tak placzecie? Nad soba paczecie! - mowil Kot Gogol.

    Mordechaj Karenin-Bovary

  309. Chłe, chłe :twisted:
    http://wybory.gazeta.pl/wybory/1,106728,8049243,Kaczynski_przegral_proces_z_Komorowskim__Musi_sprostowac.html
    I odwoływać się jeszcze chcą :lol:

  310. Kot Mordechaj  22 czerwiec 10,   19:28

    Bo sprawiedliwosc musi byc po ichniej stronie.
    A tu cos moze “w zlym guscie”, ale nie moge przestac chichotac wyobrazajac sobie te sceny:
    http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article631456/Golas_dzgal_parasolem_sarkofag_prezydenta.html

  311. Tak, ja dziś też pękałam ze śmiechu i myślałam: szkoda, że państwo tego nie widzą ;-)

  312. I co ty na to, Lechu? :lol:
    Czysty Monty Python. Oni się też lubili rozbierać w nieoczekiwanych miejscach. :D

  313. Chłe, chłe…
    Typowa schadenfreude.
    Chłe, chłe - najgorsze, że WSZYSCY, a szczególnie inteligentni ludzie wiedzieli, że Bronek i PO tylnymi drzwiami chcą prywatyzacji służby zdrowia i wiedzieli też dlaczego, to całym sercem popierają eufemizmy PO w tym zakresie : “komercjalizacja”
    Przytoczmy zatem fragmenty sentencji wyroku:
    “Podjęcie próby wprowadzenia w życie ustawy, która zakłada komunalizację i komercjalizację zakładów opieki zdrowotnej z możliwością zbywania udziałów w tych spółkach bez żadnych ograniczeń dotyczących minimalnych wartości kapitału zakładowego pozostawionego w gestii jednostek podległych państwu (…) świadczy niewątpliwie o dopuszczeniu możliwości prywatyzacji zakładów opieki zdrowotnej” - uznał sąd.
    “Jednakże z faktu komunalizacji i komercjalizacji nie wynika jeszcze ani konieczność, ani nawet zdefiniowanie prawdopodobieństwa prywatyzacji takiej spółki. (…) Należy podkreślić, że regulacje ustawy o zoz-ach, które dopuszczały możliwość prywatyzacji, ani nie wymuszały tej prywatyzacji, ani nie zawierały tezy o jej nieuchronności czy statystycznej konieczności jej przeprowadzenia” - podkreślił sąd.
    Rzeczywiście jest się z czego cieszyć: wszyscy wiedzą o co chodzi, ale Kaczor się podłożył ze słówkiem prywatyzacja, które PO sprytnie zastąpiło eufemizmem.
    O jakości naszych sądów już tu było?
    To może będzie…

  314. Sorry, zeen, ale to nie jest prywatyzacja. To jest komercjalizacja, ktora wychodzi szpitalom na dobre, o czym mialam sie sama przekonac, kiedy spedzilam tam 12 dni przed trzema laty. To sa naprawde dwie rozne rzeczy. Rozne. :smile:
    Osobiscie, nie mialabym nic przeciwko prywatyzacji - to zn, aby panstwo z moich skladek na NHS oplacalo mi leczenie gdzie chce i kiedy chce. Niestety. Nie majac prywatnego ubezpieczenia jestem zdana na NHS.

  315. zeen, właściwie powinieneś Ty też się cieszyć z tego wyroku, bo teraz PO już nie będzie wypadało służby zdrowia prywatyzować, nawet jeśli wcześniej był taki plan, a Kaczorowi, gdyby doszedł do władzy, tym bardziej. Czyli jedni i drudzy w tej sprawie strzelili sobie w stopę. ;)

  316. Nie wiem, czy nie wycofam się z kandydowania w drugiej turze. :cool: Okazuje się, że jak się wygra wybory, to nie można sobie ani w piłkę pograć, ani wina się napić, ani w dobrej knajpie zjeść. :-(
    http://wybory.gazeta.pl/wybory/1,106728,8047485,Kaczynski__Wladza_nie_moze_byc_od_grania_w_pilke_.html
    Jak tak, to ja chromolę władzę. :evil:

    Nawiasem mówiąc, tamże w Radomiu Kaczor powiedział, że prywatyzacja szpitali “nigdzie na świecie nie przyniosła pozytywnych rezultatów”. - Od tego odchodzą nawet Stany Zjednoczone. To już jest kłamstwo oczywiste, bo choć nie wiem na pewno, jak jest w Stanach, to na pewno wiem, że w Zachodniej Europie nie ma żadnego wyraźnego pędu do deprywatyzacji czy dekomercjalizacji sużby zdrowia, ponieważ właśnie komercjalizacja czy prywatyzacja w wielu miejscach przyniosła pozytywne rezultaty.

  317. No…
    to po co ta cała zabawa? To raczej smutek wielki, że inteligentni ludzie wiedzą, że nie w tym rzecz czy prywatna, czy państwowa, byle sprawna i z szerokim dostępem, a mówią, że w ustach jednego “prywatyzacja” to be, a w ustach drugiego cacy.
    Nima się z czego cieszyć, paranoja wygrała.

  318. Mnie się wydaje, że zeen w ogóle nie łapie, za co Kaczyński został skazany. Za te słowa, tu zaczynające się od trzeciej minuty:
    http://www.youtube.com/watch?v=fryaxSHgSWE&feature=related
    “Sprawa służby zdrowia - prywatna, sprywatyzowana, tak, jak tego chce mój główny polityczny konkurent, czy też publiczna. Dla niektórych, zależnie od portfela, czy dla wszystkich. (…) Kartka wyborcza wrzucona dwudziestego jest albo za tym, albo za tym”.
    Chciał więc zasugerować, że fakt prywatyzacji równa się temu, że wszyscy będą za leczenie płacić, że publicznej służby zdrowia nie będzie (jak by się to miało stać? przez rozwiązanie NFZ?).
    Jak miał za to nie zostać skazany?

  319. Zeen, on chce wyłącznie straszyć. To populizm brudnej wody.

    Lewicowy się zrobił, a PiS sapie i ledwo nadąża za metamorfozą Prezesa. Do niedawna PSL było uważane za partię obrotową. Objawiła się silna i zdeterminowana konkurencja. :roll:

  320. Ja bym JK skazała dodatkowo za zbrodnie na języku polskim. SUŻBA zdrowia :mrgreen:

  321. Bardzo mi sie podoba haneczkowy “populizm brudnej wody”.
    Rammy wzywa, wyszlam tylko na papierosa…

  322. Pani Doroto, odwołałby się :roll:

  323. Żeby nie było, że tylko na zeena “napadam”, to chyba większość elektoratu (a już na pewno pisowskiego) nie kapuje, o co chodzi. A przynajmniej udaje.

  324. Mnie się wydaje, że P.K. w ogóle nie łapie, o co w tym wyroku chodzi. Ale dobrze, że dostarczył trochę radości…

  325. No jak to o co?
    O demagogię i kłamstwo.

  326. zeen, nie mam złudzeń. Zawsze i wszędzie ten kto ma więcej forsy, będzie miał łatwiej i nigdy i nigdzie nie wystarczy równo dla wszystkich. Rzecz w tym, że Kaczyński ma w wątpiach moje i Twoje zdrowie. Możemy zdechnąć prywatnie lub publicznie, nie ma znaczenia. Nie SŁUŻBĄ zdrowia zajmie się, gdy ponownie dorwie się do władzy. Udowodnił to jako dwuletni premier i udowodnił to jego brat jako pięcioletni prezydent. Wiesz przecież, co ich rajcowało.

  327. haneczko za “populizm brudnej wody” :) :D :lol:

  328. zeen ta heca z “prywatyzacja” ktora dotarla do sadu

    zwiazala rece nie tylko PO, ale kazdemu w najblizszej przyszlosci.

    niestety dla ludzi mieszkajacych w polsce reformie sluzby zdrowia zamknieto drzwi, a juz teraz zeby “sensownie” sie leczyc trzeba wydac duzo pieniedzy lub miec “mocne” znajomosci.

    chyba ze klamie i masz szanse podac mnie do sadu :roll: ;)

  329. pora na sen………… :)

  330. Demagogią i kłamstwem posługuje się w równym - zaznaczam - równym stopniu kaczor, jak i Bronek. A w wyroku tym chodzi o coś daleko ważniejszego - o działanie i kształt naszych władz: wykonawczej i sądowniczej. Nie wierzę, że nie zauważacie serwilizmu tzw. aparatu sprawiedliwości, który nader elastycznie zmienia front w zależności od tego, kto aktualnie rządzi. Pomijam już jego (aparatu) coraz niższą jakość.
    Ten wyrok unaocznia trend zakłamywania rzeczywistości - urzędowy. W warunkach walki wyborczej kandydaci i partie używają różnych chwytów, często nieczystych, demagogicznych wypowiedzi jest cała masa, ale światła PO i czysta jak łza występuje do sądu o jedną z wypowiedzi.
    Dlaczego? Bo to była dosyć celna wypowiedź, grożąca konsekwencją przegranej. Czy Bronek powiedział, że nie, absolutnie nie chce prywatyzacji?
    Nie, nie powiedział tego, wystąpił do sądu - bo to dopiero zrobi wrażenie, będzie nagłośnione i stanie się elementem walki wyborczej, zrobi na wyborcach wrażenie.
    W normalnej rozmowie powiemy: kłamiesz, nie masz racji, ale dla potrzeb politycznej walki uruchamia się sprzyjający aktualnemu układowi władzy aparat sądowniczy.
    Zwróćcie uwagę, że między kadencjami pełno jest sporów i zarzutów o kłamstwo, które nie lądują w sądzie.
    I ta gra okazuje się skuteczna wobec wszystkich: głupich i mądrych. Tu chodzi o robienie idiotów z obywateli.
    Tu chodzi o to, że wciąż nie mamy odpowiedzialnych polityków, którzy nie będąc aniołami, traktują nasze sprawy poważnie i nie oszukują nas mówiąc: komunalizujemy i komercjalizujemy, tylko mówią: prywatyzacja jest skuteczna, bo wymusza liczenie kosztów a skoro państwa naszego nie stać na leczenie wszytkiego, to liczcie się z ograniczeniami. I te ograniczenia miał kaczor na myśli tak, jak Bronek używający eufemizmów. I radość z wygranej jednego kłamstwa z drugim kłamstwem jest tak radosna?

