Biadania Paradygmata

nie, 24 Luty 2019, 12:57

Siedzi i złości się paradygmat:
kto mi podpieprzył pantałyk?
Alfa, czy beta, czy może sigma
tak do wiwatu mi dały?

Bez pantałyku z metodologią,
jakże na dużą pójść wódkę?
Gdy błędnych pojęć zatruje smog ją,
jaką miał będę odtrutkę?

Niby niewinna kawka z konsensem
też może nie wyjść na zdrowie,
on niby mięczak, lecz jeśli mięsem
rzuci, co ja mu odpowiem?

Nie chcę w milczeniu siedzieć na skwerku,
latać w pokutnej opończy,
jeszcze hyr pójdzie po uniwerku,
że paradygmat się kończy…

Ale niepewnych słów sypać kaszą
też źle, bo kto mi uwierzy?
Może włączeniem nawet postraszą
dyscyplinarnej macierzy?

Ach, co za kłopot! Wszak naukowych
zajęć mam ciągle bez liku,
a wszystko sypie się przez chwilowy,
bolesny brak pantałyku.

Lecz się nie poddam! Do tego dryg mam,
by czmychać, zmyliwszy straże.
I zobaczycie, że paradygmat
wam wszystkim jeszcze pokaże!