Popular Tags:

Edek

pt, 10 Listopad 2017, 23:15

Gdy Edek na mętowni kiblował gdzieś w stolicy,
duch jego się wyśliznął okienkiem od piwnicy
bo musiał przecież udział wziąć w demonstracji sły,
co to ją pogrobowce Romana wymyśliły.

Ruszyli patryjoci przez miasto wielką ławą,
a nie szli stroną lewą, lecz samą słuszną prawą,
zmiatając ze swej drogi co tylko na niej stało,
bo jak się wroga zmiecie, już niepotrzebna gałąź.

Duch Edka w tłum się wmieszał i aż z rozkoszy zawył -
jak cudna niepodległość jest pośród samych prawych,
bo wolność bez prawicy, logika wszakże przyzna,
to nie tam żadna wolność, a zwykła jest lewizna.

Bojowo duch się prężył i machał berecikiem,
bo tu Jan Pospieszalski, a tam znów Korwin-Mikke,
tu Bender, Giertych, Kukiz, a tam Ziemkiewicz Rafał…
no, słowem, jedna Wielka i Narodowa Gafa.

Dotarli pod Romana, otwarli swe konserwy,
spożyli wśród przemówień junackiej pełnych werwy,
skandując: nie powstrzyma nas nikt, takiego wała,
dziś nasze jest Rozdroże, a jutro Polska cała!

I poszli, zostawiając powietrzu ton wysoki.
Duch Edka do cielesnej powrócił znów powłoki
rechocząc: kurrr…tyzana, niewąsko dalim czadu!
A wiatr historii westchnął i w rytmie tanga zaduł.

Mizeria

sob, 21 Październik 2017, 17:18

Naród szlachetny z nas oraz w dechę,
wsławiony długą cnót serią,
lecz jedną dziwną dosyć ma cechę,
lubi się żywić mizerią.

Historia nasza, gdzieś od Chrobrego,
to wzniosłych czynów feeria,
ale na co dzień, jak co do czego,
wciąż w jadłospisie – mizeria.

(i wesoło)
Dajmy już spokój donkiszoterii,
drogo sprzedajmy swą skórę,
wyjdźmy z mizerii, wyjdźmy z mizerii,
nie będzie pluł nam ogórek!

Przez wieki całe nie dał nam rady
car, Niemiec, ani też Beria,
bo naszą piętą tylko obiady,
a ściślej mówiąc – mizeria.

Lecz którymś grudniem, albo i styczniem,
warto by sobie wziąć ferie
i choć to może niepatriotycznie,
na coś zamienić mizerię.

(i z przejęciem)
Piszmy na murach i papeterii,
oraz na budzie psa Burka:
wyjdźmy z mizerii, wyjdźmy z mizerii,
precz z dyktaturą ogórka!

List do cesarza

wt, 26 Wrzesień 2017, 01:30

Szanowny Panie Cesarz
(a może Cesarzowo),
ja prezydencką ręką
do pana kreślę słowo.

Pan jesteś łebski facet,
kultowy – to się widzi
na boski kult masz placet,
nikt z ciebie nie śmie szydzić.

Gdyby naród był gotów
tak się odnosić do mnie,
już dawno, bez kłopotów
mielibyśmy Japonię.

Dajże mi pan wskazówkę,
jak wprowadzić ten system,
by nabożnie lud łykał
każdy publiczny występ,

by wielbili mnie swoi
i ten durny okcydent,
co już w gardle mi stoi.
Podpisano: Prezydent

Who is who

wt, 12 Wrzesień 2017, 22:30

Od czasu już dłuższego nie może się to zmienić:
poruszać nader trudno w publicznej się przestrzeni,
bo nigdy nie wiadomo na tej podstępnej niwie,
z kim ma się do czynienia i kto jest kim właściwie.

Na każdym kroku grożą pomyłki nam rozliczne:
ktoś kogoś gładko pośle na krzesło elektryczne,
zwymyśla od pastuchów językiem obszczymura -
prymityw to skończony? Eee, nie, to profesura.

Lub weźmy osobnika, co głównie z tego słynie,
że ludzi szczuje, gnoi, zamyka im świątynię,
aż cieszyć się wypada, że nie da wręcz po pysku -
hunwejbin to straszliwy? Skąd znowu, arcybiskup.

Czy ten gość, co z uporem żałosnym już zaiste,
próbuje publiczności ten sam wciąż wciskać występ,
powtarza starą śpiewkę z tej samej zdartej płyty -
piosenkarz niespełniony? A gdzie tam, to polityk.

Więc nie ma się co dziwić, że w takiej sytuacji
wśród wielu różnych grepsów niezbędnych naszej nacji,
wybija się ten jeden, wraz z odpowiednim gestem:
pan może mi naskoczyć! Pan nie wie, kto ja jestem!