  331. Brawo! radość jest radosna, no, tu przynajmniej dałem dowód znajomości tautologii :)

  332. No nie. Zdarta płyta :evil:
    Można było ewentualnie zarzucić serwilizm sądowi pierwszej instancji. Ale dzisiejszy wyrok zapadł po odwołaniu kaczora (niech już będzie z małej litery ;-) ) i przestudiowaniu tego, co sam dostarczył. Z całą pewnością nie było w tych dokumentach, że Komorowski zakłada, że służba zdrowia ma być dostępna DLA NIEKTÓRYCH, ZALEŻNIE OD PORTFELA, a nie DLA WSZYSTKICH.
    Powtarzam: to o to chodzi, a nie, że prywatyzacja jako taka jest be. Ale przez głupotę elektoratu wszystko zostało przekręcone :evil:

  333. Zeen, wydaje mi sie ze glupota ze strony polityka byloby uzywanie takiego slowa jak “nigdy”. Tego rozumny polityk NIGDY nie robi - never say never, podstawowa zasada. Rozne rzeczy i sytuacje moga sie zmienic, ale skoro Komorowski czy PO jak dotad nie powiedzuialo o prywatyzacji, to te sprawe nalezalo wyjasnic. Sady wyborcze zostaly powolane wlasnie dlategio, ze przecoetna sprawa w polskim sadownictwie ciagnie sie od osmiu do 13 lat, na co juz zwracal uwage Trybunal w Sztrasburgu.
    Look here:
    http://wyborcza.pl/1,75478,8050908,Sad__Inwigilacji_prawicy_nie_bylo__Kaczynski_i_Macierewicz.html

    A przeciez rzekoma inwigilacja prawicy w duzej mierze przyczynila sie do wygranej formacji kaczorowej!
    Bardzo dobrze, ze takie sady istnieja i ze orzekaja w pare dni. To powstrzymuje politykow przed niueodpowiedzialnm mieleniem jezorem.

  334. Dobra, wyłączam zdartą płytę, by nie psuć dobrego nastroju.

  335. Zeen, nie krec. :smile:

  336. Ludzie, uważajcie co piszecie, chodzi mi o te bezwstydnie wypisywane dwie literki “ce u” , przecież w Brazylii dzieci mogą Was czytać!

  337. Kot Mordechaj  23 czerwiec 10,   00:09

    Brazylijskie dzieci nie maja tylka? :shock:

  338. To w takim razie przestaję też kręcić, bo to denerwuje Helenkę.

  339. Jeszcze ktoś jest w dobrym nastroju, a ja go psuję?
    No to niech się nie martwi, daję spokój.

  340. zeen przestaje kręcić tyłkiem? 8O
    To dopiero jest wiadomość, która humor może zepsuć. ;)

  341. zeen, no jest w tym cos na rzeczy co mowisz, bo ja tez jakos nie odczuwam glebokiej radosci z tego biegania do sadu w tej sprawie w czasie kampanii, i teraz z tego zwyciestwa w sadzie. I tez jakos cienko te slowna roznice widze.

    Dlatego wg mnie nie krecisz jak zdarta plyta. Musze sobie tylko jeszcze o tym pomyslec zanim glebiej uzasadnie. A tu mozg po pracy zlasowany i myslec juz nie chce.

  342. zeen, kręć :-) Ja tam lubię, gdy kręcisz :-) Pana męża i tak nie przeskoczysz :-)

    Ograniczenia są oczywiste. Każdy z nas ma z nimi do czynienia. I gdy nam gorzko, pocieszamy się :roll: , że może być khe khe sarkoma i nie ma zmiłuj, niezależnie od kasy. I że wtedy nie ma równych i równiejszych. I prawdę mówiąc, to jest jedyna pociecha, jeśli ktoś umie się tym cieszyć. Ja nie umiem i szlag mnie trafia, gdy facet, który złamaną rękę, za państwowe pieniądze, mógł obwozić do konsultacji gdzie chciał, domaga się powszechnej dostępności wszystkich do wszystkiego.

  343. Kot Mordechaj  23 czerwiec 10,   01:38

    Bobik! Czy maczales w tym lapy?

    http://wyborcza.pl/1,75478,8050455,Niebieska_mozzarella_w_sprzedazy_w_wielu_krajach_Europy.html

    Nie wiem czy potrafisz jak moja Stara wyhodowac zielona szynke w lodowce?

  344. Niestety, nie mam tak zwanych zielonych palców. :-( Nie potrafię wyhodować ani zielonych wędlin, ani tych z takimi białymi, puszystymi, włochatymi kwiatkami… Może powinienem dać im trochę więcej czasu, zanim je pożrę? :roll:

  345. Co do tyłka, Kocie, bunda już przedostała się nawet w rannych programach do tv i nie w niej kłopot. Rzeczone dwuliterowe słowo dotyczy jedynie jej elementu, powiedzmy punktu C i jest naturalnym uzupełnieniem zwrotu “vai tomar no …” (zasadniczy wkład portugalskiego do międzynarodowego języka marynarki). To dużo silniejsze niż
    “asshole”. Na tym tle (że tak powiem) wyraźnie odstaje polski, jakiś taki przaśny, bez urody ni emocji. To stąd nijakość ś.p. Lecha prezydenta, gdyby był z innego kręgu językowego nie paplałby o czerwonych małpach.

  346. Sławomir Sierakowski - http://wybory.onet.pl/prezydenckie-2010/Kiosk/sierakowski-napieralski-to-nie-kwasniewski,1,3302218,aktualnosc.html

  347. Dzień dobry :-) To bardzo pobudzające, kiedy zaraz z rana trzeba pochwycić szabelkę i rzucić się do obrony języka oj-czystego(?). :D
    Co Ty, andsolu, mówisz, że polskie wulgaryzmy czy przekleństwa nijakie? Protestuję z głębi swojego patriotyzmu! Potencjał nie tylko polskich, ale w ogóle słowiańskich przekleństw jest olbrzymi, głównie za sprawą deminutywów i augmentatywów. Hure to Hure, jak byś jej nie wykręcał i co najwyżej wianuszkiem przymiotników można ją otoczyć. A po naszemu jakże barwne możliwości - kurewka, kurwiszcze, kurwiszon, kurwisko… A różnica między dupcią i dupskiem - jakżeż otchłanna i obrazowa. Gdzie tu nijakość? :razz:
    Nie będę dalej drążył, bo a nuż ktoś przypomni sobie, że można wulgopolszczyznę zaatakować od innej strony. ;) Wańkowicz napisał kiedyś taką tyradę, że polskie przekleństwa są niczym wobec rosyjskich, a zwłaszcza wobec mistrzów świata - kijowskich dorożkarzy. Ciekawe, na jaką grupę zawodową to mistrzostwo po zaniku dorożek przeszło. :-)

  348. A tu, z porannej prasówki, jeszcze jedna analiza wyborcza - całkiem sensowna
    http://www.polityka.pl/wybory/1506640,1,komorowski-czy-kaczynski-ktory-lepszy.read

  349. Sluchajcie, musze Wam opowiedziec zupelnie nieprawdopodobne zdarzenie z wczorajszego wieczora - sama z trudem wierze, ze bylysy z mama przy tym.
    Gralysmy w rummy, bylo dosc pozno, ciemno, okna byly pootwierane, z ulicy dochodzily odglosy przejezdzajacych samochodow. I nagle skads bardzo blisko od okna odezwal sie ptak, ktorego nigdy przedtem nie slyszalam. To co zaspiewal spowodowalo, z rece zawisly nam nad rummy i wykrzyknelysmy jednoczesnie: Krolowa Nocy!
    Bylo to dokladne - jak Boga kocham dokladne! - zacytowanie najslynniejszej frazy arii z Czarodziejskiego fletu -
    tej tutaj - od circa 42 sekundy do 55-ej:

    http://www.youtube.com/watch?v=C2ODfuMMyss

    Powtorzyl to za chwilke jeszcze raz i zamilkl. Nie mam pojecia co to byl za ptak, ale cytat byl “doslowny”.

    Czy ktos wie kim byla Krolowa Nocy za oknem? Bardzo chcialabym wiedziec! I czy Mozart wiadomie nawiazal do jej nocnego spiewu?

  350. A przy okazji - z mnogosci Krolowych Nocy na YoiTybuie wybralam prodkcje, ktora sama ogladalam w Royal Opera pare lat temu, kiedy zaciagnela mnie na speltakl Sylwunia, przyjaciolka ze Szwecji, ktora zdobyla nam bilety na jaskolke tego samego dnia - ze zwrotow w kasie. Mozna je z rana kupic po 6-8 funtow. Nasze byly te “drogie” - po osiem.

  351. Może to była papużka - kuzynka tego Menina:
    http://www.youtube.com/watch?v=sWh_2Iit3Ek

  352. Menino od dawna jest kultowy w sieci :-D

  353. :lol: No niech mie kule bija! :lol:
    Ale nie. Nasza Krolowa Nocy miala znacznie piekniejszy glos i nie gadala w srodku! :lol:

  354. No, naporawde, wujek Bronek, kurcze twoje blade! Jak zostanie prezydentem, to powola komitet polityczny w srawie sluzby zdrowia, skaladajay sie m.in. z Kaczki i Napieralskiego.
    I beda sie nawzajem nap…ac.
    Upieram sie jednak, ze barachlo.

