Popular Tags:

Łydka

czw, 8 października 2020, 00:14

O, jak niedobrze jest na świecie,
gdy łydka już co nieco w leciech,
gdy czas ją zębem ponadgryzał,
aż biedna się nie trzyma w ryzach.

Cóż, że niebrzydka jeszcze łydka,
że dojść potrafi do korytka,
że kiedy trzeba, kopnie szuję,
jeśli się biesi i szwankuje?

Ale jest miasto, Mistek-Frydek,
co znane jest z zamiennych łydek,
więc można jechać tam w jesieni
i łydkę na mniej letnią zmienić.

Wątek

nie, 13 września 2020, 14:06

Koń, co łeb ma rozłożysty,
włosień kręty, kuzyn glisty,
skunks, śmierdzielem czasem zwany,
pyton w kłębek zawijany,

szakal z panią szakalową,
wielbłąd z garbem, cielę z krową,
brzuchorzęsek (część planktonu),
dzwoniec od wielkiego dzwonu,

perłopławy i omułki,
mole z kredensowej półki,
psotne dziecię szympansicy,
stado wróbli wprost z ulicy,

ubłocone lekko prosię
i tasiemca metrów z osiem –
tyle właśnie na początek,
może zmieścić wiersza wątek.

Cubalibre z coca-colą,
tonic (chociaż to dziwoląg),
sok z porzeczki, kwaśny dosyć,
kawa z mlekiem (jak poprosić),

mineralki pełna balia,
fanta, sprite, spirytualia,
i opasły sagan wrzątku –
to należy też do wątku.

Lecz gdy wątek jest nieświeży,
ciężko nam na wątpiach leży,
jest wątpliwy dla wątroby,
inne niszczy też podroby,
wtedy całkiem jest w porządku,
żeby mu powiedzieć “won-tku!”

Placek ze śliwkami

pt, 28 sierpnia 2020, 22:51

Umarł Bobik, umarł, stęknął, padł i zamilkł;
piec mu się zachciało placek ze śliwkami,
a że z takim plackiem roboty od groma,
wziął i się przekręcił nasz nieszczęsny ziomal.

Ktoś teraz powinien nad zwłokami płakać:
umarte na ament, dola pieska taka,
leżą równe, sztywne, pod cienkim całunem,
nie cieszy ich befsztyk ani dobry trunek.

Ale zamiast płakać, towarzystwo chwackie
leci na wyścigi podzielić się plackiem,
tryska sok śliwkowy, leci cukier-puder,
co zwłokom potrzebny już jak psu na budę.

Nagle trup odrzucił prześcieradło białe:
co tak sami jecie, ja też chcę kawałek!
Po czym się w konsumpcji wysunął na czoło
i tak smętny wierszyk skończył się wesoło.

Titanic

sob, 15 sierpnia 2020, 01:06

Tropik dokoła, nie drgnie ni listek,
dżdżu łakną suche trawy.
Drzewo cieniste, napój pienisty
nie załatwiają sprawy.

Trzeba się w marzeń pogrążyć nurcie,
chłód wyobraźnią stworzyć –
o, tutaj chlusta woda po burcie,
że tylko łapę włożyć,

a tu lodowa góra nadpływa
po oceanu falach,
biała i zimna, wyższa niż Krywań,
na upał wprost jak znalazł.

Gdy wizję taką potrafisz wykuć,
żyć w tych tropikach nie strach –
ciało zanurza się w Atlantyku
i cudnie gra orkiestra…