Popular Tags:

Diabli wzięli

wt, 4 lutego 2020, 08:51

Sporo tęgich głów nabiedzić
się musiało, żeby
na pytanie odpowiedzieć:
lepiej być, czy nie być?

A ja – gdzieś tak od niedzieli –
inny mam dylemat:
jeśli kogoś diabli wzięli,
jest on, czy go nie ma?

Ta rozterka błaha wcale
nie jest, wbrew pozorom,
gdy się wokół słyszy stale:
uch, diabli mnie biorą!

Zawsze kiedy człek tak krzyknie
oko moje łzawi,
bo się liczę z tym, że zniknie
zaraz me vis-à-vis.

Ktoś przez ciemnych mocy falę
porwany w zaświaty
nie powinien siedzieć dalej
nad szklanką herbaty,

lub nad filiżanką kawy,
dmuchać, siorbać, mlaskać…
Przecież on, na dobrą sprawę,
nie tu, lecz u diaska!

Ale siedzi, w wątpliwości
pchając mnie odmęty:
jak to z byciem takich gości
jest – przez diabły wziętych?

Wolność

nie, 19 stycznia 2020, 18:56

Koń wyścigowy, rączy zwierz,
na trakt raz wybiegł polny,
by tam obwieścić wzdłuż i wszerz:
ja wreszcie chcę być wolny!

Los mu pomocną podał dłoń,
skutecznie i w trymiga,
lez potem ani razu koń
nie wygrał już w wyścigach.

Odtąd w mordowni „Swojski smak”
ten koń codziennie gości,
rżąc do barmana – niech to szlag!
I co mam z tej wolności?

Pieśń karpia świątecznego

wt, 24 grudnia 2019, 03:06

Cieszcie się choinką,
cieszcie się uszkami,
śniegową pierzynką
miększą niż aksamit,

cieszcie się rozmową
nad gorącym barszczem,
ja nie powiem słowa,
choć brew rybią zmarszczę.

Niby młody wilczek
w wanniem wczoraj pluskał,
a dziś? Lepiej zmilczę,
bo aż świerzbi łuska.

Radość? Dla mnie bujda!
Cieszcie się piernikiem,
a ja się dziś pójdę
urżnąć ze śledzikiem.

Noble

sob, 7 grudnia 2019, 00:41

Pies do Sztokholmu zjechał raz,
wyhasał się na grobli,
po czym rzekł: tak bym chętnie wlazł
na rozdawanie Nobli.

Lecz na przeszkodzie fraka brak
stał oraz wzrost nikczemny,
pies więc pomyślał sobie tak
(bo wcale nie był ciemny):

ludzie pozorów lubią grę,
dostojność z nóg ich ścina,
więc w konia zrobię ich i się
przebiorę za pingwina.

Tak zrobił. Własny wygląd wnet
go nadął i ośmielił,
z nim na noblowski bankiet wszedł
bez żadnych ceregieli.

A tam ordery, szyk, ho-ho,
krewetki i łososie
a nade wszystko zapach, co
tak słodko wierci w nosie.

Pies węszy, niby męsko-dam-
skim gronem się zachwyca,
ale ten zapach… zaraz… mam!
to świeża polędwica!

Ach, cóż mi zawiedzionych stres,
czy gładkich mów aksamit?
Ćwierć mięsa w zęby porwał pies
i zwiał tylnymi drzwiami.

Królowa się zachwiała, a
król się za głowę złapał
lecz cóż to obchodziło psa?
On przecież się nachapał…

Koło morału warto by
obecnie się zakrzątnąć:
przy Noblach zawsze może ci
ktoś coś sprzed nosa sprzątnąć!