  355. No i jestem gotowa stawiac zaklad, ze pani Clinton nikogo w polskich wyborach nie poprze pokazujac sie wspolnie w przeddzien. Takich numerow nie robi zaden powazny poliotyk zachodni, byloby to b. zle przyjete w Ameryce. Odwrotnie - jesli wypadaja akurat gdzies niespodziewane wybory, to wizyta jest zazwuyczaj odwolywana, nawet jesli zaplanowano ja znacznie wczesniej.

  356. Już znacie?

  357. A co, andsol? Nie moge wejsc do widea, bo kaza uruchomic adobe playera, i jak dotad mi sie nie udalo. :oops:

  358. OK,skoro nikt nie chce rozmawiac, to podsuwam lekture jak powinien wygladac prawdziwy partyjny manifest wyborczy. Za przyklad daje moj ulubiony - brytyjskiej Monster Raving Loony Party, wysatwiajacej swych kandydatow od bodaj pol wieku lub dluzej. Manifest przewiduje absolutnie wszystko - od specjalnych paszportow dla terrorystow, poprzez zniesienie tradyyjnej ortografii, ktora jest nudna i trudna, az do wydawania ( i odbierania w wypadku nie spelnienia warynkow) licentia poetica wszystkim pragnacym byc poetami, w celu wyeliminowania czestochowskich wierszokletow.
    Tu:

    http://www.loonyparty.com/index.php?page=manifestoproposals-1

  359. Sprawdzilam. Partia, ktora poczatkowo nazywala sie “Pierd…ic ich wszystkich” (Sod’em All) wystawia swych kandyadtow w wyborach od 1963 roku, pierwszych po upadku londynskiego rzadu wskutek afery Profumo.

  360. Kto powiedział, że nie chcę rozmawiać? Tylko że utkwiłem na dłużej w różnych miejscach bez dostępu do sieci. :-( Ale teraz już jestem, chociaż głodny i spragniony, więc do kompa będę doskakiwać w przerwach między próbami zaspokojenia podstawowych potrzeb. ;)
    Naprawdę nie będę chciał rozmawiać o 20.30, kiedy zacznie się decydować, czy “nasi” przejdą dalej, czy spakują walizki. :roll:

  361. Beton się wzburzył :twisted:
    http://wyborcza.pl/Polityka/1,103846,8053180,Kaczynski_przekombinowal___czy_straci_glosy_prawicy_.html
    No bo co racja, to racja. Dość już tego cium-cium i klepania się po pleckach. Czas, żeby PiS pokazał naostrzone zęby i zjadł tę Platformę na surowo. Nic poniżej tego prawdziwego Polaka nie usatysfakcjonuje. :roll:

  362. Kot Mordechaj  23 czerwiec 10,   19:27

    Pancia Profesorcia przegrywa z Pania K-R.To sa dwie najwazniejsze doradczynie (doradcy) JK i on doszedl do wniosku, ze K-R jak dotad robila dobra robote, zapewnila mu wysoki wynik, zas Staniszkis byla nieustannie wyszydzana. Nikt nie wyszydza tymczasem K-R.
    Terlika czytalem, kilka godzin po ogloszeniu tego wpisu, zamiescil kolejny, dosc histeryczny: Dosyc histerii, zawieszam blogownie. Ze niby do po wyborach.
    Bo dostal po lbie, a leb ma slaby, choc z betonu.

  363. Kot Mordechaj  23 czerwiec 10,   19:31

    http://terlikowski.salon24.pl/
    Tu jest ten histerycznyTerlik.

  364. O biedactwo, zapłaczę się zaraz :lol:

  365. Już jestem ciekawa, jak prezes będzie odkręcał :lol:
    Lewo i Sprawiedliwość :lol:

    Bobiku, dbając o równowagę kibicuję Ghanie :cool:

  366. Zapomnieliśmy ostatnio o pimpologii stosowanej.
    Weszłam sobie (całkiem wyjątkowo) na Terlika i znalazłam wśród komentarzy coś, czym po prostu muszę się podzielić ;-)

    Dlaczego warto na Jarosława wyjaśnia ten wiersz
    Taki piękny wiersz popełnił bloger Tadeusz Korzeniowski.
    Tak mnie wzruszyła jego twórczość, że pozwoliłem zacytować sobie ten wiekopomny wiersz godny nagrody Nobla
    Jarosław Kaczyński nie zmienił się
    Wybóstwił mu się gniew
    Jest blisko tam gdzie ręka przeznaczenia
    Może czekać. I czekać. I przyspieszyć. I czekać
    Pogruchocze was jak cudze psy.

  367. Kot Mordechaj  23 czerwiec 10,   21:33

    Dobrze, ze nie zamierza gruchotac koty, zwlaszcza obce :twisted:
    Bobik, w razie czego mozesz sie schowc w mojej szafie. Bede donosil croissanty i pasztetowa. :twisted:

  368. JAK CUDZE PSY!!! 8O 8O 8O
    To było warte oderwania się od meczu! :twisted:

  369. Heleno, zwróć uwagę na skierowany do Ciebie post, który został umieszczony pod starym wpisem i może Ci przez to umknąć:
    http://www.blog-bobika.eu/?p=171#comment-47098

  370. DziekiW Ale jak skontaktowac sie z DOROTA?
    Doroto, jesli zagladasz - odezwij sie na kotmodechaj-malpa-yahoo.dot. com.
    Faktycznie, nazwisko nie jest czeste. I po stronie Matki i Ojca.
    Bobiku, czy mozesz pomoc?

  371. Bobik, wypusc z ppczekalni. Z nerwow zrobilam blad we wlasnym imieniu! :oops:

  372. Wstrzasajaca tfurczosc, smiale skojarzenia. :shock: Pewnie autor w szufladzie ma wiecej. :roll:

    Co prawda meczu nie ogladam, ale za to nasluchalam sie dzisiaj w rozjazdach radia. Obama w koncu zdymisjonowal generala odpowiedzialnego za wojne w Afganistanie (za niesubordynacje wyrazona otwarcie w wywiadzie dla “The Rolling Stone” - ciekawe jak wplywowe sa nietradycyjne zrodla informacji politycznych), w Toronto bylo lekkie trzesienie ziemi (mam nadzieje, ze wszystko w porzadku u Krolika) i ropa w Zatoce Meksykanskiej leje sie znowu pelna para. I do tego straszny upal, wiec wszyscy sie wolniej ruszaja na miescie. Czyli jest normalnie (the new normal), i jedyna rada na to to usiasc w cieniu i zjesc kolejna porcje sorbetu, napawajac sie poezja o gruchotaniu cudzych psow (a pierwsza rzecza, ktora ucza na kursach creative writing to wlasnie wystrzeganie sie tanich efektow mocnych epitetow)… ;-)

  373. Biali na czarno wkopali czarnym na biało 8O

  374. I nikt nam nie przetłumaczy, że białe jest białe, a czarne jest czarne :cool:

  375. Cubalibre :lol: :lol:

  376. Nie bylm pewna o ktorym prapradziadku wspomina DOROTA. ale juz wiem, ze po kadzieli - Nikolaju Aleksandrowiczu Cholodkowskim, ktory przetlumaczyl m.im. Fausta. Wyguglalam wlasnie (ale nie moglam skopiowac) jego sliczny wiersz (naprawde sliczny) o kwiecie paproci i nocy swietojanskiej, a takze notatke o absolwentach uniwersuytetu w Hamburgu:
    Kholodkovski, Nikolai: (1858-1921) A Russian entomologist and winner of the Pushkin Prize for literary excellence — established in 1881 by the Russian Academy of Sciences.

  377. Na samym początku meczu to samo skojarzenie miałem - biali grają na czarno, a czarni na biało, bo nikt nam nie wmówi, że białe jest białe itd. :D
    Haneczko, Twoje i moje trzymanie powinniśmy sprzedawać jako polityczny patent - trzymaliśmy za grającymi przeciwko sobie drużynami, a na końcu obie okazały się wygrane. :-)

  378. Właśnie usłyszałam ładny bon mot Wacława Martyniuka (SLD). Powiedział, że mają do wyboru między “Jezus Maria” a “nie daj Panie Boże” :lol:

  379. :) Jakkolwiek by na to spojrzeć, sprowadza się to do wyboru między dżumą a cholerą

  380. Przeczytałem sobie program Loony Party i gdybym nie był zbyt zmęczony, zaraz bym chyba zapałał chęcią stworzenia czegoś podobnego. Dziś już chyba, niestety, nie będę w stanie wykombinować ani jednego punktu. :-( Ale nie miałbym nic przeciwko, żebyśmy jutro wspólnymi siłami stworzyli zręby blogowego programu wyborczego, żeby potem nie było zarzutów, że kandydat Bobik żadnego programu nie ma i stawia wyłącznie na swoją charyzmatyczną osobowość. :cool:

  381. Kot Mordechaj  24 czerwiec 10,   01:18

    Mialem podobny pomysl, ale Nudziarz Futbolowy byl tak zajety mundialem, ze poszlem sie przekimac. Ale jutro bede (ewnetualnie) swiezy.

