Popular Tags:

Prosta piosenka Starego Wiarusa

nie, 31 maja 2020, 19:36

Omsk nie Częstochowa,
dziewczyna nie zając,
wojak się nie chowa,
kiedy go wzywają.

Choćby jak trzy biedy
podagra go darła,
stawi się on, kiedy
trza pogonić karła.

Choćby sfora jakaś
huziała na niego,
wytropi on w krzakach
Polaka lewego.

Szablą on usiecze
trąd, co w głowy włazi,
żebyś się, człowiecze,
nie mógł nim zarazić.

Zabełtać potrafi
tak stojącą wodę,
by tylko w parafii
naród był narodem.

Wytrzebić da radę
wszystko, co nie nasze,
nie będzie mu żaden
obcy dmuchał w kaszę.

Hej, rebus nie modus,
zaparcie nie sraczka,
piękna dla narodu
taka jest wojaczka!

Opcja zakamuflowana

śr, 13 maja 2020, 00:02

Prezes drzwi zamknięte trzyma dziś od rana,
bo za nimi opcja zakamuflowana,
w stroju inkasentów czy doręczycieli,
lecz gdy spojrzeć z bliska – opcja, jak w pysk strzelił.

Okno na trzy spusty plus mocna żaluzja,
no bo przecież wielka byłaby konfuzja,
gdyby się znienacka jakieś wróble wraże
okazały opcją z ptasim z kamuflażem.

Kiedy wszystko zamknąć na kłódki i zamki,
powyrzucać klucze, pousuwać klamki,
wtedy obca opcja wreszcie nie zagrozi,
będzie święty spokój i – rączki do bozi.

Marzenia czajnika

nie, 26 kwietnia 2020, 21:10

O czym marzą czajniki pod sam koniec niedzieli,
gdy herbata wypita, gdy domowi posnęli,
kiedy późny przechodzień w granat wbiega i znika,
a po dachach się kręci drżąca kocia muzyka?

Nie odgadniesz tych marzeń człecze, choćbyś się silił –
nie o wzgórzach Yunnanu, nie o słońcu Darjeeling,
nie o Gruzji śni czajnik, myśli jego nie takie.
On chce wzlecieć ku niebu i przez chwilę być ptakiem.

Ptasi żywot jest pełen cudów, swobód, zachwyceń:
fruwać, śpiewać, szybować, złapać gza lub dżdżownicę,
w piasku zażyć kąpieli, poświergolić, a zwłaszcza
z atrakcyjną czajniczką gniazdko uwić gdzieś w chaszczach…

Skrzydła mieć! – biada czajnik w melancholii napadach.
Tylko ich mi brakuje, dzióbek przecież posiadam!
A tu świt, ulatują gdzieś marzenia skrzydlate,
ktoś się kręci po domu, trzeba parzyć herbatę.

Optymistyczny zwierz

pt, 10 kwietnia 2020, 19:20

Gdybym ja miał dłuuugi ogon,
jak na przykład jakaś żmija,
w sercu by mi było błogo
i bym czuł, że los mi sprzyja.

Gdybym ja miał łap dwadzieścia,
a nie cztery, jak mam dziś,
szybciej zaszedłbym do Brześcia,
a to bardzo miła myśl.

Gdybym głowę miał ogromną,
rzędu słonia, przykładowo,
resztę psa bym mógł mieć skromną,
dość już szpasu miałbym z głową.

Ale choć tych nie mam zalet
(innych w gruncie rzeczy też),
nie krzywduję sobie wcale,
bom optymistyczny zwierz.