Popular Tags:

Polskęzbaw

sob, 11 Marzec 2017, 00:35

Jak Jarosław, ksywka Prezes, jest dla kraju cenny,
widać było, gdy wprowadził nam Tusk stan wojenny.
Tutaj wojsko, tam zomowcy, gdzieś podobno ruskie,
a Jarosław od początku walczył tylko z Tuskiem.

Nie Jaruzel mu zagrażał, nie knowania wronie,
komuch drobnym był mu pryszczem na ojczyzny łonie,
na Siwaka i Grzyb Zofię Prezes się nie boczył -
wiedział, że złem są największym Tuska wilcze oczy.

I gdy kiedyś przed historii sądem Prezes stanie,
śmiało powie: najważniejszy obroniłem szaniec,
straż trzymając tam, gdzie wybuch i pancerna brzózka,
swą mocarną piersią Polskę zbawiłem od Tuska!

Lepszej formy

nie, 19 Luty 2017, 00:12

W środku stoi plebania, zaś po bokach gwiazdy -
do celebryckiej pchają się na lodzie jazdy,
a nad tą świętopolską scenerią zawiłą
pudelek wielki napis trzyma – „M jak miłość”.

I z dawna już rozbita nad głowami bania,
bohaterowie, bitwy, żałoby, powstania,
teatrum narodowych odsłon oraz zasłon,
w to kiczowisko wchodzi gładko niczym w masło.

Gniot krąży po salonach, ulicach, gazetach,
we wszystkie włazi kąty zakalec upiorny
i nie może się przebić myśli cna podnieta,
że nie cudu nam trzeba, tylko lepszej formy. ;)

Pukanie od spodu

sob, 4 Luty 2017, 00:32

Oparem patriotycznych smut
mężnie upaja się wspólnota,
nabożnie tkwi na klęczkach lud
i nie śmie nikt pogonić kota.

Bo podejrzany i nie nasz,
kto „dość!” powiedzieć się ośmieli,
zaraz pochwycą go za twarz
i krzykną: pij do dna ten kielich!

Klęcz tu z innymi, uderz w ton,
frazeologię łykaj mglistą,
jak nie podoba się – to won
żydzie, pedale i cyklisto!

Ach, kiedyż błyśnie dzionek, co
odmieni gesty narodowe
i zamiast ciągle pukać w dno,
Polak się wreszcie puknie w głowę?

Edek

sob, 21 Styczeń 2017, 19:36

Gdy Edek na mętowni kiblował gdzieś w stolicy,
duch jego się wyśliznął okienkiem od piwnicy
bo musiał przecież udział wziąć w demonstracji sły,
co to ją pogrobowce Romana wymyśliły.

Ruszyli patryjoci przez miasto wielką ławą,
a nie szli stroną lewą, lecz samą słuszną prawą,
zmiatając ze swej drogi co tylko na niej stało,
bo jak się wroga zmiecie, już niepotrzebna gałąź.

Duch Edka w tłum się wmieszał i aż z rozkoszy zawył -
jak cudna niepodległość jest pośród samych prawych,
bo wolność bez prawicy, logika wszakże przyzna,
to nie tam żadna wolność, a zwykła jest lewizna.

Bojowo duch się prężył i machał berecikiem,
bo tu Jan Pospieszalski, a tam znów Korwin-Mikke,
tu Bender, Giertych, Kukiz, a tam Ziemkiewicz Rafał…
no, słowem, jedna Wielka i Narodowa Gafa.

Dotarli pod Romana, otwarli swe konserwy,
spożyli wśród przemówień junackiej pełnych werwy,
skandując: nie powstrzyma nas nikt, takiego wała,
dziś nasze jest Rozdroże, a jutro Polska cała!

I poszli, zostawiając powietrzu ton wysoki.
Duch Edka do cielesnej powrócił znów powłoki
rechocząc: kurrr…tyzana, niewąsko dalim czadu!
A wiatr historii westchnął i w rytmie tanga zaduł.