  382. I ja musze przyznac ze jestem zajeta praca i Mundialem. Ameryki (Pld and Pln) radza sobie wspaniale, prawda?

    Nie chce brzmiec jak zdarta plyta, ale Finlandia ma juz druga kobiete prezydenta, a mizogynistyczna Australia ma swoja pierwsza kobiete premiera. Co prawda Polska miala kiedys Suchocka (Kanada miala Kim Campbell przez 6 miesiecy), ale juz pora na jakies nazwiska, a nie tylko w kolko Korwin Mikke, Lepper, Marcinkiewicz, Giertych i woglole jacys ostatni loserzy sie zalapuja, a kobiet ani widu. To tez dobrze swiadczy o mezczyznach jak kobiety nie musza chodzic siedem krokow z tylu za nimi. Dlatego ciesze sie, ze nasza jotka dziala pelna zapalu w tej sprawie.

    Jutro mam na placu boju rozprawe ze zwierzetami (za pomoca fachowcow oczywiscie), ktore mieszkaja pod naszym patio. Czujemy je na nos, ale nie widzimy. Podejrzewamy ze sa to szopy pracze, ktore sie przeniosly do miast i sa juz jak szczury, choc na pewno znacznie piekniejsze. W basenie zalegly sie glony, bo zapomnialam wlaczyc auto dozownik do soli i chloru. Pan maz w Warszawie baluje, a ja na wszystkich frontach prowadze dzialania obronno-zaczepne.

  383. Nie wspomnialam wam, ze na dodatek u nas (moze i u Moniki?) bylo dzisiaj o 13:45 trzesienie ziemi, tylko 5.5 richtera, ale dosc niesamowite wrazenie, jak podloga biurowca wydaje sie falowac pod stopami, a nie ma zadnego halasu. Nie ma szkod. Nie bylo to duze trzesienie, ale dosc niezwykle w naszej czesci swiata i na dodatek trwajace dosc dlugo, ok 30 sekund. To byly dlugie sekundy

  384. Tak myslalam o Tobie dzis Kroliku, sluchajac o ewakuacjach niektorych biurowcow w Toronto. A u nas tez sie trzeslo, ale ja jakos nie zauwazylam, bo akurat jechalam droga, na ktorej wymieniano nawierzchnie, i trzeslo mna widac zanadto niezaleznie od dodatkowych richterow.

    Ale za to tez zauwazylam, ze Austalijczykami rzadzi teraz sheila. Bardzo dobrze. A druzyna amerykanska jest dla wszystkich milych zaskoczeniem. Chyba dorasta juz pierwsze pokolenie, ktore rzeczywiscie gralo w pilke nozna od dziecka - moze nie zamiast, ale obok baseballu. Nastepne zadanie to przejscie na jednostki metryczne… ;-)

  385. Tak Moniko, zawsze musze przeliczac amerykanskie galony, Fahreheity, nie mowiac o calach, stopach, pintach, kwaterkach, funtach itd.

    Pilka nozna, jak koszykowka (ta druga wymyslona tu, w Kanadzie) sa bardzo demokratyczne, bo kazde dziecko moze je trenowac, gdziekolwiek nie mieszka. Czasami tylko mecz pilki noznej wyglada jak jedno wielkie nic, jesli jest 0:0 po 90 -ciu minutach ganiania po boisku przez ogromna grupe ludzi. Pilka nozna to nie polo!

    Czy Zosia i Matylda zauwazyly trzesienie ziemi? pewnie byly w szkole w tym czasie…

  386. Bobiczku, patrz, jaka posażna laseczka ;-)
    http://www.plotek.pl/plotek/1,78648,8051836,Suczka_odziedziczyla_3_miliony_dolarow_i_wille_w_Miami.html

  387. Dzień dobry :-) Trzęsienie ziemi to jest rzeczywiście niesamowite przeżycie. U nas było tylko raz, ale do dziś pamiętam to głuche warczenie Bardzo Dużego Psa, a potem uczucie, że się wsiadło na statek pijany. Zrobiło na mnie duże wrażenie, chociaż był to tylko jakiś richterodrobiazg, a nie terremoto z prawdziwego zdarzenia.
    A moi domownicy to wszystko przespali i na drugi dzień nie chcieli mi wierzyć, że w ogóle jakieś trzęsienie ziemi było. 8O Dopiero jak podano w przekaziorach, to uwierzyli. :evil:

    Dominacja Ameryki Południowej na Mundialu też wstrząsająca. Poza Hondurasem chyba wszystkie drużyny przeszły dalej. Czyżby stareńka Europa już się całkiem wyprztykała? :roll:

  388. O, kurczę! Zakręciłbym się koło tej Conchity, ale ona strasznie musi mieć przewrócone we łbie. A na łbie peruka…
    Po rozważeniu za i przeciwów postanowiłem jednak rozejrzeć się po najbliższej okolicy. :lol:

  389. Kot Mordechaj  24 czerwiec 10,   10:28

    Bobik, Conchita wyglada mi na straszna, za przeproszeniem, suke. Mysle, ze domagalaby sie nieustannie bizuterii i personal trainer.

  390. No, też mam takie wrażenie. A poza tym jak to ona miałaby te miliony, a ja tylko urodę i dobry charakter, to musiałbym wiecznie chodzić na jej wysadzanym brylantami pasku. :roll:

  391. Kot Mordechaj  24 czerwiec 10,   10:46

    I morde ma stara. :evil:

  392. Mordę to ja też mam starą. :twisted: Ale wcale mi to nie przeszkadza być szczeniakiem. :lol:
    W internecie można postawić na zalety ducha. To nie real, gdzie trzeba jakoś wyglądać. :razz:

  393. Kot Mordechaj  24 czerwiec 10,   10:55

    A Pali Kot pimpluje:

    Nie jestem już żaden smarkacz,
    Łeb mam pokryty siwizną.
    Nie zagłosuję na Jarka,
    Bo zbyt cię kocham, Ojczyzno!

    Niejeden ciężar na barkach
    Dźwigałem, znosiłem trudy.
    Nie zagłosuję na Jarka,
    Bo dość mam kłamstw i obłudy.

    Gdy spytasz mnie, niedowiarka,
    Dlaczego? Wyznam ci szczerze:
    Nie zagłosuję na Jarka,
    Bo w żadną zmianę nie wierzę.

    Skąd wiem, że wybór niedobry?
    Nie wierzę w zmiany oblicza,
    Bo nie chcę powrotu Ziobry
    I teczek Macierewicza.

    Bo nie chcę mieć Prezydenta,
    Co straszy gejem i Żydem,
    Co w każdym widzi agenta,
    I może zaszczuć jak Blidę.

    Na Jarka nie oddam głosu
    Za czasy, gdy był premierem,
    Za ten upadek etosu,
    I koalicję z Lepperem.

    Za to, co wciska ludowi,
    Na co pozwala i sprzyja,
    Za to, co pisze Sakowicz
    I głosi Radio Maryja.

    Za sieć podsłuchów i haków,
    Wydanie walki elitom,
    Za to, że skłócił Rodaków,
    Za IV Rzeczpospolitą.

    Dziś w duszy mej zakamarkach
    Odkrywam decyzji sedno:
    Nie zagłosuję na Jarka,
    Bo nie jest mi wszystko jedno.

    Wybaczcie drwinę i sarkazm,
    Odporność z wiekiem się zmniejsza.
    Nie zagłosuję na Jarka,
    Bo Polska jest najważniejsza

  394. O, rzeczywiście, czysta pimpalnia. :D I trzeba przyznać, że bardzo zgrabnie napisana. :-)

  395. Bobiku :shock: Jak możesz szkalować sam siebie? Wcale nie masz starej mordy :!:

  396. Aaa… to widać metryka kłamie Pani Kierowniczko. ;)
    Może ją do sądu podam? :lol:

  397. Kot Mordechaj  24 czerwiec 10,   11:36

    Lustracyjnego.

  398. Metryka metryką, a morda mordą :-)
    No, spójrzmy na zdjęcie w blogowej winiecie. Czy ta morda wygląda na starą? Moim zdaniem nie.

  399. Pod kudłami zmarszczek nie widać :roll:

  400. Kot Mordechaj  24 czerwiec 10,   11:56

    Moja Stara tez tak uwaza. Dlatego nie byla u fryzjera od poczatku maja.

  401. Mój osobisty sąd lustracyjny też zawsze orzeka, że strzyżenie jest rzeczą absolutnie zbędną. Niestety, Starzy znają jakieś inne ustawy. :-(

  402. Kot Mordechaj  24 czerwiec 10,   12:20

    Anegdota: jak Stara wyjezdzala do Ameryki to odwolala dostawy Timesa i Sunday Timesa. I jak dotad nie wznowila.

    Wczoraj dostala maila od ich dostawcow z tlustym naglpwkiem: Helenka, are you missing something in the mornings?‏
    Cos ja podkusilo i odpisala: Yes, indeed. Sex.
    Odpisali: Regretfully, we cannot help you in this accoint. Kind regards etc.

  403. Kot Mordechaj  24 czerwiec 10,   12:20

    on this account, oczywoscie.

  404. :lol: :lol: :lol:
    Jaki jest najlepszy środek na ból przepony? :lol:

  405. Ta Stara to jest numer… :lol:
    Ale cóż, jakie pytanie, taka odpowiedź ;-)

  406. Dobrze, że Helena nie anulowała dostawy gazet popołudniowych, wieczornych i cogodzinnych SMS-ów z bieżącymi informacjami. Jak nic okrzyknięto by ją demonem seksu i wysłano egzorcystów na pomoc :roll:

  407. Kot Mordechaj  24 czerwiec 10,   13:14

    Jotko, mysle, ze taka kocica w rui to ona jednak nie jest!…

  408. Coś mi jednak ta Conchita tak całkiem nie chce wyjść z głowy… :oops:

    Gdybym żonaty był z milionerką,
    pod atłasową spałbym kołderką
    w pięciu by miskach z czystego złota
    w dziesięciu smakach drób mi trzepotał.

