Platońska harmoszka

nie, 18 kwietnia 2021, 00:04

Idzie Bobik światem
potargany troszkę,
niesie pod chałatem
platońską harmoszkę.

Gdy go napastuje
chandra sowiooka,
harmoszkę wyjmuje
i gra kazaczoka:

Rascwietała zawsze tego racja,
kto do żłobu już się dorwał, hej!
Wychadi-i-ła bokiem demokracja
i tumany na wierchuszkie jej.

A gdy zrobić by jak u Platona,
mądrzy durnych wzięliby za pysk.
I by by-y-ła sprawa załatwiona –
takie państwo, toż to czysty zysk!

Gra Bobik z uciechą,
przemija mu chandra,
pelęta się echo
po myśli meandrach.

Nad lasem, nad chatą
śpiew Bobika błądzi:
dobrze, że ten Platon
umarł i nie rządzi.

Gdyby mi się chciało

nie, 28 marca 2021, 12:11

Gdyby mi się coś chciało dziś
i napęd gdybym miał,
to na genialną wpadłbym myśl,
a nie wyłącznie w szał.

Na Blanc bym się wydrapał Mont,
odwiedził Moulin Rouge,
lub w Awinionie jakiś pont
obtańczył wszerz i wzdłuż.

Lub do New Yorku udał się
na maratoński bieg,
bo po tym biegu, każdy wie,
smakuje lepiej snack.

Albo gdzieś w Tijuana Brass
bym poczuł dziki jazz
i bym zamawiał raz po raz
cervezas dos o tres.

A gdyby się już skrajny mi
odstawić chciało show,
to bym przy biurku usiadł i
się do roboty wziął.

Wielka rewolucja

nie, 28 lutego 2021, 09:59

Wielkiej rewolucji już początek bliski,
zadrży bryła świata, gdy ją ruszy blog
Warren Buffet zacznie psu wyjadać z miski,
pies wybierze trzeźwość i odstawi grog.

Ci się przeanielą, tamci znowu zdiablą,
kot bażanta nie tknie, mysz podniesie głaz,
Polak zabranego nie odbierze szablą,
Francuz nie zaśpiewa iszczio mnogo raz.

Znikną nagle proste, codzienne wygody,
gdy na głowie stanie wszystko, co się zna,
ale skorzystają na tym antypody –
chociaż tam normalnie wreszcie żyć się da.

Środa popielcowa

wt, 16 lutego 2021, 21:14

Zwyczaj ten, jak wiemy, długą ma już brodę –
trzeba łeb posypać w popielcową środę,
lecz by głos wewnętrzny przed tym się nie wbraniał,
trza też powód znaleźć do tego sypania.

Biegam więc od rana i szukam powodu,
z tyłu się oglądam, potem znowu z przodu,
co takiego dałem, co takiego wziąłem,
żebym się dziś musiał sypać tym popiołem?

Fakt, szczekałem czasem słowa nieprzystojne,
zwłaszcza kiedy Bzdurze wydawałem wojnę,
ale mi nie łyso wcale i nie głupio,
że te słowa jeszcze gdzie po necie tupią.

Bywało, żem w złości się okropnej miotał,
albo komuś nagle pogoniłem kota,
gryźć mi się zdarzało, szarpać za nogawki,
lecz to przecież wszystko zwyczajne psie sprawki.

Bowiem pies też człowiek, więc ma przechlapane,
doskonałość nie jest jego stałym stanem
i jeśli zawyje raz na grzeszną nutę,
czemu sam na siebie patrzyć ma z wyrzutem?

Toteż dziś postąpię tak, a nie inaczej:
wszystkie drobne grzeszki sam sobie wybaczę,
po czym grzeszyć zacznę – ja to wiem! – na nowo.
Tyle realizmu w środę popielcową.