Popular Tags:

Mikołaj

pon., 6 grudnia 2021, 22:19

Że jest tajnym Mikołaj
każde dziecko wie przecież,
undercover on zgoła
się przemyka po świecie.

To James Bond jest wśród świętych
wie to każdy, kto żyw.
po kieszeniach prezenty
oraz licence to give.

W każdym porcie laseczka
roniąc łzy czeka nań,
urok, wdzięk, piersióweczka,
supercool model sań…

Komuś, kto wszystko ma już,
życzyć zmiany to błąd,
proszę więc Mikołajów:
bądźcie dalej jak Bond!

Fado

niedz., 21 listopada 2021, 22:16

Dziewczęciu Portugalczyk nie dał kasy,
gdy bryknął, gdzie go wiodły jego drogi,
zostawił jednak muzę – pierwszej klasy,
lecz smętku pełną i wiktymologii.

Nie bacząc, że już czaił się pod drzwiami
październik, melancholik oraz płaczek,
że mglisty splin się skradał opłotkami,
zostawił Portugalczyk dosmucacze.

Listopad przyszedł, niebezpieczna pora,
wiatr po ulicach nostalgicznie zadął,
a dziewczę, miast się w cieple grzać sponsora,
nad zimną kawą łka, słuchając fado.

Straszek Staszek

sob., 30 października 2021, 16:45

Jak tu straszyć poza Halloweenem,
jak do złej gry dobrą robić minę?
Pretendentów innych jak tu wyki-
wać i konkurencji zmieszać szyki?

Tyle strachów w życiu jest publicznym,
że mój los się zrobił dramatyczny:
gdzie się tylko z trudem dotelepię,
tam już straszy ktoś – i niż ja lepiej.

Gorzkie żale, gorzka czekolada,
niepublicznym straszkom dzisiaj biada!
Jak prywatny duch, to biznes leży,
nawet w nietoperze nikt nie wierzy.

Małym straszkiem mało kto się przejmie,
gdy upiorów moc zasiada w sejmie,
bez owijań zatem powiem z mostu:
w tych warunkach straszyć strach po prostu.

Wierszyk pokutny

niedz., 17 października 2021, 16:04

Informuję, że w moim pokutnym wierszyku cytaty z maili, które cierpliwie uświadamiały mi ogrom moich grzechów, nie są wzięte w cudzysłów.

Łka cicho Bobik, chodzi jak struty,
chmurne ma loczki nad czołem,
bo korespondent w ramach pokuty
podał mu kawę z popiołem.

Niechaj moralny zrozumie karzeł,
pijąc tę wstrętną miksturę,
że sprawiedliwość wreszcie ukarze
jego występki ponure.

Popielnym smakiem już się odbija
każde bezecne szczeknięcie,
i widzi Bobik – Jezus, Maryja! –
jakim był podłym zwierzęciem.

Już włosienicę zakłada burą,
kadłub ukrywa pod stołkiem,
jęcząc: żydowską-m jest agenturą,
oraz niemieckim pachołkiem.

Wciąż wyskokowych imam się trunków,
z Bogiem bezczelnie gram w kości,
zero pod czaszką mam pomyślunku
i zero kreatywności.

Z patryjotyzmu robię mielone,
honor oddaję za boczek.
Och, chyba sam się piekłem pochłonę
i sam dam sobie wyroczek.

Chętnie w anioła bym się przerobił,
ale to sprawa nieprosta…
Gorzko, oj, gorzko płacze ten Bobik,
bo jeno sznur mu się ostał.