    Smycz miałbym długą jak stąd do Jasła,
    na deser lody z czystego masła,
    basen rosołu pełen po brzegi,
    w zimie upały, a w lecie śniegi.

    Szarik by u mnie był na posyłki,
    Lassie spod łap by zmiatała pyłki,
    Rex by gorylem był, a pies Cywil
    bez słowa skargi me pchły by żywił.

    Budę zbudowałby mi sir Foster,
    w niej bym balangi odstawiał ostre,
    by szybko jakiś tabloid wykrył,
    żem ja prominent, nie kundel zwykły.

    Media wielbiłyby mnie jak Kliczkę,
    romans z codziennie innym króliczkiem
    miałbym przez cały rok zapewniony,
    mimo wściekłego warczenia żony.

    Za te upojne rozkosze zmysłów
    wolność swą oddałbym bez namysłu,
    bowiem od smaku jej w pieskim światku,
    cóż, wyżej ceni się smak obiadków.

  409. Wpadam tylko na chwilę, jestem w trakcie załatwiania mojej przyszłej egzystencji (z urządu do urzędu i tony formularzy do wypełnienia, niemiecka biurokracja chyba się jeszcze bardziej “zbiurokraciła”), wrzucam Korę, coś ciekawego na czasie. Posłuchajcie koniecznie!

  410. No i pospieszyłam się z kliknięciem. Tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=OHHgZRo_ArI

  411. Bobiku, dobrze, ze nie rezygnujesz z tej milionerki, bo zawsze moze Ci sie przydac w Twojej niekonczacej sie kampanii wyborczej. Zasoby pieniezne sa rownie przydatne jak charyzma (i pewnie bardziej niz program)… ;-)

    Ale co do tego, ze w razie odwolania popoludniowek i SMS-ow przyslaliby Helenie egzorcystow, to mysle ze jednak nie w Anglii. No chyba, zeby jej jakos pomoc w ramach papistowsko-gotyckich fantazji (w koncu to w Anglii istnieje tradycja przebieranek za vicars and tarts…). :roll: Ale najprawdopodobniej, jak to Anglicy, znowu napisaliby uprzejmie, ze “regretfully, etc…” Juz predzej zadni zysku Amerykanie zobaczyliby tu szanse na zrobienie biznesu, i podeslali propozycje innych, bardziej adekwatnych do obecnych zainteresowan Heleny publikacji… ;-)

  412. Kot Mordechaj  24 czerwiec 10,   17:17

    MOniko, wachanie rosolu to jedsnak nie to samo co jego spozywanie.
    No ale jako jako dziewic na tym sie nie znam.
    Tez sie rozmarzylem o tej milutkiej milionerce. No to co, ze w peruce i morda wystepna i stara? Liczy sie charakter.

  413. Charakter powiadasz Kocie? :roll: dlaczego nie, można to i tak nazwać :cool:
    charakter, zasoby, mozliwości, potencjał … :shock:

  414. Kot Mordechaj  24 czerwiec 10,   18:11

    Klamczuch wyborczy ostatecznie rozgromiony w sadzie III instancji. :twisted:

  415. Wrzucam i znikam. Zacóraskowana jestem :-) http://wyborcza.pl/1,75480,8015317,Pranie_pl.html Ciekawe, ale bardzo powierzchowne.

  416. Znowu dokonałem czynu przestępczego. :oops: Udałem się na rozbój do tego parku, gdzie rosną poziomki, ale tym razem przewidująco zabrałem ze sobą słój. Tempo miałem jak stary ochaptus. Pół litra w 20 minut. :D
    Odrobinę mnie wyrzuty sumienia podgryzaly, że to niby dobro publiczne, ale z drugiej strony - dlaczego właściwie większe niż ja prawa do dobra publicznego mają mieć ślimaki, mrówki i siła entropii?

  417. To wlasciwie poswieciles sie dla innych, Bobiku, usuwajac przyszle zwiedle, wyschle i nadgryzione przez mrowki poziomki z terenow publicznych. Taki owocowy odpowiednik deadheading… ;-)

    A w mojej okolicy mozna w niektorych przypadkach korzystac ze wspolnych terenow zielonych dla osobistej korzysci - np. mozna wypasac na nich kozy (pozostalosc z prawa angielskiego sprzed kilkuset lat, ktorej jakos nikt sie w miescie nie pozbyl).

  418. Kiedys Monika napisala, ze szkoda, ze rowerzysci nie dojezdzaja do niej. Pewnie, ze szkoda. Pieknie tam jest przeciez. Nic straconego. T

    Tak jeden z uczestnikow pisze o nieco starszym ode mnie zapalonym rowerzyscie:

    In the afternoon, we went to a lake house and spent a wonderful time there. The host, Bill Cooley, is an amazing man! He started biking after he was 60 years old. He have accomplished the bike ride from Seattle to DC and from Disney land to Disney world. We are all crazy and this is the reason which bring us together. The mutual respect between us and him will inspire both sides to contribute more for the good cause.

    Mam jeszcze pare (nieduzo :) ) lat na trening i mozna wytyczac trase :) Moze to nie bedzie juz mlodziez, ale moze sie da dojechac? :)

    A Noa marudzi w NY :)

  419. Kot Mordechaj  24 czerwiec 10,   22:00

    A ja moge chodzic po palacowych gruntach Hampton Court Jej Krolewskiej Mosci, pod warunkiem, ze nie bede kradl labedzi, kltore wszystkie co do jefdnego w calym kraju naleza do Monarchy (ini) - prawo wpropwadzone jeszcze przed Cromwellem. Dzieki temu mamy najwielksze poglowie tych durnych ptakow w calej Eiropie, szkoda, ze lubia wydziobywac z dna rzek i stawow olowiane ciezarki zostawione przez rybakow. I zdychac.
    Ide teraz ogladac Garetha, tego od zakladania chorow, ktory obecnie znw przygotowuje jakichs rozpaczlowych pozbierancow z ulicy na Glyndbourne Festival. Co za wariat!

  420. Za to w NY (gdzie teraz Noa marudzi) :-) ostatnio tak wykorzystano wspolny teren zielony w Central Parku (szkoda, ze deszcz troche to skrocil):

    http://www.huffingtonpost.com/chasen-marshall/10000-yogis-rained-out-in_b_621874.html

    A zapalonym rowerzysta mozna rzeczywiscie byc w kazdym wieku, Wando (znam blisko paru po drugiej stronie osiemdziesiatki). :-)

  421. A to mi sie bardzo podoba! My tez tak pieknie wygladamy :) tylko w sali. :) Nie wiem jak w NY, u nas od kilku dni setki bez deszczu - dopiero dzis spora ulewa (jak dobrze) i burzowo.

  422. Dziś zaczynam i kończę dzień linkami o zwierzątkach. Zobaczcie tego maratończyka:
    http://www.tvn24.pl/26086,1662134,0,1,strusi-ped-wzdluz-zakopianki,wiadomosc.html
    Zaczął nawiewać, jak zawołano za nim: stój, policja! Pewnie miał nieczyste sumienie ;-)

  423. Dobrze, że przypomnieliście mi o tym, że czasem bywają ulewy. :-) Zdążyłem zebrać pranie, zanim u nas się zaczęło.
    Ten struś zasuwający zakopianką to musiał być niepowtarzalny widok. :lol: Pamiętam, że jak kilka lat temu zobaczyłem strusia przechadzającego się po ogrodzonej łące obok drogi, to omal szczęką dziury w ziemi nie wybiłem, a co dopiero gdyby taki drogą biegł.

  424. Ladnie trzymal tempo (w pewnym momencie pomyslalam sobie, ze sie rozpedza, zeby sie wlaczyc prawidlowo w ruch na szosie) ale rzeczywiscie dosc nieoczekiwany byl to widok na tle swojskiego krajobrazu. :-D

  425. Uświadomiłem sobie, że różne strusie już widziałem (od importowanych z Afryki gigantów do małych buszujących w soji ema), ale żadnego jeszcze nie słyszałem.

    Przy okazji zawiadamiam, że ciągle istnieję.

  426. Co za dzien, i nareszcie wieczor. Czy dzisiaj jest noc swietojanska? Czy powinnismy plesc wianki z kwiecia i rzucac je do Wisly? Skakac przez ognisko wsrod swiatelek robaczkow swietojanskich?

    W kazdym razie cos bylo w dzisiejszym powietrzu. A moze to po wczorajszym trzesieniu ziemi?

    Przesunelam dzisiaj gory. Malo, ze w pracy nadzwyczajna efektywnosc to po pracy: skosilam trawe, przycielam rozrastajaca sie winorosl i wyrwalam miete, ktora byla kuz wielka jak krzew porzeczki, wylowilam utopionego mlodego szczura z basenu i oczyscilam powierzchnie wody ze smieci. Wezwalam ludzi do naprawy filtra w basenie (podejrzewam, ze jest zatkany jakims zwierzatkiem/ topielcem- przyjda jutro rano. Wezwalam ludzi do wywabienia zwierzyny, ktora jest zadomowiona pod moim tarasem- przyjda jutro po pracy. Nastepnie zrobilam pranie, odkurzylam caly dom odkurzaczem i przetarlam podlogi na mokro. Bylam tak zgrzana po tym wszystkim, ze wzielam letni prysznic i odswiezona pojechalam po zakupy spozywcze. Rozpakowalam zakupy, spedzilam quality time z Dobrymi Piesami i wlasnie zasiadlam do szklaneczki bialego winka, moselskie Pielsporter Michelsberg, pewnie gdzies z Bobikowych klimatow.

    Jestem skonana, bola mnie wszystkie kosci, jestem szczesliwa.

    Azzuri weg nach Hause, a Holendrzy calkiem calkiem. Moje nowe typy: Brazylia, Argentyna, Holandia.

