Popular Tags:

Noble

sob, 7 Grudzień 2019, 00:41

Pies do Sztokholmu zjechał raz,
wyhasał się na grobli,
po czym rzekł: tak bym chętnie wlazł
na rozdawanie Nobli.

Lecz na przeszkodzie fraka brak
stał oraz wzrost nikczemny,
pies więc pomyślał sobie tak
(bo wcale nie był ciemny):

ludzie pozorów lubią grę,
dostojność z nóg ich ścina,
więc w konia zrobię ich i się
przebiorę za pingwina.

Tak zrobił. Własny wygląd wnet
go nadął i ośmielił,
z nim na noblowski bankiet wszedł
bez żadnych ceregieli.

A tam ordery, szyk, ho-ho,
krewetki i łososie
a nade wszystko zapach, co
tak słodko wierci w nosie.

Pies węszy, niby męsko-dam-
skim gronem się zachwyca,
ale ten zapach… zaraz… mam!
to świeża polędwica!

Ach, cóż mi zawiedzionych stres,
czy gładkich mów aksamit?
Ćwierć mięsa w zęby porwał pies
i zwiał tylnymi drzwiami.

Królowa się zachwiała, a
król się za głowę złapał
lecz cóż to obchodziło psa?
On przecież się nachapał…

Koło morału warto by
obecnie się zakrzątnąć:
przy Noblach zawsze może ci
ktoś coś sprzed nosa sprzątnąć!

Pęknięta parówka

pt, 29 Listopad 2019, 13:21

W szczenięctwie beztroskim pękniętych parówek
zeżarłem ze trzy kontenery,
choć mama warczała: nieszczęsny półgłówek,
wszak na tym nie zrobi kariery!

Ty móżdżkiem byś lepiej się zajął, szczeniaku,
głowizną lub inną wędliną,
miast sterczeć dzień w dzień przy piu-bździu jakimś takim
z którego się nie da zasłynąć.

Czas leciał, co nieco mi podrósł gabaryt,
choć nadal przeciętny był dosyć,
przestałem przejmować się zdaniem mych starych
i tym, że z łbów siwych rwą włosy.

Przesądów nieczułych rzuciłem precz pęta
i jednak zrobiłem karierę
gdyż właśnie parówka, na długość pęknięta,
sztandarem mi była i sterem.

I patrzcie, narody – na biurku mym leży
recenzji pochwalnych dziś sterta,
już w Sejmie szczekają: ten Bobik to zwierzę,
co rychtyk ma duszę eksperta.

A zatem nie móżdżek się liczy, nie główka,
nie to jest potrzebne zwierzynie
bo wielkość prawdziwa, tak jak ta parówka,
bez móżdżku też na wierzch wypłynie.

Pełzajaca apostazja

sob, 16 Listopad 2019, 05:37

Już się abepe w łożnicy układa do spania,
a tu szura coś po kątach nie do wytrzymania,
sunie ruchem robaczkowym od lewa do prawa
i włos jeży na łysinie, co na cud zakrawa.
Skoczył abepe, aż mu się rozlała małmazja:
coś mi pełza po pałacu, czy to apostazja?
Teren mój od tej gadziny ponoć miał być czysty,
po tom przecież za usługi płacił egzorcysty,
a tu kicha, ta cholera jakaś niepokorna,
zamiast zwiać przed egzorcyzmem, chce mi wleźć pod ornat
i na mszę ogonem dzwonić. Niech no znajdę lagę,
zaraz ja tej apostazji pokażę apage!
Więcej światła tylko trzeba mi do takiej akcji,
bo po ciemku niewygodnie… gdzie dojście do trakcji?
Którym pstryczkiem polskie słońce włączyć jak na rozkaz,
co nacisnąć, by świeciła jasno Matka Boska?
O, znalazłem! Pstryk i światło, proste to jak drucik.
Teraz, w świetle, już spokojnie mogę klątwę rzucić,
czy suspensą w bydlę ciepnąć, może się wystraszy
i zrozumie, że biskupom trudno pluć do kaszy.
Jak nie poskutkuje, skoczy się na łeb, na szyję,
po tożsamość narodową z bejsolowym kijem,
a ta to już zrobi swoje i każdego drania
po wiek wieków i na ament oduczy pełzania!

Zmiany

sob, 26 Październik 2019, 22:16

Gdy dorwiesz coś, co chrzęści mile,
nie sądź, że to na zawsze dane.
Pożujesz to przez krótką chwilę
i czujesz w konsystencji zmianę.

Gdy coś zapachem takim wionie,
że aż się zęby wbić zachciewa,
zaczekaj z dzień. Te cudne wonie
jutro inaczej będą śpiewać.

Lecz nie ma tego złego, co by
i nie wie nikt, co się okaże.
Gdy takiej wiedzy masz zasoby,
czasami możesz zmylić straże

i zbiec. Więc miej się na baczności,
ostrz stale ślepia jak krogulec,
bo to, co cię w tej chwili złości,
też wkrótce zmianie może ulec.