Popular Tags:

Jarek-Syzyf

nie, 4 Grudzień 2016, 01:34

Gdy Jarek z wiernym swym oddziałem
raju nam wszystkim stworzył zręby,
mógłby na laurach złożyć ciało
i czasem tylko sadzić dęby.

Lecz dalej się jak Syzyf trudzi,
bo hydrze wciąż odrasta głowa,
za pięć dwunasta dzwoni budzik
i hiena skrada się różowa.

Znużony bojem nieustannym
PiS mógłby spać we własnym domu,
niestety… z każdej niemal wanny
wygląda Michnik, stary komuch.

Za każdym rogiem Tusk się czai
z liberalizmu grubą rurą…
Nie, Jarek nie da się wyjaić
spokojem i emeryturą!

Do krwi ostatniej, do upadu,
przez ogień i piekielną siarkę!
Że szepczą ludzie: spieprzaj dziadu?
Eee, te numery to nie z Jarkiem!

Że będą zgliszcza i ruiny?
Że grandę będzie gonić granda?
Ha! Zobaczycie, takie syny,
kto na tych zgliszczach zatknie sztandar!

Bomtalia i Gafelgaja

nie, 20 Listopad 2016, 22:22

We wtorek minie rok odkąd odeszła Nisia. To z nią będzie mi się zawsze kojarzyć wierszyk Kingi, która zainspirowana przez Nisię z jej pasją żeglarską, uczyniła nie znane sobie wcześniej słowa bohaterkami tej szanty.

___________________

Na pewnym pięknym statku, gdzie
do tańca wichry grają,
mieszkały sobie siostry dwie -
Bomtalia z Gafelgają.

Nie znały salonowych form,
nie bały się przemoczeń
i klęły, kiedy smagał sztorm
konopne ich warkocze.

Skrzypiały zgodnie, w jeden takt,
bez żadnych niedoróbek,
choć los złośliwy nieraz, fakt,
wystawiał je na próbę.

Aż raz amora strzały je
trafiły w pełnym locie
i obie zakochały się
w potężnym, dumnym Grocie.

Natychmiast się chór zgodny – trach! -
rozsypał jak kart talia,
co Gafelgaja mówi „ach!”,
to zaraz „och!” Bomtalia.

Gdy jedna woła „dalej, wraz!
Naprężmy się jak żyły!”,
marudzi druga „ja mam czas,
mnie luzik teraz miły”.

Kapitan włosy z głowy rwie,
i cedzi „trza by cudu!
Bym na maliny posłał je,
lecz malin tu ni dudu”.

Załoga mruczy „a to kram!
Czy długo tak wytrwają?
Wszak utrudniają życie nam,
Bomtalia z Gafelgają”.

A Grot się tylko śmieje i
łopocze jak najęty,
pięt nie ma, więc z tych napięć kpi,
bo mu nie pójdą w pięty.

Tak jeszcze długo było, aż
skończyło się to kino,
gdy kiedyś w porcie, kurza twarz,
ten Grot się wziął i zwinął.

Jęknęły siostry: „szkoda słów!
Faceci już tak mają!”
I odtąd były zgodne znów,
Bomtalia z Gafelgają.

A Grot? Gdzieś w karaibskim spa
widziano go przed rokiem
i się podobno świetnie ma
w partnerskim związku z Fokiem.

Blue Monday

czw, 10 Listopad 2016, 00:48

Blue Monday…
Patrzę, gdzie jest sznur,
żyć nie chce mi się kurrr-
na żmać.
od de-
prechy
mam be-
bechy
zrąbane do dechy,
więc jak tu
się śmiać?

Blue Monday…
Czarny przebiegł kot,
pod czaszką ciężki gniot
i mgła.
Odkręcać chcę gaz
raz po raz,
z kumplem truć się wraz -
to jeszcze sprawia szpas,
gdy Monday
Blue trwa.

(Tu następuje bardzo smutna część istrumentalna, połączona z ogólnym podcinaniem sobie żył, a następnie resztką sił wyrzężona końcówka)

Blue Monday…
Kasy ostro brak,
szef grzmi, że coś nie tak,
nie siak.
Ogólnym ja wrak,
sił mi brak,
żre rozpaczy rak,
to coś pod polski smak -
Blue Monday,
a jak!

Chryzantema

wt, 1 Listopad 2016, 00:36

Rybak w dżonce, błyszcząca tafla pól ryżowych,
ujrzana dla mnie przez umarłe oczy,
zziębnięte duchy przodków na ramionach krzyży,
woskowe ciepło wirujące w nozdrzach,
łódż Charona, sunąca przez kwietne obręcze,
przez szczątki jodeł i zaduszną ciżbę
na spotkanie Szymona, trzeciego rybaka.

Nie wiem, gdzie pomyślane, gdzie przeżyte, dym ofiarny,
krzyże, pola ryżowe, wszystko w jednej chwili,
w której czerwonozłoty, rozczochrany kwiat,
ślepy, niemy i w gruncie rzeczy bez zapachu
przejmuje absolutną władzę nad zmysłami.