Popular Tags:

Mizeria

sob, 21 Październik 2017, 17:18

Naród szlachetny z nas oraz w dechę,
wsławiony długą cnót serią,
lecz jedną dziwną dosyć ma cechę,
lubi się żywić mizerią.

Historia nasza, gdzieś od Chrobrego,
to wzniosłych czynów feeria,
ale na co dzień, jak co do czego,
wciąż w jadłospisie – mizeria.

(i wesoło)
Dajmy już spokój donkiszoterii,
drogo sprzedajmy swą skórę,
wyjdźmy z mizerii, wyjdźmy z mizerii,
nie będzie pluł nam ogórek!

Przez wieki całe nie dał nam rady
car, Niemiec, ani też Beria,
bo naszą piętą tylko obiady,
a ściślej mówiąc – mizeria.

Lecz którymś grudniem, albo i styczniem,
warto by sobie wziąć ferie
i choć to może niepatriotycznie,
na coś zamienić mizerię.

(i z przejęciem)
Piszmy na murach i papeterii,
oraz na budzie psa Burka:
wyjdźmy z mizerii, wyjdźmy z mizerii,
precz z dyktaturą ogórka!

List do cesarza

wt, 26 Wrzesień 2017, 01:30

Szanowny Panie Cesarz
(a może Cesarzowo),
ja prezydencką ręką
do pana kreślę słowo.

Pan jesteś łebski facet,
kultowy – to się widzi
na boski kult masz placet,
nikt z ciebie nie śmie szydzić.

Gdyby naród był gotów
tak się odnosić do mnie,
już dawno, bez kłopotów
mielibyśmy Japonię.

Dajże mi pan wskazówkę,
jak wprowadzić ten system,
by nabożnie lud łykał
każdy publiczny występ,

by wielbili mnie swoi
i ten durny okcydent,
co już w gardle mi stoi.
Podpisano: Prezydent

Who is who

wt, 12 Wrzesień 2017, 22:30

Od czasu już dłuższego nie może się to zmienić:
poruszać nader trudno w publicznej się przestrzeni,
bo nigdy nie wiadomo na tej podstępnej niwie,
z kim ma się do czynienia i kto jest kim właściwie.

Na każdym kroku grożą pomyłki nam rozliczne:
ktoś kogoś gładko pośle na krzesło elektryczne,
zwymyśla od pastuchów językiem obszczymura -
prymityw to skończony? Eee, nie, to profesura.

Lub weźmy osobnika, co głównie z tego słynie,
że ludzi szczuje, gnoi, zamyka im świątynię,
aż cieszyć się wypada, że nie da wręcz po pysku -
hunwejbin to straszliwy? Skąd znowu, arcybiskup.

Czy ten gość, co z uporem żałosnym już zaiste,
próbuje publiczności ten sam wciąż wciskać występ,
powtarza starą śpiewkę z tej samej zdartej płyty -
piosenkarz niespełniony? A gdzie tam, to polityk.

Więc nie ma się co dziwić, że w takiej sytuacji
wśród wielu różnych grepsów niezbędnych naszej nacji,
wybija się ten jeden, wraz z odpowiednim gestem:
pan może mi naskoczyć! Pan nie wie, kto ja jestem!

Rocznica

wt, 29 Sierpień 2017, 00:33

Dzisiaj mijają dwa lata, odkąd Kinga jest z nami „inaczej”.
Pozwolę sobie zacytować fragmenty maila, który napisała tydzień przed śmiercią (22.08.2015)

…wszyscy przy takich rozmowach na finiszu mają poczucie, że jakoś im się nie udało powiedzieć do końca tego, co chcieli i wyrazić tego, jak ktoś lub coś było ważne. To jest w poetykę takich rozmów wpisane i ja się już nawet nie łudzę, że można się przy nich bez tego obejść.
Przeważnie też nie wie się, kiedy jest ta Naprawdę Ostatnia Rozmowa, więc się nie wyrywa przed orkiestrę z patosem pożegnań. U mnie zresztą zbyt wyraziste pożegnanie dałoby ciekawy efekt, bo gdybym zaczęła pochlipywać, to bym się szybko z braku tlenu udusiła. :-)

Tego, co jest naprawdę ważne, opowiadać nie musimy. My to już od dawna wiemy i druga strona też. Zerknęłam sobie dziś na swoją „poważną“ stronę, na tomik „Chryzantema“ (np. ten wiersz, ale i niemal każdy inny: http://wowil.coldlight.pl/kinga/dom.php?tomik=chryz&wiersz=9). W nim najwyraźniej przepracowywałam temat śmierci duszą osobistą. Stwierdziłam, że do dziś nic nie wiem na ten temat więcej niż wtedy, choć potem jeszcze 15-20 lat pożyłam. Tak samo jest z powiedzeniem ludziom. Nic lepiej bym nie umiała tego zrobić niż kiedyś, z nikogo zrobić jeszcze mniej czy jeszcze bardziej ważnego, niczego lepiej sformułować. Mam zamiar się tym nie przejmować i Tobie serdecznie też to samo doradzam. :-)

 
Zaproszenie

Pod glicynię, chroniącą przed nadmiarem,
zapraszam wszystkich przyjaciół
umarłych, żywych i tych, którzy jeszcze
nie rozstrzygnęli.

Będzie wino i śpiew, strój niekonieczny,
pamięć niezbędna, młodość nie dosłowna,
starczy zapamiętana. W nieporządku rzeczy
będziemy się sadowić, obłok obok ciał.

Podobni wciąż jesteśmy. Też nie tego
chciałam się kiedyś najeść, nawdychać, nauczyć
i też utknęłam w piasku, robiac dobrą minę
do nieuczciwej gry. Eheu, fugaces.

Siądźcie, proszę, krytycy i somnabulicy,
których kochałam nie za to, stateczni
ojcowie rodzin, wariaci i święci,
poeci nawet, choć ze szczyptą soli.

Nie chcę słyszeć o waszych klęskach, dość mam swoich,
tym też się nie różnimy. Nie musicie
wyolbrzymiać sukcesów, tryskać szczęściem,
któż by uwierzył? Postume, Postume.

Popatrzmy sobie w oczy i porozmawiajmy
zanim się upijemy. Pod glicynią,
albo gdziekolwiek indziej, w mętnym towarzystwie
chmur, popędzanych zawsze trzeźwym wiatrem.