Popular Tags:

O mowie polskiej

wt, 26 Lipiec 2016, 00:57

O, mowo polska! Istoto nie z pierza.
a z mięsa, którym stale ktoś cię szmaci.
Nie z wieszczów twa codzienność, nie z pacierza,
ale z bezkresnych łanów takiej maci.

Wystarczy seta albo marne piwo,
byś wszelkich granic zbyć się była w stanie
i wybuchała wiąchą obelżywą
w stronę bliźniego per – płciowy organie!

Takoż i rodak trzeźwy, nienaprany,
w zanadrzu wiązek różnych ma na kopy,
więc lecą ciągle nędze-kurtyzany,
po wszystkich kątach kraju i Europy.

W pierwszym odruchu, w ostatniej godzinie,
kiedy coś wnerwi, ucieszy, zaboli,
z ust czysto polskich bez żenady płynie
ta mać nieszczęsna i coś o jej doli.

Lecz biada temu, który obcy grosik,
chciałby zarobić macią na tiszertce:
powstaje Polak, dumą się unosi,
krzyczy, że hańba i nóż prosto w serce.

Bo nie czyn wstydem, nie język plugawy,
nie mózg zamglony winem marki wino,
nie młócka żony po mszy, nie te sprawy.
Hańba tym, co to widzą – takim synom!

Kosz piknikowy

sob, 16 Lipiec 2016, 23:31

Na piknik lipcowy* szykuje się Bobik.
Zapasów wszelakich ma niezły zasobik,
swojskiego wyrobu, polskiego patentu,
co koszyk wypełnią mu dziś do imentu.
Jest gruba tu kreska w błyszczącym auszpiku,
aferek i afer pieczonych bez liku
łososie w etosie i gdańskie koreczki,
smażone tyrady, wędzone trzy teczki,
pęk sporych skandali, rój plot w majonezie,
klops z mediów (choć wielki, do kosza też wlezie),
z mielonej półprawdy wyborne wędliny
i jaj jak berety ze cztery tuziny,
ptifurki na deser, a jeszcze do tego
napitek Polaka i to prawdziwego.
Niełatwo to dźwigać, bo każda zakąska
odmienną melodię labidzi lub kląska,
a jak się z tym wszystkim nie dojdzie do ładu,
to może ktoś podejść i rzec „spieprzaj, dziadu!”
Więc stara się Bobik, z przejęcia drżąc cały,
by mu nie pożarły się te wiktuały
lub nie narobiły na środku ulicy
bigosu, rąbanki, czy też jajecznicy
i żeby je donieść, nim wszystkich wystraszą,
do miejsca toastu za wolność.
Za naszą!

_______________________
* w oryginale „czerwcowy”

A-dur

pon, 4 Lipiec 2016, 23:52

Gdy pan prezes gra w A-durze,
ćwierć narodu klęka,
drugie ćwierć kupuje róże
i nosi na rękach.

Przed publiką prezes tłumną
naciska klawisze,
wszak nie w tym rzecz, by nad trumną
było coraz ciszej.

Wszak testament trza wykonać,
a by to mieć z głowy,
trza wygrywać w – znanych tonach -
klawisz narodowy.

Że od tego kogoś trzepie?
E, to głupstwo, bzdura!
Już tam prezes wie najlepiej,
jak się gra A-dura!

Ani guzika

pt, 24 Czerwiec 2016, 10:21

Na naszym niebie Italianiec
nie będzie latał i odchmurzał!
Jak coś – mu włoży się kaganiec,
niech czuje respekt dla przedmurza!

Na naszym niebie obcy orzeł
nie śmie wydawać swoich wrzasków!
Jak coś – mu włoży się obrożę,
niech uczy chodzić się na pasku!

Ani guzika, ani chmurki,
ani różańca, pomnij waszeć!
Bo tylko wtedy pójdzie z górki,
jak niebo będzie całkiem nasze.