Popular Tags:

Szela-György

śr, 29 lipca 2020, 22:08

W zacnym zajeździe „Zdrowy duch”,
w sobotę przed niedzielą,
robili w interesie ruch
György D. z Jakubem Szelą.

Wypili borowiczki ćwierć
i piwa tak z pół baku,
bo najpierw stawiał Dózsa György,
a potem Szela Jakub.

Gdy już ze łbów kurzyło się
(najlepszy czas dla planów)
rzekł do Jakuba Sz. György D.:
„Chodźmy pognębić panów!”

Z krzesła się zerwał Jakub Sz.
i rzecze: „przyjacielu,
jeśli pognębić panów chcesz,
to wstąp do PSL-u!”

Popukał w czoło się nasz György,
kufel wychylił spory,
„Jakubie, gotuj się na śmierć,
na głowę-ś ciężko chory.”

Szatańsko się roześmiał Sz.
(a piwo ciągle pije),
„Smierć mi niestraszna, dobrze wiesz,
bo dawno już nie żyję.

Sam bym z rozkoszą w pański bok
spiczastą wetknął żerdź,
(tu, rozmarzony mając wzrok,
przytaknął Dózsa György),

ale zmieniły czasy się,
metody już są inne.
Ty nie rozumiesz György´u D.
rzeczywistości płynnej.

Dziś nie wystarczy żądać krwi,
rozwalić łeb motyką.
Jeśli chcesz gnębić, mówię ci:
zajmij się polityką!”

Dózsa zasępił się i zbladł,
jakby mu dał kumysu,
po czym na pomysł świetny wpadł:
„Zapiszę się do PIS-u!

Jeśli już gnębić, to na full,
rozprawić się z elitą,
na wykształciuchów patrzyć ból,
rżnąć piłą brać domytą!”

Tu Jakub Sz. i Dózsa György
skończyli napój boski
i poszli w dal przez Orlą Perć,
przez galicyjskie wioski,

przez łan beretów, Polskę B,
ojczyznę piękną naszą.
I duchy ich, założę się,
wciąż jeszcze gdzieś tam straszą.

Ponury walczyk

pon, 13 lipca 2020, 22:49

Ponure spory z ponurym Dyziem,
ponury kundel po łydkach gryzie,
ponuro krzyczy ktoś “kaśta wlazł!”,
ponury walczyk, raz dwa trzy, raz…

Ponure pary ponuro krążą,
ponure myśli dręczą i drążą,
ponuro biegnie ponury czas,
ponury walczyk, raz dwa trzy, raz…

Lecz gdy ponurość dojdzie do ściany,
może walc zdejmie ponure glany,
z pleców odrzuci ponury głaz
i bryknie sobie – raz dwa trzy, raz…

2015 – retrospekcja

sob, 27 czerwca 2020, 22:54

Wybory… Nie chcę być psujem,
lecz niech je weźmie cholera,
bowiem nie na to głosuję,
co koniec końców wybieram.

Tu wnerwień mych krótki wykaz:
tęgiej nie mogę mieć miny,
gdy wybrać chcąc polityka,
dostaję ojca rodziny,

gdy równość ceniąc i chwaląc
myśl poprę pewnego pana,
że biologicznie kaszalot
to jest kobiety odmiana,

gdy w świecką stronę chcąc truchtać
(ten wybór leży mi cosik),
nagle ląduję gdzie kruchta
i na nią idzie mój głosik,

gdy bez kompleksów chcąc widzieć
każdy swój wieczór i ranek,
muszę głosować – o wstydzie! –
na patriarchalny zaścianek,

A przy tym… choć długą listę
takich kandydat ma chorób,
to w sumie jest oczywiste:
nie mam innego wyboru.

Bronek to żaden full wypas,
lecz pojmie każdy, kto kuma,
że choć niemiła jest grypa,
wszak lepsza znacznie niż dżuma.

Choć nie wybiorę z podziwem,
nie będę cały w skowronkach,
to widząc alternatywę –
no trudno, dam głos na Bronka.

Gdzie strumyk

czw, 18 czerwca 2020, 00:02

… gdzie strumyk płynie zwolna,
rozlewa kawę bar,
prosiła się część dolna,
że ona chce być star.
Pro-si-ła się część dooolna,
że ona chce być star!

Wtem piersi idą drogą,
włączają się do gry
i mówią z miną wrogą:
jak star to tylko my.
I-mó-wią z miną wrooogą:
jak star to tylko my!

Te sobie, a ta sobie
i w dyrdy, by tak rzec,
zaczęły części obie
po laur zwycięzcy biec.
Za-czę-ły części ooobie
po laur zwycięzcy biec!

Lecz cóż, bez laurów wróci
i ta, i tamta część,
bo tam, gdzie dwóch się kłóci,
wygrywa trzeci – pięść
Bo-tam-gdzie dwóch się kłóóóci,
wygrywa trzeci – pięść!