Popular Tags:

Czynnik

wt, 9 Październik 2018, 00:16

Siedzi czynnik, siedzi
w przytulnym półmroku,
pomysły swe śledzi,
co biegają wokół.

Biegają, bo dawno
nie mieszczą się w pale -
tu tańce na lodzie,
a tam festiwale,

Już dla tych pomysłów
brak miejsca w pokoju,
trza by im dać wolność,
rzucić je do boju!

Puka się w łeb czynnik
z rozjaśnioną twarzą:
wypuszczę je w Polskę
niech się porozłażą.

Niechże je z wdzięcznością
naród głodny łyka,
wysławiając przy tym
wielki czyn czynnika!

Szukam jesieni

pt, 28 Wrzesień 2018, 17:22

Szukam jesieni za kanapą
i pod fotelem szukam,
ni ma…
Tu coś jak wypłowiałe lato,
tam raczej zakurzona zima,
a przecież mżawka i listopad,
ziąb coraz większy, drzewa gołe,
gdzież jest ta jesień, kurza stopa,
w kuchni? W łazience?
Pod stołem?
A gdy tak szukam bez skutku,
to nagle mi po cichutku
ta myśl na pomoc przybywa,
że jesień gdzieś bryknęła, bo
okropnie boi się Mar-Jo,
która źle na nią wpływa.

Zabawa z dżenderem

nie, 16 Wrzesień 2018, 12:16

Kiedy z dżenderem bawi się dziatwa,
księdza w tym rola wcale niełatwa,
wciąż musi karcić gromkimi słowy
i pokrzykiwać głosem surowym:
czekaj, dżenderze, niech ja cię chwycę!
Po coś Marysi wlazł pod spódnicę?
Teraz ja muszę jej w majtkach gmerać,
żeby wyciągnąć stamtąd dżendera,
a z drugiej strony już prosi Gienek,
żebym też wyjął mu ze spodenek…
Dobrze, dziecino, rozepnij pory,
obsłużę wszystkie chętne bachory,
bo nie ma zgody, by przyszłość nacji
uległa zdrożnej dżenderyzacji!

Trzecia rocznica

wt, 28 Sierpień 2018, 22:39

Ciągle jeszcze zdarza mi się trafić na jakiś nie znany mi przedmiot, który należał do Kingi, rękawiczkę, pierścionek, fiszkę z listą zakupów, jakąś kartkę z zeszytu, zapisek. Chwyta mnie to za gardło i długo nie puszcza, aż się zrobi mokro. Na ten wierszyk poniżej trafiłem w zeszycie do włoskiego. Napisała go do siebie jakoś na pociechę, nie myśląc na pewno o publikowaniu, i może jest na to za intymny, ale niech będzie na mnie…

Cóż widzę, ogon oklapł,
pod ślepiami jakaś smuga mokra…
wyraz pyska się zmienił,
ach Kłapouszku,
jak by cię wyrwać jesieni?

Bez tricków i pociech złudnych,
od których boli grzywa,
bo obaj przecież wiemy:
świat wcale nie jest cudny,
najwyżej czasem bywa.

Może w kopyto podrapać?
Senną muchę przegonić z sierści,
wyrzucić zeschłe bukiety,
by przestały plotkować o śmierci?
Albo na cichych łapach
podejść do parapetu,
gdzie siedzą myśli bure
i wygryźć ja, a potem
twój ulubiony fotel
owinąć w rosołu chmurę?
Lub postawić na straży przy łóżku
rozbrykane oko błękitu,
niech odpiera każdy smętny zamysł?

Wiem, dzisiaj jest do kitu,
ale nie bój się kłapouszku,
jakoś tę jesień przetrwamy.
Bolonia, wrzesień 2014