Popular Tags:

Packa

pt, 2 Marzec 2018, 09:15

TO JEST NA WIRUSY PACKA
Gdy wirusa totumfacka
lub też jego wierny sługa,
kopia pierwsza albo druga,
siostra, szwagier, albo ciotka
nagle się z tą packą spotka,
straci cały swój bank danych,
od lat setek uzbierany.
A bez danych ta ferajna
ginie, bo to ich broń tajna.
Więc gdy wirus zęby szczerzy,
starczy packą go uderzyć,
(albo kogoś z jego kliki)
by natychmiast mieć wyniki.
Packi tej używaj w biedzie
i pamiętaj o sąsiedzie -
niech też tłucze swoje zmory,
bo nikt być nie lubi chory!

Spisek z Knujem

wt, 6 Luty 2018, 23:13

Spisek spiszczy a Knuj knuje:
temu panu już dziękuję,
a tamtemu, z bożą łaską,
załatwimy piękne fiasko,
a ów też jest podejrzany,
więc nie przyłóż go do rany,
bo gangrena w mig gotowa.
Spisku z Knujem już w tym głowa,
by nikt nigdzie nie nabroił,
a zostali – sami swoi.

Ojczyzny łono

pt, 26 Styczeń 2018, 23:29

Wstąpiłem na ojczyzny łono. Wprawdzie w sieci,
ale zaraz mi potok słów ojczystych leci,
a każde tak szabelne, takie rozognione,
że nim zaczepionemu grozi nagłym skonem.
Bo o czym by tu dumać, nad czym tu główkować,
kiedy można przywalić oj, czystością słowa?
Bo wszak, jak bozię kocham, Polak nic nie straci,
gdy obsieje internet łanem kurwamaci,
gdy polskości niezłomnej swej dowiedzie czynem
i nazwie myślącego inaczej kretynem,
gdy pedała i Żyda raźno sponiewiera…
Zaraz, to kto ja jestem? Polak. O, cholera…

Straszna Baba

pt, 12 Styczeń 2018, 22:32

Spali już w Ciemnych Wodach giermkowie i pazie,
spały kury i święci spali na obrazie,
tylko tam, gdzie chowano koronne klejnoty,
ciche kroki rozległy się jakiejś niecnoty.

Król, co właśnie śnił słodko o władzy uroku,
przetarł oko i nieco uniósł się na boku:
słucha i złość go chwyta – cóż to za przechera
bez wątpienia do skarbca właśnie się dobiera?

Porwał się szybko z łóżka, drąc szlafmycę w gniewie
i wrzasnął: co to znaczy?! Święty Tupolewie,
nie dopuść, żeby licho albo inne peło
nam imponderabilia wzięło i drutnęło!

Z kąta groźnie łypnęły strachu ślepia blade,
pojął Król, że koniecznie trzeba zwołać Radę.
Mniejsza o to, co rzekną woje i biskupy,
ale jak strach, to raźniej zebrać się do kupy.

Siadła Rada w piżamach, odpędza ziewanie,
a tu strażnik zdyszany wbiega, krzycząc: Panie
i wy Wielce Szanowni! Na własne oczęta
widziałem, że się Baba koło skarbca pęta.

Taka Baba samopas straszna jest, że rany,
wątrobę ma przegniłą, i tyłek nieprany,
i zamiary podstępne, bo ta sztuka chytra
jak nic się zamierzała dorwać do in vitra.

Jęknął Król, a biskupom aż opadły brody:
Baba z naszym in vitrem? Na to nie ma zgody!
Damy odpór hultajkom, zołzom i psiajuchom,
co zrabować chcą klejnot, by napaść swe brzucho.

Nikt nie powie, że plemię jesteśmy niemrawe,
kiedy my tę lewaczkę załatwimy prawem -
srogim i nieugiętym, nie tam hocki klocki,
wywiedzionym z tradycji czysto ciemnowodzkich.

Sam Król prawo natychmiast pochwycił pod pachę,
pomknął i pod nos Babie podstawił z rozmachem,
mrucząc: a tom bohater! Pozna każdy swojak,
że wcale przed nijaką Babą nie mam boja.

A Baba, nie zważając na pozy satrapy,
huknęła: czniaj się, Królu, precz ode mnie łapy!
Wierzgnęła i diabelskim majtnąwszy ogonem,
odleciała z chichotem gdzieś w Europy stronę.

Ponoć tam rozebrana siedzi do rosołu,
konsumując in vitro z aborcją pospołu
i kary na nią nie ma. Król zaś syczy: szkoda,
tak bym ją chętnie prawkiem łupnął w Ciemnych Wodach!