Popular Tags:

Wierszyk przy ługowaniu podłogi

sob., 14 sierpnia 2021, 23:33

Pojechał Bobik do Wagadugu,
za ciężką forsę nakupił ługu,
bo w Wagadugu ług jest najlepszy,
tak że podłogę trudno nim spieprzyć.

Wiadra z tym ługiem, trzymając fason,
przewiózł przez całe Burkina Faso,
Mali, w Sahary nie ugrzązł piaskach
i do chałupy bagaż dotaskał.

Lecz gdy tę ciężką targał cholerę,
zgubił po drodze kilka literek
(bo pies ten w każdej życiowej dobie
lubił mieć zapas liter przy sobie).

U mu umknęło prosto do rzeki
i w ujściu Nigru znikło na wieki,
o się omsknęło z miną oziębłą,
a w wypadło i zjadł je wielbłąd.

Ług nie ucierpiał od tych awantur,
bo znał arabski, języki bantu,
francuski, ruski i dialekt z Hesji,
więc się wyługał z każdej opresji.

Bobik, gdy tylko do domu dotarł,
zaraz po pierwsze pogonił kota,
jego kolegów wygryzł za płoty
i raźno zabrał się do roboty.

Natarł podłogę tym, co przytaszczył,
a przy tym szczekał, nie szczędząc paszczy,
o tym, jak świetnie spełnia swą rolę,
aż tu znienacka przyszedł Kontroler.

Gdy ujrzał rzeczy stan, wpadł pod stolik
i jęknął – Bobik, głupiś że boli!
Takiś pojętny, jak chora krowa –
ty nie łgać miałeś, tylko ługować.

Dostrzegłbyś, gdybyś używał główki,
co narobiły ci literówki.
Morał: nie starczy łapami machać,
myśleć to także sprawa niebłaha.

Tempus fugit

pt., 30 lipca 2021, 23:34

Kiedy myśli się zwierzynie,
tak sobie powtarza:
tempus fugit, a czas płynie,
lecz kto na to zważa?

Jeśli w brzuchu masz już obiad
z solidnym zapasem,
co się ma zajmować głowa
tempusem czy czasem?

A tym bardziej, gdy wyżerki
odczuwasz pokusę,
to nie pora męczyć nerki
czasem lub tempusem.

No i zwłaszcza, gdy podrzemać
zamierzasz z zachwytem,
cóż cię ta obchodzi ściema
z tempusem fugitem?

Więc zwierz żaden nie jest w stanie
chyba mi zaprzeczyć:
nas nie rusza upływanie
niejadalnych rzeczy!

Wierszyk dydaktyczny

niedz., 18 lipca 2021, 12:04

Gdy wstajesz jak skowronek w mieszku,
świat ci się zdaje cacy,
nie widzisz błahych nawet przeszkód
by zabrać się do pracy,

kiedy energia cię rozpiera
i jej wysyłasz wiązki,
by jak najlepiej, tu i teraz,
wykonać obowiązki…

Nie przejmuj się, nie wpadaj w rozpacz
i nie skrob po łysinie,
bo jest zasada bardzo prosta:
zaczekaj. To przeminie.

Przeniosłeś właśnie jakąś górę
nadludzkim wprost wysiłkiem?
Waliłeś młotem albo piórem
na przodku i nie chyłkiem?

Tytana-ś w kozi róg zapędził
że aż załamał ręce,
a teraz wciąż cię jeszcze swędzi,
by więcej, więcej, więcej?

Nie przejmuj się, weź lekko sprawę,
bo koniec wieńczy dzieło
i może to nie minie nawet,
a właśnie już minęło.

Mżymżawka

sob., 3 lipca 2021, 22:34

Gdy dzień się zaczyna siąpiącą mżymżawką,
wiadomo już z góry, że pójdzie coś nie tak,
policjant obwieści „poproszę o prawko”,
lub znów o Prezesie doniesie gazeta.

Co z tego, że lepiej kiełkuje pszenica
i jakby wyraźniej zieleni się trawka?
Nie cieszy, nie bawi i – cóż – nie zachwyca
siedząca na rzęsach przebrzydła mżymżawka.

Okular zasnuty wilgotną warstewką,
w obuwiu masz wody tak gdzieś z pół karafki,
nie hukniesz znienacka ludową przyśpiewką,
boś cały rozlazły jest od tej mżymżawki.

Rzecz jedna pociesza w tym mokrym horrorze –
że wiesz chociaż, komu przypisać tę sprawkę,
że krople strząsając z fryzury, rzec możesz:
ech, diabli nadali tę całą mżymżawkę!