    Dobrze andsolu, ze jak juz sie zgubisz to sie zaraz potem znajdujesz.

  427. I cos dla mnie do snu: Jersey Girl Toma Waitsa w wykonaniu Bruca B. i jego E Street Band.

    http://www.youtube.com/watch?v=xRXhDQXhdXE&feature=related

  428. Witam o słonecznym poranku, życzę miłego dnia :lol:

    Bobiku,
    jak długo jeszcze będzie trwać ta poobiednia cisza? :shock:
    czy ja się mam oflagować na znak protestu? :roll:

  429. Dom do gory nogami :) Noa w domu!

  430. Dzień dobry :-) Faktycznie, ciszą tego już w żaden sposób nie można nazwać - Noa, noc świętojańska, pieśni strusia, szuranie szopów pod tarasem i głos wbrew wszelkim pozorom istniejącego andsola. :-) Tylko Tom Waits się nie odezwał, bo podobno nie jest dostępny w moim kraju. Tak przynajmniej twierdzi jutub.
    Spróbuję coś wykombinować, żeby Jotka się nie musiała oflagowywać, ale - jak zapewne możecie wnieść z pory mojego ukazania się na blogu - dopiero po załatwieniu różnych spraw, tak Bardzo Ważnych, że wyrzuciły psa z wyrka o nieludzkiej porze. :roll:
    Bo taki demon efektywności jak Królik to ja nie jestem, żeby w ciągu kilku minut poprzenosić góry, a potem już siedzieć i popijać winko z Mahometem. :D

  431. Kot Mordechaj  25 czerwiec 10,   09:07

    To powinno byc nielegalne - wstawanie o tej porze.
    Witamy Noa w domu!
    Krolik pewnie padl po wczorajszej nadaktywnosci.

  432. Podsuwam ci, co mna dzis z rana zdrowo trzepnelo - choc sadzilam, ze jestem juz dosc stara i odporna.
    http://forum2.dziennik.pl/read.php?6,2209855

    Sa to komentarze obroncow dobrego imienia KK na zlinkowana wczoraj przez krolika piosenke Kory Jackowskiej o jej wlasnym doswiadczeniu molestowania przez duchownego w dziecinstwie.
    Mysle, ze na miejscu kosciola bilabym na larum w kwestii stanu ducha tych mlodych, jak sadze, katolikow. Bo rzadko czlowiek spotyka takie totalne zezwierzecenie, choc nie jest to z pewnoscia odpowiednie slowo wobec zwierzat. Nawet zdziczenie malo adekwatne. Raczej - kompletne odczlowieczenie, zdehumanizowanie.
    Jestem jakos okropnie tym przygnebiona - jakbym zobaczyla plonaca stodole wypelniona ludzmi.

  433. czy to juz bylo????

    http://asset.soup.io/asset/0864/0652_ecb3.jpeg

    ha, ha, ha :) :D

  434. http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8061436,Martyrologia_za_dobre_swiadectwo_szkolne.html

    Na miejscu uczniow z Krakowa nie krecilabym nosem. Za sto lat bedzie to poszukiwany bialy kruk.
    Sama pamietam jak bylam niezadowolona z nagrody w postaci dwoch tomow Przedwiosnia. Bo dawalam do zrozumienia, ze wole dwa tomy monografii o powojennej scenografii w polskim teatrze (60 zl). Przedwiosnie poszlo prosciutko do bukinisty i chyba nie zostalo sprzedane, bo pieniedzy nie otrzymalam nigdy. :sad:

  435. to lubie, taki patos tez oczywiscie :?

    “Dyrektor szkoły Mariusz Graniczka: - To książka o tragedii, w której zginęli wybitni przedstawiciele polskiego narodu, świetnie upamiętniająca to tragiczne zdarzenie. Uważam, że jest doskonałą pozycją dla uczniów.”

    (to z linki Heleny)

  436. ciekawe co na to PO, PiS i inni ( w tym lewica )

    http://www.faz.net/s/RubF3CE08B362D244869BE7984590CB6AC1/Doc~E68264FB68581409B9423C0E88C6A81F4~ATpl~Ecommon~Scontent.html

    morderstwo, albo………….

  437. Nie wiem gdzie umieszczono oryginał:

    Zamiast Bronka z kaszalotem,
    wolę Jarka z pięknym kotem.

  438. Z wczorajszego frontu walki z komarami, czyli no means no
    Zosia zaatakowana przez komara, macha energicznie rękami, aby odpędzić agresora. Gdy to nie przynosi oczekiwanego skutku, jednym pacnięciem zabija owada, po czym komentuje nieco zdegustowana: “Jak się ma mózg wielkości paproszka, to sie nie rozumie, że macham na nie

  439. A mnie przysłano coś takiego:
    LEPIEJ BOSO WEJŚĆ W PSIE GÓWNO
    POD SUFITEM MIEĆ NIERÓWNO
    POD KOŚCIOŁEM BYĆ STARUSZKĄ
    Z TĄ STARUSZKĄ DZIELIĆ ŁÓŻKO
    MIEĆ SKROFUŁY POD OGONEM
    ALZHAIMERA Z PARKINSONEM
    Z KREMATORIUM DOSTAĆ PACZKĘ
    NIC NIE JEDZĄC MIEWAĆ SRACZKĘ
    BUDZIĆ ŚMIECH WYRAZEM GĘBY
    STRACIĆ NA RAZ WSZYSTKIE ZĘBY
    LEPIEJ CZUĆ DO SIEBIE WSTRĘTA
    NIŻ MIEĆ JARKA - PREZYDENTA!

    z komentarzem, że to podobno produkcji naszej Noblistki ;-)

  440. Czy widzieliście już kiedyś kompletnie wykończonego psa? Jak nie, to przyjrzyjcie mi się - tak właśnie to zjawisko wygląda. :-(
    Miało dziś być lekkie ochłodzenie, a nawet jakowyś deszczyk i nawet by mi to nie przeszkadzało, bo bieganiny dziś miałem w jasny łan. Ale w rzeczywistości było gorąco jak… no, nie będę się wyrażał. Złachało mnie do samych wątpi, tak że dziś nawet przeciwko tej poobiedniej ciszy nie będę protestował. :twisted:
    Tylko żeby się jeszcze znalazł ktoś, kto mi najpierw obiad zaserwuje. :roll:

  441. Oj, Szanowna Frekwencjo,
    lepiej skończyć z tem chichotem i czem prendzej oddać Jarkowi jego call center, bo gotów nam, po poniesionej stracie, kolejną żałobę narodową ogłosić :evil:

  442. Lud nareszcue sie obudzil i zabral sie za tworczosc! Pimpluje jak najety, cieszac serca niepismiennych jak my z Mordka.

  443. Kot Mordechaj  25 czerwiec 10,   15:19

    Telefony urradl ten sam gang, ktory wczesniuej skatowal do nieprzytomnosci artystke Kotke Sugar. Na czele jego stoi wasaty bandyta, ksywka Hrabia co psy obrabia.

    Redakcja proszona o nie podawanie imienia i nazwiska.

  444. A ja wiem, przez kogo Squadra Azzurra wyleciała z Mundialu. Przez Niemców, którzy od początku mistrzostw tak proroczo śpiewali:
    http://www.youtube.com/watch?v=AkvMtJ35CEo
    Dla tych, którym trudno zrozumieć tekst, podaję jego najistotniejszy fragment w wersji pisemnej
    Wer den Cup gewinnt ist scheißegal.
    nur Italien nicht, nur Italien nicht!
    Wer den Cup gewinnt ist scheißegal.
    nur Italien nicht nochmal! :twisted:

  445. Kot Mordechaj  25 czerwiec 10,   16:25

    Byl taki rysunek kiedys w New Yorkerze: siedza dwa psy przy barze, i jeden mowi do drugiego: nie chodzi tylko o to zeby wygrac, tylko zeby kotom przp..c.

  446. Tak mi się coś mętnie kojarzy, Mordko, że pojęcie Schadenfreude to nie w New Yorkerze wymyślono. :twisted:

  447. Kot Mordechaj  25 czerwiec 10,   16:32

    c.d Narodowego Pimplowania (przyniesione od Sasiada):

    Lepiej wygląd mieć kaprawy,
    cierpieć kaca bez podstawy,
    dostać kosą od Kościuszki,
    mieć śledzionę w kształcie gruszki,
    z parkinsonem robić skręta,
    dostać w dupę w oba święta,
    śnić, że żonie zniknął cyc?
    niż mieć prezydenta nic!

    Lepiej siku mieć za głośne,
    zapominać myśli sprośne,
    mieć sąsiada, który szczeka,
    kota, co nie lubi mleka,
    wpis w dowodzie z Jedwabnego,
    wygląd nosa coś nie tego,
    późny termin do dentysty,
    kuśki dziwny kształt falisty,
    tępy ból za lewą nerką?
    niż mieć prezydenta zerko!

    Lepiej nie doczekać zimy,
    z ust gruźlika spijać śliny,
    kocie pawie znaleźć w szafie,
    lewą nogą grać na harfie,
    z vipem lecieć samolotem,
    nawet zostać kaszalotem,
    nie móc pętli zrobić z liny?
    niż wybierać między nimi!

