Popular Tags:

Chrystus Król (Jeszcze Nowszy Testament)

czw, 5 Styczeń 2017, 00:33

Uboga, cicha stajenka licha
wśród mazowieckich pól,
w niej się przed laty, uważasz, Krycha,
narodził Chrystus Król.

Sama Rzepicha wodą go chrzciła
święconą, z polskich rzek,
rzewne mazurki jemu nuciła,
wieprzowy smażąc stek.

Matka Maryja swoją osobą
dała mu przykład cnót,
a ksiądz kardynał oraz ksiądz proboszcz
uczyli co to knut.

Straszne Herody za nim ganiały -
lewica, Rusek, Żyd,
lecz serca ludu go ochraniały,
by wstał dla Polski świt.

Przed obowiązkiem on się nie wzbraniał:
gdy już raczkować mógł,
zaraz zapisał się do powstania,
bo wciąż zagrażał wróg.

Jako niewinne, słodkie pacholę
knowaniom odpór dał
mówiąc, za którym krzakiem był Bolek
i w co ten łajdak grał.

Gdy do męskiego wieku już doszedł,
nauczać zaraz jął,
że te srebrniki to z Moskwy grosze
i wie on, kto je wziął.

Z pieśni nabożnych potem zasłynął:
mocarny jego śpiew
dał tym z Brukseli wycisk rabinom,
co żłopią naszą krew.

Potem, uważasz, go ukrzyżować
raz chciało KGB,
ale ostrzegła go Nowakowa
i uratował się.

Po tych przeżyciach wszystkich okropnych
chodził, jak nosi wieść,
przez zboża łany oraz śnieg kopny,
w lud patryjotyzm nieść.

Ze względu na te zebrane racje
musimy, Krycha, dziś
załatwić jemu tę koronację.
Nie, jaka dobra myśl?

Wesołych Świąt!

pt, 23 Grudzień 2016, 22:57

No tak, kochani, znowu Święta
i cicha noc już cichcem trwa.
Choćbyśmy chcieli nie pamiętać,
jakaś się w oku kręci łza.

Podróże, kilometry, lata,
nici porwane, jakiś błąd…
I lampek w mieście dziś poświata
i kolęd dźwięk…
Wesołych Świąt!

Jarek-Syzyf

nie, 4 Grudzień 2016, 01:34

Gdy Jarek z wiernym swym oddziałem
raju nam wszystkim stworzył zręby,
mógłby na laurach złożyć ciało
i czasem tylko sadzić dęby.

Lecz dalej się jak Syzyf trudzi,
bo hydrze wciąż odrasta głowa,
za pięć dwunasta dzwoni budzik
i hiena skrada się różowa.

Znużony bojem nieustannym
PiS mógłby spać we własnym domu,
niestety… z każdej niemal wanny
wygląda Michnik, stary komuch.

Za każdym rogiem Tusk się czai
z liberalizmu grubą rurą…
Nie, Jarek nie da się wyjaić
spokojem i emeryturą!

Do krwi ostatniej, do upadu,
przez ogień i piekielną siarkę!
Że szepczą ludzie: spieprzaj dziadu?
Eee, te numery to nie z Jarkiem!

Że będą zgliszcza i ruiny?
Że grandę będzie gonić granda?
Ha! Zobaczycie, takie syny,
kto na tych zgliszczach zatknie sztandar!

Bomtalia i Gafelgaja

nie, 20 Listopad 2016, 22:22

We wtorek minie rok odkąd odeszła Nisia. To z nią będzie mi się zawsze kojarzyć wierszyk Kingi, która zainspirowana przez Nisię z jej pasją żeglarską, uczyniła nie znane sobie wcześniej słowa bohaterkami tej szanty.

___________________

Na pewnym pięknym statku, gdzie
do tańca wichry grają,
mieszkały sobie siostry dwie -
Bomtalia z Gafelgają.

Nie znały salonowych form,
nie bały się przemoczeń
i klęły, kiedy smagał sztorm
konopne ich warkocze.

Skrzypiały zgodnie, w jeden takt,
bez żadnych niedoróbek,
choć los złośliwy nieraz, fakt,
wystawiał je na próbę.

Aż raz amora strzały je
trafiły w pełnym locie
i obie zakochały się
w potężnym, dumnym Grocie.

Natychmiast się chór zgodny – trach! -
rozsypał jak kart talia,
co Gafelgaja mówi „ach!”,
to zaraz „och!” Bomtalia.

Gdy jedna woła „dalej, wraz!
Naprężmy się jak żyły!”,
marudzi druga „ja mam czas,
mnie luzik teraz miły”.

Kapitan włosy z głowy rwie,
i cedzi „trza by cudu!
Bym na maliny posłał je,
lecz malin tu ni dudu”.

Załoga mruczy „a to kram!
Czy długo tak wytrwają?
Wszak utrudniają życie nam,
Bomtalia z Gafelgają”.

A Grot się tylko śmieje i
łopocze jak najęty,
pięt nie ma, więc z tych napięć kpi,
bo mu nie pójdą w pięty.

Tak jeszcze długo było, aż
skończyło się to kino,
gdy kiedyś w porcie, kurza twarz,
ten Grot się wziął i zwinął.

Jęknęły siostry: „szkoda słów!
Faceci już tak mają!”
I odtąd były zgodne znów,
Bomtalia z Gafelgają.

A Grot? Gdzieś w karaibskim spa
widziano go przed rokiem
i się podobno świetnie ma
w partnerskim związku z Fokiem.