  448. Szczekający sąsiad przeszkadza?
    Na taką poezyję nie będzie zgody! :evil:

  449. Lepiej znaleźć gałąź suchą,
    disco-polo wpuścić w ucho,
    wsiąść do wyborczego busa,
    za krótkiego mieć fallusa,
    pijać mleko zamiast wina,
    gorzej kończyć niż zaczynać,
    nie móc drapać się, gdy swędzi,
    w niewinności życie spędzić,
    mieć u szyi kamień młyński,
    lub w nagrodę “Hołd katyński”,
    słuchać Ojca Dyrektora,
    wiecznie orać i laborać,
    nie móc w lustro patrzeć z rana,
    odbezpieczyć szybko granat,
    niźli wsparcie dać liryczne
    polskiej klasie politycznej. :roll:

  450. Rozmowa dwóch dziennikarzy (wrzut haneczki, 24/VI 18:46)
    rzeczywiście niegłęboka, ale dobrze się rymuje z forum (wskazanie Heleny, 25/VI 12:11). Bełkotać musi niby inteligent, by za kłonicę mógł chwycić cham.

    Bałaganu umysłowego nie da się usprawiedliwiać wiarą, przekonaniami czy poczuciem posłannictwa. Te zjawiska mają pełne prawo do istnienia, ale gdy pozbawione dyscypliny umysłowej, tworzą kompost. A tam…

  451. Kot Mordechaj  25 czerwiec 10,   19:32

    Bobik, jestes boski. :twisted:

  452. Kot Mordechaj  25 czerwiec 10,   20:37

    Tak, andsol. To celne spostrzezenie.

  453. Dopiero teraz doszedłem do przeczytania tej rozmowy (jak już byłem pewien, że w meczu Hiszpania - Chile nic więcej się nie zdarzy ;) ) i zwróciłem uwagę na pewną jej specyfikę - po pierwsze rozmówca katolicki bardzo często na pytania, które wymagałyby od niego racjonalnego skonfrontowania się ze swoimi przekonaniami po prostu nie odpowiada, czy też udziela odpowiedzi rzekomych. To znaczy odpowiada na zupełnie inne pytanie, którego nikt nie zadawał (chyba że on sam sobie). Ja to, na prywatny użytek, nazywam myśleniem meandrowym. Po drugie niemal cały czas, za wyjątkiem kilku odniesień do życia prywatnego, posługuje się wyłącznie gotowcami myślowymi i językowymi. Czyli powołując się na swój nonkonformizm (głoszenie “niepopularnych” (?) poglądów, niszowość, itp.), przedstawia tak naprawdę dość skrajne wcielenie konformizmu.
    O związku konformizmu z tzw. osobowością autorytarną napisano tyle, że chyba ja już koniecznie pisać nie muszę. A jeśli muszę, to lepiej nie teraz, bo wieczór taki piękny, że wolałbym siąść na tarasie i różowego wina się napić, zamiast autorytarne osobowości na czynniki pierwsze rozbierać. ;)

  454. Autorytarne, meandrujace osobowosci, ale tez pokazujace, jak wielkie jest zapotrzebowanie na leczenie sie poczuciem wykatkowosci i misji, nawet jesli jest to wyjatkowosc w mesjanizmie i poczytnosci pism bl. Faustyny… Nie tylko w Polsce to zjawisko wystepuje, ale to niewielka pociecha. Ale tez nie bardzo mi sie chce o tym teraz myslec, bo nareszcie upragniony koniec tygodnia i do tego upal, na ktory wlasnie wyciagnelam z lodowki tajna bron, czyli sorbet z mango. ;-)

    Mam nadzieje, ze Krolik ostatecznie sie pozegnal sie z szopami praczami, i z czymkolwiek to bylo w basenie.

  455. Kot Mordechaj  26 czerwiec 10,   00:08

    Jak mozna sie nie wspierac wyjatkowoscia s. Faustyny, skoro jest ona w swiecie znana lepiej od Gombrowicza, Mrozka i Beatlesow czy kogo tam? Tybulcy nieustannie pytaja Stara o s. Faustyne. Chca wiedziec co i niej slychac. Opedzic sie od nich nie mozna!
    And how is Sister Faustyna doing? - tak ja witaja przy smietniku.

    A szopy-pracze sa w naszym domu pod szczegolna ochrona. Babcia je bardzo w Nowym Jorku kochala i nawet nie gniewala sie jak rano znajdowala na krzakach nadgryzione do polowy pomidory. Kawalki kurczaka im zostawiala! Ale to bylo zanim poznala mnie i Brata!

  456. Ha! Moją dzisiejszą tajną bronią były lody z męczennicy jadalnej :roll: z bitą śmietaną i resztą kradzionych poziomek. :-)
    Wszystko jest względne, nawet moja niechęć do słodyczy. :D

  457. Widzę, że gdzieniegdzie szopy pracze pełnią tak samo kultową rolę, jak w naszym domu myszy. :twisted:
    Chociaż nie da się ukryć, że mysz strasznie trudno namówić na to, żeby zrobiła pranie. :roll:

  458. Mordko, zapuść, proszę, sondę do skrzynki pocztowej. :-)

  459. Tak sie zaczyna, Bobiku - najpierw niewinny sorbet z meczennicy, a potem jeszcze bedziesz stal w kolejce w ksiegarni po bl. Faustyne, wsrod tlumow zglodnialych jej pism. ;-)

  460. Jurek (Carbondale, IL) ma bardzo miłe wspomnienia ze swego ulubionego szopa pracza. Kota nie zaczepiał, z lodówki nie wyżerał, a tylko to, co znajdował w kuchni - i patrzał inteligentnie. Ale nie znalazł drogi do nowego domu. To się chyba nazywa rejonową miłością.

  461. Andslu nie daj sie zwiesz urodzie szopa, co chyba w Brazylii ci nie powinno grozic. Szopy pracze sa piekne, sa tez bardzo sprawne we wspinaczce w gore i w dol dzieki specjalnie dostosowanym stawom w lapkach. Sa bardzo inteligentene: potrafia otwierzc rozne kontenery pozamykane na specjalne anty szopwe zamki. Sama widzialam szopy turlajace beczke ze smieciami zamknieta na taki zamek po skalach w te i wewte, zeby ja poluzowac i troche uszkodzic, bo zamek moze wtedy troche odpusci. Te zwierzatka jesli oswojone potrafia sie z powrotem dostosowac do zycia w naturze, jak malo ktore inne zwierze. Poniewaz jedza wszystko, wlacznie z padlina i owadami roznosza choroby. Nie tylko wscieklizne, ale tez rodzaj pasozyta (w kale), ktory sie przenosi na ludzi i jest praktycznie nie do wyleczenia.

    http://www.hww.ca/hww2.asp?id=101

    Trzymajcie sie z daleka od szopow! My mamy ich tutaj w kazdym miescie tabuny. Mieszkaja w naszym sasiedztwie. Dwa razy probowaly sie zagniezdzic w naszym kominie. Widze, ze Dobre Piesy szczekaja przy kominku zawziecie, zagladam z lartarka, a tam sie swieca do mnie szopie oczy.

    Natomiast do nas prawdopodobnie przyszly szczury. Dzisiaj zostaly zalozone pudelka/pulapki przez fachowca. Ja zas przycielam winorosl, ktora daje im schronienie przed sloncem, szopami, oraz, sciezke do norek ukryta przed niepotrzebnym okiem. Moj maz i jego dokarmianie ptakow nawet latem smaczna miesznka ziaren prawdopodobnie zachecilo je do przyjscia.

    Reszte dnia zajelo mi rozprawianie sie z glonami w basenie. Powod byl prosty: w basenie bylo za malo wody, wiec nie dzialalo mechaniczne urzadzenie do czyszczenia, wiec nie wlaczal sie dozownik chloru i soli, wiec po trzech dniach zalegly sie glony.

    Always something, ale jest takie piekne lato, ze nie bede narzekac. Znowu naleje sobie szklaneczke wina i porozmyslam o bl. Faustynie, bo to zawsze wprowadza mnie w jeszcze lepszy nastroj.

    Squadra Azzura Bobiku przynajmniej wziela wine na siebie, za to Francuzi, mon Dieu, urzadzili przedstawienie Bunt na Bounty na Mundialu!

    W Toronto wczoraj byla rozpacz w Little Italy, ale w sumie mamy tutaj teraz ekscytacje z powodu spotkania G-20. Middle class white spoiled kids zacieraja rece do starc z blue collar policja, ktora bedzie zmuszona bronic srodmiescia z obydwoma rekami zwiazanymi na plecach. To dopiero bedzie interesujacy spektakl w nadchodzacy week-end.

  462. @krolik: dobrze, nie zakocham się w szopach praczach i chyba nigdy ich nie widziałem, ale czuję się jakbym coś w życiu stracił. To ja już bym wolał, Szopy, żebyście się zażerały macdonaldem, to przecież też … oj, u Bobika nie będę się wyrażał.

  463. A tak w ogóle, kłótnia mego dentysty z korzeniami szóstki, polegająca na odrywaniu ich od żuchwy bardzo ją zasmuciło i ona to sobie teraz na mnie odbija.

    W trakcie tortur Thiago zapytał czy płaczę i chcę więcej znieczulenia i musiałem mu na migi wytłumaczyć, że mi się znienacka zebrało na śmiech, bo to wyglądało na to, że korzenie chciały go upokorzyć i się cały spocił. I chyba nie wiedział przedtem z ilu drobnych kawałków składa się polski ząb. Gdyby nie moja pozycja horyzontalna, zaaplikowałbym mu jakiś zastrzyk na rozluźnienie.

    Miły chłopak, ale dobrze mu tak.

    A teraz muszę w tej okropnej zimie (18 stopni) jeść lody.

  464. Bobiku,
    Przestań się już wreszcie nurzać tak bezwstydnie w tej poobiedniej ciszy :evil:

    Larum grają!!! :shock:

    Uciśnieni potrzebują pomocy, apele ślą :roll:

    Właśnie znalazłam w swojej poczcie wołanie o pomoc

    Szanowni Państwo!

    Jako prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka zwracam się z apelem do polskich naukowców o podjęcie obywatelskich działań zmierzających do obrony ks. Marka Gancarczyka, redaktora naczelnego “Gościa Niedzielnego”, skazanego przez Sąd Apelacyjny w Katowicach w sprawie wytoczonej przez p. Alicji Tysiąc.

    Przed kilkoma dniami redakcja “Gościa Niedzielnego” złożyła do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego wniosek o kasację wyroku oraz wniosek o wstrzymanie wykonania zaskarżonego wyroku.

    Ośmielam się prosić o zaznajomienie się z moim listem otwartym do p. sędzi Ewy Tkocz oraz krótkim tekstem dr. Leszka Boska.

    Zapraszam także do odwiedzenia naszego serwisu internetowego http://www.pro-life.pl

    Łączę wyrazy należnego szacunku

    dr inż. Antoni Zięba
    prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka
    = = = = = = = = = = = = == = = =
    Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka
    organizacja pożytku publicznego KRS 0000140437
    ul. Krowoderska 24/1, 31-142 Kraków
    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    biuro: ul. Krowoderska 24/6, 31-142 Kraków
    tel./fax (12) 421-08-43
    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    http://www.pro-life.pl
    e-mail:biuro@pro-life.pl

    Wprawdzie nie jesteś piesku polskim naukowcem , ale jako istota wrażliwa z całą pewnością podejmiejsz się stosownej obrony, być może nawet mową wiązaną. Nie ukrywam, że liczę na wrazliwość całego Koszyka :roll:

  465. zycie jest piekne (jak sie je lubi 8) )

    brykam w swiat, klawisze zostawiam smetnym ( :P )

    http://vimeo.com/11774747

    :D

  466. Słońce świeci, na balkonie dojrzewają maliny i pomidory, za chwilę wyruszam do lasu….

  467. Dzień dobry :-)
    W tej rozmowie uderzyło mnie, że ten, który chce wiedzieć, nie próbuje drążyć i przebić się pod powierzchnię, a ten który wierzy, w ogóle nie czuje takiej potrzeby.

  468. Bo dla wielu ( na szczescie nie wszystkich) wiara nie potrzebuje zadnej refleksji, pytan, zwatpien. Sadza oni pewnie, ze wiara takich pytan nie wytrzyma. Czasami nie wytrzymuje, a czasami wzmacnia.
    Pewnie juz to opowiadalam,ale przypomne. Kiedy byly najwzyszy zwierzchnik KK w Anglii dowiedzial sie, ze ma pare tygodni zycia przed soba, na dwa tygodnie przed smiercia udzielil wywiadu radiu BBC, mowiac m.in.: Te ostatnie tygodnie sa dla mnie godzina proby mojej wiary. Oto mam sie przekonac, czy sam wierze w to co glosilem cale zycie wiernym - o zyciu, ktore na mnie czeka po smierci.
    Byly to slowa proste, uczciwe i pokazyjace, ze kardynalowi B. Hume’owi nie obce bylo zmaganie sie z pytaniami, ktore nie dawaly mu 100% gwarancji odpowiedzi.
    Bylam bardzo poruszona tym wywiadem - nie dlatego, ze juz umieral, ale dlatego, ze nie chowal sie przed swiatem, ze i jego czasami nachodza watpliwosci. Bardzo to ludzkie.
    Mysle czesto o tym niezwyklym duszpasterzu.
    Ale tez i nie mam watpliwosci, ze taki duchowny katolicki byl “produktem” wiekszosciowej kultury anglikanskiej, ktora ma silne tradycje stawiania pytan.
    Jesli niebo istnieje, to kardynbal Basil Hume, jest wsrod moich wlasnych aniolow. Moze prowadzi rozmowy z Janem Karskim.

  469. Nic z tego nie rozumiem. Z Polskiego Radia wywalono lub zawieszono na okres kampanii juz bodaj piatego ETATOWEGO dziennikarza.
    Zastanawiua mnie czy oni podpisujac kontrakt z publicznym radiem, nie zobowaizuja sie, ze w czasie zatruidnienia nie beda prowadzic zadnej dzialalnosci politycznej? I dlaczego tylko na okres kampanii sa zawieszani jesli te zasade zlamali?
    A jesli sie nie zobowiazywali do wystrzegania sie dzialalnosci politycznej, to dlaczegi sie ich teraz karze “zawiasem”?

  470. Dzień dobry :-) Mam wyrzuty sumienia, że tu larum grają ,a ja ze szczekaniem nie nadążam, ale cóż, to są efekty telefonicznego szlajania się po nocach ;) - potem trzeba chociaż odrobinę pospać, a jak się budzi, to jest już strasznie późno, zaraz to i owo będą zamykać i nie szczekać pora, tylko na targ lecieć, na pocztę i do punktu naprawczego.
    Teraz odsapnę, skonsumuję, a potem sprawdzę, czy mi struny głosowe nie zardzewiały. ;)

  471. Zachęcająca nazwa to podstawa:
    http://sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc3/hs430.snc3/24790_379640010985_199961690985_4270628_4345811_n.jpg

  472. Z tymi szopami to chyba podobnie jak u nas ze szczurami. Ja tam przeciwko szczurom nic nie mam, bo to bardzo zmyślne stworzenia, ale zdarza mi się z nimi wchodzić w bezpośredni konflikt interesów i wtedy nie ma zmiłuj się - jestem skłonny użyć wszelkich środków, z morderczymi włącznie. Ale zawsze mi wtedy trochę głupio, bo w końcu nie mam żadnych większych praw do swojej niszy ekologicznej niż szczury czy myszy, tylko bezwzględnie korzystam z tego, że jestem silniejszy. :oops:

  473. Kot Mirdechaj  26 czerwiec 10,   14:40

    Gryzonie sa przewrotne i falszywe - zwlaszcza rude. :evil:

  474. Czytając apel w obronie ks. Gancarczyka (a tak, wykonałem ten masochistyczny numer i wszedłem na polecaną stronę) zacząłem się zastanawiać, dlaczego Prawem i Sprawiedliwością nazwało się ugrupowanie, którego członkowie tak wyraźnie prawa nie lubią i nie rozumieją. Nie rozumieją samej idei prawa ślepego na wszystko poza obowiązującymi kodeksami, a sprawiedliwość jest dla nich sprawiedliwością trybunałów rewolucyjnych.
    Nie wchodzę tu w dyskusję światopoglądową z autorem apelu, tylko zastanawiam się, jak on sobie wyobraża to uniewinnienie ks. Gancarczyka od prawnej właśnie strony. Jakie paragrafy miałby zastosować sąd, na czym się oprzeć w uzasadnieniu takiej decyzji. Nie wpada mu do głowy, że argument “bo przecież wszyscy wiedzą, że jest tak i tak” nie może być i nie jest zasadą prawną. Tak samo jak nie wpada to do głowy Kaczyńskiemu, Ziobrze, Kurskiemu i innym. Sprawiedliwość to znaczy, że nasze będzie na wierzchu.
    Ale być może ci ludzie faktycznie mają poczucie dojmującego niedostatku prawa i sprawiedliwości, bo nie rozumiejąc idei prawa i uważając, że powinno się ono naginać do ich przekonań, czują się przez nie wiecznie robieni w konia?

  475. Kot Mirdechaj  26 czerwiec 10,   15:37

    Chodzi przecoez o Prawo Naturalne i Sprawoedliwosc Dziejowa.
    A teraz jeszcze to: “Kaczyński w Łodzi: Bogactwo dla wszystkich! To nasza idea”.

    Moze go wyslac do Afryki albo do slumsow Kalkutty? Choc z drugiej strony, to oni tam maja dosc wlasnych problemow.

  476. Bobiku,
    nie żartuj, czytałeś to, o rany, zaczynam mieć wyrzuty sumienia, że Cię do tego motywowałam :oops:
    od dawna nie czytam tego typu rzeczy, przecież i tak jest to nieustanne bicie tej samej piany :shock:

  477. Błyskotkami mami, prostak jeden. Tyle on wie o bogactwie, co o rodzinie :evil:

  478. To spozywanie lodow z meczennicy tak Bobika pociagnelo w kierunku masochistycznym - sam na sobie dokonal torowania… ;-)

    A co do prawa i sprawiedliwosci, to wiadomo, ze chodzi o to, ze prawo, najlepiej punitywne, bylo dla osob zepsutych i z gruntu zlych, zeby powstrzymac ich naturalne, zle sklonnosci. Osob z zalozenia lepszych takie pedantyczne ograniczenia prawne nie musza obowiazywac. I to jest z kolei sprawiedliwosc w rozumieniu tej myslowej formacji. ;-) (Podobne zalozenia istnialy np. przy podpisywaniu przez administracje Busha praw, ktore mu sie nie podobaly w jego tzw. signing statements, ktore wywolywaly oburzenie doswiadczonych prawnikow, bo byly nielegalne i wbrew dlugiej tradycji prawnej, ktora tutaj jest wazna.)

  479. Uff, mogę ogłosić zakończenie ciszy poobiedniej. :-)

  480. Teraz dopiero zauważyem to zdjęcie od Beaty. :D
    Rzeczywiście, bardzo zachęcające, ale jakoś mi w nazwie brakuje swojskiego, pięcioliterowego akcentu na k. Jak już zachęcać, to na całego. ;)

  481. Z tym bogactwem to już były, gadało się o trzech milionach mieszkań. Są dwie teorie. Pierwsza to zdartej płyty. Druga zaprzecza, bo mu nigdy płyty głównej nie zainstalowali.

  482. Stroską
    pochylił się nad Poską
    lecz Wolska niewdzieszna była
    i go wy… znaczy niedoceniła.

482    
dodaj komentarz


Wpisz wynik dodawania ponizej w malym polu po lewej stronie

Click to hear an audio file of the anti-spam equation